Sygn. akt IIK 176/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 08 października 2015 roku Sąd Rejonowy w Lęborku II Wydział Karny w składzie: Przewodniczący SSR Ryszard Kurowski Protokolant st. sekr. sąd. Jolanta Frąckowiak – Loda w obecności Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Lęborku H. W. po rozpoznaniu dnia 02 czerwca 2015 roku i 29 września 2015 roku sprawy karnej M. S. ( S. ) urodzonego (...) w C. syna Z. i K. z domu B. oskarżonego o to, że: w dniu 17 lutego 2015 roku w miejscowości (...) /3 w mieszkaniu S. T. wykorzystując jego chwilową nieobecność, z baraku w pokoju dokonał kradzieży pieniędzy w kwocie 4.700 zł. czym działał na szkodę S. T. , tj. o czyn z art. 278 § 1 k.k.
- uniewinnia oskarżonego M. S. od popełnienia zarzucanego mu czynu.
- na mocy art. 632 pkt 2 k.p.k. kosztami postępowania w sprawie obciąża Skarb Państwa. Sygn. akt. IIK 176/15 UZASADNIENIE Sąd ustalił następujący stan faktyczny: W dniu 17 lutego 2015 roku M. S. przebywał w m. C. u swojego znajomego S. T. , któremu od godzin porannych do godzin popołudniowych pomagał w rąbaniu drewna na opał. W trakcie tej pracy wymienieni w szopie spożywali alkohol, m.in. pół litra wódki, podobnie jak i po jej zakończeniu w mieszkaniu od około godz. 13.30 do 15.00-15.
- kolejne pół litra, tj. do czasu kiedy to M. S. opuścił mieszkanie S. T. z zamiarem udania się do swojego miejsca zamieszkania do miejscowości K. . Przed opuszczeniem mieszkania S. T. pożyczył mu, na jego prośbę, pieniądze w kwocie 300-złotych, przekazując mu
- banknoty o nominale po 100-złotych. Wymieniony w dniu 16 lutego 2015 roku wziął bowiem pożyczkę z (...) Banku S.A. z siedzibą we W. w kwocie 5.000-złotych. M. S. po wyjściu z mieszkania S. T. udał się do pobliskiego sklepu, należącego do W. B. i zakupił w nim za pożyczone od S. T. pieniądze, m.in. wódkę, papierosy oraz artykuły spożywcze za kwotę co najmniej 150-złotych, po czym z tymi zakupami udał się do K. . W dniu 18 lutego br. wymieniony będąc ponownie w C. , w tym samym sklepie zakupił 4 piwa oraz butelkę wina płacąc za to łączną kwotę co najmniej 22-złotych, i wypił je wspólnie ze S. T. w jego mieszkaniu, a następnie jeszcze tego samego dnia, ale już w miejscu swojego zamieszkania w K. , w sklepie prowadzonym przez syna Z. J. , zakupił kolejne piwa za łączną kwotę co najmniej 40 – złotych. W dniu 19 lutego 2015 roku M. S. w godzinach południowych udał się do R. J.
(1), który w K. prowadzi punkt sprzedaży gazu i za kwotę 55-złotych zakupił u niego butlę z gazem. Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie : wyjaśnień oskarżonego (k. 74v-75), jak i częściowo zeznań S. T. ( k. 75v-76, k.3 i k. 102-102v) oraz zeznań R. J.
(1)( k. 76-76v i 13v), Z. J. ( k. 76v-77 i k. 15v) i W. B. ( k. 77-77v i k. 16v), a także na podstawie pozostałego materiału dowodowego ujawnionego podczas rozprawy, zawnioskowanego do odczytania w akcie oskarżenia – k. 42, poz. 1-9. Oskarżony M. S. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i potwierdził jedynie to, że w dniu 17 lutego 2015 roku przebywał w towarzystwie pokrzywdzonego S. T. w miejscu jego zamieszkania w C. , że pomagał mu rąbać drewno na opał, i że wspólnie spożyli w tym czasie co najmniej 1 litr wódki, jak i to, że wymieniony pożyczył mu 300-złotych. Niemniej, jak wyjaśnił nie wiedział nic o tym ile pieniędzy ma w domu pokrzywdzony, ani skąd je brał zanim mu pożyczył te 300-złotych. Potwierdził też, że kiedy pokrzywdzony wychodził do pokoju po pieniądze dla niego, to on siedział w kuchni, gdzie razem jedli i spożywali alkohol. Następnie wychodził napalić w piecu, a jak wrócił po kilku minutach, to dopili wódkę i on wyszedł z jego mieszkania. Kiedy wychodził od pokrzywdzonego, to był on „na chodzie”, i na pewno nie spał kiedy on od niego wychodził. Następnie podał, że kiedy na drugi dzień pojechał do C. , to pokrzywdzony pytał go przez telefon ile pieniędzy mu pożyczył poprzedniego dnia, jak i mówił mu, że nie ma pieniędzy, i nie wie czy gdzieś je schował czy wyniósł, i że nie może ich znaleźć. Ale nie mówił mu ile pieniędzy mu brakuje. W tym dniu spotkali się w mieszkaniu pokrzywdzonego i ten przy nim przeszukał cichy z szafy, i mówił że tam miał pieniądze. Następnie wypili pół litra wódki i on mu zostawił resztę ze swoich zakupów w tym dniu w kwocie 13-złotych. Jednoznacznie oskarżony ponownie zaprzeczył by okradł S. T. , jak i by wiedział ile ma on pieniędzy, i skąd je wyjmował dzień wcześniej, kiedy mu pożyczał te 300-złotych. Z tego miejsca gdzie siedział w kuchni nie mógł widzieć pokrzywdzonego w pokoju. Jak wyjaśnił, nadal utrzymują stosunki i wspólnie spożywają alkohol jak się spotkają (k. 74v-75). Potwierdził, że wcześniej też wiele razy bywał u pokrzywdzonego, niemniej nie zwracał uwagi na to, gdzie on przechowuje klucze od barku. Zaprzeczył by on otwierał kluczem od szafy ten barek i zabrał stamtąd te pieniądze. Według oskarżonego pokrzywdzony nie wie gdzie położył pieniądze, i jak wyjaśnił, „one tam gdzieś leżą i się śmieją”(k. 76). Sąd zważył, co następuje: W ocenie Sądu wyjaśnienia oskarżonego M. S. , w których nie przyznaje się on do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa, zasługują na wiarę, gdyż w niniejszej sprawie brak jest jakichkolwiek bezpośrednich dowodów na jego sprawstwo. Wprawdzie pokrzywdzony S. T. zgłosił fakt popełnienia przez oskarżonego tej kradzieży, niemniej jego zeznania niczym nie zostały poparte, a i on sam do końca nie wiedział co z tymi pieniędzmi zrobił, czy je przeniósł w inne miejsce, a jeżeli tak to nie wiedział gdzie, i nie był pewien czy rzeczywiście mógł mu je zabrać oskarżony, bo kiedy następnego dnia odwiedził go i razem spożywali alkohol przysięgał, że tego nie zrobił. W ocenie Sądu zeznania te, jak i zeznania innych osób przesłuchanych w sprawie także budzą wiele zastrzeżeń, i nasuwają wiele nie dających się usunąć wątpliwości, Podnieść należy, że podczas pierwszych przesłuchań w toku dochodzenia, jak i przede wszystkim przez Sądem, zarówno pokrzywdzony S. T. , jak i świadkowie R. J.
(1), W. B. czy Z. J. , nie potrafili wskazać żadnych okoliczności, które mogłyby wskazywać na to, że oskarżony po dniu 17 lutego br. dysponował jakąkolwiek „znaczącą” kwotą pieniędzy, a tym samym że mógłby on dokonać kradzieży tych pieniędzy. Pokrzywdzony S. T. składając w dniu 19 lutego br. zawiadomienie o przestępstwie i jednocześnie zeznając w tej sprawie podawał, że dopiero po skończonej pracy weszli z oskarżonym do jego mieszkania by zjeść obiad, i że dopiero tam, po spożyciu kolejnej „półlitrówki” zwrócił się on do niego z prośbą o pożyczenie mu 300-złotych. Czyli oskarżony wcześniej nie miał żadnej sposobności pod jego nieobecność być w jego mieszkaniu. Następnie podał, że on po pieniądze wyszedł do pokoju, zostawiając w sąsiednim pomieszczeniu oskarżonego, po czym odliczył z leżącej w barku na saszetce sumy te 300-złotych, zamknął barek chowając klucz do kieszeni spodni i wrócił do kuchni i tam dał S. te pieniądze, po czym sam wyszedł na chwilę z mieszkania by podłożyć do pieca. Nie było go – jak zeznał - około 5 minut, niemniej jak wrócił, to oskarżony nadal siedział w kuchni, a następnie wstał i pojechał do domu (k. 3). Co prawda pokrzywdzony zeznał, że oskarżony mógł widzieć moment, jak on wyjmuje pieniądze z barku z tego miejsca gdzie siedział, gdyż nie ma on drzwi z kuchni do pokoju, to składając zeznanie przez Sądem nie był już tego pewien, jak i tego czy oskarżony był sam w jego mieszkaniu tylko wtedy kiedy on wychodził podłożyć do pieca, czy też i wcześniej, jak i czy barek ten zamykał na klucz i klucz zabrał ze sobą, czy też nie. Z jego zeznań złożonych na rozprawie wynikało bowiem, że kiedy wypili alkohol w czasie rąbania drewna przed obiadem, a następnie udali się do mieszkania, to jednak było tak, że on poszedł do sklepu kupić kolejną „połówkę”, a oskarżony w tym czasie został w mieszkaniu i podgrzewał obiad w kuchni ( vide zdanie wers 8-9 od góry – k. 75v). Pokrzywdzony nie był też pewien tego czy zamknął barek na klucz i zabrał ten klucz z sobą czy nie, bo zeznał w tej kwestii, cyt. „niepotrzebnie zostawiłem klucz w barku”, i ponownie, cyt. „ ja zamknąłem barek tylko zostawiłem klucz w barku, a zawsze miałem go przy sobie w spodniach i na drugi dzień go nie miałem w spodniach tylko był w barku w drzwiczkach”(vide zdania podkreślone na k. 75v). I co prawda świadek T. po odczytaniu mu fragmentu zeznań z k. 3 podtrzymał ich treść, to niemniej podczas kolejnego uzupełniającego przesłuchania go na rozprawie nadal nie był tego pewien i stwierdził, że wszystko mu „się pokręciło”, jak i że nie wie kto w końcu mógł mu zabrać te pieniądze, bo oskarżony od początku przysięgał mu, że to nie on. Pokrzywdzony potwierdził też, że nadal utrzymują z sobą kontakty, i że rzeczywiście już po zgłoszeniu przez niego kradzieży odwiedził go i spożywali wspólnie u niego w C. alkohol (k. 75v). Ponadto pokrzywdzony, w przeciwieństwie do tego co twierdził wcześniej, zeznał, że nie wie czy oskarżony siedząc w kuchni miał możliwość widzieć to co on robi w pokoju, czy też nie „bo tam jest taki murek” – k. 102. Zdaniem Sądu zeznania pokrzywdzonego S. T. są chwiejne i korespondują w zasadniczych kwestiach z wyjaśnieniami M. S. , potwierdzają jego wersję o tym, jak wyglądało ich spotkanie w dniu 17 lutego br., i jak się zakończyło. Zeznania te nie mogą zatem stanowić jakiejkolwiek podstawy do ustalenia w jakich okolicznościach, i przez kogo ( jeżeli w ogóle do tego doszło w tym dniu ) został okradziony z pieniędzy. Wymieniony nie miał od początku pewności czy pieniądze mu skradziono, czy też je zgubił lub schował w innym miejscu, o czym świadczą jego „poszukiwania” tych pieniędzy na własną rękę, jak i sprawcy, a następnie złożenie dopiero po dwóch dniach, już po kolejnym spotkaniu z oskarżonym, zawiadomienia o przestępstwie. Oskarżyciel publiczny nie przedstawił w tej sprawie jakichkolwiek przekonywujących dowodów, które mogłyby potwierdzać sprawstwo oskarżonego. Ponadto na miejscu zdarzenia nie zostały przeprowadzone chociażby oględziny, jak i nie zabezpieczono jakichkolwiek śladów (brak, m.in. poszukiwania i zabezpieczenia śladów linii papilarnych czy śladów zapachowych z barku i z samego pokoju), które mogłyby potwierdzić to, czy oskarżony przebywał w tym pomieszczeniu i czy miał dostęp do miejsca, gdzie pokrzywdzony przechowywał pieniądze. Nie zabezpieczono nawet w sposób dostateczny śladów biologicznych i nie wykorzystano ich w toku dochodzenia, zanim przedstawiono zarzut oskarżonemu. Oskarżenie o popełnienie przestępstwa przez M. S. oparto jedynie na „spostrzeżeniach” funkcjonariusza policji zawartych w notatce służbowej (k. 17) oraz na tzw. „dokumentacji” fotograficznej, jak i na „spostrzeżeniach i uwagach” o osobie oskarżonego (i jego możliwościach finansowych) przekazywanych przez świadków. I tak, przesłuchana w dniu 20 lutego 2015 roku charakterze świadka W. B. , właścicielka sklepu w m. C. , zeznała, że oskarżony w dniu 17 lutego 2015 roku w godzinach popołudniowych zrobił u niej zakupy, m.in. zakupił wódkę i artykuły spożywcze oraz karmę dla psa oraz kartę do telefonu za kwotę co najmniej 150 złotych, jak i że ponownie tego samego dnia kupił piwo za kwotę co najmniej 22 złotych (k. 16v) i zeznania te podtrzymała w całości na rozprawie (k. 77-77v). Z kolei świadek Z. J. przesłuchana w dniu 20 lutego br. od pierwszego zdania podała, że oskarżony jest osobą bezrobotną, „i nigdy nie ma pieniędzy”, ale w dniu 18 lutego 2015 roku przyszedł do sklepu w K. należącego do jej syna i ona mu sprzedała dwukrotnie towar za kwoty po 40-złotych, za który płacił dwukrotnie banknotami 100-złotowymi. Kolejny raz przyszedł w dniu 19 lutego br. i zrobił zakupy za kwotę około 50-złotych (k. 15v). Świadek J. na rozprawie nie podtrzymała treści tych zeznań i zeznała, że oskarżony przed tym przesłuchaniem jej przez policję był u niej dwukrotnie w sklepie, i że kupował coś za 12 czy 20-złotych, płacąc banknotem 100-złotowym (k. 76v), a nie jak miała zeznać na policji, że dwukrotnie zakupy zrobił na kwoty po 40-złotych, i ponownie w dniu 19 lutego br. za 50-złotych. Jak wynikało z tych zeznań, świadek nie czytała tego co zapisał do protokołu policjant, ale – jak stwierdziła - kazała mu coś sprostować czy wykreślić (k. 77), i rzeczywiście w protokole tym skreślono wyraz „bombonierki” (k. 15v). Kolejny świadek, tj. R. J.
(2)w toku postępowania przygotowawczego zeznał, że oskarżony w dniu 19 lutego 2015 roku około godz. 13-tej przyszedł do niego i zakupił butlę z gazem za kwotę 55-złotych, i że oprócz tej odliczonej gotówki miał jeszcze w ręku banknot 100-złotowy. Ponadto pytał o jego ojca, i że chciałby wynająć samochód „bo musi wydać 500 zł” (k. 13v). Zeznań tych świadek na rozprawie nie podtrzymał i zeznał, że oskarżony płacąc mu za butlę z gazem miał odliczoną kwotę 55-złotych i nie dawał mu żadnego banknotu większego nominału (k. 76). Następnie po odczytaniu zeznań z dochodzenia podał, że sprzedał oskarżonemu gaz za 55-złotych, i że miał jeszcze w ręku banknot 100-złotowy, niemniej nic nie mówił mu o tym, że „musi wydać 500-złotych”, i on nie wie skąd to się wzięło i dlaczego tak zostało to zapisane do protokołu, a następnie dodał, że miał w przeszłości wypadek, i że ma kłopoty z pamięcią (k. 76v). Zdaniem Sądu zeznania wszystkich wymienionych powyżej świadków nie mogą zasługiwać na wiarę w takim zakresie, jak to zostało ujęte w protokołach ich przesłuchania przez policję. Są to bowiem zeznania oparte – jak to Sąd już wcześniej podkreślił – jedynie na dowolnych spostrzeżeniach i wnioskach co do osoby oskarżonego, wynikające ze sposobu zadawania pytań przez przesłuchującego policjanta, który szukał potwierdzenia na to, że oskarżony mógł dysponować gotówką powyżej 300-zlotych jakie pożyczył mu pokrzywdzony S. T. . Świadczy o tym chociażby, również wskazywany wcześniej przez Sąd, fragment zeznań Z. J. , która od razu „scharakteryzowała” oskarżonego jako osobę, która nigdy nie posiadała większej gotówki. Zeznania świadków Z. J. , W. B. i R. J.
(1)stanowić mogą co najwyżej poszlakę, która jednakże w świetle całego zgromadzonego materiału dowodowego, jak i doświadczenia życiowego oraz zasad logicznego rozumowania, w połączeniu z chwiejnymi i niekonsekwentnymi zeznaniami samego pokrzywdzonego S. T. , nie mogły i nie mogą mieć większego znaczenia dla przypisania oskarżonemu popełnienia przestępstwa w nin. sprawie. Wystarczy bowiem prześledzić zeznania w/w świadków by ustalić, że oskarżony M. S. w dniu 17 lutego 2015 roku dysponował jedynie kwotą 300-złotych w postaci 3. banknotów o nominale po 100-złotych każdy, i w tym samym dniu, jak wynika z zeznań W. B. , jeszcze w C. wydał w jej sklepie z tej kwoty co najmniej 177-złotych. Czyli po tych zakupach zostało mu jeszcze do wydania w dniach następnych co najmniej 128-złotych. Oskarżony następnie w dniu 18 lutego br., jak wynika to z zeznań Z. J. złożonych na rozprawie, zrobił w sklepie należącym do jej syna zakupy za kwotę co najmniej 40-złotych. Czyli po tych kolejnych zakupach pozostało mu co najmniej 108-złotych na kolejne zakupy, m.in. w dniu 19 lutego butli z gazem od świadka R. J.
(1). Za butlę z gazem, jak wynika z zeznań wspomnianego świadka J. , zapłacił mu w dniu 19 lutego br. odliczoną kwotę 55-złotych. Tym samym po tej transakcji zostało mu jeszcze do wydania co najmniej 53-złote, i za tyle chciał wynająć samochód od ojca świadka by pojechać i rzekomo wydać 500-złotych. Niemniej z tego stwierdzenia świadek J. na rozprawie się wycofał i wyjaśnił dlaczego. Takie więc takie to poszlaki miały świadczyć, zdaniem oskarżenia, że oskarżony M. S. dokonał w dniu 17 lutego 2015 roku kradzieży na szkodę S. T. pieniędzy w kwocie co najmniej 4.700-złotych, mimo że żadna z przesłuchanych osób takiej kwoty u niego w dniach od 17 do 19 lutego br. włącznie nie widziała. Ponadto nie ujawniono jakiejkolwiek gotówki w miejscu zamieszkania oskarżonego w K. podczas przeszukania w dniu jego zatrzymania, tj. w dniu 19 lutego br. (k. 10-11). Mając powyższe na uwadze, stwierdzić należy, że w niniejszej sprawie jednymi dowodami na rzekomą winę oskarżonego były „przypuszczenia i wnioski” wysnuwane przez prowadzących postępowanie przygotowawcze ze „spostrzeżeń i uwag” podnoszonych pod adresem oskarżonego przez świadków, bez ich poparcia innymi niepodważalnymi dowodami, i nie potwierdziły tego oskarżenia, a wręcz przeciwnie, obaliły to oskarżenie podjęte na etapie postępowania jurysdykcyjnego czynności przez Sąd, m.in. opinia kryminalistyczna z zakresu genetyki sądowej wykonana przez Laboratorium Kryminalistyczne KWP w G. z dnia 12 sierpnia br. (k. 86-90). Wnioski z tej opinii potwierdzają wcześniejsze stanowisko Sądu o tym, że czynności wykonane na miejscu zdarzenia były pobieżne, a pobrany materiał biologiczny w konsekwencji nie nadawał się do badań, tym bardziej, że jak wynika z zeznań pokrzywdzonego złożonych na rozprawie, zabezpieczono u niego jedynie jeden z kluczy, a dysponował on dwoma takimi przedmiotami, i nie wiadomo którym sprawca mógłby się w dniu zdarzenia posłużyć. Gdyby zatem te pierwsze i najważniejsze czynności na miejscu zdarzenia zostały przeprowadzone profesjonalnie, i dowody takie jak badania DNA przeprowadzono zanim przedstawiono zarzut oskarżonemu, to być może poszlaki na sprawstwo oskarżonego czy innej osoby ułożyłyby się w jakąś logiczną całość i pozwoliły na usunięcie wątpliwości o jakich jest mowa w art. 5 k.p.k. W świetle zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego należało uznać, iż wina oskarżonego nie została przez oskarżyciela publicznego udowodniona i w sprawie ujawniły się wątpliwości, których nie dało się usunąć w postępowaniu przed Sądem. Dlatego też Sąd, stosownie do treści § 2 cyt. powyżej przepisu uniewinnił M. S. od popełnienia przypisanego mu aktem oskarżenia czynu. O kosztach postępowania Sąd orzekł stosownie do treści art. 632 pkt 2 k.p.k. , obciążając nimi Skarb Państwa.