← Polska

III APa 3/14

Sygn. akt III APa 3/14 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 9 lipca 2014 r. Sąd Apelacyjny w Szczecinie - Wydział III Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w składzie: Przewodniczący: SSA Jolanta

§ 1-3 k.p.

Sąd Okręgowy uznał, co do zasady, za uzasadnione. Sąd Okręgowy wyjaśnił, że jeżeli pracownik zatrudniony jest w wymiarze 1/2 etatu i pracuje 4 godziny dziennie, nie oznacza to, iż po przekroczeniu tego czasu świadczy on pracę w godzinach nadliczbowych. Praca taka stanowi pracę ponadwymiarową, która nie jest tożsama z pracą w godzinach nadliczbowych. W związku z powyższym w przypadku powoda godziny nadliczbowe powstałyby, gdyby w każdej z pozwanych spółek wykonywał pracę ponad 8 godzin na dobę lub przeciętnie 40 godzin na tydzień. W niektórych miesiącach objętych okresem sporu taka sytuacja miała miejsce, gdyż powód wykonywał pracę w godzinach nadliczbowych przekraczając 40 godzinną tygodniową normę czasu pracy (np. V, VIII, IX 2008r., VI, VII, VIII, IX 2009r.). Przekroczenie przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy spowodowane było przede wszystkim brakiem zapewnienia dni wolnych w zamian za pracę w niedziele oraz w soboty jako dni wolne od pracy z tytułu przeciętnie 5 dniowego tygodnia pracy. W związku z powyższym wykazane wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych jest wynagrodzeniem za godziny nadliczbowe powstałe w wyniku pracy w tych dniach. Sąd pierwszej instancji przyjął, że wynagrodzenie powoda w spółce (...) wynosiło 2.122,50 zł brutto, zaś w spółce (...) 3.163,50 zł brutto plus kwota 2004,40 zł miesięcznie od 1 października 2007 r., która w istocie stanowiła podwyżkę wynagrodzenia zasadniczego. Ustalając podstawę wymiaru dodatku za pracę w godzinach nadliczbowych kierował się dyspozycją art.

§ 3k.p.

Strony nie ustaliły wymiaru czasu pracy, których przekroczenie uprawnia pracownika oprócz normalnego wynagrodzenia, do dodatku do wynagrodzenia, o którym mowa w art.

§ 1k.p.

W związku z tym nie naliczono ww. dodatków za pracę ponad ustalony wymiar czasu pracy (ponad 4 godziny). Zgodnie z art. 151 § 1 Kodeksu pracy, pracą w godzinach nadliczbowych jest wykonywanie czynności i zadań ponad obowiązujące pracownika normy czasu pracy, a także praca wykonywana ponad przedłużony dobowy wymiar czasu pracy, wynikający z obowiązującego pracownika systemu i rozkładu czasu pracy. Kodeks pracy w art. 129 § 1 wymienia jedynie dwie normy czasu pracy, tj. 8 godzinną dobową normę czasu pracy oraz przeciętną 40 godzinną tygodniową normę czasu pracy. Przekroczenie tych norm zgodnie z prawem pracy stanowi pracę w godzinach nadliczbowych. Powołany przez stronę powodową 150 godzinny limit godzin nadliczbowych nie jest normą czasu pracy, a jedynie maksymalnym limitem godzin nadliczbowych w roku kalendarzowym. Limit ten obejmuje swoim wymiarem wszystkie godziny nadliczbowe (dobowe i tygodniowe). Przekroczenie przedmiotowego limitu nie przesądza o tym, iż wszystkie godziny nadliczbowe powstałe po jego przekroczeniu stają godzinami przeciętnie tygodniowymi tak, jak to twierdzi strona powodowa. Zaniechanie prowadzenia ewidencji czasu pracy pracownika przez praco­dawcę nie oznacza, zdaniem Sądu Okręgowego, że każdorazowo i bezkrytycznie powinien zostać przyjęty za miarodajną wersję czas pracy przedstawiony przez pracownika. Nieprowadzenie lub nienależyte prowadzenie przez pracodawcę dokumentacji w sprawach z zakresu prawa pracy, w tym ewidencji czasu pracy, nie wyłącza prawa pracodawcy do wykazywania, że za­trudniony nie świadczył pracy w godzinach nadliczbowych. Nie oznacza to także, że miarodajna dla oceny faktycznej powództwa o zapłatę za nadgodziny jest wersja przyjęta przez pra­cownika. Pracownik musi wykazać wszystkie elementy niezbędne do uznania pracy w godzinach nadliczbowych, a także wymiar tych godzin. Zdaniem Sądu Okręgowego C. S. wykazał, sposób świadczenia pracy, jej charakter oraz wymiar. Faktu dodatkowej pracy nie kwestionowali członkowie zarządu, aczkolwiek umniejszali jego wagę, a w szczególności wymiar przepracowanych godzin. Strony pozwane były ponadto zgodne, że ewentualna gratyfikacja przysługuje powodowi tylko za pracę w soboty i święta (art. 151 4 § 2 kp). W zakresie rozliczeń roszczeń powoda sąd pierwszej instancji oparł się na opinii biegłego sądowego głównej i uzupełniającej, które w całości aprobował jako logiczne i zgodne z regulacjami prawa pracy. W opiniach uzupełniających usunięte zostały wszystkie błędy rachunkowe i inne wskazywane przez strony i w ten sposób ostatecznie stanowią pełny, wzajemnie uzupełniający się i miarodajny dowód. Sąd Okręgowy ferując wyrok oparł się na wyliczeniach wariantu II wobec spółki (...) 45.044,87 zł, a także na wariancie II wobec spółki (...) (87.287,79 zł brutto tytułem wynagrodzenia za pracę ponad ustalony w umowie wymiar czasu pracy; 21.100,70 zł brutto tytułem normalnego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych wraz z dodatkami). Zdaniem sądu pierwszej instancji, w sytuacji, gdy pracownik udowodnił, że pracował w godzinach nadliczbowych, a jedynie - wobec nieprowadzenia przez pracodawcę ewidencji czasu pracy - nie może udowodnić dokładnej liczby przepracowanych godzin, ustalenie wysokości wynagrodzenia może nastąpić według reguł z art. 322 k.p.c. W sytuacji, gdy szkoda po stronie pracownika jest bezsporna, a tylko nie została w procesie wykazana jej wysokość, sąd powinien, mając do dyspozycji materiał dowodowy zgromadzony na chwilę zamknięcia rozprawy, ustalić jej ostateczną wysokość. Temu celowi służy art. 322 k.p.c., który zezwala sądowi na zasądzenie odszkodowania w wysokości ustalonej przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy. Należy w takiej sytuacji miarkować wysokość poniesionej szkody albowiem ciężar dowodu w takiej sytuacji nie obciąża tylko pracodawcy ale rozłożony jest na obie strony w zakresie wykazania rzeczywistego czasu pracy pracownika. Sąd Okręgowy miarkował roszczenia C. S. poprzez pomniejszenie wyliczonych roszczeń o 1/4. Uznał bowiem, że zebrany materiał dowodowy dawał ku temu podstawy. Za adekwatne przyjął kwoty w granicach 75% wartości wyliczonych przez biegłego, co w przypadku pozwanej spółki (...) dało ok. 81.292 zł brutto, natomiast wobec A. Usługi ok. 33.784 zł brutto. Od powyższych kwot sąd pierwszej instancji przyznał odsetki ustawowe od 1 marca 2011 r. zgodnie z dyspozycją art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 300 k.p. Datę wymagalności spornych roszczeń powoda stanowił moment ustania stosunku pracy, albowiem w tym czasie pracodawca powinien rozliczyć się z pracownikiem z tytułu wszystkich należności pracowniczych, w tym także z tytułu pracy w dodatkowym wymiarze. Z uwagi na to, iż roszczenia powoda z tego tytułu wymagały dodatkowych ustaleń i wyliczeń, gdyż stanowisko powoda w tym zakresie nie było jednoznaczne także co do podmiotów zobowiązanych do zapłaty, nie uznano za celowe i uzasadnione zasądzenie odsetek od należności miesięcznych. Skłoniło do tego także mało precyzyjne żądanie pełnomocnika powoda w tym zakresie, zgłoszone dopiero w mowie końcowej. Powództwo w pozostałym zakresie Sąd Okręgowy oddalił, jako pozbawione podstaw faktycznych i prawnych. Zasądził też od każdego z pozwanych opłatę stosunkową (5%) od zasądzonych kwot, zgodnie z art. 113 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Kierując się zasadą odpowiedzialności stron za wynik procesu, określoną w art. 98 i 99 k.p.c., mając na względzie stosunek ogólnej wartości zasądzonych należności do kwot żądanych przez powoda, Sąd Okręgowy uznał, iż należy koszty zastępstwa procesowego wzajemnie znieść zgodnie z art. 100 k.p.c. Z uwagi na to, iż to na pracodawcy, dysponującym odpowiednimi służbami administracyjnymi, ciążył obowiązek prawidłowego rozliczania czasu pracy pracownika oraz zważywszy na postawę procesową pozwanych w tym względzie ustalił, iż wydatkami, na które składają się w głównej mierze koszty biegłego sądowego, który musiał wyliczyć należności powoda, należy obciążyć w całości pozwanych (art. 100 zd. 2 kpc). Koszty te zostały pokryte w zaliczkach wpłaconych przez pozwanych, dlatego należało zasądzić pozostałą różnicę w kwotach po 903,60 zł od każdej z pozwanych spółek. Pozostałymi kosztami sądowymi nie obciążono powoda na podstawie art. 102 k.p.c., zważywszy na charakter sprawy i sytuację rodzinną i majątkową powoda. Apelację od powyższego wyroku wywiodły wszystkie strony. Powód zaskarżył rozstrzygnięcie w części, tj. w odniesieniu do (...) Usługi sp. z o.o. ponad zasądzoną kwotę 33.784 zł, a w odniesieniu do (...) sp. z o.o. ponad zasądzoną kwotę 81.292 zł. Zaskarżonemu orzeczeniu zarzucił sprzeczność z materiałem dowodowym zebranym w sprawie oraz naruszenie prawa materialnego, tj. art.

§ 1pkt 1-2 k.p.

i art.

k.p., art. 98 i 99 k.p.c., art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 300 k.p., a także przepisów procesowych określonych w art. 231 k.p.c, art. 233 k.p.c., art. 322 k.p.c. i art. 328 § 2 k.p.c. w sposób mający wpływ na rozstrzygnięcie sprawy. C. S. uważa, że Sąd Okręgowy: - w zasadzie nie przeprowadził analizy zebranych w sprawie dowodów na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału, - w sposób wybiórczy skorzystał z zebranego w sprawie materiału dowodowego nie poddając analizie nawet tych dowodów, na których się oparł, - oddalił jako bezcelowe przeprowadzenie dowodu z akt sprawy karnej Sądu Rejonowego w Białogardzie o sygn. akt II K 86/08 prowadzonej przeciwko A. N. z art. 233 § 1 k.k., to jest o przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości w związku ze składaniem fałszywych zeznań w postępowaniu sądowym pomimo, że przeprowadzenie tego dowodu ma duże znaczenie dla prawidłowego wyrokowania w niniejszej sprawie ponieważ tacy istotni w sprawie świadkowie jak B., F., M., S., K., a więc świadkowie pozwanych powoływali się na wiedzę uzyskaną od A. N., a on sam już po zakończeniu stosunku pracy przez powoda, co wynika z zeznań E. S. wpiął do akt osobowych powoda „Wytyczne od Prezesa”, których powód wcześniej nie widział, a tym bardziej nie zapoznał się z nimi i ich nie podpisał, - bezpodstawnie oddalił żądanie powoda o zasądzenie ustawowych odsetek od zaległych należności miesięcznych do dnia zapłaty wyjaśniając to „mało precyzyjnym” żądaniem pełnomocnika powoda i nie uznając takiego wyrokowania za celowe i uzasadnione, - orzeczenie nie ma potwierdzenia w materiale dowodowym i jest wewnętrznie sprzeczne, - błędnie przyjął ustalenia biegłego sądowego jako własne, gdyż to nie biegły jest od ustalania faktów i okoliczności tylko sąd, - okoliczności prawne i faktyczne, niezbędne dla właściwego rozumienia przedmiotowej sprawy umknęły uwadze sądu bądź zostały pominięte, jako nieważne, co uzasadnia zarzuty apelacyjne, - nie oddalił, ani nie uwzględnił wniosków dowodowych powoda zawartych w jego piśmie z dnia 7 marca 2012 r. Podnosząc powyższe zarzuty C. S. wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez zasądzenie na swoją rzecz od obu spółek kwot określonych w petitum apelacji i kosztów zastępstwa procesowego za obie instancje, albo o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia sądowi pierwszej instancji z pozostawieniem temu sądowi rozstrzygnięcia o kosztach postępowania apelacyjnego. W apelacji (...) sp. z o.o. podniosła z kolei, że wyrok zaskarża w całości i zarzuca mu: 1. Naruszenie art. 130 2 k.p.c., art. 126 2 k.p.c. oraz art. 112 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych poprzez ich niezastosowanie i przyjęcie sprawy przez sąd pierwszej instancji do rozpoznania mimo braku opłacenia przez powoda pozwu wnoszonego przez reprezentującego go adwokata, 2. Błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia polegający na uznaniu, iż powód wykonywał prace na równi z podległymi mu pracownikami, co miało mieć wpływ na uznanie, iż nie piastował de facto funkcji kierowniczej, 3. Naruszenie prawa materialnego poprzez błędną interpretację art. 151 4 k.p. poprzez przyjęcie, iż w sprawie powód nie zajmował stanowiska kierowniczego i w związku z tym nie obejmują go zasady dotyczące wynagradzania przepracowanych przez niego godzin nadliczbowych i w konsekwencji przyznanie powodowi zawyżonego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, 4. naruszenie art. 233 § 1 k.p.c. i wydanie zaskarżonego wyroku z przekroczeniem granic swobodnej oceny dowodów i niedokonaniem ich właściwej oceny, poprzez uznanie, iż premia przyznana powodowi przez pozwaną nie miała charakteru premii uznaniowej i w konsekwencji uznanie jej za składnik wynagrodzenia podlegający zaliczeniu do podstawy wyliczenia wynagrodzenia powoda z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych i przyznanie powodowi zawyżonego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, 5. Naruszenie art. 233 § 1 k.p.c. i wydanie zaskarżonego wyroku z przekroczeniem granic swobodnej oceny dowodów i niedokonaniem ich właściwej oceny poprzez uznanie, że powód nie był zatrudniony na stanowisku kierowniczym (nie wykonywał funkcji kierownika), pomimo że materiał dowodowy zgromadzony w niniejszej sprawie jednoznacznie wskazywał na wykonywanie przez powoda funkcji kierowniczej, i w konsekwencji przyznanie powodowi zawyżonego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych z pogwałceniem art. 151 4 k.p., 6. Naruszenie art. 233 §1 k.p.c. i wydanie zaskarżonego wyroku z przekroczeniem granic swobodnej oceny dowodów i niedokonaniem ich właściwej oceny poprzez błędne oparcie się na niewłaściwych postanowieniach opinii biegłego, 7. Naruszenie art. 322 k.p.c. poprzez przyjęcie zawyżonej kwoty zasądzonej od pozwanej na rzecz powoda bez rozważania wszystkich okoliczności sprawy, 8. Naruszenie prawa materialnego tzn. art. 291 k.p. poprzez zasądzenie powodowi kwot od pozwanej z nieuwzględnieniem podniesionego przez pozwaną zarzutu przedawnienia. Wskazując na powyższe spółka (...) wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez oddalenie powództwa w całości oraz o zasądzenie od powoda na rzecz pozwanej zwrotu kosztów postępowania za obie instancje z uwzględnieniem kosztów zastępstwa procesowego. Ewentualnie skarżąca wniosła o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w związku z nierozpoznaniem przez sąd pierwszej instancji istoty sprawy. W swej apelacji spółka (...) wniosła tożsame zarzuty (...) spółka (...), z tą różnicą, że nie odnosiła się do zasadności oceny charakteru prawnego premii uznaniowej. We wspólnej odpowiedzi na apelację powoda pozwane spółki wniosły o jej oddalenie w całości. Powód w odpowiedzi na apelacje pozwanych wniósł o ich oddalenie oraz o zasądzenie kosztów postępowania za instancję odwoławczą. Sąd Apelacyjny zważył co następuje: Apelacje wszystkich stron choć zawierały argumentację, która wpłynęła na częściową zmianę ustaleń faktycznych dokonanych w sprawie przez sąd pracy, nie wpłynęły jednak ostatecznie na zmianę zaskarżonego rozstrzygnięcia. Sąd Apelacyjny w oparciu o własną analizę zgromadzonych w sprawie dowodów podzielił bowiem zasadnicze konkluzje sądu pierwszej instancji i przyjął, że z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych, wykonywanej zarówno w dni powszednie, jak i w dni wolne od pracy i święta, C. S. należy się wynagrodzenie, zaś brak możliwości precyzyjnego określenia wymiaru świadczonej pracy uzasadnia szacunkowe przyjęcie kwoty należnej do zasądzenia. W niniejszej sprawie sporne było ustalenie, czy powód pracował w godzinach nadliczbowych, a jeśli tak – czy z tego tytułu należy się mu wynagrodzenie i w jakiej wysokości. Zdaniem obu pracodawców C. S. był kierownikiem gospodarstwa rolnego, nie był natomiast brygadzistą i nie wykonywał pracy tego samego rodzaju co pracownicy. Powód utrzymywał natomiast, że kierownikiem wyodrębnionej jednostki organizacyjnej nie był, przypisać mu natomiast można funkcję brygadzisty nadzorującego pracowników . Sąd drugiej instancji podzielił stanowisko skarżących spółek i przyjął, że ustalenia poczynione w tym zakresie przez sąd pierwszej instancji stanowią naruszenie art. 233 § 1 k.p.c. Po pierwsze zajmowane przez powoda stanowisko zostało wprost określone w umowach o pracę. Zgodnym zamiarem stron było, aby C. S. pełnił funkcję kierownika gospodarstwa. Powód nie miał nad sobą żadnego zwierzchnika służbowego poza reprezentującym spółki zarządem. W hierarchii przedsiębiorstwa zajmował najwyższe stanowisko pracownicze. Pozostałe zatrudnione przez spółki osoby podlegały mu służbowo. Powód wydawał pracownikom polecenia, rozdzielał im pracę oraz ją koordynował, był bezpośrednim łącznikiem pomiędzy załogą przedsiębiorstwa a jego właścicielami. C. S. zatwierdzał ewidencjonowanie czasu pracy podległych mu osób. W związku z zajmowanym stanowiskiem posiadał odpowiednio wysokie (w stosunku do pozostałych zatrudnionych osób) wynagrodzenie, do dyspozycji otrzymał biuro, telefon oraz samochód służbowy. Sąd Apelacyjny zauważa, że nie noszące znamion stałości, sporadyczne wykonywanie przez powoda niektórych zadań wykonywanych także przez podległe mu osoby nie świadczy o tym, że C. S. był quasi brygadzistą pracującym. Rzeczą powszechnie akceptowaną jest, aby przełożeni w symbolicznym zakresie, wykonywali niekiedy czynności tożsame co podległe im osoby. Pozwala to budować autorytet u podwładnych i uzasadnia stawianie im wyższych oczekiwań. Znamienne jest, że powód nie został zatrudniony w spółkach po to, aby pracować np. jako traktorzysta, czy aby uczestniczyć w pracach polowych, ale z uwagi na znajomość języka niemieckiego, doświadczenie zawodowe i umiejętność zarządzania grupą podległych mu osób. Z tego względu, odmiennie niż Sąd Okręgowy, sąd drugiej instancji przyjął, że C. S. był kierownikiem gospodarstwa rolnego, tj. pracownikiem o którym mowa w art. 151 4 k.p. - pracownikiem zarządzającym w imieniu pracodawcy wyodrębnioną częścią zakładu pracy. Analizując zebrany materiał dowodowy Sąd drugiej uznał, że powód z racji powierzonych zadań i miejsca zajmowanego w strukturze organizacyjnej pozwanych należał do grupy pracowników zarządzających w imieniu pracodawcy wyodrębnioną częścią zakładu pracy. Taki a nie inny charakter powierzonych mu zadań potwierdzili praktycznie wszyscy przesłuchani w sprawie świadkowie. W Kodeksie pracy a nawet w doktrynie brak jest legalnej definicji kierownika wyodrębnionej komórki organizacyjnej. Przyjmuje się jednak, że stworzenie odrębnych zasad rozliczania pracy nadliczbowej pracowników zajmujących stanowiska kierownicze wynika z faktu, że są oni odpowiedzialni za organizację procesu pracy, a przedłużenie wymiaru czasu pracy stanowi konsekwencję ich własnej decyzji. Przedmiotem zadań pracownika stojącego na czele odrębnej komórki organizacyjnej powinno być kierowanie zespołem pracowników. Jeżeli natomiast wykonuje on pracę na równi z innymi członkami zespołu, nie będzie traktowany jako pracownik na stanowisku kierowniczym (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 stycznia 2005 r., sygn. II PK 114/04, OSNP 2005/16/245). Oceniając zakres obowiązków takiego pracownika, należy brać pod uwagę nie tylko postanowienia umowy o pracę, lecz również faktyczny sposób realizacji stosunku pracy, w szczególności to, czy pracownik ten organizuje i nadzoruje pracę innych członków zespołu, czy ustala ich czas pracy, udziela im zwolnień od pracy, wreszcie, czy podejmuje decyzje w sprawie zatrudniania nowych pracowników (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 czerwca 2004 r., sygn. III PK 22/04, OSNP 2005/5/65). W niniejszej sprawie niewątpliwie większość wymienionych elementów występowało w przypadku powoda. Potwierdzili to przesłuchani świadkowie, jak i częściowo sam C. S.. Do jego zadań należało przede wszystkim organizowanie pracy podległych mu pracowników i ich nadzorowanie. Wykonywanie prac polowych miało charakter wyjątkowy, okazjonalny i swoje szczególne uzasadnienie znajdowało w charakterze działalności jaką zajmowały się spółki - działalności rolniczej. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w podobnym niewielkim zakresie, także członkowie zarządu obu pozwanych spółek uczestniczyli w zwykłych pracach polowych gdy wymagała tego np. sytuacja pogodowa w okresie żniw. Były to jednak sytuacje wyjątkowe, tak samo w przypadku powoda. Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 4 czerwca 2008 r. (sygn. II PK 326/07, LEX nr 494026) pojęcie kadry zarządzającej (art. 151 4 k.p.) obejmuje nie tylko „pracowników zarządzających w imieniu pracodawcy zakładem pracy”, czyli zarząd sensu stricte, ale także „kierowników wyodrębnionych komórek organizacyjnych”, czyli pracowników podległych formalnie i organizacyjnie pierwszej z wymienionych grup. Ponadto, ocena zajmowanego stanowiska jako kierowniczego ma w świetle art. 151 4 k.p. przede wszystkim to znaczenie, że przepis ten dotyczy pracowników, których stanowisko pozwala na wydawanie poleceń związanych z pracą innym pracownikom, przede wszystkim dotyczących wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych pod nadzorem zlecającego. Brak podwładnych i współpraca z podmiotami zewnętrznymi przemawia przeciwko uznaniu stanowiska za kierownicze. Artykuł 151 4 k.p. ustanawia ogólną zasadę, zgodnie z którą pracownikom zarządzającym oraz kierownikom wyodrębnionych komórek organizacyjnych zakładu pracy, nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, ani do dodatku do wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych. Przepis ten nie wyłącza jednak prawa tych pracowników do rekompensaty w postaci czasu wolnego od pracy. Kierownicy wyodrębnionych komórek organizacyjnych zakładu pracy mają jednak prawo do oddzielnego wynagrodzenia w godzinach nadliczbowych, jeśli spełnione zostały jednocześnie dwa warunki: 1) godziny nadliczbowe przypadały w niedzielę lub święto oraz 2) za pracę w godzinach nadliczbowych wymienieni pracownicy nie otrzymali innego dnia wolnego od pracy. Przechodząc do kolejnej kwestii związanej z żądaniem wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych Sąd Apelacyjny wziął pod uwagę wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 czerwca 2004 r. (sygn. III PK 22/04, OSNP 2005/5/65 ), w którym sąd ten orzekł, że osoby zatrudnione na stanowiskach kierowniczych nie mogą być pozbawione prawa do dodatkowego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych (art. 135 § 1 k.p.), jeżeli wskutek niezależnej od nich wadliwej organizacji pracy są zmuszone do systematycznego przekraczania obowiązujących norm czasu pracy. Odnosząc to orzeczenie do niniejszej sprawy, Sąd Apelacyjny stwierdza, że w pozwanych spółkach panowała taka organizacja czasu pracy, a na powoda został nałożony taki zakres obowiązków, że mimo zatrudnienia na stanowisku kierowniczym, C. S. zmuszony był do stałego przekraczania norm czasu pracy, przy czym ilość godzin pracy była uzależniona od pory roku. Powód każdorazowo rozpoczynał dzień pracy o godz. 6:30, gdy uczestniczył w zebraniu zarządu w biurze, bądź o godz. 7:00, gdy wyjeżdżał z pracownikami w pole. Jego praca była bezpośrednio powiązana z pracą podległych mu osób i porą roku. Bezspornie C. S. pozostawał w dyspozycji pracodawcy także w późnych godzinach wieczornych, o czym świadczą bilingi rozmów. W sprawie istotne jest też to, że w pozwanych spółkach nie była w ogóle prowadzona ewidencja czasu pracy powoda. Sąd Apelacyjny konsekwentnie stoi na stanowisku, co wyrażał już w swoich wcześniejszych orzeczeniach (m.in. w wyrokach z 9 kwietnia 2013 r., sygn. III APa 3/13 oraz z 24 września 2013 r., sygn. III APa 7/13, opublikowanych w bazie Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych dostępnej pod adresem http://orzeczenia.ms.gov.pl), że ewidencjonowanie czasu pracy pracowników jest zasadniczym obowiązkiem pracodawcy wynikającym z art. 94 pkt 9a w zw. z art. 149 k.p. Prawidłowe wyliczenie wysokości wynagrodzenia za pracę musi się opierać na rejestracji czasu pracy przepracowanego przez pracownika. Właściwie prowadzona ewidencja czasu pracy stanowi podstawę prawidłowego obliczenia wynagrodzenia za pracę. Przedmiotem ewidencji czasu pracy powinien być czas pracy mieszczący się zarówno w ustalonym w zakładzie rozkładzie czasu pracy, jak też wynikający z doraźnych poleceń pracodawcy. Ewidencją powinna być zatem objęta praca w przedłużonym wymiarze czasu pracy, w godzinach nadliczbowych, w niedziele i święta, w porze nocnej, w dodatkowych dniach wolnych od pracy, a także w ramach dyżurów. W ewidencji czasu pracy powinny też być odnotowane okresy urlopów i zwolnień od pracy, a także nieusprawiedliwionej nieobecności w pracy. W postępowaniu odrębnym w sprawach z zakresu prawa pracy z powództwa pracownika o wynagrodzenie za prace w godzinach nadliczbowych obowiązuje ogólna reguła procesu, że powód powinien udowadniać słuszność swych twierdzeń w zakresie zgłoszonego żądania, z tą jedynie modyfikacją, iż niewywiązywanie się przez pracodawcę z obowiązku rzetelnego prowadzenia dokumentacji, powoduje dla niego niekorzystne skutki procesowe wówczas, gdy pracownik udowodni swoje twierdzenia przy pomocy innych środków dowodowych niż ta dokumentacja. Tym niemniej , jak podkreślił to Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 7 czerwca 2011 r. (sygn. II PK 317/10, opublikowanym w bazie orzeczeń Sądu Najwyższego dostępnej pod adresem http://www.sn.

  1. pl)kierownik jednostki organizacyjnej zobowiązany do prowadzenia dokumentacji dotyczącej czasu pracy własnego i podległych mu pracowników nie może, dochodząc za pracę w godzinach nadliczbowych, wywodzić korzystnych dla siebie skutków, powołując się na brak takiej dokumentacji. W takiej sytuacji pracownik jest zobowiązany do zaoferowania wszystkich możliwych dowodów na okoliczność rozmiaru faktycznie świadczonej przez niego pracy, a za wystarczające nie mogą być uznane same jego twierdzenia w tym zakresie. Powód, który weryfikował czas pracy podległej mu grupy pracowników, niewątpliwie zaniedbał ewidencjonowania swojego czasu pracy. Ponadto C. S. przez okres 3 lat trwania zatrudnienia w holdingu spółek rolnych nie podjął starań, aby zmienić sposób zatrudnienia, czy też doprecyzować umowę łączącą go ze spółkami. Jego obciążają zatem konsekwencje związane z niemożnością precyzyjnego wykazania wysokości dochodzonego roszczenia. Jak wyjaśnia to Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 14 maja 2012 r. (sygn. II PK 231/11, OSNP 2013/9-10/109) zaniechanie prowadzenia ewidencji czasu pracy przez pracodawcę nie tworzy domniemania wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych w wymiarze przedstawianym przez samego pracownika. Pracownik może i powinien wobec tego oferować inne środki dowodowe, które podlegają ocenie w ramach całokształtu materiału dowodowego. W pewnym zakresie C. S. obowiązkowi temu sprostał. Przedstawił bowiem dowody z zeznań świadków, własnych wyjaśnień, bilingów rozmów telefonicznych, czy ewidencji czasu pracy podległych mu pracowników. Ich wszechstronna ocena, zaprezentowana w uzasadnieniu wyroku przez sąd pierwszej instancji doprowadziła do uzasadnionego wniosku, że świadczenie pracy ponad jej normatywny czas w przypadku powoda miało miejsce. Sąd drugiej instancji podziela ustalenie, że naprowadzone w trakcie trwania postępowania dowody pozwoliły w sposób dostatecznie pewny i weryfikowalny ustalić, że C. S. od marca do listopada każdego roku świadczył pracę w wydłużonych godzinach. W oparciu o gromadzone dowody osobowe, a także dowody z dokumentów sąd pierwszej instancji zasadnie przyjął, że specyfika produkcji rolnej wymagała, aby powód pracował każdego roku średnio: - w marcu, kwietniu i listopadzie - 10 godzin; - w maju, czerwcu, lipcu i październiku - 12 godzin; - w sierpniu i wrześniu - 14 godzin. Choć przepis art. 151 4 k.p. stanowi, że pracownicy zarządzający w imieniu pracodawcy zakładem pracy i kierownicy wyodrębnionych komórek organizacyjnych wykonują, w razie konieczności, pracę poza normalnymi godzinami pracy bez prawa do wynagrodzenia oraz dodatku z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych, z tym zastrzeżeniem, że kierownikom wyodrębnionych komórek organizacyjnych za pracę w godzinach nadliczbowych przypadających w niedzielę i święto przysługuje prawo do wynagrodzenia oraz dodatku z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych, jeżeli w zamian za pracę w takim dniu nie otrzymali innego dnia wolnego od pracy; jednakże zachodziły przesłanki, aby częściowo roszczenie powoda uwzględnić. W jednym z najnowszych orzeczeń Sąd Najwyższy wyraża pogląd, który Sąd Apelacyjny w całości podziela, że konieczność wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych może być dopuszczona tylko wyjątkowo. Pracodawca nie może więc ustalić zakresu obowiązków, który nie może zostać wykonany w normalnych godzinach pracy. Nie jest więc możliwe stosowanie takich rozwiązań organizacyjnych, które z założenia wymagałyby stałego wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych. Wynika więc z tego, że osoby zatrudnione na stanowiskach kierowniczych nie mogą być pozbawione prawa do wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, jeżeli wadliwa organizacja pracy wymusza systematyczne przekraczanie norm czasu pracy (wyrok z dnia 24 czerwca 2013 r., sygn. II PK 350/2012, opublikowany w bazie orzeczeń Sądu Najwyższego dostępnej pod adresem http://www.sn.pl). Zdaniem sądu drugiej instancji prawidłowe było ustalenie, że w spółkach tworzących holding panowała wadliwa organizacja pracy, która wymuszała od kierownika gospodarstwa systematyczne przekraczanie norm czasu pracy. Pracodawcy zdawali sobie z powyższego faktu sprawę, jednak okoliczność tę akceptowali. Brak zgłaszania przez powoda zastrzeżeń w tym zakresie nie pozbawia go jednak, po rozwiązaniu stosunku pracy, dochodzenia zaległych z tego tytułu wynagrodzeń. Osobną kwestią pozostaje możliwość wiarygodnego odtworzenia wysokości należnych powodowi świadczeń. W tym kontekście Sąd Apelacyjny stwierdza, że teza zakreślona przez sąd pierwszej instancji biegłemu była jedynie szacunkowa. Z zeznań przesłuchanych w sprawie świadków oraz ich kart czasu pracy dawało się ogólnie odtworzyć jak praca powoda przebiegała i w jakich godzinach była świadczona. Sąd Okręgowy słusznie dostrzegł przy tym, że to C. S. sam organizował sobie sposób wykonania zadań powierzonych. Nie podlegał w tym zakresie bezpośredniemu nadzorowi żadnego zwierzchnika. Powód w trakcie dnia pracy mógł załatwiać swoje prywatne sprawy. Zatem nawet jeśli C. S. dowodzi, że dzień jego pracy rozpoczynał się o 6:30, a ostatnie telefony od pracodawcy odbierał późno w nocy, to nie oznacza, że nieprzerwanie przez cały czas pomiędzy tymi skrajnymi godzinami świadczył pracę na rzecz zatrudniających go spółek. Zauważyć chociażby wypada, że powód zamieszkiwał w stosunkowo bliskiej odległości od biura, w postępowaniu przed sądem rodzinnym był też rodzicem, przy którym pozostawały niepełnoletnie dzieci, a zatem musiał wykonywać nad nimi władzę rodzicielską w ciągu dnia. Sąd Apelacyjny podziela zasadność zastosowania w sprawie art. 322 k.p.c. W niniejszej sprawie ścisłe udowodnienie wysokości żądania przez powoda było nader utrudnione. Zachodziła zatem przesłanka do zasądzenia odpowiedniej sumy według oceny sądu pracy, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 19 lutego 2010 r. (sygn. II PK 217/09, opublikowanym w bazie orzeczeń Sądu Najwyższego dostępnej pod adresem http://www.sn.
  2. pl)wyjaśnił, że w sytuacji, gdy pracownik udowodnił, że pracował w godzinach nadliczbowych, a jedynie - wobec nieprowadzenia przez pracodawcę ewidencji czasu pracy - nie może udowodnić dokładnej liczby przepracowanych godzin, ustalenie wynagrodzenia może nastąpić według reguł z art. 322 k.p.c. Prawidłowe zastosowanie tego przepisu wymaga wskazania faktów, z których wynika, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub znacznie utrudnione, oraz okoliczności przemawiających za taką a nie inną wysokością „odpowiedniej sumy”. Bez wątpienia sprawa o wynagrodzenie za pracę jest sprawą o dochód - dochód przysługujący pracownikowi w postaci zapłaty za pracę świadczoną na rzecz pracodawcy w ramach stosunku pracy. Brak możliwości ścisłego udowodnienia wysokości żądania lub nadmierne trudności w udowodnieniu tej wysokości, uprawniają i zarazem zobowiązują sąd do zasądzenia odpowiedniej sumy według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy (tak w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 5 czerwca 2007 r., sygn. I PK 61/07, OSNP 2008/15-16/214). Zarazem ocena sądu nie może wykazywać cech dowolności, arbitralności, a jego decyzja oparta na art. 322 k.p.c. - zarówno pozytywna jak i negatywna - wymaga przedstawienia uzasadnienia nawiązującego nie tylko do przesłanek zastosowania tego przepisu, ocenionych w powiązaniu z okolicznościami sprawy, ale także do zgromadzonych w sprawie dowodów, ocenionych według reguł przewidzianych w art. 233 § 1 k.p.c. (podobnie w wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 lutego 2009 r., sygn. I PK 160/08, OSNP 2010/17-18/213). W niniejszej sprawie proces miał charakter złożony i był wieloletni. Brak było dowodów z dokumentów, które dotyczyłyby bezpośrednio czasu pracy powoda, przesłuchano wielu świadków, których częściowo zgodne zeznania pozwoliły na przybliżone rozliczenie uzasadnionego roszczenia powoda. Mimo niespójności i rozbieżności w materiale dowodowym Sąd Okręgowy zasadnie jednak przyjął, że aby praca powierzona powodowi, a potrzebna do funkcjonowania spółek, była wykonywana, w okresach ściśle związanych z produkcją rolną (marzec-listopad), potrzebny był duży nakład pracy, znacznie przekraczający normy wynikające z czasu pracy obowiązujące powoda. Z założenia wynikała zatem konieczność systematycznej pracy C. S. w nadgodzinach. Brak ewidencji czasu pracy obciąża jednak i pracodawcę i powoda. Wobec zaniechania prowadzenia dokumentacji w tym zakresie nie jest możliwe zarówno wykluczenie pracy w nadgodzinach, jak i precyzyjne ustalenie, jak faktycznie przebiegał codzienny czas pracy pracownika. Karty czasu pracy innych pracowników nie są tożsame z pracą wykonywaną przez powoda i nie mogą stanowić dowodu, w oparciu o jaki byłoby wyliczone wynagrodzenie należne C. S.. Powód, jako pracownik zatrudniony na stanowisku kierowniczym, miał wszak samodzielność w organizacji swojego czasu pracy. Zarazem nie przeczy to temu, że pracował w godzinach wydłużonych. W świetle powyższego uznać należało, że w sytuacji gdy roszczenie o zapłatę wynagrodzenia z tytułu godzin nadliczbowych było niewątpliwe co do zasady, ale nie można było ściśle ustalić wysokości tego wynagrodzenia, sąd pierwszej instancji mógł zasądzić odpowiednią sumę według swojej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy na podstawie art. 322 k.p.c. Sąd Apelacyjny przychyla się do ustalenia, że szacunkowe przyjecie, iż wyliczone roszczenie powinno ulec zmniejszeniu o ¼ było w realiach niniejszej sprawy uzasadnione i usprawiedliwione. Zaspokajało w optymalny sposób roszczenia powoda i nie stanowiło nadmiernego obciążenia pracodawcy. Sąd Apelacyjny nie podzielił zarzutów spółki (...) odnośnie składnika wynagrodzenia określonego mianem premii uznaniowej, a przyjętego przez sąd pierwszej instancji do wyliczenia wynagrodzenia zasadniczego powoda, a w konsekwencji wpływającego na wysokość należności z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych. Przede wszystkim sąd drugiej instancji podzielił ustalenie, że sama nazwa tego składnika wynagrodzenia nie przesądza o tym, że nie posiadał on cech stałości. Zasadnie Sąd Okręgowy wskazywał, że charakter tej premii wynikał z treści pisma o jej przyznaniu, w którym precyzyjnie określono jej wysokość oraz comiesięczny charakter. Sąd drugiej instancji zauważa ponadto, że powód wraz z pracodawcą, na potrzeby toczącej się w 2007 roku sprawy rozwodowej, doprowadzili do podziału pełnego etatu C. S. na dwa, w celu wykazywania niższych zarobków pracownika i uzyskania wyższych świadczeń alimentacyjnych na dzieci. Takie zachowanie (niezależnie od tego, że było naganne) wskazuje, że strony stosunku pracy w sposób elastyczny modyfikowały wzajemne zobowiązania, tak aby mimo nominalnie wysokich zarobków ukryć ich faktyczną wysokość. Wysoce prawdopodobne jest, że C. S. w 2007 r. wynegocjował z pracodawcą wyższe wynagrodzenie lecz nie zabiegał o jego uwzględnienie w umowie o pracę. W związku z tym ten składnik majątkowy, mimo stałego charakteru, został nazwany „premią uznaniową” i nie zwiększał w oczach osób trzecich wynagrodzenia pobieranego przez pracownika. Skoro wypłata kwoty 2.004,40 zł brutto była stała i nosiła cechy regulaminowego składnika wynagrodzenia, zatem zasadnie została uwzględniona przy wyliczaniu należności powoda z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych. W zakresie żądania przez powoda odsetek od poszczególnych kwot w stosunku miesięcznym Sąd Apelacyjny zauważa, że brak było ku temu podstaw. Sąd Okręgowy zasadnie podniósł, że roszczenia powoda wymagały dodatkowych ustaleń i wyliczeń, zaś jego stanowisko nie było jednoznaczne, a także mało precyzyjne, zarówno co do podmiotów zobowiązanych do zapłaty, jak i rzeczywistej ilości nadgodzin wypracowanej każdego dnia w okresie objętym pozwem. Ponadto Sąd Apelacyjny podziela rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji o oddaleniu dalszych wniosków dowodowych powoda. Sprawa została bowiem dostatecznie wyjaśniona, zaś zaprezentowane środki dowodowe nie doprowadziłyby do postulowanej przez C. S. zmiany rozstrzygnięcia w sprawie. Odnośnie zarzutu przedawnienia, Sąd Apelacyjny wyraża pogląd, że w sprawie nie znajduje zastosowania art. 291 § 1 k.p. Roszczenia ze stosunku pracy nie uległy przedawnieniu z upływem 3 lat od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne, bowiem jak sama strona pozwana przyznała na rozprawie w dniu 15 grudnia 2011 r. bezpośrednio przed wytoczeniem powództwa w sprawie C. S. prowadził z pracodawcami rozmowy mające na celu zawarcie ugody. Pozwane uznawały zasadność roszczenia powoda, ale kwestionowały wysokość należnego z tego tytułu wynagrodzenia. A. N. wyjaśnił, że pozwane gotowe były wypłacić kwotę 60.000 zł i taką propozycję złożyły C. S. na piśmie. Zgodnie z art. 295 § 1 i 2 k.p. bieg przedawnienia przerywa się: 1). przez każdą czynność przed właściwym organem powołanym do rozstrzygania sporów lub egzekwowania roszczeń przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia, 2). przez uznanie roszczenia. Po każdym przerwaniu przedawnienia biegnie ono na nowo. W piśmiennictwie wyróżnia się tzw. uznanie właściwe, będące nieuregulowaną odrębnie umową ustalającą co do zasady i zakresu istnienie określonego roszczenia oraz tzw. uznanie niewłaściwe, które można określić jako przyznanie przez dłużnika wobec wierzyciela istnienia długu. W zasadzie powszechnie przyjmuje się, że do przerwania biegu przedawnienia prowadzi zarówno uznanie właściwe, jak i niewłaściwe. Przepisy nie przewidują dla uznania żadnej szczególnej formy, może być ono wyraźne lub dorozumiane (Kodeks Pracy. Komentarz pod red. K. Barana, wydawnictwo Wolters Kluwer Polska 2012 r.). Pozwane spółki bez wątpienia uznały istnienie długu. Zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem Sądu Najwyższego uznanie długu powoduje przerwanie biegu przedawnienia wtedy, gdy zostanie złożone wobec wierzyciela (orzeczenie z dnia 24 listopada 1961 r., sygn. I CR 1077/60 OSNC 1963/2/34). Sytuacja taka miała miejsce w niniejszej sprawie. Z tych właśnie względów Sąd Apelacyjny nie podzielił zarzutu skarżącej o częściowym przedawnieniu roszczeń powoda. Także zastrzeżenia stron, co rozstrzygnięcia o kosztach procesu okazały się w całości chybione. Sąd Okręgowy, kierując się zasadą odpowiedzialności za wynik procesu, określoną w art. 98 i 99 kpc i uwzględniając stosunek ogólnej wartości zasądzonych należności do kwot żądanych przez powoda prawidłowo uznał, iż wydatkami należało w całości obciążyć pozwanych na podstawie art. 100 kpc, zaś koszty zastępstwa procesowego wzajemnie zniósł między stronami oraz zasadnie nie obciążył powoda pozostałymi kosztami sądowymi na podstawie art. 102 kpc. Takie rozstrzygnięcia Sądu Okręgowego znajdują potwierdzenie w orzecznictwie Sądu Najwyższego, m.in. w postanowieniach z dnia 12 października 2012 r., IV CZ 68/12, z dnia 10 października 2012 r., I CZ 102/12, z dnia 6 czerwca 2012 r., IV CZ 4/12, z dnia 14 maja 2012 r., II PZ 11/12, z dnia 4 kwietnia 2012 r., II PZ 6/12 i wyroku z dnia 11 grudnia 2007 r., I PK 157/07. Mając na względzie powyższe uwagi sąd drugiej instancji uznał wszystkie wniesione w sprawie apelacje za nieuzasadnione i na podstawie art. 385 k.p.c. oddalił je. Z tego względu, że żadna ze stron nie została uznana za wygrywającą sprawę w instancji odwoławczej Sąd Apelacyjny wzajemnie zniósł koszty postępowania pomiędzy stronami. SSO del. Beata Górska SSA Jolanta Hawryszko SSA Zofia Rybicka – Szkibiel

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.