Jak stanowi przywołany już art.
postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Za nieuzgodnione indywidualnie uznaje się z kolei te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu . W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta (§ 3). Jednocześnie stosownie do § 4 wskazanego przepisu ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje. Niewystarczające jest przy tym wykazanie, że toczyły się negocjacje co do treści umowy czy nawet danej klauzuli, jeżeli ostatecznie nie uległa ona zmianie w stosunku do przedstawionej przez konsumenta propozycji, chyba że przedsiębiorca wykaże, że klauzula została przyjęta w wyniku „rzetelnych i wyrównanych negocjacji”. Przewidziane w art.
„działanie wbrew dobrym obyczajom” w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego wyraża się w tworzeniu przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową tego stosunku, natomiast „rażące naruszenie interesów konsumenta” oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym ( wyrok SN z dnia 13 lipca 2005 r., sygn. akt I CK 832/04, Pr.Bankowe 2006/3/8). Obie wskazane w tym przepisie formuły prawne służą do oceny tego czy standardowe klauzule zawarte we wzorcu umownym przekraczają zakreślone przez ustawodawcę granice rzetelności kontraktowej. Z powyższych rozważań wynika zatem, że Sąd ma obowiązek zbadać z urzędu, czy umowa jest uczciwa i sprawiedliwa oraz czy nie ma w niej klauzul, które są niedozwolone. To do podmiotu dochodzącego należności należy natomiast udowodnienie, że jej roszczenia są słuszne, a warunki umowy zostały indywidualnie wynegocjowane z konsumentem, gdyż to na nim spoczywa w tym zakresie ciężar dowodu. Jeśli Sąd po przeanalizowaniu przedłożonych dokumentów dojdzie do wniosku, że słabsza strona umowy nie była świadoma tego, co podpisuje, albo w umowie występują klauzule niedozwolone, to stwierdzi, że w danym zakresie umowa nie wiąże konsumenta. W umowie pożyczki głównymi świadczeniami stron są: po stronie pożyczkodawcy udostępnienie określonych środków finansowych do korzystania przez określony okres, a po stronie pożyczkobiorcy zwrot tych środków. Umowa pożyczki może być umową odpłatną, a skoro tak, to wynagrodzenie pożyczkodawcy powinno być wyraźnie określone w umowie. Zwyczajowo formę wynagrodzenia za korzystanie z cudzego kapitału stanowią odsetki. Pożyczkodawca może ponadto pobierać inne opłaty np. na pokrycie kosztów ponoszonych w związku z udzieleniem pożyczki, ale należy podkreślić, że rzetelny i uczciwy pożyczkodawca powinien w umowie jasno wskazać, które opłaty stanowią zysk przedsiębiorcy, a które są pobierane na pokrycie takich kosztów, przy czym koszty te powinny zostać określone w sposób konkretny. Jednocześnie za niedozwolone postanowienia należy uznać takie, które pod postacią opłaty pobieranej formalnie na pokrycie kosztów związanych z udzieleniem pożyczki, w rzeczywistości stanowią dla pożyczkodawcy źródło dodatkowego zysku, ukrytego przed konsumentem i pozwalającego jednocześnie na ominięcie przepisów o odsetkach maksymalnych. Przenosząc powyższe rozważania na grunt niniejszej sprawy Sąd uznał, że umowa pożyczki zawarta przez poprzednika prawnego powoda z pozwanym zawiera niedozwolone klauzule umowne w zakresie wynagrodzenia prowizyjnego. Nie uszło uwadze Sądu, że powód nawet nie twierdził, że postanowienia umowy w tym zakresie zostały indywidualnie uzgodnione z pozwanym. Twierdził jedynie, że Z. T. nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń do postanowień umowy, zaakceptował warunki wskazane przez pożyczkodawcę i nie skorzystał z możliwości odstąpienia od umowy. Jednakże w ocenie Sądu sam fakt, że konsument nie zgłaszał zastrzeżeń do postanowień umowy nie świadczy automatycznie o tym, że zostały one z nim uzgodnione indywidualnie, wręcz przeciwnie, świadczy to o tym, że żadne negocjacje się nie toczyły. Powód nie przedstawił żadnych dowodów, a w szczególności samej umowy pożyczki czy też wniosku o jej udzielenie, wskazujących na to, aby pozwany miał rzeczywisty wpływ na treść umowy, a w szczególności na postanowienia dotyczące wysokości prowizji. O braku takiego wpływu świadczy także specyfika sposobu zawarcia przedmiotowej umowy pożyczki, a mianowicie za pomocą środków porozumiewania się na odległość. Doświadczenie życiowe każe zakładać, że postanowienia umowne dotyczące wynagrodzenia prowizyjnego przy tego typu umowach nie są dobrowolne i nie są indywidualnie uzgadniane z konsumentem. Nie pozostawia jednocześnie wątpliwości, że postanowienia umowne dotyczące prowizji nie stanowią głównych świadczeń stron. Potwierdził to również Sąd Najwyższy, który stwierdził, że wynagrodzenie prowizyjne (prowizja), stanowiące wynagrodzenie z tytułu udzielenia pożyczki, przewidziane w umowie pożyczki, do której mają zastosowanie przepisy ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim nie jest świadczeniem głównym w rozumieniu art.
( uchwała SN z dnia 27 października 2021 r., sygn. akt III CZP 43/20, LEX nr 3246823). W ocenie Sądu rozpoznającego niniejszą sprawę postanowienie przedmiotowej umowy pożyczki określające prowizję na kwotę 6.083,28 złotych jest niezgodne z dobrymi obyczajami i narusza interes pozwanego. Wynagrodzenie prowizyjne we wskazanej powyżej kwocie stanowi bowiem aż 76% całkowitej kwoty pożyczki w wysokości 8.000 złotych. Zdaniem Sądu jest ona niewspółmiernie wysoka w stosunku do całkowitej kwoty pożyczki. Trzeba przy tym wskazać, że prowizja została przewidziana niezależnie od naliczanych od pożyczki odsetek w wysokości 10,0% w dniu zawarcia umowy. Jednocześnie w umowie ramowej (bo tylko ona została przedłożona Sądowi) nie wskazano jakie konkretnie czynności związane z udzieleniem pożyczki pociągają za sobą aż tak wysokie koszty. Uzasadnione jest zatem przyjęcie, że w istocie prowizja ta miała stanowić dla pożyczkobiorcy dodatkowe źródło zysku. Postanowienie to kształtuje jednak sytuację pozwanego w sposób podobny do lichwy, która powszechnie uważana jest za sprzeczną z dobrymi obyczajami. Zatem w ocenie Sądu postanowienia umowy zawartej przez pożyczkodawcę i pozwanego określające wysokość prowizji spełniają przesłanki abuzywności i dlatego też nie wiążą pozwanego, pozostawiając umowę w mocy w pozostałym zakresie. Tym samym należało przyjąć, że wynagrodzenie prowizyjne wynosi zero. Sąd nie znalazł bowiem podstaw, by wbrew woli którejkolwiek ze stron umowy pożyczki, a także wbrew obowiązującemu prawu, ustalić wynagrodzenie prowizyjne na innym, niższym niż przewidziany w umowie poziomie. Niezależnie od powyższego, należy wskazać, że brak jest obiektywnego miernika, na podstawie którego można by było ustalić taką usprawiedliwioną wysokość, a więc każde inne rozwiązanie miałoby charakter arbitralny i jednocześnie byłoby działaniem sprzecznym z prawem. Podsumowując, skoro wynagrodzenie prowizyjne wynosiło 0 złotych, to należy wskazać, że pozwany był zobowiązany do zwrotu kwoty 9.570,31 złotych stanowiącej sumę całkowitej kwoty pożyczki w wysokości 8.000 złotych oraz kwoty odsetek – 1.570,31 złotych (trzeba jednak zaznaczyć, że pożyczkodawca nie wskazał w umowie ramowej od jakiej kwoty odsetki są naliczane, tj. czy wyłącznie od kwoty pożyczki, czy też od kwoty pożyczki powiększonej o prowizję). Mając natomiast na uwadze, że pozwany spłacił łącznie 12.820,14 złotych, to należało uznać, że Z. T. spełnił już w całości swoje zobowiązanie wobec powoda i dlatego też Sąd oddalił powództwo w całości. Na marginesie należy jeszcze zauważyć, że zgodnie z §6 pkt 6.10 umowy ramowej, jeżeli pożyczkobiorca opóźnia się ze spłatą dwóch rat, to pożyczkodawca może wypowiedzieć umowę, o ile wcześniej wezwie go do zapłaty zaległych rat w terminie 7 dni. Tymczasem w niniejszej sprawie powód nie przedstawił dowodu wskazującego na to, że takie wezwanie zostało skierowane do pozwanego. Przedłożył jedynie pismo zawierające już samo wypowiedzenie umowy, ale co również ważne, bez żadnego potwierdzenia doręczenia tego pisma pożyczkobiorcy ani nawet bez potwierdzenia jego nadania. Co prawda przedstawił jakiś wyciąg (k. 34), ale w związku z tym, że nie był on podpisany ani w żaden inny sposób oznaczony, Sąd nie był w stanie stwierdzić czy jest to np. wyciąg z książki nadawczej czy czegokolwiek innego. Ponadto, Sąd w elektronicznym postępowaniu upominawczym stwierdzając brak podstaw do wydania nakazu zapłaty i uzasadniając swoje stanowisko wskazywał na naruszenie przez powoda zasady anatocyzmu z art. 482 k.c., zgodnie z którym od zaległych odsetek można żądać odsetek za opóźnienie dopiero od chwili wytoczenia o nie powództwa, chyba że po powstaniu zaległości strony zgodziły się na doliczenie zaległych odsetek do dłużnej sumy. Tymczasem sam powód, w treści pozwu, wskazywał, że na dochodzoną kwotę składa się niezapłacona do tej pory kwota pożyczki oraz odsetki, a jednocześnie domagał się zasądzenia odsetek za opóźnienie od całości nie od dnia wniesienia pozwu, ale od daty wcześniejszej, tj. od 1 kwietnia 2020 roku. Treści swojego żądania w tym zakresie nie zmienił kierując pozew do tutejszego Sądu. Mając na uwadze powyższe, orzeczono jak w sentencji. ZARZĄDZENIE (...)
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.