← Polska

Sad powszechny, II AKa 309/15

Sygn. akt: II AKa 309/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 23 października 2015 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach w II Wydziale Karnym w składzie: Przewodniczący SSA Beata Basiura Sędziowie SSA Jolanta Śpiechowicz SSA Robert Kirejew (spr.) Protokolant Oktawian Mikołajczyk przy udziale Prokuratora Prok. Apel. Adama Rocha po rozpoznaniu w dniu 23 października 2015 r. sprawy

  1. R. Z. , s. J. i K. , ur. (...) w Ł. , oskarżonego z art. 148 § 2 pkt 2 kk
  2. R. T. , s. E. i E. , ur. (...) w E. , oskarżonego z art. 148 § 2 pkt 2 kk na skutek apelacji prokuratora od wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach z dnia 24 kwietnia 2015 roku, sygn. akt XXI K 125/12
  3. utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok;
  4. zasądza od Skarbu Państwa (Sądu Okręgowego w Katowicach) na rzecz adwokatów: D. C. i A. R. – Kancelarie Adwokackie w K. , kwoty po 738 (siedemset trzydzieści osiem) złotych, w tym 23 % VAT, z tytułu obrony z urzędu udzielonej oskarżonym R. Z. i R. T. w postępowaniu odwoławczym;
  5. kosztami postępowania odwoławczego obciąża Skarb Państwa. SSA Robert Kirejew SSA Beata Basiura SSA Jolanta Śpiechowicz Sygn. akt II AKa 309/15 UZASADNIENIE R. Z. i R. T. oskarżeni zostali o to, że w dniu 8 marca 1992 r. w O. , około godziny 1.00-1.30, działając wspólnie i w porozumieniu, oraz z jeszcze jedną nieustaloną osobą, z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia S. C. , po uprzednim skrępowaniu rąk i nóg oraz zaklejeniu ust pokrzywdzonemu plastikową taśmą oraz zadaniu pokrzywdzonemu uderzeń w okolicę nosa, a także duszeniu, spowodowali zgon S. C. poprzez uduszenie, przy czym do zabójstwa pokrzywdzonego doszło w związku z dokonanym następnie rozbojem na szkodę S. i K. C. , tj. o przestępstwo z art. 148 § 2 pkt 2 k.k. Sąd Okręgowy w Katowicach, po ponownym rozpoznaniu sprawy w I instancji, wyrokiem z dnia 24 kwietnia 2015 r., sygn. akt XXI K 125/12, uniewinnił oskarżonych R. Z. i R. T. od popełnienia zarzucanego im czynu, obciążając kosztami procesu Skarb Państwa. Apelację od tego orzeczenia wniósł prokurator zaskarżając wyrok w całości na niekorzyść obu oskarżonych, zarzucając: - obrazę przepisów postępowania, a to art. 7 k.p.k. poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów i bezpodstawne odmówienie wiarygodności zeznaniom świadka M. C. , K. B. , K. R. ( C. ) oraz częściowo zeznaniom K. S. złożonym w postępowaniu przygotowawczym, mimo że świadkowie ci złożyli logiczne, spójne i wzajemnie uzupełniające się zeznania wskazujące na fakt, że oskarżeni dopuścili się zbrodni zabójstwa S. C. , - obrazę przepisów postępowania, a to art. 167 kpk , 366 § 1 kpk i 410 kpk , poprzez zaniechanie wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy i bezpodstawne odstąpienie od przeprowadzenia dowodu z przesłuchania w charakterze świadków funkcjonariuszy Policji ( K. w G. ), którzy w 1992 roku prowadzili postępowanie w sprawie dokonanego w dniu 8 marca 1992 roku w O. rozboju na osobie S. C. i jego zgonu, w osobach S. N. , A. C. , M. P. , R. P. , B. S. , na okoliczność sposobu prowadzenia przedmiotowego postępowania, typowania osób podejrzewanych, a także niedopuszczeniu dowodu z akt sprawy operacyjnej dotyczącej przedmiotowego postępowania na okoliczności w/w okoliczności, a także stwierdzenia, czy w ramach tego postępowania wykonywane były ekspertyzy kryminalistyczne, co mogło przyczynić się do wyjaśnienia istotnych okoliczności związanych z przedmiotem postępowania i oparcie w ten sposób wydanego wyroku na niepełnym materiale dowodowym, co miało istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku; - obrazę przepisów postępowania, a to art. 424 § 1 pkt 1 kpk , poprzez brak odniesienia się w uzasadnieniu wyroku do fragmentów zeznań świadka K. B. , K. S. , jak też K. R. , w których świadkowie ci wskazywali na okoliczności obciążające oskarżonych i nie wskazanie w uzasadnieniu wyroku, z jakiego powodu Sąd treści tych zeznań nie uwzględnił lub odmówił im wiarygodności, co mogło mieć i miało istotny wpływ na treść zaskarżonego orzeczenia, jak też uniemożliwiło przeprowadzenie rzeczowej i pełnej polemiki z motywami Sądu stojącymi u podstaw wydanego orzeczenia, - błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, a mający wpływ na jego treść, polegający na wyciągnięciu na podstawie przeprowadzonych w sprawie dowodów błędnego wniosku, iż oskarżeni R. Z. i R. T. nie mieli motywu i nie dopuścili się zarzucanego im przestępstwa, podczas gdy należyta, wszechstronna i zgodna z zasadami logicznego rozumowania ocena materiału dowodowego przeprowadzonego i ujawnionego przed sądem prowadzi do wniosku, że oskarżeni kierując się chęcią odzyskania wystawionych potwierdzeń przyjęcia od pokrzywdzonych kwoty 16 000 DM, dopuścili się zbrodni zabójstwa S. C. . W oparciu o te zarzuty prokurator wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje. Apelacja prokuratora nie okazała się zasadna i dlatego nie została uwzględniona. W ocenie sądu odwoławczego sąd I instancji przeprowadził tym razem prawidłową ocenę zebranego w sprawie materiału dowodowego i po dokładnej, kompleksowej oraz zgodnej z zasadami logiki i wskazaniami doświadczenia dowodowego analizie zasadnie stwierdził, że w istocie brak jest wiarygodnych, przekonujących dowodów wykazujących ponad wszelką wątpliwość, że to oskarżeni R. Z. i R. T. dopuścili się w dniu 8 marca 1992 roku napadu rabunkowego na posesję K. i S. C. w O. , w trakcie którego pokrzywdzony został pozbawiony życia. Nie zasługiwał na podzielenie główny zarzut podniesiony w apelacji prokuratora, według którego sąd meriti dokonał oceny dowodów z przekroczeniem granic swobodnej oceny, określonych w art. 7 k.p.k. , poprzez nieuznanie za wiarygodne zeznań świadków M. C. , K. B. , K. C. (obecnie R. ) oraz częściowo K. S. , które zdaniem apelującego tworzyły logiczny, spójny i wzajemnie uzupełniający się zestaw dowodów wskazujący na dopuszczenie się przez oskarżonych zarzucanej im zbrodni. Taka interpretacja zeznań wymienionych świadków, jaką zaprezentował oskarżyciel publiczny w środku odwoławczym, a którą także forsował wnosząc i popierając przed sądem akt oskarżenia, jawi się jako zupełnie nieuprawniona. Nie uwzględniała bowiem szeregu mankamentów, nieścisłości i rozbieżności w tych dowodach, wziętych pod uwagę przez sąd I instancji, który po wnikliwych rozważaniach słusznie nie przypisał im przymiotu wiarygodności. W pierwszej kolejności należy podkreślić, że w trakcie postępowania przygotowawczego, jak i na etapie jurysdykcyjnym nie znaleziono jednoznacznych dowodów o charakterze obiektywnym wykazujących, że oskarżeni wzięli udział w zarzucanej im zbrodni. Kryminalistyczne badania śladów daktyloskopijnych, traseologicznych oraz genetycznych znalezionych na miejscu przestępstwa nie przyniosły rezultatów wskazujących w jakimkolwiek stopniu na osoby oskarżonych. Nie dowiedziono, aby R. Z. lub R. T. kiedykolwiek byli w posiadaniu przedmiotów pochodzących z przestępstwa. Żaden ze świadków w toku śledztwa przeprowadzonego bezpośrednio po zdarzeniu, w tym także K. C. przesłuchiwana w 1992 roku, nie przedstawiał relacji, z których można byłoby bezpośrednio wnioskować o udziale oskarżonych w zdarzeniu z dnia 8 marca 1992 r. Oskarżenie oparto natomiast na zeznaniach świadków składanych począwszy od 2008 roku, zawierających mniej lub bardziej stanowcze pomówienia oskarżonych o udział w przestępstwie będącym przedmiotem niniejszego postępowania. Biorąc więc pod uwagę, że zarzut oparto na dowodach, których ze względu na ich charakter nie można uznać za niezawodne (zeznania świadków, złożone po 15 i więcej latach od daty czynu), sąd I instancji zasadnie zachował przy ich ocenie daleko idącą ostrożność i niezbędny w takim przypadku krytycyzm. Sąd Okręgowy w Katowicach wydający zaskarżone rozstrzygnięcie trafnie uznał, że zupełnie nieprzekonująco brzmiały złożone w tej sprawie zeznania świadka M. C. , stanowiące główną oś oskarżenia. W odniesieniu do procesowych wypowiedzi tego świadka, złożonych w toku postępowania w niniejszej sprawie, skumulowało się wiele symptomów przemawiających przeciwko uznaniu ich za rzetelne i wiarygodne. Wymienić wśród nich należy wspomniany już fakt, że informacje o napadzie w O. świadek zaczął przekazywać organom ścigania po upływie kilkunastu lat od daty zdarzenia, a jego twierdzenia, że już wcześniej informował o tym pisemnie Prokuraturę, czy Policję, nie znalazły żadnego potwierdzenia ze strony tych organów odpowiadających na zapytania sądu I instancji. Nie bez znaczenia pozostaje sylwetka M. C. , który był osobą wielokrotnie karaną za przestępstwa (dane o karalności świadka k. 2462), mającą kontakty z osobami powiązanymi z przestępczością zorganizowaną. Był on poszukiwany listem gończym przez organy ścigania i dopiero po zatrzymaniu w 2007 roku wskazał, że posiada m.in. informacje o zabójstwie kamieniarza w O. , podając przy tym niedokładnie, że zdarzenie to miało nastąpić w 1994 roku. Za złożenie zeznań dotyczących tego przestępstwa, obciążających oskarżonych, M. C. uzyskał dla siebie wymierne korzyści procesowe w prowadzonych przeciwko niemu postępowaniach karnych. Świadek M. C. był ponadto skonfliktowany z R. Z. , który został prawomocnie skazany m.in. za przestępstwo udziału w pobiciu w dniu 9 czerwca 1998 r. M. C. , dokonane w ramach działalności zorganizowanej grupy przestępczej (odpis wyroku k. 569-579 akt sprawy). R. T. znał natomiast jako bliskiego znajomego R. Z. , a nadto wiedział, że jest przez R. T. wiązany z najściem i zdemolowaniem lokalu, w którym pracowała żona tego oskarżonego. Sąd I instancji wziął również pod uwagę opinię sądowo-psychologiczną odnoszącą się do M. C. i jego zeznań, wydaną w toku postępowania jurysdykcyjnego przez biegłą psycholog D. K.

(1). Wynikało z niej m.in., że wypowiedzi świadka wydawały się być przygotowane, w niewygodnych dla siebie kwestiach często omijał pytania lub nie odpowiadał na nie wprost, a skoncentrowany był przede wszystkim na zaspokajaniu i dbaniu o własne potrzeby. Wskazane okoliczności dotyczące osoby świadka oraz jego relacji z oskarżonymi nie pozwalały na przyjęcie założenia o pełnym obiektywizmie i bezstronności M. C. przy składaniu zeznań w tej sprawie. Mimo wszystko wskazane czynniki, chociaż poważnie osłabiające wiarygodność depozycji M. C. złożonych w tej sprawie, same przez się nie przesądzały o całkowitym zdezawuowaniu wartości dowodowej jego zeznań. Decydujące znaczenie w tym zakresie miały jednak trafnie wychwycone przez Sąd Okręgowy dalsze wątpliwości, wynikające już z merytorycznej treści jego procesowych wypowiedzi - ich licznych niezgodności z pozostałym, miarodajnym materiałem dowodowym, a także modyfikowaniem i uszczegóławianiem zeznań przez M. C. w miarę rozwoju niniejszego postępowania. M. C. w swoich pierwszych zeznaniach odnoszących się do napadu na posesję kamieniarza w O. (z dnia 25 stycznia 2008 r. - k. 154-165 akt sprawy i z dnia 11 lutego 2008 r. – k. 158-160 akt sprawy), które dały asumpt do podjęcia na nowo umorzonego postępowania przygotowawczego dotyczącego tego zdarzenia, zeznał m.in., że kamieniarz naciskał na R. Z. i pozostającą z nim wówczas w nieformalnym związku K. S. , aby dokonali płatności za posadzkę wykonaną w jej lokalu. Opisując przekazany im rzekomo przez oskarżonych przebieg napaści podawał, że z domu państwa C. zabrali weksle, po które przyszli, a pokrzywdzonego umyślnie pozbawili życia w ten sposób, że go zakneblowali i „rozkwasili” mu nos, aby się udusił. Następnie sprawcy mieli uciec pieszo w stronę kopalni, a po zdarzeniu oskarżony R. Z. ukrywał się, natomiast K. S. dała mu alibi na czas tej napaści. Sąd I instancji drobiazgowo opisał w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że właśnie te istotne okoliczności nie odpowiadały rzeczywistemu przebiegowi wypadków, a także nie zgadzały się z pozostałym, miarodajnym materiałem dowodowym zgromadzonym w toku całego postępowania w niniejszej sprawie. Przypomnieć należy w ślad za sądem I instancji, że ze zgodnych zeznań K. R. (dawniej C. ) oraz K. S. wynikało, że zapłata za posadzkę wykonaną w lokalu konkubiny R. Z. przekazana została niezwłocznie po przeprowadzeniu robót, więc w dacie czynu niewątpliwie nie istniał dług z tego tytułu. R. Z. był natomiast winien S. i K. C. pieniądze w kwocie 16.000 DM, które pobrał od nich na poczet sprowadzenia S. C. samochodu z zagranicy, z czego się nie wywiązał. M. C. mylił się więc początkowo co do źródła długu R. Z. wobec państwa C. , przy czym w swoich kolejnych zeznaniach zaczął już wspominać, że oskarżony R. Z. miał też jakieś rozliczenia z kamieniarzem z O. związane z samochodem. Państwo C. w czasie zdarzenia byli w posiadaniu pokwitowań podpisanych przez R. Z. i K. S. , potwierdzających pobranie wskazanej wyżej sumy marek niemieckich jako przedpłaty na samochód sprowadzany z zagranicy. Zabór tych pokwitowań (nazywanych „wekslami”) miał stanowić według zeznań M. C. główny motyw zbrodni oskarżonych i miał zostać skutecznie dokonany 8 marca 1992 r. O losach tych pokwitowań nie uzyskano stanowczych informacji w okresie poprzedzającym pierwsze zeznania M. C. w tej sprawie. Dopiero później, podczas przesłuchań K. R. (poprzednio C. ) okazało się, że rzeczone „weksle” nie zostały zabrane przez sprawców napadu i pokrzywdzona złożyła oryginały tych pokwitowań do akt sprawy. Ten jaskrawy błąd świadka M. C. w znacznej mierze deprecjonował wartość dowodową jego zeznań, gdyż jeśli o przebiegu zdarzenia miał się dowiedzieć m.in. od oskarżonych będących sprawcami napadu, to nie mogli mu oni podać informacji o zabraniu pokwitowań będącym głównym motywem przestępstwa, jeśliby do tego zaboru nie doszło. Z akt postępowania przygotowawczego prowadzonego w 1992 roku wynikało też, że po przedmiotowym zdarzeniu R. Z. nie ukrywał się przed organami ścigania, był wzywany i przesłuchiwany w tej sprawie przez Policję, podobnie jak K. S. , która zresztą wcale nie dawała oskarżonemu alibi zeznając, że nie wie, co robił on w nocy z 7 na 8 marca 1992 r. Nieściśle zeznawał również M. C. w odniesieniu do przyczyny śmierci pokrzywdzonego. Stwierdzenie, że sprawcy działający z zamiarem pozbawienia życia S. C. dokonali tego poprzez zakneblowanie go i spowodowanie krwotoku z nosa, chociaż zgodne było z rezultatami oględzin zwłok na miejscu zdarzenia oraz pierwszymi wypowiedziami biegłego z zakresu medycyny sądowej, jednakże w istocie nie odpowiadało rzeczywistości. Jak wskazał bowiem na rozprawie biegły lekarz sądowy W. P. (k. 1680), najbardziej prawdopodobną przyczyną zgonu pokrzywdzonego, jeśliby nie opierać się na zeznaniach M. C. , było uduszenie poprzez dławienie, czyli zewnętrzne oddziaływanie na szyję pokrzywdzonego, na której po obu stronach wykryto krwawe wylewy, a nie zachłyśnięcie się krwią, której w układzie oddechowym pokrzywdzonego stwierdzono stosunkowo mało – w ilości niewystarczającej do zatkania dróg oddechowych. I znów trzeba zaznaczyć, że jeśliby M. C. posiadał wiadomości o zdarzeniu od rzeczywistych jego sprawców, to musiałby wiedzieć, że pokrzywdzony został uduszony poprzez ucisk na szyję. Należy też wskazać na sygnalizowane przez Sąd Okręgowy nielogiczności w zeznaniach M. C. . Według tego świadka sprawcy napaści na dom państwa C. udali się tam z zamiarem pozbawienia życia gospodarza. Nieracjonalny zatem miałby być sposób realizacji tego zamiaru, tj. usadzenie pokrzywdzonego na krześle, skrępowanie jego rąk i nóg, zaklejenie ust plastrem, a następnie uderzenie w nos, aby wywołać krwotok. Taki sposób działania nie zapewniał osiągnięcia zbrodniczego celu, gdyż krwotok mógł być niewystarczający dla wypełnienia krwią dróg oddechowych pokrzywdzonego (jak było w rzeczywistości), a nadto takie działanie było dla sprawców nadmiernie kłopotliwe. Przy takich zeznaniach świadka nie jest też jasne, dlaczego ich czyn w swym najgroźniejszym przejawie kierowany był jedynie wobec S. C. , a nie również wobec K. C. . Wszakże jeśli chodziłoby o uwolnienie się od długu, sprawcom nic nie dawałoby pozbycie się jednego z małżonków i pozostawienie przy życiu drugiego z nich, będącego nadal w posiadaniu dokumentów potwierdzających istnienie długu. Wersja wydarzeń przedstawiana przez M. C. w istocie pozostawała w opozycji do zeznań K. C. złożonych w 1992 r. Według jej ówczesnej relacji widziała ona sylwetki i słyszała głosy dwóch spośród trzech sprawców napaści i żaden z nich nie odpowiadał R. Z. lub R. T. . Dopiero po podjęciu postępowania w 2008 roku jej zeznania zmieniły się (co słusznie uznał za niemiarodajne sąd meriti) i świadek zaczęła przedstawiać rysopis jednego ze sprawców zbliżony do R. T. . Uwzględniając jednak za bardziej wiarygodną tę wersję jej zeznań, którą przedstawiała niedługo po zdarzeniu, to należało wykluczyć możliwość udziału w zdarzeniu obydwu oskarżonych współdziałających ze sobą w czasie czynu w domu państwa C. , a co najwyżej mógł się tam znaleźć jeden z nich, będąc tym sprawcą, który poruszał się wyłącznie na parterze i którego nie widziała pokrzywdzona. Nie można zatem zasadnie twierdzić o wzajemnie spójnej oraz zazębiającej się wersji wydarzeń przedstawianej przez M. C. i K. R. (ultimo voto C. ). Kolejnym symptomem przemawiającym przeciwko wiarygodności zeznań M. C. składanych w tej sprawie, było ich modyfikowanie przez świadka w toku postępowania, w miarę pojawiania się nieznanych mu wcześniej okoliczności. Tak było ze wzmiankowaną już kwestią zadłużenia R. Z. wobec C. w związku z obietnicą sprowadzenia auta, a nie wykonaniem posadzki w lokalu K. S. , a także przede wszystkim z ujawnionym bezspornie faktem, że sprawcy nie zabrali z domu C. „weksli”, po które mieli się tam udać. Gdy wyszło na jaw, że nadal do 2008 roku posiadała je K. R. ( C. ) M. C. zaczął utrzymywać, że w sprawie tych dokumentów oskarżeni nie wypowiadali się jednoznacznie i możliwe było, że ich nie zabrali. Zebrany w sprawie pozostały materiał dowodowy dawał natomiast podstawy do stwierdzenia, że o całym zdarzeniu M. C. mógł dowiedzieć się z innych źródeł, aniżeli od samych oskarżonych. Z zeznań licznych świadków wynikało, że o tym przestępstwie po jego dokonaniu często mówiło się w środowisku bywalców (...) lokali, przy czym spekulowano o możliwym związku z tym zdarzeniem R. Z. , przeciwko któremu pokrzywdzeni mieli posiadać „weksle”, prawdopodobnie zabrane przez sprawców napadu. Fakt przekazania takich pogłosek M. C. w wersji obejmującej zabór pokwitowań potwierdził w swych zeznaniach świadek J. P. (k. 704-705). Ponadto świadek M. C. jako były funkcjonariusz (...) , a nadto osoba współpracująca od 2007 roku z Policją, posiadał i utrzymywał kontakty z wieloma (...) policjantami, od których mógł uzyskiwać wiadomości także dotyczące tej sprawy. Wszystkie przedstawione okoliczności, z których większość została prawidłowo dostrzeżona i właściwie oceniona przez sąd I instancji, zestawione łącznie powodowały, że na zeznaniach świadka M. C. nie można było oprzeć miarodajnych ustaleń faktycznych co do udziału oskarżonych w zarzucanym im przestępstwie. Wbrew twierdzeniom apelacji, zeznania M. C. nie tworzyły spójnego i wzajemnie skorelowanego zestawu dowodów z zeznaniami świadków K. R. ( C. ), K. B. i częściowo K. S. , przemawiającego jednoznacznie za sprawstwem oskarżonych. Na aprobatę zasługuje dokonana przez sąd I instancji ocena zeznań świadka K. R. (poprzednio C. ) składanych w toku całego postępowania w tej sprawie. Słusznie za najbardziej miarodajne sąd meriti uznał jej wypowiedzi procesowe pochodzące z 1992 roku i nie dał wiary ich modyfikacjom dokonywanym przez świadka w zeznaniach z roku 2008 i późniejszych. K. R. nie przedstawiła przekonującego wyjaśnienia powodów tych zmian, a jej zmodyfikowane twierdzenia nie znajdowały potwierdzenia w pozostałych, przekonujących elementach materiału dowodowego. Sąd Okręgowy orzekający ponownie w tej sprawie w I instancji prawidłowo weryfikował zmienione zeznania świadka K. R. ( C. ), w których przedstawiała chęć zabrania weksli przez sprawców jako główny motyw ich działania, a także opisywała swe podejrzenia i rysopisy napastników wskazujące bezpośrednio na oskarżonych. Sąd meriti przyjął, że stanowcze wypowiedzi o poszukiwaniu pokwitowań przez sprawców napadu nie znajdują potwierdzenia we włączonej do akt sprawy dokumentacji fotograficznej wykonanej tuż po zdarzeniu na miejscu przestępstwa. Twierdzenia o informowaniu policjantów już w 1992 r. o podejrzeniach wobec R. Z. oraz o wadliwościach przesłuchań pokrzywdzonej w 1992 roku nie pokrywały się z treścią protokołów jej przesłuchań pochodzących z tamtego okresu oraz z zeznaniami świadka Z. C. . Z kolei wypowiedzi o sprawcy wzrostu zbliżonego do oskarżonego R. T. oraz o sposobie jego wypowiadania się nie okazały się przekonującym dowodem przeciwko temu oskarżonemu w świetle uzyskanych przez sąd I instancji opinii sądowo-logopedycznej i sądowo-dentystycznej. Według sądu odwoławczego sąd meriti dokonał trafnej oceny wiarygodności poszczególnych zeznań K. R. ( C. ), nie naruszając reguł swobodnej oceny dowodów określonych w przepisie art. 7 k.p.k. i zasadnie dał wiarę jej zeznaniom w brzmieniu przedstawianym bezpośrednio po zdarzeniu – w 1992 roku. Zeznania te nie stanowiły jednak dowodu świadczącego o udziale oskarżonych w zdarzeniu objętym aktem oskarżenia. Nie nasuwały wątpliwości co do swej prawidłowości rozważania sądu meriti odnoszące się do niemiarodajności stwierdzenia zawartego w jednych z zeznań K. S. z 2008 roku, że po przemyśleniu uważa, że R. Z. mógł być zamieszany w sprawę napadu na C. w O. . Świadek przekonująco wyjaśniła okoliczności odnotowania w protokole takiej wypowiedzi wskazując na oczekiwania przesłuchujących ją wówczas funkcjonariuszy Policji, którzy myśleli, że oskarżony powiedział jej coś o tym napadzie, jednak w rzeczywistości żadnych konkretnych informacji na ten temat nie posiadała. Na podobnie intencjonalny sposób przesłuchania go w 2008 roku wskazywał świadek K. B. odnosząc się do zapisu w jego zeznaniach, że słyszał rozmowę między K. S. a oskarżonym R. Z. , z której wynikało, że oskarżony dopuścił się napadu na kamieniarza w O. . Z tego twierdzenia K. B. konsekwentnie wycofywał się pozostając na stanowisku, że o takim udziale w przestępstwie mógł usłyszeć w rozmowie z K. S. poprzedzającą ich ostateczne rozstanie. Sąd I instancji wskazując na chwiejność zeznań K. B. w tym zakresie oraz brak ich potwierdzenia przez K. S. nie dał wiary takim zeznaniom świadka, podobnie jak jego wypowiedziom, że wyjazd samochodem z R. Z. do O. miał na celu obserwację miejsca planowanego napadu. Wziąwszy pod uwagę zmienność wypowiedzi procesowych tego świadka, nie potwierdzenie zawartych w nich informacji innymi dowodami, a także mogącą zachować się niechęć świadka do oskarżonego R. Z. , który został po nim konkubentem K. S. , sąd I instancji uprawniony był do uznania zeznań tego świadka za nieprzekonujące. Zauważyć także należy, że nawet jeśliby uznać za miarodajne zeznania tego świadka w wersji najmniej korzystnej dla oskarżonego R. Z. , to jeszcze i tak nie stanowiłyby one wystarczającego dowodu do przypisania mu udziału w zarzucanym przestępstwie. Wyjazd do O. , nawet jeśli miał na celu rozpoznanie posesyjne wokół miejsca zdarzenia, nie musiał wcale się przerodzić w urzeczywistnienie napadu i osobisty udział w nim oskarżonego, a stwierdzenia wypowiadane w trakcie emocjonalnych rozmów nie dowodzą z całą pewnością prawdziwości przedstawianych w nich faktów. Ponadto wypada podkreślić, że świadek K. B. nie wspomniał o jakimkolwiek udziale oskarżonego R. T. w zarzucanym czynie. Wszystkie przedstawione rozważania przemawiają więc za nietrafnością pierwszego z zarzutów zawartych w apelacji prokuratora. Za chybiony należało uznać także drugi z zarzutów sformułowanych w apelacji. Sąd I instancji przy rozpoznawaniu tej sprawy nie dopuścił się obrazy przepisów art. 167, 366 § 1 , czy 410 k.p.k. przeprowadzając wyczerpujące postępowanie dowodowe w zakresie stawianego oskarżonym zarzutu. Podkreślić należy, że oskarżyciel publiczny miał możliwość składania stosownych wniosków dowodowych na rozprawie przed sądem I instancji, czego jednak nie uczynił oświadczając, że nie wnosi o uzupełnienie materiału dowodowego (k. 3169 i 3174 akt sprawy). Sąd meriti starał się poszerzyć materiał dowodowy zebrany w toku postępowania przygotowawczego i przesłuchał w charakterze świadków także policjantów: J. O. , A. O. i D. K.
(2), którzy mieli związek z prowadzonym w tej sprawie śledztwem, bądź osobą M. C. . Jeszcze przed zakończeniem postępowania przygotowawczego starano się ustalić, jakie były losy materiałów rozpracowania operacyjnego o kryptonimie (...) i czy znajdowała się tam opinia daktyloskopijna. Ustalenia te zakończyły się niepowodzeniem z uwagi na brak i zniszczenie dokumentów (patrz pisma z kart 670, 671 i 703 akt sprawy). Ponadto podniesiony zarzut dotyczy nie tyle dowodów wskazujących na sprawstwo oskarżonych, ile dowodów odnoszących się do prowadzonego śledztwa, wykonywanych wtedy czynności, czy typowania osób podejrzewanych z uwagi na informacje zdobywane operacyjnie. Obowiązkiem procesowym oskarżyciela publicznego było natomiast zaprezentowanie stanowczych dowodów potwierdzających zarzuty, a nie informacji o sposobie gromadzenia dowodów, czy niezweryfikowanych procesowo podejrzeń. Z tych powodów zarzut naruszenia wskazanych przepisów proceduralnych nie znalazł potwierdzenia w konfrontacji z rzeczywistym przebiegiem postępowania w niniejszej sprawie i nie zasługiwał na uwzględnienie. Nie można było również zgodzić się z zarzutem braku odniesienia się w uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia do niekorzystnych dla oskarżonych fragmentów zeznań świadków K. B. , K. R. i K. S. . Jak już wskazano przy omawianiu zarzutu niewłaściwej oceny dowodów, sąd meriti analizował i krytycznie odniósł się do tych dowodów. Nie uczynił tego w sposób satysfakcjonujący oskarżyciela publicznego oraz w pełni przejrzysty i wyczerpujący, jednakże zaprezentowana w pisemnym uzasadnieniu ocena rzeczonych dowodów była wystarczająca dla stwierdzenia, dlaczego sąd orzekający nie oparł swych ustaleń właśnie na tych dowodach dając wiarę dowodom przeciwnym. Należy zgodzić się z sądem I instancji, który wydał zaskarżony wyrok, że dowody przedstawione przez oskarżyciela publicznego na poparcie tez zawartych w akcie oskarżenia okazały się niewystarczające dla udowodnienia oskarżonym, że dopuścili się zarzucanego im czynu i nie doprowadziły do obalenia domniemania ich niewinności. W tym zakresie sad meriti nie dopuścił się błędu w ustaleniach faktycznych, co wynika z wszystkich przedstawionych wyżej rozważań, a zatem nie można było zaakceptować także ostatniego z zarzutów zawartych w apelacji. W instancji odwoławczej nie stwierdzono więc, aby Sąd Okręgowy dokonał nieuprawnionej oceny dowodów, aby poczynił na ich podstawie błędne ustalenia faktyczne, czy też postępowanie przed sądem I instancji obarczone było uchybianiami proceduralnymi wpływającymi na treść zaskarżonego wyroku, a także, aby możliwe było uzupełnienie postępowania dowodowego o dalsze dowody mogące mieć istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia. Z tych względów Sądowi Apelacyjnemu nie pozostało nic innego, jak tylko utrzymanie w mocy kwestionowanego orzeczenia. O kosztach procesu za postępowanie odwoławcze orzeczono zgodnie z przepisem art. 636 § 1 k.p.k.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.