orzeczenie separacji ma skutki takie jak rozwiązanie małżeństwa przez rozwód, chyba że ustawa stanowi inaczej. Tak więc małżonek rozwiedziony nie został zaliczony do kategorii członków rodziny osoby zmarłej przez art. 67 ustawy emerytalnej, nawet gdyby po rozwodzie w dalszym ciągu tworzył on rodzinę z dziećmi pochodzącymi z rozwiązanego przez rozwód związku małżeńskiego. Podstawą prawną jego roszczenia o przyznanie renty rodzinnej jest właśnie art. 70 ust. 3 ustawy emerytalnej (por. wyrok Sądu Najwyższego z 5 stycznia 2011 r., III UK 69/2010, LEX nr 1001326). Przyznanie renty rodzinnej małżonkowi rozwiedzionemu jest zatem wyjątkiem od zasady, zgodnie z którą świadczenie to przysługuje wyłącznie uprawnionym członkom rodziny zmarłego. Pod pojęciem małżonka, jakim posługuje się art. 67 ust. 1 pkt 4 ustawy emerytalnej, a właściwie wdowy i wdowca, należy rozumieć osobę, której małżeństwo, będące stosunkiem prawnym, którego źródłem jest zawarcie małżeństwa (ustawodawca nie definiując małżeństwa kształtuje jego prawny model przez określenie cech małżeństwa jako związku monogamicznego czy też związku mężczyzny i kobiety – art. 1 k.r.o.), ustało na skutek śmierci współmałżonka. Wdową bądź wdowcem w rozumieniu powyższego przepisu nie jest zatem osoba, która małżeństwa nie zawarła, nawet jeśli pozostawała ze zmarłym ubezpieczonym w trwałej wspólnocie życiowej, bądź osoba, której małżeństwo ustało w wyniku orzeczenia rozwodu. W ocenie Sądu Apelacyjnego, taka wykładnia spełnia postulat wykładni ścisłej, jakiej podlegają przepisy regulujące system zabezpieczenia społecznego ze względu na swoją istotę i konstrukcję (por. wyrok Sądu Najwyższego z 7 lutego 2012 r., I UK 276/11, OSNP 2013 nr 9-10, poz. 113, w którym wyrażono taki pogląd i powołane w uzasadnieniu tego wyroku orzecznictwo). Do wykładni tych przepisów nie powinno się stosować wykładni celowościowej, funkcjonalnej lub aksjologicznej w opozycji do wykładni językowej, jeżeli ta ostatnia prowadzi do jednoznacznych rezultatów interpretacyjnych, a zatem nie można ich poddawać ani wykładni rozszerzającej, ani zwężającej, modyfikującej wyczerpująco i kazuistycznie określone przez ustawodawcę uprawnienia do świadczeń. Dlatego nie mogą się powieść próby rozciągnięcia pojęcia małżonka (a właściwie wdowy i wdowca) na konkubentów, którzy pozostawali w prawnie nieuregulowanej trwałej wspólnocie życiowej. Prawo do renty rodzinnej ustawa emerytalna - co istotne ze względu na argumenty pełnomocnika wnioskodawcy - wiąże z podleganiem ubezpieczeniu społecznemu. Powiązanie prawa do renty rodzinnej z ubezpieczeniem polega na tym, że osoba, po śmierci której powstaje to prawo, musi mieć odpowiednio długi okres ubezpieczenia albo, po osiągnięciu takiego okresu, korzystać ze świadczeń z tego ubezpieczenia - emerytury lub renty (art. 65 ust. 1 ustawy o emeryturach i rentach). Ubezpieczenie społeczne obejmuje także członków rodziny ubezpieczonego właśnie w postaci prawa do renty rodzinnej w razie jego śmierci. Instytucja renty rodzinnej ma majątkowy i zarazem alimentacyjny charakter. Prawo do niej powstaje bowiem w razie ziszczenia się ryzyka ubezpieczeniowego w postaci utraty żywiciela rodziny, a jej celem jest zapewnienie ustawowo określonej grupie podmiotów (uprawnionym członkom rodziny) kompensaty środków utrzymania utraconych bądź pomniejszonych wskutek śmierci zobowiązanego do alimentacji (por. wyrok Sądu Najwyższego z 13 października 2004 r., II UK 496/03, LEX nr 970144). Analiza ust. 1 art. 67 ustawy emerytalnej w związku z regulacjami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego prowadzi bowiem do wniosku, że prawo do renty rodzinnej przysługuje osobom, względem których na zmarłym ubezpieczonym ciążył obowiązek alimentacyjny. Jako zobowiązania alimentacyjne sensu stricto traktowane są zobowiązania unormowane w art. 128-144 oraz art. 60 i art.
Obowiązek ten obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo (art. 128 k.r.o.). Kodeks rodzinny i opiekuńczy do obowiązku alimentacyjnego zalicza obowiązek dostarczania środków utrzymania i wychowania w stosunkach miedzy pasierbem a ojczymem lub macochą (art. 144 k.r.o.). Obowiązkiem alimentacyjnym objęte zostały również osoby, między którymi więzy rodzinne ustały. Dotyczy to obowiązku alimentacyjnego między małżonkami, wobec których orzeczono separację (art.
60 k.r.o.), jak i możliwości utrzymania alimentacji po rozwiązaniu przysposobienia (art. 125 § 1 k.r.o.). Stosownie do art. 135 k.r.o. obowiązek alimentacyjny polega zaś na dostarczaniu środków utrzymania, a w razie potrzeby także środków wychowania, a jego zakres wyznaczają usprawiedliwione potrzeby uprawnionego. W odniesieniu do kręgu uprawnionych do otrzymania renty rodzinnej wyznaczonego przez art. 67 ust. 1 ustawy emerytalnej ustawodawca za wystarczające uznał istnienie abstrakcyjnie określonego obowiązku alimentacyjnego wynikającego z wyżej wskazanych przepisów k.r.o. Takie rozwiązanie wynika z tego, że obowiązek alimentacyjny ex lege ciąży na wszystkich krewnych w linii prostej, rodzeństwie i małżonkach, zaś jego realizacja nie musi być poprzedzona stwierdzeniem istnienia tego obowiązku w drodze wyroku lub ugody sądowej. W doktrynie prawa podkreśla się, że „Mocne uzasadnienie aksjologiczne obowiązków alimentacyjnych oraz ich doniosłe znaczenie zarówno dla losów jednostek, jak i funkcjonowania społeczeństwa, jest powodem, dla którego powstają one z mocy prawa, a ich istnienie i zakres regulują normy bezwzględnie obowiązujące, które nie pozwalają stronom na swobodne kształtowanie treści łączącego ich stosunku prawnego. Wskazują też tego spośród członków rodziny, który zobowiązany jest do łożenia na utrzymanie osoby uprawnionej, oraz określają reguły powstania obowiązku osób zobowiązanych w dalszej kolejności. Orzeczenie sądu w sprawie o alimenty nie kreuje więc tego obowiązku, lecz konkretyzuje go, wskazując strony stosunku alimentacyjnoprawnego, jego zakres i sposób realizacji” (M. Andrzejewski, komentarz do art. 128, [w:] Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz, wyd. II, autorzy: Marek Andrzejewski, Henryk Dolecki, Joanna Haberko, Anita Lutkiewicz-Rucińska, Adam Olejniczak, Tomasz Sokołowski, Anna Sylwestrzak, Andrzej Zielonacki, Lex 2013) W odniesieniu do małżonki rozwiedzionej, na co wyżej Sąd Apelacyjny zwrócił już uwagę, dla której podstawę normatywną żądania przyznania renty rodzinnej stanowi art. 70 ust. 3 ustawy emerytalnej, przysługiwanie tego świadczenia uzależnione jest od posiadania w dniu śmierci męża ustalonego prawa do alimentów z jego strony, co oznacza konkretyzację abstrakcyjnego prawa do alimentów przysługującego ex lege także na drodze dobrowolnego jego realizowania (por. wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 maja 2014 r., SK 61/13, Dz. U. z 2013 r. poz. 683, stwierdzający niezgodność art. 70 ust. 3 ustawy emerytalnej w zakresie, w jakim uprawnienie małżonki rozwiedzionej do uzyskania renty rodzinnej uzależnia od wymogu posiadania w dniu śmierci męża prawa do alimentów z jego strony, ustalonych wyłącznie wyrokiem lub ugodą sądową, z art. 67 ust. 1 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej). Przepisowi art. 67 ustawy (w istocie ust. 1 tego przepisu) skarżący zarzuca, że jest on niezgodny z art. 2 i art. 32 Konstytucji oraz z art. 8 ust. 2 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, w zakresie, w jakim pomija konkubentów w prawie do renty rodzinnej. Wniosek o przedstawienie przez Sąd Apelacyjny Trybunałowi Konstytucyjnemu pytania prawnego właśnie w takim brzmieniu: „Czy art. 67 ustawy emerytalnej w zakresie, w jakim pomija konkubentów w prawie do renty rodzinnej jest zgodny z art. 2 i 32 Konstytucji RP oraz z art. 8 ust. 2 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności?”, został sformułowany w apelacji. Tak więc w ramach istniejącej regulacji prawnej, skarżący dostrzega jej braki polegające na tym, że nie przewiduje ona prawa do renty rodzinnej dla konkubenta a jedynie dla małżonka (wdowy/wdowca)w sytuacji, gdy konkubinat, taki, jak realizował się w jego przypadku, a więc polegający na prowadzeniu wspólnego gospodarstwa domowego, utrzymywanego przed śmiercią konkubiny ze środków pochodzących z jej emerytury, połączonego ze wspólnym zamieszkaniem, odpowiadał wspólności podobnej do małżeńskiej. Zważyć należy, że zarzut niekonstytucyjności może dotyczyć tego, co prawodawca w danym akcie unormował, jak i tego, co w akcie tym pominął, choć - postępując zgodnie z Konstytucją - powinien był unormować. W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego ugruntowany jest pogląd, że w razie dokonania regulacji częściowej o niepełnym charakterze możliwe jest zakwestionowanie zakresu takiej regulacji. Pominięcie prawodawcze polega więc na zbyt wąskim określeniu zakresu zastosowania normy prawnej. W swoim działaniu Trybunał Konstytucyjny nie może jednak zastępować ustawodawcy i uzupełniać stanu prawnego. Za wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 11 lipca 2013 r., SK 16/12 (OTK-A 2013 nr 6, poz. 75) należy podnieść, że odróżnienie „zaniechania ustawodawczego” rozumianego jako nieuchwalenie (niewydanie) aktu normatywnego wbrew istniejącemu obowiązkowi prawnemu od „regulacji fragmentarycznej i niepełnej” (pominięcie ustawodawcze) uzależnione jest od tego, czy istotnie w danej sytuacji zachodzi jakościowa tożsamość albo przynajmniej daleko idące podobieństwo materii unormowanych w danym przepisie i tych pozostawionych poza jego zakresem. W zakresie materii wybranej przez ustawodawcę do regulacji pominięcie podlega ocenie w aspekcie jego ewentualnego dokonania w sposób arbitralny, z naruszeniem zasad konstytucyjnych, między innymi zasady równości . Według pełnomocnika skarżącego, art. 2 i 32 Konstytucji w obecnej sytuacji społecznej nie dają podstaw do różnicowania sytuacji małżonków i konkubentów na wypadek śmierci partnera. Instytucja małżeństwa jest prawem obywateli, nie zaś obowiązkiem. Ochrona prawna małżeństwa przewidziana w art. 18 Konstytucji może oznaczać pewne uprzywilejowanie, choćby przez istnienie domniemania prawnego utraty żywiciela w przypadku śmierci jednego z małżonków, nie powinna jednak oznaczać pozbawienia ochrony socjalnej innych osób pozostających w trwałej więzi i będących na utrzymaniu jednego z partnerów życiowych. Natomiast art. 32 Konstytucji, przewidujący zasadę równości, pozwala a contrario czynić różnice pomiędzy podmiotami, jeśli nie znajdują się w sytuacji identycznej, przy czym zróżnicowanie ma mieć charakter relewantny. Różnica pomiędzy związkiem małżeńskim a związkiem partnerskim nie wydaje się być relewantna z uwagi na cel, jakiemu służy renta rodzinna. Świadczenie to ma zabezpieczyć źródła utrzymania w sytuacji utraty żywiciela. W ocenie pełnomocnika różnica pomiędzy małżeństwem a związkiem konkubentów nie uzasadnia całkowitego pozbawienia prawa do renty rodzinnej konkubenta. Ze względu na wspólną cechę charakteryzującą obie grupy podmiotów wskazaną przez pełnomocnika jako „co najmniej trwałość więzi uczuciowej, gospodarczej, odpowiedzialność za partnera”, na użytek regulacji prawnej związanej z tą cechą, obie grupy powinny być traktowane równo, bez wprowadzania regulacji dyskryminujących część z nich, jak i faworyzujących. Według pełnomocnika, zważywszy na to, że związki partnerskie tworzą społecznie akceptowane, szanowane więzi rodzinne, zastosowanie wobec nich zasady równości nie naruszałoby również innych wartości konstytucyjnych. Zważyć należy, że w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego przyjęto, że przy ocenie regulacji dotyczących prawa do zabezpieczenia społecznego szczególną rolę odgrywają zasady sprawiedliwości społecznej i równości (por. wyrok z 8 maja 2000 r., SK 22/99, OTK 2000 r. nr 4, poz. 107). Jeśli chodzi o zasadę równości, to Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie już wskazywał na takie jej rozumienie, zgodnie z którym wszystkie podmioty prawa (adresaci norm prawnych), charakteryzujące się daną cechą istotną (relewantną) w równym stopniu, mają być traktowane równo, według jednakowej miary, bez różnicowań zarówno dyskryminujących jak i faworyzujących. Zasada równości oznacza przede wszystkim zakaz nieuzasadnionego różnicowania sytuacji prawnej podmiotów podobnych (por. wyrok TK z 13 kwietnia 1999 r., K 36/98, OTK ZU 1999 r. nr 3, poz. 40), ale zakłada jednocześnie różne traktowanie podmiotów różnych, tj. podmiotów, które nie posiadają wspólnej cechy istotnej (por. wyrok TK z 27 stycznia 2010 r., SK 41/07, OTK ZU 2010 r. nr 1/A, poz. 5 i powołane tam orzecznictwo). Równość wobec prawa to także zasadność wybrania tego, a nie innego kryterium różnicowania podmiotów (adresatów) prawa (por. orzeczenie TK z 9 marca 1988 r., U 7/87). Jako cechę istotną, przesądzającą o uznaniu porównywanych podmiotów za podobne pełnomocnik wskazał, co wyżej zaznaczono, „co najmniej trwałość więzi uczuciowej, gospodarczej, odpowiedzialność za partnera” twierdząc jednocześnie, że „różnica pomiędzy związkiem małżeńskim a związkiem partnerskim nie wydaje się być relewantna z uwagi na cel, jakiemu służy renta rodzinna”, a którym jest „ochrona źródeł utrzymania” w sytuacji utraty żywiciela. W ocenie Sądu Apelacyjnego, sytuacja osoby ubiegającej się o rentę rodzinną po zmarłym partnerze związku o cechach konkubinatu nie jest tożsama z sytuacją małżonka, którego małżeństwo ustało na skutek śmierci współmałżonka. Podstawowa różnica polega na tym, że względem partnera związku konkubenckiego w chwili śmierci ubezpieczonego współpartnera nie istniał wynikający z przepisów prawa obowiązek alimentacyjny. Cechą relewantną ze względu na treść kwestionowanej regulacji nie jest utrata żywiciela ujmowanego w kategoriach życiowych, czyli faktycznie dostarczającego środków utrzymania, ale żywiciela jako osoby zobowiązanej do alimentacji osoby pozostającej na jego utrzymaniu. Renta rodzinna, na co wyżej Sąd Apelacyjny wskazał powołując się na judykaturę, jest świadczeniem ubezpieczeniowym, którym organ rentowy przejmuje funkcje alimentacyjne ciążące na ubezpieczonym za jego życia, świadczeniem mającym - choćby częściowo - skompensować uszczerbek środków utrzymania związany z ryzykiem utraty żywiciela. Dlatego renta ta przysługuje dzieciom, małżonkowi (właściwie wdowie i wdowcowi) oraz rodzicom zmarłego ubezpieczonego (art. 67 ustawy), tj. tym osobom, które napotykają na niezależne od nich przeszkody w samodzielnym utrzymaniu się. Powszechnie przyjęte jest, że przedmiotowa renta jest świadczeniem ubezpieczeniowym, o charakterze majątkowym i alimentacyjnym. Trybunał Konstytucyjny w powołanym już wyroku z 13 maja 2014 r., SK 61/13 oraz w wyroku z 5 lipca 2010 r., P 31/09, stwierdził, że alimentacyjny cel renty rodzinnej powinien być uwzględniany w procesie interpretacji i oceny uregulowań dotyczących tego świadczenia. Uwzględniając powyższe nie sposób podzielić twierdzenia pełnomocnika wnioskodawcy, że „różnica pomiędzy związkiem małżeńskim a związkiem partnerskim nie wydaje się być relewantna z uwagi na cel, jakiemu służy renta rodzinna”. Różnica ta jest właśnie istotna z punktu widzenia przedstawionego celu tego świadczenia z ubezpieczenia społecznego. Związek o cechach wspólnoty niesformalizowanej nie jest – w przeciwieństwie do małżeństwa - na gruncie obowiązujących unormowań związkiem prawnym, z ochrony zatem korzysta tylko w takim zakresie, jaki wynika wprost z obowiązujących przepisów. Z jego faktycznym funkcjonowaniem nie jest związany obowiązek alimentacyjny pomiędzy tworzącymi go partnerami. Zatem odmienne niż małżonków potraktowanie partnerów związków nieformalnych w zakresie pochodnego świadczenia z ubezpieczenia społecznego w postaci renty rodzinnej ze względu na cel tego świadczenia nie może być uznane z a niedopuszczalne w świetle zasady równości (art. 32 ust. 1 Konstytucji) i sprawiedliwości społecznej. Argument pełnomocnika wnioskodawcy, że obecny status konkubentów, na który składa się tak przyznanie ochrony w zakresie niektórych uprawnień wynikających, np. z prawa lokalowego, czy karnego - z uwagi na trwałą więź pomiędzy dwojgiem osób, mimo nie zawarcia związku małżeńskiego – jak i traktowanie ich jako osób obcych na gruncie innych regulacji, nie został określony zgodnie z zasadą przejrzystości prawa, wynikającą z art. 2 Konstytucji, ma charakter postulatu skierowanego do ustawodawcy, dotyczącego prawnego odzwierciedlenia rozwoju stosunków społecznych i kompleksowego uregulowania związków o charakterze konkubinatu czy partnerstwa cywilnoprawnego. Pełnomocnik skarżącego utrzymywał również, że art. 67 ustawy emerytalnej jest niezgodny z art. 8 ust. 2 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Z ust. 1 tego przepisu wynika prawo do poszanowania życia, między innymi, rodzinnego, a jego ust. 2 stanowi, że niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa za wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności osób. Według pełnomocnika „nie można ignorować trwałych związków niesformalizowanych przed państwem. Powinny one otrzymać analogiczną ochronę, ewentualnie liczyć się z uzyskaniem ochrony dopiero po wykazaniu istnienia trwałej więzi emocjonalnej, uczuciowej, prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego.”. Sąd Apelacyjny zauważa, że Europejski Trybunał Praw Człowieka, między innymi, w wyroku z 15 marca 2012 r., w sprawie G. i D. przeciwko Francji, (skarga nr (...)) stwierdził, że małżeństwo nadaje osobom, które je zawierają, szczególny status. Korzystanie z prawa do zawarcia małżeństwa jest chronione w art. 12 Konwencji, stanowiącym, iż mężczyźni i kobiety w wieku małżeńskim mają prawo do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny, zgodnie z ustawami krajowymi regulującymi korzystanie z tego prawa. Zawarcie małżeństwa rodzi skutki społeczne, osobiste i prawne. Gwarancja prawa do poszanowania życia rodzinnego nie jest ograniczona do stosunków opartych na małżeństwie, ale obejmuje różne więzi „rodzinne” rodziny naturalnej, de facto również gdy strony żyją wspólnie poza związkiem małżeńskim. W związku ze wskazanymi wyżej twierdzeniami pełnomocnika podnieść należy, że (...) w sprawie Ş. Y. przeciwko Turcji, skarga nr (...), zajmował się odmową sądów zasądzenia świadczeń z ubezpieczeń społecznych po zmarłym partnerze, z którym osoba pozostała przy życiu była związana wyłącznie małżeństwem religijnym. W skardze do Trybunału znalazł się zarzut naruszenia prawa do poszanowania życia rodzinnego (art. 8 Konwencji) z powodu odmowy sądów zasądzenia na skarżącej rzecz świadczeń z ubezpieczeń społecznych po zmarłym partnerze, ojcu jej dzieci. Izba (Sekcja II) w orzeczeniu z 20 stycznia 2009 r. uznała, że nie doszło do naruszenia art. 8 Konwencji. Na wniosek skarżącej sprawa została przyjęta do rozpatrzenia przez Wielką Izbę, która badała skargę wyłącznie z punktu widzenia właśnie art. 8 Konwencji i w wyroku zapadłym 20 listopada 2010 r. stanęła na stanowisku, że nie miało miejsca naruszenie powyższego przepisu. Jeśli chodzi o art. 12 Konwencji Wielka Izba podniosła, że Trybunał już wcześniej orzekł, iż przyjmuje, że małżeństwo jest powszechnie akceptowaną formą przyznawania określonego statusu i określonych praw osobom je zawierającym. Ochrona małżeństwa stanowi, co do zasady, ważny i uprawniony powód mogący uzasadnić różnicę w traktowaniu pomiędzy parami, które zawarły związek małżeński a parami, które takiego związku nie zawarły. Małżeństwo charakteryzuje korpus praw i obowiązków, które wyróżniają je znacząco od sytuacji mężczyzny i kobiety pozostających w konkubinacie. Tym samym państwa korzystają z określonego marginesu uznania w zakresie różnego traktowania par pozostających i niepozostających w związku małżeńskim, w szczególności w sprawach wchodzących w dziedzinę polityki socjalnej i fiskalnej takich jak opodatkowanie, renty i zabezpieczenie społeczne (por. pkt 67-72 orzeczenia). Wielka Izba Trybunału potwierdziła, że istotnym przedmiotem art. 8 Konwencji jest ochrona jednostki przed arbitralną ingerencją władz publicznych. Mogą istnieć poza tym obowiązki pozytywne nieodłączne od skutecznego „poszanowania” życia rodzinnego. Trybunał stwierdził, że art. 8 nie można interpretować jako nałożenie na państwo obowiązku uznania małżeństwa religijnego. W związku z tym podkreślił, że art. 8 nie wymaga od państwa stworzenia specjalnego reżimu dla określonej kategorii niezamężnych par. Izba (Sekcja II) (...) w wyroku z 20 stycznia 2009 r. stwierdziła, iż w niektórych państwach członkowskich Rady Europy zachodzi obecnie tendencja społeczna, wspierana przez ustawodawcę, akceptacji, a nawet uznania, obok tradycyjnych więzi małżeńskich, innych stałych (trwałych) form związku, takich jak konkubinat lub partnerstwo cywilne. Trybunał zwrócił jednak uwagę, że prawo tureckie nie przewiduje, poza małżeństwem, prawnego związku tworzącego partnerstwo cywilne pozwalające dwóm osobom takiej samej lub przeciwnej płci na korzystanie z takich samych lub podobnych praw do praw przyznanym parom małżeńskim. Ze względu na pewną swobodę państw w tej dziedzinie (margines uznania) Trybunał nie może narzucać im sposobu regulacji. W tym przypadku zgodnie z prawem krajowym małżeństwo religijne zawarte przed imamem nie rodziło zobowiązań wobec osób trzecich ani w stosunkach z państwem. Bez względu na argumenty skarżącej, czynnikiem rozstrzygającym nie jest długość ani wspierający się wzajemnie charakter przedmiotowego związku, lecz niezaistnienie zobowiązania pociągającego za sobą powstanie korpusu praw i obowiązków o charakterze umownym. Przy braku umowy prawnie obowiązującej nie było nieracjonalne przyznanie przez ustawodawcę tureckiego ochrony wyłącznie małżeństwu cywilnemu. Trybunał przypomniał, że już wcześniej twierdził, iż małżeństwo pozostaje instytucją powszechnie uznaną jako przyznającą szczególny status osobom, które je zawierają. Ponadto artykuł 8 nie może być interpretowany jako wymagający wprowadzenia specjalnego systemu dla konkretnej kategorii par pozostających poza związkiem małżeńskim. Tym samym, w ocenie Sądu Apelacyjnego, zważywszy na powyższe, twierdzeń pełnomocnika wnioskodawcy nie da się podzielić. Sąd Apelacyjny zważył, że w uzasadnieniu apelacji zasadniczym argumentem pełnomocnika jest to, że szczególne potraktowanie małżeństwa – przy czym nie kwestionowane jest uprawnienie państwa do wyróżnienia pozycji małżonków – nie może oznaczać całkowitego pozbawienia ochrony konkubentów w zakresie świadczenia z ubezpieczenia społecznego zabezpieczającego ryzyko utraty żywiciela, gdy związki konkubenckie uzyskały ochronę, np. w zakresie prawo cywilnego, prawa lokalowego, a nawet prawa karnego czy świadczeń socjalnych w ramach prawa zabezpieczenia społecznego, jak i to, że na prawodawcy ciąży obowiązek dbałości nie tylko o małżeństwo, ale i o rodzinę. Jeśli chodzi o tę pierwszą kwestię, to fakt przyznania ochrony związkom konkubenckim w określonych zakresach sam przez się nie powoduje konieczności rozciągnięcia ochrony także w odniesieniu do świadczeń rentowych z ubezpieczenia społecznego. Jest to decyzja ustawodawcy, a zaniechanie ustawodawcze nie podlega kontroli w aspekcie konstytucyjności. Z art. 18 Konstytucji wynika, że nie tylko małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej, ale również rodzina, rozumiana nie tylko jako ta, która przez małżeństwo została stworzona. W prawie nie funkcjonuje ogólna definicja rodziny. Konkretne akty prawne najczęściej definiują ją poprzez wyznaczenie podmiotów zaliczanych do kręgu rodziny, choć ustawa z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (jednolity tekst: Dz. U. z 2013 r., poz. 182) w art. 6 pkt 14 stanowi, że pojęcie to na jej użytek oznacza osoby spokrewnione lub niespokrewnione pozostające w faktycznym związku, wspólnie zamieszkujące i gospodarujące. Ochrona dla tak rozumianej rodziny, według pełnomocnika, winna być przyznana w ramach prawa do zabezpieczenia społecznego nie tylko realizowanego przez pomoc społeczną, ale też realizowanego przez ubezpieczenie społeczne (prawo do zabezpieczenia społecznego realizowane jest przez ubezpieczenie społeczne, zaopatrzenie społeczne i pomoc społeczną -zob. np. orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 19 listopada 1996 r., sygn. K 7/95, OTK ZU 1996 nr 6, poz. 49, wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 7 września 2004 r., SK 30/03, OTK-A 2004 nr 8, poz. 82). Zdaniem Sądu Apelacyjnego, jest to postulat skierowany do ustawodawcy ze względu na zmieniające się stale realia społeczne i społeczną akceptację związków konkubenckich. Natomiast z przyczyn powyżej omówionych Sąd Apelacyjny nie znajduje podstaw do wystąpienia z odpowiednim pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego, mając przede wszystkim na względzie szczególny status osób pozostających w związku małżeńskim, wynikające stąd uprawnienia i zobowiązania. Kierując się powyższymi względami Sąd Apelacyjny z mocy art. 385 k.p.c. orzekł, jak w sentencji. SĘDZIOWIE: PRZEWODNICZĄCY (...) (...)
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.