II K 27/14 UZASADNIENIE W oparciu o zgromadzony w toku postępowania i ujawniony na rozprawie materiał dowodowy Sąd ustalił następujący stan faktyczny : L. D.
(1)urodziła się (...) roku w L. jako trzecie dziecko swoich rodziców. Jej rodzeństwo to G. S. oraz A. P.. W jej domu rodzinnym nie było przemocy, rodzice oskarżonej nie stosowali przemocy ani wobec L. D.
(1)ani wobec siebie nawzajem. Zdarzały się jedynie sprzeczki małżeńskie, których nawet nie można nazwać awanturami. Podczas nauki w szkole L. D.
(1)była w swojej ocenie dobrą uczennicą, osiągała średnią ocen 3,5 – 4,0 (przy ówczesnej skali ocen 2 – 5) tylko raz była zagrożona z matematyki, lecz uzyskała promocję do następnej klasy. Jej funkcje intelektualne mieszczą się w granicach powyżej normy. Całe życie L. D.
(1)zamieszkiwała w L.. Mając wykształcenie średnie techniczne pracuje jako pomocnik stolarza, faktycznie w dziale pakowania produktów firmy (...) w L. z wynagrodzeniem około 1700 zł miesięcznie. J. D. poznała w wieku 17 lat, oboje urodzili się w tym samym roku. Przed ponad 20 laty, 11 lipca 1992 roku, już po urodzeniu wspólnego dziecka, zawarła z J. D. związek małżeński. J. D. w ostatnim czasie tym samym zakładzie był mistrzem produkcji z zarobkami około 4.500 zł. Ze związku tego urodziły się dzieci A. D.
(1)mający 22 lata urodzony w (...) roku, A. mająca 19 lat – urodzona w (...)roku, I. mający lat 15 – urodzony w (...) roku oraz A., mająca 5 lat – urodzona w (...) roku. L. D.
(1)z mężem dobudowali kondygnację górną do domu rodziców oskarżonej i zamieszkują ten lokal z oddzielnym wejściem. Współwłaścicielką tego lokalu jest jedynie L. D.
(1), z pominięciem J. D.. Kiedy L. D.
(1)była w ciąży z najmłodszym dzieckiem - A., w pracy ukrywała ciążę pomimo, iż była ona wyraźnie widoczna, oświadczając współpracownikom, że jest chora na wątrobę. Przeczenie oczywistemu faktowi ciąży i rodzaj tłumaczenia spowodowały, że widząc L. D.
(1)z dzieckiem, jakie się w jej wyniku urodziło, współpracownicy komentowali ten fakt, żartując, że L. D.
(1)wozi w wózku wątrobę . (dowód : wyjaśnienia oskarżonej k. 80 - 81, k. 507 verte, k. 508, k. 513, postanowienie Sądu Rejonowego w Iławie III Wydziału Rodzinnego i Nieletnich w sprawie III Nsm 149/13 zawarte na karcie 4 akt sprawy Sądu Rejonowego w Iławie o sygnaturze II K 1027/13, odpis skrócony aktu urodzenia k. 595, zeznania świadka E. G. k. 1062, zeznania świadka R. G. k. 1336 verte, odpis skrócony aktu urodzenia A. D.
(2)k. 595, opinia sądowa psychologiczno – psychiatryczna po obserwacji szpitalnej k. 1630). Od początku małżeństwa L. i J. D. zdarzały się incydenty używania przemocy przez męża wobec żony, J. D. uderzał w twarz L. D.
(1)lub rzucał talerzem. L. D.
(1)nie zgłaszała interwencji policji, z małżeństwa rodziły się kolejne dzieci, rodzina wyjeżdżała na wspólne wyjazdy wakacyjne. Wyrokiem Sądu Rejonowego w Lubawie wydanym w dniu 10 stycznia 2014 roku w sprawie II K 1027/13 J. D. został uznany za winnego tego, że w okresie od 1993 roku do marca 2013 roku w L. znęcał się fizycznie i psychicznie nad żoną L. D.
(1)w ten sposób, że wszczynał awantury domowe, podczas których wyzywał ją słowami wulgarnymi i obelżywymi, poniżał, krytykował, kontrolował, kopał, bił rękoma po ciele, głowie, szarpał, w wyniku czego w 2008 roku przez uderzenie z ręki w twarz doznała obrażeń ciała w postaci złamania zęba dwójki górnej lewej, który to czyn zakwalifikowany został jako przestępstwo z art. 207 § 1 kk i w wyniku wniosku skazanego o dobrowolne poddanie się karze w trybie art. 387 § 1 kk wymierzono karę 1 roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności, której wykonanie warunkowo zawieszono na okres próby wynoszący 4. (Dowód : wyjaśnienia oskarżonej k. 81, k. 507 – 508, wyrok Sądu Rejonowego w Iławie w sprawie II K 1027/13 z dnia 10 stycznia 2014 roku k. 117 wraz z protokołem z rozprawy k. 116 verte w aktach sprawy Sądu Rejonowego w Iławie o sygnaturze II K 1027/13). Chociaż oskarżona była pakowaczką, J. D. zajmował stanowisko mistrza uznawane w zakładzie jako stanowisko kierownicze, oboje postrzegani byli jako osoby rzeczowe i inteligentne. (Dowód : wyjaśnienia oskarżonej k. 81, zeznania świadka A. G.
(1).212k. B. Z. k. 808, P. S. k. 846 – 847, J. E. k. 824 - 825) Gdy L. D.
(1)była w ciąży z czwartym dzieckiem (A.) J. D. zaczął ją zdradzać, po kłótni jaka wynikła z powodu ujawnienia zdrady i tłumaczeniu męża, że wynikała ona z faktu kolejnej ciąży żony i przewidywanych w związku z tym kłopotów finansowych, małżonkowie pogodzili się , choć z przerwami J. D. nadal zdradzał L. D.
(1). Środowisko domowe, w jakich żyli małżonkowie D. wraz z dziećmi było przez pielęgniarkę środowiskową oceniane jako „bardzo wzorcowe”, dziecko było zadbane „czyściutkie”, stosunek do dziecka ze strony rodziców „bardzo pozytywny”. (dowód : wyjaśnienia oskarżonej k. 81 verte, zeznania pielęgniarki G. W. k. 1456 verte) Małżonkowie wciąż współżyli seksualnie, co skutkowało piątą ciążą u L. D.
(1), o której oskarżona zorientowała się w drugiej połowie 2008 roku. W tym czasie oboje małżonkowie pracowali w firmie (...) w L., mieli stałe dochody, ich warunki bytowe były komfortowe pomimo wielodzietności rodziny, zamieszkiwali w jednym domu z rodzicami L. D.
(1). (dowód : wyjaśnienia oskarżonej k. 81 verte, dokumentacja fotograficzna w części k 20 – 24, zeznania G. W. k. 1456 - 1457) Pod koniec 2008 roku J. D. zakończył związki z innymi kobietami, związki te przestały go interesować, w dodatku miał świadomość, że musiałby płacić alimenty a według oskarżonej , jest on osobą na tyle oszczędną, że ten argument miał dla niego dużą wagę. Kończąc znajomość z M. G.
(1)J. D. powiedział jej, że odszedłby od żony ale nie udźwignąłby tego finansowo, bo musiałby płacić alimenty na dzieci, na żonę. Relacje małżonków uległy poprawie, J. D. zaczął opiekować się dziećmi. (dowód : wyjaśnienia oskarżonej k. 82, zeznania M. G.
(1)k. 201 – 201 verte). Oskarżona, nie chcąc słyszeć docinków ze strony najbliższych – męża i swoich rodziców – o wielodzietności swojej rodziny, zataiła ciążę zarówno przed domownikami, jak i przed pracownikami, którzy dzięki bezpośredniemu kontaktowi z oskarżoną, bez wątpliwości zorientowali się, że jest ona w kolejnej ciąży . Pytana w pracy o to, czy jest w ciąży z powodu widocznych jej objawów zaprzeczała powołując się na wymyślone choroby lub straszyła współpracowników sprawami sądowymi za pomówienia. W rozmowie z W. O., swoim przełożonym, zapytana o ciążę zareagowała śmiechem. Z kolei w rozmowie z E. G., koleżanką z pracy stwierdziła, że „wszystko ma wycięte i nie może mieć dzieci”. (dowód : częściowo – wyjaśnienia oskarżonej k. 81 verte wers 4 od dołu, zeznania świadków W. O. k. 188v,k. 2460 – 2461, E. G. k. 1061 - 1062, k. 2465 – 2466, A. G.
(1)k. 212 – 213, k.2461 – 2462, M. L. k. 750 – 752, E. D. k. 753 – 755, T. O. k. 761 – 762, A. K.
(1)k. 781 – 782, M. K.
(1)k. 785 -786, J. O. k. 795 – 796, G. K. k. 800 – 802, k. 2462, B. Z. k. 807 – 810, k. 2463, A. K.
(2)k. 816 – 817, A. G.
(2)k. 832 – 833,Z. M.
(1)k. 872 – 874, 2467- 2468, B. M. k,. 878 – 879, k. 2468- 2469, M. G.
(2)k. 1058 – 1059, P. J. k. 1064 – 1065, A. N., k. 1078 – 1080, Z. N.
(1)k. 1081 – 1082, P. Z. k. 1085 – 1087, D. Z. k. 1092 – 1093, R. O. k. 1094 – 1095, D. R.
(1)k. 1096 – 1097, M. R.
(1)k. 1098 – 1099, M. R.
(2)k. 1100 – 1101, R. G. k,. 1336 – 1338, k. 2471 - 2472). Do ostatniego dnia przed porodem L. D.
(1)pracowała na dotychczasowym stanowisku pakowaczki. Z uwagi na widoczną ciążę i zaprzeczanie jej przez oskarżoną, w miejscu pracy skierowano ją na badania mające wyjaśnić jej zdolność do pracy fizycznej w stanie, w jakim się znajduje. W dniu 26 lutego 2009 roku lekarz M. P.
(1)dokonała badania oskarżonej, wciąż twierdzącej, że nie jest w ciąży. W trakcie badania L. D.
(1)nie zdradzała objawów zdenerwowania, lekarz zauważyła, że oskarżona była bardzo zadbaną kobietą, miłą , sympatyczną, miała zadbane, pomalowane paznokcie, ułożone włosy. Podczas badania brzucha oskarżona twierdziła, że ma mięśniaki. Lekarz skierowała oskarżoną na badanie ginekologiczne, które oskarżona odbyła dopiero w dniu 26 marca 2009 roku. Wcześniej jednak oskarżona urodziła kolejne dziecko, gdyż w marcu 2009 roku, w czasie zbliżonym do Dnia Kobiet (08 marca) L. D.
(1)poczuła w nocy, gdy wszyscy domownicy spali, bóle porodowe i parcie. Oskarżona dotychczasowe porody oceniała sama jako lekkie, wymagające nacięcia krocza tylko za pierwszym porodem, w pozostałych trzech nie wymagające nawet tego zabiegu. (dowód : wyjaśnienia oskarżonej k. 82, zeznania świadka M. P.
(1)k. 1600 z odpisem k. 1601, skierowanie na badania z dnia 16 lutego 2009 roku k. 580, ) Po odczuciu niewielkiego parcia, podobnego do zdarzającego się przed oddawaniem moczu, oskarżona udała się do łazienki, by tam urodzić dziecko. Wykorzystując zatajenie całego przebiegu ciąży, dotychczasowe zaprzeczanie jej istnienia, postanowiła urodzić dziecko wprost do muszli klozetowej, by pozbawić je życia i konsekwentnie do zatajenia ciąży zataić także fakt urodzenia dziecka. Siadając na muszli klozetowej oskarżona napięła mięśnie brzucha, co spowodowało odpływ wód płodowych i wysunięcie się z pochwy główki dziecka. L. D.
(1)by urodzić dziecko jeszcze dwukrotnie parła, po czym dziecko urodziło się dojrzałe do życia dziecko płci męskiej, któremu pośmiertnie nadano imię H.. Dziecko podjęło próbę oddychania, urodziło się zdolne do życia poza organizmem matki. (dowód : częściowo wyjaśnienia oskarżonej k. 82, wynik sądowo lekarskiej sekcji zwłok k.151 – 152, k. 1727 - 1734 , postanowienie Sądu Rejonowego w Iławie z dnia 19 czerwca 2013 roku w sprawie III NS 323/13) Po chwili L. D.
(1)urodziła łożysko które także wpadło do muszli. Oskarżona nie starała się złapać noworodka, zabezpieczyć przed upadkiem, okryć. Siedząc na muszli w pewnym momencie wzięła dziecko, złapała noworodka za usta, nakryła je z obawy, że zapłacze i obudzi domowników. Po jakimś czasie podejrzana wyjęła dziecko z muszli sedesu, z szafki umieszczonej w łazience wyjęła zasłonę w którą owinęła noworodka, po czym dziecko włożyła do kosza na brudną bieliznę. Następnie do kuchni poszła po worki na śmieci. Wróciła do łazienki, wyjęła dziecko z kosza na brudną bieliznę, wzięła leżące obok muszli klozetowej zakrwawione majtki, które włożyła dziecku w usta aby nie zapłakało. Następnie ciało dziecka włożyła, po owinięciu materiałem z frędzlami oraz włożeniu w worek po pieluchach jednorazowych, do foliowego worka na śmieci koloru czarnego Do tego samego worka włożyła zakrwawione tampony. Dokonując łącznie tych działań, to jest rodząc dziecko wprost do wypełnionej wodą muszli klozetowej, pozostawiając dziecko w tejże muszli a następnie zakrywając noworodkowi usta ręką, po czym do ust wkładając mu bieliznę, L. D.
(1)działała w działając w bezpośrednim zamiarze pozbawienia życia syna H. D.. Nowo narodzone dziecko – H. D. – zmarło na skutek uduszenia gwałtownego. L. D.
(1)umieściła zwłoki w górnej szufladzie zamrażalnika lodówki w kuchni, mając pewność że poza nią do tego miejsca nikt z domowników nie zagląda. Po tym L. D.
(1)umyła się i położyła do łóżka, gdzie spał jej mąż J. D.. Całe zdarzenie trwało od l, 5 do 2 godzin. Żaden z domowników nie brał udziału w porodzie, nie obudził się. O tym zdarzeniu L. D.
(1)nie powiedziała nikomu, nie korzystała także z opieki lekarskiej. (dowód : częściowo wyjaśnienia oskarżonej k. 82,protokół oględzin miejsca k. 13 – 16 wraz z odpisem k. 30 – 32, szkic sytuacyjne miejsca zabójstwa k. 18, dokumentacja fotograficzna miejsca zdarzenia k 20 – 26, k. 27 – 28, opinia wstępna sądowo – lekarska k. 151 – 153, protokół oględzin i otwarcia zwłok wraz z opinią sądowo – lekarską i wynikiem badania histopatologicznego noworodka – H. D. k. 1727 – 1736, k. 2377 – 2387, dokumentacja fotograficzna z sekcji zwłok k. 157 - 165, protokół oględzin rzeczy zabezpieczonych przy zwłokach noworodków k. 174 – 177 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 178 – 180, protokół oględzin miejsca ujawnienia zwłok trojga noworodków k. 222 – 231, plan mieszkania k. 232 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 233 - 239, sprawozdanie z badań genetyczno – molekularnych k. 370 – 373, opinia sądowa psychologiczno – psychiatryczna po obserwacji szpitalnej k. 1620 – 1631 wraz z opiniami uzupełniającą k. 1642 – 1643 oraz złożoną jako dodatkowa na rozprawie k. 2289 – 2299, k. 2571 – 2573, k. 2602 – 2607, opinia uzupełniająca k. 2000 – 2013 wraz z opinią dodatkową złożoną na rozprawie k. 2374 – 2377, protokół oględzin miejsca – ubikacji i sedesu w mieszkaniu k. 1777 – 1778 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 1779 – 1782 i szkicem k. 1783, opinia wydana na podstawie ekspertyzy kryminalistycznej śladów k. 1923 – 1936, opinia z zakresu ginekologii k. 1950 wraz z opinią uzupełniającą k. 1951). Następnego dnia rano oskarżona poszła do pracy, swoim wyglądem, to jest nagłym brakiem ciążowego brzucha a przy tym elegancką fryzurą, makijażem i strojem oraz wprost atrakcyjnym wyglądem budząc zaskoczenie najbliższych współpracowników. (dowód : zeznania świadków A. M. k. 1080, R. G. k. 1337 verte). Pomimo faktu, iż współpracownicy widzieli ciążę L. D.
(1), nikt nie zareagował na brak ujawnienia dziecka lub jakiegokolwiek innego wytłumaczenia co stało się z ciążą. Powiązanie znikającej w ten sposób ciąży z dobrą sytuacją materialną i remontem, jaki został w domu D. przeprowadzony, doprowadziło do powstania plotek o tym, że L. D.
(1)sprzedaje urodzone dzieci, kolejne ciąże również zostały zauważone i szeroko komentowane wśród pracowników zakładu. (dowód : zeznania świadka R. G. k. 1337 verte ponadto B. L.
(1)(k. 190 - 191, 783 – 784, 2270 – 2271), K. K.
(1)(k. 192-193, 779- 780, 2271 – 2273), A. B. (k. 194- 195, 1042- 1044, 2273 – 2274,) W. K. ( k. 85-87, k. 2602 - 2604), W. O. ( k. 188- 189, 793 – 794, k. 2460 - 2461), A. K.
(3)(k. 198- 199, 791 – 792, k. 2466 - 2467), M. G.
(3)(k. 200- 203 z odpisem k. 204), A. G.
(1)(k. 212- 213, k. 2461 - 2462), B. L.
(2)(k. 214-215), S. K. (k. 493), M. L. (k. 750 - 752), E. D. (k. 753- 755) ,M. G.
(4)(k. 759- 760), T. O. (k. 761-762), B. W. (k. 763 - 766), J. B. (k. 770- 771), Z. K. (775-776), P. K. (k. 777- 778), A. K.
(1)(k. 781- 782), M. K.
(1)( k. 785-786), M. K.
(2)( k. 787- 788), J. K. ( k. 789- 790), J. O. ( k. 795 - 796), K. O. (k. 797- 799), G. K. ( k. 800-802, k. 2462), G. L. (k. 803-804), Ł. L. ( k. 805- 806), B. Z. (k. 807- 810, k. 2463), K. Ś. (k. 812- 813), A. K.
(2)(k. 816- 817), Z. P. (k. 820- 821), J. E. ( k. 824-825), T. B.
(1)( k. 828-829), A. G.
(2)( 832-833), S. D. (k. 836- 838), D. S. (k. 842- 843), P. S. ( k. 846- 847), D. T. ( k. 850- 851), M. R.
(3)( k. 853- 854), D. C. ( k. 857-858), P. O. ( k. 861-862), M. P.
(2)(k. 866-867), Z. M.
(1)(k. 872-874, k. 2467 - 2468)B. M. (k. 878-879, k. 2468 - 2469), T. L. ( k. 881-882), J. W. (k. 885- 886), W. J. (k. 889- 890), P. L. ( k. 895- 896), A. L. (k. 905-906)F. S. (k. 911-912, k. 2469 - 2470), K. W. (k. 1033), M. C. (k. 1035- 1036), R. C. ( k. 1038-1039), R. B. ( k. 1047-1048, k. 2463 - 2464), C. F. ( k. 1050), T. F. (k. 1052-1053), I. G.
(1)( k. 1055- 1056, k. 2387), M. G.
(2)(k. 1058-1059), E. G. ( k. 1061-1062, k. 2465 - 2466), M. J. ( k. 1064-1065), P. J. (k. 1067-1068), E. C. ( k. 1072-1073), K. K.
(2)( k. 1074-1075), K. L. (k. 1076-1077), A. M. - S. (k. 1078- 1080), Z. N.
(2)(k. 1081-1082), M. S. (k. 1083-1084), P. Z. (k. 1085-1087), D. Z. ( k. 1092-1093), R. O. (k. 1094-1095), D. R.
(2)(k. 1096-1097), M. R.
(1)(k. 1098-1099), M. R.
(2)(k. 1100-1101). Gdy tylko ustało krwawienie z pochwy L. D.
(1), między małżonkami doszło do zbliżenia, w następstwie czego L. D.
(1)zaszła w kolejną, szóstą ciążę. Wymieniona zorientowała się, iż i jest w ciąży gdy była w jej 5 miesiącu. W czasie tej ciąży L. D.
(1)znów nie korzystała z pomocy lekarskiej, nie chciała wychowywać dziecka, ponownie rozważała oddanie dziecka do adopcji i po urodzeniu pozostawienie noworodka w szpitalu. Z obliczeń dokonanych przez nią wynikało, iż poród odbędzie się w lutym 2010 roku. O fakcie oczekiwania dziecka wymieniona nie powiedziała nikomu. (dowód : wyjaśnienia oskarżonej k. 82 – 82 verte) Cały okres ciąży L. D.
(1)chodziła do pracy, wciąż, nawet w wyraźnie dla wszystkich widocznej ciąży, zaprzeczając, iżby oczekiwała dziecka, zastraszając współpracownikom sprawami sądowymi w razie pomawiania jej o ciążę. Widząc kolejną ciążę oskarżonej współpracownicy dyskutowali o tym, że L. D.
(1)znowu sprzeda dziecko . Także jej mąż , J. D., indagowany o kolejną ciążę żony, zaprzeczał temu faktowi. A. G.
(3), bezpośredni przełożony oskarżonej, po tym jak dopytywał się o ciążę oskarżonej i usłyszał kategoryczne zaprzeczenie stwierdził, że godność osobista i sfera prywatności w firmie jest wysoko ceniona, przez co przestał zajmować się stanem oskarżonej. (dowód: zeznania świadków: A. G.
(1)k. 2461 – 2462 oraz k. 212 – 213, Z. M.
(1)k. 873, D. T. k. 851, D. S. k. 842 – 843, A. G.
(2)k. 832 – 833, G. K. k. 2462, k. 800 – 802, B. Z. k. 2463, k. 807 – 810, E. G. k. 2465 – 2466, k. 1061 – 1062). Kiedy kolejna ciąża była wyraźnie widoczna, koleżanka z pracy oskarżonej i jej najbliższa sąsiadka R. G. wprost zapytała, czy jest w ciąży, na co oskarżona zaprzeczyła pomimo tak oczywistego ciążowego wyglądu, że najbliższa koleżanka z dzieciństwa i jednocześnie sąsiadka zareagowała wulgarnie stwierdzając „kurwa, to się okaże”. Zdarzenie to doprowadziło do zerwania znajomości z powodu braku tolerowania przez sąsiadkę tak oczywistego mówienia nieprawdy (dowód : zeznania R. G. k. 2471) W grudniu 2009 roku, po rodzinnym kuligu, w którym uczestniczyli B. M. i Z. M.
(1)– kuzyni oskarżonej – wraz z F. S. –ciotką męża oskarżonej – także ci członkowie rodziny zauważyli wyraźnie widoczną ciążę oskarżonej. F. S. zapytała o nią oskarżoną, lecz ta znów zaprzeczyła (dowód : zeznania F. S. k. 912, k. 2470, B. M. k. 2468 – 2469, k. 878 – 879, Z. M.
(1)k. 2467 – 2468, k. 872 – 873). Do F. S. dotarły powszechne już plotki o handlowaniu dziećmi przez oskarżoną i jej męża, co spowodowało, że F. S. telefonicznie powiadomiła o tych faktach policję (dowód : zeznania F. S. j.w., zeznania S. Ł. k. 89 – 90) Szósty poród zaczął się w nocy w styczniu 2010 roku. J. D. pracował tego dnia na trzeciej zmianie i w tym czasie przebywał w pracy, w domu było czworo dzieci wymienionych. L. D.
(1)obudził lekki ból brzucha. Nie zaniepokoiło to oskarżonej, pomyślała, iż dotrwa do rana i ponownie zasnęła. Po około pół godzinie obudziły ją silne częste skurcze. Oskarżona wstała i poszła do łazienki, nie chciała jechać do szpitala. L. D.
(1)poczuła parcie jak do załatwienia potrzeby fizjologicznej, zaczęła rodzić. Ponownie, podobnie jak w przypadku uprzedniej ciąży, wykorzystując zatajenie całego przebiegu ciąży, dotychczasowe zaprzeczanie jej istnienia, jak również mając pełną świadomość bezkarność poprzedniej zbrodni, postanowiła urodzić dziecko wprost do muszli klozetowej, by pozbawić je życia i konsekwentnie do ponownego zatajenia ciąży zataić także fakt urodzenia dziecka. Dziecko – syn A. D.
(3)- wpadło głową do muszli klozetowej, L. D.
(1)chciała wstać ale nie urodziła jeszcze łożyska, więc, wykazując duże doświadczenie i pełną kontrolę nad kolejnym porodem, pociągnęła za pępowinę aby szybciej urodzić łożysko. Działając w bezpośrednim zamiarze pozbawienia życia syna A. D.
(3), po urodzeniu wprost do wypełnionej wodą muszli klozetowej żywego dziecka, zdolnego do samodzielnego życia, pozostawiła dziecko w tejże muszli, następnie siedziała na muszli i płakała, podczas gdy A. D.
(3)wciąż znajdował się w muszli klozetowej. Po pewnym czasie poszła do kuchni po worki na śmieci, wyjęła z muszli noworodka i jego twarz owinęła workiem foliowym koloru niebieskiego. Opisanymi wyżej działaniami, L. D.
(1)spowodowała zgon dziecka na wskutek uduszenia gwałtownego. Uzyskując owinięciem główki dziecka pewność jego śmierci, jego ciało włożyła w drugi worek foliowy. Następnie ciało schowała do dolnej szuflady tego samego zamrażalnika lodówki w kuchni, gdzie leżały już zwłoki H. D.. Do rana wymieniona siedziała w kuchni, po czym poszła do pracy. O porodzie L. D.
(1)także nie powiedziała żadnej innej osobie, nie korzystała także z pomocy lekarskiej. (dowód : częściowo wyjaśnienia oskarżonej k. 82 - 82 verte, protokół oględzin miejsca k. 13 – 16 wraz z odpisem k. 30 – 32, szkic sytuacyjny miejsca zabójstwa k. 18, dokumentacja fotograficzna miejsca zdarzenia k 20 – 26, k. 27 – 28, opinia wstępna sądowo – lekarska k. 154 – 156, protokół oględzin i otwarcia zwłok wraz z opinią sądowo – lekarską i wynikiem badania histopatologicznego noworodka – A. D.
(3)k. 1707 – 1716, k. 2377 – 2387, dokumentacja fotograficzna z sekcji zwłok k. 157 - 165, protokół oględzin rzeczy zabezpieczonych przy zwłokach noworodków k. 174 – 177 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 178 – 180, protokół oględzin miejsca ujawnienia zwłok trojga noworodków k. 222 – 231, plan mieszkania k. 232 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 233 - 239, sprawozdanie z badań genetyczno – molekularnych k. 370 – 373, opinia sądowa psychologiczno – psychiatryczna po obserwacji szpitalnej k. 1620 – 1631 wraz z opiniami uzupełniającą k. 1642 – 1643 oraz złożona jako dodatkowa na rozprawie k. 2289 – 2299, k. 2571 – 2573, k. 2602 – 2607, opinia uzupełniająca kompleksowa dotycząca mechanizmu śmierci noworodków k. 2000 – 2013 wraz z opinią dodatkową złożoną na rozprawie k. 2374 – 2377, protokół oględzin miejsca – ubikacji i sedesu w mieszkaniu k. 1777 – 1778 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 1779 – 1782 i szkicem k. 1783, opinia wydana na podstawie ekspertyzy kryminalistycznej śladów k. 1923 – 1936, opinia z zakresu ginekologii k. 1950 wraz z opinią uzupełniająca k. 1951, rozliczenie czasu pracy pracownika J. D. nr ewidencyjny (...) w okresie stycznia 2010 roku k. 1517). Po podjęciu współżycia z mężem oskarżona ponownie zaszła w ciążę, siódmą z kolei, którą jednak poroniła około 07 maja 2010 roku, w czasie zbliżonym do doznania urazu nogi. (dowód : wyjaśnienia oskarżonej k. 82 verte, k. 507 – 514, zeznania lekarza M. P.
(1)k. 1600, zaświadczenia lekarskie o niezdolności do pracy k,. 602 w okresie od 07 maja 2010 roku do 24 maja 2010 roku oraz od 25 maja 2010 roku do 31 maja 2010 roku) Niedługo po poronieniu, około tygodnia po nim, w wyniku dokonanego przez F. S. telefonicznego zgłoszenia faktu , iż po ciążach oskarżonej nie ma dzieci i pogłosek o handlu dziećmi, wizytę w mieszkaniu oskarżonej odbył funkcjonariusz policji S. Ł.. W rozmowie z nim oskarżona skarżyła się, że dotarły do niej plotki, iż ludzie w jej miejscu pracy i w mieście mówią o tym, że mogła być w ciąży. Stwierdziła, że jest jej z tego powodu przykro, bo jest matką dzieci a L. jest małym miastem , w rzeczywistości zaś ona jest chora i ma problemy z wątrobą, przez które rośnie jej brzuch. W tym czasie zwłoki dwojga dzieci oskarżonej leżały wciąż w zamrażalniku lodówki w kuchni mieszkania. (dowód : wyjaśnienia oskarżonej k. 82 verte, k. 111, zeznania świadka S. Ł. k. 89 – 90) Po tym, jak stało się bardzo głośno o domniemanej sprzedaży dzieci przez oskarżoną, sąsiad a zarazem krewny rodziny D. i ojciec chrzestny syna oskarżonej I., W. K., który z żoną bezskutecznie starał się o dziecko, powiedział o tych twierdzeniach ojcu oskarżonej, A. S., nazywanego imieniem H.. A. S., będący wujem W. K., nie chciał na ten temat rozmawiać, jednak po kilku minutach przybiegła na podwórze oskarżona, robiąc awanturę o uwagę przekazaną jej ojcu. Straszyła również oddaniem W. K. do Sądu za pomówienie. (dowód : zeznania W. K. k. 85 – 87, k. 2602 – 2603). F. S., która nie mogła mieć dzieci , zaś od dawna słyszała plotki o sprzedawaniu dzieci oraz widziała kolejne ciąże oskarżonej, przeprowadziła z oskarżoną rozmowę tłumacząc jej, że jeżeli coś robi z dziećmi, to niech lepiej odda je właśnie jej (k. 2470). Od maja 2010 roku L. D.
(1)zażywała tabletki antykoncepcyjne (...), w sierpniu 2012 roku oskarżona bez badania uzyskała receptę na kolejną dawkę tabletek antykoncepcyjnych. Mimo stosowania antykoncepcji, jesienią 2012 roku wymieniona zorientowali się, iż jest w ósmej ciąży. Faktu tego nie przekazała nikomu z otoczenia, nawet rodzinie. L. D.
(1)nie zamierzała wychowywać kolejnego dziecka. Również osoby najbliższe nie dopytywały wnikliwie o jej odmienny wygląd, zadawalając się zaprzeczeniem L. D.
(1), iż nie jest w ciąży. Mimo to wymieniona od rodziny nadal słyszała komentarze, iż przytyła. Któregoś dnia J. D. ponownie zapytał żony czy nie jest w ciąży, gdyż nie chce wizyt policji w domu, nie chce w ten sposób narażać dzieci na stres. L. D.
(1)nie przyznała się że jest w ciąży, powodem była świadomość, iż w jej ocenie mąż nie chciał wiedzieć o kolejnej ciąży, zaś ona nie chciała słuchać „gderania" rodziny (k.83). Swój duży brzuch podejrzana tłumaczyła chorobą -endometrium, korzystając ze wstępnej diagnozy dra S. dokonanej po poronieniu przez nią siódmej ciąży w maju 2010 roku. Dodatkowo ukrywała swój stan brzemienny, ubierając się w luźne rzeczy. I tym razem wszyscy w pracy widzieli wyraźną ciążę oskarżonej, lecz ponownie zaprzeczała ona ciąży tłumacząc swój wygląd wymyślonymi chorobami, część pracowników zniechęcona atakami oskarżonej , groźbami spraw sądowych i jawnym niezgodnym z prawdą zaprzeczaniem ciąży, zaprzestała dopytywania o jej stan. Jednocześnie L. D.
(1), wiedziała, że nikt nie zagląda do zamrażalnika i nie odkryje co zawierają foliowe worki, które tam się znajdowały. W dniu 03 kwietnia 2013 roku L. D.
(1)około godz. 22: 30 wróciła do domu z pracy po drugiej zmianie. Zjadła kolację, J. D. położył się spać bo zmierzał wcześniej wyjść do pracy na pierwszą zmianę. Wieczorem L. D.
(1)złapała biegunka w związku z czym często chodziła do toalety. Tego wieczora podejrzana była ubrana w długa koszulę nocną w biało różową - kratę bez rękawów. Około godz. 24: 00 oskarżona ponownie udała się do ubikacji, usiadła na muszę , napięła mięśnie i wówczas do muszli klozetowej odeszły jej wody płodowe. Mimo to wymieniona nie zadzwoniła na pogotowie, nie poprosiła o pomoc, nie pojechała do szpitala. Wręcz przeciwnie L. D.
(1)poszła do kuchni, sądząc, iż jak weźmie lek na biegunkę to dolegliwość przejdzie. Około 2 w nocy wymieniona znowu udała się do ubikacji, usiadła na muszli i wraz z fekaliami urodziła dziecko, które wpadło do muszli sedesu. Mając pełną świadomość dotychczasowej bezkarności, pomimo popełnienia dwóch zbrodni i ciągłego przetrzymywania ciał dzieci w lodówce, oskarżona podjęła takie same czynności zmierzające do uśmiercenia dziecka, którego oskarżona nie miała zamiaru wychowywać. I tym razem rodziła dziecko wprost do muszli klozetowej wypełnionej wodą. Po akcji porodowej dziecko, A. D.
(4), urodziło się żywe, zdolne do życia poza organizmem matki. Wymieniona wyjęła dziecko z muszli i położyła je na chodniku położonym na podłodze w ubikacji. Noworodek był płci męskiej, L. D.
(1)nożyczkami przecięła pępowinę, jednak nie zawiązała jej, nie widziała ruchów klatki piersiowej, złożyła podpaskę i majtki, poszła do kuchni po worki na śmieci, jednym workiem foliowym koloru niebieskiego okręciła głowę noworodka, przydusiła dziecko. Urodzenie dziecka wprost do muszli klozetowej wypełnionej wodą oraz pozostawienie go w niej a następnie okręcenie twarzy noworodka workiem foliowym spowodowały zgon dziecka wskutek uduszenia gwałtownego. Wszystkie te działania podjęła oskarżona w bezpośrednim zamiarze pozbawienia życia syna A. D.
(4), a następnie ciało dziecka włożyła do drugiego worka. Szmatą, która była w łazience powycierała podłogę, ślady krwi ze ściany i szmatę tę włożyła również do worka gdzie wcześniej umieściła ciało noworodka. Worek ten następnie schowała w środkowej szufladzie zamrażalnika lodówki znajdującej się w kuchni. Następnie wróciła do ubikacji, dywanik na którym w łazience leżało ciało dziecka zwinęła i włożyła do kosza na brudne rzeczy, kolejnego dnia to jest 04.04.2013r dywanik oraz koszulę nocną wyprała. Po urodzeniu siódmego dziecka, pochodzącego z ósmej ciąży, L. D.
(1)położyła się spać, mimo iż odczuwała ból z uwagi na nieurodzone łożysko. W piątek 05 kwietnia 2013 roku L. D.
(1)rano poszła do toalety za potrzebą fizjologiczną, wówczas poczuła lekkie parcie, dotknęła okolicy krocza czując, iż wychodzi łożysko, pociągnęła je aby szybciej urodzić. Łożysko wpadło do muszli klozetowej, następnie podejrzana poszła po worek na śmierci, wróciła do łazienki, wyjęła łożysko i włożyła do worka foliowego, który zaniosła do kuchni i włożyła do środkowej szuflady zamrażalnika obok zwłok dziecka. O odbytym porodzie L. D.
(1)nie powiedziała nikomu, nie skorzystała także z opieki lekarskiej. Zarówno przed zdarzeniami ani też po L. D.
(1)nie korzystała również z pomocy psychologicznej czy innego wsparcia psychicznego. W dniu 08 kwietnia 2013 roku w poniedziałek w pracy współpracownicy zauważyli znaczne zmiany w wyglądzie oskarżonej w postaci znacznie mniejszego brzucha L. D.
(1), bladości oraz dostrzeżono plamy na jej koszuli wskazujące na zaistniały poród. Tym razem funkcjonariusze policji udali się do miejsca pracy oskarżonej i tam dokonali jej zatrzymania, po czym oskarżona wskazała na miejsce przechowywania zwłok dzieci. (dowód : częściowo wyjaśnienia oskarżonej k. 82 verte – 83 verte,protokół oględzin miejsca k. 13 – 16 wraz z odpisem k. 30 – 32, szkic sytuacyjny miejsca zabójstwa k. 18, dokumentacja fotograficzna miejsca zdarzenia k 20 – 26, k. 27 – 28, opinia wstępna sądowo – lekarska k. 148 - 150, protokół oględzin i otwarcia zwłok wraz z opinią sądowo – lekarską i wynikiem badania histopatologicznego noworodka – A. D.
(4)k. 1717 – 1726, k. 2377 – 2387, dokumentacja fotograficzna z sekcji zwłok k. 157 - 165, protokół oględzin rzeczy zabezpieczonych przy zwłokach noworodków k. 174 – 177 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 178 – 180, protokół oględzin miejsca ujawnienia zwłok trojga noworodków k. 222 – 231, plan mieszkania k. 232 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 233 - 239, sprawozdanie z badań genetyczno – molekularnych k. 370 – 373, opinia sądowa psychologiczno – psychiatryczna po obserwacji szpitalnej k. 1620 – 1631 wraz z opiniami uzupełniającą k. 1642 – 1643 oraz złożona jako dodatkowa na rozprawie k. 2289 – 2299, k. 2571 – 2573, k. 2602 – 2607, opinia uzupełniająca k. 2000 – 2013 wraz z opinią dodatkową złożoną na rozprawie k. 2374 – 2377, protokół oględzin miejsca – ubikacji i sedesu w mieszkaniu k. 1777 – 1778 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 1779 – 1782 i szkicem k. 1783, opinia wydana na podstawie ekspertyzy kryminalistycznej śladów k. 1923 – 1936, opinia z zakresu ginekologii k. 1950 wraz z opinią uzupełniająca k. 1951). Po przedstawieniu zarzutów zabójstwa trojga swoich dzieci oskarżona L. D.
(1)w pierwszych ze złożonych wyjaśnień przyznała się w całości do popełnienia zarzucanych jej czynów. Wyjaśniła przedstawiając ciąże i przebieg poszczególnych porodów, jakie miały miejsce w domu nocą wprost do muszli klozetowej wypełnionej wodą, opisując swoje działania z noworodkami po tym, jak wyjmowała je z muszli klozetowej, polegające na zawijaniu dzieci w worki foliowe i chowaniu do zamrażarki lodówki znajdującej się kuchni, przy czym pierwszemu z noworodków włożyła do ust papier lub majtki (k. 80 – 84). Oskarżona szczegółowo opisała także swoją sytuację rodzinną, w tym negatywne i agresywne zachowania jej męża, jak i nastawie swojej matki i męża do wielodzietności jej rodziny. Zastrzegła, co podtrzymała we wszystkich wyjaśnieniach, iż o kolejnych ciążach i porodach nie wiedział żaden z domowników. (k. 80 – 84). W drugich wyjaśnieniach złożonych w toku postępowania przygotowawczego oskarżona znów w całości przyznała się popełnienia zarzucanych jest zabójstw, podtrzymała uprzednie wyjaśnienia w całości. Opisała ostatni z porodów, ponadto szczegółowo opisywała stosunki rodzinne, w tym seksualne kontakty małżeńskie, zaznaczając, że mąż nigdy nie stosował przemocy, aby ją przymusić do stosunków seksualnych. Ponownie opisywała negatywne zachowania męża wobec jej osoby, szczególnie kontrolę finansową i wynikające stąd pretensje, ponadto przemoc fizyczną z opisem wybicia jej zęba przez męża (k. 108 – 111). W toku posiedzenia w przedmiocie tymczasowego aresztowania nie odniosła się do kwestii przyznawania się, poprzestając na podtrzymaniu uprzednich wyjaśnień (k. 183) Podczas kolejnego przesłuchania, oskarżona ponownie nie zajęła stanowiska, czy przyznaje się do zarzutów, opisała drobiazgowo sytuację rodzinną, swoje życie z mężem i rodzicami , wzajemne odnoszenie się i kontakty, sprzeczki, romanse męża, własne uczucia. Opisała po raz kolejny wybicie jej zęba przez męża twierdząc, iż bicie zdarzało się częściej, opisując także kolejne ciąże. Oskarżona nie opisywała już zdarzeń związanymi z porodami wskazanymi w zarzucie, lecz opisywała szczegółowo swoje życie i uczucia (k. 507 – 514). W czasie przesłuchania, jakie nastąpiło jako ostatnie w postępowaniu przygotowawczym oskarżona oświadczyła, że do popełnienia zarzucanych jej czynów przyznaje się, ale „nie chciała tego zrobić” (k. 1747 verte). Na wyraźne pytanie obrońcy oświadczyła, że nie miała zamiaru uśmiercania dzieci (k. 1748). Ogólnie podała, iż ci, którzy ją znają wiedzą, że nigdy by nie skrzywdziła żadnego dziecka, podając opisy remontów, podejrzenia u niej endometriozy po poronieniu (k. 1747 – 1748). Na rozprawie oskarżona zdecydowanie nie przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów, twierdząc że ona dzieciom nic nie zrobiła, może odpowiadać za to, że im nie pomogła (k. 2237). Uprzednie przyznanie się tłumaczyła faktem, iż była zestresowana. Odnośnie swego zamiaru stwierdziła, iż w momencie zakładania folii na główki dzieci nie miała żadnego zamiaru (k. 2237). Odmówiła składania wyjaśnień wyrażając zgodę na odpowiedzi na zadawane pytania, przy czym w większości z nich zasłaniała się niewiedzą lub nie pamięcią oraz brakiem możliwości wyjaśnienia ewentualnych sprzeczności pomiędzy poszczególnymi wyjaśnieniami. Czterotygodniowa obserwacja sądowo - psychiatryczna prowadzona w warunkach Oddziału Obserwacyjno-Sądowego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w S., badania psychiatryczne, psychologiczne i dodatkowe wykazały, że L. D.
(1)nie jest upośledzona umysłowo - jej funkcje intelektualne mieszczą się w granicach powyżej normy. Oskarżona rozumie zasady panujące w społeczeństwie, prezentuje dobrą znajomość zasad i norm życia społecznego służących do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie oraz zdolna jest do planowania, przewidywania i sądzenia zdarzeń. W odniesieniu do zarzucanych jej czynów L. D.
(1)miała zachowaną zdolność rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem. W okresie inkryminowanym nie występowały u oskarżonej inne zakłócenia czynności psychicznych, które mogłyby mieć wpływ na jej poczytalność, nie zachodziły warunki wskazane w art. 31 § 1 i § 2 kk. (dowód : opinia sądowa psychologiczno - psychiatryczna po obserwacji szpitalnej k. 1620 – 1631 wraz z opinią uzupełniającą k. 1642 – 1643 oraz złożoną na rozprawach k. 2289 -2299, opinia uzupełniająca k. 2571 – 2573, k. 2604 – 2607). Sąd Okręgowy zważył, co następuje : Szczegółowa analiza wyjaśnień oskarżonej oraz pozostałych dowodów ujawnionych w toku postępowania przygotowawczego i na rozprawie, pomimo tego, że ostatecznie nie przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów, nakazuje stwierdzenie, iż fakt popełnienia przez oskarżoną trzech zarzucanych jej zbrodni nie budzi wątpliwości. L. D.
(1)w pierwszych ze składanych wyjaśnień (k. 81) przyznała się do popełnienia zarzucanych jej zbrodni zabójstwa trojga dzieci. Wyjaśniła, że opisując swoje małżeństwo, że 20 lat temu wstąpiła w związek małżeński z J. D. i z tego związku ma czworo dzieci. Cała sześcioosobowa rodzina zamieszkuje wspólnie z jej rodzicami. Podała, że zarówno ona, jak i jej maż są osobami czynnymi zawodowo, dodatkowo mąż podjął studia w I.. Według oskarżonej od początku małżeństwa zdarzały się takie incydenty, iż J. D. używał wobec niej przemocy fizycznej. Przykładowo w trakcie rozmowy, gdy wstawiła się za swoimi rodzicami wówczas mąż uderzył ją ręka w twarz, lub rzucił w nią talerzem. Innym razem w miejscu publicznym tj. w byłym (...) w I. pięścią uderzył ją w twarz, po czym zalała się krwią i w wyniku uderzenia wybity został jej ząb. Oskarżona opisała swego męża jako osobę wybuchową i momentami nie panującą nad sobą. Twierdziła, że nie zgłaszała tych faktów na policję a „wszystko tłamsiła w sobie i skrywała przed społeczeństwem”. Podała, że ponieważ nie miała o sobie wysokiego mniemania, rodzice z powtarzali jej, że jest zdolna ale leniwa, że wszystko co się dzieje to oskarżonej wina i w którymś momencie „całkowicie zamknęła się w sobie”. Oskarżona opisując siebie stwierdziła, że miała wrażenie, ze faktycznie do niczego się nie nadaje i ze nawet jej obecnie 18 letnia córka też uważa, ze kiepska z niej matka, nie dawała sobie rady z tym co się działo obok niej, ale też nigdzie nie szukała pomocy. Wciąż skupiając się na sobie podała, że nie miała żadnej bliskiej osoby, z która mogłaby porozmawiać o ważnych dla niej sprawach. Oskarżona co prawda przyznała, że teraz nie obwinia innych osób za to co się stało, ale nigdy nie mogła być sobą, nie mogła powiedzieć własnego zdania i zrobić tak jak uważała Wciąż mówiąc o sobie stwierdziła, że czuła się osaczona. Wyjaśniła, że gdy była w ciąży czwartym dzieckiem mąż J. zaczął ją zdradzać. Przez internet umawiał się z jakimiś kobietami. Jeździł do dwóch z O., do jednej z O. i z B.. Te jego związki trwały po kilka miesięcy, zrywał z tymi kobietami i miał kolejne. Po pierwszej zdradzie męża rodzice oskarżonej wszczęli awanturę, bo usłyszeli rozmowę małżonków D.. Mąż oskarżonej tłumaczył w rozmowie jak później nastąpiła, że zdradził ją, bo był zły na nią, że jest w czwartej ciąży, że będzie trudno pod względem finansowym. Według oskarżonej po tej rozmowie z mężem w końcu pogodzili się, przy czym on z przerwami nadal zdradzał L. D.
(1). Według oskarżonej po urodzeniu A., J. D. jeszcze częściej ją zdradzał. Nie kryjąc się z tym, przy niej wysyłał do kobiet sms-y lub rozmawiał przez telefon, szczególnie gdy spotykał się z kobietą z B., która pracowała wspólnie z nimi w firmie. Odnośnie kolejnej ciąży oskarżona wyjaśniła, że w drugiej połowie 2008r. zorientowała się, ze jest w ciąży z piątym dzieckiem. Nikomu o tym nie mówiła i podjęła decyzję o tym, aby rozstać się z mężem z powodu zdrad, ale zrezygnowała, bo dzieci chciały mieć pełna rodzinę. Jednoznacznie stwierdziła, że mąż pod koniec 2008r. zakończył związki z obcymi kobietami. Według oskarżonej jej mąż uznał, ze już go to nie bawi, że nie nadaje się na takie „skoki w bok”, a nowej rodziny nie chce zakładać, bo musiałby płacić alimenty. J. D. jest oszczędną osobą i to na pewno też nim kierowało, że zakończył związki z kobietami. L. D.
(1)wyjaśniła, że jej relacje z mężem po tym wszystkim uległy lekkiej poprawie, maż nawet zaczął się starać zajmować dziećmi. Odnośnie piątej ciąży oskarżona wyjaśniła z kolei, że zawsze chodziła w luźnych ubraniach i gdy brzuch zaczął się jej powiększać , to J. D. spytał parę razy czy jest w ciąży, ale ona zaprzeczyła. W przypadku poprzednich czterech ciąż L. D.
(1)regularnie korzystała z pomocy lekarskiej, uczęszczała na wszystkie wyznaczone wizyty u ginekologa. Według wyjaśnień oskarżonej będąc po raz piąty w ciąży „całkowicie załamała się”, wszystko jej zobojętniało, myślała tylko o tym, iż jak urodzi to dziecko to odda je do adopcji, nie da rady się nim już zająć. Wiedziała, że J. D. będzie na nią „wściekły”, że rodzina znowu będzie „gadać, że są już prawie patologią” z powodu licznego potomstwa i nie chciała tego słyszeć. Im bliżej było porodu coraz bardziej stresowała tym co się stanie, gdy zacznie rodzić zastanawiała się, jak rodzina zareaguje, ale nigdy nie myślała, ze uśmierci to czy inne z dzieci. Do ostatnich dni pracowała w obecnym zakładzie pracy. Według wyjaśnień oskarżonej, nikt niczego nie podejrzewał, czasami ktoś cos wspomniał, że przytyła, czemu nie zaprzeczała. W marcu 2009r., w okolicy Dnia Kobiet, w godzinach nocnych, gdy wszyscy domownicy spali, poczuła, ze zaczyna się poród piątego dziecka. Oskarżona nadmieniła, iż porody miała lekkie, dzieci ważyły ok. 3 kg i tylko przy porodzie mojego najstarszego syna jej krocze zostało nacięte przy kolejnych już obyło się bez tego. Porody trwały zawsze krótko i sprawnie. Tym razem poczuła parcie, ale takie lekkie jak przy potrzebie oddania moczu, poszła więc do łazienki, napięła mięśnie brzucha i wówczas odeszły jej wody płodowe i wysunęła się z pochwy główka dziecka. Muszla klozetowa ma taką budowę, że po dwóch kolejnych napięciach mięśni brzucha i parciu, to dziecko głową wpadło do muszli, do wody tam się znajdującej, a po chwili urodziła łożysko, które też tam wpadło do muszli. Oskarżona wyjaśniła, że nie starała się go łapać, opisując przy tym, że miała wrażenie, to dzieje się gdzieś obok niej, nie była świadoma tego co się dzieje, nie myślała w tym czasie. W pewnym momencie siedząc na muszli jedną ręką złapała to dziecko chyba za usta, nakryła nią je, albo z obawy, że zapłacze i obudzi domowników, albo może chciała je ratować. W tej pozycji siedziała jakiś czas. Po tym czasie wyjęła to dziecko z muszli, owinęła je w jedna z zasłon, która wyjęła z szafki umieszczonej w łazience i tak ciało dziecka włożyła do kosza na brudną bieliznę na wypadek gdyby ktoś wszedł do łazienki. Już wtedy uważała, że to dziecko płci męskiej jest martwe. Poszła do kuchni po worek na śmieci i wróciła do łazienki, gdzie obok muszli klozetowej leżały jej zakrwawione majtki i je włożyła, albo dziecku do ust, albo w usta tego dziecka włożyła jakiś papier, prawdopodobnie bojąc się, że ono może zapłakać. Następnie to zawiniątko umieściła w przyniesionym przez nią wcześniej worku na śmieci, po czym ciało dziecka tak zapakowane umieściła w górnej szufladzie zamrażalnika. Oskarżona opisała, że nie potrafiła się z nim rozstać, chciała mieć je przy sobie. Całe zdarzenie mogło trwać od 1,5 do 2 godzin, przy czym w międzyczasie oskarżona jeszcze umyła się, po czym poszła do łóżka położyć się, tam gdzie spał J. D.. Przez ten czas nikt z domowników nie obudził się. Po opisie zdarzenia oskarżona znów zaczęła opisywać swoje życie wyjaśniając, że nie myślała o tym jakie mogą być tego konsekwencje, lecz wracając do tego, że przez ostatnie lata swojego życia trwała w „jakimś takim zawieszeniu”, była całkowicie bierna i nawet dnia kolejnego zachowywała się jak zawsze wykonywała czynności do niej należące i nawet nikt po niej nie poznał, że coś się mogło wydarzyć. Stwierdziła, że już straciła wiarę w to, że kiedykolwiek będzie dobrze w jej życiu małżeńskim, rodzinie. Podkreślała, że jej wszystko było obojętne i tak jest po dziś dzień. Nigdy przy tym nie korzystała z pomocy psychologa, czy psychiatry. Według opisu oskarżonej „jak to po porodach tak i w tym przypadku” po ustaniu krwawienia z pochwy doszło do zbliżenia z mężem i znowu zaszła w ciążę, z której szósty poród nastąpił w styczniu 2010r. oskarżona zorientowała się, że jestem w szóstej ciąży mniej więcej w piątym jej miesiącu .Wyjaśniła, że znowu chciała oddać dziecko do adopcji i nie wie co się stało, że ta ciąża skończyła się w taki a nie inny sposób, sugerując, że kierował nią strach. Również w trakcie szóstej ciąży oskarżona nie korzystała z pomocy lekarskiej, również nikomu o niej nie mówiła. Oskarżona szacowała czas rozwiązania na luty 2010 roku, planowała , że pojedzie do szpitala i tam zostawi dziecko, a poród zaczął się jak poprzedni w nocy w styczniu 2010r. Mąż oskarżonej pracował w nocy, a ją obudził lekki ból brzucha, po czym znowu zasnęła, lecz o około pół godzinie obudziły już mnie silne, częste skurcze. Wstała i poszła do łazienki. Oskarżona oświadczyła, że do szpitala nie miała jak jechać, męża nie było w domu A. wtedy miała 3 latka nie chciała jej zostawiać i usiadła znowu na muszli. Oskarżona zastrzegła, że w przypadku tej szóstej ciąży najmniej pamięta co się działo w łazience. Znowu było parcie jak do załatwienia potrzeb fizjologicznych, dziecko wypadło głowa do muszli, chciała wstać, ale jeszcze nie urodziła łożyska wiec pociągnęła za pępowinę, żeby szybciej je urodzić. Miała dość, chciała aby wszystko skończyło się jak najszybciej. Później siedziała na muszli i płakała przez nieokreślony czas. Niczego krwią tym razem nie poplamiła, lecz siedziała i płakała. Po jakimś czasie poszła do kuchni po worki na śmieci, nie mogła patrzeć na twarz tego dziecka, które wyjęła z muszli, nie wiedziała, czy ono żyło. Twarz tego noworodka okręciła workiem foliowym, zaś w drugi worek włożyła ciało dziecka, które było również płci męskiej. Następnie tak jak w przypadku poprzedniego dziecka, włożyła je do szuflady zamrażarki, lecz tym razem do dolnej, po czym siadła w kuchni, gdzie siedziała do rana, a później „jak gdyby nidy nic” (k. 82 verte) poszła do pracy, działała „jak automat bez jakichkolwiek emocji”. L. D.
(1)wyjaśniła, że po tej ciąży został jej dość spory brzuch, co miało mieć związek z kolejnym zajściem, a mianowicie poronieniem kolejnej ciąży około 07 maja 2010r., do jakiego doszło w czasie, gdy oskarżona złamała nogę. Po około tygodniu od tegoż poronienia, przyszli do domu oskarżonej policjanci, gdyż powzięli anonimową informację, o rzekomym handlowaniu dziećmi przez oskarżoną, gdyż ktoś zadzwonił na komendę, że była w ciąży, a nie ma dziecka. Według oskarżonej w związku z tym polecono, aby udała się do lekarza i przedłożyła stosowne zaświadczenie, iż nie przebyła ciąży w ostatnim czasie. Badania wykazały przebyte w niedługim czasie wstecz poronienie. L. D.
(2)podała, że w siódmą (w istocie już ósmą) ciążę zaszła biorąc regularnie tabletki antykoncepcyjne (...), które zaczęła zażywać po tym poronieniu w maju 2010r. Kiedy jesienią 2012r. całkowicie przestała miesiączkować zorientowała się, ze jest po raz siódmy(w istocie z wyjaśnień oskarżonej wynikało, że ósmy raz) w ciąży. Oprócz komentarzy w domu, że przytyła, oskarżona stwierdziła, że nikt nie wiedział, że znowu jest w ciąży. Mąż któregoś dnia spytał czy nie jest w ciąży, nalegając, żeby mu o tym powiedziała, bo nie chce wizyt policji w domu i nie chce dzieci narażać na stres. Zastrzegł przy tym, że jeśli jeszcze raz z jej powodu przyjdzie ich domu Policja, to on ją zabije. L. D.
(1)nie przyznała się, że jest w ciąży, miała świadomość, że mąż nie chce wiedzieć tego, że noszę jego kolejne dziecko, nie chciała też „słuchać gderania rodziny”. Wyjaśniła też, że wiedziała, iż nigdy nikt nie zagląda do zamrażalnika, że nikt nie odkryje co tam jest, bo nikt się nie interesował jego zawartością. W dniu 03 kwietnia 2013r. wróciła z pracy po drugiej zmianie, od wieczora miała biegunkę, około godziny 24:00 poczuła, że chce jej się znowu do łazienki. Udała się tam, usiadła na muszlę napięła mięśnie i w tym momencie odeszły jej wody płodowe do muszli klozetowej, jakiś czas spędziła w kuchni sądząc, że weźmie lek na biegunkę i wszystko przejdzie, nie miała tym razem boli porodowych partych. Ok. godz. 02:00 znowu poczuła, że chce do łazienki, usiadła na muszli i wraz z fekaliami urodziła dziecko, które wpadło do muszli. Wyjęła to dziecko, położyła je na chodniczku znajdującym się w łazience na podłodze. Oskarżona wyjaśniła, że może tym razem uda jej się je uratować, nie wiedziała, czy ono żyje. Było płci męskiej i bardzo małe, mniejsze niż poprzednie. Pępowinę przecięła nożyczkami jednakże nie wiązała jej. Tym razem oskarżona nie urodziła szybko łożyska, założyła podpaskę i majtki. Oskarżona wyjaśniła, że w początkowym etapie trwania porodu miała nadzieje, ze tym razem będzie inaczej, że obudzi męża, że powie mu o wszystkim i pojadą do szpitale, jednak gdy wyjęła ciało z muszli to chyba sądziła, że ono nie żyje, nie widziała ruchów klatki piersiowej. Poszła wiec po worki na śmieci, jednym okręciła głowę dziecka, gdyż, jak wyjaśniła, nie mogła na nią patrzeć. L. D.
(1)wyjaśniła, że może wówczas dziecko „przydusiła”, a następnie ciało noworodka włożyła do drugiego worka, szmatą która była w łazience powycierała podłogę, ślady krwi ze ściany i tą szmatę również włożyła do tego samego worka. Całość wyniosła do kuchni i schowała w środkowej szufladzie zamrażalnika. Dywanik na którym w łazience leżało ciało dziecka zwinęła i włożyła do kosza na brudne rzeczy i dnia kolejnego wyprała razem z koszulą nocną, którą miała na sobie. Opisane zdarzenie miało miejsce w czwartek to jest 04 kwietnia 2013r. Po wszystkim oskarżona położyła się spać i leżała, bo czułą ból, który wiązała z nieurodzonym łożyskiem. Rano w piątek 05 kwietnia 2013r. poszła do toalety, aby się załatwić i wówczas zaczęła czuć lekkie parcie, dotknęła okolice krocza poczuła, że wysuwa się łożysko lekko je pociągnęła, by je urodzić, wpadło ono do muszli. Oskarżona udała się więc do kuchni po worek na śmieci, wróciła do łazienki, wyjęła z muszli łożysko i włożyła je do worka. Następnie wyniosła je do kuchni i włożyła do środkowej szuflady zamrażalnika obok zwłok dziecka. Nadmieniła przy tym, iż pierwszy worek na śmieci był koloru czarnego, następne były już niebieskie. Oskarżona wyjaśniła, że nie myślała o tym co będzie dalej, nie chciała więcej być w ciąży, bać się, stresować, obiecała sobie, ze nie będzie więcej z mężem współżyła. Wolała, aby znowu zaczął ją zdradzać. Nie potrafiła wyjaśnić dlaczego tak się działo. Zaznaczyła, że jest dorosłą kobietą, a cały czas czegoś się boi, twierdząc, że kierował nią chyba strach. Oskarżona znów wróciła w wyjaśnieniach do rozważań o swoim życiu twierdząc, że całe życie czuła się napiętnowana przez najbliższych, jak ktoś w rodzinie rozchorował się to przeze nią, jak dziecku w szkole nie poszło, to przez nią. Wyjaśniła przy tym, że to nie tłumaczy tego co zrobiła, ale ona sama inaczej nie potrafi wyjaśnić twierdząc przy tym, że jest w pełni świadoma, że nie powinna tak postępować, ale cały czas się bała, tego co rodzina powie. Podkreśliła, że mąż nie wiedział o niczym, nie wiedział, że była w ciąży, w niczym jej nie pomagał oraz, że pomimo tego, że bił ją czasami, nie powie, że coś zrobił skoro nie pomagał przy dokonaniu czegokolwiek co dotyczy zmarłych dzieci, których ciała ukryła w zamrażalniku. L. D.
(1)wyjaśniła, że nie wie, dlaczego wiedząc o ciąży nie korzystała z opieki ginekologa, na pytanie czy orientując się, że znowu jest w ciąży, czy przychodziła jej do głowy myśl, że to dziecko też uśmierci oświadczyła „nie sadze, żebym tak myślała, ale przychodził moment porodu i postępowałam wbrew sobie”. Dopiero po fakcie leżała i myślała, czemu to znowu zrobiła, czemu nie powiedziała, że jest w ciąży, jak do tego znowu doszło, przecież rodzina „by pogadała i może w końcu by się ułożyło, ale stało się inaczej”. Oskarżona podkreśliła po raz kolejny, że mąż i jej rodzice zmarnowali jej życie, ten wiecznie towarzyszący przednimi strach, brak poczucia jakiejkolwiek godności doprowadził do tego co zrobiła. Oskarżona wyjaśniła, że po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy policji i wskazaniu zwłok dzieci jest jej lżej, lepiej, nie nosi w sobie tego ciężaru przestępstwa, którego się dopuściła (k. 80 – 83). Podczas kolejnych wyjaśnień oskarżona także oświadczyła, że przyznaje się w całości do popełnienia zarzucanych jej czynów (k. 108). Następnie złożyła obszerne wyjaśnienia, w których oświadczyła w pierwszym rzędzie, iż w całości podtrzymuje uprzednio złożone wyjaśnienia. Ponownie opisując ostatni poród dodała, że cała jej rodzina w nocy była wtedy w domu, od godziny 24 do 02.00 nikt z domowników nie wstawał, nikt do niej nie przychodził. Wszyscy spali. W toalecie razem ze stolcem zaczął się poród, urodziło się dziecko, bez bólów. Zaznaczyła, że w trakcie porodu nie było obfitego krwawienia, dopiero po porodzie pojawiło się obfitsze krwawienie, przy czym tak było za każdym razem, kiedy rodziła, dalej zaznaczając, że nie ma aż tak obfitego krwawienia, lecz bardziej długotrwałe. Opisała, że dopiero po umyciu muszli klozetowej, po umyciu się i założeniu podpaski, schowała dziecko do zamrażalnika. Zauważyła, że zawsze rodziła w nocy, zaś ostatnie dziecko nie wydawało żadnego krzyku, nie pamięta, aby było coś takiego, choć co do uprzednich też tego nie pamiętała, wiedział jedynie, że jednemu zakrywała ręką buzię ale nie wiedziała dlaczego. Stwierdziła, że rzadko współżyła z mężem, tabletki antykoncepcyjne pomimo rzadkich kontaktów intymnych z mężem brała z uwagi na obfite miesiączki. Ponownie wyjaśniła, że mąż miał do niej pretensje o czwartą ciążę, przy czym podała, że mąż nigdy nie stosował żadnej przemocy, aby ją przymusić do odbycia stosunków seksualnych. Zaznaczyła, że po czwartym dziecku nie chciała mieć więcej dzieci. Odnośnie kontaktów seksualnych z mężem wyjaśniła, że po prostu to jest małżeństwo- „czasami było lepiej a czasami gorzej”, potwierdzając, że w poprzednich dwóch razach rzeczywiście krótko po porodzie współżyła z mężem. Co do koleżanek z pracy oskarżona stwierdziła, że żadna z koleżanek nie pytała, czy jest w ciąży, tylko kolega J. na ten temat zażartował. Na pytania domowników oskarżona przeczyła ciąży. L. D.
(1)wyjaśniła, że kiedy była we wszystkich ciążach to dobrze się czuła. Zaznaczyła, że mąż ją kontrolował, to znaczy kontrolował wydatki. „ Ostatnimi czasy to nie”, ale wcześniej potrafił ją mocno uderzyć, choć oskarżona nikomu nie żaliła się odnośnie takich zachowań męża, powtórzyła informację o złamanym zębie opisując wymagania męża co do jej wyglądu oraz krytykę. Opisywała że mąż mówił, że zależało jemu na niej, lecz oceniała, że jednak było inaczej, ponadto mąż powiedział jej wprost , że ją zdradzał. Oskarżona ponownie opisała złamanie nogi w maju 2010 roku i fakt, że na jej prośbę mąż wziął przepustkę i razem pojechali do lekarza. Według tych wyjaśnień oskarżonej, to jednak wtedy były najgorsze lata. Oskarżona stwierdziła, że to jej wina, że wcześniej nie zakończyła tego związku, już po pierwszej jego zdradzie. Oskarżona podtrzymała ponownie wszystkie swoje dotychczasowe wyjaśnienia. W trakcie kolejnych wyjaśnień (k. 183 – 183 verte) , składanych kolejnego dnia w toku postępowania w przedmiocie zastosowania wobec niej tymczasowego aresztowania oskarżona nie odniosła się do kwestii przyznawania się lub nie do czynów, poprzestając na stwierdzeniu, iż podtrzymuje wszystko, co dotychczas powiedziała w wyjaśnieniach składanych w dniu poprzednim oraz dwa dni wcześniej (k. 183), na pytania prokuratora stwierdziła, że miała problemy z miesiączkami oraz opisała, że rodzinie ogólnie mówiła o tym , że przytyła i coś jej dolega. Potwierdziła, że nie była pod stała opieką lekarską (k. 183). W toku następnych wyjaśnień, złożonych w dniu 06 maja 2013 roku z udziałem obrońcy oskarżona L. D.
(1)(k. 507 – 514), nie określając, czy do czynów przyznaje się, czy też nie, szczegółowo opisywała swoją sytuację rodzinną, nie podając już takich szczegółów porodów i śmierci kolejnych jej dzieci, jak w pierwszych wyjaśnieniach, skupiając się na swoich uczuciach i ścieżce życiowej. Opisała sposób i czas poznania się J. D., małżeństwo z nim, które zawarła już po urodzeniu najstarszego syna, fakt zepsucia się stosunków małżeńskich po wyjeździe do pracy małżonków za granicę w 1993 roku, urodzenie pomimo tych pogorszonych stosunków córki A. w 1994 roku, potem I. w 1998 roku i A. w 2007 roku. Podała, że mąż od tegoż 1994 roku był wobec niej agresywny, bił ją bez świadków, i tak, by nie było śladów pięścią po głowie i kopiąc. Według tej relacji oskarżonej po wyprowadzeniu się do dobudowanej górnej kondygnacji domu, nie mówiła ona o agresywnym zachowaniu męża i nie zwierzała się nikomu. Tym razem oskarżona stwierdziła, że nie wie, aby była taka sytuacja, by mąż się zmienił. Wyjaśniła, że gdy urodził się syn, mieszkali na górze domu, ich relacje poprawiły się. Najmłodsza córka urodziła się (...). Kiedy mąż dowiedział się o tej ciąży od oskarżonej zrobił awanturę, gdyż nie chciał już więcej dzieci. Wówczas tylko krzyczał, sprzeczali się, J. D. oskarżonej nie uderzył, nie szarpał, tylko krzyczał, sprzeczali się. Nie było rozmowy odnośnie aborcji, lecz jedynie o antykoncepcji (k. 508 verte). Oskarżona zaznaczyła , że mąż, sporadycznie pomagał jej w zajmowaniu się dziećmi, dopiero przy czwartym dziecku A. pomagał i to bardzo dużo. Nie potrafiła sobie przypomnieć, by mąż miał negatywne odczucia w czasie trzeciej ciąży. L. D.
(1)ponownie opisała romans męża z nieznaną kobietą z O., jaki miał mieć miejsce, gdy była już w ciąży z A., i wtedy miał być najgorszy okres w jej małżeństwie, codzienne bicie i pretensje o wydatki, co wynikało z oszczędności męża (k. 509). Jednocześnie J. D. pomagał w opiece nad A., wtedy po urlopie macierzyńskim oskarżona wróciła do pracy. Według L. D.
(1), J. D. miał do niej pretensje o ciążę, ale A. jest jego „oczkiem w głowie” (k. 509). Oskarżona opisała ujawnienie romansu z kobietą z O., awanturę i fakt, iż pogodziła się z mężem, gdy najmłodsza córka miała dwa tygodnie. Po trzech miesiącach J. D. zaczął romans z pracownicą tych samych zakładów o imieniu M. (k. 509). Oskarżona stwierdziła po raz kolejny, że to w tym okresie „było najgorzej” (k. 509 verte), awantury były codziennie, J. D. nawet wybił jej ząb. Gdy zaś mówiła o rozwodzie to jeszcze bardziej ją bił. Według L. D.
(1)jej mąż obawiał się płacenia na dzieci alimentów. Ponownie opisała wybicie jej zęba, do jakiego doszło podczas sprzeczki związanej z zakupami w I.. Oskarżona wskazała, że boi się męża, podała też, że po zerwaniu przez niego znajomości z drugą kobietą, to jest z M., kupił on kwiaty jej i jej matce, „i było ok.”(k. 509v). Oskarżona nie potrafiła powiedzieć (k. 509 verte), dlaczego bała się swojego męża, określając, że mąż był nieobliczalny, nigdy nie wiedziała jak on zareaguje. Gdy wzięła pieniądze z konta to on straszył, że pójdzie na policję i powie, że jest złodziejką i że zabierze jej dzieci. Wszystkie prośby o pieniędzy aby coś kupić dzieciom kończyły się awanturami. Oskarżona wyjaśniła, że jej dzieci oprócz swoich porządków to nic nie robiły, zaś mąż miał pretensje, że dzieci jej nie pomagają. Dodała, że nie może zarzucić - mąż pomagał jej w sprzątaniu, jak i w ogrodzie. Oświadczyła, że naprawdę nie pamięta jak do tego doszło, że zaszła w piątą ciążę. Wskazała, że gdy mąż oświadczył jej , że zerwał romans, wtedy między nimi doszło do współżycia, przy czym według oskarżonej to było jednorazowy kontakt. W kolejnym zdaniu oskarżona stwierdziła, że było tak, że z mężem współżyli regularnie, choć potem się okazało że mąż z kochanką się chyba pokłócił ale ponownie nawiązał kontakty. Oskarżona oświadczyła, że myślała że odda dziecko do adopcji, zaznaczając, iż fizycznie dałaby radę wychować to dziecko ale psychicznie to nie z uwagi na nagonkę rodziny, że zachowuje się jak patologia (k. 510). Gdy dowiedziała się że jest w piątej ciąży, to bardziej bała się reakcji rodziców i męża. W czasie piątej ciąży nie była u lekarza, czuła się dobrze, ze wszystkimi ciążami czuła się dobrze, nigdy nie była na zwolnieniu i zawsze pracowała do końca. Według twierdzenia oskarżonej akurat piąta ciąża nie była widoczna, przez całą ciążę nikomu nie powiedziała o tym, nie pamiętała czy ktoś insynuował, że jest w ciąży, nigdy nie myślała o aborcji. Odnośnie porodu wyjaśniła, że nie chce już nic dodać do podanego we wcześniejszych wyjaśnieniach przebiegu zdarzenia. Pomimo świadomości, że każda ciąży kończy się porodem, w żaden sposób nie przygotowywała się na narodziny tego dziecka. Nic nie kupiła. Z poprzednimi ciążami czuła początek porodu, a tutaj nie, czuła się dobrze, położyła się spać i obudziła się z bólem. Tym razem oskarżona stwierdziła, że nic nie pamięta z samego porodu, w żaden sposób nie przygotowała się do porodu - nie kupiła pieluszek czy żadnych innych rzeczy, zastrzegła przy tym, że ubranka miała jeszcze po najmłodszej córce i a poza tym nie wiedziała kiedy dokładnie zacznie się poród. L. D.
(1)wyjaśniła, że w pracy nie było żadnych uwag na temat jej ciąży. Oświadczyła przy tym, że nie przyglądała się dziecku po urodzeniu, zaś z momentu porodu, pamięta tylko jak zawijała dziecko w jakiś materiał, chyba w zasłonę, przy czym dziecko nie ruszało się. Oskarżona oświadczyła, że początkowo miała zamiar oddać to dziecko, ale gdy zaczął się poród, nie miała myśli aby zadzwonić po pogotowie czy obudzić męża i mu o tym powiedzieć, zawsze bardzo szybko rodziła. Stwierdziła, że nie wie dlaczego tak się stało że nie powiedziała, że rodzi i nie oddała dziecka. Opisała, że z kuchni przyniosła worek, włożyła dziecko do worka i wyniosła do kuchni, łożysko wyszło od razu i je także schowała razem z dzieckiem. Wracając do swojego wyglądu z okresu ciąży stwierdziła, że nie było aż tak widać jej ciąży i nie było różnicy przed porodem i po porodzie (k. 510), nikt niczego nie zauważył. Według oskarżonej później był taki okres że mąż się uspokoił i w życie domu wróciło do normy, spali w jednym łóżku, kontakty seksualne były sporadyczne. Zorientowała się, że jest w ciąży w nieokreślonym jej czasie. Również w czasie szóstej ciąży nie była u lekarza, nie powiedziała nikomu że jest w ciąży, nikt nie zauważył, że jest w ciąży, chociaż mąż i matka o to pytali a ona zaprzeczyła. Składając omawiane wyjaśnienia oskarżona stwierdziła, że w okresie szóstej ciąży jej mąż znów miał romans (k 510 verte wers czwarty od dołu). Jednocześnie stwierdziła, że gdy była w ciąży to na początku współżyła z mężem, potem już nie. Odnośnie planów związanych z ciążą oskarżona wyjaśniła, że o tym nic nie myślała, nie wiedziała co zrobi. Jedynie myślała, że nie zrobi czegoś takiego, jak poprzednio. Podczas opisywanego przesłuchania oskarżona oświadczyła, że tego porodu to w ogóle nie pamięta, znowu powołując się na kolejną zdradę męża (k. 511). Oskarżona pamiętała jedynie, że zwłoki schowała do worka i zaniosła do kuchni. W dalszej kolejności oskarżona przytoczyła fakt poronienia siódmej ciąży, zastrzegając, że współżyła z mężem raz na pół roku lub trzy miesiące, oświadczyła, że rozpoczęcie przez męża studiów w 2011 roku spowodowało pogorszenie sytuacji małżeńskiej, zaś rodzice oskarżonej mieli pretensje o zbyt mały udział małżonków D. w utrzymaniu domu. To miało powodować, iż oskarżona „miała dość” (k. 511), przy czym zaszłą w kolejną ciążę (k. 511), nie pamiętając, jak zorientowała się, że jest w ciąży, lecz miało to być dość późno, może w październiku czy listopadzie 2012 roku, kiedy zaczęła już tyć. O tym, że jest w ciąży wywnioskowała sama, zaczęła czuć ruchy dziecka. Oskarżona wyraziła przypuszczenie, że gdy byli na wakacjach, to przed wyjazdem pigułki przełożyła do pojemniczka, brała regularnie ale może dwa razy nie wzięła. Zauważyła, że gdy zaszłą w ostatnią ciążę nie mówiła o tym nikomu, mąż znowu pytał czy nie jest w ciąży bo przytyła, w pracy kolega J., roześmiał się i zapytał na kiedy ma termin, czy może nie jest w ciąży, na co oskarżona nie odpowiedziała. Oskarżona wyjaśniła, że zamknęła w sobie, nie miała z kim rozmawiać. Podkreśliła, że nie ma bliskiej osoby, koleżanki, przyjaciółki, do nikogo nie chodziła, ani nikt jej nie odwiedzał. Czasem ktoś wpadł do niej ale bardzo sporadycznie. Oskarżona ponownie oświadczyła, że nikt nigdy nie zauważył żadnej ciąży z tych ostatnich trzech. Według wyjaśnień L. D.
(1)gdy zaszła w ostatnią ciążę to także chciała oddać to dziecko i rozwieść się z mężem, chciała iść do szpitala urodzić dziecko i zarzec się. Nie była jednak w czasie całej ciąży u lekarza, sama brała witaminy. Ostatni poród, jak oświadczyła, pamięta dokładnie, opisała ponownie, że miała biegunkę od wieczora, chodziła często do toalety około 2 w nocy poszła do toalety i była w szoku bo zaczęła rodzić bez bólów, nie spodziewała się. Wyjaśniając tylko o własnych odczuciach i przemyśleniach stwierdziła, że po tym, jak urodziła to siedziała i płakała, nikt do niej nie przyszedł. Wydawało jej się, że dziecko się nie rusza. Wróciła do własnych przemyśleń stwierdzając, że myślała że ten poród będzie w maju. Dodała, że nie słyszała płaczu dziecka, nie wie natomiast, dlaczego nie zawołała nikogo do pomocy, nie zadzwoniła ma pogotowie. W czasie ostatniego porodu trzymała dziecko za twarz, nie wie czy dziecko wyciągała czy może w innym celu trzymała za twarz. Nie pamięta, aby dusiła któreś z dzieci. Odnośnie wcześniejszych noworodków oskarżona stwierdziła, że już nic nie pamięta, nie wie czy myślała, że żyją czy nie żyją, nie zastanawiała się nad tym co się stanie ze zwłokami, nie miała zamiaru przenieść zwłok, miała zwłoki w domu bo to były jej dzieci. Oskarżona podkreśliła, że nigdy nikogo nie skrzywdziła (k, 512). Oskarżona powtórzyła, że myślała o oddaniu dziecka, bo psychicznie by tego nie zniosła, chodziło o zachowanie ze strony wszystkich, nie tylko ze strony męża. Chodziło oskarżonej przy tym o nastawienie jej rodziny, a nie o jej własną psychikę w kontekście wychowania dziecka. Oskarżona poinformowała, że dla męża także była za głupia, zwłaszcza odkąd on zaczął studiować, gdy pojechała na wakacje rodzice mieli do niej żal, że nie postawiła nowego ogrodzenia. Stwierdziła, że taka była od dziecka, że słuchała tego co inni mówią oświadczając, że chciała aby mama była z niej zadowolona, a było inaczej, zawsze ją krytykowała. Według oskarżonej zdania jej mąż i jej rodzice się świetnie dobrali, w ciągłym jej krytykowaniu (k. 512). Według oskarżonej była ona chyba słaba psychicznie. Miała do siebie pretensje, że dobudowali górę w domu, gdyż mogli pójść do stancje. Po odczytaniu jej uprzednich wyjaśnień we fragmencie dotyczącym pytania jej męża o ciążę o straszenie zabiciem , gdy przyjdzie jeszcze raz policja, co miało mieć miejsce w 2010roku po poronieniu, oskarżona tym razem stwierdziła, że mąż nieraz mówił , że pójdzie siedzieć, bo ją zabije, a tylko tym razem chodziło o policję, zauważyła przy tym, że nie potrafi powiedzieć, jaka by była reakcja mojego męża jak by się dowiedział o kolejnych ciążach, zaś o te wydarzenia obwinia tylko siebie. Oskarżona na pytania obrońcy wyjaśniała o swoim dzieciństwie, braku poczucia matczynej czułości, pretensjach matki , stwierdzeniach ojca, że gdyby był młodszy, nie miałby trojga dzieci. Opowiedziała, jak kiedyś mama powiedziała, co takiego zrobiła, że bóg ją pokarał taką córką, i choć nigdy oskarżonej nie uderzyła, ale ciepła też nie pamięta. Usłyszała też , że była niechcianym dzieckiem. Oskarżona opisywała, że córka O. stawała w jej obronie, choć miała do niej żal, że jest złą matką. Podkreślała, że jest bardzo zżyta z synami, oni z nią też, najstarszy syn A. stawał w jej obronie przed J. D., syn zwracał się do niej ze wszystkim. Stwierdziła, że nie wie, czy w czasie gdy rodziła ostatnie troje dzieci była w depresji, oświadczając, że nie miała w nikim oparcia. Opisała, że możliwe jest że nie chciała wychodzić z domu, nawet mąż mówił, aby może gdzieś wyszła, ale jej się nie chciało. Stwierdziła , że praca była dla niej udręką, wyjaśniając jednak, że nie sama praca, ale samo wyjście z domu. Wyjaśniła, że się denerwuje, ale wszystko tłumi w sobie, rozpłacze się ale nie wyrzuca tego z sobie, nie krzyczała nawet gdy bił ją mąż. Ponownie opisała, że mąż ją wyzywał podając wulgaryzmy, jakich przy tym używał. Określiła tym razem, że mąż zdradził ją cztery razy. Podała, że cierpi na bezsenność twierdząc, że nie wie, czy przez ostatni miesiąc „zmrużyła oko”. Podała, że czasem po pracy na nockę nie spała i szła ponownie do pracy. Wyjaśniła, że gdy zaczyna się denerwować, to odczuwa jakiś niepokój. Według oskarżonej po awanturach miała myśli samobójcze, lecz prób samobójczych nie podejmowała. W zdenerwowaniu nazywała męża i rodziców „trójcą która ją osacza", gdyż oni mieli do mniej ciągle pretensje. Odnośnie wspólnego domu, wyjaśniła, że dół należy do rodziców, oskarżona z J. D. dobudowali górę, której współwłaścicielką jest tylko oskarżona, nie zaś jej mąż i o to mąż miał do niej pretensje. L. D. wskazała, iż jest w konflikcie z kuzynem - W. K., nie rozmawiają ze sobą, gdyż ma pewien żal do niego, chodziło o kwestie ciąż, wtedy przyjechała policja wyjaśnić tę kwestie, w związku z podejrzeniem o handel dziećmi. Odnośnie męża oświadczyła, że gdy była w tych ostatnich trzech ciążach, J. D. nie wypowiadał się na ten temat. Gdy pytał, czy nie jest w ciąży, a ona zaprzeczała to dalej nie drążył tego tematu. W ostatnich wyjaśnieniach złożonych w postępowaniu przygotowawczym, złożonych w dniu 16 grudnia 2013 roku, czyli po obserwacji sądowo – psychiatrycznej jaka miała miejsce w sierpniu i wrześniu 2013 roku oskarżona zmieniła swoje oświadczenie odnośnie popełnienia czynów twierdząc, że przyznaje się, ale „nie chciała tego zrobić” (k. 1747 verte). Oświadczyła, że nie pamięta szczegółów zdarzeń, podała okoliczności związane z remontami mieszkania, tym razem wyjaśniła, że to okres roku 2010 , nie zaś ciąży związanej z A. D.
(2)był najgorszym okresem jej małżeństwa. Dodała, że gdy w 2009 roku była na badaniu skierowana do doktora S., była już prawdopodobnie po porodzie, ale oświadczyła, że tego już nie pamięta (k. 1748). Oskarżona jednoznacznie oświadczyła, iż nie miała zamiaru uśmiercenia dzieci (k. 1748), stwierdziła, iż ci, którzy ją znają, wiedzą, że nigdy by nie skrzywdziła żadnego dziecka (k. 1748 verte). Wyjaśniła, że przez cały okres ciąży wmówiła sobie, że, że nie jest w ciąży wyparła to. Odnośnie uśmiercenia noworodków oskarżona oświadczyła, iż nie pamięta ile czasu upłynęło od urodzenia dzieci do wyjęcia ich z klozetu, jak i to, że nie ma fachowej wiedzy jak postąpić z nowonarodzonym dzieckiem (k. 1748 verte). Wyjaśniła, że nie wie „dlaczego to zrobiła”, pod koniec ciąż myślała o tym, by dzieci oddać do adopcji. Odnośnie straszenia współpracowników sądem wyjaśniła, że chodziło o bliżej nieokreśloną sprawę jej córki (k. 1748 verte). Na rozprawie oskarżona nie przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów twierdząc, iż nie chciała skrzywdzić dzieci (k. 2237), oświadczyła, że wie, że musi być ukarana za to, że im nie pomogła, ale ona im nic nie zrobiła. Swoje stanowisko określiła w ten sposób, że nie pomogła noworodkom w tym, by żyły. Po odmowie składania wyjaśnień oraz zgodzie na odpowiadanie na zadawane pytania, swoje pierwotne przyznanie się tłumaczyła tym, że w dniu zatrzymania była zestresowana (k. 2237), zaś podczas zakładania folii na główki nie miała żadnego zamiaru (k. 2237), folię zakładała bo nie mogła patrzeć na ich twarzyczki. Oskarżona oświadczyła, że odpoczęła w areszcie, dlatego funkcjonuje inaczej. Co do dalszych okoliczności związanych ze śmiercią kolejnych dzieci oskarżona twierdziła, że ich nie pamięta, zaś niekonsekwencji lub sprzeczności w swych wyjaśnieniach odnośnie postępowania z dziećmi i swojej świadomości odnośnie ich śmierci nie potrafiła wytłumaczyć(k, 2237 – 2238). Oświadczyła ponadto, iż przyznała się do zarzutu postawionego jako pierwszy, choć zarzucał on popełnienie czynów z innymi osobami, choć nikt inny nie brał udziału w tych czynach, bo wytłumaczono jej iż jest to standardowe działanie przed zebraniem dowodów. Oskarżona oświadczyła, że była zaskoczona wszystkimi porodami wskazanymi w zarzucie, bo termin ich mogła określić z tolerancją do miesiąca. W tych wyjaśnieniach oskarżona niepamięć tłumaczyła depresją (k. 2239). Podała, iż w trakcie pierwszego i następnych porodów wskazanych w zarzutach była w szoku, twierdząc jednocześnie. Na pytanie „dlaczego zakrywała dziecku usta ręką” wyjaśniła, iż nie wie także dlaczego to zrobiła. Oskarżona wskazała, że nie potrafi wytłumaczyć swoich następnych działań, jakie podejmowała pomimo, iż nie chciała śmierci dziecka, to jest dlaczego zawinęła dziecko w zasłonę i schowała do kosza w obawie żeby nikt go nie spostrzegł, jak i dlaczego wkładała do ust dziecku majtki lub papier. Odnośnie drugiego z porodów oskarżona podała, że gdy w toalecie zaczął się poród, stwierdziła, że nie ma jak dostać się do szpitala a dziecko najmłodsze byłoby samo w domu, chociaż starsze dzieci były w domu, podobnie, jak rodzice oskarżonej. Oskarżona nie widziała, dlaczego i tym razem nie starała się złapać dziecka chroniąc przed wpadnięciem do muszli klozetowej, jak również dlaczego nie wyjęła go bezzwłocznie, gdy tam wpadło. Podobnie nie wyjaśniła, dlaczego twarz tego noworodka okręciła workiem foliowym nie wiedząc, czy dziecko żyje, czy też nie (k. 2240). Odnośnie trzeciego dziecka, które po porodzie umieściła w zamrażarce oskarżona stwierdziła, że nie potrafi powiedzieć, dlaczego po odejściu wód płodowych przez dwie godziny nie zrobiła nic, aby ten poród został przeprowadzony w normalnych warunkach. Oświadczyła, że chyba nie miała za każdym razem świadomości, że wskutek jej bezczynności dzieci urodzone do klozetu mogą się potopić (k. 2241). Nie odpowiadając na zadawane pytania lub zasłaniając się niewiedzą lub niepamięcią oskarżona potwierdziła, że nikt otwarcie z osób postronnych nie pytał, czy jest w ciąży (k. 2241). Potwierdziła kłótnię z W. K. wynikającą z tego, że rozmawiał on z ojcem oskarżonej mówiąc o plotkach po handlu dziećmi. Potwierdziła też, że R. G. była jej sąsiadką znaną od urodzenia, lecz nie utrzymują kontaktów od czasu, gdy oskarżona stwierdziła, że R. G. podsłuchuje ją przez okno otwarte w piwnicy (k. 2241). Zaprzeczyła, by zaistniała scysja z F. S., potwierdzając jedynie, że po drugim porodzie z zarzutów, pytała ona, czy oskarżona jest w ciąży, a oskarżona zaprzeczyła, bo już było po porodzie. Oskarżona po odczytaniu drugich wyjaśnień wyjaśniła, że nie wie, dlaczego te dzieci nie żyją, ma większą pustkę, niż wtedy i już nic nie pamięta. W dalszym ciągu oskarżona nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego w wyjaśnieniach k. 507 - 514 podawała, iż była w szoku z powodu porodu około godziny 2 w nocy w sytuacji, gdy około 24.00 odeszły jej wody płodowe. Zaznaczyła, że po odejściu wód mogła równie dobrze urodzić na drugi dzień. Oskarżona wyjaśniła, że posługując się terminem „szok” miała na myśli to, że była zdziwiona, że coś takiego ma miejsce. Zaznaczyła, że w pewnym sensie każdy z 8 porodów był dla niej szokiem, bo to duże przeżycie (k. 2243). W dalszej części zasłaniała się podczas odpowiedzi na pytania niepamięcią lub niewiedzą, lecz potwierdziła , że B. Z. pytał ją o ciążę. Sprzeczność w wyjaśnieniach dokonanych w tym względzie tego samego dnia tłumaczyła, że wcześniej nie myślała o nikim z z przełożonych jako osobie pytającą jej ciążę (k. 2244). Stwierdziła, że nie wie, dlaczego wymagano od niej zaświadczenia lekarskiego, jakie ostatecznie uzyskała od doktor P.. Oskarżona oświadczyła, na wyraźne pytania połączone z odczytaniem protokołu, że nie wie, dlaczego na k. 81v złożyła wyjaśnienia określające datę zakończenia romansów jej męża, podczas gdy w kolejnych wyjaśnieniach podawała, jakoby były kolejne. Zaznaczyła, że nie wie, do kiedy trwały romanse. Szczegółowe przytoczenie wyjaśnień oskarżonej dokonane powyżej ma na celu wskazanie procesu zmian wyjaśnień, do jakiego doszło w toku postępowania oraz ewolucji stanowiska oskarżonej od pełnego przyznania się do całkowitej negacji popełnienia zarzucanych jej przestępstw. Jednoznaczna ocena tych poszczególnych twierdzeń była możliwa w niniejszej sprawie dzięki obszernemu materiałowi dowodowemu, w postaci zarówno opinii biegłych , jaki licznym zeznaniom świadków oraz dowodom rzeczowym zabezpieczonym w toku postępowania. Zdecydowana zmiana wyjaśnień oskarżonej w kwestii przyznania się do zarzutów zwłaszcza w aspekcie zamiaru, skutkuje w pierwszym rzędzie ograniczeniem, w stosunku do pierwszych wyjaśnień, elementów stanu faktycznego nie kwestionowanych przez żadną ze stron. Po ustaleniu ostatecznego stanowiska oskarżonej twierdzącej, że nie chciała dzieciom zrobić żadnej krzywdy niewątpliwie poza sferą kwestionowaną jest zarówno trwanie małżeństwa oskarżonej, wspólne zamieszkiwanie z rodzicami i jego przebieg, zachodzenie z mężem w poszczególne ciąże, fakty poszczególnych porodów, w tym opisanych w zarzutach, jak i sposób postępowania z dziećmi przez oskarżoną, za wyjątkiem zamiaru towarzyszącemu działaniom oraz świadomości ich skutków, skoro oskarżona ostatecznie oświadczyła o braku jakiegokolwiek zamiaru, ale także o tym, że dzieciom nie chciała zrobić krzywdy. Jako w pełni zgodne w tej części są więc wyjaśnienia oskarżonej opisujące swoje małżeństwo, za wyjątkiem zmian dotyczących czasu trwania zdrad przez męża oskarżonej – omówionego poniżej, ponadto opisujące fakt znęcania się przez męża nad oskarżoną, potwierdzony ponadto prawomocnym wyrokiem w sprawie Sądu Rejonowego w Iławie o sygnaturze II K 1027/13 wydanym na skutek dobrowolnego poddanie się karze przez oskarżonego J. D., czy wreszcie zaistnienie poszczególnych porodów, jak i ich przebieg zakończony umieszczeniem kolejno trojga noworodków w szufladach zamrażarki. W tej części wyjaśnienia oskarżonej są zgodne ponadto z protokołem oględzin miejsca k. 13 – 16 wraz z odpisem k. 30 – 32, szkicem sytuacyjnym miejsca zabójstwa k. 18, dokumentacją fotograficzną miejsca zdarzenia k 20 – 26, k. 27 – 28, opinią wstępna sądowo – lekarską k.148 – 150, 151 – 153, 154 – 156, protokołem oględzin i otwarcia zwłok wraz z opinią sądowo – lekarską i wynikiem badania histopatologicznego noworodka – H. D. k,. 1727 - 1736 A. D.
(3)k. 1707 – 1716, A. D.
(4)k. 1717 – 1726, wraz z opinią uzupełniającą k. 2377 – 2387, dokumentacja fotograficzna z sekcji zwłok k. 157 - 165, protokół oględzin rzeczy zabezpieczonych przy zwłokach noworodków k. 174 – 177 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 178 – 180, protokół oględzin miejsca ujawnienia zwłok trojga noworodków k. 222 – 231, plan mieszkania k. 232 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 233 - 239, sprawozdanie z badań genetyczno – molekularnych k. 370 – 373, opinia sądowa psychologiczno – psychiatryczna po obserwacji szpitalnej k. 1620 – 1631 wraz z opiniami uzupełniającą k. 1642 – 1643 oraz złożona jako dodatkowa na rozprawie k. 2289 – 2299, k. 2571 – 2573, k. 2602 – 2607, opinia uzupełniająca k. 2000 – 2013, protokół oględzin miejsca – ubikacji i sedesu w mieszkaniu k. 1777 – 1778 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 1779 – 1782 i szkicem k. 1783, opinia wydana na podstawie ekspertyzy kryminalistycznej śladów k. 1923 – 1936). Okoliczności opisane wyżej, w szczególności odnoszące się do zauważenia ciąż a następnie braku ujawnienia porodów potwierdzili także świadkowie, którzy opisani zostaną w dalszej części uzasadnienia. Jako w pełni zgodne i nie kwestionowane w omawianym fragmencie, powyższe dowody należy uznać za wiarygodne. Ocena stany psychicznego oskarżonej w czasie zarzucanych jej czynów, pozwalająca w połączeniu z pozostałymi elementami stanu faktycznego na ustalenie między innymi świadomości i zamiaru oskarżonej, możliwa jest dzięki opinii psychologiczno – psychiatrycznej dokonanej po badaniu szpitalnym oskarżonej, jakie miało miejsce w terminie od 28 sierpnia do 23 września 2013 roku. Biegli wydali o tejże obserwacji opinię pisemną uzupełnioną następnie na rozprawie o odpowiedzi na pytania stron oraz opinię dotyczącą wpływu na ocenę stanu psychicznego oskarżonej zgłaszanych przez obronę przypadków leczenia psychiatrycznego dalszych członków rodziny oskarżonej – wnuka brata dziadka i brata pradziadka (opinia sądowa psychologiczno – psychiatryczna po obserwacji szpitalnej k. 1620 – 1631 wraz z opiniami uzupełniającą k. 1642 – 1643 oraz złożona jako dodatkowa na rozprawie k. 2289 – 2299, k. 2571 – 2573, k. 2602 – 2607). W omawianej opinii biegli szczegółowo opisali zarówno sposób badania, jak i dokonane wyniki badań i wywiadu odebranych od oskarżonej, Obserwację przeprowadzono w specjalistycznym oddziale obserwacyjno – sądowym w warunkach wzmocnionego zabezpieczenia, przeznaczonym do obserwacji sądowo – psychiatrycznych, w którym funkcjonowanie jest dostosowane do procesu diagnostycznego oraz obserwacji i codziennego, dwudziestoczterogodzinnego monitorowania zachowania osoby poddawanej obserwacji (k. 2289). Osoba poddana takiej obserwacji jest przez miesiąc bez przerwy poddawana obserwacji, analizie i kontroli zachowania, co pozwala biegłym w sposób znacznie lepszy niż w warunkach badania jednorazowego ocenić jaki jest rzeczywisty poziom funkcjonowania osoby badanej, pozwala zaobserwować ewentualne objawy dysymulacji lub symulacji zaburzeń psychicznych, pozwala zaobserwować, opisać i przeanalizować sposób funkcjonowania osoby badanej w różnych sytuacjach życiowych, środowisku, również wtedy kiedy jest sama, a nie tylko w sytuacji bezpośredniej rozmowy z biegłymi (k. 2289). Na podstawie uzyskanych w ten sposób danych, po przeanalizowaniu danych z akt, przeprowadzonych badaniach, dokonanej kompleksowej diagnostyki psychologicznej pacjentki, badań obrazowych (...) biegli stwierdzili , że L. D.
(1)nie zdradza żadnych objawów zachowań czy wypowiedzi które mogłyby sugerować występowanie u niej choroby psychicznej. Zarówno jej sposób wypowiadania, tok wypowiedzi, treść wypowiedzi, sposób funkcjonowania w środowisku szpitala oraz sposób funkcjonowania w środowisku domowym, zawodowym, rodzinnym nie nasuwa żadnych podejrzeń sugerujących występowanie u pacjentki zaburzeń psychotycznych, czy istotnych zaburzeń funkcjonowania poznawczego lub jakichkolwiek innych dysfunkcji które mogłyby wpłynąć na poczytalność oskarżonej w momencie ewentualnego dokonania zarzucanych jej czynów. Przeprowadzone badania obrazowe (...), badanie (...), badanie psychologiczne oraz wynik badań psychiatrycznych nie potwierdziły występowania zaburzeń funkcjonowania wynikających z dysfunkcji organicznej (...). Biegli zauważyli, że w czasie pobytu w oddziale opiniowana nie zdradzała występowania istotnych klinicznych cech depresji, innych zaburzeń emocjonalnych które mogłyby sugerować występowanie choroby psychicznej, choroby afektywnej lub innych schorzeń z tego okręgu. Zachowanie opiniowanej, obserwowane przez 24 godziny przez miesiąc było adekwatne do sytuacji zarówno w zakresie jej funkcjonowania i relacji z personelem, od personelu wyższego do pomocniczego, jak i w stosunku do innych pacjentów. Nastrój, prezentowane emocje i wypowiedzi opiniowanej były adekwatne do jej sytuacji życiowej i nie nasuwają żadnych podejrzeń do występowania istotnych orzeczniczo zaburzeń psychicznych. Szczegółowo opisanymi w pisemnej opinii badaniami biegli stwierdzili, że oskarżona dysponuje sprawnym intelektem, który w badaniach psychologicznych wynosi (...), szerokim zakresem wiedzy, pełnym zakresem wiedzy o otaczającej rzeczywistości, zna, rozumie i jest w stanie prawidłowo ocenić zasady i normy współżycia społecznego. Potrafi efektywnie planować i przewidywać konsekwencje swoich działań. Zarówno jej myślenie logiczne i praktyczne mieszczą się w zakresie wysokiej normy. Opiniowana w badaniu psychologicznym zaprezentowała stwierdzone przez biegłych zaburzenia osobowości opisane szeroko w diagnozie psychologicznej. Biegli zastrzegli jednak, że zaburzenia osobowości nie są chorobą psychiczną. Jest to niekorzystny osobniczo lub społecznie wariant rozwoju emocjonalnego, intelektualnego, który utrwala się w procesie doświadczenia życiowego i powodować może subiektywne uczucie dyskomfortu lub zaburzenia w funkcjonowaniu społecznym, życiowym zawodowym, rodzinnym lub jakimkolwiek innym ale jest to jednak wariant normy i nie można rozpatrywać tego na gruncie psychopatologii. Analizując całość funkcjonowania opiniowanej, jej sytuację życiową, okoliczności oraz sposób dokonania zarzucanych jej czynów biegli nie znaleźli przesłanek które by wskazywały na występowanie u oskarżonej zaburzeń psychicznych wpływających w sposób istotny orzeczniczo na jej poczytalność w chwili dokonania czynu. Istotne jest ponadto, iż biegli zgodnie z wiedzą medyczną analizowali przebieg akcji porodowej, porodu jako zjawiska biologicznego, fizjologicznego i również nie znaleźli przesłanek które pozwoliłyby biegłym uznać że opiniowana w momencie dokonania zarzucanych jej czynów działała z pobudek wynikających z samego przebiegu porodu. W ocenie biegłych zachowanie opiniowanej w momencie rozpoczęcia się akcji porodowej, jak i po niej było spójne i konsekwentne z jej funkcjonowaniem w okresie ciąży i również było spójne z zachowaniem po porodzie. Biegli nie znaleźli żadnych przesłanek wskazujących na wyjątkowość stanu emocjonalnego opiniowanej w okresie porodu, i istotnego orzeczniczo wpływu na poczytalność w zakresie objętym zarzutem. Ważne dla oceny przydatności niniejszej opinii wraz z opiniami dodatkowymi jest, że w istocie biegli ją wydający korzystali z pomocy ginekologa, który wydawał co prawda opinię oddzielną, ale kontaktował się z niniejszymi biegłymi, co prowadziło do wymiany niezbędnych informacji (k. 2292), ostatecznie wiec wyniki badań w połączeniu z konsultacją z ginekologiem doprowadziły biegłych psychiatrów i psychologa do wniosków, jakie przytoczyli w pisemnej oraz dodatkowych, opinii (k. 2229 zdanie ostatnie). Okoliczność tę w pełni potwierdził biegły ginekolog, który w niniejszej sprawie wydawał opinię (k. 2375), zaś biegli psychiatrzy i psycholog dodatkowo zapoznali się z całym materiałem dowodowym , w tym z opiniami dotyczącymi mechanizmu śmierci noworodków (k.2606), po czym zgodnie stwierdzili, że zapoznanie się z nimi, jak i z wyjaśnieniami oskarżonej złożonymi na rozprawie nie wpływają na treść ich opinii, ponownie stwierdzając, iż jak pisali w opinii uzupełniającej z dnia 11.12.2013 roku trudno dopatrzyć się w postępowaniu opiniowanej działania pod wpływem przebiegu porodu, zaznaczając , że także biegły ginekolog dr M. nie znalazł przesłanek pozwalających stwierdzić nieprawidłowość przebiegu porodu, nieprawidłowe funkcjonowanie opiniowanej, gdyż były to kolejne porody, opiniowana została opisana jako wysoka wieloródka, porody przebiegały, jak sama opisywała, w sposób łagodny, bez nasilonych dolegliwości somatycznych. W ocenie biegłych zachowanie opiniowanej wskazuje na spójne i konsekwentne działanie nakierowane na ukrycie ciąży i dokonanie porodu. Miejsce porodu, brak jakiejkolwiek próby wzywania pomocy czy lekarskiej, czy członków rodziny, sposób postępowania oskarżonej po porodzie biegli ocenili jako spójny, konsekwentny, sam sposób funkcjonowania nie wynikający z przebiegu porodu. Biegli jednoznacznie wykluczyli zaistnienie sugerowanego przez obronę epizodu „dużej depresji”, uzasadniając to twierdzenie zarówno obserwacją, jak i zapoznaniem się z aktami sprawy , w tym licznymi relacjami współpracowników opisujących sposób zachowania się oskarżonej w środowisku pracy, do której wszak uczęszczała przez cały zarzucany okres (k. 2605). Ważne jest przy tym, w aspekcie kolejnych sugestii obrony o wpływie znęcania się nad oskarżoną przez jej męża J. D., co stwierdzono wyrokiem karnym opisywanym wyżej, że biegli określili, że fakt takiego skazania nie był im znany (k, 2293), lecz fakt że w sytuacji rodzinnej oskarżonej dochodziło do przemocy, wynikał z posiadanych przez nich w momencie wydawania opinii pisemnej materiałów (k,. 2293). Analiza opinii pisemnej, w tym wywiadu od samej oskarżonej rzeczywiście wskazuje, iż biegli posiadali pełen zakres informacji o zachowaniach J. D. , za które następnie skazany został on prawomocnym wyrokiem karnym, nie mieli jedynie informacji o kwalifikacji prawnej tych czynów ani ich skutków w postaci wyroku skazującego (opinia pisemna w części dotyczącej opisu sytuacji oskarżonej oraz wywiadu od niej uzyskanego k. 1620 – 1625 wraz z odwołaniem się do wyjaśnień podejrzanej również w nich opisujących te same zachowania męża). Biegli jednoznacznie stwierdzili, że wiedzieli np. o sytuacji wybicia jej zęba, co się zdarzyło w sklepie obuwniczym. Odpowiadając na pytanie obrońcy wskazali, że w rozumieniu występowania u opiniowanej choroby psychicznej oczywiście nie wpływa to w żaden sposób na ich opinię. W aspekcie występujących u opiniowanej zaburzeń osobowości cała sytuacja która była biegłym znana w pewien sposób utrudniała jej znalezienie akceptowalnego społecznie wyjścia z sytuacji kolejnej ciąży. Natomiast sama opiniowana w swoich wypowiedziach opisywała zmienne funkcjonowanie ich jako małżeństwa podkreślała że były okresy lepsze i gorsze w ich funkcjonowaniu, był okres bardzo istotnej dysfunkcji małżeńskiej w czasie gdy mąż oskarżonej wchodził w relacje z innymi kobietami. Sam fakt wpływu sytuacji życiowej opiniowanej na jej funkcjonowanie i poczytalność uwzględniali biegli również w opinii uzupełniającej z dnia 11.12.2013 r. (k. 2293) Niezależnie od potwierdzonej wyrokiem sądowym trudnej sytuacji, relacji małżeńskiej opiniowana funkcjonowała zawodowo i społecznie. Jest osobą o sprawnym intelekcie, znającą i potrafiącą radzić sobie w różnych sytuacjach życiowych i zdaniem biegłych przy takim potencjale jaki oskarżona miała ta obiektywnie trudna sytuacja nie wykraczała poza jej potencjalne możliwości znalezienia innego akceptowanego społecznie sposobu rozwiązania problemu kolejnych ciąż, zajścia w ciąże, przebiegu ciąży, ewentualnego dalszego postępowania z dzieckiem po porodzie. Tego potencjału nie zmieniłaby w żaden sposób akcja porodowa (k. 2293). W ocenie biegłych można byłoby się zastanawiać nad wpływem samej akcji porodowej jeżeli funkcjonowanie pacjentki w sposób zasadniczo różny przejawiało się przed porodem, w trakcie i po porodzie. Zauważyć jednak należy, iż opiniowana dokładała bardzo wielu starań, wysiłku aby ukryć sam fakt bycia w ciąży, nie była pod opieką lekarską w trakcie ciąży, nie dokonywała żadnych przygotowań, czy organizacyjnych czy prawnych które zakładałyby czy wychowanie kolejnego dziecka, czy ewentualnie oddanie go do adopcji (k. 2293). Także po samych porodach opiniowana dokładała wszelkich starań i dużego wysiłku aby sam fakt porodu i urodzenia dziecka pozostał ukryty. Stąd zdaniem biegłych trudno mówić o znaczącym wpływie samego porodu na funkcjonowanie pacjentki. Przebieg porodu, pacjentka czując rozpoczynający się poród, mając w domu inne osoby - rodzi w ukryciu, w samotności, sprząta pomieszczenie, ukrywa przedmioty które mogłyby sugerować występowanie porodu, pierze dywanik nikomu nic nie mówi, udaje się później do pracy, to świadczy zdaniem biegłych o tym że działanie pacjentki było spójne i konsekwentne w tym zakresie. Tym samym biegli w pełni podtrzymali, rozszerzając uzasadnienie jak i podstawy do wnioskowania o wyjaśnienia oskarżonej złożone na rozprawie oraz pozostałe opinie, w tym odnośnie mechanizmu śmierci noworodków, swą opinię pisemną, w której stwierdzili , że L. D.
(1)nie jest upośledzona umysłowo - jej funkcje intelektualne mieszczą się w granicach powyżej normy. Oskarżona rozumie zasady panujące w społeczeństwie, prezentuje osobowość bierno – zależną, równocześnie wykazuje dobrą znajomość zasad i norm życia społecznego służących do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie oraz zdolna jest do planowania, przewidywania i sądzenia zdarzeń. W odniesieniu do zarzucanych jej czynów L. D.
(1)miała zachowaną zdolność rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem. W okresie inkryminowanym nie występowały u oskarżonej inne zakłócenia czynności psychicznych, które mogłyby mieć wpływ na jej poczytalność, nie zachodziły warunki wskazane w art. 31 § 1 i § 2 kk. (k. 1631 jako wnioski opinii pisemnej zawartej na kartach 1620 – 1631). Biegli zdecydowanie wykluczyli możliwość wpływu na te oceny zgłoszonego przez obronę i częściowo udokumentowanego (k. 2327 – 2328, k. 2325 – 2326, k. 2300, k. 2329, k. 2346)) leczenia psychiatrycznego wnuka brata dziadka oskarżonej jak i podejrzenie choroby psychicznej brata pradziadka oskarżonej (k. 2571 – 2573, k. 2604, 2605, 2606) i zarówno treść tej opinii, jak i jej uzasadnienie nie budzi zastrzeżeń co do rzetelności. Opisywana opinia wydana po obserwacji szpitalnej jest jasna i pełna, nie zawiera wewnętrznych sprzeczności, opiera się na całości materiału dowodowego zgromadzonego sprawie, po jej uzupełnieniu także na wyjaśnieniach oskarżonej złożonych w toku postępowania sądowego, jak i z uwzględnieniem opinii dotyczącej mechanizmu śmierci noworodków, a nadto wydana została w konsultacji oraz z uwzględnieniem oceny stanu faktycznego przez biegłego z zakresu ginekologii. W uzupełnieniu pisemnym pierwotnej opinii jeszcze w toku postępowania przygotowawczego biegli stwierdzili, co jak opisano wyżej, podtrzymali na rozprawach, iż brak podstaw pozwalających na przyjęcie, że opiniowana w czasie popełnienia zarzucanych jej czynów działała pod wpływem silnych przeżyć związanych z porodem (k. 1642) również tu argumentując stanowisko w sposób nie budzący zastrzeżeń oraz analogicznie do szeroko przedstawionego na rozprawach i wyżej przytoczonego stanowiska wraz z uzasadnieniem. Elementy wnioskowania omawianej opinii znajdują pełne odzwierciedlenie i uzasadnienie w całości opinii, jak i w opisie badań, wywiadu i obserwacji oskarżonej. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że opinia pisemna biegłego z zakresu ginekologii wydana została co prawda jako odrębny dokument, w istocie jednak kontakt biegłych i wymiana poglądów przed wydanymi opiniami, jak i ich wzajemne odnoszenie się do siebie powodują, iż opinie te w pełni się uzupełniają, wnioski i obserwacje poszczególnych opinii znajdują w sobie wzajemne odzwierciedlenie. W opinii bowiem pisemnej biegły z zakresu ginekologii zawarł wniosek, iż oskarżona rodziła siedmiokrotnie, pierwsza czwórka dzieci żyje. Przebieg kolejnych trzech ciąż i porodów wobec obawy przed opinią społeczną ukrywany, ale według opinii oskarżonej porody odbywały się bez większych problemów. Przebieg porodów był pod kontrolą rodzącej. Na pytanie czy L. D.
(1)w czasie popełniania zarzucanych jej czynów działała pod wpływem silnych przeżyć związanych z porodem biegły stwierdził, że wpływ na jej postępowanie według wywiadu miała przede wszystkim sytuacja rodzinna i relacje z mężem, strach przed jego agresywnym zachowaniem, zaś postępowanie w trakcie ciąży i porodów było determinowane powyższą sytuacją a nie przeżyciami związanymi z porodem. Biegły zawarł także w opinii stwierdzenie, iż „opinia zbieżna z opinią lekarzy psychiatrów”, jednoznacznie odnosząc się do wyżej szczegółowo opisanej opinii (k.1950). Dodatkowo biegły wprost określił, że nie znajduje żadnych okoliczności, związanych z porodem lub bezpośrednio po porodach mogących mieć wpływ na stan emocjonalny i psychomotoryczny L. D.
(1), ponadto nie działała ona podczas popełnienia zarzucanych jej czynów pod wpływem silnych przeżyć związanych z porodem (k. 1951). Uzupełniając opinię na rozprawie na pytania stron biegły stwierdził, że podtrzymuje w całości wcześniejsze opinie pisemne, dodatkowo ze szczegółami opisując działania podjęte w celu sporządzenia opinii (k. 2374 – 2375), jak i opisując typowy przebieg porodu, w tym zakwalifikowanie oskarżonej jako wysokiej wieloródki, z uwagi przebycia więcej, niż trzech porodów (k. 2375) . Biegły zauważył, że przedstawiono mu panią D., która znajdowała się wówczas na oddziale obserwacyjnym, była konsultacja między biegłym ginekologiem a biegłymi którzy prowadzili obserwację. Biegły ginekolog stwierdził, że czytał opinię lekarzy psychiatrów a nadto uzyskał też ustnie informacje o ustaleniach biegłych podczas sporządzania własnej opinii, miał wgląd w dokumentację sporządzoną przez psychiatrów. Biegły zaznaczył, że w trakcie obserwacji oskarżona D. w sposób bardzo precyzyjny opisywała zdarzenia, również w trakcie spotkania z nim opisywała dokładnie przebieg zdarzeń – z pamięcią fotograficzną (k.2375). Na zadawane pytania biegły ponownie opisał, że przekazał informacje psychiatrom podając, że został poproszony na konsultacje celem wydania opinii. Odnośnie części położniczej biegły prowadził wywiad z oskarżoną, te informacje przekazał lekarzowi psychiatrze który prowadził obserwację L. D.
(1)(k. 2375). Opinia uzupełniająca była poparta opinią psychiatryczną którą biegły ginekolog przeczytał w aktach sprawy, przy czym otrzymał wcześniej opinię ustną od biegłych psychiatrów i na nią powoływał się w opinii pierwotnej. Biegły podkreślił, że jego opinia jest zbieżna z ustną opinią biegłych psychiatrów dotyczącą przebiegu porodów zaznaczając, że psychiatrzy na podstawie własnego wywiadu poczynili pewne ustalenia odnośnie tej kwestii i informacje te biegłemu ginekologowi przekazali (k. 2376). Zarówno zbieżność tych dwóch opisywanych opinii w zakresie wniosków, jak i pełny i wyczerpujący charakter każdej z nich, wyczerpywanie przez opinie całego materiału dowodowego możliwego do uwzględnienia w niniejszej sprawie, szczegółowe ich uzasadnienie nie budzące wątpliwości w zakresie logiczności przeprowadzonych wywodów, wreszcie ich jasny i niesprzeczny charakter, nakazuje oprzeć się na tychże opiniach w ustaleniach stanu faktycznego. Z racji podnoszenia przez obronę argumentu braku dodatkowego wywiadu z najbliższymi oskarżonej w opiniowaniu sądowo – psychiatrycznym należy spostrzec i podkreślić dwie istotne okoliczności wskazane przez biegłych. Po pierwsze więc fakt, że wchodząca w skład zespołu biegła E. K. osobiście przeprowadzała wywiad z mężem oskarżonej (k.2605), zaś biegły K. K.
(3)wprost stwierdził, dopytywany na tę okoliczność (k. 2605), iż nie widzi potrzeby przeprowadzania wywiadu z rodziną oskarżonej. L. D.
(1)nie zdradza bowiem żadnych objawów choroby psychicznej, jest osobą sprawną intelektualnie, biegli nie znajdują żadnych przesłanek, które by mogły sprowadzić sytuację, że dane uzyskane od rodziny mogłyby zmienić treść ich opinii. W zakresie sugestii obrony o ewentualnym epizodzie dużej depresji, biegli uzasadniając twierdzenie także jednoznacznie określili, że w przypadku oskarżonej nie ma danych wskazujących na występowanie u niej zaburzeń nastroju składających się na epizod dużej depresji, nie obserwowano takich zaburzeń w czasie pobytu w szpitalu, a dane obejmujące okres objęty zarzutem nie pozwalają na wnioskowanie, aby w czasie objętym zarzutem występowały tego typu zaburzenia. Biegły powołał się przy tym na stronę czwartą opinii i jej akapit drugi, gdzie zawarto opis zachowania opiniowanej przez współpracowników. Powyższe treści wskazane w opinii łączyć w istocie należy z zeznaniami licznych świadków będących współpracownikami i sąsiadami oskarżonej, mającymi z nią codzienny kontakt, także w okresie wynikającym z zarzutów. W odniesieniu do wywiadu od rodziny warto także pamiętać, iż taka pozaprocesowa forma pozyskiwania informacji wyłamuje się spod możliwości oceny wiarygodności uzyskiwanych treści, co jednak w niniejszej sprawie, wobec odmowy składania zeznań przez wszystkich najbliższych oskarżonej oraz braku takiej konieczności uzyskiwania dodatkowych wywiadów, stwierdzonego opinią biegłych, nie ma istotnego znaczenia. Ważne jest z kolei, w ocenie Sądu, odniesienie się do zeznań licznych przesłuchanych w toku postępowania świadków, podających informacje o zachowaniu się oskarżonej, zwłaszcza w aspekcie oceny twierdzeń jej samej odnośnie stanu psychicznego w okresach zarzucanych czynów, kontaktów z innymi osobami poza rodziną utrzymywanymi przez oskarżoną, które to przecież relacje miały być jedną z podstaw do wnioskowania biegłych negującego epizody depresyjne u oskarżonej. W pierwszym rzędzie zauważyć należy, iż oskarżona wskazała na istnienie konfliktu pomiędzy nią a dwoma świadkami, pośród osiemdziesięciu osób (z pominięciem najbliższych odmawiających składania zeznań na rozprawie) przesłuchiwanych w toku postępowania. Osobami tymi byli R. G., dawna przyjaciółka z dzieciństwa, z którą oskarżona nie utrzymuje kontaktów od czasu, gdy – jak oskarżona stwierdziła - R. G. podsłuchuje ją przez okno otwarte w piwnicy (k. 2241) a ponadto W. K., kuzyn oskarżonej i jednocześnie jej sąsiad i ojciec chrzestny syna I., albowiem według oskarżonej, nie rozmawiają ze sobą, gdyż ma pewien żal do niego, chodziło o kwestie ciąż, wtedy przyjechała policja wyjaśnić podejrzenie, że oskarżona handluje dziećmi (k. 513 verte). Zauważyć jednak należy, iż do obu tych osób pretensje ma oskarżona o uzyskiwanie przez nie wiadomości właśnie o ciążach , po których porody stały się podstawą wniesienia aktu oskarżenia, trudno zatem w istocie zauważyć, by zeznania tych świadków miały być dezawuowane tylko z racji tej okoliczności, tym bardziej, że oboje ci świadkowie opisują nie tylko własne spostrzeżenia odnośnie stanu i postępowania oskarżonej, ale i sytuacji , w jakich doszło do zerwania kontaktów z oskarżoną z uwagi na brak akceptacji przez tychże świadków kolejnych ciąż oskarżonej, po której nie ujawniano urodzonych dzieci. Co więcej, relacje tych świadków pozostają w pełnej zgodności z relacjami pozostałych świadków mających styczność z oskarżoną w okresie objętym zarzutami. Ostatecznie brak podstaw do negowania prawdziwości zeznań tych świadków, którzy nie mają żadnego interesu w pomawianiu oskarżonej, gdy z drugiej strony oskarżona jest żywotnie zainteresowana w jak najkorzystniejszym dla siebie rozstrzygnięciu, do którego może prowadzić również niezgodne z prawdą wyjaśnianie. Sąd z uwagą zapoznał się z relacjami wszystkich świadków, dodatkowo, poza wnioskiem prokuratora o poprzestanie na odczytaniu znacznej części zeznań świadków, wzywając istotną w ocenie Sądu część z nich do złożenia relacji bezpośrednio na rozprawie. Wspomniany W. K. na rozprawie zeznał, iż jest nie tylko sąsiadem i kuzynem oskarżonej, ale nawet ojcem chrzestnym jej dziecka (k. 2602, k. 2603), przy czym opisał dokładnie sytuację, w której zapytał ojca oskarżonej o zasłyszane przez siebie pogłoski o sprzedawaniu dzieci przez oskarżoną (k. 2602, k. 85) po tym , jak po ciąży nie ujawniono dziecka, jak i reakcję na powyższe nieobecnej przy tym oskarżonej, która niedługo po rozmowie na przyszła na podwórko świadka i zrobiła mu awanturę o to, że przez niego jej ociec się zdenerwował (k. 85, k. 2602). Dostrzec należy przy tym, iż w tym czasie zwłoki noworodka H. D. (przypadkowo nadano mu imię identyczne jak imię jakim posługiwał się ojciec oskarżonej ) już leżały w zamrażalniku lodówki w kuchni oskarżonej. To właśnie powyższe zdarzenie zakończyło kontakty rodziny oskarżonej z W. K. (k,. 2602, k. 85 – 86), trudno zatem przyjąć, iżby tak powstały konflikt miał być podstawa do negowania zeznań opisywanego świadka, zwłaszcza przy pełnej zgodności relacji świadka z relacjami pozostałych świadków mających kontakt z oskarżoną w okresie związanym z zarzutami. Świadek opisał , że z żoną długo starali się o dziecko, wreszcie adoptowali je, a że był to okres zbliżony do pierwszej ciąży oskarżonej, po której nie pojawiło się dziecko, świadek tej ciąży oskarżonej na rozprawie nie pamiętał zbyt dobrze (k. 2603), przy czym zwrócił się wprost do swej kuzynki – oskarżonej podczas składania zeznań mówiąc do niej „mogłaś przynieść nam” (k. 2602). Świadek w całości podtrzymał swą relację z postępowania przygotowawczego, w której opisywał, jak L. D.
(1)przychodziła do nich i kiedyś narzekała, że jest niechcianym dzieckiem i rodzice dają jej to do zrozumienia (k. 86 wers 4 od góry) ale było to 9 – 10 lat temu, już gdy była żoną J.. Podał, że około 8 – 10 lat temu L. uciekła z domu, spowodowała zadłużenie rodziny, zaś J. D. kontrolował wydatki. Świadek też opisał, że ciotka Z. S. żaliła się, że J. wybił ząb w markecie L., podobno też kiedyś gdy ciotka weszła do nich, to L. klęczała przed J.. Jednocześnie świadek stwierdził, że nie widział u niej obrażeń ciała. Zaznaczył, że dzieci musiały J. D. pytać czy mogą włączyć telewizor, wziąć coś. Twierdził, że J. był sadystyczny (k. 86 część końcowa). Świadek opisał też, że siostra oskarżonej A. P. mówiła o wątrobie, tarczycy i urojonej ciąży oskarżonej. Jednocześnie świadek opisywał, jak oskarżona w poprzedniej ciąży z A., też ukrywała ciążę (k. 86 verte). Świadek oświadczył przy tym, że wie o dziecku J. z jakąś kobieta z B. [kojeni świadkowie wskazali , iż była to pracownica S. M. G.
(1)], poza tym zaznaczył swą wiedzę o romansie J. D. z policjantką z O. (k. 87) z opowieści ciotki Z. – matki oskarżonej. Analogicznie zeznała w niniejszej sprawie R. G., która nie tylko pracowała w tej samej fabryce (k. 1336-1338) w S. od 5 lat, w zakładzie (...) w pakowni, ale była też jej najbliższą sąsiadką – znały się z L. D.
(1)od dzieciństwa. Świadek podkreśliła, że miały kiedyś z oskarżoną dobry kontakt, przychodziła do świadka na kawę. Świadek podała, że oskarżona pobrała się z J. D. w dniu (...) około roku po urodzeniu ich pierwszego dziecka, po czym nie odwiedzała już L. D.
(1), lecz to oskarżona przychodziła do niej do sklepu, który świadek uprzednio prowadziła. Według świadka oskarżona czasem coś wspominała, że pokłóciła się z mężem, co do wybitego zęba – zauważyła go, ale oskarżona powiedziała , że J. wybił przypadkiem łokciem (k. 1337). Według świadka J. D. był miłym człowiekiem, choć nie szanował L. D.
(1), bo w pracy jej nie zauważał. Co prawda świadek kłótni małżonków D. w pracy nie widziała, lecz słyszała o romansie z M., którą potem przeniesiono na inny dział. Słyszała kłótnie domowe przez otwarte okno, w tym o chodzeniu przez J. D. pod rękę z jakąś kobietą, gdy A. była mała. (k. 1337). Świadek podała, że po kłótni oskarżona była smutna, zadumana, nie opowiadała o problemach osobistych czy rodzinnych, mówiła, że pokłóciła się z J.. W istocie porównanie pozostałych relacji świadków wskazuje, iż był to jedyny moment takiego stanu u oskarżonej. Świadek opisała, że pamięta ciąże L. D.
(1)z A., O. , I. i A. podając, że oskarżona jest niska i szczupła, przy czym już w ciąży z A. zaprzeczała, chociaż było widać tę ciążę. Świadek opisała, jak zauważyła piątą ciążę, po czym w pracy zapytała wprost oskarżoną, czy nie jest w ciąży, na co ta odrzekła „Ja? Ja nie jestem w ciąży” (k. 1337 verte), podczas gdy w ocenie świadka ewidentnie była. Świadek sama urodziła trójkę, co pozwoliło na jednoznaczną - i jak się okazuje trafną – ocenę. Świadek opisała na rozprawie, że używając słów wulgarnych agresywnie powiedziała „kurwa, to się okaże” (k. 2471) w reakcji na zaprzeczanie ciąży, pomimo jej jednoznacznych oznak. Oskarżona według świadka dalej chodziła z brzuchem, potem brzuch zniknął a dziecka nie było (k. 1337 verte). W trakcie ciąży oskarżona mówiła o wodzie w brzuchu, o chorej wątrobie, zaprzeczając istnieniu ciąży wyraźnie dla wszystkich widocznej. Według świadka powstały plotki o sprzedaży bo po ciąży nie pojawiło się dziecko, a D. zrobili sobie remont mieszkania. Wyraźnie utkwiło w pamięci świadka, gdy oskarżona wróciła z piątej ciąży : „w piątek z wielkim brzuchem, a w poniedziałek z bluzeczką włożona w spodnie i w różowym polarku, z płaskim brzuchem, włosami elegancko ułożonymi”. Świadek chodziła i „patrzyła na nią z otwartą buzią” (k. 1337 verte). Od tamtego właśnie czasu świadek nie utrzymywała z oskarżoną kontaktu, oskarżona też starała się jej unikać. Około roku później świadek znów zauważyła u oskarżonej brzuch ciążowy. Znowu oskarżona stosowała ubiór, jak w poprzedniej ciąży, to jest maskujący ją. Według świadka innym mówiła, że brzuch wynika z dolegliwości chorobowych. Świadek użyła wręcz stwierdzenia, że „Mnie jej bezczelne kłamstwa strasznie wkurzały” (k. 1337, czwarty wers od dołu). Po zwolnieniu z powodu urazu nogi , czyli po miesiącu lub dwóch wróciła „szczupła i brzucha nie miała” (k. 1337 ostatni wers). Według świadka kolejne plotki o sprzedaży dziecka wiązały się tym razem z zakupem samochodu przez D.. Według świadka w siódmej ciąży [świadek pomija poronienie, w rzeczywistości ósmej] oskarżona stała na balkonie i paliła papierosa z dużym brzuchem. Na mieście nagle powiedziała jej „cześć” chociaż wcześniej przez rok nie rozmawiały. Świadek z jednej strony potwierdzała, że według informacji od syna oskarżonej A. D.
(1)bił matkę i potrafił zamknąć w łazience (k. 1338 po drugiej linii przerywanej), zaś sam A. pytał matkę o ciążę, ale mówiła, że jest chora. Według wiedzy świadka oskarżona swej matce zaprzeczała, ze jest w ciąży twierdząc wulgarnie, że „może jej w dupę zajrzeć”, potrafiła też przez pół roku nie chodzić do rodziców i nie rozmawiać z nimi. Świadek opisała tez swoje skrajnie mieszane uczucia wobec swojej byłej znajomej twierdząc, że raz za nią płacze a raz jej nienawidzi (k. 1338 verte). Na uwagę przy tym zasługują istotne okoliczności dotyczące sposobu działania oskarżonej, która z jednej stron w wyjaśnieniach swych opisywała , że nie miała się komu zwierzać, z drugiej strony w opisany sposób traktując najbliższą koleżankę z dzieciństwa i sąsiadkę, jak i swego sąsiada – bezdzietnego kuzyna, podobnie jak matkę, której we własnych wyjaśnieniach zarzucała brak ciepła matczynego. Świadek R. G. wprost stwierdziła, że zraziła się do oskarżonej tym że chodzi w ciąży, a dzieci nie ma. , przy czym wcześniej mówiła oskarżonej też o swoich problemach w rodzinie, bo każdy ma przecież problemy. Oskarżona również jej opowiadała o swoich problemach, ale nie pamiętała jakie to były problemy, na pewno powiązane z dziećmi. Jak widać, wbrew twierdzeniom oskarżonej zawartym w jej cytowanych wyżej wyjaśnieniach, brak osoby do zwierzeń nie może być rozpatrywany jako przyczyna, lecz skutek działań oskarżonej związanych z porodami, z których nie ujawniano dzieci. Świadek G. na pytanie obrońcy wprost stwierdziła, że doszło do niej, że mąż oskarżoną zdradzał (k. 2471), choć świadek zastrzegła, że wie tylko o zdradzie z kobietą z pracy (k. 2472) dodając, w odniesieniu do oskarżonej : „że ona to tolerowała, to jest jej sprawa” (k. 2471). Ważnym, lecz powtarzającym się z zeznaniach licznych kolejnych świadków stwierdzeniem jest, że oskarżona miała koleżanki, w pracy miała koleżanki, była lubiana w pracy, była sympatyczna, koleżeńska, ponadto była osobą towarzyską, otwartą dla ludzi (k. 2472). Zwrócić przy tym uwagę należy, jak daleko takim stwierdzeniom do nie popartej żadnymi dowodami poza kilkukrotnym użyciem słów depresja w późniejszych wyjaśnieniach oskarżonej, sugestii obrony o rzekomym epizodzie depresyjnym oskarżonej. Dostrzec też należy, iż świadek opisując kłótnię małżeństwa D. , jaką słyszała przez okno, określiła, że „w tym przypadku to żona krzyczała na męża, to jest jasne” (k. 2471) co także nakazuje zupełnie odmiennie ocenić wyjaśnienia oskarżonej o „zamknięciu się w sobie” i bliżej nieokreślonym zobojetnieniu. Świadek opisała także jednak, że nie wie z czego, ale wnioskowała, że oskarżona panicznie bała się męża (k.2472). Podawanie takiego właśnie, ewidentnie usprawiedliwiającego oskarżoną w oczach świadka faktu, dodatkowo świadczy o prawdziwości relacji świadka, zwłaszcza, że relacji tej w całości nie przeczy żaden z kolejnych przesłuchanych świadków ani opisany wyżej świadek W. K., a fakty podawane przez świadka R. G. znajdują pełne potwierdzenie w tychże kolejnych relacjach. Choć większość świadków stanowili współpracownicy oskarżonej, znaleźli się wśród składających relacje na jej temat także członkowie dalszej rodziny, choć w istocie nie mieli oni szerokiej wiedzy na temat poszczególnych działań, dostrzec należy, że nie mieli też oni żadnego interesu w podawaniu nieprawdziwych informacji na niekorzyść oskarżonej. W tym zakresie wyliczyć należy świadków F. S. – ciotę J. D. oraz Z. M.
(1)i B. M.. Ostatnia dwójka świadków to kuzyni – brat cioteczny J. D. i jego żona. To z małżonkami M. oskarżona z mężem udawali się na wspólne wyjazdowe wakacje. Z. M.
(1)zeznał z postępowaniu przygotowawczym (k. 872-874), że znał się z J. D. od dziecka. J. właśnie pomógł mu w zdobyciu pracy w S.. Świadek opisał, jak jeździli rodzinami na wspólne wakacje, odwiedzali się w domach 2 - 3 razy w roku, drobne wizyty odbywały się nawet częściej. Świadek potwierdził, że na wakacjach byli razem 2005, 2006, 2011, 2012, opisując, że J. chwalił L., wstydził się przy tym, że mają tyle dzieci (k. 873). Świadek, gdy córka D. A. była jeszcze mała, spostrzegł podczas wizyty w ich domu brzuch L. D.
(1), ewidentnie ciążowy. Zapytał nawet J. D. „co, znowu gola strzeliłeś?” , jednak ten zaprzeczył - wyparł się, przy czym w pracy też o te ciążę inni pytali. Opisał, jak na rodzinnym kuligu jego żona też widziała ciążę oskarżonej. Świadek podkreślił, że J. D. nie skomentował tego, że ludzie mówią o handlu dziećmi, przy czym opisując J. D. świadek podał, że był on zawsze spokojny, to oskarżona częściej potrafiła się zdenerwować, mówił do niej Kochanie, K.. Przechodząc do opisu drugiej ciąży opisanej w zarzucie świadek stwierdził, że „ludzie gadali że znowu jest w ciąży i znów sprzeda dziecko. Po dłuższym zwolnieniu wróciła bez brzucha”. (k. 873). Z. M.
(1)opisał małżeństwo D. stwierdzając, że oboje byli pedantami (k. 873 część końcowa) Określając stosunki małżeńskie D. świadek podał, że na wakacjach 2011 roku stosunki dobre, w porze obiadowej, małżonkowie uprawiali seks pozostawiając A. pod opieką świadka i jego żony Z. M.
(2)miał wiedzę o romansie J. D. z M. G.
(1), w czasie którego z oskarżoną nie układało się dobrze. Na rozprawie świadek w pierwszych słowach zaznaczył, że jak dla niego rodzina D. to była kochająca rodzina (k. 2467), świadek potwierdził relację złożoną w postępowaniu przygotowawczym, wyraźnie określając, że słyszał o zdradzie J. D. tylko z jedną kobietą, która pracowała w tym samym zakładzie (k. 2467). Świadek ponownie podkreślał, że oboje małżonkowie D. trzymali czystość w domu, mieszkanie było zadbane, stanowili prawidłową, kochającą się rodzinę (k. 2467). Relację powyższą w pełni potwierdziła B. M. (k. 878-879) żona świadka, która – jak to określiła - była bliżej z L. D.
(1). W bliżej nieokreślonym czasie oskarżona pokazała jej siniaki na plecach i mówiła „zobacz, jak mnie pobił”. Innym razem wybił oskarżonej zęba, przy czym oskarżona nie mówiła o znęcaniu psychicznym, zaś przy świadku był zawsze wobec oskarżonej grzeczny, nie kłócili się. Świadek potwierdziła nie tylko wspólne wyjazdy wakacyjne, ale fakt, iż widziała ciążę u L. D.
(1), gdy A. była mała (k. 879),lecz oskarżona wytłumaczyła się „wysadzaniem wątroby”, przy czym zimą 2009 roku po kuligu , gdy razem pojechali na kawę, pomyślała, że L. D.
(1)jest w ciąży i tak ładnie wygląda. Okoliczności te potwierdziła świadek także na rozprawie (k. 879, k. 2468) Choć świadek przekazała, że podczas spotkań rozmawiały ogólnie o pracy o domu, przy czym oskarżona nie skarżyła się jej ani nie zwierzała, lecz była zadowolona z rodziny (k. 2468) była przy tym miła, uśmiechnięta. Świadek po kuligu powiedziała swemu mężowi, że L. D.
(1)może być w ciąży . Obie opisywane relacje pochodzą od osób nie będących w konflikcie z oskarżoną, świadkowie M. są rodziną oskarżonej, nie mają żadnych podstaw do podawania nieprawdziwych a niekorzystnych dla oskarżonej wersji zdarzeń. Wzajemne potwierdzanie się ich relacji, jak i potwierdzanie zachowania oskarżonej, jej wesołego usposobienia i towarzyskiego charakteru, pozostałymi opisanymi wyżej zeznaniami, podobnie, jak relacjami współpracowników oskarżonej (poniższymi), nakazują uznać je , jako przy tym logiczne i konsekwentne, za prawdziwe. Stanowią one ponadto zwartą całość z zeznaniami F. S., która uczestniczyła w tym samym kuligu. F. S. - ciotka, siostra ojca J. D., chrzestna J. bowiem zeznała, (k. 911-912), że przez wszystkie lata byli u młodych D. cztery razy. Potwierdziła , że gdy I. był malutki a A. jeszcze nie było, L. D.
(1)uciekła do O., co stanowi pełna korelację z zeznaniami W. K.. Świadek przy tym nie wiedziała o znęcaniu, oskarżona o tym nigdy nie mówiła, jednak rodzina F. S. pracująca w S. przekazała, że J. ma kochankę . Świadek jednoznacznie opisała kulig rodzinny w 2009 roku – i swoje pytanie skierowane do oskarżonej „a w ciąży nie jesteś”, na co spotkała się kategoryczną odpowiedzią „no chyba ciocia żartuje” (k. 912), przy czym oskarżona mówiła o guzach tłumacząc tym powiększony brzuch. Ponieważ świadek również słyszała plotki o ciąży i sprzedawaniu dzieci pochodzące ze S., rozmawiała z H. (matką oskarżonej) i ona zaprzeczyła ciąży. Zaprzeczanie ciąży wbrew widocznym jej oznakom połączone z plotkami o sprzedawaniu dzieci spowodowało iż świadek zerwała kontakty z rodziną D., przy czym to właśnie ona zadzwoniła anonimowo na policje po kuligu 2009 i po plotkach o handlu dziećmi.(k. 912). Świadek przekazując analogicznie swą relację na rozprawie, przy czym podała, że nie mogła mieć dzieci, co powodowało jej reakcję na dostrzeżone zachowania oskarżonej a nawet w 2010 roku prośbę, by ewentualne dziecko oddała jej i jej mężowi do wychowania (k. 2470). Opisane wyżej okoliczności dotyczące wnioskowania o prawdziwości wymienione wobec małżonków M. odnoszą się w tym samym stopniu do relacji świadka S., przy czym warto zauważyć, iż także świadek S. podobnie opisywała swoje spostrzeżenia z kuligu jaki odbył się w 2009 roku, co dodatkowo nakazuje wnioskować o prawdziwości jej relacji. Także telefon skierowany do policji nie miał być reakcją skierowaną na formę rewanżu, zemsty, czy wynikiem konfliktu z oskarżoną, lec próbą ratowania dzieci z ciąż, które w powszechnym mniemaniu „znikały”. Policjantem, który w wyniku anonimowego zgłoszenia odwiedził oskarżoną w jej domu był S. Ł.. Choć na rozprawie nie pamiętał szczegółów (k 2464 – 2465), potwierdził swą relację z postępowania przygotowawczego, w której (k. 89- 90) opisał, jak trzy lata wcześniej był w domu u oskarżonej, która skarżyła się że jest pomawiana że jest w ciąży. Oskarżona mówiła, że jest jej przykro, bo jest matką dzieci, a w rzeczywistości jest chora i ma problemy z wątrobą i dlatego jej rośnie brzuch. Jak wynika z porównania wyjaśnień oskarżonej z relacją świadka, wizyta ta miała miejsce już po umieszczeniu dwojga dzieci przez oskarżoną w zamrażarce a nadto po poronieniu dziecka w 2010 roku. Świadek Ł. tylko przypadkiem zetknął się ze sprawą, wykonując czynności służbowe, w jego opisie, zgodnym z opisami zachowania oskarżonej przewijającymi się w zeznaniach wszystkich świadków, którzy mieli z nią styczność w okresie ciąż, nie sposób dopatrzeć się cech ani informacji mogących zanegować ich prawdziwość, należy więc także na tej relacji oprzeć się w ustaleniach stanu faktycznego. Zauważyć należy przy tym przytomność umysłu oskarżonej i silne nerwy, by przechowując ciała dwóch noworodków w zamrażarce narzekać przychodzącemu na interwencję policjantowi, że jest pomawiana o to, że była w ciąży. Można przy tym jedynie mieć świadomość stwierdzonego przez zespół biegłych psychiatrów i psychologa ponadprzeciętnego intelektu oskarżonej (k. 1630 piąta linia omówienia, podobnie k. 1626- badanie intelektu). Spośród współpracowników oskarżonej przesłuchano znaczną ilość świadków, przy czym od będący od stycznia 2011 roku brygadzistą oddziału pakowni P. O. wskazał (k. 861 - 862), iż pomimo rotacji pracowników w systemie trójzmianowym, oskarżona pracowała najczęściej z E. G., A. B., B. L.
(1)i K. K.
(1), zaś najbliższym jej kolegą był A. K.
(4). Z własnych obserwacji świadek niewiele miał do przekazania, lecz potwierdził krążące od kilku lat, że L. D.
(1)jest w ciąży i sprzedaje dzieci, opisując, że chodziła w ocieplaczu lub długiej koszuli nawet, gdy było ciepło. Świadek w ostatnim czasie widział, jak jej się koszula opina na brzuchu ale stwierdzeniem „ja lekarzem nie jestem” nie wyraził zdania co do zauważenia ciąży u oskarżonej (k. 861 verte). Relacji tego świadka można dać wiarę także wobec braku twierdzeń i dowodów przeciwnych, zwłaszcza, że znajomość oskarżonej ze wskazanymi osobami potwierdzają te właśnie osoby przesłuchane w charakterze świadków. Także świadek N. pracujący w tym samym dziale, co oskarżona i świadek O., potwierdził, że oskarżona najczęściej siedziała w grupie pięciu kobiet, do której należały ponadto B., K. i E., przy czym świadek nie znał danych kolejnej kobiety oraz nazwisk (k. 1081 – 1082). Również i ten świadek stwierdził jednoznacznie, że L. D.
(1)nie unikała towarzystwa, współpracowników, świadek odbierał ja jako kobietę pogodną o towarzyską (k. 1081), choć zastrzegał, że on nie utrzymywał z nią kontaktów koleżeńskich. Nawet jednak i ten świadek potwierdzał, że od ostatniego kwartału 2008 roku do stycznia 2010 roku i od września 2012 roku do kwietnia 2013 roku pracowała normalnie, choć jej wygląd zewnętrzny wskazywał „ewidentnie” (k. 1082), że jest w ciąży, zaś pracownicy zorientowali się w tym okresie o trzech ciążach oskarżonej na podstawie jej wyglądu. Świadek ten słyszał o jednym romansie J. D. – z pracownicą M. zamieszkałą w B.. Wobec spójności tych zeznań z relacjami świadków opisanych powyżej, jak o wobec stwierdzenia, iż świadek op