- poprzez niewskazanie żadnych okoliczności faktycznych, które dotyczyłyby zainteresowanych w niniejszej sprawie ani podstaw prawnych wydanego orzeczenia,
k.p.c., należy wskazać, iż zgodnie z ugruntowaną już linią orzeczniczą, konstruowanie zarzutów związanych z wadliwością uzasadnienia nie jest właściwą płaszczyzną do podważania ustaleń faktycznych i ocen prawnych, które legły u podstaw rozstrzygnięcia, zaś sam zarzut naruszenia art.
może być uzasadniony tylko wówczas, gdy kwestionowane uzasadnienie wyroku nie zawiera wszystkich elementów określonych w tym przepisie, a braki w tym zakresie są tak istotne, że zaskarżone orzeczenie nie poddaje się kontroli kasacyjnej co do przyczyn faktycznych i prawnych, które legły u jego podstaw (zob. np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 29 października 2021 roku, I ACa 436/21, LEX nr 3286086). W rozpatrywanej sprawie sytuacja taka nie miała miejsca, Sąd pierwszej instancji w uzasadnieniu zawarł wszystkie elementy określone w przepisie: wskazał zarówno podstawę faktyczną rozstrzygnięcia, obejmującą ustalenie faktów, które uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, jak i wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku z przytoczeniem przepisów prawa. Tym bardziej zatem, w ocenie Sądu Apelacyjnego, nie można przypisać uzasadnieniu zaskarżonego wyroku mankamentów wskazywanych w orzecznictwie. Odpowiada ono wymogom art.
Mając na względzie podniesiony w apelacji zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., w pierwszej kolejności wskazać należy, że ocena wiarygodności i mocy dowodów przeprowadzonych w danej sprawie wyraża istotę sądzenia w części dotyczącej ustalenia faktów, tj. rozstrzygania spornych kwestii na podstawie własnego przekonania sędziego powziętego w wyniku bezpośredniego zetknięcia się z dowodami. Powinna odpowiadać regułom logicznego myślenia, wyrażającym formalne schematy powiązań między podstawami wnioskowania i wnioskami oraz uwzględniać zasady doświadczenia życiowego będące wyznacznikiem granic dopuszczalnych wniosków i stopnia prawdopodobieństwa ich przydatności w konkretnej sytuacji. Jeżeli z określonego materiału dowodowego Sąd wyprowadził wnioski logicznie poprawne i zgodne z zasadami doświadczenia życiowego, to taka ocena dowodów nie narusza zasady swobodnej oceny dowodów przewidzianej w art. 233 k.p.c., choćby dowiedzione zostało, że z tego samego materiału dałoby się wysnuć równie logiczne i zgodne z zasadami doświadczenia życiowego wnioski odmienne. Tylko w przypadku wykazania, że nie ma powiązania, w świetle kryteriów wyżej wzmiankowanych, przyjętych wniosków z zebranym materiałem dowodowym, możliwe jest skuteczne podważenie oceny dowodów dokonanej przez Sąd; nie jest tu wystarczająca sama polemika naprowadzająca wnioski odmienne, lecz wymagane jest wskazanie, w czym wyraża się brak logiki lub uchybienie regułom doświadczenia życiowego w przyjęciu wniosków kwestionowanych (uzasadnienia wyroków Sądu Najwyższego z 27 września 2002 roku, IV CKN 1316/00, LEX nr 80273 oraz z 20 stycznia 2005 roku, I UK137/04, Lex nr 602671). Zdaniem Sądu Apelacyjnego, Sąd Okręgowy przeprowadził wystarczające dla kategorycznego rozstrzygnięcia sprawy postępowanie dowodowe, a wynik tego postępowania, wbrew twierdzeniom apelującego, ocenił zgodnie z treścią art. 233 § 1 k.p.c., nie przekraczając granic swobodnej oceny dowodów, przepisem tym zakreślonym. W uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia Sąd pierwszej instancji w sposób wszechstronny i wnikliwy wyjaśnił powody rozstrzygnięcia oraz przekonująco wykazał, dlaczego sporne umowy miały w rzeczywistości charakter umowy o świadczenie usług. Przedmiotem oceny Sądu Okręgowego były dowody zaoferowane przez strony, zostały one wnikliwie przeanalizowane, a następnie omówione w uzasadnieniu, co pozwala na ich instancyjną kontrolę i prowadzi do wniosku, że wszystkie one zostały ocenione w zgodzie w zasadami logicznego rozumowania oraz doświadczenia życiowego. Zarzuty sformułowane przez apelującego ocenić zaś należy jedynie jako polemikę z prawidłowymi ustaleniami poczynionym przez Sąd pierwszej instancji. W konsekwencji, Sąd Odwoławczy, oceniając jako prawidłowe ustalenia faktyczne i rozważania prawne dokonane przez Sąd pierwszej instancji, uznał je za własne, co oznacza, iż zbędnym jest ich szczegółowe powtarzanie w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego (art. 387 § 2 1 pkt 1 i 2 k.p.c.). Sąd pierwszej instancji nie naruszył przepisów art. 467 § 4 k.p.c. w zw. z art. 6 k.c., art. 235 2 § 1 pkt 4 k.p.c. w zw. z art. 302 § 1 k.p.c., art. 232 k.p.c. w zw. art. 6 k.c., art. 233 § 1 k.p.c., art. 299 k.p.c. w zw. z art. 302 k.p.c. W kontekście treści wspomnianych zarzutów, warto rozpocząć rozważania od przytoczenia treści art. 6 k.c., w myśl którego ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie wywodzącej z tego faktu skutki prawne. Przepis ten wyznacza reguły przeprowadzania dowodów na gruncie materialnoprawnym. Zasady przewidziane w tym przepisie dotyczą negatywnych konsekwencji związanych z nieudowodnieniem przez stronę faktów, z których wywodzi ona skutki prawne. Regulacja zawarta w k.c. koresponduje wyłącznie z etapem, w którym odtwarza się fakty, jej wpływ na subsumcję ma charakter wtórny, zachodzi tylko wówczas, gdy sąd uzna, że określone okoliczności faktyczne powoływane przez stronę nie mają pokrycia w materiale dowodowym. Wynika to stąd, że ciężar udowodnienia (onus probandi) pozwala rozstrzygnąć sprawę merytorycznie także wówczas, gdy sąd nie zdołał w ogóle (w pewnej części) wyjaśnić stanu faktycznego sprawy. Wówczas konsekwencje procesowe tego ponosi strona, na której spoczywał dowód. Kwestia rozkładu ciężaru dowodu ma jednak także aspekt procesowy (formalny), który dotyczy obowiązków stron procesu cywilnego w zakresie przedstawiania dowodów potrzebnych do rozstrzygnięcia sprawy. Wynika z brzmienia art. 3 k.p.c. i art. 232 k.p.c., które stanowią, że strony i uczestnicy postępowania obowiązani są dawać wyjaśnienia co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek oraz przedstawiać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne. Jak wskazano wyżej, sąd rozstrzyga sprawę według właściwego prawa materialnego na podstawie koniecznych ustaleń uzyskanych dzięki zebranym środkom dowodowym. Na te ustalenia składają się dowody, które przedstawiają w pierwszej kolejności same strony, zgodnie z obowiązkiem wynikającym z art. 232 k.p.c. Sąd nie ma obowiązku dążenia do wszechstronnego zbadania wszystkich okoliczności sprawy i do wyjaśnienia rzeczywistej treści stosunków faktycznych i prawnych. Ustawodawca do minimum ograniczył uprawnienia sądu do działania z urzędu, zatem szczególnego znaczenia nabiera aktywność stron w prezentowaniu dowodów oraz przytaczaniu faktów istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy. Przepisy procedury cywilnej nie ustanawiają przy tym zasady rozstrzygania wątpliwości na korzyść którejkolwiek ze stron procesowych. Przyjęcie takiej zasady przeczyłoby treści k.p.c., który na stronę postępowania nakłada obowiązek dawania wyjaśnień co do okoliczności sprawy oraz przestawiania dowodów; jak też treści art. 6 § 2 k.p.c., który stanowi, że strony obowiązane są przytaczać wszelki okoliczności faktyczne i dowody bez zbędnej zwłoki, oraz treści art. 232 k.p.c. Obowiązkiem strony i w jej interesie procesowym jest przedstawienie dowodów, które pozostawione są osądowi sędziowskiemu dokonywanemu w granicach zakreślonych treścią normy zawartej w art. 233 § 1 k.p.c. Zgodnie z wyjaśnieniem udzielonym przez Sąd Najwyższy w wyroku z 15 lutego 2007 roku (sygn. akt I UK 269/06, OSNP 2008/5-6/78, LEX nr 328015), w postępowaniu z zakresu ubezpieczeń społecznych kontroli podlega decyzja organu rentowego i rozkład ciężaru dowodów będzie zależał od rodzaju decyzji - jeżeli jest to decyzja, w której organ zmienia sytuację prawną danego podmiotu, to powinien on wykazać uzasadniające ją przesłanki faktyczne. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w przedmiotowej sprawie, wobec czego w postępowaniu sądowym to płatnik składek, jako podmiot odwołujący się od decyzji organu rentowego, zobowiązany był do odniesienia się do przedstawionych zarzutów oraz wykazania faktów przeciwnych niż wskazane przez organ rentowy w zaskarżonej decyzji. Nie jest więc tak, że pozwany wydał zaskarżoną decyzję bez przeprowadzenia jakiegokolwiek postępowania dowodowego i nie przedstawił własnego wywodu prawnego, opartego na określonych ustaleniach faktycznych. W tych okolicznościach, na etapie postępowania sądowo-odwoławczego, to nie organ powinien udowadniać prawidłowość wydanej przez siebie decyzji, lecz strona odwołująca ma udowodnić, że wskazane przez nią w odwołaniu okoliczności faktycznie miały miejsce. Powyższa reguła oznacza także, że brak inicjatywy dowodowej strony odwołującej się lub niedostateczne wykazanie zasadności jej stanowiska, co do zasady skutkować będzie oddaleniem odwołania. To na płatniku składek spoczywał zatem ciężar dowodzenia, że ubezpieczeni, na mocy spornych umów, wykonywali dzieła. Płatnik składek obowiązkowi temu nie sprostał, nie powołał dowodów, które uzasadniałyby stwierdzenie, że przedmiotem spornych umów było wykonanie dzieł przez ubezpieczonych. Rządząca procesem cywilnym zasada kontradyktoryjności polega na tym, że to nie na sądzie, lecz stronach procesowych spoczywa ciężar aktywnego uczestniczenia w czynnościach procesowych, oferowania dowodów na potwierdzenie własnych tez oraz podważenie twierdzeń przeciwnika. Pożądana aktywność wyraża się zarówno w składaniu pism procesowych jak też w odpowiednim reagowaniu na zachowania procesowe przeciwnika i przedstawiane przez niego dowody tak w pismach procesowych jak i na rozprawie. Dowód z przesłuchania stron jest dowodem fakultatywnym, subsydiarnym i symetrycznym. Według art. 299 k.p.c., sąd przeprowadza dowód z przesłuchania stron wtedy, gdy po wyczerpaniu środków dowodowych lub w razie ich braku pozostały niewyjaśnione fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy. Jak wynika z treści tego przepisu, sąd nie przesłuchuje stron, co do wszystkich faktów będących przedmiotem postępowania dowodowego, lecz tylko co do faktów spornych, mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy i to jedynie wówczas, gdy albo przeprowadzone dowody nie pozwoliły wyjaśnić istoty sprawy, albo nie ma innych dowodów, które pozwoliłyby wyjaśnić tę istotę. W myśl regulacji zawartej w tym przepisie, dowód z przesłuchana stron ma charakter posiłkowy, pomocniczy (subsydiarny), a jego przeprowadzenie nie może służyć sprawdzeniu wyników dotychczasowego postępowania dowodowego ani przesądzać wyników tego postępowania. Jest to dowód fakultatywny. Dowód z przesłuchania stron nie ma charakteru obligatoryjnego w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, choć nie ulega wątpliwości, że może on okazać się konieczny wtedy, gdy nie ma możliwości przeprowadzenia innych dowodów lub gdy innych dowodów nie ma. Co ważne, organ rentowy prawidłowo wskazał w odpowiedzi na apelację, iż pełnomocnik płatnika składek nie zgłosił zastrzeżenia do protokołu w trybie art. 162 k.p.c., tymczasem zgodnie z art. 162 § 2 k.p.c., stronie zastępowanej przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polskiej, która zastrzeżenia nie zgłosiła, nie przysługuje prawo powoływania się na to uchybienie w dalszym toku postępowania. Skutku tego nie niweczy wypowiedzenie lub cofnięcie pełnomocnictwa. D. A. i A. P., pomimo wielokrotnego wyzwania ich, nie stawili się na żadnym z terminów rozprawy. W tej sytuacji, dalsze odraczanie terminów rozprawy prowadziłoby do bezzasadnego przedłużania postępowania, w sytuacji, w której było możliwe dokonanie rozstrzygnięcia w oparciu o dostępne dowody. Oceniając charakter stosunku prawnego łączącego skarżącego z zainteresowanymi, odnieść się trzeba do normy art. 353 1 k.c. ustanawiającej zasadę swobody umów, umożliwiającej stronom wybór rodzaju stosunku prawnego, który będzie je łączył. Istotnym jest jednak, że zasada ta nie ma charakteru bezwzględnego i podlega określonym ograniczeniom. Każdy stosunek podlega badaniu pod kątem zgodności jego treści i celu z ustawą, zasadami współżycia społecznego, jak również zgodności z właściwością stosunku prawnego. Przekroczenie przez strony zasady swobody umów poprzez naruszenie wyżej wymienionych kryteriów skutkuje nieważnością umowy bądź jej części. Podstawowe znaczenie dla oceny stosunku zobowiązaniowego ma przy tym nie literalne brzmienie umowy, ale przede wszystkim zgodny zamiar stron i cel umowy. Przy czym, nawet jeśli strony chcą zawrzeć umowę danego rodzaju i sporządzają jej treść tylko na potrzeby osiągnięcia korzystnego dla siebie skutku prawnego, podstawowe znaczenie ma charakter umowy faktycznie wykonywanej. Niezależnie zatem od deklaracji stron co do nazwy zawieranej umowy, o tym, jakiego rodzaju stosunek łączy strony rozstrzygać będą warunki, w jakich praca jest wykonywana. W związku z powyższym sąd ma obowiązek badać, czy postanowienia zawarte w umowie, czy też okoliczności związane z jej wykonywaniem nie wskazują, że strony zawierając danego rodzaju umowę nie wykroczyły poza granice swobody kontraktowej wyznaczone zgodnie z art. 353 1 k.c. m.in. przez kryteria właściwości - natury stosunku prawnego wynikającego z zawartej umowy. Podkreślić przy tym należy, że w procesie badania tej kwestii, zgodnie z art. 65 § 2 k.c. podstawowe znaczenie ma nie dosłowne brzmienie umowy, ale przede wszystkim zgodny zamiar stron i celu umowy. Odnosząc się do deklarowanego przez płatnika składek zamiaru związania się umowami o dzieło, Sąd Apelacyjny podkreśla, że o prawidłowym zakwalifikowaniu umowy cywilnoprawnej nie decyduje wyłącznie nazwa umowy ani jej formalne postanowienia, ale także sposób jej wykonywania, a w szczególności realizowanie przez strony - nawet wbrew postanowieniom umowy - cech charakterystycznych dla danego stosunku prawnego, które odróżniają zawartą i realizowaną umowę od innych umów cywilnoprawnych. Należy zwrócić uwagę, że często zdarza się, że zgodny zamiar stron i cel umowy objawiają się nie w treści kontraktu (który zazwyczaj odpowiada kodeksowym wzorcom), lecz w sposobie jego realizacji, odsłaniającym rzeczywiste intencje stron. W rozumieniu art. 65 § 2 k.c. cel umowy jest wyznaczany przez funkcję, jaką strony wyznaczają danej czynności w ramach łączących je stosunków prawnych. Jest to cel zindywidualizowany, dotyczący konkretnej umowy i znany obu stronom. Wpływa on na kształt praw i obowiązków pośrednio, jako jeden z czynników, które powinny być brane pod uwagę przy dokonywaniu wykładni. Cel nie musi być wyartykułowany w treści umowy, a może być ustalany na podstawie okoliczności towarzyszących dokonaniu czynności prawnej. Cel umowy można określić jako intencję stron, co do osiągnięcia pewnego stanu rzeczy. Ustalenie celu umowy jest niezwykle istotne, bowiem sprzeczność celu czynności z ustawą prowadzi do nieważności czynności prawnej. Natomiast zgodny zamiar stron wyraża się w uzgodnieniu istotnych okoliczności i określić go można jako intencję stron, co do skutków prawnych, jakie mają nastąpić w związku z zawarciem umowy (por. wyrok Sądu Najwyższego z 21 grudnia 2010 roku, III CSK 47/10, LEX nr 738108). Ze sposobu realizacji spornych umów wynika, w ocenie Sądu Apelacyjnego, że faktycznym zamiarem stron nie było zawarcie umów o dzieło. W obliczu przedstawionej przez Sąd Okręgowy charakterystyki umowy o dzieło i zlecenia, podkreślić jedynie należy, że umowa o dzieło jest umową o „rezultat usługi” - co jest podstawową cechą odróżniającą ją od umowy o pracę oraz od umowy zlecenia - konieczne jest, aby działania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu - w postaci materialnej bądź niematerialnej. Dzieło jest przy tym wytworem, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób umożliwiający jego późniejszą weryfikację (w szczególności przy użyciu jednostek metrycznych, przez porównanie z istniejącym wzorem, z wykorzystaniem planów, rysunków lub też przez opis). Przedmiot umowy o dzieło może zatem zostać określony w różny sposób, jednakże określenie to musi być na tyle precyzyjne, aby nie było wątpliwości, o jakie dzieło chodzi. Nadto cechą konstytutywną dzieła jest samoistność rezultatu, przez co rozumie się jego niezależność od dalszego działania twórcy. Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750 k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat. Świadek A. D., inspektor prowadząca kontrolę u płatnika składek, zeznała, że płatnik składek często zawierał umowy o dzieło, średnia roczna liczba ubezpieczonych wynosiła 10 osób, zaś w toku kontroli płatnik zawarł aż 67 umów o dzieło z 15 ubezpieczonymi, w tym dotyczące umycia okien czy montażu gotowych elementów. J. M. podał, że jego zadaniem było owijanie rur watą, co zajmowało zazwyczaj kilka dni. Aby prawidłowo wykonywać obowiązki, musiał wiedzieć, jaka jest średnica rury i dodać 3 cm na zgięcia. Wynagrodzenie za wykonywane czynności było godzinowe, brygadzista sprawdzał postępy prac, ubezpieczony pracował 8 godzin dziennie. R. D. wskazał, iż do jego obowiązków należało docinanie z profilu ramki, zgrzewanie ramki z kanałem wentylacyjnym. Kanały te służyły do montażu na budowach. Ubezpieczony dodał, że każdy mógłby wykonywać czynności, do których został zaangażowany, ponieważ była to prosta praca. P. A., przedstawiciel płatnika składek, przyznał, że spółka zawierała umowy o dzieło z powodu natłoku prac. Z zeznań stron spornych umów i świadka wynika, że prace, które wykonywali ubezpieczeni, były niezbyt skomplikowanymi pracami budowlanymi, niewymagającymi specjalnych kwalifikacji czy zdolności technicznych lub manualnych. Oczywistym jest, że aby prawidłowo wykonywać czynności remontowo-budowlane, z reguły należy posiadać odpowiednie kwalifikacje - wiedzę o materiałach, których należy użyć do wykonania poszczególnych czynności, i o sposobie ich wykonywania. Nie jest to jednak wystarczające kryterium do tego, aby rozróżnić, czy sporne umowy były umowami o dzieło czy umowami o świadczeniu usług (należącymi do kategorii czynności faktycznych), ponieważ powierzając danemu podmiotowi określone czynności, zazwyczaj bierze się pod uwagę jego kwalifikacje. Takie kryterium stosuje się zarówno przy wyborze osoby, która ma wykonać dzieło na podstawie umowy o dzieło (o której mowa w art. 627 k.c.), wykonać czynność prawną na podstawie umowy zlecenia (o której mowa w art. 735 k.c.) czy wykonać czynność faktyczną na podstawie umowy oświadczenie usług (o której mowa w art. 750 k.c.). Przedmiot umowy o dzieło może zostać określony w różny sposób, jednakże określenie to musi być na tyle precyzyjne, aby nie było wątpliwości, o jakie dzieło chodzi. Nadto cechą konstytutywną dzieła jest samoistność rezultatu, przez co rozumie się jego niezależność od dalszego działania twórcy. Chodzi tu bowiem o pewien indywidualny byt, powstały w wyniku działań twórcy. Dzieło nie musi mieć cech indywidualności w takiej mierze jak utwór, nie zawsze musi być tworem niepowtarzalnym, chronionym prawem autorskim i wymagającym od jego autora posiadania specjalnych umiejętności. W doktrynie i orzecznictwie dominuje stanowisko, że nie można uznać za dzieło czegoś, co nie odróżnia się w żaden sposób od innych występujących na danym rynku rezultatów pracy – materialnych bądź niematerialnych. Nie można uznać za dzieło czegoś, co nie odróżnia się w żaden istotny sposób od innych występujących na danym rynku rezultatów pracy materialnych bądź niematerialnych, gdyż wówczas zatraciłby się indywidualny charakter dzieła, które jednocześnie - co oczywiste - nie musi być czymś nowatorskim i niewystępującym jeszcze na rynku, jednak powinno posiadać charakterystyczne i wynikające z umowy cechy, umożliwiające zbadanie, czy dzieło zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 6 czerwca 2024 roku, II GSK 1084/21). Podkreślić trzeba, iż aby można było mówić o dziele w budownictwie, musi to być praca która ma jakieś indywidualne cechy, jest innowacyjna. Sąd Apelacyjny w pełnej rozciągłości podziela stanowisko wyrażone przez Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 25 marca 2015 roku (sygn. III UK 159/14), iż jednorodzajowe, powtarzające się czynności nie mogą być potraktowane, jako „dzieło”, chyba że zainteresowany od początku do końca wykonywałby te prace na podstawie własnego projektu budowlanego, a prace budowlane miałyby indywidualny charakter poprzez np. zastosowanie szczególnej (innowacyjnej) technologii wykonania, formy przestrzennej itp. Tylko w takim przypadku praca mogłaby spełniać przesłanki dzieła i pozwalałaby na odróżnienie jej od prac budowlanych powszechnie wykonywanych na rynku budowlanym. Jak wskazuje orzecznictwo, nie można świadczyć w oparciu o umowę o dzieło robót budowlanych, ciesielskich, montażowych, zbrojeniowych, porządkowych, pielęgnacyjnych itp., jeżeli wpisane są w rozbudowany cykl pracy stanowiącej o istocie działalności podmiotu zatrudniającego (np. wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 16 czerwca 2015 roku, III AUa 799/14). Wbrew twierdzeniom skarżącego, prace wykonywane przez ubezpieczonych były właśnie pracami stricte budowlano-remontowymi. Dowody zebrane w niniejszej sprawie potwierdzają, że były to prace powtarzające się, jednorodne, nie różniły się od standardowej pracy budowlanej powszechnie wykonywanej na rynku budowlanym. Szereg powtarzalnych czynności, zwłaszcza takich, które składają się na zorganizowany cykl produkcyjny, w systemie pracy ciągłej, nawet gdy prowadzi do pewnego wymiernego efektu, nie stanowi zaś jednorazowego rezultatu, który można zakwalifikować jako realizację umowy o dzieło. Przedmiotem umowy o dzieło nie może być bowiem osiąganie kolejnych, bieżąco wyznaczonych rezultatów (np. izolowanie kanałów wentylacyjnych nawiewnych, poprzez owijanie rur wentylacyjnych watą mineralną, wykonanie kołnierzy i zamontowanie do kanałów i kształtek, docinanie z profilów ramki i zgrzanie wyciętej ramki z kanałem wentylacyjnym i uszczelnienie silikonem, wkładanie wkładów do kanałów i mocowanie ich, montowanie izolacji na pionach wentylacyjnych). W tym sensie nie może istnieć ciąg tzw. „małych dzieł”, składających się na końcowy efekt, za który odpowiedzialność ponosi zlecający pracę. W świetle powyższych ustaleń, stwierdzić należy, iż ubezpieczeni nie wykonywali prac o indywidualnym charakterze, z zastosowaniem jakiejś szczególnej (innowacyjnej) technologii. Nie wykazano ponadto, aby płatnik składek kontrolował prawidłowość wykonania „dzieła”. Nie przedstawiono dowodów formalnego przekazania czy odbioru rezultatów pracy ubezpieczonego – co potwierdza jedynie, że nie istniała taka konieczność, ponieważ faktycznym przedmiotem badanej w sprawie umowy nie było wykonanie dzieła (skoro strony nie określiły w umowie cech indywidualizujących dzieło), ale staranne działanie. Ubezpieczeni byli wprawdzie nadzorowani na co dzień przez przełożonych (brygadzistów), jednak nie różniło się to od zwykłego sprawdzania rezultatów wykonywanych obowiązków. Oczywistym być musi, że prawidłowe wykonanie pracy jest pożądane w każdym reżimie świadczenia pracy. Na zasadach wynikających z kodeksu cywilnego (art. 471 k.c.) wykonujący usługę również odpowiada za należyte wykonanie zobowiązania. Sam więc fakt, że zleceniodawca przeprowadza kontrolę wykonania usługi (innymi słowy, bada zachowanie przez usługodawcę należytej staranności) nie stanowi o tym, że czynność taka stanowi sprawdzian umówionego rezultatu na istnienie wad fizycznych i przemawia za zakwalifikowaniem umowy jako umowy o dzieło. W świetle obowiązujących przepisów prawa, zawarcie umowy o dzieło nie pociąga za sobą obowiązku opłacania składek na ubezpieczenie społeczne. Art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy z 13 października 1998 roku o systemie ubezpieczeń społecznych ustanawia natomiast obowiązkowe objęcie ubezpieczeniem emerytalno-rentowym osób fizycznych, które na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia (tzw. zleceniobiorców), jak również osób z nimi współpracującymi. W/w osoby – zgodnie z art. 12 ust. 1 cyt. ustawy – podlegają również obowiązkowo ubezpieczeniu wypadkowemu. Art. 13 pkt 2 ustawy stanowi, iż zleceniobiorcy podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom od dnia oznaczonego w umowie jako dzień rozpoczęcia jej wykonywania do dnia rozwiązania lub wygaśnięcia tej umowy. Z art. 36 ust. w zw. z ust. 2 ustawy wynika natomiast obowiązek zgłoszenia do ubezpieczeń społecznych przez płatnika składek każdej osoby objętej obowiązkowo ubezpieczeniami emerytalnym i rentowym. Stosownie do art. 81 ust. 1 ustawy z 27 sierpnia 2004 roku o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz. U. z 2024 roku, poz. 146) do ustalenia podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie zdrowotne osób, o których mowa w art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. a, d-i i pkt 3 i 35, stosuje się przepisy określające podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe tych osób, z zastrzeżeniem ust. 5, 6 i 10. Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko Sądu pierwszej instancji, iż sporne umowy w sposób dość ogólny wskazywały rodzaje prac, którymi zajmować się mieli ubezpieczeni i nie określały parametrów dotyczących szczegółowego i zindywidualizowanego efektu tych prac, nie podały też ilości i specyfikacji materiałów, które będą zużyte do wykonania tych prac. To nie indywidualnie oznaczony efekt końcowy (rezultat) owych prac, ale samo ich staranne wykonanie było więc przedmiotem umów, co przemawia za przyjęciem, że nie były to umowy o dzieło, ale typowe umowy o świadczenie usług. Wykonywane przez ubezpieczonych prace, choć zakładały dążenie do osiągnięcia pewnego rezultatu (co jest cechą zarówno umów zlecenia, jak i umów o świadczenie usług), to jednak stanowiły jedynie element całego procesu wykonawczego i nie stanowiły dzieł, które ubezpieczeni samodzielnie dostarczaliby na indywidualne zamówienie. To wykonywanie instalacji cieplno-kanalizacyjno-gazowo-klimatyzacyjnych, jako całość, było dziełem, do wykonania którego zmierzał płatnik składek. Celem umów zawartych z ubezpieczonymi było wykonanie określonych czynności, które były jedynie etapami prac w procesie jej wykonania. Wykonywane przez odwołujących prace, choć zakładały dążenie do osiągnięcia pewnego rezultatu, to jednak bezsprzecznie stanowiły element całego procesu produkcyjnego stanowiącego przedmiot działalności płatnika składek. Samoistność dzieła, polegająca na jego niezależności od twórcy oraz jego dalszym istnieniu i oddziaływaniu, stanowi zaś jego elementarną cechę. Tego rodzaju samodzielność pozwala na zastosowanie przepisów o rękojmi za wady, aby możliwa była ocena, czy dzieło zostało wykonane zgodnie z umową. Nie można zatem przyjąć, że - jeśli chodzi o sporne umowy - zachodziła samoistność działania twórcy, która prowadziła do finalnego stworzenia dzieła, skoro takowe powstawało w cyklu prac, wykonywanych przez różnych pracowników. Reasumując, przeprowadzone w niniejszej sprawie postępowanie dowodowe wykazało, iż ubezpieczonych w spornych okresach łączyły z płatnikiem składek umowy o świadczenie usług, do których, zgodnie z kodeksem cywilnym, stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, a w konsekwencji w odniesieniu do zainteresowanych zachodziła podstawa prawna z art. 6 ust. 1 pkt 4 i art. 12 ust. 1 w zw. z art. 13 pkt 2 ustawy z 13 października 1998 roku o systemie ubezpieczeń społecznych do objęcia ich z tytułu wykonywania umów obowiązkowo ubezpieczeniami społecznymi: emerytalnym, rentowymi i wypadkowym. Sąd pierwszej instancji natomiast nieprawidłowo orzekł o kosztach zastępstwa procesowego na rzecz organu rentowego. Należy wskazać, iż w niniejszej sprawie, sprawach połączonych, decyzja organu rentowego dotyczyła przede wszystkim obowiązkowego podlegania ubezpieczeniom społecznym. Kwestia podstawy wymiaru składek była pochodną kwestią. Zatem koszty zastępstwa procesowego sąd winien był ustalać w oparciu o przepis § 9 ust.2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych. W tym zakresie zatem apelacja pozwanego została uwzględniona, o czym orzeczono jak w punkcie I wyroku na mocy art. 386§ kpc. Sąd Apelacyjny, na podstawie art. 385 k.p.c., oddalił apelację płatnika składek w pozostałym zakresie – punkt II. O kosztach zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym Sąd Apelacyjny orzekł w punkcie III wyroku, uwzględniając zasadę odpowiedzialności za wynik procesu – art. 98 § 1, 1 1 i 3 k.p.c., art. 99 k.p.c. oraz art. 108 zd. 1 k.p.c. w zw. z § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych. SSA Daria Stanek
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.