← Polska

II Ca 360/25

Sygn. akt II Ca 360/25 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 27 maja 2025 r. Sąd Okręgowy w Kielcach II Wydział Cywilny Odwoławczy w składzie: Przewodniczący: Sędzia Sądu Okręgowego Mariusz B

§ 1pkt 1-4 k.c., a jeżeli tak, to czy wada ta ma charakter istotny, tj.

uzasadniający uprawnienie powoda do odstąpienia od umowy o dzieło – na podstawie art. 560 § 1 k.c. Z treści uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika, iż Sąd Rejonowy z jednej strony przyjął, że ta „niewystarczająca wysokość od spodu blatu do podłoża”, do czego odwoływał się powód, nie stanowi wady rzeczy, a jeżeli nawet założyć, że jest to wada, to ma charakter nieistotny. Sąd pierwszej instancji wskazał i na to, że powód upatrywał wady stołu w tej w/w odległości, bez powiązania tego z treścią łączącej strony umowy, akcentując to, że pomimo tego, iż powód nie określił dokładnie wszystkich cech stołu, to nadzorował cały proces jego wykonania. Tak ujęte stanowisko Sądu pierwszej instancji nie było prawidłowe, skoro nie uwzględniało w sposób właściwy definicji wady rzeczy z art. art.

§ 1pkt 1 k.c., w zw.

z art. 638 § 1 k.c., sprowadzając wszystko do wnioskowania o niezgodności rzecz z umową tylko do tego, co wprost miałoby wynikać z tej ostatniej i to jeszcze w sytuacji, w której nie było podstaw do ustalenia, że łącząca strony umowa zawierała postanowienie co do odległości krawędzi dolnego blatu stołu (skrzyni zawierającej mechanizm korbowy) od podłogi, co istotne takiego zgodnego postanowienia nie było ani w chwili zawarcia tej umowy, ani w późniejszym czasie nie doszło do takiej jej zmiany, która wskazywałaby n to, że strony w tej umowie zgodnie o tym postanowiły. Stosownie do art.

§ 1pkt 1 k.c.

w zw. z art. 638 § 1 k.c., wada polega na niezgodności rzeczy będącej przedmiotem umowy o dzieło z tą umową. W szczególności ta rzecz jest niezgodna z umową, jeżeli nie ma właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia (art.

§ 1pkt 1 pkt 1 k.c.

w zw. z art. 638 § 1 k.c.). Zatem tej niezgodności rzeczy z umową nie można ograniczać jedynie do efektu zwykłego zestawienia powstałej w wyniku wykonania umowy o dzieło rzeczy z samą treścią tej umowy. Istotne jest bowiem to, czy niezależnie od treści umowy, rzecz posiada, czy nie posiada cech, o których mowa w art.

§ 1pkt 1 k.c.

Osobnym zagadnieniem jest to, czy umowa o dzieło zawiera takie postanowienie, z którego w sposób nie budzący żadnych wątpliwości wynikałoby, że zamawiający zgodził się na taką właściwość przedmiotu umowy (dzieła), która nie spełnia kryteriów art.

§ 1pkt 1 pkt 1 k.c.

w zw. z art. 638 § 1 k.c., co czyni go wadliwym w rozumieniu tych przepisów. Wówczas aktualizuje się przepis art. 557 § 1 k.c. w zw. z art. 638 § 1 k.c. – wyłączający odpowiedzialność przyjmującego zamówienie. W ocenie Sądu Okręgowego przedmiotowy stół miał wadę - w rozumieniu art. rozumieniu art.

§ 1pkt 1 k.c.

w zw. z art. 638 § 1 kl.c., bo nie posiadał właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ani ze względu na cel w umowie oznaczony ani wynikający z okoliczności lub przeznaczenia. Tym samym miał wadę z dwóch niezależnych od siebie przyczyn. Po pierwsze, z umowy wynikało przeznaczenie tego konkretnego stołu do siedzenia przy nim, celem uczestnictwa w grach planszowych oraz spożywania posiłków. Niezależnie od tego, z istoty przeznaczenia stołu jednoznacznie wynika to, że powinien być tak skonstruowany i mieć takie parametry (w tym wymiary) by spełniać wszystkie funkcje użytkowe, a jedną z ich i jak wydaje się zasadniczą jest to, by można było przy nim usiąść na standardowym krześle, zajmując wygodną, tj. nie wymuszoną, nieograniczającą w sposób nadmierny ruchu kończyn dolnych, ale i kręgosłupa - pozycję. W tym przypadku tak nie było, skoro odległość od podłogi, na której ustawiony jest stół, do dolnej krawędzi skrzyni (zawierającej mechanizm podnoszenia i opuszczania blatu do gier – 59 cm, nie pozwala na tyle swobodne zajęcia miejsca przy stole, by dolny blat stołu nie dotykał do kończyn górnych i nie ograniczał ich ruchu, innymi słowy nie wymuszał niewygodnej i niewskazanej z punktu widzenia potrzeb ruchowych, ale i dbałości o zachowanie właściwej, prozdrowotnej pozycji, dla osoby siedzącej przy takim stole i korzystającej z niego zgodnie z jego funkcją i przeznaczeniem. To, że stół miał tak rozumianą wadę, zdaje się mieć potwierdzenie także i w stanowisku samego pozwanego. Trudno bowiem tracić z pola widzenia to, w jaki sposób pozwany zareagował na zarzuty powoda co do tego, że stół ma tę opisaną wyżej wadę i oświadczenie o odstąpieniu od umowy. Po pierwsze zaproponował powodowi, to, by ustawił stół na „klockach”, po drugie zaproponował dosztukowanie nóg od stołu. O ile sam nie podzieliłby poglądu co do tej wady, na którą wskazywał powód, to z całą pewnością nie złożyłby powodowi żadnej z tych dwóch propozycji, które w jego przekonaniu miały rozwiązać problem. Abstrahując już od tego, stwierdzić należy, że żadne z tych „rozwiązań”, które pozwany zaproponował powodowi, nie miało nić wspólnego z realnym, właściwym i w ogóle możliwym usunięciem wady, pomijając już to, czy pozwany w ogóle proponował „przedłużenie” nóg od stołu. Propozycja podstawienia dodatkowych klocków pod nogi od stołu już z samej swej istoty takiego „rozwiązania” nie miała nic wspólnego z przerobieniem stołu, ale przede wszystkim była zupełnie „niepoważna”. Z kolej propozycja „przedłużenia” nóg od stołu, prowadziłaby do podwyższenia nie tylko dolnego, ale górnego blatu, co istotnie w sposób niekorzystny – z uwagi na funkcje użytkowe - zmieniłoby wysokość górnego blatu. Już tylko zwykłe doświadczenie życiowe potwierdza, że stół, by spełniał właściwe funkcje użytkowe, zważywszy na budowę człowieka i konieczność zachowania przez niego prawidłowej postawy przy stole, zważywszy na potrzeby podyktowane dbałością o stan i kondycję odpowiednich narządów, na które owa postawa ma wpływ, winien mieć także odpowiednią wysokość. Wydaje się, że ta zgodnie ustalona przez strony (w sensie odległości od poziom podłogi do górnego blatu) i zrealizowana, taką właśnie cechę miała. Abstrahując już od tego wymogu, to „przedłużenie” nóg od stołu, doprowadziłoby także do jego niezgodności z umową w tym zakresie, co uzasadniałoby powstanie jego wady w rozumieniu art.

§ 1k.c.

Niezależnie od tego, rację ma skarżący zarzucając, że pozwany nawet nie wykazał, by tę ostatnią propozycję w ogóle powodowi przedstawiał. Dotychczasowych wniosków nie zmienia i to, co wynika z opinii biegłego (k.264-269;302-304). Po pierwsze biegły wyprowadził tezę o zgodności „dostarczonego wyrobu z zamówieniem” na podstawie założenia, że to obejmowało wymiar „przestrzeni pod stołem” – w granicach „50-65 cm”, w sytuacji, kiedy to ostatnie nie miało żadnego opacia w materiale procesowym. Innymi słowy ten ostatni nie potwierdzał tego, że strony w ramach łączącej je umowy o dzieło zgodnie postanowiły, że ta odległość ma mieścić się w takich graniach (o czym szerzej w dalszej części uzasadnienia). Po drugie nie jest rolą biegłego oceniania materiału procesowego, a jedynie – wyjaśnienie tego, jakie znaczenie – z punktu widzenia wiadomości specjalnych – mają fakty, wynikające z tego materiału procesowego, tj. dające się na jego podstawie ustalić. Po trzecie, nie można było tracić z pola widzenia i tego, że biegły wskazał optymalną wysokość przestrzeni pod stołem („miejsce na nogi”) – 66 cm, która powinna zapewnić maksymalny komfort wysokich osób – siedzących przy tym stole, stwierdzając, że każda mniejsza odległość – zważywszy na podwójną funkcję stołu i związaną z tym jego konstrukcję będzie „generowała brak wygody i to większy niż ciasność” (k.268). W związku z tym pojawia się kolejne pytanie, czy powód wiedział o takiej wadzie w chwili zawarcia umowy. Na tak postawione zagadnienie należało udzielić odpowiedzi negatywnej. Powód nie wiedział o takiej wadzie w chwili zwarcia umowy. Po pierwsze w dacie zawarcia umowy, jeżeli przyjąć, że ten wydruk zamówienia (k.20) zawierał jej postanowienia, strony w ogóle nie uzgodniły odległości od podłogi do dolnej krawędzi skrzyni. Uzgodniona były jedynie wymiary – długość, szerokość i wysokość oraz to, że będzie on wykonany z litego drewna, jak i to, że obszar do gry będzie opuszczany za pomocą mechanizmu korbowego, o skoku 7,5 cm. Mało tego, niespornie, co wynika także z zeznań samego pozwanego w dacie zawarcia umowy, pozwany zakładał, że zastosuje oryginalny mechanizm korbowy stosowany przez producenta tego rodzaju stołów w USA, a dopiero po zwarciu umowy, już w trakcie realizacji zlecenia okazało się, że producent tych stołów w USA nie chce sprzedać tego mechanizmu korbowego pozwanemu, to pozwany zdecydował się na to, że taki mechanizm wykona samodzielnie. Miało to istotne znaczenie z punktu widzenia rozmiarów jednego z jego elementów tj. koła, które w mechanizmie samodzielnie skonstruowanym i wykonanym przez pozwanego miało większe rozmiary niż „oryginał” niemożliwy do nabycia od producenta w USA. Ten większy rozmiar koła przełożył się na konieczność wykonania takiej skrzyni, której dolny brzeg (dolny blat) musiał być niżej położony względem tego położenia, który miałby, gdyby pozwany zastosował „oryginalny” mechanizm korbowy, tj. z kołem o mniejszym rozmiarze. Reasumując, skoro sam pozwany w dacie zawarcia umowy, był przekonany, że zastosuje mechanizm „oryginalny”, czyli ten mniejszy, a zatem zakładał wyższe położenie dolnego blatu skrzyni stołu względem podłogi, to tym samym sam także nie wiedział o tym, że finalnie będzie no położony jednak niżej. Skoro tak,. To w dacie zawarcia tej umowy nie mógł o tym niższym położeniu blatu wiedzieć sam powód i o tym nie wiedział, a tym samym nie wiedział o tak rozumianej (wyżej wyjaśnionej już) wadzie stołu. Kolejne pytanie, na które należało udzielić odpowiedzi, to czy na którymkolwiek etapie realizacji zamówienia doszło do takiej zmiany umowy – w wyniku zgodnych oświadczeń woli jej stron, która uzasadniałaby wniosek, że w dacie dokonania tej zmiany powód wiedział o tej wadzie, tj. nie tylko o tym, że dolny blat jest w odległości 59 cm od podłogi, ale i o tym, że ta odległość powoduje, ze stół nie będzie spełnił swoich funkcji użytkowych zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Przystępując do tego, należało wziąć pod uwagę to, że Sąd Rejonowy nie ustala wprost, że powód o takim stanie rzeczy wiedział, a w to miejsce poprzestaje jedynie na ustaleniu, tego, że powód przyjeżdżał do pracowni pozwanego, oglądał stworzony prototyp stołu oraz wykonany przez pozwanego mechanizm pozwalający na zmianę funkcjonalności stołu, w trakcie wizyt dokonywał również samodzielnych pomiarów stołu, nie zgłaszał wówczas zastrzeżeń co do samego mechanizmu stworzonego przez pozwanego jak i wyglądu / wymiarów stworzonego przez pozwanego prototypu. Zaakceptował go. Powód nie zgłaszał wówczas uwag, co do wysokości stołu, czy wymiarów miejsca na nogi. (k.343) Skarżący zarzucił nieprawidłowość powyższych ustaleń Sądu Rejonowego, w związku z tym wadliwość wniosków w tym zakresie wyprowadzonych z zeznań świadków P. U. i P. R.

(1), konkludując, że dokonywał jedynie oględzin prototypu samego mechanizmu opuszczania pola do gry, a nie prototypu całego stołu. Zarzuty te okazały się zasadne, bo żaden z dowodów przywołanych przez Sąd pierwszej instancji (k.343) nie potwierdził tezy, jakoby powód wiedział o tym, że odległość od podłogi do dolanej krawędzi skrzyni z mechanizmem korbowym, będzie wynosiła 59 cm i że tak wyznaczona przestrzeń będzie stanowiła istotne ograniczenie do korzystania ze stołu zgodnie z jego przeznaczeniem. W szczególności nie potwierdzały tego zeznania świadka P. U. (k.113v.-114), z których wynikało tylko tyle, że powód bywał w pracowni ustalić termin odbioru, widział wykonany z innego materiału, niż orzech amerykański, prototyp stołu, patrzył na ten stół, czy „odpowiada mu estetycznie i mechanicznie”. Świadek ten dodał także, że nie kojarzy, by powód zgłaszał jakieś uwagi, by „narzekał na wysokość stołu”. Te przywołane wyżej ustalenia Sądu Rejonowego nie miały także oparcia w zeznaniach świadka P. R.
(1)(k.114-115), z których wynikało, tylko tyle, że powód oglądał stół prototypowy, ż jak powód przyjeżdżał, to były dokonywane ustalenia, co do tego, kiedy zamówienie zostanie skończone. Reasumując, z zeznań obu tych świadków (zatrudnionych w stolarni pozwanego, także przy wykonywaniu przedmiotowego stołu), nie wynikały żadne treści, które miałby potwierdzić tezę Sądu pierwszej instancji, że powód wiedział o tym, że odległość dolnego blatu skrzyni zawierającej mechanizm korbowy ostatecznie znajdzie się na poziomie 59 cm od poziomu podłogi i że będzie to istotnie ograniczało funkcje użytkowe stołu, a więc i korzystanie zgodnie z jego przeznaczeniem. Dotychczasowych wniosków nie zmienia i to, do czego odwoływał się także pozwany, wskazując na treść przesłanej powodowi informacji o treści: „50 cm to minimum żeby usiąść 65 cm daje już pełny komfort” (k.70). Problem polega na tym, że ani nie była to skonkretyzowana propozycja co do tego, jaka ma odległość tego dolnego blatu od podłogi, ani tym bardziej pytanie o ostateczne stanowisko samego powoda co d tej wysokości. Za tym nie podążała także żadna skonkretyzowana odpowiedź ze strony powoda. O ile pozwany zachowałby się w sposób profesjonalny, to przede wszystkim wprost zwróciłby uwagę powoda na powstały problem w postaci nie tylko zastosowania mechanizmu podnoszenia i opuszczania blatu – własnej konstrukcji (a więc nie tego „oryginalnego”, którego montaż planował), a także jego funkcji użytkowej w praktyce, ale także i na konsekwencje takiego zastosowania dla samych parametrów stołu, w tym co jak się okazało najistotniejsze – dla „przestrzeni użytkowej ” pomiędzy dolnym blatem stołu, a podłogą. Pozwany nie tylko nie wykazał, że tak postąpił, ale nawet o tym nie twierdził. Niespornym było natomiast to, że zwracał powodowi uwagę na sam mechanizm korbowy i jego funkcjonowanie na potrzeby podwyższania i opuszczania blatu, akceptacji tego rozwiązania potrzebował i o go uzyskał. To z tym związane były wizyty powoda w stolarni. Natomiast próba „rozciągnięcia” przez pozwanego akceptacji powoda, także na fakt odległości dolnego blatu stołu od podłogi, była zupełnie bezpodstawna, bo nie znajdowała żadnego potwierdzenia w zaoferowanych przez pozwanego dowodach. Trudno za takowy przyjąć także fotografię (k.145), przedstawiającą „skrzynię stołu” na technicznych „kobyłkach” służących do pracy w stolarni. Próba twierdzenia pozwanego, że ta skrzynia była ustawiona na tej samej wysokości, jaką uzyskał stół już po jego wykonaniu, nie znalazła żadnego potwierdzenia. Abstrahując od tego, to że skrzynia została w ten prowizoryczny sposób ustawiona, to nawet przy założeniu, że miałoby to być na takiej wysokości jak została ostatecznie osadzona na nogach od stołu, nie zmienia to wniosku, że pozwany nie zwrócił powodowi uwagi na problem odległości dolanego blatu od podłogi, wprost nie okazał mu tego, powód nie próbował nawet przy takim stole usiąść. Trudno zatem doszukiwać się jakichkolwiek podstaw wnioskowania, że wiedział o tym i się na to zgodził. Obiektywnie rzecz oceniając, również nie sposób przyjmować założenia, że powód, który nie jest stolarzem, miałby mieć takie zdolności, czy umiejętności na tyle abstrakcyjnego przestrzennie myślenia, by „wychwycić” wszystkie możliwe aspekty konstrukcji zamówionego stołu i to w jak sposób przekładają się ona na spełnienie przez ten stół jego zwyczajnych funkcji użytkowych, a więc i możliwość korzystania z niego zgodnie z jego przeznaczeniem, a więc bez żadnych ograniczeń w tym zakresie. Dlatego tym bardziej pozwany winien był wykazać stosowaną inicjatywę w tym zakresie, wskazując powodowi wszystkie aspekty konstrukcyjno – wymiarowo – użytkowe stołu i uzyskując równie skonkretyzowane stanowisko powoda, co do parametrów stołu, jaki ma zostać wykonany. Tym samym nie sposób było wyprowadzać jakichkolwiek dalej idących wniosków co do tego, że strony zgodnie postanowiły w zakresie skonkretyzowanej odległości dolnego blatu stołu od poziomu podłogi i to w jakikolwiek sposób, który – w rozumieniu art. 60 k.c. Zatem pozwany nie wykazał tego, że powód wiedział w dacie zawarcia umowy, bądź w jakimkolwiek późniejszym czasie - kiedy mogłoby dojść do zmiany tej pierwotnej umowy, o tym, że odległość dolnego blatu od poziomu podłogi będzie wynosiła 59 cm, co istotnie będzie ograniczało jego funkcje użytkowe i korzystanie z niego w sposób zgodny z celem do którego jest przeznaczony. W konsekwencji powyższego, skoro zaistniała wada wykonanego przez pozwanego stołu – w rozumieniu art. 556 § 1 1 zd. 1 k.c., to istniały faktyczne i prawne przesłanki do skorzystania przez powoda z uprawnienia do odstąpienia od umowy o dzieło – w rozumieniu art. 560 § 1 k.c. w zw. z art. 638 § 1 k.c. Nie ulega bowiem żadnej wątpliwości i to, że była to wada istotna, a więc taka z uwagi na którą, nie jest możliwe normalne korzystanie z rzeczy zgodnie z jej przeznaczeniem. Ponadto nie została ona usunięta przez pozwanego, abstrahując już od tego, czy w ogóle była ona usuwalna, chociażby już w kontekście tego, jak problem ten postrzegał sam pozwany, widząc jego „wyeliminowanie” poprzez ustawienie stołu na dodatkowych klockach, bądź poprzez przedłużenie nóg od stołu. Brak było także przesłanki negatywnej, która miałaby eliminować odpowiedzialność pozwanego, bo z przyczyn już dostatecznie przez Sąd Okręgowy wyjaśnionych powód nie wiedział o wadzie (art. 557 § 1 k.c.). Pozostałe, zgłoszone w apelacji zrzuty naruszenia prawa procesowego były bezprzedmiotowe, tj. eksponowane w nich naruszenie przepisów prawa procesowego nie miało znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Również w pozostałym zakresie te ustaleni co do faktów, które poczynił Sąd Rejonowy były prawidłowe. Wobec tego, skoro powód niespornie zapłacił powodowi wynagrodzenie w kwocie 20 000 zł, a następnie skutecznie odstąpił od umowy, to odpadła podstawa tego świadczenia, co oznacza, że stało się ono nienależne – w rozumieniu art. 410 § 2 k.c. i pozwany miał obowiązek jego zwrotu powodowi – stosownie do art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. Zasadne było także żądanie zasądzenia od pozwanego na rzecz powoda kwoty 492 zł, tytułem kosztu transportu stołu od powoda do pozwanego, wobec tego, że pozwany, pomimo wezwania go przez powoda do odbioru stołu, pod rygorem obciążenia go kosztami transportu, nie uczynił tego. Wobec tego powód poniósł szkodę – w rozumieniu art. 361 § 2 k.c. pozostającą w związku przyczynowym (art. 361 § 1 k.c.), co uzasadniało odpowiedzialność odszkodowawczą pozwanego na podstawie art. 566 § 1 k.c., a niezależnie od tego – także na podstawie art. 471 k.c., wobec spełnienia wszystkich ustawowych przesłanek odpowiedzialności z tytułu nienależytego wykonania umowy o dzieło (art. 627 k.c.) . O ile ta byłaby należycie wykonana przez pozwanego, tj. pozwany wykonałby zobowiązanie względem powoda w sposób mający wszystkie cechy, o jakich mowa w art. 354 § 1 k.c., to powód nie poniósł by szkody, o jakiej mowa – w rozumieniu art. 361 § 2 k.c., pozostającej w normalnym związku przyczynowym – w rozumieniu art. 361 § 1 k.c., a tym samym nie byłoby podstaw do przyjęcia odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanego z art. 471 k.c. Dochodzona kwota stała się wymagalna w dniu 7.04.2023 r. Wobec skutecznego wezwania do zapłaty kwoty 20 000 w dniu 1.04.2022 r. (k. 26,29) , z terminem do dnia 7.04. (...). zatem żądanie zasądzenia odsetek ustawowych za opóźnienie (art. 481 § 1 k.c.) od tej kwoty 20 000 zł od dna 11.04.2022 r. było zasadne. Natomiast żądanie zasądzenia odsetek od kwoty 492 zł od dnia 11.04.2022 r. nie było zasadne, skoro, skuteczne wezwanie pozwanego do zapłaty tej kwoty nastąpił dopiero poprzez doręczenie odpisu pozwu, co miało miejsce w dniu 8.02.2023 r. (k. 76), a zatem roszczenie o odsetki ustawowe za opóźnienie od tej kwoty stało się wymagalne od dnia 9.02.2023 r. W tym stanie rzeczy Sąd Okręgowy na pod art. 386 § 1 k.c. orzekł jak w pkt 1.a sentencji. Konsekwencją zmiany zaskarżonego wyroku w jego pkt I, była także jego zmiana w zakresie rozstrzygnięcia o kosztach procesu, czego Sąd kręgowy dokonał na podstawie art. 98 § 1, § 1 1 k.p.c., § 1 ust. 1 pkt. pkt 5 Rozp. Min. Spr., w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz.U. z 2015 r. poz. 1800 z p. zm.), uwzględniając przy tym koszty procesu poniesione przez powoda (1025 zł – opłata sądowa od apelacji + 3600 zł – koszt zastępstwa procesowego + 17 zł – opłata skarbowa od pełnomocnictwa + 73,32 zł – koszty doręczenia komorniczego dla pozwanego). Ubocznie wyjaśnić należy, że zaliczka powoda w kwocie 1500 zł, wbrew temu co zdaje się sugerować Sąd Rejonowy w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, nie została w żaden sposób wykorzystania, w szczególności na pokrycie kosztów opinii biegłego, bo wynagrodzenie biegłego zostało pokryte ze środków pieniężnych Skarbu Państwa, co oznaczało, że tak powstałe koszty sądowe podlegały rozliczeniu, o czym Sąd Okręgowy, w ramach zmiany zaskarżonego wyroku – w jego pkt III, orzekł stosownie do art. 113 ust. 1 u.k.s.c. przy odpowiednim zastosowaniu art. 98 § 1 k.p.c., biorąc pod uwagę to, że całość niepokrytych kosztów sądowych w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji to kwota 4629,37 zł (3757,98 zł – k. 282,297 + 871,39 zł – k. 306,320). Rozstrzygnięcie w pkt 2 sentencji, z przyczyn już wyżej wyjaśnionych (dotyczące niewielkiej części wniosku o zasądzenie odsetek ustawowych za opóźnienie) znajduje uzasadnienie w art. 385 k.p.c. O kosztach postępowania apelacyjnego Sąd Okręgowy orzekł na podstawie w art. 98 § 1, § 1 1 k.p.c.; § 1 ust. 1 pkt. pkt 5, § 10 ust. 1 pkt 1 Rozp. Min. Spr., w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz.U. z 2015 r. poz. 1800 z p. zm.), uwzględniając przy tym także uiszczoną przez powoda opłatę sądową od apelacji w kwocie 1025 zł. SSO Mariusz Broda (...) (...)

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.