Orzeczenie, sygn. akt III Ca 1370/23
Sygn. akt III Ca 1370/23 UZASADNIENIE Zaskarżonym wyrokiem z dnia 14 kwietnia 2023 roku, Sąd Rejonowy dla Łodzi – Widzewa w Łodzi:
Apelację od powyższego wyroku wniósł pozwany, zaskarżając rozstrzygnięcie w zakresie: - pkt. 1 co zasądzenia od pozwanej na rzecz powoda kwoty 4482,64 zł złotych wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 6 lipca 2017 roku do dnia zapłaty; - w zakresie pkt. 3,4b w całości;
Zaskarżonemu orzeczeniu apelujący zarzucił:
Wobec podniesionych zarzutów apelujący wniósł o:
Sąd Okręgowy zważył, co następuje:
W pierwszej kolejności należy wskazać, że do rozpoznania wywiedzionej w sprawie apelacji zastosowanie znajdują przepisy o postępowaniu uproszczonym.
Idąc dalej wskazać trzeba, że w myśl art. 505 13 § 2 k.p.c., jeżeli sąd drugiej instancji nie przeprowadził postępowania dowodowego, to uzasadnienie wyroku powinno zawierać jedynie wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku z przytoczeniem przepisów prawa.
Wreszcie zaznaczyć trzeba, że apelacja w postępowaniu uproszczonym ma charakter ograniczony, a celem postępowania apelacyjnego nie jest tu ponowne rozpoznanie sprawy, ale wyłącznie kontrola wyroku wydanego przez sąd I instancji w ramach zarzutów podniesionych przez skarżącego. Innymi słowy mówiąc, apelacja ograniczona wiąże sąd odwoławczy, a zakres jego kompetencji kontrolnych jest zredukowany do tego, co zarzuci w apelacji skarżący. Wprowadzając apelację ograniczoną, ustawodawca jednocześnie określa zarzuty, jakimi może posługiwać się jej autor i zakazuje przytaczania dalszych zarzutów po upływie terminu do wniesienia apelacji – co w polskim porządku prawnym wynika z art. 505 9 § 1 1 i 2 k.p.c. (tak w uzasadnieniu uchwały składu 7 sędziów SN z dnia 31 stycznia 2008 r., III CZP 49/07, OSNC Nr 6 z 2008 r., poz. 55). Tym samym w ramach niniejszego uzasadnienia poprzestać należy jedynie na odniesieniu się do zarzutów apelacji, bez dokonywania analizy zgodności zaskarżonego rozstrzygnięcia z prawem w pozostałym zakresie.
Wobec faktu zaś, że ani w apelacji ani w odpowiedzi na apelację strony nie złożyły wniosku o przeprowadzenie rozprawy, Sąd Okręgowy uznając, że przeprowadzenie rozprawy nie jest konieczne, rozpoznał apelację na posiedzeniu niejawnym (art. 374 k.p.c.).
Apelacja jest częściowo zasadna i skutkuje koniecznością zmiany zaskarżonego wyroku.
Zasadnie bowiem skarżący zarzuca, że Sąd Rejonowy naruszył przepisy prawa, nie uwzględniając w wyliczeniu należnego powodowi odszkodowania faktu istnienia zawartej w umowie ubezpieczenia franszyzy redukcyjnej. Istotnie, jak wskazał Sąd Rejonowy, strony nie przedstawiły umowy z której franszyza ta miałaby wynikać. Nie jest to jednak wystarczająca przesłanka do nieuwzględnienia tej franszyzy. Sąd Rejonowy pominął bowiem, że fakt jej zawarcia w umowie, jak i jej wysokość, nie była w toku procesu sporna pomiędzy stronami. Fakt istnienia takiej franszyzy jak i jej wysokość przyznał bowiem już sam powód w uzasadnieniu pozwu. W toku dalszego procesu nigdy swego stanowiska w tym zakresie nie zmienił i okoliczności powyższych nie kwestionował. Wobec powyższego należy przyjąć, że okoliczność ta była pomiędzy stronami bezsporna i jako taka nie wymagała dowodu. W dalszej zaś kolejności prowadzić to musi do pomniejszenia należnego powodowi odszkodowania o kwotę 1.531,72 złotych.
W pozostałej części apelacja wywiedziona w niniejszej sprawie jest bezzasadna i jako taka podlega oddaleniu.
W ocenie Sądu Okręgowego zaskarżone rozstrzygnięcie zostało wydane w wyniku prawidłowo ustalonego stanu faktycznego, które to ustalenia Sąd Okręgowy podziela i przyjmuje za własne.
Zawarte w apelacji próby podważenia ustalonego przez Sąd Rejonowy stanu faktycznego nie mogą odnieść skutku.
Sąd Rejonowy w sposób prawidłowy dokonał ustaleń stanu faktycznego znajdujących oparcie w zebranym materiale dowodowym, ocenionym bez przekroczenia granic swobodnej oceny dowodów zakreślonej przepisem art. 233 § 1 k.p.c.. Przeprowadzona przez tenże Sąd ocena materiału dowodowego jest w całości logiczna i zgodna z zasadami doświadczenia życiowego, zaś wszelkie podniesione w tym zakresie zarzuty apelacji stanowią w istocie jedynie niczym nieuzasadnioną polemikę z prawidłowymi i nieobarczonymi jakimkolwiek błędem ustaleniami Sądu pierwszej instancji.
Należy przy tym wskazać, że o bezzasadności części zarzutów dotyczących naruszenia przepisu art. 233 § 1 k.p.c. podniesionych w apelacji pozwanego przesądza już samo ich sformułowanie przez skarżącego.
Kwestia bowiem, jakiego rodzaju częściami winien być naprawiony przedmiotowy pojazd, nie odnosi się w ogóle do sfery ustaleń faktycznych, albowiem ocena ta, a w konsekwencji ocena czy wysokość przyznanego odszkodowania jest prawidłowa, stanowi proces subsumpcji, czyli zastosowania prawa materialnego do ustalonych w sprawie okoliczności faktycznych, nie stanowi zaś elementu ustaleń faktycznych i związanych z tymi ustaleniami domniemań bądź oceny mocy i wiarygodności dowodów. W związku z tym powyższy zarzut co najwyżej odnosi się i zawiera w innych zarzutach wskazanych przez pozwanego, to jest w zarzutach naruszenia prawa materialnego.
Na nieporozumieniu oparty jest zarzut apelacji dotyczący faktu rzekomego nieudowodnienia przez stronę powodową zakresu uszkodzeń przedmiotowego pojazdu będących wynikiem zdarzenia szkodzącego, w szczególności w zakresie elementów zawieszenia. Skarżący nie dostrzega bowiem tego, że zakres uszkodzeń pojazdu został udowodniony zeznaniami świadka A. T.. Pozwany nie przedstawił zaś dowodów mogących podważyć te zeznania. Dowodem takim nie jest opinia biegłego, gdyż ma ona charakter wariantowy i nie wyklucza możliwości dojścia do uszkodzenia elementów zawieszenia w okolicznościach wynikających z zeznań świadka. Również materiał fotograficzny sporządzony i zgormadzony przez pracowników pozwanego nie daje podstaw do podważenia prawdziwości zeznań świadka T.. Tym samym Sąd Rejonowy w żaden sposób nie podważa wiarygodności tych zeznań.
Prawidłowo w efekcie Sąd Rejonowy określił zakres uszkodzeń pojazdu będących wynikiem przedmiotowego zdarzenia szkodzącego, a w konsekwencji również wysokość należnego powodowi odszkodowania.
Idąc dalej, nie jest trafny zarzut naruszenia art. 327 1 § 1 pkt 1 i 2 k.p.c..
Naruszenie przepisu określającego wymagania, jakim winno odpowiadać uzasadnienie wyroku sądu może być ocenione jako mogące mieć istotny wpływ na wynik sprawy w sytuacjach tylko wyjątkowych, do których zaliczyć można takie, w których braki w zakresie poczynionych ustaleń faktycznych i oceny prawnej są tak znaczne, że sfera motywacyjna orzeczenia pozostaje nieujawniona bądź ujawniona w sposób uniemożliwiający poddanie jej ocenie instancyjnej. Wbrew odmiennemu zapatrywaniu skarżącego pisemne motywy zaskarżonego wyroku nie przejawią takich mankamentów.
Wbrew stanowisku pozwanego pomimo wieku uszkodzonego pojazdu zasadnym było ustalenie wysokości odszkodowania przy założeniu, że naprawa pojazdu winna być dokonana przy użyciu części nowych i oryginalnych (z logo producenta). Sąd Rejonowy nie naruszył więc przepisów prawa materialnego wskazywanych przez pozwanego w apelacji.
Przed wszystkim należy zauważyć, że chodzi o przywrócenie do stanu sprzed wyrządzenia szkody pojazdu jako całości. Przywrócenie do stanu poprzedniego oznacza wobec tego, że pojazd ma być sprawny technicznie i zapewnić poszkodowanemu komfort jazdy w takim stopniu jak przed zdarzeniem. Jeżeli w tym celu należy wymienić uszkodzoną część to niewątpliwie jest to normalne następstwo działania lub zaniechania z którego szkoda wynikła, w rozumieniu art. 361 § 1 k.c.. Zakładając, że nie da się jej naprawić w taki sposób, aby przywrócić ją do stanu sprzed zdarzenia wyrządzającego szkodę, część ta musi zostać zastąpiona inną. Pozostaje do wyjaśnienia, na czym polega strata poszkodowanego, którą zobowiązany jest naprawić odpowiedzialny za szkodę, a w szczególności czy jest uzasadnione także ekonomicznie, że ma to być część nowa i oryginalna.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zastąpienie części już eksploatowanej, nieraz przez znaczny okres, nową częścią powoduje, że poszkodowany zyskuje, gdyż w jego pojeździe pojawiła się część mająca większą wartość niż ta, która uległa zniszczeniu. Nie jest to jednak wniosek trafny, gdyż część po połączeniu jej z pojazdem nie może być oceniana jako samodzielny przedmiot obrotu, lecz staje się jednym z elementów, które należy brać pod uwagę, przy ocenie straty poniesionej przez poszkodowanego. Stratę poszkodowanego określamy zaś przez porównanie wartości pojazdu przed zdarzeniem wyrządzającym szkodę i po przywróceniu go do stanu poprzedniego. O tym, że zamontowanie części nowych w miejsce starych prowadzi do bezpodstawnego wzbogacenia poszkodowanego można by mówić, tylko wtedy gdyby spowodowało to wzrost wartości pojazdu jako całości.
Z faktów powszechnie znanych wynika, że jeżeli pojazd był naprawiany w związku z wypadkiem, to jego cena ulega obniżeniu. Nie ma więc znaczenia, że zamontowano w nim elementy nowe w miejsce już zużytych. Poszkodowany, który żąda przywrócenia stanu poprzedniego pojazdu, nawet jeżeli otrzymuje odszkodowanie wypłacone przez ubezpieczyciela, które pokrywa koszty naprawy i nowych części z reguły nie tylko, nie zyskuje, ale biorąc pod uwagę wartość pojazdu jako całości, może, gdyby chciał go sprzedać, ponieść stratę. Zgodnie z art. 363 § 2 k.c. może on żądać naprawienia szkody poprzez przywrócenie do stanu poprzedniego. W takiej sytuacji zakład ubezpieczeń powinien ustalić wysokość odszkodowania z uwzględnieniem cen części nowych, jeżeli są one potrzebne do naprawy samochodu. Skoro bowiem chodzi o przywrócenie do stanu poprzedniego pojazdu jako całości, to nie ma, co do zasady znaczenia, że w miejsce części starych wmontowano części nowe. W szczególności nie ma żadnych podstaw prawnych, aby zawsze odrębnie oceniać wartość części i jeżeli części stare były już w chwili wypadku częściowo zużyte, z tego powodu obniżać należne odszkodowanie za przywrócenie do stanu poprzedniego całego pojazdu.
Wykładnia art. 361 § 2 i art. 363 § 2 k.c. prowadzi do wniosku, że ubezpieczyciel, w ramach umowy o odpowiedzialności cywilnej, powinien ustalić odszkodowanie w kwocie, która zapewnia przywrócenie pojazdu do stanu sprzed zdarzenia wyrządzającego szkodę, jako całości. Brak podstaw, aby poszkodowany, ponosił dodatkową stratę w postaci różnicy pomiędzy wartością części zamiennych, jaką miały one przed wypadkiem, a wartością części nowych, których zamontowanie w naprawionym pojeździe było celowe. Ustalenie wartości części nowej odrębnie nie uwzględnia również jeszcze jednej istotnej okoliczności. Nowa część jest dołączana do samochodu jako całości, istniej więc duży stopień prawdopodobieństwa, że w związku z tym okres jej eksploatacji będzie krótszy, niż gdyby została zamontowana w samochodzie nowym.
Wątpliwe jest wobec tego, przy ustalaniu wysokości należnego poszkodowanemu odszkodowania, przyjmowanie wartość części nowej jaką osiąga ona na rynku. Nie jest także jasne przy pomocy jakich kryteriów ustala się w takim przypadku odrębnie wartość części starej, która została uszkodzona podczas wypadku. Część ta mogła bowiem, gdyby nie została uszkodzona służyć zamontowana w samochodzie jeszcze przez czas, który wcale nie w każdym przypadku musi się równać okresowi wynikającemu z porównania okresu eksploatacji części nowej i już używanej przez pewien czas. Wskazane okoliczności prowadzą do wniosku, że, do obniżenia odszkodowania, nie wystarczy wzięcie pod uwagę samego okresu eksploatacji części, która ulega wymianie na nową.
Omawiane trudności w ustalaniu stopnia amortyzacji użytych do naprawy części są konsekwencją nieuzasadnionego założenia, że przy naprawie rzeczy polegającej na przywróceniu do stanu poprzedniego można odrębnie oceniać wartość części użytych do naprawy, a pomijać wartość i użyteczność rzeczy jako całości. Można więc stwierdzić, że poszkodowany ma prawo oczekiwać, iż otrzyma od ubezpieczyciela kwotę, która obejmuje także wartość nowych i oryginalnych części, których zamontowanie jest potrzebne, aby przywrócić pojazd do stanu sprzed zdarzenia wyrządzającego szkodę. Obowiązkiem zaś zakładu ubezpieczeń jest ustalenie i wypłacenie odszkodowania w takiej właśnie wysokości.
Z dokonanych rozważań wynika, że literalna wykładnia art. 361 § 2 i art. 363 § 2 k.c. nie daje podstaw do obniżenia należnego poszkodowanemu odszkodowania o różnicę pomiędzy wartością części nowej a wartością części, która uległa uszkodzeniu, wyliczoną odrębnie dla każdej części. Za taką wykładnią przemawiają również argumenty celowościowe. Przyjęcie, że odszkodowanie może być obniżone o różnicę pomiędzy wartością części nowej i części starej stanowiłoby wyraźny sygnał dla poszkodowanego, aby poszukiwał on nie części nowych lecz części uzyskanych z tzw. odzysku. Zamontowanie takich części, na które nie ma z reguły gwarancji, albo jest ona znacznie krótsza, mogłoby prowadzić do zmniejszenie bezpieczeństwa przy korzystaniu z pojazdu.
Znalezienie na rynku części, której okres eksploatacji odpowiada okresowi w jakim była eksploatowana stara część, która musi być wymieniona, jest też praktycznie niewykonalne, gdyż dostępne są tylko części nowe i części zregenerowane, których okres zużycia nie jest możliwy do ustalenia. Z jednej strony więc zakład ubezpieczeń dowolnie ustala, że poszkodowany może otrzymać odszkodowanie w wysokości wartości części już częściowe zużytej, jaką miałaby ona gdyby ją sprzedawano na rynku, z drugiej zaś znalezienie części zamiennej, za taką kwotę wcale nie gwarantuje, że ta część będzie miała przynajmniej taki okres użycia, jaki miałaby część stara, która uległa zniszczeniu. Także ze względów na bezpieczeństwo samego posiadacza pojazdu, jak i innych uczestników ruchu drogowego montowanie w pojeździe przywracanym do stanu poprzedniego części nienowych niesie za sobą ryzyko obniżenia stopnia bezpieczeństwa posiadacza pojazdu i innych uczestników ruchu drogowego.
Takie działania, chociaż na pozór prowadzą do zmniejszenia obciążeń zakładów ubezpieczeń, mogą w konsekwencji doprowadzić do kolejnych szkód i konieczności kolejnych wymian, co w konsekwencji zwiększy obciążenie ubezpieczycieli z tytułu wypłaty odszkodowań. O wiele ważniejsze zaś jest to, że wymuszanie montowania podczas napraw powypadkowych pojazdów części nienowych stwarzałoby także podwyższone ryzyko wystąpienia szkód, które mogą wiązać się z daleko idącymi następstwami dla zdrowia i życia uczestników ruchu drogowego.
Nie można jednak z góry wykluczyć, że zamontowanie podczas przywracania do stanu poprzedniego nowych części spowoduje jednak wzrost wartości pojazdu jako całości. Jeżeli wymianie podlegały części już znacznie wyeksploatowane i przestarzałe technicznie, a jednocześnie stanowiące znaczną część wartości całego pojazdu, to może się okazać, że w konkretnym przypadku wartość pojazdu po naprawie wzrośnie. Ciężar dowodu w tym zakresie powinien obciążać jednak zakład ubezpieczeń. Skoro bowiem, z reguły wymiana części starych na nowe nie prowadzi do wzrostu wartości samochodu, to tylko wykazanie przez zobowiązanego do ustalenia i wypłaty odszkodowania, że w konkretnym wypadku jest inaczej pozwala na zmniejszenie odszkodowania. Także względy celowościowe przemawiają za tym, aby ciężarem dowodu w tym zakresie obciążyć ubezpieczyciela, a nie poszkodowanego. Poszkodowany ma bowiem prawo oczekiwać, że kwota ubezpieczenia pokryje wszystkie koszty przywrócenia jego pojazdu do stanu sprzed zdarzenia wyrządzającego szkodę. Nie jest on zazwyczaj specjalistą w zakresie cen części i samochodu jako całości, gdyż nie prowadzi analiz z tym związanych, których na co dzień dokonuje ubezpieczyciel. To również zakład ubezpieczeń przedstawiając dowód na to, że w konkretnym wypadku, wartość pojazdu jako całości wzrosła po naprawie osiąga z tego skutki prawne, gdyż może zmniejszyć sumę ubezpieczeniową, którą zobowiązany jest wypłacić.
W realiach przedmiotowej sprawy pozwany dowodu wzrostu wartości pojazdu wskutek naprawy częściami nowymi z logo producenta nie przeprowadził, co przesądza o braku podstaw do korygowania wysokości należnego powodowi odszkodowania z tego tytułu.
Wobec powyższego, działając na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. Sąd Okręgowy zmienił zaskarżony wyrok w zakresie obniżenia wysokości należnego powodowi odszkodowania o kwotę wynikającą z franszyzy redukcyjnej, w pozostałym zaś zakresie oddalił apelację na podstawie art. 385 k.p.c..
Korekta merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy, pociąga za sobą konieczność zmiany rozstrzygnięcia o kosztach procesu za postępowanie przed Sądem I instancji.
Powód ostatecznie wygrał sprawę w 65 %. Łączne koszty prowadzenia postępowania w pierwszej instancji przez obie strony zamknęły się kwotą 5.234 złotych. Powód winien więc ponieść koszty procesu do wysokości 1.831,90 złotych. W rzeczywistości powód wydatkował kwotę 2.817 złotych. Należy mu się więc zwrot od pozwanego kwoty 985,10 złotych.
O kosztach postępowania apelacyjnego Sąd Okręgowy orzekł na podstawie art. 100 k.p.c., rozdzielając je pomiędzy stronami, stosownie do wyniku postępowania apelacyjnego.
Koszty postępowania apelacyjnego zamknęły się wydatkowaną przez pozwanego sumą 850 złotych (400 złotych opłata od apelacji i 450 złotych koszty zastępstwa procesowego pozwanego w postępowaniu apelacyjnym). Skoro pozwany wygrał postępowanie apelacyjne w 33%, to od powoda należy mu się zwrot kwoty 283,33 złotych.