← Polska

VIII GC 1117/25

Sygn. akt VIII GC 1117/25 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 11 maja 2026 roku Sąd Rejonowy w Bydgoszczy VIII Wydział Gospodarczy w składzie następującym: Przewodniczący Sędzia Przemysław

k.p.c. Zgodnie z powyższym przepisem podstawą zarzutu potrącenia może być tylko wierzytelność pozwanego z tego samego stosunku prawnego co wierzytelność dochodzona przez powoda, chyba że wierzytelność ta jest niesporna, stwierdzona prawomocnym orzeczeniem sądu, orzeczeniem sądu polubownego, ugodą zawartą przed sądem albo sądem polubownym, zatwierdzoną przez sąd ugodą zawartą przed mediatorem, lub uprawdopodobniona dokumentem potwierdzającym jej uznanie przez powoda. Stosownie do treści § 2 rzeczonego przepisu, pozwany może podnieść zarzut potrącenia nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch tygodni od dnia, gdy jego wierzytelność stała się wymagalna. Zarzut potrącenia może zostać podniesiony tylko w piśmie procesowym. Do pisma tego stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące pozwu, z wyjątkiem przepisów dotyczących opłat (art.

§ 3k.p.c.).

Z powyższego wynika, iż obecna konstrukcja procesu cywilnego w sposób istotny ogranicza możliwości stron w procesowym podnoszeniu zarzutu potrącenia, zarówno w zakresie momentu procesu w jakim jest wskazywany, ale przede wszystkim w stosunku do charakteru wierzytelności, z jakiej wyprowadzana jest wierzytelność będąca jego podstawą. Uzasadnieniem dla powyższego była chęć uniknięcia poszerzania procesu o badanie stosunków prawnych zupełnie nie związanych z tym stosunkiem prawnym, z którego powód wywodzi swe roszczenia i który stanowi zasadniczy przedmiot rozpoznania w procesie (zob. uzasadnienie projektu ustawa z dnia 4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw, Druk nr 3137). Niespełnienie przesłanek formalnych zarzutu potrącenia powoduje pominięcie twierdzenia o potrąceniu i nierozpoznanie zarzutu. Natomiast niespełnienie przesłanek materialnych skutkuje nieuwzględnieniem żądania oddalenia powództwa z powodu wygaśnięcia wierzytelności powoda. Nie należy utożsamiać zarzutu potrącenia z oświadczeniem woli o potrąceniu. Za pomocą procesowego zarzutu potrącenia pozwany może powołać się na potrącenie (oświadczenie woli), jakie nastąpiło w przeszłości. Zarzut potrącenia może też być połączony z oświadczeniem woli o potrąceniu, jeżeli oświadczenie to nie zostało uprzednio złożone (zob. A. Torbus (w:) Kodeks postępowania cywilnego. Koszty sądowe w sprawach cywilnych. Dochodzenie roszczeń w postępowaniu grupowym. Przepisy przejściowe. Komentarz do zmian, t. 1, red. T. Zembrzuski, Warszawa 2020, art.

k.p.c.). Przechodząc do powyższej oceny należało wskazać, iż nie ulegało żadnej wątpliwości, iż w przedmiotowy zarzut był w toku niniejszej procesu w pełni dopuszczalny. Nie tylko doszło do wypełnienia przesłanek formalnych (zarzuty sformułowano w piśmie procesowym, w przepisanym terminie), ale również charakter zgłoszonej wierzytelności strony pozwanej w pełni mieścił się w katalogu z art.

§ 1k.p.c.

– jasnym bowiem było, iż obie wynikały one z tego samego stosunku prawnego. W świetle powyższego wskazać należało, iż pod pojęciem wierzytelności pochodzącej z tego samego stosunku prawnego należy rozumieć zarówno wierzytelność, której źródłem jest dokładnie ten sam stosunek obligacyjny, tj. ta sama umowa, jak też to samo zdarzenie wywołujące szkodę. Co kluczowe, nie mogą być to takie same stosunki prawne, albowiem w takiej sytuacji brak jest zachowania zarówno tożsamości podmiotowej jak i przedmiotowej (tak K. Panfil [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz. Art. 1–505

(39). Tom I, red. O. M. Piaskowska, Warszawa 2024, art. 203
(1)). Przenosząc powyższe na grunt stanu faktycznego niniejszej sprawy podkreślić należało, iż zarówno powód jak i pozwany swoje roszczenia opierali na zapisach umowy z 15 października 2024 r. – z jednej bowiem strony było to żądanie zapłaty za wykonane prace, a z drugiej wierzytelność z tytułu kary umownej, której podstawą były zapisy w/w stosunku obligacyjnego. Wszystko powyższe prowadziło do uznania, iż doszło do spełnienia analizowanej przesłanki z art.

§ 1k.p.c.

W dalszej kolejności należało skupić się nad materialnoprawnym aspektem podniesionego zarzutu, w tym poszczególnymi elementami zawartymi w art. 498 § 1 k.c., a zwłaszcza nad samym istnieniem wierzytelności po stronie pozwanego i jego wysokością. To bowiem powyższe zagadnienia stanowiły istotę sporu pomiędzy stronami w ramach niniejszego procesu. Odnosząc się do powyższego w pierwszej kolejności podkreślenia wymagało, że wierzytelność pozwanego, na której oparte zostało oświadczenie o potrąceniu, wynikała z kary umownej – z uwagi na odstąpienie od umowy z uwagi na okoliczności, za które odpowiedzialność ponosi powód. Kluczowym dla końcowego rozstrzygnięcia była więc ocena zasadności przedmiotowego obciążenia. Sam bowiem fakt uregulowania w umowie stron jej podstaw czy też kwestia jej wysokości (abstrahując w tym miejscu od zagadnienia miarkowania) nie były pomiędzy stronami sporne. W tym zakresie zauważyć należało, iż zgodnie z art. 483 § 1 k.c. strony mogą zastrzec w umowie, że naprawienie szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego nastąpi przez zapłatę określonej sumy. W razie niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania kara umowna należy się wierzycielowi w zastrzeżonej na ten wypadek wysokości bez względu na wysokość poniesionej szkody (art. 484 § 1 k.c.). Kara umowna jest dodatkowym zastrzeżeniem umownym wprowadzanym do umowy w ramach swobody kontraktowania, mającym na celu wzmocnienie skuteczności więzi powstałej między stronami w wyniku zawartej przez nie umowy i służy realnemu wykonaniu zobowiązań (wyrok Sądu Najwyższego z 8 sierpnia 2008 r., sygn. V CSK 85/08, LEX nr 457785). Decydując się na zastrzeżenie w treści umowy kary umownej, strony powinny precyzyjnie wskazać podstawę do jej naliczenia (np. nienależne wykonanie, niewykonanie jednego ze świadczeń, wadliwość przedmiotu świadczenia, opóźnienie, zwłokę w wykonaniu świadczenia) i jednocześnie wskazać jej określoną wysokość albo kryterium jej ustalenia (Z. Gawlik [w:] Kodeks cywilny. Komentarz, t. 3, Część ogólna, red. A. Kidyba, 2010, kom. do art. 483, pkt 4). Jest to bowiem instytucja, która w sposób szczególny reguluje odpowiedzialność zobowiązanego, w związku z czym jej zapisy winny być wykładane ściśle. Niezbędnym było również w kontekście zagadnień mający istotne znacznie w toku niniejszej sprawy wskazanie, iż w orzecznictwie i doktrynie zgodnie przyjmuje się, że konstrukcja kary umownej opiera się na zasadach odpowiedzialności odszkodowawczej z art. 471 k.c. (poza kwestią szkody), stanowiąc formę odszkodowania umownego (tzw. surogat odszkodowania). Zakres odpowiedzialności z tytułu kary umownej pokrywa się w pełni z zakresem ogólnej odpowiedzialności dłużnika za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania. Z tego też względu przesłanki obowiązku zapłaty kary umownej określane są przez pryzmat ogólnych przesłanek kontraktowej odpowiedzialności odszkodowawczej. Granice dopuszczalnego kształtowania obowiązku zapłaty kary umownej wyznaczają – poza art. 483 k.c. – także przepisy o charakterze imperatywnym. W związku z tym wierzyciel, na rzecz którego zastrzeżona została kara umowna, musi wykazać istnienie i treść zobowiązania łączącego go z dłużnikiem, a także fakt niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania. Nie musi zaś wykazywać, że wykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania nastąpiło na skutek okoliczności, za które dłużnik ponosi odpowiedzialność (z uwagi na domniemanie zawarte w art. 471 k.c.). Dłużnik może zaś uwolnić się od obowiązku zapłaty kary umownej, jeżeli obali wynikające z tego przepisu domniemanie, że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania (np. opóźnienie w spełnieniu świadczenia) było następstwem okoliczności, za które ponosi odpowiedzialność (zob. np. wyr. SN: z 7.7.2005 r., V CSK 869/04, niepubl.; z 11.1.2008 r., V CSK 362/07, OSP 2012, Nr 7–8, poz. 76; z 6.10.2010 r., II CSK 180/10, Legalis; wyr. SA w Katowicach z 28.2.2014 r., V ACa 756/13, Legalis; wyr. SA w Lublinie z 11.6.2014 r., I ACa 136/14, Legalis; wyr. SA w Poznaniu z 6.7.2018 r., I AGa 108/18, Legalis). Innymi słowy, roszczenie o zapłatę kary umownej nie powstaje, gdy dłużnik nie ponosi odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania (Tomasz Szanciło [w:] Kodeks cywilny. Komentarz, pod red. M. Załuckiego, Legalis). W niniejszej sprawie nie ulegało wątpliwości, iż strony przewidziały w treści zawartej umowy szereg zapisów odnoszących się do możliwości obciążenia kontrahenta karą umowną. Jasnym również było, iż pozwany w analizowanym wypadku skorzystał z zastrzeżenia odnoszącego się do kary umownej przysługującej zamawiającemu za odstąpienie od umowy z przyczyn leżących po stronie wykonawcy, która została określana na 15% wynagrodzenia brutto. Konsekwencją tak ujętych podstaw kary umownej (a więc złożenia przez zamawiającego oświadczenia o odstąpieniu od umowy z przyczyn leżących po stronie wykonawcy) była konieczność dokonania analizy ich wystąpienia w niniejszej sprawie, zarówno pod kątem formalnym jak również merytorycznym. Nie budziło wątpliwości, iż strony ustaliły możliwość odstąpienia od umowy przez zamawiającego w ściśle określonych przypadkach, w tym m.in., jeżeli wykonawca:  po dwukrotnym upomnieniu na piśmie ze strony zamawiającego, że nie wykonuje robót zgodnie z umową (§ 20 ust. 1 lit c),  wykonuje roboty niezgodnie z umową, dokumentacją techniczną lub przepisami prawa budowalnego, normami i sztuką budowlaną lub nie przestrzega poleceń zamawiającego lub inwestora zastępczego (§ 20 ust. 1 lit d),  opóźnia realizację robót o więcej niż 15 dni roboczych względem harmonogramu rzeczowo-finansowego. podwykonawca przerwał realizację prac i przerwa ta trwa dłużej niż 7 dni (§ 20 ust. 1 lit g). Jasnym było również to, iż w niniejszej sprawie takowe oświadczenie, z powołaniem się na wszystkie w/w podstawy, zostało przez pozwanego sporządzone w dniu 25 marca 2025 r. (k. 110). Odnosząc się w tym miejscu do zagadnień o charakterze formalnym należało odnotować, iż stosownie do przepisu art. 395 § 1 k.c. kontrahenci mogą zastrzec dla każdego z nich prawo do odstąpienia od umowy w ściśle określonym terminie, przy czym skorzystanie z tego prawa ze swej istoty nie wymaga spełnienia jakichkolwiek dodatkowych warunków i pozwala na swobodne zdecydowanie przez każdą ze stron o istnieniu bądź upadku stosunku umownego. W takim wypadku nie wygasa również przewidziane w umowie postanowienie dotyczące kary umownej, które jest funkcjonalnie związane z uprawnieniem do odstąpienia. Spostrzeżenie to odnosi się jednak tylko do takiej kary umownej, która została zastrzeżona na wypadek odstąpienia od umowy z powodu niewykonania przez jedną ze stron zobowiązania o charakterze niepieniężnym. W okolicznościach niniejszej sprawy żądana kara umowna wynikała bezpośrednio ze złożonego oświadczenia w przedmiocie odstąpienia, zaś samo oświadczenie było konsekwencją nieprawidłowości w czynnościach powoda w ramach wykonywania swoich obowiązków umownych dotyczących realizacji umowy z 15 października 2024 r. Nie ulegało więc wątpliwości, w świetle powyższego oraz mając na uwadze stanowiska stron, że spełnione zostały przesłanki formalne (sporządzenie oświadczenia o odstąpieniu wraz z podaniem przyczyn leżących po stronie podwykonawcy, złożenie drugiej stronie) stanowiące podstawę do nałożenia kary umownej. W dalszej kolejności należało rozważyć, czy naliczona kara umowna była zasadna merytorycznie, a mówiąc dokładniej – czy w okolicznościach sprawy uzasadnione były przyczyny stanowiące podstawę złożonego oświadczenia o odstąpieniu od umowy. W tym kontekście należało zauważyć, iż nie ulegało wątpliwości, iż w okolicznościach niniejszej sprawy doszło do wystąpienia wszystkich trzech przypadków wskazanych w oświadczeniu o odstąpieniu od umowy. Powyższe nie tylko wynikały z dokumentacji przedłożonych do akt sprawy, ale zostało również potwierdzone w toku przesłuchania reprezentanta powoda. Jedynie dla porządku należało wskazać, iż kwestia dwukrotnego upomnieniu na piśmie ze strony zamawiającego odnośnie wykonywania robót niezgodnie z umową znajdowała potwierdzenie nie tylko w protokołach z narad koordynacyjnych, ale została jednoznacznie wskazana w toku zeznań świadków, w szczególności E. V., N. T., A. T., E. L. czy E. M.. Odnosząc się natomiast do wykonywania robót niezgodnie z umową, dokumentacją techniczną lub przepisami prawa budowalnego, normami i sztuką budowlaną lub nie przestrzegania poleceń zamawiającego lub inwestora zastępczego to w tym zakresie sam L. X. w toku swojego przesłuchania podniósł, iż doszło do pomyłki w zakresie rodzaju blachy, w części obejmującej instalację wentylacji. Przedmiotowe okoliczności potwierdził inspektor nadzoru robót sanitarnych czy przedstawiciel inwestora zastępczego podnosząc stosowanie przez powoda materiałów niewłaściwej jakości, niezgodnych z projektem budowlanym oraz wskazując na odmienny sposób zakończenia kanałów wentylacyjnych. Przesłanka opóźnienia realizacji robót o więcej niż 15 dni roboczych względem harmonogramu rzeczowo-finansowego, prócz wskazanych wyżej dowodów z dokumentów czy z treści osobowych źródeł dowodowych znajdowała natomiast odzwierciedlenie już w samym zapisie zawartego kontraktu, który przewidywał, iż prace powoda zostaną zakończone do 28 lutego 2025 roku. Niespornym zaś w niniejszej sprawie było to, iż przedmiotowe nie zostały zrealizowane do końca marca 2025 r. Tym samym jasnym było, iż w okolicznościach niniejszej sprawy elementy, które zostały przez pozwanego wskazane jako podstawa złożonego oświadczenia o odstąpieniu od umowy, faktycznie wystąpiły. Strona powoda, na usprawiedliwienie wystąpienia powyższych okoliczności – co należało uznać za próbę obalenia wynikającego z art. 483 k.c. w zw. z art. 471 k.c. domniemania winy w naruszeniu zobowiązania umownego w zakresie wykonywania umowy – wskazywała, iż zaangażowanie pracowników było odpowiednie do istniejących możliwości lokalowych, zaś harmonogram ustalony przez kierownika budowy był nieodpowiedni do ilości prac, które mogłyby być w danym czasie realizowane. Nadto powód podnosił, iż pojawiające się po jego stronie opóźnienia względem przyjętych założeń były wynikiem tego, iż pozwany nie dokonywał terminowej zapłaty z tytułu wystawionych faktur, co skutkowało brakiem po jego stronie możliwości zakupu materiałów potrzebnych do prac czy też uregulowania wynagrodzenia podległym mu pracownikom. W ocenie Sądu, uwzględniając całokształt okoliczności sprawy, w tym treść zgromadzonych w aktach dokumentów oraz zeznań świadków, brak było podstaw do przyjęcia, iż powstałe opóźnienie było niezależne od zachowania powoda. W pierwszej kolejności należało wskazać, iż już samo rozpoczęcie prac, pomimo jednoznacznego określenia go w treści umowy i tym samym przyjęcia na siebie rzeczonego zobowiązania przez powoda, odbyło się ze znacznym opóźnieniem. Usprawiedliwieniem dla powyższego nie mógł być w ocenie Sądu fakt, iż w dacie zawierania kontraktu wykonawca realizował inną inwestycję. Nic bowiem nie stało na przeszkodzie by bądź w odmienny sposób, uwzględniający realne możliwości skierowania pracowników na teren inwestycji prowadzonej przez pozwanego, uregulować zagadnienie rozpoczęcia czynności lub też całkowicie zrezygnować z analizowanej umowy. Skoro doszło do jej zawarcia w kształcie jaki został przedłożony do akt sprawy, który nie był nadto przedmiotem sporu, to logicznym wydaje się konkluzja, iż rozpoczęcie prac z opóźnienie było wynikiem tylko i wyłącznie zaniechania ze strony powoda. Naturalną konsekwencją takowego stanu rzeczy było więc to, iż pozostałe działania również musiały odbywać się z opóźnieniem w stosunku do ustalonego harmonogramu. W kontekście tego ostatniego elementu (haromonogram prac) należało przyjąć podobne wnioski jak te, które związane były z terminem rozpoczęcia robót. Jak bowiem podkreślił reprezentant powoda w toku swojego przesłuchania, zapoznał się on z harmonogramem, nie wnosił do niego uwag, a więc akceptował zarówno tempo jak i zakres poszczególnych czynności, w tym konieczność współdziałania w jednym momencie wielu wykonawców. Ewentualne późniejsze uwagi – których jednak próżno szukać w dokumentacji inwestycji, w tym chociażby narad koordynacyjnych – w tym zastrzeżenia co do braku wystarczającego miejsca do zwiększenia liczby pracowników, nie mogły w ocenie Sądu stanowić wystarczającego usprawiedliwienia dla odstępstw, które bezsprzecznie pojawiały się w pracach powoda w stosunku do harmonogramu. Te zaś miały miejsce od samego początku inwestycji co wynikało nie tylko z treści zeznań świadków – przedstawicieli podmiotów pełniących poszczególne funkcje na rzeczonej budowie – ale znajdowało to odzwierciedlenie w treści protokołów z narad koordynacyjnych. Pozostając w przedmiotowym kontekście należało odnieść się do głównego zagadnienia podnoszonego przez powoda, a sprowadzającego się do nieterminowego regulowania przez pozwanego należności za już wykonane i zafakturowane prace – to bowiem miało mieć wpływ na możliwość zakupu materiałów i tym samym dalsze prowadzenie czynności. Nie negując tego, iż takowe opóźnienia faktycznie występowały – wynikały one nie tylko z przedstawionego przez powoda zestawienia wpłat, ale zostały de facto potwierdzone przez wszystkich świadków przesłuchanych w toku sprawy – jak również tego, iż mogły wpływać na plany zakupowe powoda, należało jednakże uznać, iż nie stanowiły one pierwszej i jedynej przyczyny powstałych opóźnień. Jak bowiem wskazano wyżej zaległości w realizacji prac występowały od początku inwestycji (druga połowa października 2024 r.), zaś pierwsza faktura została wystawiona dopiero pod koniec listopada 2024 r., z terminem płatności na 20 grudnia 2024 r. Tym samym nie sposób uznać, iż opóźnienie w płatności czy też dokonywanie ich częściowo wpływało na działania strony powodowej w okresie poprzedzającym, a więc przez okres około dwóch miesięcy. Z treści zgromadzonego materiału dowodowego nie wynikało w szczególności to, że dopiero gdy nie doszło do terminowej płatności pojawiły się odstępstwa w stosunku do harmonogramu – te bowiem permanentnie towarzyszyły powodowi od samego początku inwestycji. Co również istotne – pomimo dość szczegółowych dokumentów sporządzonych 19 lutego oraz 28 lutego 2025 r., związanych z inwentaryzacją prac oraz zawieszeniem czynności przez generalnego wykonawcę, próżno szukać w nich stwierdzeń ze strony powoda, iż nie jest on w stanie kontynuować działań, w tym dokonać zakupu poszczególnych materiałów, z uwagi na brak środków. Powód natomiast nie tylko nie warunkował wówczas dalszych działań od uregulowania zafakturowanej i wymagalnej części wynagrodzenia, ale zobowiązał się do zintensyfikowania działań, przejmując całość terenu budowy. W świetle powyższego, nie marginalizując, a wręcz jednoznacznie potępiając zaniechania po stronie pozwanego w kontekście nieterminowych płatności, należało jednakże uznać, iż przedmiotowe nie miały dla powoda tak istotnego znaczenia jak zostało to przedstawione w toku niniejszego procesu. Uzyskiwanie bieżących wpływów z realizowanych inwestycji bezsprzecznie ma w aktualnych warunkach społeczno-gospodarczych bardzo istotne znacznie dla funkcjonowania poszczególnych podmiotów, jednakże nie może ono niejako warunkować ich jestestwa. Z jednej bowiem strony zasada racjonalności w prowadzeniu działalności gospodarczej każdorazowo wymaga posiadania odpowiedniego zaplecza finansowego, które pozwoli na okresowe „kredytowanie” prowadzonych działań, zwłaszcza gdy wymagają one zakupu materiałów. Z drugiej strony, w przypadku gdy zobowiązanie wykonawcy obejmuje nie tylko robociznę, ale również materiał i to o znacznej wartości, zasadnym wydaje się wprowadzenie w umowie mechanizmu zaliczkowego, odnoszącego się do części materiałowej, który będzie stanowił zabezpieczenie de facto dla obu stron kontraktu. Wykonawca bowiem jest pewny, iż będzie miał na czym pracować, zaś zlecający – że materiał trafi na inwestycje, a prace będą realizowane. Brak spełnienia czy też przewidzenia rzeczonych zagadnień może skutkować niemożnością właściwego funkcjonowania w ramach danej inwestycji, powstawaniem opóźnień i dalszymi konsekwencjami. Jak zaś podkreślono już wyżej, rzeczone w okolicznościach niniejszej sprawy występowały dużo wcześniej i nie sposób uznać, iż zaniechania po stronie pozwanego były ich bezpośrednią przyczyną. Mimo, że nie zostało to jednoznacznie wyartykułowane w treści złożonych pism procesowych, jednakże ze stanowiska prezentowanego przez powoda w toku procesu można było wyprowadzić wniosek, iż wpływ na jego prace i tym samym powstałe opóźnienia (a tym samym zasadność odstąpienia i nałożenia kary umownej) miała mieć również postawa pozwanego związana z brakiem podjęcia decyzji co do sposobu realizacji wszystkich istotnych elementów inwestycji. O ile takowe kwestie faktycznie miały miejsce – co więcej – zostały opisane w ramach protokołu z 28 lutego 2025 r. – jednakże w ocenie Sądu nie sposób uznać, iż mogły one stanowić usprawiedliwienia dla opóźnień w pracach powoda. Abstrahując od tego, iż w toku niniejszego procesu nie ustalono, z racji braku skorzystania z wiadomości specjalnych, czy i ewentualnie w jaki konkretnie sposób brak wyboru technologii kuchni (co stanowiło główną oś sporu) czy też innych zakresów wpłynął na działania powoda, jednakże należało zauważyć, iż rzeczone kwestie bezsprzecznie związane były z zagadnieniami, które dotyczyły swoistego wykończenia prac na rzeczonej inwestycji. Jak zaś wynikało chociażby z treści dokumentów z inwentaryzacji prac, w tym porównania zakresów procentowych ich realizacji, nawet na koniec marca 2025 r., a więc po blisko miesiącu samotnych czynności, wiele z działań wykraczających poza kuchnię nie tylko nie zostało zakończonych ale nie zostało nawet rozpoczętych. Tym samym nie sposób było przyjąć, iż przedmiotowe zaniechania ze strony pozwanego w istotny sposób wpłynęły na możliwość realizacji prac przez powoda. Wszystko powyższe prowadziło do wniosku, iż w toku niniejszego postępowania wykazane zostały nie tylko formalne, ale również merytoryczne przesłanki odstąpienia od umowy i w konsekwencji obciążenia powoda karą umowną. Jednocześnie nie zdołał on obalić, wynikającego z art. 483 k.c. w zw. z art. 471 k.c., domniemania winy w naruszeniu przez niego zobowiązania umownego w zakresie określonym w treści złożonego oświadczenia o odstąpieniu. W związku z tym skorzystanie przez pozwanego z przysługującego mu w/w uprawnienia, a w konsekwencji kary umownej, uznać należało za uzasadnione co do zasady. W sprawie nie ulegało wątpliwości, iż w przypadku odstąpienia przez zamawiającego od umowy z winy wykonawcy pozwanemu przysługiwało uprawnienie do domagania się kary umownej w wysokości 15% wynagrodzenia brutto. Wartością wyjściową dla obliczenia przedmiotowej wysokości była więc kwota 1.519.050,00 zł (1.235.000 zł netto). Matematycznie wyliczona na podstawie powyższych danych kara umowna wynosiła więc 227.857,50 zł. W świetle powyższego uznać należało, iż pozwany w sposób matematycznie prawidłowy określił swoją wierzytelność w nocie obciążeniowej, dokonując wyliczenia żądanej kary umownej zgodnie z zasadami wynikającymi z treści zawartej pomiędzy stronami umowy. W dalszej kolejności należało rozważyć podniesiony przez powoda wniosek o miarkowanie powyższej kary umownej. W toku mowy końcowej pełnomocnik powoda wskazał, iż winna zostać ona obniżona do poziomu odpowiadającego 25% jej wartości. Zgodnie z art. 484 § 2 k.c., jeżeli zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane, dłużnik może żądać zmniejszenia kary umownej; to samo dotyczy wypadku, gdy kara umowna jest rażąco wygórowana. Powyższym przepis statuuje wyjątek od zasady wyrażanej rzymską premią pacta sunt servanda –oznaczającej, że zawartych umów należy dotrzymywać – oczywiście dotyczy to umów zawartych zgodnie z treścią zasady swobody umów wyrażoną w przepisie art. 353 1 k.c. Miarkowanie należy do tzw. prawa sędziowskiego i chociaż katalog kryteriów pozwalających na zmniejszenie kar nie jest zamknięty (tak uchwała SN z dnia 6 listopada 2003 r., III CZP 61/03, OSNC 2004, nr 5, poz. 69), każdorazowo należy to czynić z dużą ostrożnością i rozwagą. Jednocześnie orzecznictwo i doktryna wypracowały pewne ogólne zasady, którymi należy się w takich sprawach kierować. Po pierwsze kara umowna nie może prowadzić do bezpodstawnego wzbogacenia uprawnionego, która to przesłanka ma istotne znaczenie zwłaszcza w sytuacjach, gdy zobowiązanie zostało wykonane w całości, a kara jest zastrzeżona za wypadek zwłoki lub opóźnienia. W tych sytuacjach wykonanie zobowiązania nie może stanowi dodatkowej przesłanki miarkowania kary umownej (por. wyrok SN z dnia 6 maja 2004 r., II CK 261/03, LEX nr 174165). Po drugie stosując instytucję miarkowania sąd powinien mieć na uwadze takie funkcje kary umownej jak funkcja represyjna za nienależyte wykonanie umowy, kompensacyjna polegająca na naprawieniu szkody, jeśli wierzyciel ją poniósł, bez konieczności dowodzenia jej wartości oraz funkcja stymulująca zobowiązanego do wykonania należycie zobowiązania (por. wyrok SN z dnia 30 listopada 2006 r., I CSK 259/06, LEX 398369). Po trzecie, jeśli chodzi o wysokość szkody to ma ona istotne znaczenie, jednak nie powinno dochodzić do sytuacji, że miarkowanie sprowadzi się do doprowadzenia kary umownej do rzeczywistej wartości szkody, bowiem stanowiłoby to zaprzeczenie idei i funkcji kar umownych (por. SN z dnia 14 kwietnia 2005 r., II CK 626/04, LEEX 189075). Nadto sytuacja majątkowa dłużnika, czy nieznaczny stopień jego winy mogą być brane pod uwagę wyjątkowo i jedynie pomocniczo. Natomiast z przesłanką ”rażącego wygórowania kary” mamy do czynienia wtedy, gdy kara w zastrzeżonej wysokości będzie się jawić jako nieadekwatna, przy czym nadmierna wysokość musi być jednoznaczna i ewidentna. Jednakowoż pojęcie „rażącego wygórowania” jest zwrotem niedookreślonym, co ma zapewnić sądowi możliwość elastycznego stosowania instytucji miarkowania kary umownej opierającej się w dużym stopniu na uznaniu sędziowskim, uwzgledniającym konkretne okoliczności sprawy (wyrok SN z dnia 30 listopada 2006 r., I CSK 259/06, LEX 398369, wyrok SN z dnia 12 maja 2006 r., V CSK 55/06, LEX nr 200875). Co istotne, kara umowna może zostać uznana za rażąco wygórowaną już w momencie jej zastrzegania bądź, co ma miejsce częściej, na skutek okoliczności, które pojawiły się dopiero po zawarciu umowy (por. wyrok SN z 14 lipca 1976 r., I CR 221/76, OSNCP 1977, nr 4, poz. 76). Mając powyższe na uwadze należało wskazać, iż w ocenie Sądu całokształt okoliczności niniejszej sprawy wskazywał, iż niewątpliwie zachodziły podstawy do weryfikacji wysokości kary umownej, umówionej przez strony. Jej wysokość wynikająca z zasad określonych umową na kwotę ponad 227.000 złotych pozostawała w rażącej dysproporcji do uzasadnionej ochrony interesu pozwanego. W pierwszej kolejności należało podkreślić, iż w toku procesu nie wykazano by po stronie pozwanej doszło do powstania realnej i mierzalnej szkody związanej z opóźnieniem w wykonywaniu prac przez powoda. Oczywiście sam fakt braku szkody nie stanowi podstawy do nieobciążenia strony karą umowną, nie jest to bowiem przesłanka jej zastosowania, jednakże rzeczona okoliczność, w tym również znikomy charakter szkody, może być podstawą miarkowania kary. W konsekwencji, na etapie decydowania o tym, czy kara umowna się należy, w ogóle nie jest istotna szkoda poniesiona przez wierzyciela i jej rozmiar. Oceniając jednak wysokość kary umownej, w związku z podniesieniem zarzutu jej miarkowania, trzeba wziąć pod uwagę istnienie szkody oraz jej rozmiar (wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 16 stycznia 2009r., III CSK 198/08, Lex nr 523684; z dnia 21 listopada 2007r., I CSK 270/07, Lex nr 530614). Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy należało mieć na względzie, iż ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynikało, aby pozwany poniósł w związku z zachowaniem strony powodowej jakiekolwiek negatywne konsekwencje. W szczególności nic nie wskazywało by został w związku z tym obarczony jakimikolwiek dodatkowymi zobowiązaniami pieniężnymi czy też by doszło chociażby do narażenia na szwank opinii pozwanego jako inwestora. W ocenie Sądu pozwany de facto nie wykazał więc by doszło po jej stronie do jakichkolwiek negatywnych konsekwencji, które wyniknęłyby z opóźnienia w realizacji przedmiotu umowy w zakreślonym terminie. Co więcej, nawet nie próbował tego uczynić cofając wnioski o przesłuchanie świadków będących jego bezpośrednimi przedstawicielami na tej inwestycji czy też przesłuchanie swojego reprezentanta, co stanowiło dla Sądu dodatkowe potwierdzenie okoliczności o braku wystąpienia realnej szkody po stronie pozwanej. Co prawda oczywistym było, że z racji postawy powoda doszło do wstrzymania prac przez generalnego wykonawcę, jednakże po pierwsze nie była to jedyna przyczyna takowej decyzji (była one podyktowana również zaniechaniami decyzyjnymi po stronie inwestora), a po drugie przedmiotowa inwestycja, po odstąpieniu od umowy przez powoda do dnia wydania wyroku nie została podjęta. Nie tylko nie wykazano by inwestor zaangażował nowy podmiot celem dokończenia prac powoda, ale nadto nie było spornym, iż de facto żadne inne prace nie były i nie są kontynuowane. Powyższe potwierdzało, iż o ile zaniechania powoda bezsprzecznie miały wpływ na prowadzoną przez pozwanego inwestycję, jednakże na podstawie zgromadzonego materiału nie sposób było ustalić żadnego finansowego, obiektywnie mierzalnego, negatywnego skutku dla działalności pozwanego. Nie bez znaczenia było również to, iż rzeczona kara umowna, która zgodnie z umową miała wynosić ponad 227.000 zł, stanowiła blisko 40% należności jakie powód uprawniony był otrzymać za zrealizowane prace (łączna wartość zafakturowanych prac wynosiła bowiem 586.587,00 zł brutto). W ocenie Sądu rzeczony stosunek wskazywał, iż należność jaką miałaby zostać obciążona powodowa spółka była niewspółmiernie wysoka. Nie tylko bowiem nie pozwoliłaby na osiągnięcie jakiegokolwiek zysku z tytułu faktycznie zrealizowanych prac, ale wręcz zmierzałaby do tego, iż doszłoby do nadmiernego, względem całokształtu okoliczności sprawy, obciążenia wykonawcy. Nie negując co do zasady możliwości ustalania wysokości kary umownej w przypadku odstąpienia od umowy jako procentu od całej jej wartości, należy jednakże każdorazowo mieć na względzie stopień jej realizacji, w tym to, że jej efekty, zwłaszcza w przypadku robót budowlanych, nie podlegają wzajemnemu zwrotowi. Kolejną kwestią na którą należało zwrócić uwagę w kontekście możliwości zastosowania mechanizmu miarkowania kary umownej było to, iż prace powoda zostały wykonane w dość dużej części. Co prawda stan zaawansowania w protokole z 28 marca 2025 r. został określony na blisko 39%, jednakże, co słusznie zauważył reprezentant powoda, powyższe miało charakter łączny zarówno do wartości prac jak i dostarczonych materiałów. W tym kontekście należało przede wszystkim wskazać, iż pomimo twierdzeń L. X. co do rzekomego przyjęcia przez pozwanego obowiązku zakupu central wentylacyjnych, nie sposób było przyjąć, iż powyższe w toku niniejszego procesu zostało wykazane. Nie tylko bowiem brak było jakiegokolwiek potwierdzenia przedmiotowej czynności, ale przede wszystkim, z uwagi na zapisy zawartego kontraktu, żadne ustne ustalenia w tym przedmiocie nie mogły zostać uznane za skuteczne. Mimo jednakże powyższego należało wskazać, iż gdyby do ustalenia zakresu wykonania przedmiotu umowy wziąć pod uwagę same tylko prace – co bezsprzecznie stanowiło istotne działań powoda – a nie wartość materiałów, to wskazany wyżej procentowy zakres realizacji byłby zdecydowanie większy. Sama tylko dostawa central wentylacyjnych zwiększała powyższe do około 60%. Istotnym w tym kontekście było również to, że wszelkie wady czy usterki jakie pojawiały się w pracach w toku inwestycji były przez powodową spółkę wykonane i rozwiązane co potwierdzały chociażby zeznania inspektora nadzoru robót budowlanych (k. 236). Brak było przy tym informacji, by do czynności które zostały ostatecznie zrealizowane były zgłaszane jakikolwiek uwagi czy zastrzeżenia – upływ czasu nakazywał wręcz przyjęcie, iż zostały one przeprowadzone w sposób rzetelny i zgodny ze sztuką. Z uwagi na wskazane powyżej okoliczności Sąd stanął na stanowisku, iż wniosek powodowej spółki o miarkowanie należnej od niej kary umownej zasługiwał na uwzględnienie. Skoro zatem zaistniały warunki do skorzystania z sędziowskiego uprawnienia do jej miarkowania, dlatego pozostało jedynie do rozważenia w jakim stopniu świadczenie to zredukować. Nie można bowiem tego świadczenia tego w całości zniweczyć, skoro rzeczywiście doszło do zasadnego odstąpienia od umowy z winy wykonawcy. Nie można było przy tym również pominąć, że powodowa spółka jest profesjonalistą i przystępując do umowy winna była zachować staranność w wyższym stopniu i ewentualne problemy w toku prac, a wynikające z postawy innych podmiotów czy też samego inwestora, w sposób właściwy dokumentować i na nie reagować. Z drugiej jednak strony, skoro do powstania szkody u pozwanego nie doszło, przedłużony okres wykonywania umowy wynikał nie tylko z braku aktywności powoda na właściwym poziomie, ale i również z racji niedecyzyjności po stronie pozwanego w zakresie części prac wykończeniowych kluczowych do zamknięcia inwestycji, a także z racji na wysokość kary umownej, zasadnym było zdaniem Sądu jej zmniejszenie do kwoty 113.928,75 zł. Powyższa stanowiła połowę jej wartości, a więc 7,5% ustalonego wynagrodzenia brutto. Sąd uznał, iż kara w takiej wysokości w wystarczającym stopniu uwzględnia zadania represyjne kary umownej oraz jej funkcję kompensacyjną a jednocześnie ma na uwadze całokształt okoliczności związanych z realizacją umowy stron. Jednocześnie powyższe nie ingeruje w sam sposób jej kształtowania określony w ramach swobody kontraktowej, ograniczając się do zmniejszenia jednej ze zmiennych. Skoro więc doszło do ustalenia istnienia wierzytelności po stronie pozwanej oraz jej wysokości, w dalszej kolejności należało przejść do oceny prawidłowości podniesionego zarzutu potrącenia. Strona pozwana na uzasadnienie przedmiotowego zarzutu przywołała oświadczenie z 16 kwietnia 2025 roku – w ocenie Sądu zawierało ono wszystkie niezbędne elementy umożliwiające przyjęcie jego skuteczności. Jednocześnie jednak, z racji poczynionych wyżej ustaleń w przedmiocie istnienia i wysokości wierzytelności pozwanego podniesiony zarzut potrącenia okazał się w toku niniejszego procesy skuteczny co do zasady w całości, prowadząc do umorzenia wierzytelności stron do kwoty wierzytelności niższej, a więc 60.000 zł. W związku z tym roszczenie powoda o zapłatę należności głównej, z racji skutecznego oświadczenia o potrąceniu, podlegało oddaleniu. W tym miejscu należało wskazać, iż w myśl art. 499 k.c. – potrącenia dokonuje się przez oświadczenie złożone drugiej stronie. Oświadczenie ma moc wsteczną od chwili, kiedy potrącenie stało się możliwe. Oznacza to, że złożone skutecznie oświadczenie o potrąceniu wywiera skutki prawne (określone w art. 498 § 2 k.c.) od chwili, kiedy potrącenie stało się w ogóle możliwe, a więc od daty, w której istniał tzw. stan potrącalności obu wierzytelności. Warto było jednakże wskazać, iż retroaktywny skutek potrącenia nie dotyczy tych odsetek od obu umorzonych wierzytelności należnych do chwili powstaniu stanu potrącalności (Wyrok SN z 3.04.2014 r., V CSK 242/13, LEX nr 1467141). W świetle powyższego należało więc podkreślić, iż skutek potrącenia, a więc umorzenie wierzytelności, następuje nie tyle od daty złożenia oświadczenia o potrąceniu, lecz od chwili, gdy powstał ów stan potrącalności. Ten zaś ma miejsce gdy spełnione są wszystkie przesłanki z art. 498 § 1 k.c. (za wyjątkiem kwestii wymagalności wierzytelności pasywnej). Co jednak istotne – powyższe nie obejmuje stanu, który istniał przed wystąpieniem skutku potrącalności. W okolicznościach niniejszej sprawy kluczowym w zakresie stanu potrącalności była kwestia wymagalności obu należności. W przypadku wierzytelności powoda (pasywnej) stan ten istniał od 23 stycznia 2025 r. Wierzytelność pozwanego z tytułu kary umownej powstała na mocy złożonego oświadczenia o odstąpieniu od umowy z dnia 25 marca 2025 r., gdzie jednocześnie została określona kara umowna i wezwano do jej uiszczenia w terminie do dnia 4 kwietnia 2025 r. Tym samym stan jej wymagalności (wierzytelność aktywna) powstał w dniu 5 kwietnia 2025 r. W związku z tym stan potrącalności, a więc możliwość złożenia oświadczenia przez pozwanego, istniał dopiero od dnia 5 kwietnia 2025 r. Składając oświadczenie w dniu 16 kwietnia 2025 r. pozwany jego skutki rozszerzył na okres od dnia 5 kwietnia 2025 r. Inaczej mówiąc – skutek umorzenia wierzytelności powoda w kwocie 60.000 zł, mający formę spełnienia rzeczonego świadczenia, nastąpił w/w dniu i jednocześnie nie miał on wpływu na okres wcześniejszy. Należało bowiem zauważyć, iż złożone oświadczenia o potrąceniu obejmowało wyłącznie należności główne, bez jakichkolwiek należności ubocznych. Te zaś bezsprzecznie powstały, albowiem przez okres ponad 2,5 miesiąca nie doszło do spełnienia pozostałej części świadczenia z faktury (...). W świetle powyższego należało uznać, iż pomimo skuteczności złożonego oświadczenia o potrąceniu i ostatecznej niezasadności żądania zapłaty kwoty 60.000 zł, stronie powodowej należne były odsetki od rzeczonej kwoty za okres od dnia 23 stycznia 2025 r. (data płatności z treści faktury) do dnia 5 kwietnia 2025 r. (data powstania stanu potrącalności, a więc dzień „spełnienia” świadczenia przez pozwanego). O rzeczonych odsetkach Sąd orzekł w punkcie I wyroku zgodnie z art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 2015 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (w brzmieniu z dnia zawarcia umowy). W myśl rzeczonego przepisu, z wyłączeniem transakcji, w których dłużnikiem jest podmiot publiczny – wierzycielowi, bez wezwania, przysługują odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych, chyba, że strony uzgodniły wyższe odsetki, za okres od dnia wymagalności świadczenia pieniężnego do dnia zapłaty, jeżeli są spełnione łącznie następujące warunki: wierzyciel spełnił swoje świadczenie i nie otrzymał zapłaty w terminie określonym w umowie. Nie ulegało wątpliwości, mając na uwadze skutek potrącenia, iż spełnione zostały wszystkie przesłanki wskazane w zacytowanej normie. Zasadnym i prawidłowym było także żądanie w zakresie rekompensaty za koszty odzyskiwania wierzytelności. W orzecznictwie sądowym utrwalił się przy tym pogląd, zgodnie z którym rekompensata za koszty odzyskiwania należności w wysokości 40 euro, przewidziana w art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 893 z późn. zm.), przysługuje wierzycielowi bez konieczności wykazania, że koszty te zostały poniesione. Roszczenie o rekompensatę w wysokości odpowiednio 40, 70 bądź 100 euro powstaje po upływie terminów zapłaty ustalonych w umowie lub ustalonych zgodnie z art. 7 ust. 3 i art. 8 ust. 4 tej ustawy (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2015 r., III CZP 94/15, Legalis). Pozwany niewątpliwie opóźnił się ze spełnieniem należności z tytułu należności dochodzonej w ramach niniejszego pozwu – stan potrącalności powstał bowiem 2,5 miesiąca po terminie płatności analizowanej faktury, a więc skutek w postaci umorzenia wierzytelności powoda z tytułu zapłaty wynagrodzenia wystąpił najwcześniej w w/w momencie z uwagi na retroaktywną konsekwencję rzeczonego oświadczenia (patrz art. 499 zd. drugie k.c.). Ten zaś miał miejsce z chwilą wymagalności roszczenia pozwanego o zapłatę kary umownej, a więc 5 kwietnia 2025 r. W związku z tym, nawet przy uznaniu prawidłowości i zasadności dokonanego potrącenia, pozwany był w opóźnieniu z zapłatą rzeczonej należności co najmniej do w/w dnia. Powód miał zatem prawo domagać się zapłaty kwoty 427,30 zł rekompensaty za koszty odzyskiwania należności (stanowiącej równowartość 100 euro) o czym orzeczono w punkcie II wyroku. W odniesieniu do pozostałego roszczenia, a więc obejmującego kwoty należności głównej, na podstawie art. 647 § 1 k.c. w zw. z art. 498 § 1 i 2 k.c. Sąd oddalił powództwo, o czym orzeczono w punkcie III wyroku. O kosztach procesu orzeczono na podstawie art. 98 i 99 k.p.c., stosując zasadę odpowiedzialności za wynik procesu. Zgodnie z art. 98 § 1 k.p.c. strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony (koszty procesu). Nie ulegało wątpliwości, iż pozwany jest stroną przegrywającą w zakresie rozstrzygnięcia zawartego w punktach I i II wyroku (dotyczącego odsetek oraz zryczałtowanych kosztów odzyskiwania należności). W pozostałym natomiast zakresie, obejmującym kwotę należności głównej, to powód był stroną przegrywającą – podniesiony zarzut potrącenia, odwołujący się do oświadczenia złożonego poza procesem, okazał się bowiem skuteczny. Tak nieznaczny stopień przegranej pozwanego w ocenie Sądu prowadził do wniosku, iż zasadnym w jego przypadku było skorzystanie z regulacji zawartej w zdaniu drugim art. 100 k.p.c. i uznanie strony pozwanej za wygrywającego sprawę w całości. Mając powyższe na uwadze, na podstawie art. 98 § 1, 1 1 i 3 k.p.c. w zw. z art. 100 zd. 2 k.p.c. Sąd zasądził od powoda na rzecz pozwanego kwotę 5.417,00 zł, która obejmowała koszty zastępstwa procesowego w wysokości 5.400 zł (§ 2 pkt 6 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie) oraz opłatę skarbową od udzielonego pełnomocnictwa w kwocie 17 zł, o czym orzeczono w punkcie IV wyroku. Sędzia Przemysław Kociński

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.