orzekł, jak w sentencji wyroku. Apelację od wyroku wywiodła (...) spółki z o. o. z siedzibą w G. zaskarżając go w całości i zarzucając mu naruszenie: 1) przepisów prawa procesowego, a mianowicie: a) art. 232 k.p.c. w zw. z art.
poprzez jego zastosowanie i uznanie, że odwołanie nie ma usprawiedliwionych podstaw; b) art. 232 k.p.c. w zw. z art.
poprzez jego niezastosowanie, poprzez brak uwzględnienia odwołania i w konsekwencji brak zmiany zaskarżonej decyzji pozwanego i orzeczenia co do istoty sprawy;
poprzez jego zastosowanie oraz art.
poprzez jego niezastosowanie Sąd II instancji zauważa, że pierwszy z wyżej wymienionych przepisów daje Sądowi Ubezpieczeń Społecznych prawno-procesową podstawę do oddalenia odwołania, jeżeli nie ma podstaw do jego uwzględnienia, zaś drugi wskazany przepis umożliwia temu Sądowi, w razie uwzględnienia odwołania, zmianę zaskarżonej decyzji w całości lub w części i orzeczenie co do istoty sprawy. Tym samym naruszenie przez Sąd Ubezpieczeń Społecznych przepisów: art.
poprzez jego zastosowanie oraz art.
poprzez jego niezastosowanie miałoby miejsce wówczas, gdyby Sąd ten uznając, że odwołanie zasługuje na uwzględnienie oddalił to odwołanie, co nie ma miejsca w niniejszej sprawie. Ponieważ Sąd Okręgowy uznał, że nie ma podstaw do uwzględnienia odwołania Spółki od decyzji pozwanego prawidłowo na podstawie art.
oddalił to odwołanie. Sąd Apelacyjny nie podzielił w szczególności zastrzeżeń co do naruszenia swobodnej oceny dowodów. Zaprezentowana w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku ocena dowodów jest szczegółowa, przekonywująca i właściwie umotywowana. Zgodnie z zasadami logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego brak jest podstaw do uznawania jej za dowolną. Skarżący nie może skutecznie zarzucać Sądowi pierwszej instancji, że przyjął odmienną od pożądanej przez niego ocenę prawną. Do naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. nie jest wystarczające przekonanie apelującego o innej, niż przyjęta wadze (doniosłości) poszczególnych dowodów i ich ocenie odmiennej, niż przeprowadzona przez Sąd (por. wyrok Sądu Najwyższego z 10 kwietnia 2000 r., V CKN 17/00, LEX nr 40424 i wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 21 marca 2006 r., I ACa 1116/2005, LEX nr 194518). Za chybiony Sąd Apelacyjny uznał także zarzut naruszenia przez Sąd orzekający w pierwszej instancji zasad rozkładu ciężaru dowodowego. W polskim procesie cywilnym obowiązuje zasada kontradyktoryjności, która nakłada na strony obowiązek wskazywania dowodów dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne (art. 232 zd. 1 k.p.c.). W przypadku, gdy jedna ze stron nie czyni zadość wskazanemu wyżej obowiązkowi musi się ona liczyć z niekorzystnymi dla niej następstwami procesowymi w postaci uznania wysuwanych przez nią twierdzeń za nie udowodnione, a w konsekwencji z przegraniem procesu. W przedmiotowej sprawie na płatniku składek spoczywał zatem z mocy ustawy (art. 232 zd. 1 k.p.c.) obowiązek wskazania dowodów na poparcie swojego stanowiska, zgodnie z którym kwestionowane umowy zawarte z zainteresowanymi miały charakter umów o dzieło, gdyż to strona odwołująca się z powyższego faktu wywodziła skutek prawny w postaci braku materialno-prawnych podstaw do objęcia zainteresowanych z tego tytułu obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi. Zarzut naruszenia art. 227 k.p.c. nie podlega rozpoznaniu, gdyż nie może być przedmiotem naruszenia sądu, ponieważ nie jest on źródłem obowiązków, ani uprawnień jurysdykcyjnych, lecz określa jedynie wolę ustawodawcy ograniczenia faktów, które mogą być przedmiotem dowodu w postępowaniu cywilnym (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 października 2008 r., I CSK 70/08, LEX nr 548909). Sąd Apelacyjny w pełni podziela także ocenę prawną, jakiej dokonał sąd pierwszej instancji, uznaje ją za wyczerpującą, a tym samym nie ma potrzeby powtarzać w całości trafnego wywodu prawnego (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 16 lutego 2006 r., IV CK 380/05, LEX nr 179977; z dnia 16 lutego 2005 r., IV CK 526/04, LEX nr 177281). W obliczu przedstawionej przez Sąd Okręgowy charakterystyki umów: o dzieło i zlecenia, wobec treści postanowień umów łączących Spółkę z zainteresowanymi, nie budzi żadnych wątpliwości, że umowy te wskazują w przeważającym stopniu cechy umowy o świadczenie usług, nie zaś umowy o dzieło. Z treści kwestionowanych umów nie wynika, aby strony z góry umówiły się na wykonanie określonego przedmiotu. Sąd I instancji trafnie odczytał treść art. 627 k.c. i nast. i art. 734 k.c. i nast., gdyż istotą umowy o dzieło w rozumieniu art. 627 k.c. jest osiągnięcie określonego, zindywidualizowanego rezultatu w postaci materialnej lub niematerialnej. Umowa o świadczenie usług, po myśli art. 734 § 1 k.c. jest zaś umową starannego działania, zatem jej celem jest wykonywanie określonych czynności, które nie muszą zmierzać do osiągnięcia rezultatu, lecz oczywiście mogą. Zgodnie ze stanowiskiem utrwalonym w judykaturze, jeżeli nawet celem stosunku umownego jest osiągnięcie określonego rezultatu, to nie wynika stąd jeszcze, iż dłużnik zobowiązuje się taki rezultat osiągnąć. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 kwietnia 2012 r., II UK 187/11, OSNP 2013/9-10/115 wskazał, że umowa o dzieło to umowa o pewien określony rezultat pracy i umiejętności ludzkich (art. 627 k.с.). W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Przyjmuje się przy tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami. Poza rezultatami materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą, być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym (rzeczy). Pomijając wątpliwości odnośnie do uznawania za dzieło rezultatów niematerialnych nieucieleśnionych w rzeczy (por. np. K. Zagrobelny [w:] E. Gniewek: Komentarz, 2006, s. 1039; A. Brzozowski [w:] System prawa prywatnego, t. 7, 2004, s. 329-332; J. Szczerski [w:] Komentarz, t. II, 1972, s. 1371), wskazać należy, że takim rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie wynik tej czynności. Dzieło musi bowiem istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu (por. A. Brzozowski [w:] K. Pietrzykowski: Komentarz, t. II, 2005, s. 351-352). Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. Zdaniem Sądu Apelacyjnego usług świadczonych przez zainteresowanych powtarzalnie, w sposób ciągły, prowadzących do przygotowania oszalowania nie można zakwalifikować jako wykonywanie dzieła. Nie bez znaczenia pozostaje także to, że praca wykonywana przez zainteresowanych, choć wymagająca posiadania umiejętności ciesielskich, nie różniła się istotnie od innych prac tego rodzaju oferowanych na rynku. Prace te były jedynie elementem całego procesu wykonawczego budów prowadzonych przez Spółkę i nie stanowiły dzieła, które zainteresowani dostarczyliby na jej indywidualne zamówienie. Prawidłowo Sąd I instancji uznał, że kwestionowane umowy są umowami o świadczenie usług. Z materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie wynika, że w przedmiotowych umowach strony, pomimo nazwania ich umowami o dzieło nie sprecyzowały w sposób zindywidualizowany konkretnego dzieła, a jedynie czynnościowo określiły prace mające być wykonane przez zainteresowanych, które polegały na wykonaniu prac budowlanych – „kompleksowym wykonaniu oszalowania trzech obiektów mostowych na Węźle L. znajdującego się w miejscowości L. i będącego elementem budowy Autostrady (...)”. W ocenie Sądu II instancji prace szalunkowe same w sobie nie stanowiły dzieła, były one natomiast etapem prac w procesie budowlanym. Samoistność rezultatu, przez co rozumie się jego niezależność od dalszego działania twórcy jest zaś konstytutywną cechą dzieła. W odniesieniu do prac budowlanych, które wykonywali zainteresowani nie sposób mówić o stworzeniu wyodrębnionego dzieła jako procesie pracy o możliwym do określenia momencie początkowym i końcowym polegającym na stworzeniu lub przetworzeniu dzieła do takiej postaci, w jakiej poprzednio nie istniało. Wyjaśnić dodatkowo trzeba, że „wykonanie robót budowlanych” to wykonanie czynności tego samego rodzaju, wielokrotnie powtarzających się, co z prawnego punktu widzenia świadczy o tym, że umowa dotyczyła starannego wykonania usługi, nie zaś określonego rezultatu. Ponadto podkreślenia wymaga fakt, że wykonawcy szalunków stawiali i pracowali na terenie budowy w ściśle określonych godzinach pracy, stosowali się do wskazówek i byli nadzorowani przez brygadzistę. Jednocześnie zauważyć należy, iż umowy łączące strony nie przewidywały osobistego charakteru wykonywania czynności przez zainteresowanych. Sama terminologia użyta w kwestionowanych umowach „o dzieło” jest bez znaczenia przy interpretowaniu i oznaczaniu faktycznego stosunku prawnego łączącego strony. Nazwa umowy nie przesądza o jej rodzaju. Jeśli bowiem nazwa nie odpowiada istocie umowy, należy badać samą treść umowy. Po przeanalizowaniu materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie nie ma żadnych wątpliwości, że strony łączyły umowy o wykonywanie usług zbliżonych do zlecenia. Samo dosłowne brzmienie kwestionowanych umów nie wskazuje na ich charakter prawny, dopiero ich treść i sposób ich faktycznego wykonywania pozwala je odpowiednio zakwalifikować. Przedmiotowe umowy zobowiązywały wprawdzie zainteresowanych do dokonania określonych czynności, ale nie akcentowały konieczności osiągnięcia rezultatu. Należy zatem ocenić, iż czynności będące przedmiotem spornych umów nie są czynnościami przynoszącymi konkretny rezultat, możliwy do obiektywnej weryfikacji. Nie jest możliwe określenie – a co więcej nie określały tego umowy – jaki rezultat materialny (rzecz czy zespół rzeczy) lub niematerialny - miałby powstać w efekcie wykonywania tychże czynności (innymi słowy, co miałoby stanowić dzieło). Sporne umowy – w ocenie Sądu Apelacyjnego – kładły nacisk nie na pożądany efekt pracy zainteresowanych, lecz na okoliczność, iż w określonym czasie mają oni wykonać różnego rodzaju prace budowlane. Uzasadniony jest zatem wniosek, iż celem tych umów były ogólnie pojmowane prace budowlane – same w sobie, a nie określony rezultat tych prac. System ubezpieczeń społecznych ma charakter powszechny, co nie pozwala przyjąć, że obowiązkowo ubezpieczeniom nie podlega działalność zarobkowa polegająca na świadczeniu usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Elastyczność reguły z art. 750 k.c., a zarazem sformułowania z art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. z 2013 r., poz. 1442 ze zm., nazywanej dalej ustawą systemową), które do tej reguły nawiązuje, nakazuje objęcie ubezpieczeniami wszelkich umów zbliżonych do typowej umowy zlecenia. Jeśliby uznać, że w sytuacji takiej jak w rozpoznawanej sprawie strony łączyły umowy o dzieło, to wówczas funkcja regulacji z art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy systemowej byłaby bezprzedmiotowa. Wolą stron kwestionowanej umowy było zatem świadczenie usług, a nie wykonanie dzieła, gdyż to nie wynik, ale określone działania były istotne dla realizacji tej umowy i z tych też działań zainteresowany był rozliczany (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 kwietnia 2011 r., II UK 315/10, OSNP 2012, nr 9-10, poz. 127 oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 26 stycznia 2006 r., III AUa 1700/05, LEX nr 260535). Reasumując, wbrew zarzutom apelacji, Sąd Okręgowy nie popełnił błędu w subsumpcji, jak również nie naruszył przepisów prawa materialnego, a w szczególności art. 65 § 1 i 2 k.c., art. 627 k.c., art. 734 § 1 k.c. i art. 750 k.c. Na marginesie wskazać należy, że postanowieniem z dnia 10 lipca 2013 r., II UK 122/13 Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej Spółki od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 11 października 2012 r. w analogicznej sprawie III AUa 1930/11 uznając, że wbrew stanowisku skarżącej w sprawie nie występują istotne zagadnienia prawne dotyczące kwestii kwalifikacji danego stosunku prawnego jako stosunku dzieła, a Sąd Najwyższy zajął już stanowisko w kwestii tych zagadnień i wykładni przepisów oraz wyraził swój pogląd we wcześniejszych orzeczeniach, a ponadto brak jest okoliczności uzasadniających zmianę tego poglądu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 16 stycznia 2003 r. w sprawie I PK 230/02, OSNAPiUS – wkładka z 2003 r. nr 13, poz. 5). Tym samym zasadne jest przyjęcie, że zachodzą przesłanki z art. 6 ust. 1 pkt 4 i art. 12 ust. 1 w zw. z art. 13 pkt 2 ustawy systemowej do objęcia zainteresowanych obowiązkowo ubezpieczeniami społecznymi: emerytalnym, rentowymi oraz wypadkowym za okresy wskazane w zaskarżonych decyzjach, co niezasadnym czyni zarzut naruszenia tych przepisów. Wobec powyższego na podstawie art. 385 k.p.c. Sąd Apelacyjny orzekł, jak w sentencji wyroku.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.