kc postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeśli kształtują prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to jednak postanowień określających główne świadczenia stron – w tym cenę lub wynagrodzenie – jeśli zostały one sformułowane w sposób jednoznaczny. Z przepisu art.
kc wynika zatem, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są klauzule umowne, które spełniają łącznie trzy przesłanki pozytywne tj.: zawarte zostały w umowach z konsumentami, kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami oraz rażąco naruszają jego interesy. Kontrola abuzywności postanowień umowy wyłączona jest jedynie w przypadku spełnienia jednej z dwóch przesłanek negatywnych, to jest gdy: postanowienie umowne zostało indywidualnie uzgodnione z konsumentem lub gdy postanowienie umowne określa główne świadczenia stron i jest sformułowane w sposób jednoznaczny. Jeśli zaś chodzi o interpretację wspomnianych pozytywnych przesłanek, to warto odwołać się do ugruntowanego już w tym zakresie orzecznictwa. I tak – zgodnie ze stanowiskiem wyrażonym przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 27 lutego 2019 roku, sygn. akt II CSK 19/18 - postanowienie umowne jest sprzeczne z dobrymi obyczajami, jeżeli kontrahent konsumenta, traktujący go w sposób sprawiedliwy, słuszny i uwzględniający jego prawnie uzasadnione roszczenia, nie mógłby racjonalnie spodziewać się, iż konsument ten przyjąłby takie postanowienie w drodze negocjacji indywidualnych. Natomiast w celu ustalenia, czy klauzula rażąco narusza interesy konsumenta, należy wziąć przede wszystkim pod uwagę, czy pogarsza ona jego położenie prawne w stosunku do tego, które, w braku odmiennej umowy, wynikałoby z przepisów prawa, w tym dyspozytywnych. Rażące naruszenie interesów konsumenta oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję, na niekorzyść konsumenta praw i obowiązków wynikających z umowy, skutkujące niekorzystnym ukształtowaniem jego sytuacji ekonomicznej oraz jego nierzetelne traktowanie. Nie sposób przy tym nie zważyć i na to, że unormowania zawarte w art.
- 385 3 kc mają charakter szczególny w stosunku do tych przepisów, które mają ogólne zastosowanie do kształtowania przez kontrahentów treści umowy ( jak np. art. 58, 353 1 czy 388 kc), stanowiąc implementację w polskim prawie postanowień dyrektywy nr 93/13/EWG z 5 kwietnia 1993 roku o nieuczciwych warunkach w umowach konsumenckich (Dz.U.UE.L.1993.95.29), co pociąga za sobą określone konsekwencje dla ich wykładni. Przede wszystkim owa wykładnia prowadzić musi do takich rezultatów, które pozwolą urzeczywistnić cele dyrektywy, wobec czego sądy krajowe, stosując prawo wewnętrzne, zobowiązane są tak dalece, jak jest to możliwe, dokonywać jego wykładni w świetle brzmienia i celu rozpatrywanej dyrektywy, ażeby osiągnąć przewidziany w niej rezultat, a zatem zastosować się do art. 288 akapit trzeci Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (zob. wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 2016-06-13, C-377/14). Krajowe sądy i trybunały powinny tak wykładać prawo wewnętrzne, aby w pełni uwzględniało ono nie tylko literę, ale również ducha prawa unijnego (zob. E. Łętowska w: System prawa prywatnego T.5 - Zobowiązania część ogólna, Warszawa 2013, s. 30). Stosując zatem art.
kc należy opierać się o wykładnię przyjazną dla prawa unijnego. Obowiązek ten - dokonywania wykładni prawa krajowego zgodnej z prawem UE - jest w istocie nierozerwalnie związany z systemem Traktatu, gdyż zezwala sądom krajowym na zapewnienie, w ramach ich właściwości, pełnej skuteczności prawa Unii przy rozpoznawaniu zawisłych przed nimi sporów. Odwołując się między innymi do przywołanej powyżej regulacji art. 385
kc nie jest wystarczające ustalenie, iż cała umowa była przedmiotem negocjacji, bowiem przedmiotem negocjacji muszą być konkretne jej postanowienia. W świetle dyspozycji art.
kc ciężar dowodu indywidualnego uzgodnienia postanowienia spoczywa na przedsiębiorcy, który zawarł umowę z konsumentem (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 grudnia 2019 roku, sygn. akt IV CSK 443/18). Tymczasem pozwany bank nie obalił domniemania, że postanowienia umowne nie zostały uzgodnione indywidualnie i powodowie mieli wypływ na treść postanowień umowy odnoszących się do klauzul przeliczeniowych (denominacyjnych). Przeprowadzone w sprawie postępowanie dowodowe wskazuje bowiem, że czynności pracowników pozwanego banku ograniczyły się właściwie wyłącznie do przedłożenia powodom do podpisu niezbędnych dla zawarcia umowy dokumentów, tj. najpierw wniosku kredytowego oraz oświadczeń niezbędnych do zawarcia umowy, a kolejno przygotowanego przez pozwanego formularza umowy. Podkreślić przy tym należy – w szczególności wobec wyartykułowanego w tym przedmiocie stanowiska pozwanego - że nie stanowi indywidualnego uzgodnienia postanowień umowy dokonanie przez konsumenta wyboru między różnymi typami umów oferowanymi przez bank (np. między kredytem w złotych polskich a indeksowanym/denominowanym do CHF) czy też potencjalna możliwość negocjacji umowy, bowiem kluczowe jest to, czy postanowienia przedstawionej konsumentom umowy były faktycznie przedmiotem uzgodnień i negocjacji stron, podczas gdy w przedmiotowej sprawie tak nie było. Sposób w jaki zawarto analizowaną umowę wskazuje w sposób oczywisty, że zawierając umowę kredytu strony nie uzgadniały jej poszczególnych postanowień, a jedynie skorzystały z wzorca jakim posługiwał się bank w prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. Powodowie nie mieli zatem realnej możliwości wpływania na postanowienia umowne w kluczowym dla sprawy zakresie. W tym miejscu warto zwrócić uwagę także i na to, że sposób wykonywania umowy przez pozwaną czy powodów pozostaje obojętny dla oceny abuzywności postanowień umownych, a co znajduje poparcie w utrwalonym w orzecznictwie poglądzie, zgodnie z którym prawodawca, wprowadzając do obrotu prawnego art.
kc nie zdecydował się na uzależnienie możliwości uznania danej klauzuli umownej za niedopuszczalną od sposobu wykonywania tej klauzuli przez kontrahenta konsumenta, a tym samym uznać należy, iż dla oceny klauzuli umownej dotychczasowy sposób jej wykonywania pozostaje całkowicie obojętny. Co nie mniej istotne - co do zasady - indywidualna kontrola wzorca umownego może następować nawet wówczas, gdy badana klauzula w ogóle nie była pomiędzy stronami stosowana. Uznać w konsekwencji tego należy, że ocena klauzuli umownej następuje bez względu na sposób jej stosowania (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 11 maja 2020 roku, sygn. akt VI ACa 817/18). Abuzywny charakter tych postanowień wynika natomiast już z tego, że to bank jednostronnie ustala kursy, podczas gdy konsument nie ma wpływu na wysokość swego zobowiązania, co narusza rażąco równowagę kontraktową. W okolicznościach faktycznych niniejszej sprawy nie można było także uznać, że odnoszące się do głównych świadczeń stron postanowienia umowne odsyłające do tabel kursowych banku były sformułowane w sposób jednoznaczny. Jak bowiem wskazał Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z dnia 16 lipca 2020 roku, sygn. akt C - 224/19 (teza 66), wymogu sformułowania warunków umowy prostym i zrozumiałym językiem nie można zawężać jedynie do zrozumiałości warunków pod względem formalnym i gramatycznym, a wręcz przeciwnie - z uwagi na ustanowiony przez dyrektywę nr 93/13 system ochrony opierający się na założeniu, iż konsument jest stroną słabszą niż przedsiębiorca między innymi ze względu na stopień poinformowania, omawiany wymóg przejrzystości musi podlegać wykładni rozszerzającej i być rozumiany jako nakazujący nie tylko, by dany warunek był zrozumiały dla konsumenta z gramatycznego punktu widzenia, ale także by umowa przedstawiała w sposób przejrzysty konkretne działanie mechanizmu, do którego odnosi się ów warunek, a także ewentualny związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach, tak by rzeczony konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne. Jak nadto wskazuje się w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości (zob. wyrok z dnia 3 marca 2020 roku, sygn. akt C-125/18) kwestia jasnego i zrozumiałego charakteru postanowienia umownego winna być rozpatrywana w świetle całokształtu istotnych okoliczności faktycznych sprawy, do których zaliczają się formy zachęty stosowane przez kredytodawcę w procesie negocjacji umowy i dostarczone na tym etapie informacje, z uwzględnieniem przy tym poziomu uwagi, jakiego można oczekiwać od właściwie poinformowanego oraz dostatecznie uważnego i rozsądnego przeciętnego konsumenta. Klauzule denominacyjne ujęte w zawartej przez strony umowie kredytu z dnia 27 kwietnia 2006 roku nie spełniały wskazanych kryteriów, a powodowie nie mieli możliwości – o czym była już mowa we wcześniejszej części rozważań - na ich podstawie samodzielnie oszacować ostatecznej kwoty swojego świadczenia. Klauzule te godziły przy tym w równowagę kontraktową stron umowy, stawiając powodów w znacznie gorszej pozycji od banku, co należy poczytywać za sprzeczne z dobrymi obyczajami oraz rażąco naruszające interesy kredytobiorców. Bez znaczenia przy tym pozostaje późniejsze wykonanie umowy, bowiem stosownie do treści art. 385 2 kc oceny abuzywności postanowień dokonuje się wedle stanu z chwili zawarcia umowy (zob. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 2018 roku, sygn. akt III CZP 29/17). Jednocześnie brak jest podstaw, ażeby uznać, iż zasady zmienności oprocentowania w analizowanej umowie określone zostały w sposób jasny i zrozumiały. Zgodnie bowiem z treścią §6 ust. 1-3 umowy kredyt oprocentowany był w walucie kredytu według zmiennej stopy procentowej w stosunku rocznym, której wysokość ustalana miała być w dniu rozpoczynającym pierwszy i kolejne trzymiesięczne okresy obowiązywania stawki referencyjnej, jako suma stawki referencyjnej i stałej marży. Pierwszy okres obowiązywania stawki referencyjnej rozpoczynał się w dniu wypłaty kredytu, a trzymiesięczne okresy obowiązywania stawki referencyjnej kończyły się w dniu poprzedzającym dzień, który datą odpowiada dniowi, w którym rozpoczął się poprzedni trzymiesięczny okres obowiązywania stawki referencyjnej, z uwzględnieniem zasad liczenia terminów oznaczonych w miesiącach, przewidzianych w przepisach kodeksu cywilnego. Dla celów ustalenia stawki referencyjnej P. (...) SA posługiwało się stawką LIBOR lub EURIBOR publikowaną odpowiednio o godzinie 11.00 GMT lub 11.00 na stronie informacyjnej Reuters, w drugim dniu poprzedzającym dzień rozpoczynającym pierwsze i kolejne trzymiesięczne okresy obowiązywania stawki referencyjnej, zaokrągloną według matematycznych zasad do czterech miejsc po przecinku, a w przypadku braku notowań stawki referencyjnej LIBOR lub EURIBOR dla danego dnia do wyliczenia stopy procentowej stosowano odpowiednio notowania z dnia poprzedzającego, w którym było prowadzone notowanie stawki LIBOR lub EURIBOR. Zmiana wysokości stawki referencyjnej powodowała zmianę wysokości stawki oprocentowania kredytu o taką samą liczbę punktów procentowych. Nie ulega zatem wątpliwości, iż sposób ustalania zasad zmienności oprocentowania w okresie kredytowania określony został przy użyciu pojęć i sformułowań fachowych, które dla osób spoza sektora bankowego są bądź to całkowicie bądź to przynajmniej częściowo nieznane i niezrozumiałe. Na aprobatę nie zasługiwało również stanowisko pozwanego, zgodnie z którym wywiązał się ona z obowiązku informacyjnego wobec powodów, informując ich o ryzyku kursowym oraz konsekwencjach z nim związanych, a udzielone przez pozwanego kredytobiorcom informacje bezsprzecznie pozwalały im na zrozumienie istotnych konsekwencji ekonomicznych zawieranej umowy na moment jej zawarcia, co uznać należy za wystarczające, w szczególności mając na uwadze, że nie można zasadnie wywodzić, iż pozwany powinien była uprzedzić powodów o tym, że kurs franka szwajcarskiego ulegnie tak znacznemu podwyższeniu, jak to nastąpiło na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, bowiem nie ma podstaw do przyjęcia, iż w chwili udzielania kredytów bank miał taką wiedzę lub przy zachowaniu należytej staranności mógł taką wiedzę uzyskać. Zdaniem Sądu wniosku o należytym poinformowaniu powodów o ryzyku związanym z zawarciem kredytu denominowanego do waluty obcej nie można wyciągnąć jedynie w oparciu o oświadczenie samych powodów zawarte w § 31 ust. 1 umowy, zgodnie z treścią którego kredytobiorcy oświadczali, że zostali poinformowani o ponoszeniu ryzyku zmiany kursów walutowych oraz o tym, że zmiana kursu walutowego będzie miała wpływ na wysokość zadłużenia z tytułu kredytu oraz wysokość rat kredytu. Okoliczność, że konsument oświadcza, iż jest świadomy potencjalnych ryzyk wynikających z zawarcia umowy, nie ma sama w sobie znaczenia dla oceny, czy przedsiębiorca spełnił wspomniany wymóg przejrzystości. Nie może zatem stanowić samoistnej podstawy do ustalania czy bank spełnił powinności na etapie zawierania umowy pisemne oświadczenie kredytobiorców o treści wynikającej z akt sprawy. Z oświadczenia złożonego przez powodów nie wynika bowiem jaka informacja została im przekazana przez bank i stanowiła podstawę wyrażenia woli o zaciągnięciu kredytu w walucie obcej, a nie ulega wątpliwości, że aby uważny i świadomy konsument miał co krytycznie analizować, musi najpierw otrzymać od przedsiębiorcy wyczerpujące i rzetelne informacje. Nie można przy tym z samego faktu istnienia nieograniczonego ryzyka kursowego wyprowadzać wiedzy powszechnej co do tego ryzyka i jego skutków. W ramach bowiem regulacji konsumenckich nie chodzi o to, by informować że kurs waluty może ulec nieograniczonym zmianom, lecz by przedstawić informację ukazującą znaczenie ekonomiczne i prawne takich zmian dla interesów i sytuacji konsumenta, w związku z czym bank powinien przedstawić kredytobiorcom taką informację co do możliwego kształtowania się sytuacji rynkowej w całym toku wykonywania umowy kredytu oraz jej wpływu na zobowiązania stron, jaką z racji profesjonalnego i wyspecjalizowanego uczestnictwa w rynku usług finansowych, posiadał w chwili zawarcia umowy. Tymczasem w świetle materiału procesowego zgromadzonego w aktach sprawy nie sposób przyjąć, ażeby taka informacja została powodom przekazana. W szczególności pośród dokumentów przedłożonych w poczet akt sprawy na próżno szukać jakichkolwiek informacji w tymże zakresie czy też symulacji tegoż w jaki sposób wzrost kursu waluty obcej przekładać się będzie na wysokość zobowiązania konsumenta. W konsekwencji tego wobec stanowiska procesowego powodów, który zaprzeczali uzyskaniu wyczerpujących i szczegółowych informacji dotyczących ryzyka kursowego, a w szczególności temu, aby przedstawione im były jakichkolwiek symulacje o wahaniu się kursu franka szwajcarskiego (vide: przesłuchanie powodów – k. 144 (płyta CD)) - sąd rozstrzygający niniejszą sprawę ustalił, że powodowie takowych informacji nie uzyskali. W tym miejscu godzi się zważyć także na stanowisko wyrażone w wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 4 listopada 2020 roku wydanym w sprawie o sygn. akt V ACa 300/20, w uzasadnieniu którego wskazano, że czym innym jest powszechna, ogólna wiedza o tym, że kursy walut ulegają zmianom i mogą wzrastać, co będzie wpływało na wahania wysokości kwot podlegających zwrotowi na rzecz banku, a czym innym jest świadomość, że kurs waluty może wzrosnąć w sposób drastyczny powodując, że kwota udzielonego kredytu, pomimo spłat może znacznie się zwiększyć. Jest to szczególnie istotne, jeśli weźmie się pod uwagę, że w latach 2005 – 2008, a zatem wtedy, gdy powodowie związali się z pozwanym analizowaną umową, co jest powszechnie wiadomym, kurs CHF utrzymywał się na niskim poziomie, a frank szwajcarski był uważany za bardzo stabilną walutę, co zresztą potwierdza również powszechność zaciągania przez obywateli kredytów indeksowanych lub dominowanych do walut obcych w tamtym czasie. Logicznym i jednocześnie zgodnym z zasadami doświadczenia życiowego, że gdyby kredyty indeksowane lub denominowane do walut obcych były wówczas uważane za ryzykowne, z pewnością zawieranie tego typu umów nie byłoby aż tak powszechne. Okoliczności jakie zaistniały w przedmiotowej sprawie, w postaci gwałtownego wzrost kursu CHF dowodzą, że dla podjęcia świadomej i rozsądnej decyzji o wyborze oferowanego przez bank kredytu niezbędną była wiedza konsumenta o istniejącym ryzyku walutowym, która to wiedza winna była wynikać z informacji uzyskanych od pracowników pozwanego banku, z tym zastrzeżeniem, że przekazywane informacje powinny były być na tyle precyzyjne i wyczerpujące, ażeby konsument miał możliwość stwierdzenia jakie są rzeczywiste ryzyka związane z zaciągnięciem kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego. W tym kontekście warto zwrócić uwagę także na stanowisko Sądu Najwyższego, jakie zajął on w przedmiocie zakresu obowiązków związanych z właściwym wypełnieniem nakazu informacyjnego przez przedsiębiorcę oraz wagi jego prawidłowego dopełnienia – wyrażone w wyroku z dnia 27 listopada 2019 roku, sygn. akt II CSK 483/19 – a zgodnie z którym nie jest wystarczające wskazanie w umowie, że ryzyko związane ze zmianą kursu waluty ponosi kredytobiorca oraz odebranie od kredytobiorców, zawartego we wniosku o udzielenie kredytu czy też w samej umowie kredytu oświadczenia o standardowej treści, że zostali poinformowani o ponoszeniu ryzyka wynikającego ze zmiany kursu waluty oraz przyjęli do wiadomości i akceptują to ryzyko. Wprowadzenie do umowy kredytowej zawieranej na wiele lat, na nabycie czy też remont nieruchomości stanowiącej z reguły dorobek życia przeciętnego konsumenta, mechanizmu działania ryzyka kursowego, wymaga szczególnej staranności banku w zakresie wyraźnego wskazania zagrożeń wiążących się z oferowanym kredytem, tak by konsument miał pełne rozeznanie konsekwencji ekonomicznych zawieranej umowy. Sąd Najwyższy zwrócił przy tym uwagę, iż banki wystawiały na nieograniczone ryzyko kursowe kredytobiorców, którzy najczęściej nie mieli zdolności kredytowej do zaciągnięcia kredytu złotówkowego, czego banki jako profesjonaliści byli świadomi, oferując tego rodzaju produkt (kredyt frankowy) celem zwiększenia popytu na swoje usługi. Podkreślić należy również, że spłata przez powodów w dniu 15 kwietnia 2021 roku zaciągniętego zobowiązania w całości, nie uniemożliwia im skutecznego dochodzenia zwrotu spełnionego na podstawie umowy z dnia 27 kwietnia 2006 roku – zawierającej klauzule abuzywne – świadczenia. Wyjaśnić w tym kontekście należy, iż zaprezentowane przez pozwanego stanowisko nie uwzględnia tego, że niedozwolone postanowienia umowne – w myśl art.
zdanie pierwsze kc –nie wiążąc konsumenta nie wywołują skutków prawnych od samego początku i z mocy samego prawa, a zatem bez potrzeby powoływania się przez konsumenta na ich abuzywność. Niedozwolone postanowienie umowne dotknięte jest sankcją bezskuteczności na korzyść konsumenta, który może następczo udzielić świadomej i wolnej zgody na to postanowienie i w ten sposób przywrócić mu skuteczność z mocą wsteczną. W przedmiotowej sprawie nie wykazano, ażeby powodowie kiedykolwiek złożyli oświadczenie, że ich wolą jest utrzymanie umowy w pierwotnym jej kształcie. Co przy tym warte podkreślenia, oświadczenie takie musiałoby zostać poprzedzone szczegółową informacją kredytodawcy o zawarciu w umowie postanowień niedozwolonych oraz konsekwencjach tegoż faktu, w tym informacją o wynikających z tego dla kredytobiorców konsekwencjach ekonomicznych. Jedynie bowiem w takich warunkach kredytobiorcy mogliby udzielić świadomej oraz wyraźnej zgody na zakwestionowane postanowienia umowy, rezygnując przy tym z ochrony konsumenckiej udzielanej im z mocy prawa. Tymczasem pozwany nie tylko takich informacji powodom nie udzieliła, ale w toku niniejszego postępowania stał niezmiennie na stanowisku, iż zawarta między stronami umowa jest ważna i skuteczne oraz, że nie znajdują się w niej żadne klauzule niedozwolone. Nieuprawnione jest zatem przypisywanie zachowaniu powodów – którzy w całości uiścili na rzecz kredytodawcy wyliczone w oparciu o nieważną umową świadczenie – dorozumianej woli sanowania bezskutecznych postanowień umownych (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 24 września 2021 roku, sygn. akt I ACa 831/20). W uzupełnieniu jedynie tej części rozważań warto jeszcze wskazać, że aktualne orzecznictwo w sprawach związanych z kredytami frankowymi, wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawach tzw. „frankowiczów” oraz Dyrektywa nr 93/13 nie wskazują, ze konsument jest zobowiązany do złożenia w sądzie oświadczenia o skutkach nieważności umowy kredytowej, bowiem sankcja nieważności nieuczciwego zapisu umowy nie może być uzależniona od złożenia przez konsumenta dodatkowego oświadczenia, a sądy krajowe są zobowiązane do stwierdzenia z urzędu, że umowa zawiera nieuczciwy zapis i wyłączenia takich zapisów z umowy (zob. wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z dnia 7 grudnia 2023 roku, sygn. akt C-140/22). Należy zatem przyjąć, że pouczenie lub odpowiadające mu oświadczenie konsumenta, choć może być dla konsumenta użyteczne, to jednak nie może być traktowane jako przesłanka konieczna powstania lub wymagalności roszczenia konsumenta oraz możliwości orzeczenia o nieważności umowy zawierającej klauzule niedozwolone. Uwzględniając całokształt poczynionych powyżej rozważań prawnych, Sąd przyjął, iż w poddanej analizie na gruncie przedmiotowej sprawy umowie kredytu hipotecznego z dnia 27 kwietnia 2006 roku występują klauzule niedozwolone, które – jako odnoszące się do klauzul walutowych oraz kursów walut - dotyczą świadczeń głównych stron. Przyjęcie takiegoż stanowiska przesądza z kolei o uznaniu całej umowy za nieważną, z uwagi na fakt, iż nie stosuje się wówczas skutków przewidzianych w art.
kc, zgodnie z którym jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie. W przypadku bowiem świadczeń głównych stron zastosowanie tegoż mechanizmu w sposób oczywisty nie jest możliwe, co prowadzi do stwierdzenia nieważności całej umowy w oparciu o przepis art. 58 §1 kc. Niewątpliwie doniosłą konsekwencją stwierdzenia nieistnienia stosunku prawnego wskutek nieważności umowy kredytu jest konieczność poczytywania takiej umowy za nigdy niezawartą. Orzeczenie sądu w tym przedmiocie ma charakter deklaratoryjny, co oznacza, że Sąd nie kreuje takiego skutku, a jedynie potwierdza, że ze względu na doniosłe wady umowy nie funkcjonuje – i nie funkcjonowała - ona pomiędzy stronami od samego początku. Sankcja bezwzględnej nieważności umowy powoduje natomiast, że strony winny dokonać zwrotu świadczeń, które otrzymały w wykonaniu nieważnej umowy kredytu. W konsekwencji powyższego stwierdzenie nieważności umowy powoduje po stronie kredytobiorcy obowiązek zwrot kapitału uzyskanego od banku tytułem kredytu, podczas gdy po stronie banku obowiązek zwrotu na rzecz kredytobiorcy sumy świadczeń uzyskanych tytułem rat kapitałowo-odsetkowych spełnionych przez cały okres kredytowania. Podstawą prawną roszczenia w takim przypadku jest przepis art. 405 kc w zw. z art. 410 kc, które to regulacje dotyczą świadczenia nienależnego. Kwestia sposobu rozliczenia świadczeń wynikających z nieważnej umowy kredytowej stanowiła przedmiot sporu zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie sądowym, z uwagi na dwie konkurencyjne teorie określające sposób zwrotu dokonanych przez strony świadczeń tj. teorię salda i teorię dwóch kondykcji. Pierwsza z nich przewiduje, że pieniądze powinna zwrócić strona, która uzyskała większą korzyść, a stosując tę teorię sąd dokonuje w procesie niejako automatycznej kompensaty wzajemnych roszczeń stron. Teoria salda zakłada, że w przypadku kiedy Sąd dojdzie do przekonania, że umowa kredytu jest nieważna, wówczas dokonuje porównania wartości wzbogacenia każdej ze stron umowy i wskazuje powstanie roszczenia tylko po tej stronie umowy, której wzbogacenie posiada wyższą wartość. Wysokość roszczenia w takim przypadku będzie stanowiła różnica pomiędzy kwotą większego wzbogacenia i kwotą mniejszego wzbogacenia. Z kolei teoria dwóch kondykcji zakłada, że w sytuacji stwierdzenia przez sąd, że umowa jest nieważna, każda ze stron umowy – a zatem tak kredytobiorca, jak i bank - stały się bezpodstawnie wzbogacone. W konsekwencji powyższego każdej ze stron przysługuje odrębne roszczenie, którego można dochodzić niezależnie od roszczenia przysługującego drugiej stronie. To właśnie teorię dwóch kondycji ostatecznie zaaprobowały sądy powszechne oraz Sąd Najwyższy jako prawidłowy sposób dla rozstrzygnięcia przedmiotowej kwestii. Stronie, która w wykonaniu umowy kredytu dotkniętej nieważnością, spłacała kredyt, przysługuje roszczenie o zwrot spłaconych środków pieniężnych jako świadczenia nienależnego (art. 410 § 1 kc w związku z art. 405 kc) niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu zwrotu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu. Jeżeli więc bez bezskutecznego postanowienia umowa kredytu nie może wiązać, konsumentowi i kredytodawcy przysługują odrębne roszczenia o zwrot świadczeń pieniężnych spełnionych w wykonaniu tej umowy (zob. uchwała Sądu Najwyższego w składzie 7 sędziów z dnia 7 maja 2021 roku, sygn. akt III CZP 6/21). Zmierzając do zakończenia rozważań prawnych czynionych na gruncie okoliczności faktycznych niniejszej sprawy należy zważyć, że pozwany nie może skutecznie bronić się przed roszczeniem strony powodowej powołaniem się na przepis art. 411 pkt 2 kc, stosownie do treści którego nie można żądać zwrotu świadczenia, jeżeli spełnienie świadczenia czyni zadość zasadom współżycia społecznego. Nieprzekonująca jest bowiem ogólna teza, że konsument spłacający kredyt udzielony mu na podstawie umowy dotkniętej nieważnością, czyni zadość zasadom współżycia społecznego w rozumieniu analizowanego przepisu. Unormowanie to jest w orzecznictwie interpretowane wąsko i stosowane w praktyce w odniesieniu do świadczeń quasi-alimentacyjnych czy też związanych ze stosunkiem pracy (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 lutego 2011 roku, sygn. akt I CSK 286/10) i w zasadzie nie ma potrzeby sięgania do niego w sytuacji, w której wzbogacony środkami pieniężnymi wypłaconymi przez bank w wykonaniu nieważnej umowy kredytu jest prawnie - a nie tylko moralnie - zobowiązany do jej zwrotu (zob. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 16 lutego 2021 roku, sygn. akt III CZP 11/20). Skutecznym środkiem obrony pozwanego nie może być także przepis art. 411 pkt 4 kc, zgodnie z treścią którego nie można żądać zwrotu świadczenia jeżeli świadczenie zostało spełnione zanim wierzytelność stała się wymagalna. Jak bowiem podkreślił Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 03 marca 2022 roku, sygn. akt II CSKP 502/22 przepis art. 411 pkt 4 kc nie ma w ogóle zastosowania do świadczenia nienależnego, gdyż dotyczy zobowiązań istniejących, acz niewymagalnych. W wypadkach zaś takich, jak zaistniały an gruncie przedmiotowej sprawy, podstawa świadczenia w ogóle nie powstała, więc brak jest roszczenia, które mogłoby jeszcze nie być wymagalne (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 31 sierpnia 2021 roku, sygn. akt I NSNc 93/20). Ponadto w przypadku nieważności umowy kredytu walutowego, zobowiązania stron do zwrotu otrzymanych nienależnie świadczeń są od siebie niezależne, a w rezultacie czego spełnione już przez kredytobiorców świadczenia tytułem spłaty rat nie stanowią zaliczki na poczet niewymagalnego roszczenia banku z tytułu nienależnego świadczenia (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 06 lipca 2021 roku, sygn. akt III CZP 41/20). Innymi słowy, jeżeli kredytobiorca spełnia świadczenie w wykonaniu umowy, która okazuje się nieważna - a świadczenie w konsekwencji nienależne - to nie jest możliwe następcze stwierdzenie, że świadczenie kredytobiorcy było spełniane na poczet przyszłego, niewymagalnego w chwili zapłaty roszczenia banku o zwrot kwoty udzielonego kredytu. Taka zmiana kwalifikacji spełnianego świadczenia abstrahowałaby całkowicie od woli stron, naruszając przy tym dyspozycję art. 451 kc, zgodnie z treścią którego dłużnik mający względem tego samego wierzyciela kilka długów tego samego rodzaju może przy spełnieniu świadczenia wskazać, który dług chce zaspokoić. Jednakże to, co przypada na poczet danego długu, wierzyciel może przede wszystkim zaliczyć na związane z tym długiem zaległe należności uboczne oraz na zalegające świadczenia główne (§1), zaś jeżeli dłużnik nie wskazał, który z kilku długów chce zaspokoić, a przyjął pokwitowanie, w którym wierzyciel zaliczył otrzymane świadczenie na poczet jednego z tych długów, dłużnik nie może już żądać zaliczenia na poczet innego długu (§2).W braku oświadczenia dłużnika lub wierzyciela spełnione świadczenie zalicza się przede wszystkim na poczet długu wymagalnego, a jeżeli jest kilka długów wymagalnych - na poczet najdawniej wymagalnego. Kredytobiorca nie spełnia bowiem w takim przypadku świadczenia na poczet jeszcze niewymagalnego roszczenia banku o zwrot nienależnego świadczenia, ale działa w przekonaniu, że umowa kredytu jest ważna i wiążąca strony, podczas gdy podstawą spełnienia świadczenia przez kredytobiorcę jest zobowiązanie nieistniejące (z tytułu umowy kredytu), a nie odrębne zobowiązanie - istniejące, ale niewymagalne (zwrot nienależnego świadczenia). Brak wymagalności nie jest w żadnym wypadku równoznaczny z nieistnieniem podstawy świadczenia, uzasadniającej dochodzenie roszczenia o zwrot świadczenia nienależnego. Sąd ustalił stan faktyczny na podstawie przeprowadzonego postępowania dowodowego, w ramach którego oparł się na dowodach z dokumentów - których wiarygodność nie była kwestionowana przez żadną ze stron oraz nie budziła wątpliwości Sądu – oraz na osobowych środkach dowodowych w postaci przesłuchania powodów S. H.i E. H. a których zeznania Sąd uznał za wiarygodne. Wątpliwości Sądu nie budziła wysokość dochodzonego przez powodów roszczenia, bowiem kwota 85.442,17 zł odpowiada sumie wpłat uiszczonych przez powodów na rzecz pozwanego tytułem spłaty rat, podwyższonej o kwotę 770,67 zł pobraną przez pozwanego tytułem prowizji za udzielenie kredytu (84.671,50 zł +770,67 zł = 85.442,17 zł) i wynika wprost ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, a w szczególności z wystawionego przez pozwanego zaświadczenia wraz z załącznikiem (k. 28-32). Aprobując zatem teorię dwóch kondykcji - której przyjęcie implikuje uznanie, iż każdej ze stron umowy kredytowej przysługuje odrębne roszczenie - Sąd uwzględnił powództwo w całości, o czym orzekł jak w punkcie I. sentencji wyroku. Zgodnie zaś z art. 481 § 1 kc jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Art. 481 § 2 kc stanowi z kolei, że od zaległych odsetek można żądać odsetek za opóźnienie dopiero od chwili wytoczenia o nie powództwa, chyba że po powstaniu zaległości strony zgodziły się na doliczenie zaległych odsetek do dłużnej sumy. Sąd zatem uwzględnił również żądanie powodów w zakresie zasądzenia odsetek ustawowych za opóźnienie od dochodzonej kwoty i zasądził je od daty wskazanej w pozwie, tj. od dnia 15 października 2025 roku do dnia zapłaty. Z przedłożonych dokumentów wynika bowiem, że swoje roszczenie powodowie postawił w stan wymagalności przedsądowym wezwaniem do zapłaty z dnia 18 września 2025 roku (k. 33-34), wyznaczając siedmiodniowy termin od dnia jego doręczenia na spełnienie świadczenia. Wezwanie to zostało pozwanemu skutecznie doręczone w dniu 07 października 2025 roku, stąd też zasądzenie odsetek od dnia następującego po upływie terminu wyznaczonego na spełnienie świadczenia było w pełni uzasadnione. O kosztach procesu Sąd orzekł w punkcie II. i III. sentencji wyroku na podstawie art. 98 § 1, 1 1 i 3 kpc w zw. z art. 99 kpc oraz w zw. z art. 108 § 1 kpc i obciążył nimi pozwanego jako stronę przegrywającą niniejszy proces w całości, zasądzając od niego na rzecz każdego z powodów kwotę po 5.917 zł (5.400 + 500 zł + 17 zł). Na koszty w niniejszym postępowaniu składało się wynagrodzenie pełnomocnika procesowego powodów będącego radcą prawnym w stawce minimalnej ustalonej na podstawie § 2 pkt 6 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. z 2023 r., poz. 1964) na kwotę 5.400 zł , kwota 1.000 zł tytułem opłaty sądowej od pozwu oraz kwota 34 zł (2x17 zł) uiszczona tytułem opłaty skarbowej od pełnomocnictw. W tym miejscu godzi się wskazać, że Sąd nie znalazł podstaw do uwzględnienia wniosku strony powodowej o zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w dwukrotnej wysokości. Przedmiotowa sprawa dotyczyła roszczeń związanych z umowami frankowymi, które to nie są już sprawami precedensowymi, a za przyznaniem wynagrodzenia w wysokości podwójnej stawki minimalnej nie przemawiał także nakład pracy pełnomocnika. Stosownie bowiem do treści § 15 przywołanego powyżej rozporządzenia opłatę ustala się w wysokości przewyższającej stawkę minimalną, która nie może przekroczyć sześciokrotności tej stawki ani wartości przedmiotu sprawy, jeśli uzasadnia to: niezbędny nakład pracy radcy prawnego, w szczególności poświęcony czas na przygotowanie się do prowadzenia sprawy, liczba stawiennictw w sądzie, w tym na rozprawach i posiedzeniach, czynności podjęte w sprawie, w tym czynności podjęte w celu polubownego rozwiązania sporu, również przed wniesieniem pozwu
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.