← Polska

XVIII K 68/09

XVIII K 68/09 UZASADNIENIE Na podstawie całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej, a w szczególności zeznań świadków M. P.

(1)(k. 732 – 734, 13 – 14), Y. L.(k. 734 – 735, 53 – 54), X. X. (k. 735, 60 – 61), K. S. (k. 737, 15 – 16), M. P.
(2)(k. 737, 111 – 112), Q. Y. (k. 797, 55-56, 88-89) i Y. H. (k. 797, 30-32, 117 – 118) częściowo wyjaśnień oskarżonego G. B. (k. 731 – 732, 76, 83 – 84, 348), zapisu video zarejestrowanego kamerą z przebiegu zdarzenia (k. 732) oraz na podstawie pisemnej i ustnej opinii biegłego psychologa M. G. (k. 319 – 329, 801 - 803), opinii pisemnej biegłych lekarzy psychiatrów (k. 304 – 318, 603 – 605), opinii ustnej biegłych lekarzy psychiatrów (k. 798 – 801), ekspertyzy kryminalistycznej (...) z zakresu badań daktyloskopijnych (k. 250 – 256) protokołu sądowo lekarskich oględzin zwłok (k. 332-342), ustnej opinii lekarza medycyny sądowej A. D. (k. 798) i dokumentów w szczególności protokołów oględzin (k. 17 – 20, 21, 23, 121 – 123, 124 – 138, 153 – 155), materiałów poglądowych w postaci zdjęć i szkicu miejsca zdarzenia (k. 142 – 148, 150 – 152, 123 – 249), wydruk zdjęć z zarejestrowanego filmu (k. 38 – 52) Sąd Okręgowy ustalił następujący stan faktyczny: G. B. jest obywatelem Chin i do Polski przyjechał 3 maja 2008 r. gdzie zatrudniony został przez Y. H. przy sprzedaży odzieży ( ). W trakcie pobytu w Polsce oskarżony zamieszkiwał w hotelu (...) w W., w jednym pokoju razem z H. S., z którym też pracował. G. B. nie miał w Polsce nikogo bliskiego, ani znajomego, źle się czuł psychicznie ( ), a w okresie poprzedzającym zdarzenie odczuwał duszności i zawroty głowy, tęsknił także za swym krajem ( ). W związku ze złym samopoczuciem Y. H. zaproponował oskarżonemu wyjazd do Chin celem odpoczynku. G. B. miał wrócić do kraju 23 czerwca 2009 r. ( ). W dniu 19 czerwca 2009 r. około godziny 16.30 oskarżony przebywał w swoim pokoju i przygotowywał posiłek. W trakcie tych czynności do pokoju przyszedł współlokator H. S., z którym G. B. zaczął rozmawiać ( ). W pewnym momencie gdy obaj mężczyźni byli w swoim pokoju oskarżony wziął tasak i zaczął uderzać nim H. S. ( ). Pokrzywdzony uciekł na korytarz, lecz mimo próby ucieczki, uchylania się od kolejnych ciosów oskarżony nadal uderzał H. S. tasakiem, a następnie, już leżącego pokrzywdzonego, deską ( ). Po zadaniu kilkudziesięciu uderzeń interweniujący pracownik ochrony M. P.
(1)wytrącił oskarżonemu deskę z ręki i powiadomił kierownika zmiany o konieczności wezwania pogotowia ratunkowego i Policji. Krwawe ślady linii papilarnych ujawnione na kawałkach drewna i tasaku, zabezpieczonych na miejscu zdarzenia pochodzą od palców rąk i dłoni G. B. zatrzymanego przez Policję ( ). W trakcie sądowo lekarskich oględzin zwłok stwierdzono bardzo liczne, nakładające się miejscami na siebie, głębokie cięto – rąbane rany powłok wszystkich okolic głowy, z wielomiejscowym uszkodzeniem w ich obrębie blaszki zewnętrznej kości czaszki, bardzo liczne podobnego charakteru rany w zakresie karku, tułowia, obu kończyn górnych, krew pod oponami miękkimi obu półkul mózgu, niewielkie stłuczenie podstawy obu półkul mózgu, masywny obrzęk mózgu, bladość nerek i pozostałych narządów wewnętrznych, powłok, błon śluzowych oraz skąpe plamy opadowe. Obraz sekcji wskazał, że przyczyną zgonu H. S. było skrwawienie się z licznych głębokich ran cięto – rąbanych powłok ciała – głowy, szyi, tułowia i kończyn górnych. Charakter, ilość i lokalizacja stwierdzonych ran wskazuje, że były one następstwem bardzo licznych (co najmniej kilkudziesięciu) urazów mechanicznych zadanych ze znaczną siłą przy użyciu narzędzia o przynajmniej jednej krawędzi tnącej, wielomiejscowo godzących seryjnie i nakładających się na siebie. Warunki takiego narzędzia spełnia m.in. tasak. Charakter niektórych ran w obrębie powłok głowy oraz obrażeń powłok górnej części grzbietu wskazuje na to, że w grę mogło wchodzić także działanie narzędzia tępego, twardego, takiego jak np. deska, przy czym w obrębie głowy obrażenia zadane tego rodzaju narzędziem nakładały się na powstałe praktycznie jednoczasowo rany cięto – rąbane . U G. B. w czasie pobytu w Polsce w okresie poprzedzającym zdarzenie wystąpiły objawy zespołu dezadaptacyjnego, przewlekła sytuacja stresowa, powodująca obniżenie nastroju, zaburzenia snu i bóle głowy. Oskarżony nie potrafił się przystosować do innych warunków kulturowych, rodzaju pracy i odizolowania od rodziny, tłumił negatywne emocje, które były przez niego kumulowane ( ). W początkowym stadium czynu, gdy w trakcie rozmowy z H. S. G. B. wziął tasak nie miał on zniesionej zdolności do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem ( ). W trakcie podejmowania kolejnych działań wystąpił u oskarżonego stan dysforii, który doprowadził do zwężenia pola świadomości ograniczenia w stopniu znacznym jego zdolności do rozpoznania znaczenia czynu i do całkowitego zniesienia zdolności do pokierowania swoim postępowaniem ( ). Mechanizm intelektualnej kontroli zachowania przestał u oskarżonego funkcjonować. ( ) O dysforii świadczyło istnienie przed czynem objawów subdepresyjnych, będących wyrazem zaburzeń adaptacyjnych, niewspółmierność reakcji badanego do bodźca go wywołującego, nagłe działanie z silnym wyładowaniem afektywnym, znaczna ilość zadanych ofierze ciosów, a po czynie uspokojenie, brak kontaktu opisywanego przez lekarzy konsultujących go po zdarzeniu, niepamięć fragmentaryczna dotycząca szczytu napięcia emocjonalnego ( ). Oskarżony w trakcie postępowania przygotowawczego przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił w czasie pierwszego przesłuchania, że bardzo źle się czuł psychicznie i przyjmował proszki uspokajające. Twierdził, że zawsze miał samobójcze myśli. Odnosząc się do zdarzenia powiedział, iż po prostu wziął tasak i zaczął nim uderzać. Zrobił to jednak bez powodu, a zmarły nie zdenerwował go. Przygotowywali wówczas posiłek. Jak zadał pierwszy cios byli na środku pokoju, a zmarły stał do niego przodem. Po zadaniu pierwszego ciosu uderzał dalej. Jak stwierdził między nim a zmarłym nie było żadnych długów, rozliczeń ani zatargów. Oskarżony przyznał, iż pokrzywdzonego uderzał także deską, gdy ten leżał już na podłodze na zewnątrz pokoju. Według G. B. pokrzywdzony również go uderzał, ale nie widział czym. Jak powiedział zmarły uciekał przed nim, a on go gonił i uderzał tasakiem. Przestał jak przyjechała Policja. Oskarżony stwierdził, że wcześniej nie chciał zabić pokrzywdzonego i dodawał, iż zawsze jak jest zdenerwowany to chciałby kogoś zabić i sam wyskoczyć z okna. Według niego jak był w Chinach miał takie same odczucia: chciał kogoś zabić jak był zdenerwowany i wyskoczyć z okna. Nadto oskarżony wyjaśnił, iż w Polsce przebywa od trzech miesięcy, i myślał, by w nowym chińskim roku wrócić do Chin. Nie miał w Polsce nikogo bliskiego, ani znajomego. Swojego szefa czyli pokrzywdzonego ani nie szanował, ani nie lubił. Na posiedzeniu w przedmiocie tymczasowego aresztowania oskarżony ponownie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, potwierdził swoje wcześniejsze wyjaśnienia i powiedział, że żałuje swojego czynu. Czuł się w tamtej chwili bardzo źle psychicznie, było to niezależne od niego. Cały czas miał myśli pesymistyczne i samobójcze, które już miał w Chinach. Jak utrzymywał G. B. przed zdarzeniem zażywał chińskie lekarstwa i te leki wszystkie naraz zażył. To były witaminy i leki uspokajające. Według oskarżonego tasak wziął z kuchni podczas przygotowywania jedzenia, bo miał nim szatkować warzywa. Kiedy robił jedzenie wrócił jego szef, wziął wówczas tasak, wszedł do pokoju do szefa i rozmawiali. W pewnej chwili gdy szef wyszedł na korytarz on wyszedł za nim. Ze szczegółami nie mógł tego opowiedzieć. Jak stwierdził na koniec przesłuchania chciałby zostać zastrzelony w Chinach albo sto razy umrzeć teraz. Przesłuchiwany po raz trzeci w toku śledztwa na pytanie czy przyznaje się do popełnienia zarzucanego mu czynu oskarżony stwierdził, iż pamięta tylko, że ktoś mu powiedział, że ten człowiek nie żyje. Wyjaśniał także, iż on jako Chińczyk nie wyobraża sobie jak mógł zrobić taki czyn i cierpi z tego powodu, że coś takiego się stało. Nie miał zamiaru zabijać tego człowieka. Miał zaraz wracać do kraju. Według G. B. w trakcie pobytu w Polsce miał wypadek, uderzył się w głowę i był u lekarza. Nie przypominał sobie już przebiegu zdarzenia z dnia 19 czerwca 2008 r.. Nie chciał więcej na ten temat mówić. Nie czuł się dobrze. Gdy był na (...)dostawał lekarstwa i po nich dobrze się czuł. W czasie towarzyszącym przesłuchaniu ich już nie dostawał i źle się czuł. Łapał się na tym, że czasami nie wie, co się wokół niego dzieje, nie wie gdzie jest. W dniu 19 czerwca 2008 r. jakieś lekarstwa brał, które dostał od szefa. Jedno było na uspokojenie, a drugie nie wiedział, ponieważ były to lekarstwa z Chin i miały zerwane etykiety. Na rozprawie głównej G. B. stwierdził, iż nie zrozumiał a/o. Powiedział, że po prostu nie chciał nigdy skrzywdzić żadnego człowieka. Mówił jednak, iż wie, dlaczego ma być skazany. Dodał, iż skrzywdził swojego ziomka i chciałby by deportowano go do Chin. Po odczytaniu pierwszych składanych przez niego wyjaśnień powiedział, że nigdy nie miał myśli samobójczych, nigdy też nie myślał żeby kogoś zabić. Według oskarżonego on tak nie mówił i nie wie skąd się to wzięło. Podobnie po odczytaniu jego wyjaśnień z posiedzenia w przedmiocie tymczasowego aresztowania stwierdził, iż on tak nie mówił, lecz nie zaprzeczył całości tych wyjaśnień. Nie przypominał sobie jednak, czego nie powiedział. Oskarżony nie pamiętał natomiast ostatnich wyjaśnień z postępowania przygotowawczego. Odmówił także składania dalszych wyjaśnień na rozprawie. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: W ocenie sądu nie budzi wątpliwości, że G. B. jest sprawcą zarzucanego mu czynu. Oskarżony co prawda w czasie jednych przesłuchań wprost i wyraźnie przyznawał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, a w czasie innych późniejszych wymijająco odpowiadał na pytanie o jego sprawstwo. Nawet jednak na rozprawie głównej mówił, iż skrzywdził swojego ziomka. Jego natomiast wypowiedź o tym, iż nie rozumie aktu oskarżenia odnosiła się nie do tego co jest mu zarzucane, bo w tym zakresie mówił, iż wie za co ma być skazany, a do tego, że nie chciał nikogo skrzywdzić. Już bowiem we wcześniejszych wyjaśnieniach mówił, że nie wyobraża sobie jak mógł zrobić taki czyn. Oskarżonemu, co naturalne przy tak intensywnym przebiegu zdarzenia, w znacznym stopniu wykraczającym poza jego zdolności rozumienia czynu i kierowania swoim postępowaniem, trudno zaakceptować to co zrobił. Dlatego też pojawiające się w jego wyjaśnieniach wątpliwości faktycznie dotyczą nie przebiegu zdarzenia, jego w nim udziału, lecz jego przyczyn, których on sam nie potrafi zrozumieć. Jest to bowiem tragedia i samego oskarżonego, który mówił, iż chce aby został zabity czy też zastrzelony. Istotna jest zresztą sama treść wyjaśnień G. B., który powodom swojego zachowania w ogóle nie poświęca żadnej uwagi, twierdząc, że do zdarzenia doszło bez powodu. W czasie dwóch pierwszych przesłuchań opisuje jednak przebieg zdarzenia. Mówi o użyciu tasaka i deski, o przemieszczaniu się w trakcie zajścia jego uczestników z pokoju do korytarza budynku. Te wypowiedzi korespondują z innymi dowodami: zabezpieczonymi dowodami rzeczowymi w postaci tasaka i deski oraz materiału video zarejestrowanego kamerą video znajdującą się na korytarzu. Mimo, że jakość filmu, jakiego istotne dla sprawy fragmenty, zostały odtworzone na rozprawie głównej nie pozwala na identyfikację oskarżonego, to jednak nie można mieć żadnych wątpliwości, iż przedstawiany przez G. B. opis zdarzenia odpowiada zarejestrowanemu kamerą video obrazowi zajścia. Zabezpieczony tasak i deska tylko utwierdzają w takim przekonaniu. Istotne i pozostające w korelacji z tymi dowodami są także zeznania świadka M. P.
(1). M. P.
(1)był bowiem osobą, która jako pierwsza podjęła interwencję i wytrąciła napastnikowi narzędzie, którym uderzał pokrzywdzonego. Z relacji tego świadka nie ulega wątpliwości, iż to G. B. był napastnikiem i to on został następnie zatrzymany przez Policję. Jak bowiem zeznawał świadek w toku postępowania przygotowawczego oraz na rozprawie głównej napastnik po jego interwencji nie oddalał się z miejsca zdarzenia, aż do zatrzymania przez Policję. Jako, że osobą zatrzymaną był G. B. to uwzględniając przy tym wyjaśnienia jego samego nie budziło w sprawie wątpliwości ustalenia, iż to on, a nie żadna inna osoba zadała wielokrotnie pokrzywdzonemu uderzenia tasakiem i deską. Wnioski te potwierdzają także zeznania Q. Y., która zeznała, iż widziała, jak oskarżony zadawał ciosy jej bratu H. S. oraz relacje Y. H., wedle którego to oskarżony po zajściu krzyczał „zabiłem człowieka niech mnie Policja zastrzeli” . Wreszcie przy tych ustaleniach oprzeć się należy na wnioskach opinii z zakresu badań daktyloskopijnych, z której wynika, że krwawe ślady linii papilarnych ujawnione na kawałkach drewna i tasaku, zabezpieczonych na miejscu zdarzenia pochodzą od palców rąk i dłoni G. B. ( ). W świetle zatem wniosków tej ekspertyzy, mając na uwadze przytaczane zeznania świadków, wyjaśnienia oskarżonego, charakter obrażeń doznanych przez pokrzywdzonego nie ulega wątpliwości, iż narzędziami zbrodni w postaci tasaka i kawałka drewna posługiwał się oskarżony i to właśnie on spowodował rany, które skutkowały zgonem pokrzywdzonego. W zakresie natomiast bezpośrednich motywów działania oskarżonego sąd dysponuje jego zdawkowymi wypowiedziami z pierwszego przesłuchania faktycznie kwestionującymi, by istniały jakieś powody jego zachowania. Sam G. B. mówił, iż takich nie było. Kilkukrotnie w toku przesłuchań mówił, iż nie miał zamiaru zabić pokrzywdzonego. Zeznania innych świadków obywateli Chin również w tym zakresie nie przynoszą żadnych istotnych informacji i nie wskazują na jakiekolwiek poważne przyczyny, dla których oskarżony mógłby chcieć zabić H. S.. Do bezpośrednich przyczyn działania oskarżonego odnoszą się biegli lekarze psychiatrzy w swojej opinii. Te jednak stwierdzenia opinii oparte na informacjach oskarżonego udzielonych w trakcie badań nie mogą zostać przyjęte za podstawę ustaleń sądu z uwagi na treść art. 199 k.p.k.. Oświadczenia G. B.złożone biegłym mogą wyłącznie stanowić pomocny element weryfikacji ich opinii i nie mogą zastępować jego wyjaśnień ( ). Jako, że oskarżony odmówił składania wyjaśnień na rozprawie sąd nie miał możliwości poszerzenia w tym zakresie materiału dowodowego. Wobec jednak treści relacji G. B. przyjąć należało, że jego zachowanie było nieadekwatne do bezpośrednich przyczyn, które je wywołały. Pomimo tych ograniczeń wynikających z wyjaśnień oskarżonego w ocenie Sądu Okręgowego znajdują potwierdzenie w zebranym materiale dowodowym wnioski biegłych dotyczące stanu dysforii, jaki u G. B. wystąpił w czasie czynu. Jak stwierdzili biegli o dysforii świadczyło istnienie przed czynem objawów subdepresyjnych, będących wyrazem zaburzeń adaptacyjnych, niewspółmierność reakcji badanego do bodźca go wywołującego, nagłe działanie z silnym wyładowaniem afektywnym, znaczna ilość zadanych ofierze ciosów, a po czynie uspokojenie, brak kontaktu opisywanego przez lekarzy konsultujących go po zdarzeniu, niepamięć fragmentaryczna dotycząca szczytu napięcia emocjonalnego ( ). Z samych wyjaśnień oskarżonego wynikało, że nie miał nikogo bliskiego, ani znajomego w Polsce, źle się czuł psychicznie i przyjmował proszki uspokajające. Potwierdzają to zeznania Y. H., według którego oskarżony w okresie poprzedzającym zdarzenie odczuwał duszności, zawroty głowy. Tęsknił także za swym krajem i planował wyjazd do Chin celem odpoczynku ( ). Q. Y. dodawała natomiast w swoich zeznaniach, iż oskarżonemu nie podobało się w Polsce, chciał wracać do Chin, skarżył się na samopoczucie, bolała go głowa, miał jakieś problemy z sercem, oddychaniem, tęsknił za żoną i dziećmi ( ). Z tych zdawkowych wyjaśnień oskarżonego oraz zeznań świadków niewątpliwie wynika, iż G. B. w trakcie pobytu w Polsce czuł się wyizolowany, miał problemy z adaptacją, a wypadek z urazem głowy, w jakim uczestniczył pogłębił jedynie jego złe samopoczucie. Okoliczności te oczywiście potwierdzają wywody biegłych lekarzy psychiatrów o tym, iż u oskarżonego po przyjeździe do Polski wystąpiły objawy zespołu dezadaptacyjnego. Nie potrafił się przystosować do innych warunków kulturowych, rodzaju pracy i odizolowania od rodziny, tłumił negatywne emocje, które były przez niego kumulowane. Predyspozycje osobowościowe G. B. i przewlekła sytuacja stresowa wedle biegłych spowodowała wystąpienie u badanego obniżonego nastroju, zaburzeń snu i bólów głowy ( ). W korelacji z tymi wnioskami był też przebieg obserwacji oskarżonego zrelacjonowany przez biegłych w opinii, a z której wynikało, że był on przygnębiony i miał obniżony nastrój. Zdaniem Sądu Okręgowego, zatem za całkowicie uzasadnione należy uznać rozpoznanie biegłych lekarzy psychiatrów odnoszące się do okresu poprzedzającego zdarzenie polegające na stwierdzeniu u oskarżonego przewlekłej sytuacji stresowej z objawami dezadaptacji. Jak twierdzili biegli kumulowały się również u oskarżonego negatywne emocje związane ze wspólnym zamieszkiwaniem z pokrzywdzonym, krytycznymi uwagami pod jego adresem, różnicą wykształcenia, statusu społecznego, zainteresowań. Brak kontaktów z innymi osobami powodował według biegłych, że oskarżony nawet jak się czuł obrażony nie ujawniał tego na zewnątrz, tłumił i kumulował te negatywne emocje, które krytycznego dnia doprowadziły do wystąpienia stanu dysforii. Opisane negatywne emocje, charakter relacji między oskarżonym a pokrzywdzonym oraz zaburzenia adaptacyjne, zdaniem biegłych współdziałały ze sobą przy powstaniu stanu dysforii . Te stwierdzenia biegłych psychiatrów dotyczące przyczyn wystąpienia stanu dysforii oraz stanu psychicznego oskarżonego w okresie poprzedzającym zdarzenie pozostają w pełnej korelacji z opinią pisemną i ustną biegłej psycholog M. G.. Według biegłej w czasie, kiedy oskarżony przyjechał do Polski znalazł się on w sytuacji dla siebie nowej, obcej kulturowo, w której nie znał języka, nie rozumiał zachowania otoczenia. Jednym z elementów, który decydował o tym, że sytuacja, w jakiej oskarżony znalazł się w Polsce była dla niego sytuacją psychologicznie trudną, była przeżywana przez niego frustracja niespełnionej ważnej potrzeby akceptacji i uznania. Miał świadomość, wedle biegłej, że skierowanie go do Polski było wyrazem akceptacji jego przełożonych i fakt, że nie umiał sprostać oczekiwaniom, że zawodzi swoich przełożonych, że nie zasługuje na uznanie było dla niego czynnikiem silnie stresującym, dlatego też mało znaczące reakcje otoczenia, oceny jego zachowania traktował jako urażające. Jak stwierdzała biegła psycholog można uznać, iż oskarżony znalazł się w sytuacji pewnego przeciążenia psychicznego, reagował pogorszeniem samopoczucia, obniżeniem nastroju, napięciem. Była to sytuacja, w której sposoby, jakimi sobie do tej pory radził okazały się niewystarczające . Uzupełniająco w opisie tego stanu można powołać się na opinię pisemną biegłej psycholog gdzie biegła pisała, że czynnikiem dodatkowo stresującym dla oskarżonego było to, iż czuł się obco również wśród osób jego narodowości, ale kierującymi się odmiennymi normami zwyczajowymi, chciał wrócić do swojego kraju, a równocześnie przeżywał napięcie emocjonalne związane z poczuciem, ze zawiódł pracodawców, którzy go docenili i ponieśli koszty w związku z jego wyjazdem do Polski . Jednocześnie biegła oceniając osobowość oskarżonego, analizując dane z jego życiorysu podkreślała, iż jego sprawność intelektualna mieści się w granicach normy. Potrafił wyznaczać sobie cele życiowe, organizować swoje zachowanie odpowiednio do celów tak żeby zapewnić ich realizowanie. Realizował, rozumiał stawiane mu wymagania i obowiązki, potrafił się do nich dostosować i potrafił zaspokajać swoje ważne potrzeby psychiczne i bytowe. Sposób, w jaki się zachowywał, wypełniał wymagania, realizował obowiązki, nawiązywał kontakty interpersonalne, realizował własne dążenia świadczył o tym, zdaniem biegłej, że zinternalizował w procesie wychowawczym wartości, normy i zasady postępowania obowiązujące w jego środowisku społecznym, w którym się wychowywał. Biegła stwierdziła nadto, że charakteryzuje go nadwrażliwość na opinię, oceny dotyczące jego osoby, silna potrzeba akceptacji i uznania oraz obniżona tolerancja stresu. Nie były to cechy wystarczające do rozpoznania zaburzeń osobowości. W sytuacjach znanych, powtarzających się, dobrze rozumianych przez oskarżonego według biegłej te cechy nie prowadziły do poważnych zaburzeń jego zachowania, natomiast w sytuacji, gdy naturalna dla niego odporność psychiczna została przekroczona najprawdopodobniej stały się czynnikami dezorganizacji zachowania . Przy wydawaniu opinii biegła miała również na uwadze opisywane przez oskarżonego jego agresywne zachowania, lecz jak stwierdziła takich w czasie badań nie zaobserwowała . Są one jednak konsekwencją przywołanych wywodów opinii biegłej, z których wynikało, że oskarżony miał obniżoną tolerancję stresową. Z opisu tych zachowań oskarżonego nie wynikało jednak, by te agresywne zachowania przyjmowały gwałtowny poziom i stąd słusznie nie zostały potraktowane jako objawy chorobowe. Wystąpiła zatem dla oskarżonego sytuacja nowa i nieznana. Miał trudności w przystosowaniu się do niej z uwagi na odmienności języka i kultury. Dodatkowe tłumione negatywne emocje pogłębiały stres. Jak mówiła biegła psycholog na rozprawie jeżeli sytuacja stresowa się przewleka to napięcie narasta i może dojść do sytuacji gdzie niewiele znaczący bodziec może wywołać niewspółmierną, nieadekwatną reakcję . Te wypowiedzi biegłych uzasadnienie znajdują również w literaturze przedmiotu. „Przedłużający się lub bardzo silny stres może prowadzić do załamania się funkcji regulacyjnych organizmu. Psychologowie, mówiąc o dynamice stresu, zazwyczaj wskazują na pewien model zmian, jakie zachodzą w organizmie człowieka. Wymienia się trzy fazy: mobilizacji, rozstrojenia i destrukcji. (…) Kolejna faza, zwana fazą destrukcji, zasłużyła sobie na tę nazwę z tego względu, że w czasie jej trwania dochodzi do załamania się psychicznej regulacji organizmu. Dezorganizacja zachowania, brak kontroli nad decyzjami i aktywnością przyjmują spektakularne i bardzo dramatyczne formy, niekiedy prowadząc do tragedii. Osoby znajdujące się w tym stanie tracą kontrolę nad swoimi emocjami na wszystkich jej poziomach.” J. P.
(1)tak natomiast opisuje jeden z mechanizmów powstawania silnych reakcji emocjonalnych „Drugi mechanizm występuje, gdy długotrwały dyskomfort psychiczny, sumujące się bodźce traumatyzujące powodują określony nastrój, narastający i spiętrzający się, bywa, że nieproporcjonalnie do obiektywnej siły bodźców, aż do wyczerpania się mechanizmów adaptacyjnych i wyłączenia wszystkich pozaemocjonalnych regulatorów zachowania. Pod wpływem kolejnego, być może błahego bodźca, następuje eksplozja agresji na zasadzie wybuchu kotła pozbawionego zaworu bezpieczeństwa, tym silniejsza, im dłużej była hamowana i im prymitywniejszym powodowana afektem.” . W przytoczonych wypowiedziach pojawia się istotna dla opisu zachowania oskarżonego kategoria afektu. Afektem, by najpierw zdefiniować tą kategorię na poziomie językowym jest „stan uczuciowy o dużej intensywności, nagły i krótkotrwały, na przykład gniew, przerażenie, zakłócający samokontrolę i refleksję, mogący spowodować zachowanie się człowieka niezgodne z jego zasadami” ( ). Odwołując się do definicji afektu w psychiatrii i psychologii wskazać należy, iż W. Witwicki za afekt uważał „gwałtowny wybuch jakiegokolwiek uczucia, objawiający się silnymi zmianami w obiegu krwi, oddechu, wydzielaniu gruczołów i w ruchach ciała”. Jako przykład autor podał, między innymi, „strach, przy którym włosy stają na głowie dęba, mrowie chodzi po grzbiecie, dreszcz wstrząsa żebrami, serce bije jak młot, kłapią zęby, głos więźnie i uginają się kolana” ( ). Dla B. Tiepłowa afekty to procesy emocjonalne opanowujące człowieka szybko i burzliwie, noszące charakter stosunkowo krótkich wybuchów ( ). Również inni psychologowie podkreślają, że afekt to bardzo silne i zwykle krótkotrwałe uczucie o przebiegu wybuchowym. W szczególności J. Reykowski afekty określa jako bardzo silne emocje, charakteryzujące się wysokim stopniem pobudzenia i mające gwałtowny przebieg ( ). Jak stwierdza Weronika Król „Nie są to jedyne definicje afektu powstałe na przestrzeni lat. Jest ich cała gama. W psychologii używa się takich sformułowań, jak: wybuch emocjonalny, gwałtowny wybuch, poryw emocjonalny, wstrząs emocjonalny, eksplozja afektywna, reakcja wybuchowa, reakcja krótkiego spięcia, szok emocjonalny, uniesienie, pasja, furia itp. W psychologii niemieckiej mówi się o Totalerschütterung, czyli totalnym wstrząsie. W świetle tych wypowiedzi należy wyróżnić takie cechy afektu, jak: nagłość, siła i gwałtowność. Nagłość dotyczy pojawienia się afektu, gwałtowność – jego przebiegu, a siła – intensywności.” ( ) Nie bez przyczyny omówione zostało w tym miejscu pojęcie afektu, albowiem właśnie w odniesieniu do zachowania oskarżonego biegli psychiatrzy mówili o „napięciu afektywnym”, „afektywnym zawężeniu pola świadomości” , a biegła psycholog M. G. mówiła o „stanie afektywnym” i afekcie. Jak mówiła biegła psycholog opis zachowania oskarżonego w czasie krytycznym świadczy o tym, że wzbudzone przez niego w tym momencie emocje były bardzo silne, pojawiły się nagle i miały gwałtowny przebieg w takich stanach afektywnych zaburzona jest kontrola intelektualna zachowania a więc możliwość racjonalnej oceny sytuacji, skutków własnych zachowań . Na pewnym etapie stres może wpływać na człowieka mobilizująco. Przy jednak pewnym poziomie jego nasilenia może on działać destrukcyjnie i tak zdaniem sądu było w przypadku oskarżonego. Wykształcił on pewne sposoby radzenia sobie ze stresem, lecz z uwagi na szczególną sytuację, w jakiej się znalazł, by zacytować ponownie biegłą psycholog, „… gdy naturalna dla niego odporność psychiczna została przekroczona …” nie potrafił opanować powstałych emocji i całkowicie się im poddał. Biegli psychiatrzy stan ten określili jako stan dysforii. Jest to według biegłych zaburzenie psychiczne określane w psychiatrii sądowej jako stan wyjątkowy i stanowi ono inne zakłócenie czynności psychicznych. Występuje on w sposób nagły, przebiega ze znacznym pobudzeniem, napięciem afektywnym, zawężeniem pola świadomości i po agresywnym wyładowaniu następuje uspokojenie, często zahamowanie psychoruchowe . To rozpoznanie potwierdza niewspółmierność agresywnego zachowania oskarżonego do bodźca je wyzwalającego i bardzo duże pobudzenie psychoruchowe o czym świadczy wielość zadanych przez niego ciosów. Stan ten biegli rozróżniali od tzw. afektu patologicznego, w którym może dojść do znacznie głębszych zaburzeń świadomości niż w przypadku stanu dysforii. W dysforii wedle biegłych występuje zawężenie pola świadomości a w przypadku afektu patologicznego nawet wyłączenie świadomości. Człowiek z wyłączoną świadomością zachowuje się w sposób nieracjonalny, pobudzenie jest bezładne, co wynika z zaburzeń świadomości. Osoba z wyłączoną świadomością nie byłaby w stanie podejmować celowych czynności. W przypadku wyłączonej świadomości i afektu patologicznego ta agresja mogłaby być rozrzucona na inne osoby, przedmioty . W ocenie sądu gdyby przyjąć podział dokonany przez biegłych rozróżnienie to należałoby uznać za przekonywujące. Działania oskarżonego były bowiem nakierunkowane na określoną osobę, narzędzi w postaci tasaka i kawałka deski używał on w sposób celowy, zadając kolejne uderzenia pokrzywdzonemu. Zarejestrowany kamerami film z miejsca zdarzenia wykazał również, iż mimo próby uchylenia się pokrzywdzonego od zadawanych kolejnych uderzeń oskarżony kontynuował swe działania, nie odstępował od nich, nie pozwalał się pokrzywdzonemu oddalić używając cały czas przemocy. Takie zachowanie z pewnością jest odmienne od tego, które towarzyszyłoby wyłączonej świadomości i chaotycznemu użyciu przemocy nieukierunkowanej na żaden konkretny przedmiot. W tym miejscu jednak zwrócić należy uwagę, iż terminologia, jakiej używają biegli posługując się zwrotami stan dysforii, stany dysforyczne, stan wyjątkowy czy też afekt patologiczny nie jest w literaturze przedmiotu powszechnie akceptowana . Kontrowersje te jednak, o których konieczne było wspomnieć dla rzetelności wywodu, dotyczą jednak nazewnictwa pewnych stanów psychicznych, w zakresie jednak, którego nie ma jednolitości. Istotny bowiem przy rozpoznaniu dokonanym przez biegłych jest opis zachowania oskarżonego, mechanizm powstania afektu i jego ekspresji. Opis ten i konsekwencje, jakie dla poczytalności wywodzą z tego biegli ma całkowite oparcie w literaturze przedmiotu. Drugorzędną zaś sprawą jest nazwa takiego stanu. Istotne jest bowiem to, iż w przypadku oskarżonego nastąpiło wyładowanie emocji , które miało gwałtowny przebieg , a co jak wynika z przedstawionych wypowiedzi w literaturze przedmiotu uznać należy za afekt. Zacytować można w tym kontekście dla poparcia opisywanych przez biegłych objawów zachowania oskarżonego wypowiedzi Jerzego Przybysza zawarte w książce „Psychiatria Sądowa. Opiniowanie w procesie karnym. Podręcznik dla lekarzy i prawników.” w odniesieniu do tzw. „spiętrzenia afektu”: „Konkluzją powyższego wniosku powinno być przyjęcie kontinuum narastania afektów, od obojętności uczuciowej, poprzez uczucia i emocje stanowiące powszechny element kontaktów międzyludzkich, do afektów o wzrastającej sile i zakłócających czynności psychiczne, po silny, ,,niezwykły" afekt, odpowiadający dotychczas przyjmowanemu pojęciu "afekt patologiczny". Na owej wznoszącej się prostej znalazłyby miejsce wszelkie stany emocjonalne, także te, określone przez prawodawcę jako silne wzburzenia, jak i owe wymienione w cytowanych wyżej orzeczeniach Sądu Najwyższego inne zakłócenia czynności psychicznych, uzasadniające rozpatrywanie problemu-poczytalności. Ów krańcowo nasilony afekt silnie zakłócający czynności psychiczne cechowałaby siła, gwałtowność i przemieszczenie (generalizacja) agresji, łącznie z autoagresją, wysoce nieadekwatną do siły bodźca, silne zwężenie przymglenie strumienia świadomości, być może aż do "wartości zerowej (a więc zamroczenia ?) z konsekwencjami tego w zakresie spostrzegania i myślenia, prowadzącymi do osłabienia lub zerwania związku z rzeczywistością. Po gwałtownym wyładowaniu ruchowym stan zobojętnienia, apatia, wyczerpanie, lub przynajmniej uczucie ulgi i odprężenia, czasami sen terminalny. Jeśli uda się uzyskać wiarygodne informacje w tym zakresie, bywa pokryty niepamięcią, co najwyżej z zachowaniem mglistych wysp.” Podobne stanowisko zajęto w publikacji „Psychologia w postępowaniu karnym”: „Jak już wcześniej przedstawiono, prawnicy i niektórzy psychiatrzy włożyli wiele wysiłku w uzasadnienie stanowiska, iż w praktyce można wyróżnić dwa rodzaje afektów - fizjologiczny i patologiczny. Stanowią one jakościowo zdecydowanie różne kategorie zjawisk i procesów. Afekt fizjologiczny jest bowiem jedynie reakcją na sytuację wywołującą go, natomiast afekt patologiczny to stan wyjątkowy zaburzenie psychopatologiczne osiągające poziom psychozy (choroby psychicznej). Oprócz ewidentnych różnic ilościowych w przypadku afektu patologicznego często mogą występować zmiany jakościowe w postaci np: zamroczenia świadomości, pociągającej za sobą stan zupełnej amnezji. Próba zastosowania zasad logiki formalnej i wprowadzenia dychotomicznego podziału afektów musi napotkać zdecydowany sprzeciw psychologa. Z pozycji współczesnej psychologii nie można w ten sposób traktować obydwu wyróżnianych w literaturze afektów jedynie różniących się objawami zjawisk i procesów psychicznych, niezależnych od ich patologicznego czy też fizjologicznego charakteru. Zaburzenia czy zakłócenia w funkcjonowaniu sfery emocjonalno - uczuciowej człowieka zawierają szereg stanów pośrednich, wypełniających swą treścią całe continuum pomiędzy tzw. fizjologią i skrajną patologią. Warto w tym miejscu raz jeszcze przypomnieć, iż brak w gronie psychiatrów jednomyślności, co do istnienia afektu patologicznego jako odrębnego, swoistego rozpoznania. Powyższe stanowisko znajduje zresztą odbicie w praktyce opiniodawczej biegłych psychiatrów z Katedry Psychiatrii CM UJ, którzy przez lata rozpoznawali u niektórych z badanych przez siebie sprawców tzw. spiętrzenie afektu. Następowało to najczęściej w przypadku poważnych zaburzeń osobowości badanego. Rozpoznanie to warunkowało najczęściej uznanie sprawcy za działającego, w stanie znacznego ograniczenia poczytalności.” Zakłócenia czynności psychicznych stwierdzone u oskarżonego były związane z zaburzeniami sfery emocjonalno – uczuciowej i nie były pochodną stanów chorobowych, czy też patologicznych. Nie stwierdzono u niego ani zaburzeń osobowości, ani uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego. Wyłącznie zatem przedłużający się stres oraz kumulowanie negatywnych emocji doprowadziło u oskarżonego do załamania się funkcji regulacyjnych organizmu i gwałtownego wyładowania afektu. Jak wyżej wskazano stany afektywne stanowią pewne kontinuum narastania afektów w ramach, których mogą występować stany emocjonalne o różnych konsekwencjach dla poczytalności sprawcy. Istotne jest zatem przy ocenie zdolności oskarżonego do rozpoznania znaczenia czynu i kierowania swoim postępowaniem odniesienie tych wywodów do opisu konkretnego jego zachowania. Nieuzasadnione zdaniem sądu jest abstrakcyjne szeregowanie określonego rodzaju zakłócenia czynności psychicznych z przypisanym poziomem poczytalności tak jak to uczynili biegli psychiatrzy stwierdzając, iż stan dysforii to zaburzenie psychiczne stanowiące inne zakłócenie czynności psychicznych kwalifikowane z art. 31§2 k.k. . Ta zresztą wypowiedź wynika z oczywistej błędnej interpretacji przez biegłych przepisu art. 31§1 i 2 k.k., co omówione zostanie w dalszej części uzasadnienia. Istotna jest zatem analiza konkretnych elementów działania oskarżonego w perspektywie jego poczytalności. Biegli psychiatrzy w tym zakresie dzielą całe zdarzenie z udziałem G. B.na niejako dwie części za kryterium biorąc właśnie jego zdolności do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Jak mówiły biegłe na rozprawie na początku samej agresji oskarżony wziął narzędzie i potem pobudzenie narastało, a zawężenie pola świadomości pojawiło się dopiero w jakimś momencie. Na początku zdarzenia według biegłych, oskarżony zdawał sobie sprawę, że jego działania mogą doprowadzić do tego, że uszkodzi pokrzywdzonego, pobije. Zdaniem biegłych mógł zareagować w odmienny sposób: ucieczką, wyjściem z pokoju albo odstąpieniem od zajścia. Początek samego zdarzenia był wedle biegłych jeszcze przez niego intelektualnie rozumiany. Przy natomiast następującym, narastającym, pogłębiającym wyładowaniu psychoruchowym, kiedy to pole świadomości było zawężone utracił on już zdolność do rozpoznania tego, jakie będą konsekwencję jego działania. Biegli dla poparcia tej tezy podawali, iż w czasie przesłuchania oskarżony powiedział o pokrzywdzonym, że ten człowiek będzie żył ( ). Przy tym wyładowaniu psychoruchowym jak twierdzili biegli miał on znacznie ograniczoną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu. Było to zawężenie pola świadomości a nie utrata świadomości. Przy tym wyładowaniu zdaniem biegłych oskarżony mógł rozumieć, że jego działanie może skrzywdzić tego człowieka, ale przy tym wyładowaniu to działało automatycznie. W momencie jak oskarżony wszedł w stan dysforię, według biegłych, nie był on w stanie panować nad swoim zachowaniem. Nie był zdolny do powstrzymania się od kolejnych uderzeń. W dysforii jak stwierdzili biegli znaczenie rozumienia czynu jest zachowane, ale kierowanie swoim zachowaniem jest praktycznie zniesione. Samokontrola oskarżonego nie działa zupełnie. W momencie dysforii podsumowali biegli oskarżony miał w znacznym stopniu ograniczoną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu, ale miał zniesioną od pewnego momentu zdolność do pokierowania swoim postępowaniem. Jednocześnie biegli nie byli w stanie stwierdzić, w jakim momencie ten stan dysforii nastąpił i gdyby wziąć pod uwagę zdarzenie na pewnym odcinku czasowym to ten stan dysforii mógł wystąpić zarówno blisko początku tego zdarzenia, blisko końca zdarzenia jak i w jego środku. Najczęściej jak powiedzieli biegli rozwija się w trakcie zdarzenia. ( ) Te twierdzenia biegłych lekarzy psychiatrów pozostają w całkowitej korelacji z ustną opinią biegłej psycholog M. G.. Jak stwierdziła biegła w przypadku oskarżonego doszło do gwałtownego, niekontrolowanego wybuchu emocji. W takiej natomiast sytuacji można jedynie mówić o dążeniu do rozładowaniu emocji, ponieważ w stanie tak silnego napięcia emocjonalnego dochodzi do zwężenia pola świadomości, czyli do dostrzegania tylko tych czynników, które są postrzegane subiektywnie jako przyczyna frustracji. Pomijane są zaś inne elementy rzeczywistości. Zdaniem biegłej opis zachowania oskarżonego w czasie krytycznym świadczy o tym, że wzbudzone przez niego w tym momencie emocje były bardzo silne, pojawiły się nagle i miały gwałtowny przebieg, a w takich stanach afektywnych zaburzona jest kontrola intelektualna zachowania a więc możliwość racjonalnej oceny sytuacji, skutków własnych zachowań. Przestaje działać intelektualna kontrola zachowania. Zaburzone są możliwości podejmowania decyzji. W sytuacji gwałtownego wzburzenia, silnych emocji przestają funkcjonować mechanizmy kontroli zachowania a więc zdolność racjonalnej oceny swoich czynności. Jak dodawała biegła oskarżony dysponuje mieszczącym się w granicach normy poziomem intelektualnym. Posiada potencjalne możliwości kontroli zachowań za pomocą funkcji poznawczych. Sytuacja krytycznego zdarzenia był natomiast taką sytuacją, która spowodowała, że ten mechanizm intelektualnej kontroli przestał funkcjonować. Rzeczywiście zdaniem Sądu Okręgowego w początkowej fazie zdarzenia oskarżony mógł zachować się inaczej. W inny sposób zareagować na stresową sytuację, inaczej rozładować emocje. Wzięcie tasaka do ręki (początku zajścia nie ma zarejestrowanego kamerą video, lecz jeżeli sprawca używała tasaka to wcześniej oczywiście musiał go wziąć) świadczyło o wyborze sposobu rozładowania emocji. W czasie jednak gdy już do rozładowywania emocji doszło stały się one niekontrolowane i oskarżony utracił nad nimi panowanie. Jeżeli jednak na początku zdarzenia zdolność do rozpoznania znaczenia czynu nie była ograniczona to tak się jednak stało w przebiegu ekspresji emocji na skutek zawężenia pola świadomości. Analizując w takim momencie zdolność do rozpoznania znaczenia czynu na poziomie ontologicznym i odnosząc się do przywołanych opinii biegłych zachowanie G. B. świadczyło o zachowaniu przynajmniej w jakiejś części świadomości. Oskarżony działał bowiem do samego końca, aż do wytrącenia mu narzędzia w sposób celowy. Używał tasaka i deski wykorzystując ich niebezpieczne właściwości, a więc rozładowywując swe emocje na osobie pokrzywdzonego posługiwał się tymi narzędziami w sposób pozwalający na realizację tego celu. Ujawniony na rozprawie film zarejestrowany kamerą video wskazuje również, iż oskarżony był nieustępliwy w swoim zachowaniu. Mimo obrony pokrzywdzonego, uchylania się od kolejnych ciosów, próby ucieczki po korytarzu G. B. nie rezygnował i już nawet leżącego pokrzywdzonego dalej okładał deską. Taki opis zachowania oczywiście wyklucza by uznać, że oskarżony utracił zdolność rozpoznania znaczenia czynu, bo jak twierdzili biegli lekarze psychiatrzy w skrajnym przypadku utraty świadomości agresja, przemoc staje się bezładna, nieukierunkowana, może dotyczyć i ludzi i przedmiotów bez różnicy (w tym kontekście biegli mówili o afekcie patologicznym). W przypadku natomiast stwierdzonego u oskarżonego zawężenia pola świadomości jego działania były nakierowane na pokrzywdzonego i skupione na zadawaniu mu kolejnych uderzeń z wyłączeniem wszelkich innych bodźców zewnętrznych. Takie zachowanie zdaniem sądu świadczy, iż oskarżony rozumiał znaczenie podejmowanych przez siebie działań, na poziomie podstawowym, ponieważ wiedział jak się posługiwać używanymi przez niego w czasie zdarzenia przedmiotami. Wiedział też, jakie podejmować czynności, by nie udało się pokrzywdzonemu uchronić się od zadawanych przez niego uderzeń. W tym przypadku chodziło o uświadomienie sobie przez oskarżonego czysto faktycznego, fizycznego sensu swojego zachowania. Przedstawiona analiza działania oskarżonego dowodzi jednak z drugiej strony, iż miał on, co stwierdzili biegli psychiatrzy w swej ustnej opinii, zniesioną zdolność do pokierowania swoim postępowaniem . Biegli wprost powiedzieli, że w stanie dysforii przy takim poziomie wyładowania emocji nie był w stanie panować nad swoim zachowaniem i powstrzymać się od zadawania kolejnych uderzeń. Podkreślić należy przecież, że mimo zadania kilkudziesięciu uderzeń pokrzywdzonemu to nie oskarżony zrezygnował z zadawania kolejnych uderzeń ale to dopiero świadek wytrącił mu deskę, którą do tego używał. Zadanie tych kilkudziesięciu uderzeń niebezpiecznym narzędziem, zadawanie ich również w sytuacji, gdy pokrzywdzony już się nie bronił, leżał na podłodze świadczyło o działaniu, które nie było już tylko realizacją zamiaru towarzyszącego oskarżonemu, ale było wynikiem przemożnego wpływu emocji, które doprowadziły do psychoruchowego wyładowania. Wyładowanie to raz uruchomione zostało powstrzymane dopiero przez osobę trzecią. Zachowanie oskarżonego cechowała nieustępliwość, gwałtowność o niezmniejszającym się natężeniu. Nawet gdy z rąk oskarżonemu wypadł tasak nie ukończył on swego działania, a z pokoju wziął deskę i uderzał nią dalej pokrzywdzonego, który wówczas już leżał na podłodze. Charakterystyczne, że oskarżony wówczas wziął deskę, a nie ponownie tasak, leżący na korytarzu, do którego miał łatwiejszy i bliższy dostęp. Tasak natomiast z pewnością był narzędziem bardziej niebezpiecznym, lecz jak można sądzić zawężone pole świadomości oskarżonego spowodowało, że nie zwracał on uwagi gdzie upadł tasak i na to, jaki przedmiot w tej sytuacji będzie bardziej niebezpieczny i przyczyni się do zadania dolegliwszych obrażeń. Powodowany zaś emocjami, nad którymi nie panował, znalazł inne narzędzie pozwalające na kontynuację wyładowania napięcia. Dalsze uderzenia były tak silne, iż deska złamała się. Intensywność działania oskarżonego nadal nie była ograniczana mimo, że pokrzywdzony jeżeli już nie żył to był w takim stanie, że nie mógł oczywiście już się bronić. Taki stan pokrzywdzonego nie wpływał na modyfikację działania oskarżonego tak jakby zabójstwo H. S. było wtórnym skutkiem niepohamowanego i wyzwolonego afektu zmierzającego do całkowitego rozładowania stresu i spiętrzonych emocji. Późniejsza bierność i uspokojenie oskarżonego charakterystyczne dla fazy końcowej wyładowania afektywnego jedynie się wpisują w opisywane przez literaturę przedmiotu cechy takich stanów psychicznych. „(…)kontrola afektu polegająca na powstrzymywaniu się od nadania mu pełnego wyrazu jest skuteczna tylko do pewnego progu pobudzenia emocjonalnego. Przekroczenie tego progu nieuchronnie prowadzi do ujawnienia emocji poprzez wyzwalanie nie tylko mimiki i języka ciała, lecz także działanie, które przyjąć może dramatyczną formę, nierzadko prowadząc do tragicznych skutków.” Biegli lekarze psychiatrzy i biegła psycholog byli zgodni jak przytaczano, iż oskarżony utracił możliwości kontroli swojego zachowania. Jego postępowanie było pozbawione „świadomej motywacji” , niewspółmierne do bodźca, a gdy osiągnęło już stan dysforii gwałtowne, o znacznym nasileniu agresji. O podobnych przypadkach mowa jest w literaturze przedmiotu. „Szczególne znaczenie opiniodawcze mają reakcje afektywne krótkotrwałe, nie stanowiące składowej jakiegokolwiek zespołu, osiągające taką miarę intensywności, że nie są w stanie przeciwstawić się im mechanizmy regulacyjne najbardziej zintegrowanej osobowości, występujące u osób funkcjonujących prawidłowo w warunkach życia społecznego i nie ujawniające objawów przewlekłych zaburzeń psychicznych” Autor tych stwierdzeń jako przykład omawianego przez niego tzw. spiętrzenia afektu podaje mężczyznę, w przypadku, którego sytuacja rodzinna stała się przyczyną silnej długotrwałej frustracji i wywołała emocję o wysokim poziomie intensywności, co krytycznego dnia doprowadziło do spiętrzenia afektu, który rozładował przez agresję. Osoba ta rzuciła się z nożem na żonę zadając rany cięte, grożąc, że wszystkich pozabija, próbowała podpalić dom. Stwierdzono u niej zakłócenia czynności psychicznych, będące stanem wyjątkowym (afektem patologicznym) skutkujące niepoczytalnością sprawcy. Przykład ten z jednej strony wskazuje na podobny mechanizm jak u oskarżonego w niniejszej sprawie gdzie frustracja doprowadza do wyładowania emocji i agresywnych zachowań, jakie mimo stwierdzenia niepoczytalności miały celowy charakter. Z drugiej strony wskazuje na omawiany brak jednolitości terminologicznej, gdyż sam autor przykład ten traktuje jako egzemplifikację spiętrzenia afektu, a rozpoznanie biegłych, których przytacza dotyczyło afektu patologicznego i stanu wyjątkowego. To jeszcze raz potwierdza, że tzw. stany afektywne, afekty są nazywane w różny sposób w nauce psychiatrii sądowej, a ostatecznie chodzi o ustalenie intensywności afektu, od czego zależy zdaniem sądu ocena u sprawcy zdolności do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Podsumowując te rozważania dotyczące stanu psychicznego oskarżonego stwierdzić należy, iż w jego przypadku w okresie poprzedzającym zdarzenie wystąpiła przewlekła sytuacja stresowa z objawami dezadaptacji, która krytycznego dnia doprowadziła do gwałtowanego wyładowania emocji, które biegli opisali jako stan wyjątkowy, stan dysforii. O dysforii świadczyło istnienie przed czynem objawów subdepresyjnych, będące wyrazem zaburzeń adaptacyjnych, niewspółmierność reakcji badanego do bodźca go wywołującego, nagłe działanie z silnym wyładowaniem afektywnym, znaczna liczba zadanych ofierze ciosów, a po czynie uspokojenie, brak kontaktu, niepamięć fragmentaryczna dotycząca szczytu napięcia emocjonalnego. Opis ten odpowiada opisywanym w literaturze przedmiotu stanom afektywnym opisywanym również jako spiętrzenie afektu, afekt fizjologiczny. W początkowej fazie zdarzenia oskarżony miał zachowaną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem wraz natomiast z rozładowaniem afektu i wystąpieniem stanu dysforii miał on w znacznym stopniu ograniczoną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu i zniesioną zdolność do pokierowania swoim postępowaniem tracąc całkowicie samokontrolę nad wyładowanymi emocjami. Za wiarygodne sąd uznał zeznania wszystkich świadków M. P.
(1), Y. L., X. X., Q. Y., Y. H., K. S. i M. P.
(2). Relacje tych osób w zakresie przebiegu zdarzenia wzajemnie się uzupełniały i pokrywały w tej części, w jakiej świadkowie mogli je zaobserwować z rejestracją zajścia kamerami video odtworzoną w trakcie rozprawy głównej. Nie ulegało na podstawie tych dowodów wątpliwości, iż to G. B. był sprawcą czynu. Przy ocenie wyjaśnień samego oskarżonego należy mieć na uwadze, iż składane one były jednak w czasie gdy wystąpiła u niego przewlekła reakcja subdepresyjna. Dlatego też jego relacje w pewnej części tylko odnoszą się do opisu przebiegu zdarzenia, motywów jego postępowania. W pierwszych swoich wyjaśnieniach mówił o początku zajścia, choć bez szczegółów, które mogłyby przybliżyć do wytłumaczenia pobudek jego działania. W tym zakresie oczywiście brak jest podstaw by kwestionować ich wiarygodność tym bardziej, że pozostają one w korelacji z tym co można było zobaczyć na odtworzonym filmie video. Mając też na uwadze odtworzony zapis z monitoringu odmówić należało wiary wypowiedzi oskarżonego z drugiego jego przesłuchania, z których wynikało, że zaatakował pokrzywdzonego po jego wyjściu na korytarz, co sprzeczne było z pierwszymi jego wyjaśnieniami. Jak wynikało z obejrzanego filmu pokrzywdzony uciekał z pokoju, uchylając się od uderzeń więc zdarzenie musiało rozpocząć się wcześniej. Ta różnica w relacjach G. B. nie miała znaczenia dla oceny jego wiarygodności i mogła być wynikiem błędu w odtwarzaniu postrzeżeń. Nie utrudniała ona bowiem rekonstrukcji stanu faktycznego sprawy, a też brak podstaw, by zakładać intencjonalność tej wypowiedzi oskarżonego. W czasie późniejszych przesłuchań więcej oskarżony mówił natomiast o swoich odczuciach, bo też z czasem z coraz większą siłą dochodziła do niego świadomość co zrobił. Nie dziwią więc jego wypowiedzi, z których wynikało, że nie mógł uwierzyć w skutki swego działania, czy też nie przyjmował do swej świadomości, że skrzywdził swego „ziomka”. Stwierdzenia te są autentycznym wyrazem stanu psychicznego oskarżonego niż rzeczywistym odniesieniem się do przyczyn zdarzenia i zamiaru, jaki mu towarzyszył. W tym kontekście nie mogą więc podlegać ocenom wiarygodności, bo nie odnoszą się one do opisu faktów, rzeczywistych przeżyć towarzyszących oskarżonemu w czasie czynu, ale są wyrazem poczucia winy i wyrzutów sumienia. Podobnie należy traktować wypowiedzi oskarżonego dotyczące jego myśli samobójczych, czy też chęci zabicia kogoś gdy jest zdenerwowany, w czasie gdy mieszkał on jeszcze w Chinach. Trudno uznać, iż stanowią one opis rzeczywistych przeżyć oskarżonego towarzyszących mu w trakcie pobytu w jego ojczystym kraju. Opis bowiem jego linii życiowej przedstawiony przez biegłych w opiniach psychologicznej i sądowo – psychiatrycznej oczywiście nie daje podstaw do tego, by ustalić, iż w przeszłości miał on próby samobójcze czy też podejmował działania zmierzające do zabicia kogokolwiek. Oskarżony natomiast już po zdarzeniu podjął próbę samobójstwa i miało to oczywiście ścisły związek z popełnionym przez niego czynem . Te wypowiedzi można zatem wyłącznie oceniać jako wyraz stanu psychicznego oskarżonego w czasie przesłuchania, a nie podstawę do ustalenia, iż zdarzenie, jakie jest przedmiotem niniejszej sprawy było konsekwencją jego wcześniejszego zamiaru zabójstwa. Kondycja psychiczna oskarżonego w trakcie postępowania karnego ulegała zmianie, a momentami pogorszeniu, czego rezultatem była również niemożność przeprowadzenia rozprawy z jego udziałem. U oskarżonego zaraz po zdarzeniu stwierdzono szok psychiczny . Jak wynikało z opinii biegłych lekarzy psychiatrów u oskarżonego ujawniły się treści depresyjne, urojenia ksobne i prześladowcze wyraźnie związane z jego sytuacją prawną . Przytaczane wypowiedzi oskarżonego należy więc oceniać w perspektywie jego stanu psychicznego, a nie odnosić do konkretnych jego zachowań z przeszłości. Nawet te agresywne zachowania oskarżonego, o jakich pisali biegli w niczym nie przypominały gwałtowności i intensywności działania stanowiącego przedmiot procesu i dlatego nie mogą stanowić zapowiedzi tego co się stało w zupełnie odmiennych warunkach. Oczywiste jest również, iż do oskarżonego dochodziła świadomość tego co uczynił. Nie przeczy to ustaleniom biegłych. Rozpoznany stan dysforii jest bowiem zakłóceniem czynności psychicznych, nie ma cech trwałości, a zaburzenia te mają charakter krótkotrwały i przemijający. Naturalne zatem, że po zdarzeniu zaczął on sobie zdawać sprawę z tego, iż zabił człowieka, choć nie chciał tej myśli zaakceptować i w to uwierzyć. Sąd dał wiarę w całości opinii biegłej psycholog M. G.. Jej opinia pisemna i ustna była jasna i pełna, pozostawała w korelacji z opinią biegłych lekarzy – psychiatrów. Stwierdzić też należy, iż przedstawione przez biegłą rozumowanie było zgodne ze wskazaniami wiedzy. Przytaczana literatura specjalistyczna opisuje bowiem w ten sam sposób jak uczyniła to biegała procesy psychiczne człowieka działającego pod wpływem stresu, który może prowadzić do gwałtownego rozładowania emocji. Wywody biegłej na temat zdolności samokontroli oskarżonego w takiej sytuacji również odpowiadały istniejącym w tym zakresie wypowiedziom specjalistów psychologów i psychiatrów autorów cytowanych publikacji naukowych. Opinia biegłej nie budziła więc wątpliwości, a żadna ze stron nie kwestionowała jej na żadnym z etapów postępowania karnego. Za jasne i pełne uznano również ekspertyzy kryminalistyczne (...) z zakresu badań daktyloskopijnych oraz badań genetycznych. Nie budziły one wątpliwości, a wyniki przeprowadzonych badań korespondowały z pozostałym materiałem dowodowym. Jasna i pełna zdaniem sądu była również opinia z zakresu toksykologii. Mając na uwadze wywody biegłych lekarzy psychiatrów i biegłego psychologa na temat przyczyn gwałtownego zachowania oskarżonego oczywiście nie budziły wątpliwości jego wnioski o tym, iż nie stwierdzono w organizmie sprawcy żadnych toksycznych substancji, które mogłyby oddziaływać negatywnie na jego działania. Podobnie takiego wpływu nie mogły mieć leki, jakie zażywał oskarżony, a które nie zawierały w sobie żadnych tego rodzaju szkodliwych substancji. W ocenie sądu jasna i pełna była również opinia wydana przez A. D. zarówno ustna i pisemna sporządzono w związku z wykonaniem protokołu sądowo lekarskich oględzin zwłok. Wnioski opinii nie budziły wątpliwości. Mechanizm obrażeń doznanych przez pokrzywdzonego, a opisanych przez biegłą, całkowicie odpowiadał zebranemu materiałowi dowodowemu, a w szczególności zapisowi zarejestrowanemu przez kamerę video. Opinia jednoznaczna była również w zakresie wskazywanych przyczyn śmierci pokrzywdzonego i w tym zakresie nie była kwestionowana. Sąd za wiarygodną zasadniczo uznała opinię pisemną i ustną biegłych lekarzy psychiatrów. Obie one stanowią pełen obraz stanu psychicznego oskarżonego w czasie czynu i należy je rozpatrywać łącznie, gdyż na rozprawie głównej opinia ta została uzupełniona przez biegłych. W szczególności biegli bardziej precyzyjnie wypowiedzieli się na temat zdolności oskarżonego do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. W ocenie sądu rozpoznanie przez biegłych stanu psychicznego oskarżonego odpowiadało opisom podobnych stanów psychicznych, jakie można było zaczerpnąć z literatury przedmiotu psychiatrii sądowej. Rozpoznany przez biegłych stan dysforii stanowi bowiem pewien rodzaj stanów afektywnych, charakteryzujących się intensywnością i gwałtownością wyładowania emocji. Wskazywany przez sąd brak jednolitości terminologii dla nazewnictwa takich stanów nie obciąża oczywiście biegłych i stanowi jedynie tło rozważań w niniejszej sprawie. Istotny dla sprawy był natomiast opis mechanizmu powstania tego stanu, jego przebiegu i konsekwencji, który pokrywał się z tym co o podobnych sytuacjach w literaturze przedmiotu pisali psychiatrzy i psychologowie. Kiedy zatem ocenia się stanowisko, jakie zajęli biegli lekarze psychiatrzy w zakresie dotyczącym charakterystyki biologicznego elementu definicji poczytalności ich opinia nie budziła wątpliwości. Rozpoznali oni u oskarżonego zakłócenia czynności psychicznych i rzeczywiście brak było jakichkolwiek podstaw do rozpoznania choroby psychicznej albo upośledzenia umysłowego. Kategoria poczytalności jak się jednak powszechnie uznaje nie opiera się wyłącznie na stwierdzeniu elementu biologicznego, a więc na rozpoznaniu przyczyn prowadzących do ograniczenia zdolności do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Istotne jest opisanie również właśnie strony psychologicznej poczytalności czyli skutków biologicznych przyczyn wystąpienia określonego stanu psychicznego w czasie czynu . W tym zakresie biegli stwierdzili uzupełniając na rozprawie swe wnioski, iż oskarżony miał w stopniu znacznym w czasie czynu ograniczoną zdolność do rozpoznania znaczenia czynu oraz zniesioną zdolność do pokierowania swoim postępowaniem. W tym zakresie opinia ta była zbieżna z wywodami biegłej psychologa, który mówił o wyłączonej zdolności sprawcy do samokontroli swoich zachowań. Nie można jednak się zgodzić z biegłymi gdy twierdzą, iż rozpoznanie z jednej strony ograniczonej zdolności do rozpoznania znaczenia czynu a z drugiej zniesionej zdolności do pokierowania swoim postępowaniem prowadzi jedynie do rozpoznania ograniczonej w stopniu znacznym poczytalności . Zdaniem biegłych brak poczytalności można byłoby stwierdzić tylko w przypadku zniesienia zarówno zdolności do rozpoznania znaczenia czynu i zdolności do pokierowania swoim postępowaniem. Stanowisko to jest sprzeczne z literalnym brzmieniem przepisu art. 31§1 k.k., który nie opiera się na koniunkcji, ale na alternatywie zwykłej i na możliwym występowaniu jednej z dwojga tych sytuacji. Oczywiście specyfika zagadnienia poczytalności prowadzi do wniosku, iż w razie zniesienia zdolności rozpoznania znaczenia czynu nie ma możliwości by osoba taka miała zdolność do pokierowania swoim postępowaniem, ale oczywiście istnieje możliwa sytuacja odwrotna, która oczywiście skutkuje oceną wyłączonej poczytalności sprawcy. Stanowisko takie jest powszechne w literaturze prawniczej i faktycznie w każdym komentarzu do Kodeksu karnego taki pogląd jest przedstawiany. Uznać zatem należało, iż w tym zakresie odnoszącym się jednak właściwie do interpretacji przepisu prawa, stanowisko biegłych było oczywiście błędne. Nie było jednak potrzeby powoływania innych biegłych w tym zakresie, gdyż jednoznaczna była ocena biegłych lekarzy psychiatrów w odniesieniu do zdolności oskarżonego do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Stanowisko to było jasne i pełne. Kolejni biegli musieliby jedynie właściwie zinterpretować przepis prawa i nawet jeśli zajęte w tym zakresie przez powołanych już biegłych stanowisko może wydawać się niezrozumiałe, zważywszy w szczególności na doświadczenie biegłych i standardowe wykonywanie przez te osoby opinii sądowo psychiatrycznych w sprawach z właściwości Sądu Okręgowego w Warszawie, to jednak stosowanie przepisów prawa i ich prawidłowa wykładania należy do sądu rozpoznającego sprawę. Wtórnym do powyżej opisanego rozumowania biegłych było już wcześniej cytowane stwierdzenie o tym, iż stan dysforii został przez nich zaszeregowany z art. 31§2 k.k.. Gdyby bowiem właściwie biegli interpretowali przepis art. 31 k.k. nie mogliby w ten sposób takich zakłóceń psychicznych zaszeregować. W tym miejscu jednak zacytować należy stanowisko Sądu Najwyższego wyrażone w czasie obowiązywania innego stanu prawnego, ale które stanowi do dzisiaj wyraz niezachwianej w tym zakresie linii orzecznictwa nie tylko Sądu Najwyższego ale i sądów powszechnych. „Poglądu niektórych psychiatrów, według którego podstawą do stosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary z art. 18 § 1 k.k. mogą być tylko kryteria natury patologicznej, nie można uznać za trafny. Pogląd ten bowiem nie znajduje potwierdzenia w sformułowaniu artykułu 18 k.k., który nie zezwala na stosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary tylko wówczas, kiedy ograniczenie zdolności, o której mowa w paragrafie pierwszym tego przepisu, nastąpiło w skutek odurzenia wynikającego z winy sprawcy (art. 18 § i 2 k.k.), nie zabrania zaś stosowania go wtedy, kiedy ograniczenie tej zdolności nastąpiło z powodów niepatologicznej natury. Błędność tego poglądu wynika również ze sformułowania przepisu art. 17 § 1 k.k. stwierdzającego, że osoby, które w chwili czynu nie mogły rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swym postępowaniem, nie podlegają karze zarówno z powodu niedorozwoju psychicznego i choroby psychicznej, jak i z powodu "innego zakłócenia czynności psychicznej". Przepis ten - który należy mieć na uwadze przy prawidłowej wykładni artykułu 18 k.k. ze względu na to, że poza wyjątkiem wymienionym w paragrafie 2 nie mówi on nic o powodach ograniczenia zdolności - przeciwstawia wyraźnie stany chorobowe innym zakłóceniom czynności psychicznej. Źródłem tych zakłóceń mogą więc być również przyczyny nie mające nic wspólnego z niedorozwojem psychicznym lub z chorobą psychiczną, a zatem np. intoksykacja (zatrucie), okres dojrzewania płciowego, menstruacja, brzemienność, oraz wzruszenia steniczne i asteniczne, jak gniew, przerażenie, rozpacz itp.” Stan dysforii zatem jako rodzaj innych zakłóceń psychicznych również może stanowić przyczyną wyłączenia poczytalności, a jedynie od przebiegu tego stanu, możliwości zachowania przez daną osobą zdolności do samokontroli zachowań jest uzależniona ocena poczytalności. Nie można w sposób abstrakcyjny szeregować określonych stanów psychicznych. Ocena poczytalności odbywać się zaś powinna z uwzględnieniem elementu zarówno biologicznego jak i psychologicznego zachowania sprawcy. Wyłączenie poczytalności sprawcy nie uchyla jednak obowiązku dokonywania ustaleń dotyczących strony podmiotowej czynu. Mimo braku zdolności do pokierowania swoim postępowaniem sprawca może działać umyślnie z zamiarem bezpośrednim. Kategoria winy jest czymś innym niż umyślność i nieumyślność działania . Oczywiście odtworzenie zamiaru sprawcy jest o tyle utrudnione, iż zazwyczaj brak jest możliwości na podstawie jego wyjaśnień (częste powtarzające się zjawisko niepamięci) ustalenie pobudek, czy motywów, jakie towarzyszyły mu w czasie działania. Dlatego też ustalenie zamiaru może być dokonane faktycznie wyłącznie na podstawie sposobu działania sprawcy. W przypadku nadto rozpoznanego przez biegłych stanu dysforii, gdzie afektywne wyładowanie jest niewspółmierne do bodźca, jaki je wywołał nie można o zamiarze wnosić z sytuacji poprzedzającej działanie, bo zazwyczaj nie ma ono związku z gwałtownością wyzwolonej agresji. Zdaniem sądu w niniejszej sprawie można ustalić, iż oskarżony działał umyślnie. Jego działania ukierunkowane były wyłącznie na pokrzywdzonego i mimo prób ucieczki, uchylania się od kolejnych uderzeń oskarżony kontynuował zadawanie ciosów. Używał do tego narzędzia w postaci tasaka, które z uwagi na swoje niebezpieczne właściwości nadawało się do zadania obrażeń zagrażających życiu i zdrowiu pokrzywdzonego. Oskarżony zadał kilkadziesiąt uderzeń przede wszystkim w głowę, a więc tą część ciała, która wrażliwa jest na obrażenia, mogące w konsekwencji prowadzić do śmierci. Dopiero wytrącenie oskarżonemu przez świadka deski z ręki spowodowało, że zaprzestał swego zachowania, a co świadczyło, iż był nieustępliwy w realizacji swego zamiaru. Zdaniem sądu świadczyło to, iż działał w zamiarze bezpośrednim zabicia pokrzywdzonego. Sąd Okręgowy na podstawie art. 17§1 pkt 2 k.p.k. umorzył postępowanie wobec G. B. wobec tego, iż miał on zniesioną zdolność do pokierowania swoim postępowaniem i stąd był on osobą niepoczytalną w czasie czynu. Sąd uznał jednocześnie, iż dla tego rozstrzygnięcia nie ma znaczenia fakt zachowania poczytalności w początkowej fazie zdarzenia. Nie da się jednak precyzyjnie określić o czym mówili biegli na jakim etapie zajścia doszło do wyłączenia zdolności oskarżonego do pokierowani swoim postępowaniem. mogło jak mówili stać się to na początku zdarzenia jak i pod koniec ( ). Taka sytuacja o oczywiście musi zostać zinterpretowana na korzyść oskarżonego przez ustalenie, iż wyłączenie poczytalności nastąpiło na początku zajścia, a co za tym idzie przyjąć należało, iż uderzenia, które doprowadziły do śmierci pokrzywdzonego zostały zadane przez oskarżonego w czasie wyłączonej poczytalności. Nie ulega też wątpliwości, że w czasie gdy doszło już do zniesienia u sprawcy zdolności do kierowani swoim postępowaniem jego zamiar mógł istotnie się różnić od zamiaru, jaki miał przed podjęciem działania i w czasie wykonywania pierwszych czynności. Brak zdolności do kierowania swoim postępowaniem oznaczał przecież w przypadku oskarżonego, że postępował on pod wpływem silnych emocji – afektu, które mogły zniekształcić pierwotny zamiar. To wszystko przemawia za uznaniem, że zachowanie oskarżonego należało oceniać z czasu gdy wykonywał czynności wykonawcze, jakie doprowadziły do śmierci pokrzywdzonego. W toku postępowania pojawił się jednak problem zasygnalizowany pouczeniem w trybie art. 399§1 k.p.k., a dotyczący pociągnięcia oskarżonego do odpowiedzialności karnej za część jego zachowania poprzedzającego stan wyłączonej poczytalności. Wskazano tutaj na przepis art. 13§1 k.k. w zw. z art. 156§1 pkt 2 k.p.k., a więc usiłowanie spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała. Rozważano, że gdy oskarżony wziął tasak do ręki miał już zamiar spowodowania takich obrażeń, a podjęte przez niego czynności bezpośrednio zmierzały do dokonania. Konsekwencją takiego uznania byłoby jednak ustalenie, że przedmiotem postępowania są niejako dwa czyny. Jeden polegający na usiłowaniu przy zachowanej poczytalności i drugi polegający na dokonaniu przy wyłączonej poczytalności. Ostatecznie jednak uznano, że taka konstrukcja nie jest dopuszczalna w świetle przepisów Kodeksu karnego. Podniesiony problem dotyczący wzajemnych korelacji czasu popełnienia czynu i okresu wyłączonej poczytalności znalazł pewne odzwierciedlenie w doktrynie prawa karnego. Wedle zatem Władysława Woltera czasem czynu jest czas ostatniego ogniwa zachowania ( ). Stanowisko to popiera również Maciej Tarnowski w książce „Zmniejszona poczytalność sprawcy przestępstwa” ( ), choć wskazuje na bardziej skomplikowany przypadek. „Sprawa jednak komplikuje się znacznie, gdy w grę wchodzi w takich wypadkach kwestia poczytalności zmniejszonej sprawcy. Załóżmy, że sprawca dopuszcza się wielu czynów przez dłuższy czas, polegających na uchylaniu się od obowiązku alimentacyjnego (art. 186 k.k.). Tym samym zachowane jest wymaganie "ewidentnej rozciągłości czasowej." Jeżeli tenże sprawca w czasie popełnienia wszystkich czynów z wyjątkiem ostatniego ("Ostatnie ogniwo") znajdowałby się w stanie poczytalności, a w czasie popełnienia ostatniego, w stanie poczytalności zmniejszonej, to wówczas należałoby przyjąć, że całe przestępstwo zostało popełnione w stanie poczytalności zmniejszonej, co jest oczywiście nieprawdą. Jeśli wszystkie ogniwa czynu poprzedzającego ogniwo ostatnie były wystarczające do przyjęcia, że sprawca dopuścił się przestępstwa, to ustalenie nawet, że w czasie wykonywania ostatniego ogniwa znajdował się w stanie niepoczytalności, nie powinno chyba mieć istotnego znaczenia dla jego odpowiedzialności karnej” ( ). Analizując sytuację dla przestępstwa trwałego pisze „ (…)można przyjąć, iż sprawca, który w jednej z faz przestępstwa trwałego znajdował się w stanie poczytalności, a w drugiej w stanie poczytalności zmniejszonej, powinien być uznany za przestępcę o poczytalności zmniejszonej, jeśli druga faza ma istotne znaczenie dla kwalifikacji czynu.” Autor argumentuje to tym, iż „(…)istnienie stanu poczytalności zmniejszonej jest podstawą do nadzwyczajnego złagodzenia kary na podstawie przepisu art, 25 § 2 k.k., trudno tego dobrodziejstwa pozbawiać sprawcę tylko dlatego, że część znamion przestępstwa została zrealizowana w stanie poczytalności, a tylko część w stanie poczytalności zmniejszonej.” ( ) Omówiony przykład dotyczył sytuacji gdy jednak osoba ponosi odpowiedzialność, gdyż nie doszło do zniesienia poczytalności. Pojawiają się jednak propozycje rozwiązania problemu gdy taka poczytalność w pewnym czasie czynności wykonawczych sprawcy jest wyłączona. „(…) w sytuacji, gdy sprawca popełnia którekolwiek z zachowań określonych w art. 12 k.k. w warunkach niepoczytalności, to nie pozostaje nic innego, jak przyjąć, że czyn ciągły zakończył się na ostatnim z zachowań poprzedzających bezpośrednio zachowanie popełnione w warunkach niepoczytalności. W konsekwencji przyjąć trzeba dopuszczalność wydania wyroku skazującego za tak wyodrębnione przestępstwo ciągłe oraz umorzenia postępowania w sprawie o czyn (zachowanie) popełnione w warunkach niepoczytalności. (…) Jest to (…) rozwiązanie, które pozwala sądowi przypisać sprawcy w wyroku jedno przestępstwo ciągłe, umorzyć postępowanie za czyn popełniony w warunkach niepoczytalności w kolejnym punkcie i stosować środki przewidziane w k.k. W ten sposób unika się sytuacji, w której sąd musiałby opisywać w jednym punkcie wyroku cały czyn ciągły, zastrzegając jednocześnie, że jedno z zachowań zostało popełnione w warunkach niepoczytalności. Opis czynu mógłby się w takim wypadku wydawać mało czytelny, a poza tym, i to chyba jest ważniejsze, trudno byłoby znaleźć podstawę do stosowania środków zabezpieczających. Wyodrębnienie takiego czynu znacznie to ułatwia.” Jako natomiast alternatywne rozwiązanie do propozycji na wstępie przytaczanej Władysława Woltera, przedstawia Andrzej Wąsek, który w odniesieniu do stanowiska Woltera stwierdza: „To proste rozwiązanie grzeszy jednak schematyzmem i prowadzić może przeto do niesprawiedliwych rozstrzygnięć. Alternatywnym rozwiązaniem jest przyjmowanie w takiej sytuacji kumulatywnego (bo rzeczywistego i niepomijalnego) zbiegu odpowiednich podstaw prawnych odnoszących się do zmian stanu psychiki sprawcy w czasie popełnienia przez niego czynu zabronionego. Jeśli np. sprawca nielegalnego posiadania broni tylko w pewnym okresie był niepoczytalny (należy dokładnie ustalić, w jakim), to wówczas sąd skazując sprawcę (…) za przestępstwo z art. 263§2 k.k., mógłby orzec leczniczy środek zabezpieczający określony w art. 94 k.k.(…)” ( ). Ten sam jednak autor pisze, że „Zgłaszana tu propozycja ma charakter dyskusyjny, a jej realizacja napotykać może, trzeba to przyznać, na różnego rodzaju trudności.” ( ) Pogląd ten spotkał się jednak z krytyczną i zdaniem sądu całkowicie uzasadnioną oceną. „Propozycja A. Wąska, aby odwołać się w takim wypadku do konstrukcji kumulatywnego zbiegu podstaw prawnych, wydaje się trudna do przyjęcia, gdyż kumulatywny zbieg odnieść można jedynie do zbiegu charakterystyk (typów) czynów zabronionych, a nie podstaw oceny odpowiedzialności sprawcy w odpowiedni sposób zakwalifikowanego czynu zabronionego. W wypadku gdy fragment zachowania objęty jest niepoczytalnością, to ten fragment nie może być przypisany sprawcy. Ocenie prawnej podlegać będzie tylko ten wycinek działalności sprawcy, w czasie którego sprawca miał przynajmniej ograniczoną poczytalność.” ( ) W ocenie sądu opierając się na powyższych rozważaniach stwierdzić należy, iż rzeczywiście w przypadku czynu ciągłego ( ), czy przestępstwa trwałego problem powyższy można rozwiązać tak jak to proponuje Jerzy Lachowski i Andrzej Marek oraz Andrzej Zoll w przywołanych wypowiedziach. Ta część zachowania, która objęta jest niepoczytalnością nie może zostać sprawcy przypisana i w konsekwencji prowadzić będzie do wyłączenia z opisu przypisanego czynu tych właśnie fragmentów zachowania. W przypadku czynu ciągłego pewne zachowania zostaną wyeliminowane z opisu przestępstwa, a w przypadku przestępstwa trwałego po prostu jego czas zostanie skrócony o okresy niepoczytalności. Zdaniem sądu tych rozwiązań nie można jednak stosować na gruncie niniejszej sprawy. Czyn jakiego dopuścił się oskarżony nie może być uznany ani za przestępstwo trwałe, ani czyn ciągły. Stosując kryteria tożsamości czynu i najbardziej nawet ogólną z zasad przyjmowanych w doktrynie i orzecznictwie, a wyrażoną przez Mariana Cieślaka, a która odwołuje się do „rozsądnej życiowej oceny” ( ) nie budzi wątpliwości, iż zachowanie zarzucane oskarżonemu stanowi jeden czyn a nie dwa. Gdyby nie kwestia złożonej poczytalności nikt nie zastanawiałby się czy działanie oskarżonego stanowiło jeden czyn czy też należy je rozdzielać na dwa różne. Ta „rozsądna życiowa ocena” uchyla w tym zakresie wszelkie wątpliwości. Zaznaczyć jedynie należy odwołując się do innych kryteriów oceny tożsamości czynu, iż zachowanie G. B. charakteryzowało się zwartością czasową, trwało kilka minut, wystąpiło na ograniczonej przestrzeni. Działania oskarżonego kierowane były wyłącznie w stosunku do tej samej osoby. Naruszone zostało dobro wyłącznie jednej osoby. W trakcie zajścia sprawca zarówno w czasie, kiedy miał zachowaną poczytalność (początek zdarzenia) i kiedy miał wyłączoną posługiwał się tym samym narzędziem. Jego postępowanie miało charakter ciągły i nieprzerwany w trakcie wykonywania czynności wykonawczych. Rozładowanie emocji i wyładowanie psychoruchowe spowodowało, że nastąpił stan dysforii, który wyłączył poczytalność oskarżonego. Nie znaczy to jednak, że wraz z wystąpieniem tego stanu oskarżony powziął nowy zamiar, porzucając wcześniejszy. Zamiar jaki mu wówczas towarzyszył był bowiem pochodną pierwotnego zamiaru, lecz z uwagi na szczególną sytuację psychiczną sprawcy został zniekształcony, bo dokonało się to poza jego wolą. Gdy weźmie się pod uwagę, iż głównym motorem zachowania oskarżonego były rozładowane emocje to obrazem tego czynu nie będą kolejne etapy o jakościowych zmianach, lecz nawarstwiające, pogłębiające się wyładowanie psychoruchowe ( ) o dynamicznej intensywności. W takim wypadku w trakcie działania oskarżonego wraz z wejściem w stan niepoczytalności nie dokonała się zmiana jakościowa lecz ilościowa. Wskazuje to na ciągłość zachowania sprawcy, którego gwałtowność została wzbudzona przez niepohamowane emocje. Powyższe rozważania prowadzą do wniosku, iż zachowanie G. B. stanowiło jeden czyn. Zgodnie z art. 11§1 k.k. ten sam czyn może stanowić jedno przestępstwo. Jeżeli więc oskarżony dopuścił się jednego czynu niedopuszczalne byłoby dokonywanie jego podziału na dwa różne. Dlatego też ocena prawna czynu musi odnosić się do całości zachowania. Wedle natomiast art. 6§1 k.k. czyn zabroniony uważa się za popełniony w czasie, w którym sprawca działał lub zaniechał działania, do którego był zobowiązany. W związku z tym, iż oskarżonemu zarzucono popełnienie czynu o charakterze materialnym czasem działania będzie czas, kiedy wykonywał on czynności wykonawcze, które doprowadziły do zgonu pokrzywdzonego. Ocena prawna odnosić się musi zatem do czasu kiedy oskarżony zadawał uderzenia pokrzywdzonemu, a wówczas miał on wyłączoną poczytalność. Działania te prowadzone były na etapie dokonania, które zgodnie z zasadami wyłączania wielości ocen uniemożliwia kwalifikowanie czynu na podstawie przepisów charakteryzujących wcześniejszy etap pochodu przestępstwa, a więc czy to przez usiłowanie czy też przygotowanie. Kwalifikacja prawna mogła wyłącznie odnosić się do etapu dokonania, a że wówczas oskarżony miał wyłączoną poczytalność to należało zastosować pełne konsekwencje wynikające z art. 31§1 k.k.. Do zdarzenia jednoczynowego należało więc przyjąć formułę zaproponowaną przez Władysława Woltera wedle, której czasem czynu jest czas ostatniego ogniwa zachowania. Dlatego też dla opisu zachowania G. B. zastosowano kwalifikację z art. 148§1 k.k. w zw. z art. 31§1 k.k.. W niniejszej sprawie ułomność formuły, jaka mogłaby wynikać z przyjęcia podziału zachowania na dwa czyny jednego opierającego się na usiłowaniu w fazie zachowanej poczytalności, a drugiego na dokonaniu w fazie poczytalności zniesionej, polegałaby na tym, iż pierwsze z tych zachowań oceniane byłoby na podstawie jego postępowania w czasie wyłączonej poczytalności. Działania podjęte zatem przy zniesionej zdolności do pokierowania swoim postępowaniem, których oskarżony nie przewidywał i ich skutki mogłyby wpływać na ocenę zamiaru sprawcy z czasu kiedy do ręki wziął tasak. Ocena tej części zachowania byłaby oczywiście błędna, bo samo wzięcie tasaka do ręki nie musiało świadczyć o zamiarze zabójstwa pokrzywdzonego. Mogłaby to być przecież wyłącznie groźba użycia tego przedmiotu. Sąd Okręgowy umarzając postępowanie karne nie stosował wobec oskarżonego środka zabezpieczającego polegającego na umieszczeniu w zakładzie leczniczym. Pisemna opinia biegłych lekarzy psychiatrów nie zawiera co prawda odniesienia do okoliczności wskazanych w art. 94§1 k.k., ale na rozprawie głównej w swej ustnej opinii biegli lekarze psychiatrzy wypowiadali się na ten temat. Wedle biegłych zatem dysforia, jaka wystąpiła u oskarżonego i która wyłączyła jego poczytalność jest to stan wyjątkowy. Nie można zdaniem biegłych wykluczyć, że on się nie powtórzy, ale najczęściej występuje w sposób jednorazowy. Prawdopodobieństwo, że ten stan się powtórzy, pojawi ponownie nie jest wysokie. Kiedy natomiast biegli mówili o konieczności leczenia oskarżonego to chodziło im o przewlekłą reakcję depresyjną i dotyczyło to zaburzeń reaktywnych przewlekłej reakcji sytuacyjnej subdepresyjnej, jaka wystąpiła po zdarzeniu. Oskarżony opuścił oddział szpitalny AŚ (...) z zaleceniem brania leków psychotropowych i wedle biegłych jest to wystarczające dla uniknięcia w przyszłości takich sytuacji. ( ) Jak stwierdzili biegli u badanego w trakcie obserwacji wystąpiła ostra psychoza reaktywna krótkotrwała i wtedy z powodu doznań psychotycznych wystąpiła agresja, którą jednak należy odróżniać od dysforii. W ocenie sądu zatem tak jak to wynika z opinii biegłych lekarzy psychiatrów i biegłego psychologa istniały szczególne przyczyny powstania u oskarżonego stanu dysforii ściśle związane z jego pobytem w Polsce: brakiem możliwości przystosowania się do odmiennych kulturowo warunków, kumulowaniem negatywnych emocji. Na tym tle pojawił się stan dysforii, który jednak nie jest chorobą psychiczną, lecz krótkotrwałym zakłóceniemi czynności psychicznych. Powstał on tak jak to wynika z opinii wskutek zadziałania incydentalnych bodźców, bo związanych z konkretnym miejscem, czasem oraz warunkami sprzyjającymi takiemu rozładowaniu emocji i najczęściej pojawia się jednorazowo. Brak jest zatem podstaw do uznania, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że taka sytuacja pojawi się ponownie, a to ona wywołała zachowanie oskarżonego. Cechy osobowości G. B. nie pozwoliły na rozpoznanie u niego zaburzeń osobowości, nie rozpoznano również u niego uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego. Brak jest zatem trwałych i patologicznych cech jego zdrowia psychicznego uprawdopodobniających, że w przyszłości może dopuścić się podobnego czynu. Zalecenia lekarskie natomiast odnoszące się do oskarżonego nie mają żadnego związku ze stanem psychicznym, jaki doprowadził do przedmiotowego zdarzenia, ale ze stanem jaki powstał już po nim w warunkach izolacji, a będącym pochodną szoku psychicznego przeżytego przez oskarżonego po tym co zrobił. Zaburzenia reaktywne przewlekłej reakcji sytuacyjnej subdepresyjnej są, więc obojętne dla tych rozważań, ponieważ nie one były przyczyną działania oskarżonego. Na podstawie art. 99§1 k.k. w zw. z art. 39 pkt 4 k.k. orzeczono natomiast przepadek przez zniszczenie dowodów rzeczowych opisanych pod poz. 2, 5 do 7 w wykazie dowodów rzeczowych (...). Orzeczenie tego środka zabezpieczającego jest bowiem niezależne od stosowania wobec sprawcy działającego w stanie niepoczytalności innego środka w postaci umieszczenia w zakładzie leczniczym. Wskazane natomiast dowody stanowią narzędzia, jakimi się posługiwał oskarżony w czasie czynu w postaci tasaka i deski, która uszkodzeniu uległa w trakcie zdarzenia. Na podstawie art. 230§2 k.p.k. zwrócono dowody rzeczowe wymienione w wykazie dowodów rzeczowych (...) pod poz. 1 (...), ul. (...), (...)-(...) W., pod poz. 3, 4, 11, 16 do 31 oskarżonemu G. B.. Na podstawie art. 192a§1 k.p.k. nakazano zniszczenie dowodów rzeczowych wymienionych w wykazie dowodów rzeczowych (...) pod poz. 8 do 10, 12 do 15. Na podstawie art. 619§1 k.p.k. w zw. z art. 618§1 pkt 11 k.p.k. zasądzono od Skarbu Państwa na rzecz adwokata Ł. B. kwotę 1260 zł + VAT tytułem nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej oskarżonemu z urzędu. Na podstawie art. 632 pkt 2 k.p.k. koszty procesu ponosi Skarb Państwa. k. 30v – zeznania Y. H. k. 76, 83 – 84 wyjaśnienia G. B. k. 31 zeznania Y. H., k 57 zeznania Q. Y., k. 31 zeznania Y. H., k. 84 wyjaśnienia G. B. k. 76 wyjaśnienia G. B. k. 38 – 52 wydruk zdjęć z zarejestrowanego filmu, k. 37 rejestracja zdarzenia kamerą video na płycie CD (pliki video o numeracji (...), (...), (...)), k. 254 i 255 ekspertyza (...) z zakresu badań daktyloskopijnych, k. 8 protokół zatrzymania, k. 342 protokół sądowo lekarskich oględzin zwłok, k. 317-318 opinia sądowo-psychiatryczna, k. 328, 802 opinia pisemna i ustna biegłego psychologa, k. 800 opinia ustana biegłych lekarzy psychiatrów, k. 800 opinia ustana biegłych lekarzy psychiatrów, k. 802 – 803 opinia ustna biegłej psycholog k. 318 opinia sądowo-psychiatryczna. k. 56 zeznania Q. Y., k. 51v zeznania Y. H., k. 254 i 255 opinia, wyrok S.A. w Krakowie z dnia 29.03.2006 r. w sprawie II AKa 45/06 ((...)) „Ani w ustaleniach, ani w ocenie wiarygodności dowodów nie można powoływać się na treść oświadczeń złożonych przez oskarżonego biegłym. Nie stanowią one dowodu, a ich treść może mieć znaczenie jedynie w aspekcie oceny opinii biegłych.” wyrok S.A. w Krakowie z dnia 14.08.2003 r. w sprawie II AKa 179/03 ((...), (...))”Zakaz dowodzenia treścią oświadczeń składanych przez oskarżonego biegłym (art. 199 k.p.k.) ma charakter bezwzględny: "(...) nie mogą stanowić dowodu", toteż i strony nie mogą domagać się, by przeprowadzono z nich dowód. Zresztą i dokumentacja złożenia ich nie jest stosowna, bo zostały one utrwalone w formie jednostronnego oświadczenia biegłych, a takowe nie mogą zastępować dowodu w formie odpowiedniej procesowo (art. 174 k.p.k.).” k. 318 opinia sądowo-psychiatryczna. k. 51 zeznania Y. H., k 57 zeznania Q. Y., k. 317-318 opinia sądowo-psychiatryczna, K. 799 opinia ustana biegłych lekarzy psychiatrów, k. 802 opinia ustna biegłego psychologa, k. 328 opinia pisemna biegłego psychologa, k. 802 opinia ustna biegłego psychologa, k. 803 opinia ustna biegłego psychologa, k. 802 opinia ustna biegłego psychologa, J. K. Gierowski, T. Jaśkiewicz – Obydzińska, M. Najda. Psychologia w postępowaniu karnym. Warszawa 2008, str. 50 – 51, J. Przybysz . Psychiatra sądowa, Toruń 2005r., s. 282. Słownik współczesnego języka polskiego, t. I, pod red. A. Sikorskiej-Michalak i O. Wojniłko, Warszawa 1998, s. 4. W. Witwicki, Afekt, (w:) Świat i życie: zarys encyklopedyczny wiedzy i kultury, t. I: A–D, pod red. A. Chorowiczowej, Lwów 1933, s. 31. B. Tiepłow, Psychologia (tłum. z ros.), Warszawa 1951, s.87. J. Reykowski, Emocje i motywacja, (w:) Psychologia, pod red. T. Tomaszewskiego, Warszawa 1978, s. 570. W. Król. Silne wzburzenie w rozumieniu art. 148 § 4 k.k. Prokuratura i Prawo 9/2009 str. 48 k. 799 ustana opinia biegłych lekarzy – psychiatrów, k. 803 opinia ustana biegłej psycholog, k. 799 opinia ustana biegłych lekarzy psychiatrów, k. 799 - 800 opinia ustana biegłych lekarzy psychiatrów, W tym miejscu zacytować można podsumowanie rozważań na ten temat prowadzonych przez J. K. Gierowskiego „Bardzo wiele wskazuje na to, że rozpoznanie afektu patologicznego nie ma obecnie żadnego uzasadnienia. Wszyscy autorzy przyznają, że nie ma wyraźnych granic między różnymi stanami afektywnymi, można tylko mówić o różnych stopniach tego afektu. Niektóre objawy mające stanowić kryterium afektu patologicznego są po prostu nieodłącznym następstwem afektu, np. zwężenie pola świadomości, gwałtowna i szybka reakcja, zaburzenia orientacji różnego stopnia, pobudzenie psychoruchowe. Inne - jak niepamięć czy też znużenie i sen terminalny - mogą przejawiać się również w afekcie fizjologicznym. Zresztą w wielu opisach afektu patologicznego stany takie nie występowały. Prawie we wszystkich przypadkach tego rozpoznania stwierdzamy istnienie podłoża w postaci choroby psychicznej, intoksykacji lub uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego. (…) Również tak zwane stany dysforyczne są tylko objawem jakiegoś zespołu lub stanu chorobowego i powinny być oceniane w zależności od jego nasilenia.” J. K. Gierowski, T. Jaśkiewicz – Obydzińska, M. Najda. Psychologia w postępowaniu karnym. Warszawa 2008, str. 418 – 422, Podobne poglądy wyrażone zostały przez J. Przybysza „Taki lub podobny pogląd na patogenezę afektów kryminogennych przyjmuje wielu psychiatrów, a coraz powszechniejsze uznanie zyskuje przyjęty za Szymusikiem termin "spiętrzenie afektu" wykluczający nieadekwatny do obecnego stanu wiedzy "afekt patologiczny". Psychiatria, przy niedostatku teorii i aparatu diagnostycznego, od dawna odczuwała potrzebę jakiejś formuły klinicznej, w-którą można by ująć działania impulsywne, trudne do pomieszczenia w ramach istniejących klasyfikacji, a swym obrazem klinicznym sugerujące ograniczenie bądź zniesienie poczytalności. Wynikiem owych dążeń są funkcjonujące nadal inne określenia stanów afektywnych o nie zawsze sprecyzowanej treści klinicznej, takie jak: stany dysforyczne, działania popędowe, reakcja krótkiego spięcia, których wzajemne zależności i różnice są niejasne i nie sprecyzowane.” Psychiatria Sądowa. Opiniowanie w procesie karnym. Podręcznik dla lekarzy i prawników. Toruń 2005, str. 285. Podobnie A. Szymusik Dyskusyjne problemy orzecznictwa psychiatryczno – psychologicznego w stanach afektywnych. W: Postępowanie karne i cywilne wobec osób zaburzonych psychicznie. Wybrane zagadnienia z psychiatrii, psychologii, seksuologii sądowej pod redakcją Józefa K. Gierowskiego i Adama Szymusika. Kraków 1996 str. 156 – 158. Odmiennie natomiast za istotną kategorię rozważań dotyczących poczytalności przyjmuje afekt patologiczny Weronika Król w artykule Silne wzburzenie w rozumieniu art. 148 § 4 k.k. Prokuratura i Prawo 9/2009 str. 49 – 51 i cytowana tam literatura, choć sama stwierdza, iż „Kwestia rozgraniczenia afektu fizjologicznego od patologicznego, choć dość zawiła i nie do końca wyjaśniona zarówno w psychologii, jak i tym bardziej w prawie(…)” op.cit. str. 51. Odnośnie natomiast stanów wyjątkowych J. Przybysz pisał „Pojęcie „stany wyjątkowe” zdaje się tracić prawo obywatelstwa we współczesnej psychiatrii wobec zakwalifikowania kilku umieszczanych w jego zakresie zespołów do innych zaburzeń psychicznych. Znane jest ono tylko z praktyki sądowej, a określane są nimi epizodyczne, krótkotrwałe stany psychotyczne, pojawiające się nagle, bez zwiastunów czy stopniowego narastania objawów, bez określonej etiologii i przemijają samoistnie, bez pozostawienia defektów psychicznych. Występują u osób bądź to u osób nie ujawniających anomalii psychicznych, bądź nie mają uchwytnego związku przyczynowo – skutkowego z ewentualnie istniejącymi. (…) Do stanów wyjątkowych zalicza się upojenie patologiczne, upojenie przydenne i afekt patologiczny.” Psychiatria Sądowa. Opiniowanie w procesie karnym. Podręcznik dla lekarzy i prawników. Toruń 2005, Wydanie II poprawione str. 240, 241 . k. 800 opinia ustana biegłych lekarzy psychiatrów, k. 803 opinia ustana biegłej psycholog, J. Przybysz Psychiatria Sądowa. Opiniowanie w procesie karnym. Podręcznik dla lekarzy i prawników. Toruń 2005, str. 284 – 285. J. K. Gierowski, T. Jaśkiewicz – Obydzińska, M. Najda. Psychologia w postępowaniu karnym. Warszawa 2008, str. 430, k. 799 opinia ustna biegłych lekarzy psychiatrów, Rzeczywiście w trakcie przesłuchania w charakterze podejrzanego oskarżony na pytanie „czy uderzał żeby zabić” odpowiedział „on nie umrze” – k. 76, k. 800 opinia biegłych lekarzy psychiatrów, k. 802 – 803 opinia ustna biegłej psycholog k. 800 opinia ustana biegłych lekarzy psychiatrów, J. K. Gierowski, T. Jaśkiewicz – Obydzińska, M. Najda. Psychologia w postępowaniu karnym. Warszawa 2008, str. 50, k. 803 opinia ustna biegłej psycholog J. Przybysz. Psychiatria Sądowa. Opiniowanie w procesie karnym. Podręcznik dla lekarzy i prawników. Toruń 2005, str. 283 . J. Przybysz. Psychiatria Sądowa. Opiniowanie w procesie karnym. Podręcznik dla lekarzy i prawników. Toruń 2005, str. 286 – 287. K. 318 opinia sądowo psychiatryczna. k. 482 opinia o tymczasowo aresztowanym, k. 69 dokumentacja lekarska, k. 605 – opinia sądowo – psychiatryczna, Podobnie, jak miało to miejsce w k.k. z 1969 r., art. 31 § 1 posługuje się przy określeniu niepoczytalności metodą mieszaną. Metoda ta polega na wyliczeniu zarówno źródeł niepoczytalności, jak i następstw niepoczytalności. Metoda psychiatryczna (nazwa nie jest całkowicie adekwatna, gdyż źródłem niepoczytalności nie są tylko zjawiska interesujące psychiatrię) ogranicza się jedynie do ustalenia stanów psychicznych sprawcy, z którymi to stanami wiąże się przyjęcie niepoczytalności. Według tej metody ustalenie choroby psychicznej w zasadzie przesądza niepoczytalność, gdyż nie jest konieczne ustalenie in concreto skutków tej choroby w zakresie możliwości rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania swoim postępowaniem. Metoda ta przerzuca w znacznym stopniu ustalenie niepoczytalności, jako okoliczności wyłączającej winę, z obowiązku sądu na biegłych psychiatrów. Metoda psychologiczna pomija natomiast źródła niepoczytalności, ograniczając się do określenia jej następstw, tzn. braku możliwości rozpoznania znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem. Jej słabą stroną jest daleko posunięta arbitralność ocen. W przyjętej w art. 31 § 1 metodzie mieszanej następstwa są powiązane ze źródłami stosunkiem wynikania. Choroba psychiczna, upośledzenie umysłowe lub inne zakłócenie czynności psychicznych mają być powodem braku możliwości rozpoznania znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem. Metoda ta zapewnia w większym stopniu trafność przyjętych ocen. Zob. J. Gierowski, A. Szymusik, Reforma..., s. 33 i n. Trzeba sobie jednak zdawać w pełni sprawę z tego, że także psychiatria i psychologia nie wypracowały jednoznacznych kryteriów pozwalających na ścisłe odróżnienie poczytalności od niepoczytalności (zob. R. Rutkowski, Kontrowersje... , s. 64 i n.). Komentarz do art. 31 kodeksu karnego (Dz.U.97.88.553), [w:] G. Bogdan, Z. Ćwiąkalski, P. Kardas, J. Majewski, J. Raglewski, M. Szewczyk, W. Wróbel, A. Zoll, Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz. Tom I. Komentarz do art. 1-116 k.k., Zakamycze, 2004, wyd. II, uwaga 11. k. 800 opinia ustna biegłych lekarzy psychiatrów, „Artykuł 31 § 1 określa następstwo jednego ze źródeł niepoczytalności jako brak możliwości w czasie czynu rozpoznania jego znaczenia lub brak możliwości w czasie czynu pokierowania swoim postępowaniem. Następstwo zostało więc ujęte w formie alternatywy zwykłej (do jej spełnienia wystarczy wystąpienie tylko jednego członu). Jest to jednak alternatywa o tyle atypowa, że brak możliwości rozpoznania znaczenia czynu pociągać za sobą będzie brak możliwości pokierowania swoim postępowaniem (ale nie odwrotnie). .).” Komentarz do art. 31 kodeksu karnego (Dz.U.97.88.553), [w:] G. Bogdan, Z. Ćwiąkalski, P. Kardas, J. Majewski, J. Raglewski, M. Szewczyk, W. Wróbel, A. Zoll, Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz. Tom I. Komentarz do art. 1-116 k.k., Zakamycze, 2004, wyd. II, uwaga 17. „O niepoczytalności może być mowa dopiero wówczas, gdy jej potencjalnej przyczynie (np. chorobie psychicznej) towarzyszy następstwo w postaci występującej w czasie popełniania czynu zabronionego niemożności rozpoznania jego znaczenia lub niemożności pokierowania swoim postępowaniem. Niemożność rozpoznania znaczenia czynu może polegać na tym, że: a) sprawca nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi - np. nie dostrzega, że swym działaniem zabija człowieka, gdyż ze względu na upośledzenie umysłowe nie potrafi rozpoznać powiązań przyczynowych między swoim zachowaniem a skutkiem śmiertelnym, b) sprawca nie jest w stanie prawidłowo ocenić tego, co robi - np. zabijając człowieka, przekonany jest - wobec choroby psychicznej, na jaką cierpi - że w ten sposób ratuje się przed czyhającym na jego życie prześladowcą. Nie da się oczywiście wykluczyć kumulacji nierozpoznawalności zarówno samego skutku, wynikającego z zachowania niepoczytalnego sprawcy, jak i jego oceny. W każdym oczywiście przypadku niemożność rozpoznania znaczenia czynu będzie prowadzić do niemożności pokierowania swym postępowaniem w pożądanym przez normę prawną kierunku. Skoro bowiem sprawca nie potrafi prawidłowo rozpoznać tego, co czyni, to tym samym nie potrafi również w sposób świadomy sterować swoim zachowaniem tak, aby temu zapobiec. Z kolei niemożność pokierowania swym postępowaniem może, choć nie musi być konsekwencją niemożności rozpoznania znaczenia czynu. Sprawca może bowiem prawidłowo dostrzec oraz ocenić konsekwencje swego zachowania, ale ze względu na zakłócenia czynności psychicznych nie potrafi nim we właściwy sposób pokierować.” Giezek Jacek, Kłączyńska Natalia, Łabuda Grzegorz komentarz LEX 2007 Komentarz do art. 31 kodeksu karnego (Dz.U.97.88.553), [w:] J. Giezek (red.), N. Kłączyńska, G. Łabuda, Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz, LEX, 2007. uwaga 9. „Niepoczytalny jest sprawca, który w czasie popełnienia czynu nie miał możności rozpoznania jego znaczenia (co w zasadzie wyłącza możliwość pokierowania postępowaniem), jak i sprawca, który wprawdzie mógł rozpoznać znaczenie czynu, ale nie miał możności kierowania swoim postępowaniem. Tego rodzaju skutki zależne są przede wszystkim od charakteru i przebiegu chorób i innych zakłóceń czynności psychicznych, podlegając ocenie opartej na opiniach biegłych lekarzy psychiatrów.” Marek Andrzej komentarz LEX 2007 Komentarz do art. 31 kodeksu karnego (Dz.U.97.88.553), [w:] A. Marek, Kodeks karny. Komentarz, LEX, 2007, wyd. IV. uwaga 4. wyrok SN z 7.02.1963 r. w sprawie V K 423/62 (OSNKW 1963/11/193), wyrok S.A. w Krakowie z 31.03.2005 r. w sprawie II Aka 52/05 (KZS 2005/5/34) „Ograniczenie rozpoznania znaczenia czynu wpływa tylko na stopień winy, nie zaś na jej rodzaj. Ustalenie tego ograniczenia oznacza, że na skutek którejś z przesłanek ograniczenia poczytalności sprawca nie pojmuje w należytym stopniu znaczenia swego czynu, lecz jedynie w sensie aksjologicznym, to jest tego, że czyn stanowi naruszenie porządku etycznego i prawnego. Zakłócenie to dotyczy procesów psychicznych, nie musi jednak wykluczać świadomości sprawcy w zakresie zachodzących związków przyczynowych. Umniejszona poczytalność ma więc wpływ na oznaczenie stopnia winy, a w konsekwencji na wysokość kary.” k. 800 opinia ustana biegłych lekarzy psychiatrów, „Przyjmując za czas popełnienia czynu zabronionego czas zachowania się (działania lub zaniechania), nie załatwia się jeszcze wszystkiego. Każdy czyn jest czasowo rozciągły. Istnieją takie przestępstwa, które ze względu na swój charakter albo na okoliczności, w jakich zostają popełnione, muszą być popełnione w tak krótkim czasie, że kwestia rozciągłości czasowej czynu nie odgrywa żadnej roli (tzw. przestępstwa jednochwilowe, jak np. wypowiedzenie obraźliwego słowa lub uderzenie człowieka). Są jednak również przestępstwa, które z natury rzeczy mogą być popełnione jedynie w dłuższym okresie (np. skomplikowane fałszerstwo, podrobienie pieniędzy, wielka afera gospodarcza). I wreszcie są przestępstwa, których samo ujęcie ustawowe wskazuje na to, że dopiero powtarzająca się czynność - co wymaga rozciągliwości czasowej - decyduje o istocie przestępstwa ... ".Zdaniem tego autora "w tych przypadkach ewidentnej rozciągłości czasowej czynu przyjmuje się, że czasem (chwilą) czynu jest czas ostatniego ogniwa zachowania się." W. Wo l t e r w pracy M. C i e ś l a k, K. S p e t t, W. Wo l t e r: Psychiatria w procesie karnym, Warszawa 1968, str. 35-36, M. Tarnowski. Zmniejszona poczytalność sprawcy przestępstwa. Wydawnictwo Prawnicze 1976 r. str. 89, M. Tarnowski. Zmniejszona poczytalność sprawcy przestępstwa. Wydawnictwo Prawnicze 1976 r. str. 90, M. Tarnowski. Zmniejszona poczytalność sprawcy przestępstwa. Wydawnictwo Prawnicze 1976 r. str. 92, Lachowski Jerzy, Marek Andrzej Prok.i Pr.2004.11-12.7 Niektóre problemy wynikające z "jednoczynowości" przestępstwa ciągłego. A. Wąsek. Kodeks karny. Komentarz. Tom I, Gdańsk 1999 r., str. 384 – 385, A. Wąsek Kodeks karny. Komentarz. Tom I, Gdańsk 1999 r., str. 385, Komentarz do art. 31 kodeksu karnego (Dz.U.97.88.553), [w:] G. Bogdan, Z. Ćwiąkalski, P. Kardas, J. Majewski, J. Raglewski, M. Szewczyk, W. Wróbel, A. Zoll, Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz. Tom I. Komentarz do art. 1-116 k.k., Zakamycze, 2004, wyd. II uwaga 7, W przypadku ciągu przestępstw w ogóle problem ten nie występuje, ponieważ taka formuła może dotyczyć wyłącznie przestępstw, a w przypadku wyłączonej poczytalności sprawca przestępstwa nie popełnia, więc jego czyn nie może zostać ciągiem objęty, M. Cieślak. Polska procedura karna. Podstawowe założenia teoretyczne. Warszawa 1973. str. 280. Co prawda regułę tą Marian Cieślak stosuje dla oceny różnic w porównywanych określeniach czynu zabronionego, lecz przydatna jest też ona dla ustalenia czy konkretne zachowanie stanowi jeden czyn czy też dwa różne. k. 800 opinia ustana biegłych lekarzy psychiatrów, k. 801 opinia ustana biegłych lekarzy psychiatrów,

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.