← Polska

IV GC 737/25

sygn. akt IV GC 737/25 UZASADNIENIE co do całości wyroku z 5 lutego 2026 roku 1. (...) sp. z o.o. pozwała (...) sp. z o.o. o zapłatę 91 301,67 zł oraz 450,11 USD wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnie

§ 1pkt 2 k.p.c.).

  1. Pismem z 23.07.2025 r. w ramach powyższego zobowiązania do przedstawienia wszystkich twierdzeń i dowodów pod rygorem pominięcia powódka podniosła, że całość prac znajduje się na chmurze i wniosła o dowód z opinii biegłego, który po przekazaniu mu dostępu do chmury wykaże realizację zamówień nr 1 i nr
  2. Wszystkie wyniki prac mają być dostępne na chmurze obliczeniowej, do której miała dostęp pozwana.
  3. Pozwana w piśmie z 14.09.2025 r. wskazała, że powyższy wniosek dowodowy powódki jest spóźniony, a ponadto dokumenty (treść chmury), na których miałby pracować biegły, procesowo nie istnieją, gdyż nigdy nie zostały zawnioskowane i przedstawione jako materiał dowodowy.
  4. Na drugim terminie rozprawy, tj. 4.12.2026 r., przesłuchany członek zarządu powódki wskazał, że chmura nie istnieje, gdyż powódka usunęła ją jeszcze w 2024 r. Powódka za to przechowuje dane w repozytorium, które może zostać wykorzystane do ponownego postawienia chmury za szacunkową cenę 15-16 tysięcy złotych
  5. Sąd na rozprawie 8.01.2026 r. postanowieniem pominął wniosek dowodowy powódki jak powyżej, tj. co do tego, aby biegły wydał opinię na podstawie dostępu do chmury obliczeniowe. Jak wynika z bezspornych faktów chmura ta nie istniała ani w dniu złożenia pozwu, ani w dniu zgłoszenia tego wniosku dowodowego przez powódkę pismem z 23.07.2025 r., ani w jakimkolwiek dniu trwania procesu przed sądem I instancji, o czym wiedzę miała powódka, która była wyłącznym dysponentem danej chmury i doprowadziła do jej likwidacji jeszcze w 2024 r. Był to zatem dowód niemożliwy do przeprowadzenia (art.

§ 1pkt 4 k.p.c.).

Reprezentanci powódki podali, że nie opłacało im się utrzymywać chmury w dalszym ciągu. Nie jest to jednak zasadne usprawiedliwienie w kontekście dowodzenia i nie powoduje przerzucenia ciężaru dowodu na pozwaną, która nie zawiniła temu stanowi rzeczy. Powódka mogła zabezpieczyć dowód chociażby w trybie art. 310 k.p.c. Zdecydowała się jednak na likwidację wyników prac. To nie jest kwestia precyzyjności tezy dowodowej, wobec której powódka w głosie końcowym postuluje obowiązek sądu do precyzowania tej tezy z urzędu. Jest to kwestia tego, czy materiał dowodowy wnioskowany przez powódkę istnieje, czy nie istnieje; czy został zawnioskowany w postępowaniu sądowym; czy powódka na dowolnym etapie postępowania będzie przedstawiać nowe twierdzenia i dowody sprzeczne z poprzednimi. Jest to wreszcie kwestia tożsamości jakościowej przedmiotu wniosku dowodowego do tzw. precyzowania. Tu nie było żadnych wątpliwości. Powódka doskonale wiedziała, że w piśmie z grudnia 2024 r. nie zawarła jakichkolwiek istotnych rezultatów prac, a twierdziła tak w pozwie w marcu 2025 r., po czym zmieniła zdanie w lipcu 2025 r. Powódka również doskonale wiedziała, że zlikwidowała chmurę, w związku z czym nie ma do niej dostępu, a jednocześnie powoływała dowody i twierdzenia w lipcu 2025 r., że jest to jedyny kompletny rezultat prac, po czym zmieniła zdanie pół roku później na rozprawie. Gdzie jest tu miejsce na precyzowanie lub uzupełnianie czegokolwiek z urzędu? Nawet zakładając taki hipotetyczny obowiązek sądu w sprawie gospodarczej między stronami reprezentowanymi przez profesjonalnych pełnomocników, Sąd nie dysponował żadnym zespołem twierdzeń i materiałem dowodowym, aby w odpowiednim czasie takiego sprecyzowania dokonać, gdyż strona powodowa zatajała rzeczywiste fakty, a swoje roszczenie opierała na twierdzeniach, które okazały się nieprawdziwe, co było jej wiadome od początku. Sąd przypomina, że strony obowiązane są dokonywać czynności procesowych zgodnie z dobrymi obyczajami, dawać wyjaśnienia co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek oraz przedstawiać dowody (art. 3 k.p.c.). Obowiązane są ponadto przytaczać wszystkie fakty i dowody bez zwłoki, aby postępowanie mogło być przeprowadzone sprawnie i szybko (art. 6 § 2 k.p.c.).

  1. Na końcu ostatniego terminu rozprawy, 8.01.2026 r., powódka wniosła o dowód z opinii biegłego na wykazanie realizacji zamówienia nr 1 i nr 2, względem stopnia realizacji tych prac w oparciu o dane z repozytorium GitHub, deklarując, że dysponuje danymi, na podstawie których biegły może odtworzyć wykonane przez nią prace, tworząc we własnym zakresie chmurę.
  2. Sąd pominął ten dowód postanowieniem 8.01.2026 r. W pierwszej kolejności był on rażąco spóźniony zgodnie z przepisami o postępowaniu gospodarczym art. 458 5 § 4 k.p.c., a także zgodnie z przepisami ogólnymi art. 205 12 § 2 k.p.c. Co więcej, same twierdzenia, na których oparto ten dowód również były rażąco spóźnione (nieistnienie chmury, odzwierciedlenie rezultatów prac). Nie jest przy tym tak, że wcześniejsze powołanie twierdzeń lub dowodów nie było możliwe lub potrzeba powołania wynikła później. Sąd przedstawił powyżej szczegółowo chronologię procesu, zgodnie z którą dowód ten i twierdzenia powinny zostać powołane już w pozwie, względnie w kolejnym piśmie procesowym z lipca 2025 r., przed którym przewodniczący wezwał do powołania wszystkich twierdzeń i dowodów. Stanowisko strony pozwanej było przy tym jednoznaczne i spójne jeszcze na etapie przedprocesowej wymiany korespondencji, a najpóźniej w sprzeciwie od nakazu zapłaty. Pozwana – w przeciwieństwie do powódki – przedstawiła swoje stanowisko, zarzuty i dowody kompletnie w pierwszym piśmie procesowym.
  3. Powyższe dowody podlegały pominięciu również ze względów powoływanych przez pozwaną już w piśmie z września 2025 r. Mianowicie powódka nie przedłożyła jako wniosku dowodowego jakiegokolwiek rezultatu swoich prac, z którym mogłaby zapoznać się strona przeciwna i Sąd. Zapewniając w pozwie, że kompletne rezultaty prac załączone były do pisma z grudnia 2024 r., powódka nie przedstawiła ich – przedstawiła je pozwana, ujawniając blef powódki. Zapewniając w piśmie z lipca 2025 r., że rezultaty prac jednak są gdzie indziej i stanowią część chmury, powódka nawet nie uprawdopodobniła tego faktu poprzez przedłożenie tych materiałów, które były możliwe do przedłożenia. Wreszcie, wnosząc na końcu rozprawy z 8.01.2026 r. o dowód z repozytorium, po raz kolejny powódka powołała się na coś, czego śladu nigdy nie przedstawiła. Postępowanie cywilne gospodarcze jest postępowaniem kontradyktoryjnym, a materiał dowodowy musi być jawny dla stron tego postępowania i dla Sądu. Nie można polegać na zatajonym materiale, co do którego występuje jedynie obietnica udostępnienia dla przyszłego biegłego w nieokreślonym czasie. Zawartość pisma / chmury / repozytorium może być tym kompletnie niezrozumiała dla Sądu i strony przeciwnej, którzy nie dysponują wiadomościami specjalnymi, lecz nie uchyla to obowiązku ich przedstawienia. Jest to bowiem zasadniczą gwarancją procesową stron, która chroni przed dowolnością rozstrzygania spraw i inkwizycyjnością procesu. Strona przeciwna może we własnym zakresie ocenić tak przedstawione dowodowy, odnieść je do zamówienia, a nawet zlecić prywatnie ich analizę rzeczoznawcy. Nie jest również tak, że Sąd patrzy tylko oczami biegłego na dowody wymagające wiadomości specjalnych, akceptując z góry przedstawione przez niego wnioski. Również musi mieć możliwość oceny spójności, kompletności i zgodności z prawem materiału dowodowego wymagającego wiadomości specjalnych, a ponadto być w stanie śledzić tok rozumowania biegłego. Nie ulega przy tym wątpliwości, że taki dowód mógł być możliwy do przedłożenia, a biegły mógł na następnym etapie w uzupełnieniu tego materiału zapoznawać się z treścią repozytorium. W głosie końcowym powódka przedstawia argumentację co do braku możliwości przedkładania dowodów, dowolnie mieszając formę papierową z elektroniczną (nośnikiem danych) tam, gdzie potrzeba uwypuklić obszerność dokumentów i niepraktyczność ich drukowania. Powołuje się przy tym na potencjalne błędy wynikające z oparcia się wyłącznie na takim hipotetycznym materiale. Nie jest to jednak argument przeciwko udostępnianiu jakiegokolwiek materiału. Struktura i relacja między modułami, jeżeli nie będzie dostatecznie opisana, byłaby dopiero badana na zarzut pozwanej. Historia zmian, kompletność i integralność również potencjalnie może być istotna, ale tylko na zarzut pozwanej, który nie został dotąd wyrażony (gdyż powódka nigdy nie doprowadziła do sytuacji procesowej, w której byłby konieczny). Tymczasem obecnie wytworzona sytuacja jest taka, że:

(1)powódka powołuje się na rezultaty swoich prac w piśmie z grudnia 2024 r. – pozwana skutecznie kwestionuje wiarygodność tego materiału dowodowego, co powódka potwierdza;
(2)powódka powołuje się na rezultaty swoich prac w chmurze – pozwana nie może skutecznie zakwestionować merytorycznie tego dowodu, bo nie ma do niego dostępu, ale powódka ostatecznie potwierdza, że on nie istnieje;
(3)powódka powołuje się na rezultaty swoich prac w repozytorium – pozwana nie może skutecznie zakwestionować merytorycznie tego dowodu, bo nie ma do niego dostępu. Pogrubione przez powódkę w głosie końcowym twierdzenia, że materiał dowodowy istnieje, jest zidentyfikowany i utrwalony nie odpowiadają w tym kontekście prawdzie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jakiekolwiek udostępnienie dowodów, wykraczające poza obietnicę ich udostępnienia w przyszłości, powodowało skuteczną akcję procesową pozwanej, w związku z czym jedynym potencjalnie skutecznym dowodem ze strony powódki mógł być tylko twierdzony i nieudostępniony dowód wykonania prac. 43. W dalszej kolejności wniosek dowodowy powódki podlegał pominięciu jako nieistotny dla rozstrzygnięcia z tego względu, że dotyczył rezultatów prac, które nie tylko nie zostały wydane pozwanej, lecz także nie istnieją, a przez to dowód ten byłby nieistotny dla rozstrzygnięcia (art.

§ 1pkt 2 k.p.c.).

Jeżeli biegły, zgodnie z wnioskiem powódki, miałby odtwarzać chmurę obliczeniową, która stanowiła rezultat prac, to nasuwa się pytanie, czy biegły nie miałby tworzyć tego dzieła w zasadniczej części, aby można było uznać, że po skonstruowaniu przez biegłego będzie ono podlegać wydaniu pozwanej. Zgodnie z zeznaniami reprezentantów powódki nie jest to przedsięwzięcie małe, a sami wycenili jego koszt na kilkanaście tysięcy złotych. Powódka w głosie końcowym myli się co do tego, że przedmiotem sporu jest przede wszystkim zakres i stopień wykonania prac informatycznych. Przedmiotem zamówienia nie było bowiem stworzenie w części architektury i zachowanie jej dla siebie, lecz wydanie jej zamawiającej, do czego nigdy nie doszło. Jeżeli hipotetycznie biegły nawet wykaże, że kod w repozytorium dowodzi, że kiedyś ta architektura została wykonana w jakiejś części, to i tak nie będzie to miało znaczenia dla wykazania wydania rzeczy. Co więcej, biegły w takiej opinii tylko hipotetycznie wykaże, że sam stworzył tę architekturę na podstawie kodu powódki w przedstawionej przez siebie postaci, nie zaś, że stworzyła ją powódka, gdyż ta zniszczyła dzieło w tym zakresie. III. Stan prawny

  1. Powódka oparła żądanie pozwu na tej podstawie, że wykonała przedmiot dwóch zamówień, a pozwana nie zapłaciła umówionego wynagrodzenia, pomimo braku uwag. W toku postępowania powódka przyznała, że zdecydowała się przerwać wykonywanie zamówienia w jego toku, a pozwana miała do niego uzasadnione uwagi.
  2. W pierwszej kolejności należało zidentyfikować stosunek prawny łączący strony. Powódka twierdziła, że była to umowa świadczenia usług (art. 750 k.c.), a pozwana powoływała się na umowę o dzieło (art. 627 k.c.). Sąd po przeprowadzeniu procesu doszedł do przekonania, że strony wiązała ogólna umowa ramowa z 2023 r., a z odwołaniem do jej postanowień umownych strony zawarły dwie umowy o dzieło (zamówienie nr 1 i zamówienie nr 2). Umowy zawarte przez strony stanowiły wręcz klasyczny przykład umów o dzieło. Powódka zobowiązała się do wykonania oznaczonego dzieła, a pozwana do zapłaty umówionego wynagrodzenia jak w art. 627 k.c. Dzieło to zostało dostatecznie skonkretyzowane jako (zamówienie nr 1) wykonanie architektury aplikacji (...) z wyszczególnionym szczegółowo zakresem prac oraz jako (zamówienie nr 2) wykonanie UX/UI Hi-fi aplikacji (...). Strony wprawdzie posługiwały się przy tym terminologią świadczenia usług jak zleceniobiorca, zleceniodawca, usługi itd., lecz zawarty stosunek umowny nie miał cech świadczenia usług. Przede wszystkim należy zadać pytanie o efekt: czy zleceniodawca odnosił korzyści z bieżących prac (usług) zleceniobiorcy, czy też przedmiotem umowy było osiągnięcie danego rezultatu (dzieła), które było główną korzyścią z umowy, względem korzyści wynikały z oddawania go częściami. Sąd po przeprowadzeniu postępowania dowodowego nie ma wątpliwości, że korzyść pozwanej była ścisła powiązana z ostatecznym rezultatem umów. Powódka mogła świadczyć usługi sto godzin, dwieście, a nawet około dwa tysiące – jak twierdzono na rozprawie – lecz czas wykonywania prac (ew. świadczenia usług) nie wpływał samoistnie na wykonanie umowy. Pozwana była wyłącznie zainteresowana w osiągnięciu rezultatu, co stanowiło treść umowy. Mnożenie kolejnych przepracowanych godzin nie przynosiło żadnej wartości dodanej dla pozwanej, jeżeli nie było związane z proporcjonalnym postępem w stworzeniu architektury aplikacji, makiety aplikacji, a docelowo w przyszłości (na podstawie kolejnych zamówień) aplikacji.
  3. Strony mogły określić w umowie wysokość wynagrodzenia przez wskazanie podstaw do jego ustalenia (art. 628 § 1 k.c.). W braku odmiennej umowy przyjmującemu zamówienie należało się wynagrodzenie w chwili oddania dzieła (art. 642 § 1 k.c.). Dzieło mogło hipotetycznie być oddawane częściami z należnym wynagrodzeniem z chwilą spełnienia każdego ze świadczeń częściowych (art. 642 § 2 k.c.). Według powódki regulacja wynagrodzenia miała charakter tzw. time & material, który w praktyce miał oznaczać, że strony umowy wskazują tylko stawki za godzinę pracy i gwarantowaną liczbę przepracowanych godzin w miesięcznym okresie rozliczeniowym, a tych okresów rozliczeniowych i dalszych fakturowanych godzin może być dowolna liczba. Pozwana sprzeciwiła się kategorycznie takiej wykładni umowy. Wobec sporu stron konieczne było dokonanie wykładni oświadczeń woli jak w art. 65 § 1 i 2 k.c. W zakresie literalnej treści umowy zawiera ona jedynie wskazanie osób świadczących usługi, liczbę godzin ich pracy i stawkę za każdą godzinę bez jakiegokolwiek wskazania okresu świadczenia usług. Pozwala to na dokonanie prostego działania arytmetycznego – iloczynu liczby godzin i stawek za godzinę prac, który łącznie w przypadku zamówienia nr 1 odpowiada kwocie 88 800 zł netto, a w przypadku zamówienia nr 2 odpowiada kwocie 12 780 zł netto. Poza tym co do wynagrodzenia strony wskazały jedynie terminy płatności z oznaczeniem, że zamówienia płatne są z dołu po każdym okresie rozliczeniowym. Natomiast treść umowy ramowej – która w zakresie nieuregulowanym w zamówieniu nr (...) kształtowała obowiązki stron – w §8 wskazuje na miesięczne okresy rozliczeniowe, obowiązek płatności określonej stawki za każdą umówioną godzinę świadczenia i płatność wynagrodzenia z dołu. Innymi słowy, literalna treść stosunku umownego wskazuje na zryczałtowane określenie wynagrodzenia poprzez podanie jego stałych części składowych – liczba godzin, stawka. Podział na części składowe ma charakter informacyjny.
  4. Na istotne okoliczności złożenia oświadczeń woli w przedmiocie ustalenia wynagrodzenia wskazywała V. O., powołując się na dokumenty sporządzane przy okazji składania zamówienia, tj. w szczególności na harmonogram sporządzony przez powódkę (załączony do sprzeciwu). Nie jest to kwestia obojętna dla ustalenia okoliczności złożenia oświadczeń woli, a także ustalenia celu umowy i ówczesnego zamiaru stron, gdyż z harmonogramu tego wprost wynika czas, jaki strony kontraktujące zamierzają przeznaczyć na wykonanie dzieła oraz w konsekwencji wynagrodzenie uzależnione od tak określonego czasu. Przemawia to istotnie za ryczałtowym określeniem wynagrodzenia przez strony w umowie.
  5. Do powyższego odnieść należy również zasady współżycia społecznego jako dyrektywę wykładni oświadczeń woli. Uznanie zgodnie ze stanowiskiem strony powodowej, że ta mogła dowolnie mnożyć nieefektywne godziny, które nie były proporcjonalne do rezultatu oraz dowolnie przedłużać wykonanie dzieła ponad przedłożony w harmonogramie czas doprowadziło do skutków sprzecznych z zasadą rzetelności i uczciwości handlowej. W efekcie tak się stało we współpracy stron, w której zamówienie prognozowane na cztery tygodnia było realizowane przez pół roku i nie zostało nigdy zrealizowane i wydane. Gdyby przyjąć narrację powódki co do określenia wynagrodzenia, to ta nigdy nie potrzebowałaby innego kontrahenta do osiągania dowolnego zysku. Mogłaby wykonywać dane dzieło jeszcze przez kolejne lata, fakturując pozwaną na kolejne godziny.
  6. Wyżej wymienione okoliczności sugerują przyjęcie, że był to zgodny zamiar stron w chwili składania oświadczenia woli, aby określić wynagrodzenie ryczałtowo, a reprezentanci powódki przedstawiali inną narrację podczas przesłuchania, aby zracjonalizować poniesione koszty i fiasko przedsięwzięcia biznesowego. Jeżeli jednak nawet strony były rozbieżne co do swoich zamiarów, to nie mogło to zmienić powyższych wniosków, gdyż tylko zgodny zamiar stron mógł prowadzić do odmiennej wykładni oświadczenia woli.
  7. Celem umowy natomiast było osiągnięcie określonych rezultatów. Oczywistym jest, że pozwana jako prowadząca działalność gospodarczą była wyłącznie zainteresowana w osiągnięciu tych rezultatów w określonym czasie i po przewidzianej dla niej w harmonogramie powódki cenie, co przemawia również za określeniem wynagrodzenia ryczałtowo.
  8. Wynagrodzenie było zatem ryczałtowe 88 800 zł netto dla zamówienia nr 1 i 12 780 zł netto dla zamówienia nr
  9. Zgodnie z umową miało zostać wypłacone z dołu po upływie okresu rozliczeniowego. „Z dołu” to jest po wykonaniu umowy w odróżnieniu od „z góry”, tj. przez jego wykonaniem, zaliczkowo. Nie zmienia tego faktu ustalenie miesięcznych okresów rozliczeniowych w umowie ramowej – wskazują one jedynie, że z końcem miesiąca następowało finansowe rozliczenie wykonanych prac. Przykładowo: dzieło wydano 10 stycznia, a zatem po upływie 31 stycznia powódka mogła wystawić fakturę. Jest to uzasadnione tym bardziej, że prognozowany czas wykonania każdego dzieła nawet nie przekraczał miesiąca.
  10. Przewodniczący na rozprawie zwrócił stronom uwagę na możliwość zastosowania art. 639 k.c. Nie zostały jednak spełnione przesłanki do zastosowania tej regulacji. Przyjmujący zamówienie (powódka) być może była gotowa wykonać dzieło, ale nie doznała rzeczywistych przeszkód z przyczyn dotyczących zamawiającej (pozwanej). Za taką przyczynę nie można było uznać braku opłacania wystawionych faktur. Jak Sąd wywiódł powyżej – faktury te były wystawiane w większej części bezpodstawnie i pozwana słusznie ich nie opłacała. Poza tym strony ustaliły płatność z dołu, a zatem powódka nie mogła nagle warunkować wykonywania prac tym, że nie następowały płatności w toku tego wykonywania. Co więcej, wykonywanie zamówienia przez powódkę przez pół roku przy harmonogramie na cztery tygodnie czyni twierdzenia o gotowości do jego wykonania oraz o przeszkodach stawianych przez pozwaną za niewiarygodne.
  11. Tymczasem powódka nigdy nie wydała pozwanej ani dzieła z zamówienia nr 1, ani dzieła z zamówienia nr 2, mimo że w przypadku drugiego zamówienia dzieło wykonała. Nie nastąpiło zatem nigdy wydanie dzieła, które uzasadniałoby zapłatę jak w umowie „z dołu” ani jak w art. 642 § 1 k.c. Nie jest istotne, czy powódka wykonała zamówienie nr 1 w 10, 40 albo 70% (z całą pewnością nie wykonała go całkowicie) ani czy wykonała zamówienie nr 2 w całości, skoro rezultaty swoich prac zniszczyła i nie przekazała ich pozwanej. Absurdem byłoby w takiej sytuacji obciążać finansowo pozwaną za nic, przy jednoczesnym rażącym naruszeniu obowiązku współdziałania w wykonywaniu umów przez powódkę jak w art. 354 § 1 i 2 k.c. Roszczenie powódki w zakresie zapłaty wynagrodzenia podlegało zatem oddaleniu.
  12. Co więcej, powódka załączyła zbiór faktur, nie odnosząc ich do zamówienia nr 1 lub nr 2 z osobna. Strona pozwana od samego początku wdania się w spór podnosi zarzut w tym zakresie, który strona powodowa ignoruje. Sąd może tylko domyślać się, że zamówienia nr (...) dotyczy (...) na kwotę 13 284 zł brutto ze względu na osoby w niej wymienione, zbieżność czasową i osobową.
  13. W dalszej kolejności, gdyby hipotetycznie uznać, że powódce z tytułu zamówień nr 1 i 2 należy się wynagrodzenie w jakiejkolwiek części – a Sąd ustalił, że tak nie jest – to należało uznać za zasadny zarzut pozwanej, że zapłaciła już na poczet umów kwotę 68 904,60 zł i kwotę tę zaliczyć na poczet dochodzonego roszczenia.
  14. Co do wydatków poniesionych przez powódkę w postaci kosztów utrzymywania serwera, to zasady rozliczania takich wydatków strony bezspornie uregulowały w umowie ramowej w § 5 ust.
  15. Ich zwrot przez pozwaną uzależniony jest od zatwierdzenia ich przez pozwaną przed ich poniesieniem, do przedstawienia dokumentów potwierdzających poniesione koszty i do ich refakturowania. Powódka dokonała tylko tego ostatniego. Nie twierdziła nawet, aby wydatki te były uprzednio zatwierdzone przez pozwaną i na zarzut pozwanej nie przedstawiła dokumentów potwierdzających poniesione koszty. Wydatki te należało uznać za nienależne i oddalić co do nich roszczenie. Na marginesie Sąd wskazuje, że refakturowane wydatki co do zasady nie stanowią wynagrodzenia z transakcji handlowej w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych, a zatem przy ich hipotetycznym uwzględnieniu nie należałyby się odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych.
  16. Strony niewątpliwie w sposób dorozumiany rozwiązały łączącą ich umowę – powódka zaprzestała jakichkolwiek prac, zlikwidowała rezultaty prac (chmurę), a pozwana zakontraktowała na ten sam zakres prac (i szerszy) innego wykonawcę i rezultat otrzymała. Pozwana nie wzbogaciła się z tytułu współpracy z powódką w żaden sposób. Nie doszło do bezpodstawnego wzbogacenia ani do świadczenia nienależnego jak w art. 405 i 410 § 2 k.c. W kwestii uchylenia się pozwanej od skutków oświadczenia woli z powołaniem na błąd
  17. W zakresie zamówienia nr (...) pozwana złożyła powódce oświadczenie woli o uchyleniu się od skutków oświadczenia woli w postaci zawarcia umowy, gdyż zostało ono złożone pod wpływem błędu wywołanego przez powódkę podstępnie co do tego, że posiada ona zasoby do wykonania zamówienia. Zgodnie z art. 84 § 1 k.c. w razie błędu co do treści czynności prawnej można uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli. Jeżeli błąd wywołała druga strona podstępnie, uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu może nastąpić także wtedy, gdy błąd nie był istotny, jak również wtedy, gdy nie dotyczył treści czynności prawnej. Oświadczenie zostało złożone przed upływem roku od jego złożenia, a zatem nie mogło wygasnąć z upływem roku od wykrycia błędu jak w art. 88 § 2 k.c.
  18. Sąd uznał bezskuteczność oświadczenia woli pozwanej o uchyleniu się od skutków oświadczenia woli w postaci zawarcia umowy jak w zamówieniu nr (...), gdyż nie zaszły ustawowe przesłanki do skutecznego złożenia takiego oświadczenia. Po przeprowadzeniu postępowania dowodowego Sąd uznał, że pozwana nie pozostawała nawet w błędzie, gdyż przy zawieraniu umowy jak w zamówieniu nr (...) strony pozostawały w kilkumiesięcznej relacji biznesowej i uzgadniały dalszą współpracę. Strona pozwana zeznawała na temat rynku, którym się zajmuje, o jego znajomości, w tym co do podmiotów na nim działających. Zweryfikowanie kontrahenta w tym zakresie stanowiło część należytej staranności pozwanej jak w art. 355 § 1 i 2 k.c. Co więcej, błąd w opisanej postaci nie dotyczył czynności prawnej, a jedynie ewentualnie strony motywacyjnej pozwanej w wyborze kontrahenta. Nie był on również istotny, gdyż zadaniem powódki nie było wykonanie dzieła przez oznaczone osoby, który mogły nie mieć wymaganych kompetencji, lecz zakontraktowanie odpowiednio wykwalifikowanych osób w tym celu, które nie musiały być zatrudnione u powódki w dniu zawarcia umowy. Błąd natomiast powinien być obiektywnie istotny i odnosić się do modelu rozsądnej osoby, a nie indywidualnie do przekonania pozwanej. Sąd nie dopatrzył się również podstępu w postępowaniu powódki, która zachwalała swoje usługi i dążyła do pozyskania kontrahenta, lecz odbywało się to w drodze dozwolonej autopromocji i zwyczajnego marketingu. Koszty procesu
  19. Sąd oddalił powództwo w całości, w związku z czym za wygrywającą sprawę w rozumieniu przepisów o kosztach procesu jak w art. 98 § 1 k.p.c. należało uznać pozwaną i zasądzić na jej rzecz całość poniesionych kosztów procesu. W sprawie nie ujawniły się okoliczności uzasadniające odstąpienie od tej ogólnej zasady ponoszenia kosztów. Pozwana poniosła koszty procesu w wysokości 5417 zł, na które złożyła się opłata skarbowa od pełnomocnictwa 17 zł i 5400 zł wynagrodzenia pełnomocnika według stawek określonych w rozporządzeniu w sprawie opłat za czynności radców prawnych. ASR X. M. Zarządzenia:
  20. odnotować, w tym w kontrolce terminowego sporządzania uzasadnień orzeczeń;
  21. pełnomocnikom stron [2] (portal): doręczyć odpis wyroku z uzasadnieniem;
  22. wyrok wraz z uzasadnieniem proszę opublikować na portalu orzeczeń zgodnie z załączoną kartą kwalifikacyjną;
  23. przedłożyć za miesiąc lub z pismem. 26.02.2026 r. ASR Maciej Skuczyński

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.