3 k.c., art. 6 ust. l Dyrektywy Rady 93/13, art. 65 § 1 i 2 k.c., art. 354 § 1 k.c., art. 358 § 2, art. 405 k.c., art. 410 § 1 i 2 k.c., art. 411 pkt 2 i 4 k.c., 481 k.c., 455 k.c. W oparciu o sformułowane w apelacji zarzuty skarżący wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i oddalenie powództwa ewentualnie jego uchylenie i przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania oraz zasądzenie na jego rzecz kosztów procesu. W odpowiedzi na apelację (k. 450-463) powodowie domagali się jej oddalenia w całości oraz zasądzenia od pozwanego na swoją rzecz w częściach równych zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. W piśmie procesowym z dnia 4 października 2023 r. (k. 465-466) pozwany zgłosił procesowy zarzut zatrzymania w związku ze złożonym powodom warunkowym oświadczeniu o skorzystaniu z prawa zatrzymania. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja nie zasługiwała na uwzględnienie. Na wstępie Sąd Apelacyjny wskazuje, że podziela i przyjmuje za własne ustalenia faktyczne poczynione przez sąd pierwszej instancji oraz wyrażoną przez ten sąd ocenę prawną, bez konieczności ich ponownego przytaczania. Mając natomiast na uwadze fakt, iż skarżący posłużył się wszystkimi dostępnymi kategoriami zarzutów apelacyjnych, na wstępie należy wyjaśnić, że prawidłowość zastosowania lub wykładni prawa materialnego może być właściwie oceniona jedynie na kanwie niewadliwie ustalonej podstawy faktycznej rozstrzygnięcia. W pierwszej kolejności rozważenia wymagają zatem zarzuty naruszenia przepisów postępowania dotyczące gromadzenia materiału procesowego. Na tym tle skarżący wytknął sądowi a quo niezasadne dowodu z zeznań świadka M. D.. Zważyć w tej kwestii należy, iż Sąd Okręgowy słusznie uznał, że wniosek o dopuszczenie dowodu ze złożonych uprzednio zeznań świadka M. D. – byłego dyrektora ds. polityki i zarządzania kredytami hipotecznymi w walutach obcych w pozwanym banku nie zasługiwał na uwzględnienie jako, że był nieistotny i nieprzydatny dla rozstrzygnięcia. W ocenie Sądu Apelacyjnego, opartej na wiadomościach posiadanych przez Sąd z urzędu, świadkowie będący pracownikami banku, po kilkunastu latach (tu: ponad 15) od daty zawarcia umowy nie posiadają szczegółowej wiedzy na temat okoliczności zawarcia konkretnej umowy, zwłaszcza że świadek, jako były dyrektor ds. polityki i zarządzania nie zajmował się bezpośrednią obsługą klientów i nie był obecny przy zawieraniu umowy z powodami. Z tych względów siłą rzeczy zeznania świadka mógłby odnieść się jedynie do pewnego standardu postępowania przyjętego w przedsiębiorstwie pozwanego. Na podstawie zeznań świadka nie istniała jednak możliwość weryfikacji czy w przypadku powodów standard ten został zachowany, a przeczą temu konsekwentne i spójne zeznania powodów. Pozwany zarzucał również pominięcie dowodu z opinii biegłego sądowego, a także zarzut pominięcia dowodów z dokumentów opisanych w odp. na pozew w pkt 3 lit. k.-n i pkt 4 a-q, w postaci opinii, ocen i publikacji ekonomiczno-prawnych, a także pism Okólnych zmieniających Regulamin i zawierających projekty aneksów do umowy. Przedmiotowe zarzuty nie zasługiwały na uwzględnienie – a to z poniższych przyczyn. W świetle wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 3 października 2019 r. (Kamil Dziubak i Justyna Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank International AG, sprawa C-280/18) nie jest możliwe uzupełnianie klauzul abuzywnych, jeżeli nie ma w tym przedmiocie wyraźnej woli kredytobiorcy i nie znajduje się to w pełni w jego interesie. Przepisy dyrektywy o nieuczciwych warunkach umownych nie pozwalają, aby sąd krajowy uzupełniał luki wynikające z uznania postanowień za niedozwolone przepisami zawierającymi klauzule generalne odnoszące się np. do zgodnej woli stron, czy dobrych obyczajów. Oceny zgodności postanowienia umowy z dobrymi obyczajami, jak miało to miejsce w przedmiotowej sprawie, dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy, co potwierdzono w powołanym wyżej wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Przy dokonywaniu oceny niedozwolonego charakteru określonego postanowienia umownego nie ma zatem żadnego znaczenia to, w jaki sposób umowa była wykonywana przez strony, gdyż istotne znaczenie ma wyłącznie to, że bank miał możliwość wykorzystania abuzywnego postanowienia na podstawie treści umowy. Postanowienie umowne ma niedozwolony charakter nie dlatego, że jest w niewłaściwy sposób wykorzystywane przez przedsiębiorcę, tylko dlatego, że daje kontrahentowi możliwość działania w sposób rażąco naruszający interesy konsumenta. W konsekwencji, bez większego znaczenia w niniejszym procesie pozostawała okoliczność, w jaki sposób pozwany bank rzeczywiście ustalał kurs waluty, którą kredyt był waloryzowany, poza tym że ustalał go na podstawie własnych, arbitralnych, wewnętrznych procedur. Wskazywane przez pozwanego okoliczności dotyczące ustalenia przede wszystkim tego, czy stosowane przez niego kursy waluty CHF na potrzeby ww. umowy miały charakter rynkowy, jak faktycznie były one ustalane, ewentualnie jakie powinny one być, aby spełniać warunek kursów rynkowych, również nie uzasadniały dopuszczenia dowodu z opinii biegłego, skoro ważność umowy Sąd ma obowiązek oceniać na moment jej zawarcia, a nie w czasie jej wykonywania. Nadto, wobec niemożności usuwania luk w umowie, wynikających z eliminacji zastosowanych w niej klauzul niedozwolonych, zbędne było ustalanie kursu rynkowego CHF, który i tak w umowie nie mógłby zostać zastosowany. W związku z powyższym słusznie Sąd Okręgowy uznał, że przedmiotowy wniosek dowodowy dotyczył okoliczności nieistotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, zaś przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego i dowodu z dokumentów w postaci ocen i publikacji ekonomiczno-prawnych, a także a także pism Okólnych zmieniających Regulamin i zawierających projekty aneksów do umowy skutkowałoby zatem wyłącznie nieuzasadnioną zwłoką w rozpoznaniu sprawy. Bezzasadne okazały się również zarzuty naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. Mając na uwadze fakt, iż pierwszy z nich został podniesiony łącznie z art. 227 k.p.c. należy wyjaśnić, że wymieniona norma ukierunkowuje aktywność dowodową zarówno sądu, jak i stron przez wskazanie, że przedmiotem dowodu powinny być tylko fakty mające znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, a zatem te, które w świetle obowiązującego prawa decydują o powstaniu oraz treści praw i obowiązków będących przedmiotem sporu. Do naruszenia art. 227 k.p.c. dochodzi wtedy, gdy sąd prowadzi w sprawie dowody na okoliczności nie mające znaczenia z punktu widzenia charakteru dochodzonego roszczenia, tak gdy chodzi o jego zasadę, jak i wysokość. Sąd Apelacyjny nie ma wątpliwości, że w niniejszej sprawie taki stan rzeczy nie zaistniał, a wręcz przeciwnie. Postępowanie dowodowe zostało przeprowadzone w wymaganym zakresie. Norma zakodowana w art. 233 § 1 k.p.c. statuuje z kolei zasadniczą podstawę prawną, określającą kompetencje sądu w zakresie oceny materiału procesowego. Zgodnie z jej brzmieniem sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. Norma ta stanowi wyraz zasady swobody oceny stanowiącej jedną z naczelnych zasad procesowych, o które opiera się procedura cywilna w obecnym kształcie normatywnym. Podkreślić należy przy tym, że art. 233 § 1 k.p.c. dotyczy wyłącznie oceny mocy i wiarygodności dowodów. Przepis ten nie dotyczy zaś poczynionych ustaleń faktycznych czy wyprowadzonych z materiału dowodowego wniosków. Także ewentualne zaniechanie wszechstronnego rozważenia zebranego w sprawie materiału dowodowego, czy też pominięcie przez Sąd przy orzekaniu określonej okoliczności faktycznej, nawet jeżeli strona uważa ją za istotną dla rozstrzygnięcia sprawy, nie stanowi o naruszeniu powyższego przepisu. Powyższa uwaga jest istotna o tyle, że formułując dwa zarzuty naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., skarżący kwestionuje nie tyle moc i wiarygodność określonych dowodów (skoro sam się na nie powołuje), a jedynie wnioski jakie wyprowadził na ich podstawie sąd pierwszej instancji. Nie ulega natomiast wątpliwości, że ocena sądu, czy sporne klauzule były indywidualnie negocjowane, czy powodowie mieli wpływ na treść umowy oraz czy postanowienia klauzuli indeksacyjnej pozwalają bankowi na dowolne i nieograniczone kształtowanie wysokości świadczenia powodów, zdecydowanie wykracza poza ramy wyznaczone dyspozycją art. 233 § 1 k.p.c. i może zostać oceniona jedynie w ramach zarzutów naruszenia prawa materialnego. Podobnie ocenić należy aspekt stanu świadomości konsumenta w dacie zawarcia umowy kredytu i związanej z nią kwestii realizacji przez pozwanego obowiązków informacyjnych. Wszystkie powyższe okoliczności nie przynależą bowiem do sfery faktów, a właściwej ich subsumcji do norm prawa materialnego. To zaś, jak w rzeczywistości pozwany kształtował kursy walut w swoich tabelach, nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia. Zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. poddawał się weryfikacji jedynie w zakresie dowodu z zeznań powodów. Sformułowane przez pozwanego zarzuty naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. zasadzają się przy tym na wadliwym założeniu, że to powodów obciążał ciężar dowodu w zakresie możliwości negocjacji warunków umowy oraz realizacji przez pozwanego obowiązku informacyjnego. Choć kwestia ta wykracza poza sferę oceny dowodów, wypada wyjaśnić, że regulację szczególną dotyczącą rozkładu ciężaru dowodu w sprawach konsumenckich zawiera przepis art.
k.c., zgodnie z którym ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje. Odczytując treść normy art.
2 k.c. (w kontekście tworzonym przez transponowaną normę Dyrektywy 93/13) należy jednak przyjąć, że na przedsiębiorcy spoczywa także ciężar dowodu zachowania wzorca informacyjnego. W tym stanie rzeczy, to pozwany powinien wykazać, że powodowie mieli realną możliwość wpływu na treść umowy oraz, że przedstawił konsumentowi w sposób przystępny i przejrzysty (verba legis: "prostym i zrozumiałym językiem"), taki zakres informacji, który był wystarczający do tego, by konsument dostatecznie uważny i rozsądny mógł ocenić potencjalnie istotne z perspektywy jego interesów (zobowiązań finansowych) konsekwencje ekonomiczne warunku nakładającego nań ryzyko walutowe przez cały okres obowiązywania umowy. Nawet więc wyeliminowanie z materiału dowodowego dowodu z przesłuchania strony (który w istocie potwierdził jedynie zaniechanie udzielenia informacji) nie zmienia wyników postępowania dowodowego w opisanym zakresie. Szerzej na temat zaniechania pozwanego w zakresie realizacji obowiązku informacyjnego Sąd Apelacyjny wypowie się w części wywodu dotyczącej zarzutów naruszenia prawa materialnego. Bezzasadny okazał się także zarzut naruszenia art. 316 § 1 k.p.c. Na zaniechanie przez sąd dokonania w obiektywny i wyczerpujący sposób pouczenia o konsekwencjach prawnych, jakie może pociągnąć za sobą unieważnienie całej umowy, nie może powołać się strona przeciwna, zainteresowana obowiązywaniem umowy. Na uwzględnienie nie zasługiwały także zarzuty naruszenia prawa materialnego. W tej kategorii zarzutów na pierwszy plan wysuwa się jednak zarzut naruszenia art. 189 k.p.c. W tym zakresie podzielić należało w pełni podzielić stanowisko Sądu Okręgowego, oparte na najnowszym orzecznictwie Sądu Najwyższego (m.in. post. SN z dn. 28.05.2020; I CSK 49/19) i przyjąć je za własne. W kontekście okoliczności prawie całkowitej spłaty kredytu należy uzupełniająco wskazać, że w orzecznictwie Sądu Najwyższego wielokrotnie podkreślano, że interes prawny - o którym mowa w art. 189 k.p.c. – należy postrzegać elastycznie, z uwzględnieniem celowościowej wykładni tego pojęcia, szeroko pojmowanego dostępu do sądów oraz konkretnych okoliczności sprawy. Powód zachowuje interes prawny w zgłoszeniu powództwa o ustalenie nieistnienia (nieważności) stosunku prawnego, jeżeli mimo przysługującego mu powództwa oświadczenie na podstawie spornego stosunku prawnego ze stosunku tego wynikają inne, dalej idące skutki, których dochodzenie w drodze powództwa o zapłatę nie jest możliwe lub aktualne. W takich stanach faktycznych jedynie powództwo o ustalenie nieistnienia tego stosunku prawnego - z uwzględnieniem procesowych skutków wyroku o ustalenie, w szczególności granic prawomocności materialnej - może w pełny sposób zaspokoić interes prawny powoda, zapobiec potencjalnym sporom między stronami na przyszłość, a zatem w definitywny sposób rozstrzygnąć niepewną sytuację prawną związaną ze spornym stosunkiem prawnym (vide: uzasadnienie uchwał Sądu Najwyższego z 17 grudnia 1993 r., III CZP 171/93, OSNCP 1994, nr 7-8, poz. 149 i z 20 października 2015 r., III CZP 27/15, OSNC 2016, Nr 3, poz. 31 oraz wyroki Sądu Najwyższego z 2 lipca 2015 r., V CSK 640/14, niepubl.; z 2 lutego 2006 r., II CK 395/05, niepubl.; z 25 lutego 2022 r., II CSKP 87/22, niepubl.; i z 23 kwietnia 2021 r., II CSK 9/21, niepubl.). Sąd Najwyższy wyjaśniał także, że ocena, czy powodowi przysługuje interes prawny w wytoczeniu powództwa o ustalenie, mimo możliwości zgłoszenia powództwa oświadczenie powinien być oceniany w okolicznościach konkretnej sprawy. Możliwość dochodzenia roszczenia o zwrot zapłaconych rat kredytu nie eliminuje interesu prawnego w żądaniu ustalenia nieistnienia stosunku prawnego w związku z nieważnością umowy kredytu. Wyrok zasądzający świadczenie restytucyjne na rzecz kredytobiorcy nie rozstrzygałby bowiem - ze skutkiem wynikającym z art. 365 § 1 k.p.c. - czy stosunek kredytu został ważnie zawiązany (zob.m.in. wyrok Sądu Najwyższego z 28 lipca 2023 r., II CSKP 611/22, niepubl.; oraz postanowienie Sądu Najwyższego z 28 lipca 2023 r., I CSK 4275/22, niepubl.). Zarzut naruszenia art. 189 k.p.c. okazał się więc pozbawiony podstaw. Odniesienie się do dalszych zarzutów naruszenia prawa materialnego poprzedzić należy kilkoma uwagami natury ogólnej. Otóż, wynikający z art.
i następnych k.c. system ochrony konsumentów został implementowany do krajowego porządku prawnego Dyrektywą Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Mając więc z jednej strony na uwadze fakt, iż źródłem regulacji zawartej w kodeksie cywilnym są przepisy aktu rangi ponadustawowej, z drugiej zaś wykształconą w orzecznictwie TSUE zasadę pierwszeństwa prawa Unii Europejskiej, należy stwierdzić, że Dyrektywa 93/13 ma prymat przed polskim kodeksem cywilnym. Zasadność przedstawionej tezy umacnia dodatkowo okoliczność, że system ochrony konsumentów zawarty w Dyrektywie 93/13 stanowi określoną całość i w sposób kompleksowy chroni konsumentów w relacjach z przedsiębiorcami. Skoro więc ochrona konsumentów w prawie europejskim jest kompleksowa to przepisy krajowe powinny znaleźć zastosowanie w tych sytuacjach, w których orzecznictwo TSUE to dopuszcza i tylko wtedy gdy jest to zgodne z przepisami Dyrektywy. Oczywiście, w odniesieniu do umów kredytów powiązanych z walutą, możliwe jest wywodzenie, że są one niezgodne z ustawą na gruncie polskich przepisów choćby kodeksu cywilnego o istocie zobowiązania, czy prawa bankowego. Kwestia ta jest jednak wtórna w stosunku do oceny dokonanej w oparciu o przepisy prawa Unii Europejskiej. W oparciu o przepisy krajowe winna zostać natomiast dokonana ocena, czy umowa może nadal obowiązywać po usunięciu z niej klauzul niedozwolonych. Kwestia ta będzie jednak przedmiotem dalszych rozważań, które poprzedzić należy odniesieniem się do sformułowanych przez pozwanego zarzutów naruszenia art.
i następnych k.c. Na tym tle, w pierwszej kolejności rozstrzygnąć należy eksponowany w apelacji wpływ postawy powodów na zakres obowiązku informacyjnego pozwanego. Pozwany wskazywał, jakoby sporna umowa była z powodami indywidualnie negocjowana, zaś sami powodowie mieli na jej treść realny wpływ. Z tak sformułowanym stanowiskiem nie sposób się jednak zgodzić. Analiza zeznań powodów oraz samego tekstu umowy daje podstawę do wysnucia wniosku, że nie była ona negocjowana indywidualnie z nimi w zakresie swojej konstrukcji. W tym bowiem zakresie umowa była tworzona w oparciu o stały formularz stosowany w identycznej postaci co do każdego kredytobiorcy. Zdaniem Sądu Apelacyjnego wyłączenie zastosowania art.
k.c. możliwe byłoby jedynie w sytuacji, gdyby zapis umowy był faktycznie i realnie negocjowany przez strony umowy. Nie jest więc wystarczająca sama potencjalna możliwość negocjacji umowy, gdyż teoretycznie możliwości negocjacyjne nie są ograniczone żadnymi przepisami, zasadami czy też regułami. Gdyby więc przyjąć koncepcję odwrotną, to przepis art.
k.c. byłby w istocie przepisem martwym, gdyż zawsze można byłoby wskazać, że każdy zapis umowny, nawet ewidentnie niekorzystny dla konsumenta, mógł być indywidualnie negocjowany. Sąd Apelacyjny miał przy tym na uwadze, że postanowienia o analogicznej treści co w spornej umowie znajdują się w wielu umowach kredytowych waloryzowanych kursem CHF zawieranych przez pozwany bank, co Sądowi wiadomo z racji analizy innych spraw z udziałem pozwanego. Nawet ustalenie, że kredytobiorca mógł zdecydować, czy zaciągnąć kredyt w walucie polskiej, czy też kredyt indeksowany do CHF, przeliczany z waluty polskiej na walutę obcą, nie oznacza, iż umowa, którą zawarł, była indywidualnie negocjowana. W ramach bowiem tego typu umowy nie miał on żadnego wpływu na jej treść. Skoro strony ostatecznie podpisały umowę w określonym wariancie, to oznacza, że wszystkie postanowienia umowy w tym wybranym wariancie powinny być jednoznacznie i precyzyjnie określone tak, aby nie naruszać interesów konsumenta; w innym przypadku mamy do czynienia z postanowieniami niedozwolonymi. Nawet więc jeśli klient mógł wybrać wariant umowy bez postanowień niedozwolonych, ale wybrał taki, w którym te postanowienia niedozwolone się znajdują, to w żaden sposób nie zwalnia to od odpowiedzialności banku w tym zakresie. Ostatecznie bowiem to Bank samodzielnie tworzył wszystkie wzory umów i ich warianty, jakie przedstawiał swoim klientom i zgodnie z którymi umowy były podpisywane. W przeciwnym przypadku to na konsumenta byłaby w istocie przerzucona odpowiedzialność za stosowanie przez bank postanowień niedozwolonych. Z tych względów należało uznać, że pozwany nie wykazał, aby sporne klauzule waloryzacyjne były przedmiotem indywidualnych uzgodnień ze stroną powodową. Przedmiotowa umowa ma zatem charakter tzw. umowy adhezyjnej, czyli takiej, w której warunki umowne zostały określane jednostronnie przez przedsiębiorcę, zaś konsumentowi pozostawiono jedynie podjęcie decyzji czy do niej przystąpi, bez możliwości negocjacji jej treści. Klauzula indeksacyjna nie została także sformułowana w sposób jednoznaczny. Wymóg wyrażenia warunku umownego prostym i zrozumiałym językiem nakazuje, by umowa przedstawiała w sposób przejrzysty konkretne działanie mechanizmu, do którego odnosi się ów warunek, a także, w zależności od przypadku, związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach, tak by konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne. W wyroku w sprawie C-186/16 z dnia 20 września 2017 r. Trybunał wskazał w tezie drugiej sentencji, że: „artykuł 4 ust. 2 Dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że wymóg wyrażenia warunku umownego prostym i zrozumiałym językiem oznacza, że w wypadku umów kredytowych instytucje finansowe muszą zapewnić kredytobiorcom informacje wystarczające do podjęcia przez nich świadomych i rozważnych decyzji. W tym względzie wymóg ten oznacza, że warunek dotyczący spłaty kredytu w tej samej walucie obcej co waluta, w której kredyt został zaciągnięty, musi zostać zrozumiany przez konsumenta zarówno w aspekcie formalnym i gramatycznym, jak i w odniesieniu do jego konkretnego zakresu, tak aby właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny przeciętny konsument mógł nie tylko dowiedzieć się o możliwości wzrostu lub spadku wartości waluty obcej, w której kredyt został zaciągnięty, ale również oszacować potencjalnie istotne konsekwencje ekonomiczne takiego warunku dla swoich zobowiązań finansowych. Do sądu krajowego należy dokonanie niezbędnych ustaleń w tym zakresie.” Powyższe stanowisko zostało podtrzymane wyrokach z dnia 20.09.2018 r. w sprawie C – 51/17, z dnia 14.03.2019 r. w sprawie C-118/17, a ostatnio w wyroku z dnia 10 czerwca 2021r. w połączonych sprawach C-776/19 do C-782/19, w których TSUE ponownie wskazał, że przedsiębiorca musi przedstawić możliwe zmiany kursów wymiany walut i ryzyko związane z zawarciem takiej umowy, aby umożliwić przeciętnemu konsumentowi, właściwie poinformowanemu, dostatecznie uważnemu i racjonalnemu nie tylko zrozumienie, że w zależności od zmian kursu wymiany zmiana parytetu pomiędzy walutą rozliczeniową a walutą spłaty może pociągać za sobą niekorzystne konsekwencje dla jego zobowiązań finansowych, lecz również zrozumieć, w ramach zaciągnięcia kredytu denominowanego w walucie obcej, rzeczywiste ryzyko, na które narażony jest on w trakcie całego okresu obowiązywania umowy w razie znacznej deprecjacji waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie, względem waluty rozliczeniowej (tezy 71 i 72). Trybunał sprecyzował, że: „symulacje liczbowe, takie jak te zawarte w niektórych ofertach kredytu analizowanych w postępowaniu głównym, mogą stanowić użyteczną informację, jeżeli są oparte na wystarczających i prawidłowych danych oraz jeśli zawierają obiektywne oceny, które są przekazywane konsumentowi w sposób jasny i zrozumiały. Tylko w tych okolicznościach takie symulacje mogą pozwolić przedsiębiorcy zwrócić uwagę tego konsumenta na ryzyko potencjalnie istotnych negatywnych konsekwencji ekonomicznych rozpatrywanych warunków umownych. Tymczasem – podobnie jak każda inna informacja dotycząca zakresu zobowiązania konsumenta przekazana przez przedsiębiorcę – symulacje liczbowe powinny przyczyniać się do zrozumienia przez konsumenta rzeczywistego znaczenia długoterminowego ryzyka związanego z możliwymi wahaniami kursów wymiany walut, a tym samym ryzyka związanego z zawarciem umowy kredytu denominowanego w walucie obcej. Biorąc zatem powyższe pod uwagę stwierdzić należy, że w ramach umowy kredytu indeksowanego w walucie obcej, narażającej konsumenta na ryzyko kursowe, nie spełnia wymogu przejrzystości przekazywanie temu konsumentowi informacji, nawet licznych, jeżeli opierają się one na założeniu, że równość między walutą rozliczeniową a walutą spłaty pozostanie stabilna przez cały okres obowiązywania tej umowy. Jest tak w szczególności wówczas, gdy konsument nie został powiadomiony przez przedsiębiorcę o kontekście gospodarczym mogącym wpłynąć na zmiany kursów wymiany walut, tak że konsument nie miał możliwości konkretnego zrozumienia potencjalnie poważnych konsekwencji dla jego sytuacji finansowej, które mogą wyniknąć z zaciągnięcia kredytu denominowanego w walucie obcej. Podkreślić przy tym trzeba, że Trybunał Sprawiedliwości wykłada obowiązek sformułowania postanowienia zawierającego ryzyko kursowe prostym i zrozumiałym językiem jednakowo dla wszystkich typów umów kredytu, które wprowadzają takie ryzyko po stronie konsumenta. W ustalonym stanie faktycznym kredytobiorca nie został właściwie poinformowany o ryzyku kursowym. Właściwe poinformowanie konsumenta o ryzyku związanym z zawieraną umową powinno opierać się na jasnej i niewprowadzającej w błąd informacji o tym, że kurs waluty obcej może wzrosnąć w sposób nieograniczony – nawet jeśli jest to ryzyko czysto teoretyczne – oraz że kredyt może stać się dla niego bardzo trudny do spłaty z tego powodu. Należałoby też poinformować konsumenta, że przewidywanie kursów walut w perspektywie kilku dziesięcioleci jest niemożliwe oraz winny być przedstawione szczegółowe wyliczenia, jak zmiana kursu może rzeczywiście wpływać na zobowiązanie konsumenta. Wobec powyższego, co prawda poszczególni pracownicy Banku oferujący klientom kredyty takie, jak przedmiotowy, mogli nie zdawać sobie sprawy z rzeczywistych skutków prawnych i ekonomicznych tego rodzaju kredytów dla konsumentów, ale w ocenie Sądu nie są wiarygodne twierdzenia pozwanego, że nikt w tamtym czasie, także ze strony banków, nie mógł przewidzieć skutków tego rodzaju umów w postaci tak znacznej zmiany kursu waluty CHF. Zarząd takiego banku jak pozwany na pewno posiadał wiedzę na temat opisanych wyżej sytuacji i – pomimo ich świadomości – w dalszym ciągu oferował niekorzystne dla konsumentów kredyty, co jednoznacznie wskazuje na to, że kierował się chęcią zysku, a nie interesem konsumentów. Zaznaczyć należy, że to na pozwanym banku ciążył dowód wykazania transparentności umowy, z którego także zdaniem Sądu Apelacyjnego się nie wywiązał. W ocenie Sądu, niedostateczna informacja o ryzyku walutowym w zasadzie uniemożliwiała stronie powodowej podjęcie racjonalnej decyzji dotyczącej zawarcia umowy kredytowej, a klauzule indeksacyjne zawierające niejednoznaczne i niezrozumiałe dla konsumenta warunki ryzyka kursowego naruszały równowagę kontraktową stron. Powyższej oceny nie zmienia podpisanie przez powodów oświadczenia o ryzyku kursowym, zawartym w § 29 ust. 1 i 2 umowy. Oświadczenie o ryzyku kursowym było jednym z wielu dokumentów podpisywanych przez powoda przy okazji kompletowania dokumentów dotyczących umowy kredytowej. Jak wskazał natomiast Sąd Najwyższy, sytuacji nie zmienia fakt, że w związku z zaciągnięciem kredytu walutowego kredytobiorca oświadcza, że jest mu znane oraz wyjaśnione przez Bank ryzyko zmiany kursu waluty, w której zaciągnął zobowiązanie kredytowe i jest świadomy ponoszenia przez siebie tego ryzyka. Po pierwsze, gdyby rzeczywiście zostało należycie wyjaśnione znaczenie zmiany kursu waluty i ponoszonego ryzyka, to racjonalny kredytobiorca nie decydowałby się na kredyt powiązany z kursem waluty obcej w sposób wadliwy w perspektywie jego spłacania przez kilkadziesiąt lat, chyba żeby z okoliczności sprawy wyraźnie wynikało co innego. Po drugie, gdyby kredytujący bank zamierzał wystarczająco poinformować kredytobiorcę będącego osobą fizyczną – konsumentem o niebezpieczeństwach wynikających z kredytu powiązanego z kursem waluty obcej, to nie proponowałby w ogóle zawierania takich umów kredytowych, zdając sobie sprawę jako profesjonalista, że umowa taka może zostać łatwo oceniona jako nieuczciwa (vide: wyrok SN z 29 października 2019 r. IV CSK 309/18). Podkreślić należy, że w wyroku z dnia 10 czerwca 2021 r. TSUE jednoznacznie przesądził, iż warunki umowy kredytu, powodujące skutek w postaci ponoszenia nieograniczonego ryzyka kursowego przez kredytobiorcę, mogą doprowadzić do powstania znaczącej nierównowagi wynikających z tej umowy kredytu praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta, jeśli przedsiębiorca nie mógł racjonalnie oczekiwać, przestrzegając wymogu przejrzystości w stosunku do konsumenta, iż ten konsument zaakceptowałby, w następstwie indywidualnych negocjacji, nieproporcjonalne ryzyko kursowe, które wynika z takich warunków. Nie można stwierdzić, że przedsiębiorca, postępując w sposób przejrzysty z konsumentem, mógł racjonalnie oczekiwać, iż konsument ten przyjąłby takie warunki w drodze indywidualnych negocjacji (vide: wyrok TSUE w sprawach połączonych od C-776/19 do C-782/19 z dnia 10 czerwca 2019 r.) Podobnie wypowiedział się Sąd Najwyższy w jednym z najnowszych wyroków z dnia 13 maja 2022 r., sygn. II CSKP 464/22, w którego uzasadnieniu wskazał, iż TSUE wiele uwagi poświęcił kontroli abuzywności klauzuli ryzyka walutowego, wiążąc to z kwestią nieudzielenia konsumentowi wystarczających informacji dotyczących zagrożeń związanych z jego zastosowaniem. Nie wystarczy zatem przekazanie konsumentowi informacji nawet licznych, jeśli opierają się one na założeniu, że równość między walutą rozliczeniową a walutą spłaty pozostanie stabilna przez cały okres obowiązywania tej umowy. Nie wystarczy też informacja pozwalająca konsumentowi na zrozumienie, że w zależności od zmian kursu wymiany zmiana parytetu pomiędzy walutą rozliczeniową a walutą spłaty może pociągać za sobą niekorzystne konsekwencje dla jego zobowiązań finansowych, ani przedstawienie mu ewentualnych wahań kursów wymiany. Kredytobiorca-konsument bowiem musi zostać jasno poinformowany, iż podpisując umowę kredytu indeksowanego do waluty obcej (szeroko rozumianego), ponosi przez cały okres obowiązywania umowy ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia w przypadku silnej deprecjacji waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie (por. wyroki z dnia 20 września 2017 r., w sprawie C- 186/16, R. P. Andriciuc i in. przeciwko Banca Românească SA, pkt 59, 50, z dnia 20 września 2018 r., C-51/17, OTP Bank i OTP Faktoring, pkt 74-75, z dnia 14 marca 2019 r., w sprawie C-118/17, Zsuzsanna Dunai przeciwko ERSTE Bank Hungary Zrt., pkt 34-35, 40, 43, 46, z dnia 10 czerwca 2021 r., C-776/19-C-782/19, BNP Paribas Personal Finance, pkt 56, 69, 71, 72, 74, postanowienia z dnia 22 lutego 2018 r. w sprawie C-119/17, Liviu Petru Lupean, Oana Andreea Lupeanz przeciwko SC OTP BAAK Nyrt., pkt 25 i n. i z dnia 6 grudnia 2021 r., C-670/20, ERSTE Bank Hungary, pkt 34, teza). W tym względzie okoliczność, że konsument oświadcza, iż jest w pełni świadomy potencjalnych ryzyk wynikających z zawarcia wspomnianej umowy, nie ma sama w sobie znaczenia dla oceny, czy przedsiębiorca spełnił wspomniany wymóg przejrzystości (por. wyrok z dnia 20 września 2018 r., C-51/17, OTP Bank i OTP Faktoring, pkt 65-70 i postanowienie z dnia 6 grudnia 2021 r., C-670/20, ERSTE Bank Hungary, pkt 34, teza), ciężar zaśudowodnienia, że konsument otrzymał niezbędne informację, spoczywa na przedsiębiorcy (por. wyrok z dnia 10 czerwca 2021 r., C-776/19-C-782/19, BNP Paribas Personal Finance, pkt 56, 69, 71, 72, 74, 87, 89, teza). Sąd Najwyższy podkreślił, iż oświadczenia ogólne nie są wystarczające do stwierdzenia, że Bank udzielił kredytobiorcy - konsumentowi wystarczającej informacji. Kluczowe znaczenie ma bowiem uświadomienie konsumentowi, że silna deprecjacja waluty krajowej może pociągać za sobą konsekwencje trudne o udźwignięcia przez konsumenta, zaś jej ryzyko jest trudne do oszacowania w perspektywie długookresowej i nie powinno być lekceważone. Wymaganiu temu nie czyni zadość podawanie uspokajających informacji o historycznych wahaniach waluty indeksacji w okresie nieproporcjonalnym do przewidywanego czasu trwania umowy, które może wręcz usypiać czujność kredytobiorcy wywołując wrażenie o hipotetycznym charakterze zagrożeń co do ryzyka walutowego. Nadto informacja o konsekwencjach silnej deprecjacji powinna być zobrazowana konkretnymi wyliczeniami. Należy też uświadomić konsumentowi, że deprecjacja ta może powodować utratę zdolności spłaty kredytu, z czym wiąże się poważne ryzyko utraty nieruchomości, stanowiącej częstokroć miejsce zamieszkania konsumenta. Konsument musi bowiem rozumieć, do czego się zobowiązuje oraz musi mieć możliwość w każdej chwili samodzielnie ustalić kurs wymiany stosowany przez przedsiębiorcę. W tych warunkach trudno uznać za wystarczające dane podawane konsumentom zgodnie z wytycznymi zawartymi w rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego z 2006 r. Nadto Sąd Najwyższy wskazał, iż skoro umowa nie przewidywała żadnego górnego pułapu ryzyka kursowego ponoszonego przez powoda, to nie można przyjąć, że ryzyko to było wystarczająco równoważone przez przewidzianą w umowie możliwość przewalutowania kredytu, z której powód nie skorzystał. Możliwość ta nie ma bowiem żadnego znaczenia dla oceny abuzywności klauzuli ryzyka walutowego. Dodatkowo również Sąd Najwyższy w uzasadnieniu powyższego wyroku podkreślił, iż o wystarczającej wiedzy konsumenta nie świadczy też okoliczność, że umowa była kolejnym zaciągniętym przez niego kredytem walutowym, że miał on czas na zapoznanie się z jej treścią, ani też ogólne doświadczenie życiowe. Te wszystkie wskazane powyżej okoliczności prowadzą do wniosku, że Bank w istocie nie udzielił powodom wystarczających informacji przed zawarciem spornej umowy kredytu co do ryzyk z nią związanych i możliwych ich skutków, a zatem zachował się w stosunku do nich nielojalnie jako strona umowy. W ten sposób bank wykorzystał bowiem swoją przewagę informacyjną oraz uprzywilejowaną pozycję profesjonalisty przy zawieraniu umowy kredytowej ze stroną powodową. Mając powyższe na uwadze Sąd Apelacyjny uznał, że strona powodowa nie dysponowała odpowiednimi informacjami, których powinien udzielić jej doradca kredytowy przed zawarciem umowy tak, aby mogła podjąć świadomą decyzję o zawarciu umowy kredytu, w której występuje element ryzyka kursowego, czyli odnoszący kwotę kredytu do franka szwajcarskiego oraz klauzule przeliczeniowe. W niniejszej sprawie ważne jest również to, że wysokość kursu waluty jak i też spread’u walutowego (różnica między kursem sprzedaży i zakupu waluty obcej) przekłada się na wysokość raty kredytu. Sąd Apelacyjny w Warszawie w uzasadnieniu wyroku z dnia 7 maja 2013 r. (VI ACa 441/13) wskazał, że różnica pomiędzy kursem zakupu danej waluty a kursem sprzedaży tej waluty przez bank, ustalanych wyłącznie przez pozwany bank, stanowi dochód banku, zwiększający dodatkowo koszty kredytu dla klienta. W tym mechanizmie należy więc dostrzec sprzeczność postanowienia z dobrymi obyczajami i rażące naruszenie interesów konsumenta, który nie ma nawet możliwości uprzedniej oceny własnej sytuacji - w tym wysokości wymagalnych rat kredytu - i jest zdany wyłącznie na nakazowe decyzje banku. Postanowienie umowy wyrażające kwotę kredytu w walucie waloryzacji należy ocenić jako sprzeczne z dobrymi obyczajami i naruszające w sposób rażący interesy konsumenta z uwagi na przerzucenie na tego ostatniego w całości ryzyka wzrostu kursu waluty w sytuacji faktycznego niedoinformowania konsumenta na etapie zawierania umowy o skutkach ryzyka kursowego i jego wpływu na wartość zobowiązania kredytobiorcy. Nie może także umykać, że brak szczegółowych elementów pozwalających również kredytobiorcy na określenie i weryfikację wysokości kursu waluty obcej tworzy istotną niejasność co do tego, na ile spread walutowy spełnia wyłącznie funkcję waloryzacyjną, a na ile pozwala również na osiągnięcie przez pozwanego dodatkowego wynagrodzenia, obok np. odsetek kapitałowych czy prowizji. Z taką sytuacją mamy bez wątpienia do czynienia w niniejszej sprawie. Na tle tak ukształtowanych postanowień dotyczących kursu waluty, która ma być miernikiem waloryzacji (przeliczania) zobowiązań wynikających z umowy kredytu bankowego utrwalony jest pogląd, że mają one charakter niedozwolony, gdyż są „nietransparentne, pozostawiają pole do arbitralnego działania banku i w ten sposób obarczają kredytobiorcę nieprzewidywalnym ryzykiem oraz naruszają równorzędność stron” (vide: wyrok SN w sprawie V CSK 382/18). Podzielić należało zatem stanowisko Sądu Okręgowego, że skutkiem uznania powyżej wskazanych zapisów umownych za niedozwolone klauzule umowne jest ich eliminacja z umowy zgodnie z art.
Dalszą możliwość obowiązywania umowy słusznie więc Sąd Okręgowy oceniał z pominięciem wyeliminowanych postanowień umownych. Podkreślić należy również, że w ocenie Sądu Apelacyjnego nie ma możliwości uzupełnienia Umowy przez odwołanie się do ustalonych zwyczajów, praktyki rynkowej czy też kursu rynkowego jako tego, który wyznaczać ma kwotę udostępnioną kredytobiorcom oraz wysokość rat wyrażonych w PLN. Wszystkie te uzupełnienia byłyby również niejednoznaczne dla konsumenta co skutkowałoby koniecznością uznania ich za abuzywne jako pozwalające wyłącznie Bankowi wypełnienia ich treścią, jaką Bank stosownie do własnych nieweryfikowalnych potrzeb uznałby za odpowiednią. Orzecznictwo TSUE w tym zakresie wypowiada się jednoznacznie wskazując na brak możliwości wypełnienia luk w umowie przepisami o charakterze ogólnym, przewidującymi, że skutki wyrażone w treści czynności prawnej są uzupełniane w szczególności przez skutki wynikające z zasad słuszności lub ustalonych zwyczajów (vide: wyrok TSUE z dnia 3 października 2019 r., C – 260/18). W wyroku Trybunału Sprawiedliwości z dnia 29 kwietnia 2021 roku, sygn. akt. C-19/20, wskazano, iż wykładni art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 Dyrektywy 93/13 należy dokonywać w ten sposób, że z jednej strony nie stoją one na przeszkodzie temu, by sąd krajowy usunął jedynie nieuczciwy element warunku umowy zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, w wypadku gdy zniechęcający cel tej dyrektywy jest realizowany przez krajowe przepisy ustawowe regulujące korzystanie z niego, o ile element ten stanowi odrębne zobowiązanie umowne, które może być przedmiotem indywidualnej kontroli pod kątem nieuczciwego charakteru. Z drugiej strony, przepisy te stoją na przeszkodzie temu, by sąd odsyłający usunął jedynie nieuczciwy element warunku umowy zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, jeżeli takie usunięcie sprowadzałoby się do zmiany treści tego warunku poprzez zmianę jego istoty, czego zbadanie należy do tego sądu. A zatem podstawową przesłanką, która musi być spełniona, aby podział warunku umownego klauzuli waloryzacyjnej był dopuszczalny jest możliwość przeprowadzenia go tak, aby każda z powstałych w jego wyniku części odnosiła się do odrębnego zobowiązania umownego, mającego za przedmiot odrębne świadczenie. Każda z takich „części” warunku stanowić powinna zatem osobną klauzę, nie będącą uzupełnieniem, czy doprecyzowaniem drugiej. W powyższym zakresie należy dodać, iż przepis art.
k.c. jest w swej treści jednoznaczny – sankcją abuzywności zapisu umownego jest jego usunięcie, przy czym przepis nie zakłada możliwości częściowego usuwania warunku umownego. W doktrynie wyrażony został pogląd, zgodnie z którym, bezskuteczność dotyczy całej klauzuli abuzywnej, a nie tylko jej części w zakresie, w jakim jest ona niedopuszczalna. Zakazane jest zatem „miarkowanie” abuzywności, czy stosowanie „redukcji utrzymującej skuteczność”. Sąd nie jest więc uprawniony do zmiany treści klauzuli abuzywnej w interesie konsumenta, czy do modyfikowania jej zakresu (zob. Komentarze do art. 3851 k.c.: red. Gniewek 2019, wyd. 9/Zagrobelny, red. Załucki 2019, wyd. 1/Kubiak-Cyrul, SPP T. 5 red. Łętowska 2013, wyd. 2). Również w orzecznictwie krajowym wskazuje się, że prawidłowa wykładnia powołanego przepisu prowadzi do wyeliminowania całej klauzuli, a nie ograniczenia zakresu jej obowiązywania (vide: wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 13 lipca 2018 r., V ACa 542/17, OSG 2018, Nr 11, poz. 99). W świetle sformułowanych w apelacji zarzutów ponownego rozważenia wymagała natomiast kwestia zastosowania w miejsce abuzywnych zapisów umownych rozwiązań opierających się na kursie średnim NBP, powszechnie stosowanym w obrocie krajowym. Argumentem, który mógłby przekonywać o konieczności zastosowania tego właśnie kursu jest art. 358 § 2 k.c., zgodnie z którym wartość waluty obcej określa się według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia wymagalności roszczenia, chyba że ustawa, orzeczenie sądowe lub czynność prawna zastrzega inaczej. Zdaniem Sądu Apelacyjnego jednak nie ma podstaw do przyjęcia również tego rozwiązania opartego o kurs średni NBP. Podstawowy argument wynika ponownie wprost z art. 385
jeżeli niedozwolone postanowienie umowy nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie, to jednak dla dalszego obowiązywania umowy niezbędna byłaby wola powodów. Tymczasem, w niniejszej sprawie powodowie, reprezentowani przez profesjonalnego pełnomocnika, w sposób jednoznaczny w toku postępowania potwierdzili odmowę związania się kwestionowanymi klauzulami, uznanymi przez sąd za abuzywne, powołując się na wiedzę o skutkach takiego stwierdzenia oraz potwierdzając znajomość stanowiska według którego bank uważa, że posiada prawo do żądania wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Oświadczyli nadto, że są świadomi konsekwencji związanych z nieważnością umowy i wyroku, który może zapaść w sprawie. Stanowisko powodów w niniejszej sprawie uznać należało więc za wystarczający przejaw świadomej woli, popartej wyczerpującą informacją co do skutków prawnych i ekonomicznych stwierdzenia nieważności umowy. W rezultacie, kierując się stanowiskiem powodów, trafnie Sąd Okręgowy uznał, że mając czytelny obraz własnej sytuacji ekonomicznej i świadomość skutków, jakie wiążą się z utrzymaniem w mocy pozostałych postanowień umownych, odmówili oni związania się nie tylko przepisem niedozwolonym. Nie wyrazili bowiem również w toku procesu woli zastąpienia ich jakimkolwiek przepisem stosowanym odpowiednio, ani też dalszego wykonywania umowy pozbawionej spornych zapisów. Wreszcie, utrzymanie umowy w mocy (podobnie jak zastąpienie nieuczciwego postanowienia umownego przepisem dyspozytywnym albo przepisem mającym zastosowanie w razie wyrażenia na to zgody przez strony) nie doprowadzi w konsekwencji do osiągnięcia celu Dyrektywy 93/13, jakim jest wyeliminowanie zniechęcającego skutku wywieranego na przedsiębiorców przez zwykły brak stosowania nieuczciwych warunków wobec konsumentów. Ryzyko przedsiębiorcy stosującego abuzywne klauzule byłoby bowiem w razie ich eliminacji ze stosunku umownego niewielkie i nie zniechęcałoby przedsiębiorców do stosowania nieuczciwych klauzul w przyszłości. Nie kwestionując zatem tezy, że należy dążyć do utrzymania w mocy postanowień umownych, nie można zapominać o innych również ważnych zasadach wypracowanych przez orzecznictwo TSUE i doktrynę prawa cywilnego, w tym zwłaszcza zasady ochrony konsumenta i zasady uczciwości kupieckiej. Utrzymanie w mocy umowy nie może się dokonywać za wszelką cenę, a jedynie pod pewnymi warunkami, które w przypadku tego akurat zagadnienia określone zostały w wyroku TSUE z 29 kwietnia 2021 r. i które to warunki nie są spełnione w sprawie niniejszej. Z tych względów należało uznać, że możliwość dalszego trwania umowy po eliminacji z niej klauzul abuzywnych nie istnieje, skoro z jednej strony sprzeciwia się temu wola konsumenta, z drugiej zaś po wyeliminowaniu mechanizmu indeksacji ukształtowanie umowy kredytu sprzeczne będzie nie tylko z właściwością stosunku prawnego, lecz także z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa. Powyższej oceny nie zmienia ani wejście w życie tzw. Ustawy Anstyspreadowej, ani zawarcie przez strony aneksu do umowy kredytu. Oceny na płaszczyźnie art.
dokonuje się na dzień zawarcia umowy kredytowej. W powyższym aspekcie prawnie irrelewantne pozostają zmiany, jakie nastąpiły w jej treści w toku wykonywania. Na uwzględnienie nie zasługiwały również zarzuty pozwanego skierowane przeciwko roszczeniu powodów o zapłatę. Pozbawiony podstaw okazał się przede wszystkim zarzut naruszenia art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 2 k.c. W orzecznictwie Sądu Najwyższego nie budzi bowiem wątpliwości, że jeżeli umowa kredytu stała się trwale bezskuteczna (nieważna), świadczenia spełnione na jej podstawie powinny być postrzegane jako świadczenia nienależne w rozumieniu art. 410 § 2 k.c. (vide: wyroki Sądu Najwyższego z dnia 4 kwietnia 2019 r., III CSK 159/17, OSP 2019, z. 12, poz. 115, z dnia 9 maja 2019 r., I CSK 242/18 i z dnia 11 grudnia 2019 r., V CSK 382/18, uchwała Sądu Najwyższego z dnia 16 lutego 2021 r., III CZP 11/20). W wyroku z dnia 11 grudnia 2019 r. (V CSK 382/18) Sąd Najwyższy uznał natomiast, że świadczenie spełnione (nadpłacone) przez kredytobiorcę na podstawie postanowienia abuzywnego co do zasady podlega zwrotowi, choćby kredytobiorca był równolegle dłużnikiem banku (vide: uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2021 r. III CZP 6/21). Odmienne stanowisko jest sprzeczne z panującą niepodzielnie w doktrynie teorią dwóch kondykcji, jak również ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, że w art. 410 § 1 k.c. ustawodawca przesądził, iż samo spełnienie świadczenia nienależnego jest źródłem roszczenia zwrotnego, przysługującego zubożonemu i nie ma potrzeby ustalania, czy i w jakim zakresie spełnione świadczenie wzbogaciło accipiensa ani czy na skutek tego świadczenia majątek solvensa uległ zmniejszeniu. Samo bowiem spełnienie świadczenia wypełnia przesłankę zubożenia po stronie powódki, a uzyskanie tego świadczenia przez pozwanego - przesłankę jego wzbogacenia. Stanowisko co do niezależności roszczeń stron o zwrot świadczeń spełnionych na podstawie nieważnej umowy kredytu (świadczeń nienależnych) zostało wyrażone również w uchwale z dnia 16 lutego 2021 r. (III CZP 11/20), w której Sąd Najwyższy orzekł, że stronie, która w wykonaniu umowy kredytu, dotkniętej nieważnością, spłacała kredyt, przysługuje roszczenie o zwrot spłaconych środków pieniężnych jako świadczenia nienależnego (art. 410 § 1 w związku z art. 405 k.c.) niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu. Reasumując, Sąd Apelacyjny całości podziela zastosowanie przez Sąd pierwszej instancji przepisów dotyczących zwrotu spłaconych środków pieniężnych jako świadczenia nienależnego. Sąd nie podziela stanowiska pozwanego prezentowanego w odniesieniu do art. 411 pkt 2) k.c. W orzecznictwie podkreśla się bowiem, że z uwagi na charakter klauzuli generalnej wynikającej z przepisu art. 411 pkt 2 k.c., wskazana jest daleko idąca ostrożność przy stosowaniu tego instrumentu prawnego. Orzekanie na zasadzie słuszności powinno być ograniczone do wypadków szczególnych i nie powinno przysłaniać zasady, którą jest zwrot bezpodstawnie uzyskanej korzyści. Bezzasadny okazał się także zarzut naruszenia art. 410 § 1 k.c. w zw. z art. 405 k.c. podniesiony łącznie z art. 494 k.c. Nieważność czynności prawnej skutkuje obowiązkiem zwrotu świadczenia spełnionego przez stronę powodową wobec pozwanego z tytułu zawartej umowy, co wynika z art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 k.c. Unieważnienie umowy kredytu skutkuje także nieważnością ustanowionych zabezpieczeń spłaty kredytu, w szczególności w postaci hipoteki oraz wszelkich innych dodatkowych umów, np. dotyczących ubezpieczenia niskiego wkładu własnego czy ubezpieczenia pomostowego. W związku z powyższym, powodom przysługuje również zwrot świadczeń spełnionych na rzecz pozwanego w wykonaniu dodatkowych umów. Nie wyłącza to rzecz jasna roszczeń restytucyjnych pozwanego wobec podmiotów, na rzecz których świadczenia te przekazał. Bezzasadny okazał się także zarzut naruszenia art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 455 k.c. Dla wymagalności roszczeń obu stron nie ma bowiem żadnego znaczenia to, czy kredytodawca ma czy też nie ma jasności co do tego, czy formułując swoje żądanie, konsument był należycie poinformowany o konsekwencjach bezskuteczności umowy, np. o wszystkich roszczeniach restytucyjnych. Konsument, jeżeli chce skorzystać z ochrony konsumenckiej, ma obowiązek wzywając bank do zapłaty i zaniechania poboru dalszych rat, powiadomić bank, że uważa umowę za nieważną i wskazać, na czym jego zdaniem polega abuzywność prowadząca do nieważności całej umowy. Nie musi natomiast opowiadać się bankowi co do tego, jakie jest jego stanowisko odnośnie do roszczeń restytucyjnych banku i jaka jest jego wiedza co do możliwych skutków abuzywności. Pozwany bank nie ma tutaj żadnych uprawnień quasi-kontrolnych, a strony mogą pozostawać w sporze co do zakresu roszczeń banku, który to spór ostatecznie - w razie wystąpienia przez bank z powództwem lub stosownymi zarzutami - rozstrzygnie sąd. Uprawnienia przedsiębiorcy w żaden sposób nie cierpią przez to, że nie ma on wglądu w informacje uzyskane przez konsumenta pozasądowo, w szczególności co do służących przedsiębiorcy roszczeń resytutucyjnych. Nie ogranicza to jego możliwości obrony, skoro poznał żądania i ich uzasadnienie. Jeżeli zatem bank mimo jasnego stanowiska konsumenta nie spełnia świadczenia w terminie, to popada w opóźnienie ze wszelkimi konsekwencjami. Podobnie, jeżeli bank obiera strategię negowania roszczeń dłużnika i w związku z tym nie dochodzi w czasie właściwym zwrotu kapitału, musi się liczyć z tym, że wskutek własnej bezczynności doprowadzi do przedawnienia się tego roszczenia. "Troska" przedsiębiorcy - dłużnika o to, czy konsument jest powiadomiony o wszystkich konsekwencjach abuzywności umowy, nie może być pretekstem do opóźnienia terminu wymagalności roszczeń konsumenta wobec banku oraz do opóźnienia liczenia terminu początkowego biegu przedawnienia roszczeń bezczynnego banku wobec konsumenta. Przypomnieć należy ponownie, że umowa w takim przypadku, jak rozpoznawany w tej sprawie, jest bezskuteczna ab initio i ex lege. Konsument może jedynie sprzeciwić się ochronie prawnej, która służy mu w związku z taką bezskutecznością, co będzie równoznaczne z dalszą realizacją umowy, tak jakby nigdy nie była wadliwa. Sprzeciw konsumenta oznacza rezygnację z przysługującej mu ochrony. Zatem tylko taki sprzeciw (następcza świadoma zgoda na stosowanie postanowienia dotkniętego abuzywnością) mógłby zniweczyć skutki wezwania wystosowanego uprzednio przez konsumenta do przedsiębiorcy. Sam obowiązek informacyjny sądu nie ma żadnego wpływu na skuteczność umowy, wymagalność roszczeń obu stron i bieg terminu przedawnienia. Wyłącznie sprzeciw konsumenta wobec przysługującej mu ochrony, a więc jego świadomie wyrażona wola, mogłaby nadać umowie pełną skuteczność. Nie jest ponadto prawidłowe posługiwanie się w kontekście następczej zgody konsumenta na rezygnację z ochrony prawnej terminem: "przywrócić skuteczność". Przywrócić można bowiem cechę, która istniała a następnie została utracona. Tu zaś mamy do czynienia z następczym uzyskaniem skuteczności przez czynność prawną bezskuteczną ab initio. Umowa uzyskuje skuteczność z chwilą, w której konsument świadomie oświadczy, że nie chce korzystać z ochrony i zamierza realizować postanowienia umowy pomimo świadomości, że są one abuzywne (oczywiście umowa w takim przypadku staje się skuteczna ex tunc). O bezzasadności przedmiotowego zarzutu świadczy także wymieniona na wstępie okoliczność, iż na zaniechanie przez Sąd dokonania w obiektywny i wyczerpujący sposób pouczenia o konsekwencjach prawnych, jakie może pociągnąć za sobą unieważnienie całej umowy, nie może powołać się strona przeciwna, zainteresowana obowiązywaniem umowy. Sąd nie podziela stanowiska pozwanego prezentowanego w odniesieniu do art. 411 pkt 2) k.c. W orzecznictwie podkreśla się bowiem, że z uwagi na charakter klauzuli generalnej wynikającej z przepisu art. 411 pkt 2 k.c., wskazana jest daleko idąca ostrożność przy stosowaniu tego instrumentu prawnego. Orzekanie na zasadzie słuszności powinno być ograniczone do wypadków szczególnych i nie powinno przysłaniać zasady, którą jest zwrot bezpodstawnie uzyskanej korzyści. Przypadki, w których podstawa świadczenia jest nieważna, nie są również objęte zakazem unormowania art. 411 pkt 4) k.c., co pozwala na zwrot kwot nienależnie wpłaconych. Przepis art. 411 pkt 4 k.c. nie ma w ogóle zastosowania do świadczenia nienależnego, gdyż dotyczy zobowiązań istniejących, acz niewymagalnych. Nie może zatem stać na przeszkodzie uwzględnieniu condictio indebiti, sine causa czy ob rem. W takich wypadkach podstawa w ogóle nie powstała, więc brak jest roszczenia, które mogłoby jeszcze nie być wymagalne. Spełniający świadczenie może żądać jego zwrotu, gdy świadczenie spełniane jest w wykonaniu nieważnej czynności prawnej. Na uwzględnienie nie zasługiwał również zarzut naruszenia art. 118 k.c. i art. 120 k.c. Trzyletni termin przedawnienia przewidziany w art. 118 k.c. dotyczy bowiem roszczeń związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą (w tym m.in. roszczenia restytucyjnego pozwanego), ewentualnie roszczeń okresowych. Zdaniem Sądu Apelacyjnego roszczenie okresowe, to takie, którego wielkości i czasu trwania nie da się z góry określić. Elementem wyróżniającym świadczenia okresowe jest ich powtarzalny charakter (spełniane są w określonych odstępach czasowych) oraz zależność wysokości (rozmiaru) świadczenia od upływu czasu (tak trafnie w uchwale SN
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.