w zw. z art. 385 2 k.c. i w zw. z art. 4 ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy - prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw; b) art.
w zw. z art. 385 2 k.c. i w zw. z art. 4 ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy - prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw; c) art.
w zw. z art. 58 § 1 k.c.;
w zw. z art. 353 1 k.c. a także art. 58 § 1 i 2 k.c. i art. 69 ustawy Prawo bankowe, ustalił, że zawarta pomiędzy stroną powodową i poprzednikiem prawnym strony pozwanej umowa jest nieważna (badając tę umowę przesłankowo, wobec całkowitej spłaty kredytu w 2020 r.). Sąd Apelacyjny podziela pogląd, że mechanizm (waloryzacyjny) indeksacyjny zawarty w wiążącej strony umowie był abuzywny (co Sąd ustalił przestankowo, bowiem jak zaznaczono powyżej, umowa już nie wiąże stron, skoro kredyt został całkowicie spłacony) a jego wyeliminowanie z umowy skutkuje uznaniem, że brak byłoby możliwości dalszego związania stron tą umową (na podstawie art.
k.c.), gdyż umowa nie mogłaby być wykonywana bez klauzul składających się na określony w niej mechanizm indeksacyjny (waloryzacyjny). Zdaniem Sądu Apelacyjnego zbyt daleko idący jest jednak pogląd Sądu Okręgowego, że waloryzacja wprowadzona do umowy poprzez powiązanie kwoty kredytu z walutą obcą była niezgodna z art. 58 § 1 i 2 k.c. Rację ma skarżący, że tego typu kredyty, co do zasady, są zgodne z prawem i wprost przewidziane w Prawie bankowym od 26.08.2011 r. (art. 69 ust. 4a, zaś przed wejściem w życie tych przepisów również były zgodne z prawem co jedynie potwierdziło wprowadzenie do przepisów prawa bankowego ww. uregulowania). Należy dokonać wyraźnej dystynkcji pomiędzy bezskutecznością postanowień abuzywnych i nieważnością umowy (o której mowa w art. 58 § 1 k.c.). Bezskuteczność w rozumieniu art. 385
k.c., czyli kształtowało prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (zob. wyrok SN z 2.06.2021 r., I CSKP 55/21). To samo postanowienie umowne nie może być abuzywne bądź tracić takiego charakteru jedynie w wyniku przyjęcia przez jedną ze stron umowy określonego sposobu jej wykonania, korzystania bądź niekorzystania z wynikających z niego uprawnień. Przechodząc do oceny umowy kredytowej Sąd Apelacyjny zauważa, że doktryna i orzecznictwo posługują się pojęciami: kredytu indeksowanego, denominowanego i walutowego. W kredycie walutowym sensu stricte wysokość kredytu w umowie jest wyrażona w walucie obcej i wypłacona zostaje także w walucie obcej. Kredyt „denominowany” oznacza kredyt wyrażony w walucie obcej (np. CHF) ale wypłacony (uruchomiony) w PLN. W tym drugim przypadku kredytobiorca dokonuje spłaty rat kapitałowo-odsetkowych również w walucie polskiej, po przeliczeniu według kursu wymiany walut na dany dzień (najczęściej na dzień spłaty). Z kolei kredyt indeksowany kursem waluty obcej to kredyt wyrażony w walucie polskiej (PLN), przy czym na dzień uruchomienia kredytu kwota kapitału kredytu (lub jej część – transza) przeliczana jest na walutę obcą (według bieżącego kursu wymiany waluty), która to kwota stanowi następnie podstawę ustalania wysokości rat kapitałowo-odsetkowych. Kredyt „denominowany” wyrażony w walucie obcej (np. CHF) ale wypłacony (uruchomiony) w PLN jest funkcjonalnie tożsamy z kredytem indeksowanym w wyżej wskazanym rozumieniu (zob. więcej, A. Grebieniow, K. Osajda, Kredyty walutowe. Węzłowe zagadnienia. Studia i Analizy Sądu Najwyższego. Materiały Naukowe, Tom VII, Warszawa 2019, s.14-16 i tam powołane orzecznictwo, zob. także wyroki Sądu Najwyższego z 7.11.2019 r. IV CSK 13/19, z 30.09.2020 r. I CSK 556/18,). Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy, z treści umowy wynika, że stronie powodowej udzielono kredytu w wysokości 115.558,45 CHF (jak już wskazano powyżej wypłacono tę kwotę w dwóch transzach w PLN). Nie budzi zatem wątpliwości Sądu Apelacyjnego, że in casu strony zawarły umowę kredytu w PLN denominowanego w wyżej wskazanym rozumieniu. Nieuzasadniony był także zarzut naruszenia prawa procesowego dotyczący wadliwej, zdaniem skarżącego, oceny: sposobu poinformowania strony powodowej o ryzyku kursowym oraz indywidualnego uzgodnienia treści kwestionowanych klauzul a także możliwości nieograniczonego wpływu banku na wyznaczanie kursu waluty a w konsekwencji błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę rozstrzygnięcia. Po pierwsze, ugruntowane jest już stanowisko judykatury w kwestii oceny standardu informacji o sposobie działania indeksacji i ryzyku kredytowym przekazywanych przez banki kredytobiorcom. Po drugie, nawet wynegocjowanie niektórych, zawartych w umowie, postanowień, nie oznaczałby, że inne kwestionowane zapisy były negocjowane (gdyż chodzi o negocjacje konkretnych, kwestionowanych zapisów), po trzecie, nie konkretny wpływ a możliwość wpływu ma zasadnicze znaczenie w przypadku oceny klauzul opartych o kursy walut z własnych tabel banków, istotna jest bowiem sama możliwość wpływu na wysokość świadczenia drugiej strony umowy (konsumenta), do czego nie jest konieczne wykazanie, że z tej możliwości w konkretnym przypadku bank korzystał czy też nie korzystał. Przechodząc do szczegółowego odniesienia się do tych zarzutów, Sąd Apelacyjny wskazuje, że strona pozwana nie udowodniła, że dostarczyła stronie powodowej wystarczających i dokładnych informacji pozwalających na zrozumienie konkretnych działań mechanizmu indeksacji i oszacowanie w ten sposób, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, konsekwencji ekonomicznych - potencjalnie istotnych – tego mechanizmu dla swoich zobowiązań finansowych w całym okresie obowiązywania zawartej umowy, a na nim spoczywał ciężar dowodu w tej materii (art. 6 k.c.). W przedmiotowej sprawie nie istnieje żaden dokument, który by potwierdzał, że strona powodowa została pouczona o takim sposobie działania waloryzacji oraz ryzyku kursowym w sposób prawidłowy, zrozumiały dla przeciętnego konsumenta. Poszanowanie zasady skuteczności i realizacji celu leżącego u podstaw dyrektywy 93/13, polegającego na ochronie konsumenta poprzez przywrócenie równowagi między pozycją przedsiębiorcy, a pozycją konsumenta, nie mogłoby zostać zapewnione, gdyby ciężar dowodu, że warunek umowny w rozumieniu art. 4 ust. 2 tej dyrektywy 93/13 był jasny i zrozumiały, spoczywał na konsumencie. Co więcej, nikt nie informował strony powodowej, że kurs franka szwajcarskiego, przedstawianego jako waluta bardzo stabilna i bezpieczna wzrośnie ani że może wzrosnąć ponad dwukrotnie. Zaś wprowadzenie do umowy kredytu hipotecznego, zawieranego na wiele lat mechanizmu działania ryzyka walutowego, wymagało szczególnej staranności banku w zakresie wyraźnego wskazania zagrożeń dla konsumenta wiążących się z oferowanym kredytem, tak by konsument miał pełne rozeznanie konsekwencji ekonomicznych zawieranej umowy. W takim stanie rzeczy, przedkontraktowy obowiązek informacyjny w zakresie ryzyka walutowego powinien zostać wykonany, w sposób jednoznacznie i zrozumiale uświadamiający konsumentowi, który z reguły posiada jedynie elementarną znajomość rynku finansowego, że zaciągnięcie tego rodzaju kredytu jest bardzo ryzykowne, a efektem może być obowiązek zwrotu kwoty wielokrotnie wyższej od udostępnionej, mimo dokonywania regularnych spłat. Na wpływ ryzyka zwracał uwagę Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z 10.07.2020 r. (V ACa 654/19), stwierdzając słusznie, że inną kwestią jest świadomość kredytobiorcy odnośnie możliwości wahań kursów walut obcych, która jest wiedzą powszechną, a inną świadomość, że wzrost ten może być tak wysoki, iż pomimo systematycznej spłaty rat kredytu przez kilka lat, raty kredytu będą wzrastać, a kwota pozostała do spłaty będzie wyższa niż zaciągnięty kredyt. Nikt nie tłumaczył kredytobiorcom, że niższe oprocentowanie (w porównaniu z kredytami w PLN) może być niedoszacowane ze względu na pominięcie ryzyka walutowego. Nie wspominano, że wskaźnik LIBOR może być przedmiotem manipulacji, jego wysokość nie wynika bowiem z przepisów prawa, a przede wszystkim nie ma charakteru decydującego w koszcie kredytu (gdyż tym decydującym warunkiem może się okazać właśnie ryzyko walutowe) co się zresztą zmaterializowało, jak pokazała obecna rzeczywistość. Z poczynionych w sprawie ustaleń nie wynika by obowiązek informacyjny został przez bank wykonany w sposób ponadstandardowy (biorąc po uwagę doświadczenie Sądu Apelacyjnego w innych tego typu sprawach, licznie toczących się obecnie przez Sądem Apelacyjnym), dający konsumentom rozeznanie co do istoty zawartej transakcji. Faktem jest, że strona powodowa - osoby dorosłe i w pełni świadome – mogli wyrazić zgodę na wynikające z umowy ryzyko związane ze zmiennością kursów walut, jednakże taka decyzja musiałaby być poprzedzona udzieleniem pełnej, wyczerpującej i jasnej informacji, z czym wiąże się ryzyko walutowe. W tym miejscu Sąd Apelacyjny zwraca uwagę, że w wyroku TSUE z 10.06.2021 r. w sprawach połączonych od C-776/19 do C-782/19, pkt 67 i 78 TSUE zauważył, że instytucje finansowe „powinny wyjaśniać co najmniej, jak na wysokość raty kredytu wpłynęłyby silna deprecjacja środka płatniczego państwa członkowskiego, w którym kredytobiorca ma miejsce zamieszkania lub siedzibę i wzrost zagranicznej stopy procentowej” (pkt 69-70). Trybunał zaznaczając, że „kredytobiorca musi zostać jasno poinformowany, iż podpisując umowę kredytu denominowaną w obcej walucie, ponosi pewne ryzyko kursowe, które z ekonomicznego punktu widzenia może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia w wypadku dewaluacji waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie. Ponadto przedsiębiorca musi przedstawić możliwe zmiany kursów wymiany walut i ryzyko związane z zawarciem takiej umowy” (pkt 71), uściślił, że „symulacje liczbowe powinny przyczyniać się do zrozumienia przez konsumenta rzeczywistego znaczenia długoterminowego ryzyka związanego z możliwymi wahaniami kursów wymiany walut, a tym samym ryzyka związanego z zawarciem umowy kredytu denominowanego w walucie obcej” (pkt 73). Trybunał wskazał także, że „nie spełnia wymogu przejrzystości przekazywanie temu konsumentowi informacji, nawet licznych, jeżeli opierają się one na założeniu, że równość między walutą rozliczeniową a walutą spłaty pozostanie stabilna przez cały okres obowiązywania tej umowy. Jest tak w szczególności wówczas, gdy konsument nie został powiadomiony przez przedsiębiorcę o kontekście gospodarczym mogącym wpłynąć na zmiany kursów wymiany walut, tak, że konsument nie miał możliwości konkretnego zrozumienia potencjalnie poważnych konsekwencji dla jego sytuacji finansowej, które mogą wyniknąć z zaciągnięcia kredytu denominowanego w walucie obcej” (pkt 74). Także we wcześniejszych wyrokach TSUE wyjaśnił, że art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że wymóg, zgodnie z którym warunki umowy powinny być wyrażone prostym i zrozumiałym językiem, zobowiązuje instytucje finansowe do dostarczenia kredytobiorcom informacji wystarczających do podjęcia przez nich świadomych i rozważnych decyzji. W tym względzie wymóg ów oznacza, że warunek dotyczący ryzyka kursowego musi zostać zrozumiany przez konsumenta zarówno w aspekcie formalnym i gramatycznym, jak i w odniesieniu do jego konkretnego zakresu, tak aby właściwie poinformowany oraz dostatecznie uważny i rozsądny przeciętny konsument mógł nie tylko dowiedzieć się o możliwości spadku wartości waluty krajowej względem waluty obcej, w której kredyt był denominowany, ale również oszacować – potencjalnie istotne – konsekwencje ekonomiczne takiego warunku dla swoich zobowiązań finansowych (tak w wyroku z 20.9.2018 r. C-51/17 TSUE (pkt 78), podobnie TSUE w wyroku z 20.09.2017 r., C- 186/16, pkt 49). Powyżej przedstawione stanowisko TSUE znalazło również odzwierciedlenie w aktualnej linii orzeczniczej Sądu Najwyższego, której wyrazem są judykaty z 3.02.2022 r. (II CSKP 415/22 i II CSKP 975/22). Wedle Sądu Najwyższego, nie stanowi wypełniania obowiązku informacyjnego przedstawienie analizy historycznego kursu franka szwajcarskiego ani tym bardziej powoływanie się przez bank na złożenie w formie pisemnej przez konsumenta oświadczeń o świadomości ryzyka walutowego o standardowej treści. Stanowisko to Sąd Najwyższy prezentował też we wcześniejszym wyroku z 28.09.2021 r. I CSKP 74/21. Ciążący na banku obowiązek informacyjny ma kompensować asymetryczność informacyjną konsumenta. Zrozumienie mechanizmu indeksacji/denominacji dla przeciętnego odbiorcy było bowiem zbyt trudne, co potwierdza obecny stan wiedzy. Kluczową kwestią obciążającą pozwanego jest więc brak dostatecznej informacji o ryzyku walutowym związanym z kredytem. Frank szwajcarski nie był nigdy walutą, z którą Polacy mieli w przeszłości najczęściej do czynienia w związku z koniecznością dokonania wymiany waluty, jak to było np. w przypadku dolara amerykańskiego. Informacje o stabilności waluty Szwajcarii (bogatego państwa), tradycyjnie kojarzonego z bezpiecznym i stabilnym systemem bankowym, mogły okazać się przekonujące. Dodatkowo informacja o tym, że kurs CHF jest sztucznie utrzymywany przez Szwajcarski Bank Narodowy nie należała do powszechnie wiadomych. Skuteczna kompensata tego deficytu informacyjnego winna być przez bank osiągana poprzez udzielanie klientom tych samych informacji, które bank posiadał oceniając własne ryzyko walutowe związane z kredytami indeksowanymi. Dla banków wahania kursów mogły dotyczyć tylko skali zysku, ale nie straty. Gdyby pozwany bank przedstawił stronie powodowej symulację wysokości rat przy założeniu wzrostu kursu CHF o przynajmniej kilkadziesiąt procent, przy jednoczesnej wyraźnej informacji, że taka możliwość również istnieje, trudno uznać, aby rozsądnie oceniający sytuację konsument wyraził zgodę na zaciągnięcie takiego zobowiązania. Gdyby rzeczywiście zostało należycie wyjaśnione znaczenie zmiany kursu waluty i ponoszonego ryzyka, to racjonalny kredytobiorca nie decydowałby się na kredyt powiązany z kursem waluty obcej w sposób wadliwy w perspektywie jego spłacania przez kilkadziesiąt lat, chyba żeby z okoliczności sprawy wyraźnie wynikało co innego – a takich okoliczności w przedmiotowej sprawie nie wykazano. Gdyby pozwany bank zamierzał wystarczająco poinformować kredytobiorcę, będącego osobą fizyczną o niebezpieczeństwach wynikających z kredytu powiązanego z kursem waluty obcej, to nie proponowałby w ogóle zawierania takich umów kredytowych, zdając sobie sprawę - jako profesjonalista - że umowa taka może zostać łatwo oceniona jako nieuczciwa (por. wyrok Sądu Najwyższego z 29.10.2019 r., IV CSK 309/18, wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 7.03.2023 r. V ACa 1352/22). Warto zwrócić uwagę, że w ostatnim czasie nastąpił ogromny progres stanu wiedzy wszystkich: kredytobiorców, pracowników banków, prawników zajmujących się tematem kredytów tzw. frankowych w zakresie zagadnień z tymi kredytami związanych. Zmieniło się postrzeganie wspomnianych kredytów w szczególności po tzw. czarnym czwartku (15.01.2015 r.) kiedy to frank szwajcarski względem innych walut nagle silnie się umocnił (od kilku do kilkudziesięciu procent). Nagła zmiana kursów wymiany została wywołana przez decyzję Szwajcarskiego Banku Narodowego, który ogłosił porzucenie polityki obrony minimalnego kursu wymiany euro na franka szwajcarskiego. Reakcja rynku była natychmiastowa, tym bardziej, że decyzja była zaskoczeniem dla analityków i uczestników rynków finansowych. Z perspektywy lat wiadomo, że decyzja ta doprowadziła do paniki na rynkach co spowodowało z kolei nagłą zmianę kursów poszczególnych par walutowych. Jednakże okoliczność ta nie była do przewidzenia w roku, w którym strony przedmiotowego sporu podpisywały umowę. Właśnie w tym historycznym kontekście widać jak istotne były informacje dotyczące ryzyka walutowego, gdyż o ile nie sposób winić pozwanego za zaistniałą sytuację, łatwo można dostrzec, że całe ryzyko tej sytuacji przerzucone zostało na kredytobiorcę. Strona powodowa nie została poinformowana o przerzuceniu na nią całego ryzyka zmiany kursu waluty. Nie powiadomiono jej więc o rzeczywistych kosztach umowy. Strona powodowa nie jest specjalistą w branży, przewaga profesjonalnego podmiotu, jakim jest bank nie została w tych kwestiach w jakikolwiek sposób zredukowana. Warto zauważyć, że w wyroku z 21.09.2023 r. wydanym w sprawie C-139/22 TSUE stwierdził, że nawet w sytuacji, gdy kredytobiorca byłby pracownikiem banku i posiadał odpowiednią wiedzę w dziedzinie zawieranej umowy, przedsiębiorca ma obowiązek poinformowania zainteresowanego konsumenta o istotnych cechach zawartej z nim umowy oraz o ryzyku związanym z tą umową (co w przedmiotowej sprawie nie miało miejsca (kredytobiorcy nie byli pracownikami banku) jednak ww. stanowisko pokazuje jak dużą wagę TSUE przypisuje informacjom przekazanym konsumentom, przed zawarciem umowy). Istotny jest w tym kontekście także pogląd TSUE zawarty w postanowieniu z 10.06.2021 C-198/20 zgodnie, z którym: „ochrona przewidziana w Dyrektywie Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz. Urz.UE L z 1993 r., Nr 95, s. 29) przysługuje każdemu konsumentowi, a nie tylko temu, którego można uznać za „właściwie poinformowanego oraz dostatecznie uważnego i rozsądnego przeciętnego konsumenta”. Podobnie już uprzednio w wyroku z 3.09.2015 r., C-110/14, TSUE orzekł, że pojęcie „konsumenta” w rozumieniu art. 2 lit. b) Dyrektywy 93/13 ma charakter obiektywny i jest niezależne od konkretnego zasobu wiedzy, jaki może mieć dana osoba, czy też od posiadanych przez nią w rzeczywistości informacji (podobnie wyrok TSUE oraz z 21.03.2019 r. C-590/17). Zdaniem Sądu Apelacyjnego, pozwany bank proponując stronie powodowej, umowę kredytu denominowanego do CHF winien jako profesjonalista wyjaśnić, czym różnią się tego typu umowy od zwykłego kredytu złotówkowego. Bank powinien mieć na uwadze, że to właśnie na podstawie informacji udzielonej przez bank, konsument podejmuje decyzję o związaniu się danym typem umowy. Obowiązkiem banku było przedstawienie istoty proponowanej umowy w sposób pełny, tak aby kredytobiorca nie musiał weryfikować rzetelności informacji banku w innych źródłach. Nie można pomijać także kwestii, że okres, w którym strony zawierały umowę, to czas „boomu kredytowego”, nie tylko popularności, ale też dostępności tego rodzaju kredytu. Powszechność korzystania z określonego rodzaju usług mogła osłabiać czujność konsumentów, którzy zakładali (jak się okazało z perspektywy czasu - błędnie), że skoro wszyscy zawierają tego rodzaju umowy, to muszą one być korzystne. Reasumując, Sąd Apelacyjny uznał, iż w przedmiotowej sprawie standard informacyjny dotyczący tego typu umów jak zawarta pomiędzy stronami nie został zachowany. Należy podkreślić także, że to w jaki sposób umowa w zakresie abuzywnych zapisów była w rzeczywistości wykonywana przez bank, w jaki sposób bank ustalał kursy CHF względem PLN oraz nawet ustalenie, że stosowane przez bank kursy kupna były de facto kursami rynkowymi, nie miałoby znaczenia dla sprawy, gdyż relewantnym dla oceny tego, czy dane postanowienie umowy jest niedozwolone (art.
uchwała Sądu Najwyższego 7 Sędziów z 20.6.2018 r., III CZP 29/17). Istotne jest jedynie, że zapisy umowy dawały mu swobodę (możliwość) w wyznaczaniu kursu waluty i oprocentowania, w konsekwencji wysokości zobowiązania powoda. Nie jest bowiem istotne jak z tych możliwości bank korzystał w tym konkretnym przypadku. W najnowszym orzecznictwie Sąd Najwyższy dodatkowo wzmocnił powyższe stanowisko, stwierdzając, że postanowienia umowy zawartej z konsumentem, przyznające bankowi swobodę kształtowania kursu waluty obowiązującego w ramach stosunku umownego, a przez to swobodę kształtowania wysokości świadczenia własnego i drugiej strony, należy uznać za niedozwolone postanowienia umowne, choćby bank w rzeczywistości korzystał z tej swobody w sposób oględny, nie naruszając rażąco interesów drugiej strony (wyroki z 30.06.2022 r., II CSKP 656/22 i z 20.12.2022r. I CSK 4600/22). Postanowienia umowy kredytu nie zostały także indywidualnie uzgodnione ze stroną powodową. Przede wszystkim nie odbyły się negocjacje, a jedynie w trakcie spotkań z przedstawicielami banku i zawierania umowy stronie powodowej przedstawiono gotową umowę. Strona powodowa nie mogła w tych dokumentach wprowadzać zmian lub skutecznie zażądać poprawek. Jedynym wyborem jej pozostawionym było zawarcie bądź nie zawarcie umowy - akceptacja poszczególnych postanowień umowy lub nie zawarcie umowy w całości. Zaznaczyć należy, że z art.
wynika domniemanie, że jeżeli przedsiębiorca posługuje się wzorcem umowy, z którego przejmuje postanowienia, te postanowienia nie zostają indywidualnie z konsumentem. Co istotne, zgodnie z § 4 tego artykułu ciężar dowodu obalenia domniemania w niniejszej sprawie spoczywa na przedsiębiorcy posługującym się konkretnym wzorcem. Zgodnie z ugruntowanym już orzecznictwem, rzeczywisty wpływ na treść umowy, to nie tylko prawo do decydowania o jej treści na zasadzie swobody umów, ale przede wszystkim faktyczna i obiektywna możliwość realizacji tego prawa. Ponadto, czas przeszły użyty w art.
przesądza o tym, iż taki wpływ na konkretne postanowienie umowy musiał mieć miejsce, a nie tylko był możliwy. Rzeczywistym wpływem nie jest także sama możliwość wyboru jednej z alternatywnie przedstawionych przez przedsiębiorcę klauzul (tak: A. Olejniczak, Komentarz do art.
k.c. Komentarz. Tom III. Zobowiązania – część ogólna, Lex 2014). Dodatkowo zgodnie z treścią art. 3 ust. 2 dyrektywy 93/13: warunki umowy zawsze zostaną uznane za niewynegocjowane indywidualnie, jeżeli zostały sporządzone wcześniej i konsument nie miał w związku z tym wpływu na ich treść, zwłaszcza jeśli zostały przedstawione konsumentowi w formie uprzednio sformułowanej umowy standardowej. Fakt, że niektóre aspekty warunku lub jeden szczególny warunek były negocjowane indywidualnie, nie wyłącza stosowania niniejszego artykułu do pozostałej części umowy, jeżeli ogólna ocena umowy wskazuje na to, że została ona sporządzona w formie uprzednio sformułowanej umowy standardowej. Jeśli sprzedawca lub dostawca twierdzi, że standardowe warunki umowne zostały wynegocjowane indywidualnie, ciężar dowodu w tym zakresie spoczywa na nim. W orzecznictwie potwierdzono, że o indywidulanym uzgodnieniu treści umowy można mówić, gdy strony wprowadzają do umowy nowe, nieprzewidziane wcześniej przez przedsiębiorcę rozwiązania a nie gdy występuje stan tzw. „braku negocjacji” co do treści umowy opracowanej przez przedsiębiorcę. (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 6.03.2019 r., I CSK 462/18), zgodnie z którym: „w celu ustalenia czy konkretne postanowienie umowne należy kwalifikować jako „nieuzgodnione (uzgodnione) indywidualnie” należy zbadać, czy konsument miał na treść danego postanowienia "rzeczywisty wpływ" (art.
k.c.), co zwykle nie będzie miało miejsca w przypadku postanowień umowy przyjętych z wzorca zaproponowanemu konsumentowi przez przedsiębiorcę. Dla zrealizowania przesłanki rzeczywistego wpływu konsumenta na treść postanowień umownych nie wystarczy wykazanie, że konsument dowiedział się o treści klauzuli w odpowiednim czasie, a strony prowadziły w tym przedmiocie negocjacje. Konieczne jest udowodnienie wspólnego ustalenia ostatecznego brzmienia klauzuli, w wyniku rzetelnych negocjacji w ramach, których konsument miał realny wpływ na treść określonego postanowienia umownego, chyba że zostało ono sformułowane przez konsumenta i włączone do umowy na jego żądanie”. Jak trafnie zwróciła uwagę prof. Ewa Łętowska (por. Nieuczciwe klauzule w prawie umów konsumenckich, Warszawa 2005, s. 3), to, że coś znalazło się w umowie, nie oznacza jeszcze, że faktycznie chciały tego obie strony. Powszechnie przyjmuje się w orzecznictwie i doktrynie wyrażona przez konsumenta zgoda nie usuwa niedozwolonego charakteru danego zapisu umownego. Przepis art.
został wprowadzony przez ustawodawcę właśnie celem ingerencji w sytuacje, w których obydwie strony umowy wyraziły zgodę na inkorporowanie do jej treści klauzuli abuzywnej, godzącej w interesy słabszej strony transakcji. W tym kontekście, w przypadku umów zawieranych pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami, znaczącego ograniczenia doznaje zasada swobody umów. Oczywistym jest także, iż sama możliwość zapoznania się z postanowieniami umownymi przed zawarciem umowy (trudno byłoby wszak konsumentowi złożyć podpis pod umową, gdyby mu jej wcześniej nie przedłożono) nie oznacza jeszcze, że miał on jakiś realny wpływ na jej treść. W niniejszej sprawie strona pozwana skorzystała przy zawarciu umowy z wzorca umowy. Bank określił treść umowy jednostronnie i z czasowym wyprzedzeniem. Klauzule indeksacyjne w umowie stron pochodzą bezpośrednio z wzorca umowy, nie są zindywidualizowane i stanowią powszechnie stosowane przez pozwanego zapisy w umowach podobnych. Indywidualnym uzgodnieniem nie jest wybór jednej z kilku wersji umowy albo zupełnie innego produktu (kredytu złotowego). Także fakt możliwości spłaty kredytu bezpośrednio w CHF nie zmienia ww. oceny. Na takiej zasadzie można byłoby twierdzić, że wybór jednego z wielu produktów w sklepie wyłącza adhezję, bo konsument mógł wybrać inny produkt pozbawiony wad. Warto w tym miejscu przywołać potwierdzający powyższe stanowisko pogląd wyrażony przez TSUE w ww. wyroku z 21.09.2023 r. wydanym w sprawie C-139/22 zgodnie, z którym: art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13 w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, że postanowienie umowy, które ze względu na warunki wykonania niektórych przewidzianych w nim zobowiązań danego konsumenta należy uznać za nieuczciwe, nie może utracić takiego charakteru z powodu innego postanowienia tej umowy, które przewiduje możliwość wykonania przez tego konsumenta tych zobowiązań na innych warunkach. Przesłanki ww. nie wyłącza także wola strony powodowej do zawarcia umowy kredytu – adhezja zakłada złożenie zgodnych oświadczeń woli, ale jedna ze stron – konsument, przystępuje do umowy, a nie ją negocjuje. Oceniając zarzuty odnoszące się do wykładni art.
k.c., częściowo już wyżej przedstawione zapatrywania Sądu Apelacyjnego, poczynione w odniesieniu do zarzutów opartych o kwestionowanie ustaleń faktycznych, wyjaśniają stanowisko Sądu Apelacyjnego w tym zakresie, warto w tym miejscu dodać, że Sąd Apelacyjny podziela stanowisko Sądu Okręgowego, że spełnione zostały wszystkie wskazane w tym przepisie przesłanki (umowa została zawarta z konsumentami, kwestionowane zapisy nie były indywidualnie negocjowane, dotyczyły głównych świadczeń stron oraz w zakwestionowanym przez stronę powodową zakresie (klauzule waloryzacyjne) nie były jednoznacznie określone, pozostając w sprzeczności z wymogiem prostoty i zrozumiałości zapisów umownych). Przechodząc do oceny kolejnych, kwestionowanych w apelacji przesłanek uznania postanowień umownych za abuzywne tj. stwierdzenia czy kształtowały one prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy, Sąd Apelacyjny rozważył, co następuje. Oczywistym jest, że uznanie postanowień umowy za abuzywne wymaga stwierdzenia zaistnienia obu przesłanek abuzywności tj. kształtowania przez nie praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, jednocześnie rażąco naruszający interesy konsumenta. W judykaturze ukształtowało się już jednolite stanowisko, że postanowienie umowne jest sprzeczne z dobrymi obyczajami (art.
k.c.), jeżeli kontrahent konsumenta, traktujący go w sposób sprawiedliwy, słuszny i uwzględniający jego prawnie uzasadnione roszczenia, nie mógłby racjonalnie spodziewać się, iż konsument ten przyjąłby takie postanowienia w drodze negocjacji indywidualnych. Rażące naruszenie interesów konsumenta oznacza natomiast nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków wynikających z umowy na jego niekorzyść, skutkującą niekorzystnym ukształtowaniem jego sytuacji ekonomicznej oraz jego nierzetelnym traktowaniem. (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 29.10.2019 r., IV CSK 309/18). Sytuacja, w której bank w sposób jednostronny, dowolny i nieograniczony określa wysokość kursów walut, na podstawie których jest następnie ustalana wysokość wypłaconego kredytu i następnie w sposób dowolny ustala oprocentowanie rat, czyli świadczenia konsumenta, godzi w równowagę kontraktową stron wprowadzając daleko idącą dysproporcję praw i obowiązków na niekorzyść konsumenta. Sąd Apelacyjny podziela wyrażony przez Sąd Najwyższy w wyroku z 25.10.2020 r. w sprawie V CSK 16/19 pogląd, że: istnieje znaczny dorobek orzeczniczy Sądu Najwyższego, piętnujący np. określanie wysokości należności obciążającej konsumenta-kredytobiorcę z odwołaniem jedynie do tabel kursów wymiany walut ustalanych jednostronnie przez bank, a więc bez odwołania do obiektywnych kryteriów, ze wskazaniem, że jest to nietransparentne, pozostawia pole do arbitralnego działania banku i w ten sposób obarcza kredytobiorcę nieprzewidywalnym ryzykiem oraz narusza równorzędność stron. W konsekwencji Sąd Apelacyjny stwierdził, że kwestionowane przez stronę powodową postanowienia umowy były sprzeczne z dobrymi obyczajami. Pozwany bank nie mógłby spodziewać się oceniając sytuację racjonalnie, że strona powodowa zgodziłaby się na powyższe postanowienia w drodze negocjacji indywidualnych, gdyby w sposób zrozumiały, prostym językiem przedstawiono jej wskazane powyżej konsekwencje i ryzyka, dotyczące w istocie braku przewidywalności poziomu kursu CHF w dłuższej perspektywie czasowej, a przypomnieć należy, że umowa została zawarta na okres wielu lat. Nie można – co pokazała rzeczywistość – założyć względnej stabilności waluty z jedynie niewielkimi odchyleniami kursu, z uwagi na zbyt dużą ilość zmiennych wpływających w przyszłości na kurs waluty (np. stan gospodarki światowej, polityka rządu kraju, do której waluty kredyty indeksowano, epidemie). W odniesieniu do przesłanki „rażącego” naruszenia interesów konsumenta, Sąd Apelacyjny zauważa, że o ile ustawodawca polski posłużył się w art.
k.c. pojęciem „rażącego” naruszenia interesów konsumenta, co mogłoby wskazywać na ograniczenie treści stosowania przepisów do przypadków skrajnej nierównowagi interesów stron, to w treści art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13 ta sama przesłanka została określona jako wymóg spowodowania znaczącej nierównowagi wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Nie użyto w nim sformułowania „rażący”, a „znaczący”. Tak więc polski ustawodawca w sposób nieuprawniony pogorszył sytuację konsumentów. Celem implementacji dyrektywy 93/13 była nie tylko konieczność wprowadzenia jej zapisów do polskiego porządku prawnego, ale przede wszystkim zamiar zapewnienia konsumentom skuteczniejszej ochrony w stosunkach umownych z profesjonalistami. Ustawodawca unijny zakreślił jedynie minimalny poziom ochrony konsumentów, pozwalając państwom członkowskim na rozszerzenie ochrony w tym zakresie. Nie jest zgodne z prawem unijnym ich zawężenie, jak również interpretacja powodująca taki skutek. Mając na względzie, ww. implementację przepisów ww. dyrektywy wskazać należy, w tym miejscu na treść orzeczenia TSUE z 3.04.2008 r. (sprawa C -187/07) w której stwierdzono: „Przepisy wspólnotowe należy interpretować i stosować w sposób jednolity w świetle wersji sporządzonych we wszystkich językach urzędowych Wspólnoty Europejskiej. Sformułowanie użyte w jednej z wersji językowych nie może służyć za jedyną podstawę jego wykładni ani też nie można mu przypisywać pierwszeństwa w stosunku do innych wersji językowych. /.../ W przypadku wystąpienia rozbieżności między różnymi wersjami językowymi tekstu wspólnotowego dany przepis należy interpretować z uwzględnieniem ogólnej systematyki i celu uregulowania, którego jest częścią”. Powyższe TSUE potwierdził w późniejszym orzecznictwie m.in. w wyroku z 9.04.2014 r. w sprawie C- 74/13. W tej sytuacji wykładnia art.
k.c. w świetle wymogów dyrektywy 93/13 rodzi konieczność złagodzenia kryteriów stawianych skutkom postanowienia, których zaistnienie pozwalać będzie na stwierdzenie jego niedozwolonego charakteru. Tradycyjne stopniowanie, w którym za rażące uznaje się jedynie sytuacje skrajne, nadzwyczajne, ustąpić musi konieczności odnoszenia się jedynie do znamienia znaczącej nierównowagi, jako wypełniającej już kryteria rażącego naruszenia (por. wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 10.01.2022 r. XXVIII C 4113/21). Postanowienia umowy kredytu określające możliwość jednostronnego ustalania przez bank kursu walut w odwołaniu się jedynie do tabeli kursów tego banku jako nakładające na kredytobiorcę w całości nieprzewidywalne w dacie zawarcia umowy kredytu ryzyko oraz naruszające równorzędność stron, stanowią, w ocenie Sądu Apelacyjnego, o rażącym naruszeniu interesów konsumentów. Dodatkowo w wyroku z 10.06.2021 r. (C- 776/19, pkt 100-103) TSUE przyjął, że w świetle wiedzy i większych środków, jakimi dysponuje przedsiębiorca w celu antycypowania ryzyka kursowego, które może urzeczywistnić się w dowolnym momencie w trakcie obowiązywania umowy, a także nieobjętego górnym pułapem ryzyka wahań kursów wymiany walut, jakim obciążają konsumenta warunki umowne takie jak rozpatrywane w postępowaniu głównym, należy stwierdzić, że takie warunki mogą prowadzić do znaczącej nierównowagi wynikających z danej umowy kredytu praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Obciążenie konsumenta nieproporcjonalnym do kwoty kredytu długoterminowym ryzykiem zmiany kursu prowadzi do sytuacji, w której zwiększenie kapitału pozostałego do spłaty w walucie krajowej nie jest zrównoważone różnicą między stopą oprocentowania waluty obcej a stopą waluty krajowej, przy czym istnienie takiej różnicy stanowi dla kredytobiorcy zasadniczą korzyść kredytu denominowanego w walucie obcej. Z tych przyczyn TSUE przyjął, że warunki umowy kredytu, przewidujące, iż waluta obca jest walutą rozliczeniową, a euro jest walutą spłaty, i powodujące skutek w postaci ponoszenia nieograniczonego ryzyka kursowego przez kredytobiorcę, mogą doprowadzić do powstania znaczącej nierównowagi wynikających z tej umowy kredytu praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta, jeśli przedsiębiorca nie mógł racjonalnie oczekiwać, przestrzegając wymogu przejrzystości w stosunku do konsumenta, iż ten konsument zaakceptowałby, w następstwie indywidualnych negocjacji, nieproporcjonalne ryzyko kursowe, które wynika z takich warunków (pkt 103 wyroku TSUE z 10.6.2021 r., C-776/19). Zbieżne stanowisko co do przyczyn abuzywności klauzul indeksacyjnych w umowach kredytowych wyrażane jest również w orzecznictwie Sądu Najwyższego (por. wyroki z 30.09.2020 r., I CSK 556/18 oraz z 2.06.2021 r., I CSKP 55/21). Z tych też względów Sąd Apelacyjny nie podzielił zarzutów strony pozwanej naruszenia prawa materialnego, to jest art.
we wskazanym w apelacji zakresie. Wyjaśnienie w tym miejscu wymaga, że możliwość zawierania umów o kredyt indeksowany do waluty innej niż waluta polska istniała również przed nowelizacją ustawy Prawo bankowe, która z dniem 26.08.2011 r. wprowadziła do obrotu prawnego ww. art. 69 ust.2 pkt 4 a. Możliwość ta mieściła się w konstrukcji ogólnej umowy kredytu bankowego, mając swoje źródło w zasadzie swobody umów (art. 353 1 k.c., por. wyrok Sądu Najwyższego z 11.12.2019 r., V CSK 382/18, także uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 13.05.2022 r., II CSKP 464/22, nie publik.). W tym kontekście sam mechanizm indeksacji nie musi stanowić instrumentu kształtującego obowiązki kredytobiorcy sprzecznie z dobrymi obyczajami ani też nie naruszającego w sposób rażący interesów kredytobiorców, przy założeniu jednak, że zasady tego mechanizmu są precyzyjnie i jasno określone w oparciu o jednoznacznie i obiektywne kryteria (zob. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 11.12.2019 r., V CSK 382/18). To, czy kredytujący bank zadośćuczynił obowiązkowi informacyjnemu w zakresie ryzyka walutowego ma znaczenie dla oceny jednoznaczności (transparentności) postanowień dotyczących klauzuli ryzyka walutowego i tego, czy brak wystarczających pouczeń daje podstawę do uznania tej klauzuli jako naruszającej dobre obyczaje i w sposób rażący interesy konsumenta w rozumieniu art.
k.c. Jak już wskazano powyżej, nie należy jednak, w ocenie Sądu Apelacyjnego, abuzywności klauzul oceniać w kontekście nieważności bezwzględnej umowy (art. 58 k.c.). Innymi słowy wprawdzie zgodzić należy się z Sądem I instancji, że przedmiotowe postanowienia wykraczają poza ogólne granice swobody umów określone w art. 353
353 1 § 1 k.c. i art. 69 ust. 1 i ust. 2 pkt pr. bank. Nie zasługiwały na uwzględnienie również zarzuty naruszenia art. 410 §1 i 2 k.c. w zw. z art. 405 k.c. oraz art. 411 pkt 1 k.c. Wskazać należy, że bez bezskutecznego postanowienia umowa kredytu nie może wiązać, konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy właśnie na podstawie art. 410 § 1 k.c. w zw. z art. 405 k.c. Stronie, która w wykonaniu umowy kredytu, dotkniętej nieważnością, spłacała kredyt, przysługuje roszczenie o zwrot spłaconych środków pieniężnych jako świadczenia nienależnego niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu (zob. uchwałę 7 sędziów Sądu Najwyższego z 7.5.2021 r. III CZP 6/21- zasada prawna; uchwałę Sądu Najwyższego z 16.2.2021 r., III CZP 11/20; wyrok Sądu Najwyższego z 11.12.2019 r., V CSK 382/12). W tym zakresie należy w całości podzielić wywody Sądu Najwyższego przytoczone w cytowanych uchwałach z 2021 r., bez konieczności ich szerszego przytaczania, mając na uwadze postulat zwięzłości uzasadnienia. Jednocześnie zważyć należy, że sam fakt spełnienia nienależnego świadczenia uzasadnia roszczenie o jego zwrot. W takim też przypadku nie zachodzi potrzeba badania, czy i w jakim zakresie spełnione świadczenie wzbogaciło osobę, na rzecz której świadczenie zostało spełnione, jak również czy majątek spełniającego świadczenie uległ zmniejszeniu. Uzyskanie nienależnego świadczenia wypełnia bowiem przesłankę powstania wzbogacenia, a spełnienie tego świadczenia przesłankę zubożenia. Z chwilą spełnienia świadczenia nienależnego powstaje roszczenie kondykcyjne, którego treścią jest obowiązek dokonania czynności faktycznej lub prawnej stanowiącej świadczenie przeciwne do spełnionego i takiej też treści roszczenia powód dochodzi w rozpatrywanej sprawie. W razie świadczenia nienależnego (art. 410 § 2 k.c.), do przyjęcia zasadności orzeczenia kondycyjnego wystarczy ustalenie, że doszło do spełnienia przez zubożonego świadczenia nie mającego podstawy prawnej albo którego podstawa prawna odpadła lub nie została urzeczywistniona, nie jest natomiast konieczne wykazanie, iż doszło do zmniejszenia się majątku świadczącego (tak Sąd Najwyższy w wyroku z 15.04.2014 r., II CSK 517/13). Odnosząc się do podniesionego w sprawie, na etapie postępowania przed Sądem I instancji, zarzutu potrącenia, Sąd Apelacyjny wyjaśnia, co następuje. Zgodnie z art. 498 k.c. gdy dwie osoby są jednocześnie względem siebie dłużnikami i wierzycielami, każda z nich może potrącić swoją wierzytelność z wierzytelności drugiej strony, jeżeli przedmiotem obu wierzytelności są pieniądze lub rzeczy tej samej jakości oznaczone tylko co do gatunku, a obie wierzytelności są wymagalne i mogą być dochodzone przed sądem lub przed innym organem państwowym (§ 1). Wskutek potrącenia obie wierzytelności umarzają się nawzajem do wysokości wierzytelności niższej (§ 2). Natomiast art. 499 k.c. stanowi, że potrącenia dokonywa się przez oświadczenie złożone drugiej stronie. Oświadczenie ma moc wsteczną od chwili, kiedy potrącenie stało się możliwe. W myśl art. 203 1 § 1 k.p.c. podstawą zarzutu potrącenia może być tylko wierzytelność pozwanego z tego samego stosunku prawnego co wierzytelność dochodzona przez powoda, chyba że wierzytelność pozwanego jest niesporna lub uprawdopodobniona dokumentem niepochodzącym wyłącznie od pozwanego. Sąd Apelacyjny stoi na stanowisku, że wezwanie konsumenta do zwrotu kwoty kapitału musi wiązać się z wyznaczeniem realnego terminu na zrealizowanie zapłaty, warunku tego nie spełnia przyjęcie, że samo podniesienie zarzutu stanowi równocześnie wezwanie do zapłaty i tego też dnia następuje upływ termin do zapłaty (co przecież nastąpiłoby tego samego dnia). Sąd Apelacyjny podziela pogląd, że przedstawienie wierzytelności do potrącenia bez wcześniejszego wezwania do zapłaty, nie jest prawnie skuteczne (por. uzasadnienie wyroku z 16 .12.2015 r., IV CSK 141/15). Ponadto, w orzecznictwie dopuszcza się zgłoszenie procesowego ewentualnego zarzutu potrącenia, o ile strona złożyła materialnoprawne bezwarunkowe oświadczenie o potrąceniu. Niedopuszczalne jest jednak złożenie materialnego zarzutu potrącenia w formie ewentualnej, tj. obarczonego warunkiem w postaci wydania w przyszłości przez sąd wyroku uwzględniającego powództwo o zapłatę. W tym zakresie Sąd Apelacyjny odwołuje się, podzielając je w całości, do poglądów wyrażonych w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 21.02.2022 r. I ACa 103/21. Sąd Apelacyjny nie podziela jednak stanowiska Sądu Okręgowego co do przedawnienia roszczenia strony pozwanej o zwrot świadczenia nienależnego tj. udzielonego stronie powodowej kapitału kredytu. W tej kwestii wystarczy odwołać się do uchwały pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 25.04.2024 r. wydanej w sprawie o sygn. akt III CZP 25/22, której nadano moc zasady prawnej, zgodnie z którym: jeżeli umowa kredytu nie wiąże z powodu niedozwolonego charakteru jej postanowień, bieg przedawnienia roszczenia banku o zwrot kwot wypłaconych z tytułu kredytu rozpoczyna się co do zasady od dnia następującego po dniu, w którym kredytobiorca zakwestionował względem banku związanie postanowieniami umowy. Stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy jest zgodne z poglądami TSUE w tej sprawie (np. wyrok z 14.12.2023 r. C-28/22). Z tych też względów Sąd Apelacyjny uznał wyżej powołane zarzuty naruszenia prawa procesowego i materialnego za chybione i na podstawie wyżej cytowanych przepisów oraz art. 385 k.p.c. oddalił apelację strony pozwanej. Biorąc powyższe pod uwagę, o kosztach postępowania apelacyjnego rozstrzygnięto na podstawie art 108 § 1 k.p.c., art. 98 § 3 k.p.c. w zw. z art. 99 k.p.c. w zw. z 391 § 1 k.p.c. na korzyść strony powodowej. Koszty zastępstwa procesowego (uwzględniając fakt, że powodów reprezentował ten sam pełnomocnik) orzeczono w stawce minimalnej za postępowanie apelacyjne, określonej w oparciu o § 2 pkt 7 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych, na rzecz każdego z powodów po połowie, uwzględniając stanowisko Sądu Najwyższego wyrażone w uchwale z 16.11.2023 r. o sygn. akt III CZP 54/23, które Sąd Apelacyjny podziela. SSA Artur Lesiak
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.