← Polska

IV Ka 52/26

IV Ka 52/26 UZASADNIENIE Tytułem wstępu Sąd odwoławczy wyjaśnia powody odstąpienia od sporządzenia uzasadnienia na formularzu: sporządzanie uzasadnienia na formularzu wymusza wielokrotne powtarzanie tych samych kwestii, względnie odwoływanie się do różnych rubryk formularza, zmuszając czytelnika do wielokrotnego wertowania tekstu w poszukiwaniu odniesień, czyniąc z tego dokumentu zawiłą szaradę. Dlatego Sąd Okręgowy odstąpił od sporządzenia uzasadnienia na formularzu w przedmiotowej sprawie, gdyż sporządzenie go w tej formie byłoby nieczytelne dla stron i nie zapewniłoby pełnej transparentności, a tym samym swobodnej realizacji prawa do obrony naruszając prawo stron do rzetelnego procesu. Ma to również oparcie w orzecznictwie Sądu Najwyższego ( por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 kwietnia 2021 roku w sprawie III KK 77/21, opubl. Legalis). Apelacja oskarżonego okazała się zasadna i skutkowała zastosowaniem przepisu art. 5 § 2 kpk. W pierwszej kolejności uzasadniała ona przeprowadzenie przed sądem odwoławczym dodatkowego postępowania dowodowego, a w tym poprzez zaliczenie w poczet materiału dowodowego wydruków załączonych do apelacji, a potwierdzających korzystanie z karty M. poza granicami (...), dodatkowej (tym razem poprawnej) informacji z firmy (...) (o treści odpowiedzi szczegółowo rozważano poniżej) oraz uzupełniające przesłuchanie pokrzywdzonego. Dowodom tym, co do zasady, przyznano walor wiarygodności, tj. za wiarygodne uznano uzupełniające zeznania pokrzywdzonego dotyczące przekazywanych kwestii merytorycznych, a nie jego prywatnej opinii o niedoszłym szwagrze (mocno negatywny stosunek jest wyraźnie widoczny w zeznaniach G. C., a zwarzywszy na to, że ostatecznie stracił na współpracy („cichym układzie”) z oskarżonym dużą sumę pieniędzy jest całkowicie zrozumiały). Sąd Okręgowy zważył, że sąd I instancji uznając oskarżonego za winnego popełnienia oszustwa na szkodę G. C. dokonał błędnych ustaleniach faktycznych. I tak: ów sąd ustalił, iż oskarżony w inkryminowanym okresie czasu ani nie wyjeżdżał poza granice kraju, ani nie założył własnej firmy, w ramach której mógłby wystawiać faktury za wykonane usługi dla firmy pokrzywdzonego. To właśnie te dwa główne ustalenia, potraktowano priorytetowo przez sąd meriti, były dla niego decydujące przy negatywnej ocenie wiarygodności wyjaśnień T. Ł.

(1)oraz dla ostatecznego wniosku o oszukańczym charakterze przedmiotowych poczynań. W szczególności sąd rejonowy ustalił, że: - oskarżony założył własną firmę w dniu 3 czerwca 2024r., a więc dopiero po okresie objętym aktem oskarżenia, a skoro tak - to ani oskarżony nie mógłby wystawiać faktur w ramach swojej firmy za wykonywanie przez siebie transporty/usługi dla firmy pokrzywdzonego, ani pokrzywdzony takich faktur, w ramach swojej firmy, nie mógłby zapłacić; - od 7 maja 2024r. oskarżony nie kontaktował się telefonicznie tj. przez sieć (...) z pokrzywdzonym ani nie logował się w tej sieci poza granicami (...), - w okresie od 1 marca 2024r. do 30 czerwca 2024r. oskarżony nie dokonywał za granicą, przy użyciu należącej do niego karty M. żadnych wypłat, w szczególności nie płacił (nią lub z jej pomocą) za paliwo do C., - wzajemne rozliczenie stron tj. oskarżonego i pokrzywdzonego w ramach przedmiotowego przedsięwzięcia miało wyglądać następująco: oskarżony wykonuje transport międzynarodowy i w ramach swojej firmy wystawia fakturę za wykonaną usługę dla firmy pokrzywdzonego i dopiero wówczas pokrzywdzony płaci za wykonana usługę firmie (...), a tym samym przyjął, że firmy „pozyskane” na giełdzie transportowej, dla których wykonywany był transport, najpierw płaciłyby firmie oskarżonego, a dopiero potem oskarżony za usługę wystawiałby faktury do zapłaty dla firmy pokrzywdzonego (w szczególności na takowe wskazują rozważania z k.270 akt, część 2.2. uzasadnienia – ocena wyjaśnień oskarżonego). Już na wstępie należy jednak wypunktować błędy - i to o charakterze rażącym - po stronie sądu meriti. Otóż, przede wszystkim sąd rejonowy błędnie ustalił, że oskarżony T. Ł.
(2)w okresie wynikającym z aktu oskarżenia, w ogóle nie wyjeżdżał poza granicę kraju (w szczególności w celach wykonywania transportu), przy pomocy wynajętego C. i w ramach wcześniejszych uzgodnień z pokrzywdzonym. Choć bowiem konto o numerze (...) w systemie M., faktycznie zostało aktywowane przez oskarżonego dopiero w dniu 26 marca 2024r., to wcale nie jest tak, jak przyjął to sąd rejonowy, że - w tej sytuacji - w odpowiedzi mu udzielonej przez firmę (...) wdarła się oczywista omyłka pisarska i odpowiedź tego podmiotu potwierdza brak odnotowywania na tym koncie jakichkolwiek zagranicznych transakcji wychodzących w 2024r. (ustalenie k.264 akt). a nie 2023r. Sąd odwoławczy zważył, że tylko w okresie od 1 marca do 30 czerwca 2023r. nie odnotowano na tym koncie żadnych, zagranicznych transakcji wychodzących, natomiast sąd rejonowy błędnie ustalił, że udzielona mu odpowiedź dotyczy 2024r. (!) Takie ustalenie poprzedzało uznanie przez Sąd Rejonowy, że firma (...) w odpowiedzi udzielonej temu sądowi (na żądanie sądu zgodnie z treścią postanowienia z k. 202 akt) dopuściła się oczywistej omyłki pisarskiej wskazując na rok 2023r. zamiast na rok 2024r. Tymczasem firma (...) wcale nie pomyliła się w udzielonej sądowi odpowiedzi wskazując: - na datę 26 marca 2024r. jako datę otwarcia przedmiotowego rachunku, - informując, iż od 01 marca 2023r. do 30 czerwca 2023r. nie było żadnych transmisji /używania wskazanej karty poza granicami kraju. Jedyne co, to ww. firma, zamiast poinformować sąd o ewentualnych zagranicznych wypłatach/wpłatach za pomocą przedmiotowej karty w okresie od 01.03.24 do 30.06.24r. – czyli jak ją zapytano - odpowiedziała sądowi o danych z roku wcześniejszego 2023 (które nie były nikomu potrzebne i co do których odpowiedź jest oczywista - odpowiedź k.213-214 o danych za okres od 01.03.23r. do 30.06.23r.). Sąd odwoławczy zważył, że już do apelacji oskarżony załączył wydruki z danych konta (...) (a więc badanego konta potwierdzające, że korzystał z tej karty poza granicami kraju w dniach: 15, 26, 29 i 30 kwietnia 2024r. oraz 1, 2, 6, 7, 8 maja 2024r., a następnie po dacie 17 lipca 2024r. W toku postępowania odwoławczego ponownie zwrócono się do firmy (...) o informację z identycznym zapytaniem, jak uczynił to sąd rejonowy i uzyskano informacje potwierdzające mnogie używanie spornej karty M. przez oskarżonego, także poza granicami kraju, a które to informacje pokrywają się z treścią wydruków załączonych do apelacji przez samego T. Ł.. Z tak wiarygodnych dokumentów płynie dalszy wniosek, że oskarżony w okresie, o którym mowa w akcie oskarżenia, korzystał jednak z ww. kary poza granicami kraju, w tym na terenie (...). Błędnie także sąd rejonowy ustalił sposób, a w konsekwencji miejsce, w jaki kontaktowali się oskarżony i pokrzywdzony. Oskarżony podał, że zza granicy strony kontaktowały się także przez A., co pokrzywdzony potwierdził w swoich uzupełniających zeznaniach złożonych przed sądem odwoławczym (potwierdzając, że takie kontakty też miały miejsce). Dane dotyczące logowania się aparatu telefonicznego w sieci U., załączone do akt, dotyczą natomiast jedynie połączeń telefonicznych, a nie kontaktów za pośrednictwem ww. platformy internetowej. Sąd odwoławczy zauważa także, że nie wyklucza to, by faktycznie jakąś rozmowę/część rozmów oskarżony prowadził z pokrzywdzonym z terytorium (...) twierdząc, że rozmawia będąc w trasie, ale o tym dalszej części rozważań (ocena tego, czy ustalone przedsięwzięcie gospodarcze wyglądało tak, jak to opisywał oskarżony czy też inaczej tj. dużo gorzej z punktu widzenia ilości i opłacalności wykonywanych transportów międzynarodowych i jakie ma to znaczenie dla bytu przestępstwa oszustwa zostanie dokonana poniżej). Sąd odwoławczy zauważa, że w piśmie z dnia 23 marca 2025r. – załączonym do akt już po wpływie aktu oskarżenia do sądu (k.190 i nast.), oskarżony wnioskuje o zmianę kwalifikacji prawnej zarzuconego mu czynu „na wypadek mniejszej wagi”, co na pierwszy rzut oka mogłoby potwierdzać jego przyznanie się do przestępstwa oszustwa; analiza jednak merytorycznej treści tak tego pisma, jak i drugiego pisma z tej samej daty, zatytułowanego: „Wniosek”, a zwierającego pisemne stanowisko T. Ł.
(1)w sprawie, jednoznacznie wskazuje, iż oskarżony zaprzeczył popełnieniu tego przestępstwa, a także wyjaśnił na czym polegać miała współpraca z pokrzywdzonym, która – najkrócej rzecz ujmując – nie udała się. Otóż wyjaśnił, iż to on wynajął C. (po opuszczeniu zakładu karnego), wskazując na dane właściciela firmy wynajmującej (k.190) i zastąpił w ten sposób w trasie niedoszłego „pierwszego” kierowcę R. K. - gdzie w uzupełniających zeznaniach pokrzywdzonego potwierdził on, iż pierwotnie kierowca miała być osoba trzecia, z którą miała zostać podpisana umowa o prace dopiero po powrocie z trasy. Samemu wynajęciu kolejnego C. nie przeczył wcale pokrzywdzony w swoich uzupełniających zeznaniach, w tym znaczeniu, że wówczas zanegował wszystko, co kiedykolwiek obiecał mu, czy przekazał oskarżony – na zasadzie zanegowania wszystkiego co dotyczy owej osoby ocenianej jako „oszust”. Pamiętać nale4zy, że oskarżony konsekwentnie potwierdza zarówno fakt przekazania sobie kwoty 5000 zł. do ręki, jak i późniejszego dosyłania przez pokrzywdzonego G. C. pieniędzy na konto (o jakich stanowi akt oskarżenia), celem opłaty za paliwo i utrzymania kierowcy w trasie – a więc de facto nie neguje okoliczności opisywanej przez pokrzywdzonego związanej z przekazywaniem mu pieniędzy. Oskarżony odmiennie jednak (diametralnie odmiennie), aniżeli ustalił to sąd rejonowy opisuje, jak miała wyglądać zapłata za wykonywany transport przez firmy z giełdy transportowej, który ów transport zleciły, a co najistotniejsze - także sam pokrzywdzony G. C. taki właśnie, opisywany obieg dokumentów i przepływ pieniędzy potwierdził składając uzupełniające zeznania przed sądem odwoławczym. Oskarżony wyjaśnił bowiem, że to pokrzywdzony (a nie oskarżony, jak przyjął sąd I instancji (!), miał obowiązek wystawienia faktur dla „klientów z giełdy transportowej” i dopiero na podstawie takich faktur, pokrzywdzony otrzymałby (a dokładnie jego firma) pieniądze za transport wykonywany fizycznie przez oskarżonego w wynajętym C., w terminie od 30 tu 60 dni za wykonaną usługę. Potwierdził także, że tak kosztami, jak i zyskami, obaj wspólnicy mieli się podzielić (w sposób dorozumiany po równo). Dalej wyjaśnił, że pokłócił się z pokrzywdzonym, a ten obrażony odmówił wystawiania faktur (fragment prowadzonej kłótni wynika z załączonych do akt wydruków wiadomości tekstowych), a w konsekwencji i pokrzywdzony i oskarżony, za miesiąc pracy (fizycznego wykonywania różnych transportów) nie dostali nic na podstawie niewystawionych faktur, a co do części transportów – jak wyjaśnił oskarżony - „ spedycja poszła mu na rękę” tj. wypłaciła jemu osobiście za czas, w którym oskarżony był w trasie, pieniądze w formie dniówki za wykonywany fizycznie transport na kwotę łączną 8500 zł. Sąd odwoławczy zważył, że pokrzywdzony przesłuchany uzupełniająco przed Sądem Okręgowym zeznał, iż był z oskarżonym umówiony, że wzajemne rozliczenia mogłyby wyglądać również w taki sposób: oskarżony wykonuje transport (fizycznie przewozi go z miejsca „a” do miejsca „b”) dla innej firmy (...), która wzięła fracht (potwierdziła przyjęcie wykonania zlecenia transportu na Giełdzie transportowej prowadzonej za pośrednictwem strony internetowej), na zasadzie „podnajęcia”, a dopiero potem owa firma (...) płaci firmie pokrzywdzonego pieniądze za tak wykonany przez T. Ł. transport. O takim wzajemnych rozliczaniu się wyjaśniał oskarżony i takiemu nie zaprzeczył wcale pokrzywdzony słuchany przez Sądem Okręgowym. Z całą także pewnością, co bardzo wyraźnie wynika i z wyjaśnień oskarżonego i z zeznań G. C., oskarżony ani nie miał zakładać (otwierać) żadnej własnej firmy, ani tym bardzie wystawiać jakieś faktury dla firmy pokrzywdzonego – jak to błędnie ustalił sąd rejonowy. Całość przedmiotowego przedsięwzięcia miała odbywać się pod szyldem firmy pokrzywdzonego, który z tego powodu rozszerzył jej zakres o usługi transportowe. Taki, jak opisany powyżej, obieg zleceń nie był widoczny na stronie internetowej giełdy, do której pokrzywdzony miał podgląd. W toku całego procesu oskarżony deklarował wzajemne rozliczenie się z zysków i kosztów z pokrzywdzonym, ale nie doszło do niego, wobec ostrej kłótni i oskarżania się wspólników o wzajemne wykorzystywanie się. Ponadto sąd odwoławczy zauważa, iż wysoce logicznym jest także to, że oskarżony do dziś dnia nie rozliczył się (w szczególności nie przekazał części zarobku, czy nie zwrócił za benzynę etc.), bo jako osoba po opuszczeniu zakładu karnego, poza zarobkiem o jakim sam wyjaśniał, nie ma żadnych oszczędności. Równie dobrze także, wspólne przedsięwzięcie mogło wcale nie przynieść takich „kokosów”, o jakich oskarżony zapewniał niedoszłego szwagra, ale z wielu przyczyn, choćby na skutek niewłaściwej jego organizacji, czy braku należytego „przykładania się” cichych wspólników. Uzupełniające zeznania pokrzywdzonego rzuciły na przedmiotową sprawę nowego światła. Nie negując bowiem tego, że oskarżony jest, czy też prawdopodobnie może być winny pokrzywdzonemu jakieś pieniądze, zdaniem sądu odwoławczego nie można zasadnie twierdzić o udowodnieniu oszustwa ze strony T. Ł.
(1), w szczególności o udowodnieniu oszukańczego zamiaru wymaganego dla bytu przestępstwa z art. 286 § kk przy tak umówionym wspólnym przedsięwzięciu gospodarczym. Sąd odwoławczy pamięta, że oskarżony to wielokrotny przestępstwa, a przy tym recydywista, któremu przestępstwa oszustwa są chyba „najbliższe sercu” (łącznie prawie 30 skazań), nie jest to jednak okoliczność mogąca sama w sobie decydować o ocenie zamiaru po stronie T. Ł.
(1)wobec niedoszłego szwagra. Ponadto sam pokrzywdzony miał świadomość, co do przestępczej przeszłości oskarżonego, bo przecież wiedział o jego zatrzymaniu (widział ów moment), odbywaniu kary pozbawienia wolności, a nawet uczestniczył jako przyszywana rodzina w wystawianiu dla oskarżonego pozytywnej opinii w oczach kuratora sądowego, na potrzeby wcześniejszego opuszczenia zakładu karnego, a pomimo to zdecydował się wejść w porozumienie. To w takich natomiast okolicznościach, zdecydował się na podjęcie nieformalnej współpracy z oskarżonym, która miała polegać na wykonywaniu międzynarodowego transportu, w oparciu o zlecenia pozyskiwane z giełdy transportowej oficjalnie dla firmy pokrzywdzonego, lub nieoficjalnie – na zasadzie faktycznego podnajmowania frachtów przyjmowanych oficjalnie na giełdzie transportowej na inne firmy (pokrzywdzony nazywa taka sytuację jako bycie „ podwykonawcą transportu”, gdzie na stronie giełdy wyświetlają się jedynie dane głównego wykonawcy, a ustalenia pomiędzy oskarżonym a takim wykonawcą mogły by być telefoniczne) – bez pewności ile, jakie i za ile zlecenia zostaną tak wykonane. Sąd odwoławczy zauważa, że samo założenie, na czym miało polegać zarobkowanie firmy/opłacalność przedsięwzięcia pod szyldem firmy pokrzywdzonego, z góry dotknięte było co najmniej wieloma niepewnymi danymi. Otóż wynajem C. i pokrycie kosztów zakupu do niego paliwa, a także koszty życia/funkcjonowania w podróży jego kierowcy, miały zostać pokryte z zyskiem (oczekiwanym tak przez oskarżonego, jak i pokrzywdzonego) przez firmy pozyskane z giełdy samochodowej, na których zlecenie wykonywano by transport (jako wykonawca lub podwykonawca takiego transportu). Takowych firm/zleceń miał szukać oskarżony, śledząc giełdę i uzgadniając transporty, także telefonicznie, będąc jednocześnie fizycznie kierowcą C. po międzynarodowych trasach. Wspólnicy oczekiwali także, że owych zleceń/frachtów, a co za tym idzie zarobionych pieniędzy, będzie bardzo dużo. O takiej świetlanej przyszłości dla podjętego przedsięwzięcia oskarżony opowiadał niedoszłemu szwagrowi, ale pokrzywdzony jest człowiekiem dorosłym i w pełni władz umysłowych, a skoro tak, to winien co najmniej liczyć się z możliwością trudności w znalezieniu odpowiedniej liczby firm na giełdzie transportowej, różnej wysokości proponowanych kwot za usługę, wreszcie z tym, że i faktyczny kierowca zechce mieć osobiste życie. Oskarżony z pewnością nie wykonywał transportów przez cały okres (dniem i nocą) rozpoczętej współpracy, ale też nikt o zdrowych zmysłach nie może oczekiwać, by wspólnik - nawet jeśli obiecywał pracować najciężej jak potrafi – zawsze był w trasie, nie mówiąc już o tym, czy i jak miałby pozyskiwać jednocześnie intratne zlecenia z giełdy transportowej, czy telefonicznie ustalać transporty jako ich podwykonawca (bo to także wymaga poświęcenia czasu, zainteresowania, a przede wszystkim dobrej znajomości tematu). Pokrzywdzony nie zawarł żadnej umowy ze wspólnikiem na piśmie, nie ustalono więc formalnie, jaki był podział ról pomiędzy T. Ł. a G. C. (sam pokrzywdzony, pytany o jej szczegóły przez sąd odwoławczy nie potrafił przekazać wszystkich szczegółów). Z pewnością oskarżony jakieś transporty na giełdzie pozyskał, a dokładnie takowe wykonywał, być może na zasadzie „podwykonawcy” lub innej, z pewnością wyjeżdżał poza granicę kraju - a w tej sytuacji mógł skorzystać z pieniędzy przekazanych mu do ręki i przelanych na paliwo przez pokrzywdzonego. Przeprowadzone postępowanie dowodowe nie pozwala jednak na ustalenie, czy i w jakiej wysokości pozostaje dłużnikiem pokrzywdzonego, co należy już ewentualnie do gestii sądu cywilnego. W ocenie sądu odwoławczego w sprawie nie udowodniono, poza wszelką wątpliwość, że oskarżony oszukał pokrzywdzonego, co do obiecanego wspólnego przedsięwzięcia, a więc że okłamał obiecując mu wykonywanie przez siebie transportów z ostatecznym ich rozliczeniem dla firmy pokrzywdzonego. Zdaniem sądu odwoławczego pozostaje nadal otwarte pytanie: czy oskarżony, nawet jeśli obiecywał wykonywanie większej ilości transportów i informował G. C. o większej liczbie frachtów wykonywanych przez siebie (także jako podwykonawca głównego wykonawcy z giełdy transportowej) - czynił tak, by oszukać pokrzywdzonego i zdobyć kolejną transzę środków pieniężnych na rzekomy zakup paliwa do C. dla wspólnego przedsięwzięcia, bo nie zamierzał szukać/podnajmować/wykonywać takich zleceń, czy też - brak oczekiwanej ilości transportów i finalnego zarobku „do podziału” wynikał z obiektywnego braku zleceń, względnie niewielkiej ilości wykonywanych transportów lub niewielkiej ich dochodowości, względnie mniejszego „zaangażowania” w obowiązki po stronie kierowcy. W sprawie nadal występują w tym względzie – co najmniej – nie dające się usnąć wątpliwości, których kryminalna przeszłość T. Ł., czy obecny, bardzo negatywny stosunek pokrzywdzonego do niedoszłego szwagra, nie mogą skutecznie zastąpić. O kosztach postepowania orzeczono w oparciu o treść art. 632 pkt 2 kpk.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.