Sygn. akt II Ca 1273/24 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 19 listopada 2024 r. Sąd Okręgowy w Kielcach II Wydział Cywilny Odwoławczy w składzie: Przewodniczący: Sędzia Sądu Okręgowego Mar
§ 1ust.
2: 129 200 zł”. Z kolei godnie z treścią § 1 ust. 2 tej umowy „kredytobiorca zobowiązany był do zapłaty następujących kosztów, które Bank potrąca z kwoty kredytu: opłaty przygotowawczej, prowizji za udzielenie Kredytu (…)”. Zatem tak zdefiniowana w umowie (a nie w u.k.k.) „kwota kredytu” - 129 200 zł obejmowała łącznie całkowitą kwotę kredytu (w rozumieniu art. 5 pkt 7 u.k.k.) oraz tę część całkowitego kosztu kredytu (w rozumieniu art. 5 pkt 6 u.k.k.), która stanowiła pozadsetkowe koszty kredytu w postaci płaty przygotowawczej oraz prowizji. Raz jeszcze należy podkreślić, że do tych dwojakiego rodzaju pozaodsetkowych kosztów kredytu dwoływał się zapis § 1 ust. 2 przedmiotowej umowy, ale nie tylko, bo do „opłaty przygotowawczej” w kwocie 1400 zł oraz „prowizji za udzielenie kredytu do 10 %” – odwoływała się także, stanowiąca integralną część umowy kredytu „Taryfa opłat i prowizji (…)” (k.24). Stosownie do art. 5 pkt. 6 u.k.k. całkowity koszt kredytu, to wszelkie koszty, które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt, w szczególności:
- a)odsetki, opłaty, prowizje, podatki i marże jeżeli są znane kredytodawcy oraz
- b)koszty usług dodatkowych, w szczególności ubezpieczeń, w przypadku gdy ich poniesienie jest niezbędne do uzyskania kredytu lub do uzyskania go na oferowanych warunkach - z wyjątkiem kosztów opłat notarialnych ponoszonych przez konsumenta. Z kolei zgodnie z art. 5 pkt 6 a u.k.k. pozaodsetkowe koszty kredytu to wszystkie koszty, które konsument ponosi w związku z umową o kredyt konsumencki, z wyłączeniem odsetek. W przedmiotowej umowie całkowity koszt kredytu określono na kwotę 34 719,77 zł (oczywiście bez rozbicia na koszty odsetkowe i pozaodsetkowe. Skoro zatem całkowita kwota do zapłaty (w rozumieniu art. 5 pkt 8 u.k.k.) wynosiła 162 519,77 zł, to po odjęciu od niej kwoty 34 719,77 zł – określonej w umowie jako „całkowity koszt kredytu” pozostawała kwota 127 800 zł – którą w umowie określono jako „całkowitą kwotę kredytu”. Jeżeli wziąć pod uwagę (z już wyżej wyjaśnionych przyczyn) rzeczywistą, czyli odpowiadającą definicji z art. 5 pkt. 7 u.k.k. całkowitą kwotę kredytu – 120 000 zł (a nie 127 800 zł, jak zostało to w sposób niezgodny z tą definicją określone w § 8 przedmiotowej umowy), to pojawia się zasadnicze pytanie, jaką kategorię – w płaszczyźnie treści stosunku prawnego, którego źródłem była ta umowa – stanowiła kwota 7800 zł (127 800 zł – 120 000 zł). Skoro nie wchodziła ona do prawidłowo zidentyfikowanej całkowitej kwoty kredytu (w rozumieniu art. 5 pkt 7 u.k.k.), a jednocześnie była jedną ze dwóch „składowych” całkowitej kwoty do zapłaty (w rozumieniu art. 5 pkt 8 u.k.k.), to nie ulegało żadnych wątpliwości to, że stanowiła jedną ze „składowych” całkowitego kosztu kredytu (w rozumieniu art. 5 pkt 6 u.k.k.) i to tego o charakterze pozodsetkowym (w rozumieniu art. 5 pkt 6 a u.k.k.) oraz jednocześnie kredytowanym przedmiotowym kredytem, co wynikało z już wyżej przywołanego, a opisanego w umowie pojęcia „kwoty kredytu z uwzględnieniem kosztów,
§ 1ust.
2: 129 200 zł”. Nie były to przecież odsetkowe koszty kredytu. Wniosek co do tego, że kwota 7800 zł stanowiła pozodsetkowy koszt kredytu w tym konkretnym przypadku, znajduje uzasadnienie z kilku przyczyn. Zarówno w umowie kredytu – w jej § 8 (k.19), jak i w „Formularzu informacyjnym dotyczącym kredytu konsumenckiego” (k.22v.) znalazły się wprawdzie następujące zapisy: „Prowizja: 0,00 zł” ; „Opłata przygotowawcza: 1400 zł”, co sugerowałoby, że prowizja rzeczywiście wynosi „0 zł”, a tym samym nie istnieje w tej umowie kredytu, a całość pozaodsetkowych kosztów kredytu (w rozumieniu art. 5 pkt 6 a u.k.k.) miałaby sprowadzać się jedynie do prowizji 1400 zł. Skoro jednak zapis § 8 umowy dotyczący „Kwoty kredytu z uwzględnieniem kosztów,
§ 1ust.
2: 129 200 zł”, odwoływał się do treści § 1 ust. 2, z którego z kolei wynikał obowiązek kredytobiorcy zapłaty „następujących kosztów, które Bank potrąca z kwoty kredytu:
(1)opłaty przygotowawczej
(2)prowizji za udzielenie kredytu”, to nie ulega żadnej wątpliwości to, że ta w/w kwota 7800 zł w rzeczywistości musiała stanowić i stanowiła skredytowany pozaodsetkowy koszt kredytu w postaci prowizji, skoro ta kwota 1400 zł niespornie była opłatą przygotowawczą. Raz jeszcze podkreślić należy, że kwota 7800 zł nie stanowiła – brew zapisowi § 8 umowy całkowitej kwoty kredytu. Takie przekonanie, że przedmiotowa umowa w rzeczywistości przewidywała pozaodsetkowy koszt kredytu w postaci prowizji wzmacniał także zapis zawarty w (...) (k.24) „prowizji za udzielenie kredytu do 10 %”, z wyjaśnieniem co jest podstawą naliczania prowizji (k.24). Reasumując, z tych wszystkich przyczyn, oczywistym dla Sądu Okręgowego pozostawał wniosek, że ta w/w kwota 7800 zł, po pierwsze nie stanowiła części całkowitej kwoty kredytu – w rozumieniu art. 5 pkt. 7 u.k.k. i to pomimo zapisu § 8 przedmiotowej umowy kredytu, po drugie stanowiła pozaodsetkowy, kredytowany koszt kredytu – w rozumieniu art. 5 pkt 6, 6 a u.k.k., w istocie stanowiący „ukrytą” prowizję – biorąc pod uwagę już wyprowadzone wnioski na tle § 8 umowy – w zakresie dotyczącym „Kwoty kredytu” z odwołaniem się do zapisu § 1 ust. 2 umowy oraz uwzględniając przywołane już zapisy „Taryfy opłat i prowizji”. Stosownie do art. 5 pkt 12 u.k.k. rzeczywista roczna stopa oprocentowania, to całkowity koszt kredytu, wyrażony jako wartość procentowa całkowitej kwoty kredytu w stosunku rocznym. Analogicznie została ona zdefiniowana w stanowiącym integralną część przedmiotowej umowy kredytu – „Regulaminie Kredytu Gotówkowego (…)”, w jego § 1 (...), przy czym w miejsce „całkowitej kwoty kredytu” posłużono się „wartością kredytu udostępnionego kredytobiorcy na podstawie umowy kredytu”, czyli wprost przesłanką ustawowej definicji „całkowitej kwoty kredytu”. To oznacza, że wskazana w § 8 przedmiotowej umowy kredytu - RRSO – 6,57 % została wyliczona, jako procentowa wartość całkowitego kosztu kredytu w kwocie 34 719,77 zł (a nie jak winno był to być prawidłowo – w kwocie 42 519,77 zł, czyli w kwocie 34 719,77 zł powiększonej o pozostały „ukryty” koszt kredytu – 7800 zł) od całkowitej kwoty kredytu w kwocie 127 800 zł (skoro tak została ona określona w umowie), a nie jak poprawnie winno być – w stosunku do kwoty 120 000 zł, czyli tej (która w ramach kwoty 127 800 zł) została jedynie rzeczywiście udostępniona kredytodawcom. Z tych przyczyn ta określona w umowie kredytu - RRSO nie spełniała warunków zgodności z regułami wynikającymi z art. 5 pkt 12, w zw. z jego pkt 7, 6 oraz 6 a - u.k.k. Biorąc pod uwagę tak ustalony stan faktyczny, jak i kontynuując jego prawnomaterialną ocenę z punktu widzenia przepisu art. 45 ust. 1 u.k.k. – w konsekwencji tego, co już wynikało z zestawienia zapisów przedmiotowej umowy kredytu z art. 5 pkt 6, 6a, 7, 8, 12 u.k.k., wyjaśnić należy, że zgodnie z art. 45 ust. 1 u.k.k., w przypadku naruszenia przez kredytodawcę art. 29 ust. 1, art. 30 ust. 1 pkt 1-8, 10, 11, 14-17, art. 31-33, art. 33a i art. 36a-36c konsument, po złożeniu kredytodawcy pisemnego oświadczenia, zwraca kredyt bez odsetek i innych kosztów kredytu należnych kredytodawcy w terminie i w sposób ustalony w umowie. Natomiast jeżeli już zapłacił odsetki i koszty kredytu, a następnie skutecznie skorzystał z sankcji kredytu darmowego, to może żądać zwrotu tego co w tym zakresie świadczył – stosownie do art. 410 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. Taki jest sens skorzystania przez konsumenta z uprawnienia prawokształtującego treść łączącego go z kredytodawcą stosunku prawnego wynikającego z umowy kredytu konsumenckiego. Jeżeli skutecznie zawarto umowę o kredyt konsumencki, uprawnienie prawokształtujące, które wynika z art. 45 ust. 1, powstaje z chwilą, gdy kredytodawca naruszył obowiązek objęty sankcją kredytu darmowego. W przypadku gdy naruszono obowiązek dotyczący wymaganej treści dokumentu umowy, uprawnienie powstaje w momencie, w którym konsument otrzymał ten dokument, a wygasa wraz z upływem rocznego terminu przewidzianego w art. 45 ust. 5 u.k.k. Wykonanie uprawnienia prawokształtującego, o którym mowa w art. 45 ust. 1, następuje poprzez złożenie przez konsumenta oświadczenia woli o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego. W przypadku sankcji kredytu darmowego, z jednym wyjątkiem, nie ma znaczenia zakres lub istotność naruszenia ani jego wpływ na interesy konsumenta. Przesłanką stosowania przepisu art. 45 u.k.k. nie jest wystąpienie szkody w majątku konsumenta – omawiana sankcja nie jest oparta na konstrukcji odpowiedzialności odszkodowawczej kredytodawcy. Istotną zaletą sankcji kredytu darmowego z punktu widzenia ochrony interesów konsumenta jest występowanie sankcji bez względu na zakres i stopień naruszenia wymogów informacyjnych. W przypadku obowiązku informacyjnego naruszenie może polegać na podaniu konsumentowi nieprawdziwych lub niepełnych wiadomości, w szczegóolności błędnie wyliczonej całkowitej kwoty do zapłaty przez konsumenta. Oceniając, czy doszło do naruszenia obowiązku, należy uwzględnić podwyższony stopień staranności, jaki jest wymagany od kredytodawcy w zakresie prowadzonej przez niego działalności (art. 355 § 2 k.c.). Ciężar dowodu, że kredytodawca naruszył określony obowiązek wymieniony w art. 45 ust. 1 u.k.k., spoczywa na konsumencie (art. 6 k.c.). Dla skutecznego skorzystania z sankcji kredytu darmowego – w rozumieniu art. 45 ust. 1 u.k.k. wystarczającym jest wykazanie naruszenia przez kredytodawcę jednego z przepisów wymienionych w art. 45 ust. 1 u.k.k. Zatem wykazanie naruszenia kolejnych, ma tylko to znaczenie, że dodatkowo – alternatywnie – potwierdza skuteczność oświadczenia skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego. Nie był zasadny zarzut naruszenia art. 45 ust. 5 u.k.k. Sąd Rejonowy dokonał prawidłowej wykładni tego przepisu, dochodząc do trafnego wniosku, że w realiach faktycznych tej sprawy nie upłynął roczny termin dla złożenia oświadczenia o sankcji kredytu darmowego. Przez wykonanie umowy należy rozumieć sytuację, w której należycie wypełniono wszystkie obowiązki w ramach stosunku kredytu konsumenckiego, w tym obowiązki powstające z mocy ustawy. Chodzi o obowiązki dotyczące świadczenia głównego i świadczeń ubocznych, po stronie konsumenta oraz kredytodawcy, wykonane dobrowolnie lub przymusowo. W typowych przypadkach umowę o kredyt konsumencki uznaje się za wykonaną w dniu, w którym konsument spłacił ostatnią należność z tytułu tej umowy na rzecz kredytodawcy. W tym miejscu wystarczającym jest odwołanie się do przywołanej w odpowiedzi na apelację - w sposób wyczerpujący - linii orzeczniczej sądów powszechnych, w tym i Sądu Okręgowego w Kielcach (m.in. w składzie rozpoznającym także niniejszą sprawę), która zachowuje pełną aktualność także na potrzeby rozpoznania tej sprawy w postępowaniu apelacyjnym. Na jej tle stanowisko skarżącego – opierające się na założeniu, że istotne dla prawidłowej identyfikacji początku biegu rocznego terminu (z art. 45 ust. 5 u.k.k.) – jest tylko wykonanie umowy przez kredytodawcę, a już nie przez kredytobiorcę, jawi się jako nie mające żadnego jurydycznego usprawiedliwienia. Już tylko zwykła literalna wykładnia przepisu art. 45 ust. 1 u.k.k. prowadzi do oczywistego wniosku, że skoro początek biegu wskazanego w nim rocznego terminu prekluzyjnego wyznacza dzień wykonania umowy – bez jakiegokolwiek dookreślenia, czy „zawężenia” tego stanu - do wykonania umowy tylko przez jedną z jej stron, tj. kredytodawcę, czy nawet kredytobiorcę, to wniosek, jakoby miało chodzić jedynie o stan wykonania umowy tylko przez kredytodawcę, a więc pozostający w zupełnym oderwaniu od odpowiedzi na pytanie o jej wykonanie także przez kredytobiorcę, pozostaje oczywiście wadliwy. Innymi słowy, gdyby intencją ustawodawcy było uzależnienie początku biegu owego terminu od daty wykonania umowy tylko przez kredytodawcę, to niewątpliwie dałby temu wyraz wprost w treści przepisu, a tak nie jest. Zatem nie wytrzymuje krytyki to orzecznictwo sądów powszechnych, jak i literatura przedmiotu, do których odwołuje się skarżący, skoro opierają się one na wadliwym fundamentalnie założeniu – w postaci konieczności „zawężenia” stanu wykonania umowy o kredyt tylko do jej wykonania przez kredytodawcę, a więc z zupełnym pominięciem (w sposób nieuprawniony) elementu jej wykonania także przez kredytobiorcę, w sytuacji, kiedy to zawężenie nie tylko nie ma podstawy w wykładni przepisu art. 45 ust. 5 u.k.k., ale ta wykładnia zasadność takiego założenia wprost przekreśla. Dotychczasowych wniosków nie zmienia pozostała argumentacja tego przeciwnego – do prezentowanego przez Sąd Okręgowy w niniejszym postępowaniu – stanowiska. Ma ona jedynie charakter „wspierający”, skoro mowa jest o „dacie możliwej do stwierdzenia w oczywisty sposób”, o „pewności obrotu” o „skróceniu czasu”, a to wszystko mogłoby mieć sens jedynie wówczas, kiedy treść przepisu art. 45 ust. 5 u.k.k. wprost „zawężałaby” stan wykonania umowy tylko i wyłącznie do jej wykonania przez kredytodawcę. Abstrahując już od tego, aktualna treść przepisu art. 45 ust. 5 u.k.k., wbrew stanowisku skarżącego pozwala na identyfikację początku biegu terminu – także w kontekście daty wykonania umowy przez kredytobiorcę, czego przykładem są chociażby realia faktyczne niniejszego postępowania. Reasumując, wobec takiej argumentacji nie budził żadnych wątpliwości wniosek, że kredytobiorcy złożyli oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego – w trybie art. 45 ust. 5 u.k.k. przed upływem rocznego terminu prekluzyjnego wynikającego z tego przepisu, biorąc pod uwagę już tylko to, że całkowitej spłaty kredytu niespornie dokonali w dniu 25.05.2022 r., a oświadczenie w trybie art. 45 ust. 5 u.k.k. złożyli w dniu 31.01.2023 r. Przy czym w ocenie Sądu Okręgowego, w tym konkretnym przypadku początek biegu tego rocznego terminu uległ jeszcze „przesunięciu” w kierunku daty złożenia oświadczenia. Nie można było bowiem tracić z pola widzenia tego, że po spłacie kredytu przez kredytobiorców, kredytodawca zwrócił im część prowizji – proporcjonalną do okresu, o jaki nastąpiła wcześniejsza spłata, bo ten fakt także świadczył o wykonaniu umowy przez kredytodawcę, a jednocześnie wyznaczał datę wykonania umowy kredytu w już wyjaśnionym przez Sąd Okrętowy rozumieniu art. 45 ust. 5 u.k.k. Bez znaczenia dla prawidłowości ostatecznego wnioskowania o zachowaniu, wynikającego z tego przepisu, rocznego terminu - przez kredytodawców, był brak podstaw do ustalenia daty, w jakiej doszło do zwrotu tej części prowizji (materiał procesowy nie pozwalał na jej identyfikację), a tym samym i wykonania umowy kredytu (art. 49 u.k.k. w zw. z art. 56 k.c.) przez kredytodawcę. Jest tak dlatego, że do zwrotu tej części prowizji musiało dojść po dacie ostatecznej spłaty kredytu, a zatem kredytobiorcy i tak „zmieścili” się ze złożeniem oświadczenia w trybie art. 45 ust. 5 u.k.k. przed upływem roku – liczonym od daty wcześniejszej niż data zwrotu części prowizji, bo od daty dokonania przez siebie spłaty kredytu. Zatem jeżeli termin roczny rozpoczął swój bieg od daty wykonania umowy kredytu przez kredytobiorcę – w postaci zwrotu części prowizji, to wniosek o zachowaniu rocznego terminu, o jakim mowa jest tym bardziej aktualny. Nie znalazły żadnego usprawiedliwienia także zarzuty naruszenia przepisów u.k.k. – opisane w pkt. 1.b,c,d,e – apelacji (pkt 2-5 w części sprawozdawczej niniejszego uzasadnienia). Przy czym od razu zauważyć należy, że z treści uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika, że Sąd pierwszej instancji zastosował przepisy art. 30 ust. 1 pkt 6 u.k.k. (chociaż ten pkt nie został wprost wskazany, to za takim wnioskiem przemawiało przytoczenie jego treści), art. 30 ust. 1 pkt. 7 u.k.k. oraz art. 5 pkt. 7 u.k.k., natomiast zarzuty apelacji dotyczą także naruszenia przepisów art. 5 ust. 6 oraz ust. 8, a także art. 5 pkt. 10 u.k.k. , czyli tych, do których Sąd pierwszej instancji się nie odwołał. Nie tylko nie było podstaw do przyjęcia, że Sąd pierwszej instancji naruszył te pozostałe w/w przepisy, których w istocie nie stosował, ale istniały przesłanki do ich zastosowania, co jedynie dodatkowo wzmacniało przekonanie o skuteczności złożenia oświadczenia w trybie art. 45 ust. 1 u.k.k. Przystępując do rozważenia tych zarzutów oraz niezależnie od tego zweryfikowania prawidłowości zastosowania przez Sąd pierwszej instancji przepisów prawa materialnego, podkreślić należy trzy kwestie, po pierwsze raz jeszcze to, o czym była już wyżej mowa, a mianowicie, że dla skutecznego skorzystania z sankcji kredytu darmowego wystarczającym jest wykazanie naruszenia tylko jednego z przepisów – w rozumieniu art. 45 ust. 1 u.k.k., po drugie to naruszenie najogólniej rzecz ujmując polega na tym, że umowa nie spełnia jednego kryteriów z przepisów wymienionych w art. 45 ust. 1 u.k.k., po trzecie weryfikacja owego spełnienia/niespełnienia owych kryteriów następuje przy uwzględnieniu z jednej strony przepisów u.k.k. – w szczególności definicji ustawowych zawartych w art. 5 u.k.k. w zw. z art. 30 u.k.k. , a z drugiej – biorąc po uwagę samą treść umowy. Po pierwsze, z już poczynionych przez Sąd Okręgowy ustaleń i wyprowadzonych wniosków na tle zapisu § 8 umowy w zestawieniu z art. 5 pkt 7 u.k.k. wynika, że całkowita kwota kredytu, o ile została określona w umowie na 127 800 zł (zamiast 120 000), to nie spełniało to kryteriów wynikających wprost z art. 5 ust. 1 pkt 7 w zw. z art. 30 ust. 1 pkt 4 – u k.k. Już tylko ta oczywista – wobec wyżej przedstawionej przez Sąd Okręgowy argumentacji – konstatacja w sposób wystarczający uzasadniała skuteczność skorzystania przez kredytobiorców w tym konkretnym przypadku z sankcji kredytu darmowego – stosownie do art. 45 ust. u.k.k. Po drugie, przedmiotowa umowa kredytu nie zawierała jednoznacznych, czytelnych informacji dla kredytobiorców o pozaodsetkkowych kosztach kredytu, a wręcz przeciwnie starała się jedynie „ukryć” informację o „prowizji” w kwocie 7800 zł, co już także wyczerpująco zostało przez Sąd Okręgowy wyjaśnione. To oznacza, że umowa naruszała przepisy art. 5 pkt. 6 i 6a w zw. z art. 30 ust. 1 pkt. 10 u.k.k., co także uzasadniało zastosowanie art. 45 ust. 1 u k.k. Po trzecie, w umowie w sposób oczywiście błędny, bo naruszający i to w sposób niebudzący żadnych wątpliwości została określona rzeczywista roczna stopa procentowa, co było konsekwencją z jednej strony wadliwego, tj. sprzecznego z art. 5 pkt 6, 6 a u.k.k. przyjęcia przez kredytodawcę – jako podstawy jej ustalenia – „niepełnego” całkowitego kosztu kredytu (tj. bez uwzględnienia także tej „ukrytej prowizji” w kwocie 7800 zł), a z drugiej – wadliwego, tj. sprzecznego z art. 5 pkt 7 u.k.k. przyjęcia całkowitej kwoty kredytu, czyli nie 120 000 zł, a bezpodstawnego powiększenia jej o 7800 zł (czyli do kwoty 127 800 zł). To wszystko znalazło już wyczerpujące wyjaśnienie przez Sąd Okręgowy. W konsekwencji tego umowa kredytu w jej § 8 w części dotyczącej określenia RRSO naruszała także przepis art. 30 pkt. 7 u.k.k., co również uzasadniało skuteczne skorzystanie z sankcji kredytu darmowego w rozumieniu art. 45 ust. 1 u k.k. Po czwarte, umowa kredytu określała w sposób nieprawidłowy warunki stosowania stopy oprocentowania kredytu, o ile to oprocentowaniu poddawała także kredytowane pozaoodsetkowe koszty kredytu, tj. opłatę przygotowawczą w kwocie 1400 zł oraz tę „ukrytą” prowizję w kwocie 7800 zł. To, że kwoty te były poddane oprocentowaniu wynika z tego, co już wyżej Sąd Okręgowy ustalił odnośnie „składowych” kwoty 129 200 zł (§ 8 umowy), w połączeniu z „Zaświadczeniem banku” (k.25) stanowiącym rozliczenie spłaconego kredytu, z treści którego wynika, że od całej kwoty 129 200 zł (a więc także obejmującej te w/w pozaodsetkowe koszty kredytu) naliczane były odsetki (które stanowiły części składowe rat „kapitałowo - odsetkowych”. W ocenie Sądu Okręgowego, oprocentowanie kredytowanych kosztów kredytu konsumenckiego już co do zasady nie spełniało kryteriów wynikających z art. 5 pkt. 10 u.k.k., skoro kredyt w części w jakiej został udzielony na pokrycie pozaodsetkoowych kosztów kredytu – w rozumieniu art. 5 pkt. 6 a, nie był wypłacony kredytobiorcom – w rozumieniu art. 5 pkt. 10 u.k.k., innymi słowy nie był udostępniony im do wykorzystania zgodnie z celem na jaki został zaciągnięty. Z treści art. 5 pkt. 6 u.k.k. – definiującego całkowity koszt kredytu, wynika, że prowizje, koszty usług ubezpieczeniowych oraz odsetki stanowią odrębne składniki całkowitego kosztu kredytu. Innymi słowy, każdy z nich jest od siebie odrębny i stanowi pochodną całkowitej kwoty kredytu i od niej powinien być naliczany. Takiego warunku nie spełnia natomiast przypadek, w którym jeden składnik kosztu kredytu (odsetkowy) jest naliczany od innego składnika kosztu kredytu (pozaodsetkowego). Tak jest właśnie w sytuacji, w której odsetki są naliczane od prowizji, czy opłaty przygotowawczej. Same prowizje i opłaty przygotowawcze, a więc bez odsetek stanowią tzw. pozaodsetkowe koszty kredytu, co wynika wprost z art. 5 ust. 6a. Tym samym odsetki w umowie w istocie zostały zastosowane do tych pozaodsetkowych kosztów kredytu, tylko dlatego, że te ostatnie były kredytowane, co oznacza, że umowa kredytu w tej części nie spełniała wymogów w z art. 30 ust. 1 pkt 6 u.k.k. Skoro w rzeczywistości te odsetki od kredytowanej kwoty pozaodsetkowych kosztów kredytu, stanowiły także jego koszt, to konsument – kredytobiorca powinien być o tym dodatkowym koszcie wyraźnie poinfmowany. Tego w przedmiotowej umowie zabrakło, co oznacza, że w tym zakresie nie spełniała ona także wymogu w art. 30 ust. 1 pkt 10 u.k.k. Po piąte, treść umowy kredytu, w tym i stanowiącego jego integralną część harmonogramu spłat, którego zapewne jedynie prostym odzwierciedleniem było w/w już „Zaświadczenie banku o spłacie kredytu, w tym wysokości jego rat z rozbiciem na kapitał i odsetki (k.25) nie spełniała wymogów z art. 30 ust. 1 pkt. 8 w zw. z art. 37 ust. 2 pkt. 1 u.k.k. Chodzi o to, że kredytodawca w ramach informacji o ratach kredytu, poprzestał na ich wysokości, następnie na dwóch ich elementach, tj. części „kapitałowej” i „odsetkowej”, natomiast nie wskazał - w ramach rat - wszelkich innych kosztów kredytu, które kredytodawca miał obowiązek ponieść. Chodzi o to, na co Sąd Okręgowy szeroko zwracał już uwagę, tj. o pozaodsetkowe koszty kredytu w postaci opłaty przygotowawczej i prowizji. Przy czym podkreślić trzeba rzecz zasadniczą, te elementy rat nie tylko nie zostały wyeksponowane – z godnie z dyspozycją art. 37 ust. 2 pkt. 1, ale wręcz zostały ukryte w „Ratach kapitałowych”, w sytuacji kiedy kapitał w sposób naturalny wpisuje się jedynie w całkowitą kwotę kredytu, a prowizja i opłata przygotowawcza , jeżeli nawet są kredytowane, to i tak stanowią jedynie o całkowitym koszcie kredytu, a nie o całkowitej kwocie kredytu, co także zostało już dokładnie przez Sąd Okręgowy wyjaśnione. To zatem kolejna podstawa do skorzystania przez kredytobiorców z sankcji kredytu darmowego w rozumieniu art. 45 u.k.k. W konsekwencji tak poczynionych przez Sąd Okręgowy rozważań, aktualność zachował prawidłowo wyprowadzony przez Sąd Rejonowy wniosek, co do istnienia faktycznych i prawnych przesłanek skorzystania przez kredytobiorców z sankcji kredytu darmowego – w rozumieniu i ze skutkiem z art. 45 ust. 1 u.k.k., z którego skorzystał także powód, a to wobec zawartej z kredytobiorcami w sposób ważny i skuteczny umowy cesji wierzytelności z tego tytułu. To wszystko oznacza, że nie znalazły żadnego usprawiedliwienia pozostałe zarzuty naruszenia prawa materialnego zgłoszone w apelacji. Te dotyczące naruszenia przepisów u.k.k. znajdują dostateczne wyjaśnienie w już przedstawionej przez Sąd Okręgowy argumentacji. Jeśli chodzi natomiast o zarzut naruszenia art. 69 ust. 1 Prawa bankowego, to istota zagadnienia nie sprowadza się do wykluczenia dopuszczalności kredytowania pozaodsetkowych kostów kredytu (w rozumieniu art. 5 pkt 6, 6a u.k.k.) – jak zdaje się to sugerować skarżący, a jedynie do wykluczenia dopuszczalności pobierania od tej części kredytu konsumenckiego, która służy pokryciu owych kosztów – odsetek, jak od całkowitej kwoty kredytu – w rozumieniu art. 5 pkt 7 u.k.k. Innymi słowy chodziło o wykluczenie dopuszczalności takiej sytuacji, w której od jednych kosztów kredytu (tych pozaodsetkowych) naliczane są kolejne koszty kredytu (już odsetkowe). Przecież już z samej istoty całkowitego kosztu kredytu wynika to, że jest on pochodną całkowitej kwoty kredytu, czyli tych środków, które rzeczywiście zostały udostępnione kredytobiorcy, a nie nieudostępnione, tylko od razu przeznaczone na pokrycie samych kosztów kredytu. Innymi słowy, nie można było poprzestać jedynie na takiej wykładni art. 69 ust. 1 Prawa bankowego, która pozostawałaby w zupełnym oderwaniu od całości przywołanych już wyżej przepisów u.k.k., zważywszy na to, że przedmiotowa umowa była umową o kredyt konsumencki w rozumieniu art. 3 ust. 1 u.k.k. ze wszelkimi tego ustawowymi konsekwencjami, a nie zwykłą umową o kredyt bankowy, czyli taką, która nie spełnia cech umowy o kredyt konsumencki. Zupełnie nietrafny pozostawał także zarzut naruszenia art. 5 k.c. Przede wszystkim prawidłowa pozostawała argumentacja Sądu pierwszej instancji w tym zakresie, o ile akcentowała to, że z sankcji kredytu darmowego skorzystali przecież sami kredytobiorcy, a powód jedynie nabył od nich tak powstałą wierzytelność. Niezależenie od tego, należało zwrócić uwagę i na to, że na nadużycie prawa podmiotowego – w rozumieniu tego przepisu, może powołać się tylko ten, kto sam nie narusza zasad współżycia społecznego. Tym czasem, stosując kryterium ludzi uczciwie i rozsądnie myślących, nie sposób nie dojść do wniosku, że tego rodzaju zachowanie kredytodawcy, polegające na dalekim od transparentności poinformowaniu kredytobiorców o – najogólniej rzecz ujmując - zasadach udzielenia kredytu ( o czym była już wyżej mowa) w sposób oczywisty koliduje z elementarnymi regułami uczciwości, które w odniesieniu do umów wzajemnych nastawionych na osiągnięcie przez jedną z ich stron zysku, sprowadzają się do tego, że druga strona winna mieć poczucie, że świadczenie do spełnienia którego jest zobowiązana ma charakter ekwiwalentny w stosunku do świadczenia, które otrzymuje. Obiektywnie rzecz pojmując trudno o takie przekonanie, w sytuacji, w której to, co stanowi o owej ekwiwalentności jest jeszcze powiększone o dodatkowe koszty, które nie stanowią wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, a jedynie naliczony przez kredytodawcę koszt „zabiegu”, dzięki któremu w ogóle mogło dojść do zawarcia umowy kredytu. Jest to wniosek oczywisty, bo bez kredytowania prowizji w ogóle nie doszłoby do zawarcia umowy pożyczki (kredytu konsumenckiego). O ile samo kredytowanie kosztów zaciągnięcia kredytu można w jakiś sposób wytłumaczyć stworzeniem możliwości pozyskania środków pieniężnych przez potencjalnego kredytobiorcę, w sytuacji, kiedy nie dysponuje takimi środkami nawet na pokrycie kosztów zaciągnięcia kredytu, to już czerpanie dodatkowych korzyści jeszcze z samego kredytowania kosztów w sposób oczywisty koliduje z poczuciem elementarnej przyzwoitości i uczciwości w prowadzeniu tego rodzaju działalności, która nastwiona jest na zysk. Zatem próba czerpania przez kredytodawcę zysku z oprocentowania tego rodzaju pozoodsetkowego kosztu kredytu (w rozumieniu art. 6 lit. b u.k.k.) dodatkowo nie wytrzymuje krytyki z punktu widzenia elementarnych zasad uczciwości i poczucia sprawiedliwości. Z tych przyczyn postanowienia umowy, które uprawniały kredytodawcę do pobierania odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu nie wytrzymywały krytyki z punktu widzenia zasadami współżycia społecznego, co już skutecznie eliminowało dopuszczalność powoływania się przez powoda na art. 5 k.c. Zarzut naruszenia art. 410 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. był niezasadny z tej tylko przyczyny, że skarżący uprzednio nie wzruszył prawidłowości wnioskowania w płaszczyźnie prawa materialnego co do skutku sankcji kredytu darmowego w rozumieniu art. 45 ust. 1 u k.k. Skoro oświadczenie kredytobiorców w tym zakresie taki skutek przyniosło, to tym bardziej kwota dochodzona pozwem stanowiła świadczenie nienależne w rozumieniu art. 410 § 2 k.c., którego zwrotu stosownie do art. 410 § 1 k.c. w zw. z art. 405 k.c. mógł domagać się powód z racji nabytej od kredytobiorców wierzytelności. Przeszkodą ku temu, wbrew stanowisku skarżącego, nie był także przepis art. 411 pkt 1 k.c., albowiem nie budził żadnych wątpliwości Sądu Okręgowego wniosek, że spełnienie świadczenia przez kredytobiorców nastąpiło także w celu uniknięcia przymusu – w rozumieniu tego przepisu. Źródłem owego właściwie pojmowanego przymusu (obowiązku) były te postanowienia przedmiotowej umowy, z których wynikało uprawnienie kredytodawcy do wypowiedzenia umowy w przypadku zalegania ze spłatą kredytu przez kredytobiorców. Zatem ta potencjalna możliwość wypowiedzenia umowy przez kredytodawcę i postawienia całej wynikającej z niego wierzytelności w stan natychmiastowej wymagalność, stanowiła dla kredytobiorców wystarczającą podstawę owego przymusu. Dotychczasowych wniosków nie zmienia także orzecznictwo, do którego odwołał się skarżący. Jest tak z przyczyn dostatecznie wynikających z już przedstawionych przez Sąd Okręgowy rozważań, mających także właściwe oparcie w orzecznictwie Sądu Okręgowego w Kielcach, a także innych Sądów powszechnych, co potwierdza także orzecznictwo przywołane przez powoda w odpowiedzi na apelację. W tym stanie rzeczy Sąd Okręgowy na podstawie art. 385 k.p.c. orzekł jak w pkt 1 sentencji. Rozstrzygnięcie o kosztach postępowania apelacyjnego znajduje uzasadnienie w art. 98 § 1, 1 1 k.p.c. oraz z § 2 ust. 1 pkt. 5, § 10 ust. 1 pkt 1 Rozp. Min. Spr. z dnia 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz.U. z 2015 r., poz. 1800 z p. zm.). SSO Mariusz Broda Zarządzenie: odpis wyroku z uzasadnieniem doręczyć pełnomocnikowi powoda. 26.11.2024 r.