oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Zgodnie z art. 822 § 1 i 4 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na której rzecz została zawarta umowa ubezpieczenia. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. Na mocy natomiast art.
o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Z treści art. 13 ust. 2 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych wynika, iż w obowiązkowych ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej odszkodowanie wypłaca się w granicach odpowiedzialności cywilnej podmiotów objętych ubezpieczeniem, nie wyżej jednak niż do wysokości sumy gwarancyjnej ustalonej w umowie. Dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy istotne znaczenie miały także przepisy art. 361 § 2 k.c., zgodnie z którym w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz art. 363 § 1 k.c., który stanowi, że co do zasady naprawienie szkody winno nastąpić według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie do stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej, przy czym gdyby przywrócenie do stanu poprzedniego pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. Zważyć należy, iż w niniejszej sprawie sporna była przede wszystkim zasada odpowiedzialności pozwanego zakładu ubezpieczeń. Pozwany ubezpieczyciel podnosił, że strona powodowa nie udowodniła, że do kolizji doszło w okolicznościach przez nią deklarowanych, jak również zaprzeczył, aby ubezpieczony ponosił winę za poniesioną przez powoda szkodę. Nadto, podnosił, że to kierujący samochodem marki A. (...) o numerze rejestracyjnym (...) na skutek niedochowania należytej ostrożności ponosi odpowiedzialność za przedmiotową kolizję. W ocenie Sądu powyższe zarzuty zasługiwały przynajmniej na częściowe uwzględnienie. W pierwszej kolejności należy wskazać, że w niniejszym przypadku istnieją istotne wątpliwości co do miejsca zdarzenia. W notatce informacyjnej o zdarzeniu drogowym funkcjonariusz Policji wskazał, że do zdarzenia doszło w Z. przy ulicy (...) na remontowanym odcinku drogi. Podkreślić należy, iż notatka policyjna jako dokument wytworzony przez funkcjonariusza publicznego w ramach jego kompetencji, stanowi dokument urzędowy w rozumieniu art. 244 k.p.c. Jako dokument urzędowy notatka korzysta zatem m.in. z domniemania zgodności treści dokumentu z prawdą. Zgodnie z treścią art. 252 k.p.c. strona, która zaprzecza prawdziwości dokumentu urzędowego albo twierdzi, że zawarte w nim oświadczenia organu, od którego dokument ten pochodzi, są niezgodne z prawdą, powinna okoliczności te udowodnić. W ocenie Sądu strona powodowa nie sprostała jednak ciężarowi dowodu w tym zakresie. Na tę okoliczność zaoferowała jedynie dowód w postaci zeznań powoda oraz świadka kierującego pojazdem w czasie kolizji. Na rozprawie w dniu 15 października 2024 roku świadek M. N. zeznał, że „do zdarzenia doszło na skrzyżowaniu (…). To było skrzyżowanie ul. (...) z jakąś drugą uliczką. Wjechałem w te przeszkody zaraz za skrzyżowaniem”. Po okazaniu mapy na k. 136 akt świadek oświadczył, że „na znaki najechałem tam, gdzie w kwadracie jest liczba 1”, a więc przy zjeździe ze skrzyżowania ul. (...) i ul. (...). Powód na tej samej rozprawie zeznał natomiast, że „znaki były ustawione na ul. (...) na wysokości skrzyżowania z ul. (...), wydaje mi się, że znaki były jeszcze na nawierzchni niefrezowanej. Raczej nie jechaliśmy po ulicy remontowanej, bo zatrzymaliśmy się zaraz po uderzeniu w te znaki/przeszkody”. Zauważyć, iż powyższe zeznania odnośnie miejsca zdarzenia zostały złożone już po sporządzeniu opinii biegłego, który opierając się na treści notatki policyjnej przyjął, że do zdarzenia doszło na wysokości posesji przy ul. (...) i stwierdził brak związku części uszkodzeń pojazdu ze przedmiotową kolizją. Nie wyjaśniono w żaden sposób rozbieżności pomiędzy treścią notatki urzędowej a twierdzeniami strony powodowej. Powyższa kwestia ma istotne znaczenie, gdyż miejsce wskazane w treści notatki urzędowej jest usytuowane na odcinku remontowanej drogi, która była zamknięta dla ruchu. Kolejne wątpliwości pojawiają się przy ustaleniu znaku bądź znaków, na które miał najechać kierujący samochodem marki A.. W notatce policyjnej nie wskazano na oznaczenia tego drogowskazu. Podczas pierwszego przesłuchania na rozprawie w dniu 20 lipca 2023 roku świadek zeznał: „Najechałem na wąski słupek z biało czerwoną, prostokątną blachą (…) Ta blacha była biało czerwona ze strzałkami, biało czerwonych pasów z zakazem ruchu nie widziałem ”. Zdaniem świadka „ znak był tylko ten jeden przewrócony ”. Z kolei, na rozprawie w dniu 15 października 2024 roku stwierdził, że „wjechałem i na stojący słupek, leżący i na znaki. Ten stojący słupek nie przewrócił się. Stał, z tego co pamiętam”. Jak wskazał „ to były dwa osobne słupki na podstawach w kształcie litery X i patrząc od strony kierowcy lewy słupek stał, a prawy był przewrócony”. Świadek tym razem wskazał, że najechał na dwa znaki, albowiem „ Pierwszy znak , który był wywrócony i informował o zakazie wstępu na teren budowy. To był biało-czerwony zakaz wjazdu, to było białe kółko z czerwoną obwódką . Drugi zakaz, który leżał to była duża prostokątna blacha w biało-czerwone paski . Stała tylko podstawa z samym słupkiem. Drugi słupek leżał z podstawą, a prostokątna blacha leżała osobno. Zakaz wjazdu leżał sam, bo słupek z podstawą stał. Znaku roboty drogowe nie widziałem, być może gdzieś stał lub leżał. Stał słupek, który też widać przy tych znakach w owalu”. Konfrontując ze sobą zeznania świadka należy zauważyć, że podczas pierwszego przesłuchania w ogóle negował, aby w miejscu kolizji znajdował się znak zakazu ruchu, natomiast podczas kolejnych, uzupełniających zeznań wskazuje na „białe kółko z czerwoną obwódką”, a więc na zakaz ruchu, którego rzekomo miało nie być na miejscu kolizji. Z kolei, powód podczas pierwszego przesłuchania wskazał, że „ Wszystkie znaki były powywracane , zakaz ruchu był przewrócony , ja go ściągałem z drogi. Obok leżał ten znak, o którym zeznawał M.. Były powywracane słupki na których te znaki powinny się trzymać stopy od tych znaków”. Zeznania powoda również nie są ze sobą spójne. Podczas drugiego przesłuchania powód zeznał, że nie wszystkie słupki były jednak powywracane, bowiem „ jeden słupek leżał, drugi był postawiony , to były typowe podstawy do znaków - albo z rury w postaci litery X, albo typowa gumowa. Wydaje mi się, że znak roboty drogowe leżał gdzieś po lewej stronie, też przewrócony”. Powyższe sprzeczności w zeznaniach świadka oraz powoda, fakt, iż nagle po upływie ponad roku od złożenia pierwszych zeznań przypomnieli sobie, że najechali także na stojące słupki i dokładnie wskazali na jakie znaki najechali, choć podczas pierwszych zeznań na to nie wskazywali, rodzi uzasadnione wątpliwości co do wiarygodności tych zeznań. Z biegiem czasu raczej obraz zdarzenia ulega zatarciu, pamięta się mniej szczegółów. Tymczasem zarówno u świadka, jak i u powoda sytuacja jest odwrotna. Po złożeniu przez biegłego niekorzystnej dla nich opinii, zarówno powód jak i świadek przypomnieli sobie więcej szczegółów, w tym, że jednak na miejscu zdarzenia stały słupki, które mogły spowodować uszkodzenia maski silnika. Wobec powyższych rozbieżności w zeznaniach świadka i powoda przebieg samej kolizji budzi spore wątpliwości Sądu. W tych okolicznościach nie sposób przyjąć, że strona powodowa udowodniła roszczenie co do zasady. Niezależnie od powyższego, należy wskazać, że biegły sądowy z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych stwierdził, że odpowiedzialność za powstanie szkody w całości ponosi kierujący samochodem marki A.. Po pierwsze, biegły stwierdził, że wszystkie drogi dojazdowe były prawidłowe oznakowane znakami informacyjnymi wskazującymi, że ul. (...) jest zamknięta dla ruchu. W toku niniejszego procesu strona powodowa nie wykazała, aby oznakowanie było nieprawidłowe i nie pozwalało kierującemu zorientować się, że odcinek ul. (...) jest wyłączony z ruchu. Po drugie, zdaniem biegłego, kierujący poruszający się z dozwoloną prędkością powinien był dostrzec przeszkodę drogową stojącą czy leżącą na środku jezdni. Stojący na środku drogi słupek jest niewątpliwie przeszkodą widoczną. Z relacji świadka oraz powoda wynika, że poruszali się oni z prędkością około 30-40 km/h. Po trzecie, jadąc w warunkach nocnych, podczas opadów deszczu i silnego wiatru, widząc znaki informacyjne o prowadzonych robotach drogowych,, kierujący powinien dostosować prędkość do panujących warunków drogowych. Zgodnie bowiem z treścią art. 19 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2024 r. poz. 1251) kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu. Niewątpliwie, zachowanie tzw. prędkości administracyjnie dozwolonej nie może samo przez się świadczyć o tym, że kierowca zachował prędkość bezpieczną w rozumieniu art. 19 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym. Na drodze bowiem - niezależnie od tego, czy ruch pojazdów odbywa się we dnie, czy w nocy - mogą in concreto panować takie warunki atmosferyczne (np. gołoledź, mgła) czy też takie natężenie ruchu, że nawet prędkość znacznie mniejsza od administracyjnie dozwolonej nie będzie zapewniała panowania nad pojazdem. W niniejszym przypadku, biegły stwierdził, że kierujący samochodem nie dostosował prędkości samochodu do panujących warunków jazdy, w szczególności stanu i widoczności drogi oraz do warunków atmosferycznych. Ponadto, w ocenie Sądu, powód nie może domagać się zasądzenia od ubezpieczyciela równowartości kosztów naprawy wyliczonych metodą kosztorysową. Zgodnie bowiem z uchwałą Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego z dnia 11 września 2024 r., III CZP 65/23, L., jeżeli naprawa pojazdu przez poszkodowanego stała się niemożliwa, w szczególności w razie zbycia lub naprawienia pojazdu, nie jest uzasadnione ustalenie wysokości odszkodowania z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych jako równowartości hipotetycznych kosztów naprawy. Jak wskazano w uzasadnieniu powyższej uchwały szkoda jest kategorią dynamiczną. Od chwili jej powstania do momentu naprawienia zmianie może ulec postać i wielkość doznanego uszczerbku. Zgodnie zaś z zasadą kompensacji szkody odszkodowanie nie może przerastać wielkości szkody, co – wobec jej dynamicznego charakteru – oznacza niemożność przekroczenia wielkości szkody istniejącej w chwili jej naprawienia. W sytuacji, w której poszkodowany dokonał już naprawy pojazdu, wysokość szkody jest już w zasadzie znana i wyraża się w kosztach, jakie poszkodowany poniósł na dokonanie naprawy oraz dodatkowo ewentualnej utracie wartości rynkowej pojazdu po naprawie. W przypadku zaś zbycia pojazdu wyraża się w różnicy między ceną uzyskaną za sprzedany, nienaprawiony pojazd a kwotą jaką poszkodowany mógłby uzyskać ze sprzedaży samochodu nieuszkodzonego. Wykazanie szkody w takiej sytuacji także nie powinno nastręczać poszkodowanemu nadmiernych trudności, gdyż często ogranicza się do przedstawienia dokumentów wskazujących na poniesione koszty lub dowodzących ceny sprzedaży. W takich okolicznościach rozmiar szkody winien każdorazowo zostać ustalony według metody dyferencyjnej. Ustalając rozmiar szkody, należy zatem wziąć pod uwagę wszelkie następstwa zdarzenia szkodzącego dla majątku poszkodowanego oraz uwzględnić dynamiczny charakter szkody. W niniejszym przypadku pojazd został przez powoda sprzedany w dniu 1 grudnia 2022 roku. Nadto, przed naprawą miał zostać naprawiony w warsztacie A. D.. W tych okolicznościach powód winien był wykazać rzeczywiste koszty naprawy, czego jednak nie uczynił. Mając na względzie wszystkie podniesione powyżej okoliczności, na podstawie art. 822 § 1 i 4 k.c. i art.
oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych a contrario powództwo podlegało oddaleniu. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 98 § 1 k.p.c. i zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik sprawy obciążył nimi powoda jako przegrywającego niniejszy spór. Jednocześnie, stosownie do art. 108 § 1 k.p.c. Sąd rozstrzygnął jedynie o zasadach poniesienia przez strony kosztów procesu, pozostawiając szczegółowe ich wyliczenie referendarzowi sądowemu po zakończeniu postępowania.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.