poprzez ustalenie stanu faktycznego sprawy na podstawie dowodów z zeznań świadków, którym Sąd I instancji odmówił wiarygodności tj. zeznań U. i J. B. oraz A. M.; - naruszenie art. 233 k.p.c. w zw. z art.
poprzez brak dokonania ustaleń w zakresie wiarygodności świadków G. S. oraz K. S., podczas gdy tego rodzaju ocena została dokonana i szczegółowo opisana wobec wszystkich pozostałych świadków oraz dokonanie ustaleń na podstawie ich zeznań m. in. ustaleni, że uczestnik zwracał się do wnioskodawczyni w sposób wulgarny i obraźliwy choć twierdzenia te świadkowie formułowali na podstawie informacji otrzymanych od małoletniego syna stron, a ponadto są wysoce skonfliktowani z uczestnikiem; - naruszenie art. 11a w zw. z art. 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej, poprzez ich nieprawidłowe zastosowanie i uznanie, że uczestnik dopuszcza się stosowania przemocy domowej, podczas gdy z prawidłowo ustalonego stanu faktycznego wynikało, że to również wnioskodawczyni można przypisać zachowania przemocowe w postaci zwracania się do byłego męża poprzez wulgaryzmy i krzyk, jak również stosowała wobec małoletniego nieadekwatnie surowe kary w postaci pozostawiania dziecka w piwnicy, nastawiania małoletniego przeciwko ojcu, podsycania przez rodzinę wnioskodawczyni konfliktu stron oraz prowokowanie uczestnika – które to okoliczności uniemożliwiają zastanawianie art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej bowiem zgodnie z utrwaloną wykładnią przesłanki zastosowania tego przepisu nie mogą być interpretowane rozszerzająco i przepis ten nie może być stosowany w każdej sytuacji istnienia konfliktu pomiędzy domownikami, a jedynie w sytuacji stosowania przemocy przez jednego z domowników nad innymi i istnienia wyraźnej relacji – sprawa przemocy i ofiara. Wnioskodawczyni wniosła o oddalenie apelacji i zasądzenie kosztów postępowania odwoławczego. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: Apelacja zasługiwała na uwzględnienie, jakkolwiek nie wszystkie jej zarzuty były uzasadnione. Odnosząc się w pierwszej kolejności do zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 13 § 2 k.p.c. i art.
przypomnieć należy, że zgodnie z art. 233 § 1 k.p.c. Sąd ocenia wiarogodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. W orzecznictwie powszechnie przyjmuje się, że kwestia oceny dowodów została w pierwszej kolejności zarezerwowana dla sądu pierwszej instancji i jeżeli z określonego materiału dowodowego sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to ocena sądu nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów (art. 233 § 1 k.p.c.) i musi się ostać, choćby nawet w równym stopniu, na podstawie tego materiału dowodowego, dawały się wysnuć wnioski odmienne. Takie działanie mieści się bowiem w przyznanych sądowi kompetencjach do swobodnego uznania, którą z możliwych wersji uznaje za prawdziwą. Podkreślić trzeba, że tylko rażąco błędna ocena dowodów lub oczywiście sprzeczna z treścią materiału dowodowego, wyrażająca się w braku logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami lub wnioskowaniu wykraczającemu poza schematy logiki formalnej albo nieuwzględnieniu, wbrew zasadom doświadczenia życiowego, jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo - skutkowych, skutkować może stwierdzeniem, że przeprowadzona przez sąd ocena dowodów może być skutecznie podważona (por. min. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 27 września 2002 r. II CKN 817/2000, Lex Polonica nr 376152 oraz w wyroku z dnia 9 stycznia 2004 roku, IV CK 339/02, LexisNexis nr 1632812). Przyjmuje się również, że skuteczne zgłoszenie zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. nie może ograniczać się do wykazywania, że możliwe byłyby inne wnioski odnośnie faktów, lecz polega na wykazaniu, że wnioski wyprowadzone przez sąd orzekający w świetle zasad doświadczenia życiowego i budowy sylogizmów były niemożliwe (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 czerwca 2003 roku, IV CK 274/02, LexisNexis nr 405198). Apelujący, kwestionując ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji, takich zarzutów nie składa, a jedynie przedstawia własną ocenę zebranego w sprawie materiału faktycznego, nie wykazując błędów w rozumowaniu Sądu pierwszej instancji w wiązaniu faktów oraz sprzeczności dokonanej oceny z zasadami doświadczenia życiowego. W uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia Sąd Rejonowy jednoznacznie wskazał, że zeznaniom świadków U. B., J. B. oraz A. M. dał wiarę w ograniczonym zakresie tj. w zakresie, w jakim byli oni bezpośrednimi świadkami zdarzeń, a ich zeznania nie pozostawały w sprzeczności z pozostałym zebranym w sprawie materiałem dowodowym, co należy uznać za trafne. Wbrew sugestiom apelacji nie stanowi naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. czynienie ustaleń w oparciu tylko o część zeznań świadków, które są wiarygodne i to pomimo faktu, że w innej części zeznania te nie są wiarygodne. Żaden przepis Kodeksu postępowania cywilnego nie daje podstawy do zakwestionowania w całości zeznań świadka tylko z tego powodu, że część tych zeznań pozostaje niewiarygodna. Co zaś się tyczy zeznań świadków G. S. i K. S., to z powołanego w apelacji art.
wprost wynika, że w uzasadnieniu sąd obwiązany jest wskazać dowody, na których się oparł i przyczyny, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności. Uzasadnienie Sądu pierwszej instancji wymogi te spełnia, skoro wskazuje, że ustalenia poczynione zostały na podstawie zeznań wskazanych wyżej świadków. Sąd Rejonowy – w świetle powołanego przepisu - nie był obligowany do wyjaśniania przyczyn, dla których zeznaniom tym dał wiarę. Wbrew przy tym zarzutom apelacji zeznania świadków G. S. oraz K. S. w zakresie ustalenia, że uczestnik zwracał się do wnioskodawczyni w sposób wulgarny nie mogą zostać uznać za niewiarygodne tylko z tego powodu, że twierdzenia te świadkowie formułowali na podstawie informacji uzyskiwanych od małoletniego. To, że uczestnik używał względem wnioskodawczyni ale również jej rodziców wulgaryzmów wprost wynika z dołączonych do akt nagrań i wcale nie była to sytuacja jednorazowa. Jeżeli w tym zakresie zeznania świadków znalazły potwierdzenie w innych wiarygodnych dowodach, to brak było jakichkolwiek podstaw do odmowy wiarygodności tych zeznań i to nawet jeżeli świadkowie ci pozostają skonfliktowani z uczestnikiem. Nie sposób natomiast odeprzeć podniesionego w apelacji zarzutu naruszenia art. 11 a w zw. z art. 2 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy domowej (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 1249 ze zm.). Trafnie bowiem zarzuca apelujący, że wskazane w art. 11 a ustawy przesłanki jego zastosowania nie mogą być interpretowane rozszerzająco i przepis ten nie może być stosowany w każdej sytuacji istnienia konfliktu pomiędzy domownikami, a jedynie w sytuacji stosowania przemocy przez jednego z domowników nad innymi i istnienia wyraźnej relacji sprawca – ofiara. Dodać przy tym należy, że ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej nie zastępuje innych przewidzianych prawem środków, szczególnie tych zawartych w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, które mają na celu ochronę małoletnich przed nadużyciami ze strony osób sprawujących nad nimi władzę rodzicielską. Trafnie Sąd pierwszej instancji wskazał, że zebrany w sprawie materiał dowodowy w sposób jednoznaczny wykazał, że osobami stosującymi przemoc są zarówno uczestnik, jak i wnioskodawczyni, wspierana w tym przez swoich rodziców, zwłaszcza ojca. Zasadnie zatem podnosi apelujący, że z ustaleń faktycznych niniejszej sprawy nie da się wyprowadzić wniosku, że jedna ze stron (wnioskodawczyni) jest w pozycji ofiary, zaś druga (uczestnik) w pozycji sprawy. Ponad wszelką wątpliwość materiał dowodowy, zwłaszcza ten w postaci nagrań wykonanych przez obie strony, ukazuje, że przemoc, agresję słowną i psychiczną stosują obie strony względem siebie, jak również względem małoletniego syna. Poza wszelkim sporem pozostaje to, że uczestnik używał zarówno względem wnioskodawczyni jak i małoletniego syna słów wulgarnych i obraźliwych ale takich samych słów używa również wnioskodawczyni, czego dowodem jest nagranie z 30 kwietnia 2023 roku, gdzie wnioskodawczyni nie pozwala uczestnikowi na pobłogosławienie syna w czasie komunii, mówiąc mu, że jest „chujem”. Z kolei nagranie z dnia 18 lutego 2023 roku, w którym wnioskodawczyni każe ośmioletniemu synowi pójść do piwnicy, bo ten nie chce się ubrać, wprost świadczy o stosowaniu względem dziecka przemocy słownej i psychicznej. Istotna w tym względzie jest nie tylko treść wypowiedzi wnioskodawczyni, którą kieruje ona do syna ale przede wszystkim uderzająca w nagraniu forma tej wypowiedzi i ton głosu, które budzą przerażenie u dorosłego człowieka słuchającego tego nagrania, nie mówiąc już o małym dziecku, które zostało uwikłane w tę sytuację. Zebrany w sprawie materiał dowodowy ukazuje również uczestnika jako osobę, która złośliwie podsyca emocje dziecka (syna) i je prowokuje (skutkiem czego dziecko w złości obraża ojca wulgarnymi słowami), co wprost wynika z nagrania ale emocje dziecka podsyca i prowokuje je również wnioskodawczyni oraz jej rodzice, nastawiając dziecko przeciwko uczestnikowi, czyniąc je tym samym zakładnikiem w relacjach z rodzicami, i narzędziem w rozwiązywaniu własnych problemów. Nie sposób bowiem nie dostrzec tego, że małoletni syn stron kieruje pod adresem swojego ojca oceny dotyczące jego matki, nazywając ją np. „pijaczką”, czy kwestionuje jego prawo własności do nieruchomości, czego – co słusznie zauważył Sąd Rejonowy – małoletni sam nie mógł wymyśleć ale zasłyszał to od wnioskodawczyni i jej rodziców, co tylko potwierdza twierdzenia uczestnika, że dziecko jest negatywnie nastawiane przeciwko niemu. Na innym nagraniu (z dnia 21 kwietnia 2023 roku) wnioskodawczyni krzykiem połączonym ze złością przerywa uczestnikowi zabawę z córką, która chce przygotować do snu, po czym obie strony – nie zważając na to, że w pomieszczeniu znajdują się dzieci – rozpoczynają wzajemne oskarżanie siebie, w ramach którego wnioskodawczyni nie tylko, że zabrania uczestnikowi ułożenia córki do snu ale również grozi mu ograniczeniem praw rodzicielskich, bo nie chce on podpisać dokumentów. Takich sytuacji, w których obie strony prowadzą pomiędzy sobą kłótnie w obecności dzieci, nie zważając ani na ich obecność ani nawet na płacz i przerażenie, jest wiele. W niektórych z nich (np. nagranie z 13 kwietnia 2023 roku) uczestniczy także ojciec wnioskodawczyni, który pierwszy zaczyna używać wulgarnych słów i nie przyjmuje do wiadomości tego, że faktycznie uczestnik jest współwłaścicielem nieruchomości i to pomimo faktu, że darowizna działki pochodziła od rodziców wnioskodawczyni. Faktem jest również, na co zwrócił uwagę Sąd pierwszej instancji, że uczestnik nie dobrał adekwatnych środków, aby spowodować opuszczenie nieruchomości przez rodziców wnioskodawczyni ale nie sposób nie dostrzec – i uczynił to również Sąd pierwszej instancji – wybitnie prowokacyjnej roli rodziców wnioskodawczyni, zwłaszcza ojca, który na powołanym już nagraniu upiera się (niezgodnie z faktami), że uczestnik nie jest właścicielem i pomimo ewidentnie narastającej atmosfery i płaczu wnuka ostentacyjnie pozostaje w budynku, co prowadzi w ostateczności do tego, że chłopiec wymiotuje, najpewniej nie mogąc dłużej znieść tej atmosfery. Nie można usprawiedliwiać stanowiska uczestnika, który – jak trafnie wskazał Sąd pierwszej instancji – nie dobrał adekwatnych środków ale z drugiej strony nie można pominąć i tego, że sama wnioskodawczyni, wiedząc o tym, że na tle obecności jej rodziców dochodzi do konfliktów, nie stara się w żaden sposób temu zapobiec, a nawet ich obecność na nieruchomości przedłuża, ewidentnie dążąc do sprowokowania uczestnika, co z kolei ukazuje nagranie z dnia 17 kwietnia 2023 roku, w którym ostatecznie dochodzi do oblania zimnym olejem rodziców wnioskodawczyni i samej wnioskodawczyni przez uczestnika. Nagranie to ukazuje, że wnioskodawczyni wraz z rodzicami i innymi członkami swojej rodziny dąży do sprowokowania uczestnika i w efekcie do doprowadzenia do tego, by został on ukarany mandatem, co mówi sama wnioskodawczyni. Osoby te siedzą przed domem stron już po tym, jak uczestnik - faktycznie wulgarnie i obraźliwie - wyraził wolę opuszczenia nieruchomości przez rodziców wnioskodawczyni, snują swobodne rozmowy i śmieją się, komentując zachowanie uczestnika, czy projektując to, co zdarzy się w przyszłości. Wnioskodawczyni świadomie - na sugestię swojej matki, że może pójdą do domu - oświadcza, że czaka na policję, co koresponduje z jej wcześniejszą wypowiedzią, że jej celem jest to, aby uczestnik został w tym dniu ukarany mandatem. Ostatecznie faktycznie policja zostaje wezwana po tym, jak uczestnik oblał rodziców i wnioskodawczynię zimnym olejem, ale mimo tego zarówno sama wnioskodawczyni, jak i obecni członkowi jej rodziny, nadal żartują, śmieją się, nie przejawiając żadnych przejawów obawy, a w pewnym momencie wnioskodawczyni nawet sugeruje matce, by ta powiedziała, że w chwili, gdy została oblana olejem na kolanach siedziało dziecko, co sama wnioskodawczyni ma potwierdzić policjantom, a co nie miało miejsca. Do płaczu i wzburzenia wnioskodawczyni dochodzi dopiero po przyjeździe policji. Wówczas wzburzona wyrzuca ona uczestnikowi to, że ma prawo, aby jej rodzice odwiedzali ją na swojej posesji, pomijając to, że celowo tę ich obecność przedłużyła, dążąc do zaognienia sytuacji i sprowokowania uczestnika. Podkreślić przy tym należy uwagę, że pomimo wielu interwencji policji żadna z nich nie doprowadziła do ustalenia, by przez uczestnika stosowana była przemoc fizyczna wobec kogokolwiek, w szczególności wnioskodawczyni, która jest wnioskodawczynią w niniejszej sprawie. Powyższe przykłady, ale również pozostały zebrany w sprawie materiał dowodowy, nie pozwalają na jednoznaczne przypisanie uczestnikowi dominującej pozycji sprawcy przemocy a wnioskodawczyni jednoznacznej roli ofiary, która działaniami uczestnika czułaby się zagrożona. Zarówno uczestnik jak i wnioskodawczyni stosują względem siebie przemoc psychiczną i słowną, czynią to złośliwie, podstępnie, prowokując siebie nawzajem (o czym choćby świadczy fakt wzajemnego nagrywania) i żadnej z nich nie można przypisać roli dominującej. Z żadnego dowodu nie wynika to, aby wnioskodawczyni można było przypisać rolę typowej ofiary. Dość wskazać, że sama - niczym nie sprowokowana – używa względem byłego męża obraźliwych słów (np. nagranie z dnia 30 kwietnia 2023 roku), ogranicza mu kontakt z dziećmi, warunkując to pożądanym przez siebie jego zachowaniem (np. podpisaniem dokumentów), stosuje odwet, nie pozwalając pobłogosławić syna w czasie komunii (nagranie z 30 kwietnia 2023 roku), czy nie pozwalając uczestnikowi ułożyć do snu córki (nagranie z dnia 21 kwietnia 2023 roku). Wnioskodawczyni jest w sowim działaniu wspierana przez swoich rodziców i zamiast postarać się o załagodzenie konfliktu, jaki istnieje między nimi a uczestnikiem, celowo ten konflikt zaostrza (nagranie z 17 kwietnia 2023 roku), choć wie, że jego konsekwencje negatywnie wpłyną na dzieci, które stają się świadkami tych zdarzeń. Zebrany w sprawie materiał dowodowy nie wykazał również tego, by wnioskodawczyni obawiała się uczestnika, skoro sama prowokuje sytuacje, w których dochodzi do awantur, a po obraźliwych słowach uczestnika, czy oblaniu olejem wcale nie wykazuje przejawów obawy ale dąży do rewanżu (np. nagranie z 21 kwietnia 2023 roku). Podobnie jak uczestnik wnioskodawczyni nie zważa na to, że skutki jej zachowania bezpośrednio oddziałują na dzieci, ignoruje to, że sposób jej reakcji (krzyk w czasie zabawy uczestnika z córką, czy polecenie synowi pójścia do piwnicy) budzi u dzieci strach i również w sposób absolutnie niedopuszczalny odnosi się do syna, nakazując mu za karę pójść do piwnicy. Zgodzić się należy z Sądem pierwszej instancji, że wspólne zamieszkiwanie stron w tych warunkach jest niemożliwe, zwłaszcza, że uderza to bezpośrednio w małoletnie ich dzieci. Problem jednak w tym, że ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy domowej w art. 11 a uzależnia możliwość zobowiązania do opuszczenia wspólnie zajmowanego lokalu tylko wtedy, gdy szczególnie uciążliwe wspólne zamieszkiwanie następuje z przyczyn leżących po stronie jednej ze stron tj. jednej osoby stosującej przemoc domową względem drugiej. Przemoc taką w okolicznościach niniejszej sprawy stosują obie strony, w tym także wnioskodawczyni i to zarówno względem uczestnika jak i małoletniego syna, a żadnej ze stron nie można – w świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego – uznać za wyraźnie dominującą. W tej sytuacji nie istnieją prawne podstawy do uwzględniania wniosku. Wyłączną podstawą do uwzględnienia wniosku nie jest również fakt, że świadkiem, a pośrednio ofiarą tej przemocy stają się małoletnie dzieci stron, szczególnie w okolicznościach niniejszej sprawy syn, którego obie strony używają jako narzędzia, które ma służyć do wsparcia ich punktu widzenia. Odseparowanie uczestnika być może złagodzi nieco sytuację dzieci, które przynajmniej nie będą świadkami kłótni rodziców, ale wcale nie uwolni ich od wzrastania w atmosferze przemocy, skoro przemoc taką stosuje także matka, o czym najdobitniej świadczy przede wszystkim nagranie z dnia 18 lutego 2023 roku, która – podobnie jak uczestnik – ponosi za to pełną odpowiedzialność. W okolicznościach takich jak ta w niniejszej sprawie przepisy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej nie mogą znaleźć zastosowania. Ustawa ta bowiem – co trafie zarzuca apelacja – służy odseparowania sprawcy od ofiary i winna być wykładana ściśle, a zatem nie stanowi ona środka zastępczego dla innych środków przewidzianych przepisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego ani remedium na wszelkie konflikty rodzinne, także wtedy, gdy pośrednio ich skutki uderzają w małoletnie dzieci, bo usunięcie jednej z osób stosujących przemoc nie wykluczy stosowania tej przemocy przez drugą i może doprowadzić do sytuacji, w której przemoc ta nadal będzie stosowana w zaciszu domowym, bez drugiego dorosłego świadka, który okoliczności jej stosowania mógłby ujawnić. W tym zakresie konieczna jest ingerencja sądu opiekuńczego w sposób wykonywania władzy rodzicielskiej przez obojga z rodziców, w tym także wnioskodawczynię, bo tylko w ten sposób może dojść do zabezpieczenia interesu małoletnich. Z tego względu niezależnie od wiedzy o toczącym się w tym przedmiocie postepowaniu Sąd rozpoznający niniejszą sprawę przesłał Sądowi rodzinnemu wszystkie nagrania, jakimi dysponował w niniejszej sprawy, wyjaśniając powody, dla których wniosek ostatecznie został oddalony. Nie można też zupełnie odmówić uczestnikowi racji, kiedy zarzuca, że wnioskodawczyni powszechnie posługuje się argumentem o stosowaniu przez niego przemocy i w sposób ewidentny usiłuje go odseparować od dzieci, w tym córki, co do której uczestnik przemocy nigdy nie stosował. Znamienne jest, że w swoim wniosku o ustalenie kontaktów z dziećmi wnioskodawczyni proponuje, by ten kontakt miał miejsce w obecności jej rodziców, z którymi uczestnik jest w konflikcie, a nie innej osoby, choćby jej rodzeństwa, jakby nie dostrzegała w tym wszystkim prowokacyjnej roli także swoich rodziców, w szczególności ojca i skutków, jakimi taki kontakt się może zakończyć, o czym świadczy jedno z nagrań. Z tych też przyczyn orzeczono jak w sentencji na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. w zw. z art. 13 § 2 k.p.c. zmieniając punkt I zaskarżonego postanowienia. O kosztach postępowania odwoławczego orzeczono na podstawie art. 520 § 1 k.p.c. w zw. z art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 k.p.c. w zw. z art. 13 § 2 k.p.c. albowiem – wobec wzajemnego stasowania przemocy – żadnej ze stron nie można uznać za wygrywającej lub przegrywającej to postępowanie.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.