i uznał, że powód nie ma interesu w tym ustaleniu. W apelacji od tego wyroku powód, zaskarżając go w części oddalającej powództwo w zakresie zadośćuczynienia, renty i ustalenia odpowiedzialności na przyszłość i zarzucając naruszenie prawa materialnego - art. 445 § 1 k.c. i art. 444 § 2 k.c. oraz naruszenie prawa procesowego - art. 233 § 1 k.p.c. i art. 189 k.p.c., wniósł o zmianę wyroku w zaskarżonej części i zasądzenie dalszej kwoty 70 000 złotych tytułem zadośćuczynienia, dalszej kwoty 1 269,82 złotych do końca marca 2013 r., a od 1 kwietnia 2013 r. 1204,40 złotych tytułem renty, ustalenia odpowiedzialności pozwanej w przyszłości i zasądzenia kosztów procesu. W odpowiedzi na apelację strona pozwana wniosła o jej oddalenie i zasądzenie kosztów postępowania apelacyjnego. Sąd Apelacyjny zważył co następuje. Apelacja zasługuje na uwzględnienie w części w jakiej dotyczy rozstrzygnięcia Sądu pierwszej instancji w zakresie renty wyrównawczej należnej powodowi od 1 kwietnia 2012 roku, to jest od czasu pobierania świadczenia rentowego wypłacanego przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Stanowisko tego Sądu w tej kwestii, znajdujące swój wyraz w motywach zaskarżonego wyroku, jest niejasne i niekonsekwentne. Z jednej strony Sąd Okręgowy ustala wysokość świadczeń otrzymywanych przez powoda po zaprzestaniu pobierania świadczeń rehabilitacyjnych, ustala w oparciu o informacje pracodawcy, że powód, gdyby nie uległ wypadkowi, uzyskiwałby wynagrodzenie maszynisty pojazdów spalinowych, a więc wyższe od dotychczasowego wynagrodzenia pomocnika maszynisty, z drugiej strony, powołując się na zasadę kontradyktoryjności i uznając że powód reprezentowany przez fachowego pełnomocnika nie złożył wniosków dowodowych dotyczących wydanej w zakresie wysokości renty opinii, przyjmuje wyliczenie biegłego, które dotyczy zamkniętego okresu, kończącego się przed 1 kwietnia 2012 roku, za podstawę zasądzenia renty wyrównawczej od września 2012 roku. Odnosząc się do argumentacji Sądu pierwszej instancji dotyczącej inicjatywy dowodowej zwrócić należy uwagę, że dowód z opinii biegłego do spraw rent wyrównawczych Sąd Okręgowy dopuścił z urzędu, a zatem, w świetle okoliczności związanych z ustalonymi wysokościami świadczeń otrzymywanych przez powoda oraz jego potencjalnymi zarobkami gdyby do wypadku nie doszło, albo byłyby inne jego konsekwencje zdrowotne dla powoda, możliwe i konieczne było bądź zweryfikowanie wydanej opinii, opartej na błędnym założeniu że chodzi tylko o porównanie dochodów powoda przed i po wypadku, bądź samodzielne wyliczenie różnicy pomiędzy tymi dochodami które powodowi zostały przyznane w ramach renty, a możliwymi do osiągnięcia w razie gdyby nadal u dotychczasowego pracodawcy pracował. Brak uzupełnienia postępowania dowodowego (konsekwentnie z urzędu) lub dokonania samodzielnych wyliczeń weryfikujących, zgłoszone żądania powoda w zakresie wysokości renty wyrównawczej doprowadził do wadliwego rozstrzygnięcia w tym zakresie. Dlatego Sąd Apelacyjny uzupełnił postępowanie dowodowe poprzez zaktualizowanie informacji o wysokości świadczeń rentowych otrzymywanych przez powoda z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych po 1 kwietnia 2012 roku oraz wysokości średniego wynagrodzenia maszynisty pojazdów spalinowych w dotychczasowym miejscu pracy powoda, uznając za prawidłowe ustalenia dotyczące realnej możliwości zatrudnienia powoda na tym stanowisku od 1 stycznia 2011 roku (pismo pracodawcy z dnia 8 lipca 2013 r., karta 279 akt). W oparciu o te dowody (pismo ZUS z 30 maja 2014 r., karta 387 akt i pismo D. S. z 29 maja 2014 r., karta 385 akt) możliwe było wyliczenie różnicy pomiędzy rentą otrzymywaną z ZUS przez powoda od 1 kwietnia 2012 roku, a średnim wynagrodzeniem maszynisty pojazdów spalinowych w spółce (...), które wynosi netto 3802,77 złotych miesięcznie. Przedstawienie tych wyliczeń jest jednak zbędne, jako że każda z różnic pomiędzy wskazanymi kwotami, daje kwotę wyższą od kwot żądanych przez powoda w apelacji z tytułu renty wyrównawczej od 1 kwietnia 2012 roku. Stanowisko w tym względzie powód podtrzymał także po nadesłaniu aktualnych informacji przez ZUS i byłego pracodawcę powoda (pismo z dnia 17 lipca 2014 roku) oraz na rozprawie apelacyjnej, przed jej zamknięciem. Dlatego uznając zasadność żądania przez powoda renty wyrównawczej, wobec spełnienia przesłanek zawartych w art. 444 § 2 k.c., należało w tej części apelację uwzględnić i, na podstawie art. 386 § 1 k.p.c., zmienić zaskarżony wyrok w punkcie trzecim poprzez zasądzenie dochodzonych przez powoda kwot z tytułu renty wyrównawczej. W pozostałej części apelacja nie zasługuje na uwzględnienie. Gdy chodzi o wysokość zadośćuczynienia wskazać należy, że korygowanie przez Sąd drugiej instancji zasądzonego zadośćuczynienia może być dokonywane tylko wtedy, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na jego wysokość, jest ono niewspółmierne (nieodpowiednie), tj. albo rażąco wygórowane, albo rażąco niskie (por. wyrok SN z dnia 18 listopada 2004 r., I CK 219/04). W tej sprawie brak podstaw do przyjęcia, że zasądzone zadośćuczynienie jest rażąco niskie. Sąd Apelacyjny podziela i uznaje za prawidłowe ustalenia i wnioski Sądu pierwszej instancji w tym zakresie, które znajdują oparcie w zgromadzonym materiale dowodowym. Kodeks cywilny nie wskazuje żadnych kryteriów, jakimi należy się kierować przy określeniu wysokości zadośćuczynienia, jednakże judykatura przyjmuje, że zadośćuczynienie ma przede wszystkim charakter kompensacyjny, wobec czego jego wysokość nie może stanowić zapłaty symbolicznej, lecz musi przedstawiać ekonomicznie odczuwalną wartość. Wysokość tego świadczenia nie może być nadmierna w stosunku do doznanej krzywdy, ale musi być „odpowiednia”. Wysokość sumy pieniężnej, stanowiącej zadośćuczynienie za krzywdę, powinna być zatem ustalona po uwzględnieniu wszelkich zachodzących okoliczności, zwłaszcza mających wpływ na rozmiar doznanej krzywdy. Krzywda w przypadku uszkodzenia ciała i wywołania rozstroju zdrowia utożsamiana jest z negatywnymi przeżyciami w sferze zarówno fizycznej jak i psychicznej człowieka. Objawia się przede wszystkim w dotkliwych ujemnych przeżyciach związanych z dolegliwościami bólowymi, co u powoda występowało w sposób bardzo dokuczliwy na początku leczenia i teraz także, choć nie w tak ostrym wymiarze, mu towarzyszy. Nie bez znaczenia jest również stan psychiczny powoda związany z jego niepełnosprawnością, brakiem możliwości zajmowania się chorą córką w sposób jaki byłby możliwy wcześniej i brakiem możliwości zawodowego rozwoju. W okolicznościach tej sprawy Sąd pierwszej instancji te okoliczności miał na uwadze, ocenił materiał dowodowy zgodnie z, wyrażoną w art. 233 § 1 k.p.c., zasadą swobodnej oceny dowodów, wziął pod uwagę wydaną w sprawie opinię biegłego lekarza, i ustalił wysokość zadośćuczynienia dysponując tu pewną swobodą oceny, której nie nadużył. Powoływane w apelacji argumentacja tej oceny zmienić nie może. Jeżeli zatem zasądzone zadośćuczynienie mieści się w rozsądnych granicach wyznaczonych oceną stanu faktycznego sprawy, a tak jest w sprawie niniejszej, ingerencja sądu odwoławczego w wysokość takiego świadczenia, o czym była mowa na wstępie tej części rozważań, nie powinna mieć miejsca. Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w powołanym orzeczeniu naprawienie szkody niemajątkowej, tzw. krzywdy, może polegać na przyznaniu poszkodowanemu odpowiedniej sumy pieniężnej. Wyrażenie "odpowiednia suma" pozostaje w związku z tym, że ze względu na istotę krzywdy nie da się jej wyliczyć w sposób ścisły, w przeciwieństwie do szkody rzeczowej. Przyznanie poszkodowanemu zadośćuczynienia zależy od uznania sądu, który określając wysokość zadośćuczynienia bierze pod uwagę całokształt okoliczności sprawy, w tym głównie stopień, trwałość skutków, prognozy na przyszłość, wiek itp. Wszystkie tego rodzaju okoliczności Sąd pierwszej instancji uwzględnił w dostatecznym zakresie. Ocena dowodów pozostawiona bowiem została swobodzie sądu w konkretnej sprawie, a sprzeniewierzenie się jej mogłoby tylko wtedy być uznane za zasadne, gdyby sąd dopuścił się pogwałcenia zasad logicznego rozumowania bądź postąpił wbrew zasadom doświadczenia życiowego, co w tym przypadku nie ma miejsca. Dlatego apelację w zakresie rozstrzygnięcia o wysokości zadośćuczynienia na rzecz powoda należy uznać za nieuzasadnioną. Co do oddalenia żądania ustalenia odpowiedzialności pozwanej za skutki wypadku jakiemu uległ powód na przyszłość, zgodzić należy się z Sądem Okręgowym, że nie wykazał on swego interesu prawnego w tym ustaleniu. Interes prawny zachodzi, jeżeli sam skutek, jaki wywoła uprawomocnienie się wyroku ustalającego, zapewni stronie powodowej ochronę jej prawnie chronionych interesów, czyli definitywnie zakończy spór istniejący lub prewencyjnie zapobiegnie powstaniu takiego sporu w przyszłości. Nie ma zaś interesu prawnego ten, kto może poszukiwać ochrony prawnej w drodze powództwa o zasądzenie świadczenia. Zasada ta opiera się na założeniach że, po pierwsze, wydanie wyroku zasądzającego możliwe jest, jeżeli także ustalona zostanie legitymacja czynna oraz po drugie, że wyrok tylko ustalający istnienie stosunku prawnego nie zapewni ostatecznej ochrony prawnej, ponieważ nie jest - w przeciwieństwie do wyroków zasądzających - wykonalny na drodze egzekucji sądowej. W okolicznościach niniejszej sprawy, nie bez znaczenia jest zmiana jaka zaszła w przepisach kodeksu cywilnego dotyczących przedawnienia roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym od dnia 10 sierpnia 2007 r., na co zwrócił uwagę Sąd pierwszej instancji. Chodzi tu zwłaszcza o przepis art.
k.c., przewidujący w razie wyrządzenia szkody na osobie, a z taką potencjalnie sytuacją możemy mieć do czynienia na gruncie tej sprawy, przedawnienie nie może się skończyć wcześniej niż z upływem trzech lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Oznacza to dla powoda, że jeżeli w przyszłości powstanie szkoda będąca skutkiem wypadku komunikacyjnego z 23 września 2010 r., powód będzie mógł dochodzić jej naprawienia od pozwanej. Brak zatem wykazanego interesu prawnego powoda w ustaleniu odpowiedzialności pozwanej na przyszłość, nie ma bowiem obecnie dodatkowych okoliczności związanych z tym wypadkiem, które wymagałyby ustalenia przesłanek odpowiedzialności pozwanego, jej zakresu, w przyszłości i byłoby to związane z trudnościami dowodowymi. A zatem, co do zasady, ustalenie odpowiedzialności pozwanej za skutki wypadku mogące powstać w przyszłości byłoby możliwe także w związku z treścią art.
( por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 24 lutego 2009 r., III CZP 2/09, OSNC 2009/12/168 ) , pod warunkiem jednak wykazania przez powoda interesu prawnego w tym ustaleniu. Z tych względów Sąd Apelacyjny, na podstawie art. 385 k.p.c., oddalił apelację w pozostałej części, o kosztach postępowania apelacyjnego, biorąc pod uwagę że obciążałyby powoda niemal w całości, i w tym zakresie przyjmując istnienie przesłanek zawartych w art. 102 k.p.c., a to z uwagi na trudną sytuację materialną powoda i szczególne okoliczności sprawy z punktu widzenia skutków wypadku jakiego powód doznał, rozstrzygając w oparciu o ten przepis.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.