← Polska

Sad powszechny, IV Ka 114/16

Sygn. akt IV Ka 114 / 16 UZASADNIENIE Co do apelacji oskarżonych – Sąd Okręgowy podzielił ich argumentację negującą prawidłowość poczynionych przez sąd I instancji ustaleń co przebiegu zdarzenia, w związku z którym sformułowane zostały przeciw nim zarzuty, a ściślej ustaleń co do tego, jakie czynności sprawcze podjęli wobec pokrzywdzonego, z jakim zamiarem oraz z jakimi następstwami. Zasadnie nie uszło uwadze sądowi I instancji, iż M. B. , opisując zajście, przerysowywał jego przebieg i podawał nieprawdę o stopniu zastosowanej względem niego przemocy. Konsekwencją tego było krytyczne odniesienie się przez sąd do tych relacji pokrzywdzonego, w których podnosił, że pobicie go miało zostać zapoczątkowane zadaniem szeregu silnych uderzeń pięścią w twarz i brzuch przez R. B. . Prawidłowym był wniosek, iż „ pokrzywdzony zmyślił te początkowe uderzenia by wzmocnić dramatyzm zdarzenia, które tak dramatyczne ( intensywne ) nie było ” ( str. 2 uzasadnienia wyroku ). Było to sygnałem, że M. B. ma skłonność do wyolbrzymiania doznanych krzywd oraz przerysowywania intensywności użytej względem niego przemocy. W ocenie sądu odwoławczego, dotyczy to nie tylko tej części zeznań, która traktuje o zadawaniu mu ciosów pięścią w twarz i w brzuch w początkowej fazie zajścia. I tak sąd odwoławczy nie znalazł dostatecznej podstawy do tego, by przypisać oskarżonym, iż kłuli go w stopę. Wątpliwości związane z tym urazem sygnalizował już biegły R. K. podnosząc, iż „ ukłucia ostrym przedmiotem w podeszwę śródstopia są bolesne ( np. podczas nadepnięcia na coś wypukłego, lub kłującego i pacjenci odczuwają to natychmiast – wątpię więc, iż pokrzywdzony od razu nie poczułby wbicia gwoździa w stopę ” ( k. 94 ). Swój sceptycyzm biegły odnosił do tych zeznań M. B. ( k. 47 odwrót – 48, k. 48 odwrót ), w których pokrzywdzony podnosił: „ Ja nic nie poczułem, żeby mi cokolwiek zrobił w nogę, dopiero na prześwietleniu pielęgniarka zauważyła ranę na stopie. (…) Ja jeszcze 9.02.2015 byłem w szpitalu na izbie przyjęć na R. gdzie miałem wykonane RTG kości udowej i w tedy pielęgniarka powiedziała mi co ma Pan taką zakrwawioną skarpetę. Okazało się, że po zdjęciu skarpety mam ślad ukłucia ”. Co prawda pokrzywdzony w innych zeznaniach ( k. 3, k. 181 ) zastrzegał, że ból związany z ukłuciem w stopę poczuł od razu, tym niemniej odczytanie przywołanych wyżej fragmentów zeznań powodów wyłaniających się odmienności nie wyjaśniło. Pokrzywdzony popadł tu w trudną do wyjaśnienia sprzeczność, która jeszcze silniej osłabia jego wiarygodność. Jednak nawet, gdyby na chwilę założyć, że tego rodzaju rana na stopie M. B. w czasie zdarzenia rzeczywiście powstała i od razu rzucała się w oczy osobom udzielającym mu pomocy medycznej ( wobec broczenia z niej krwi ), to trudno zrozumieć, dlaczego nie została ona ujęta w wystawionej karcie informacyjnej z przebiegu hospitalizacji, w której mowa jest tylko o stwierdzeniu powierzchownych stłuczeniach głowy, klatki piersiowej oraz uda lewego ( k. 8 ). Okoliczność ta, w zestawieniu z wątpliwościami płynącymi z opinii biegłego R. K. , jak i przytomnie zauważoną przez sąd I instancji tendencją pokrzywdzonego do kłamstwa w celu wyolbrzymiania doznanych krzywd, powoduje, że zeznania pokrzywdzonego także w tej części, w jakiej odnoszą się do czasu i okoliczności powstania rany kłutej stopy, nie mogą stanowić wystarczającej podstawy dowodowej, aby obrażenie to przypisać oskarżonym. Te same względy spowodowały, iż sąd odwoławczy nie dał wiary M. B. , jakoby po narzuceniu kołdry był przez R. B. bity pięściami z dużą siłą i częstotliwością. Z opinii R. K. zdaje się wynikać ( por. pkt 5 opinii – k. 94 ), że nawet gdyby przyjąć, że narzucona na pokrzywdzonego kołdra amortyzowała tego rodzaju ciosy, to i tak „ (…) te obrażenia, które obiektywnie były widoczne na ciele M. B. (…) nie wskazują na jego intensywne pobicie ”, lecz raczej stanowiły następstwo „ przytrzymywania lub szarpania ” . Biegłego dziwiło zwłaszcza, że przy tego rodzaju przemocy, jaka wyłaniała się z zeznań pokrzywdzonego, nie było śladów urazu na skroni oraz na dziąśle w miejscu po utraconym sztucznym zębie. W konsekwencji – ustalenia przyjęte przy wyrokowaniu przez Sąd Okręgowy zakładają, że oskarżeni jedynie obezwładnili M. B. poprzez narzucenie na niego kołdry, a następnie przyciskali go ciałem do łóżka oraz go szarpali, powodując wyłącznie obrażenia ujęte w wyroku odwoławczym. Z ich zakresu wyeliminowano „ wybicie sztucznego zęba dolnego prawego 3- ”. Przepis art. 157 § 2 kk traktuje wyłącznie o naruszeniu czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia. W pierwszym przypadku wchodzą w grę takie urazy, którym towarzyszy przerwanie ciągłości tkanek, polegające na zewnętrznym zranieniu lub obrażeniach wewnętrznych, sięgających w głąb ciała ( złamania kości, uszkodzenia narządów, itp. ). Wspomniany ząb był tylko swoistą protezą, która nie była zintegrowana z ciałem oskarżonego na tyle, by jego utrata powodowała zmiany w tkance dziąsła ( por. opinia biegłego R. K. ). Nie ma też podstaw do wnioskowania, że jego usunięcie prowadziło do zakłócenia jakiejkolwiek funkcji czynnościowej organizmu pokrzywdzonego. Opisane wyżej zmiany z zakresu ustaleń faktycznych doprowadziły do zmodyfikowania kwalifikacji prawnej przypisanego oskarżonym czynu ( z art. 158 § 1 kk na art. 157 § 2 kk ). Kwalifikacja przyjęta przez sąd I instancji oparta była na założeniu, że „ przebieg zdarzenia i doznane obrażenia spowodowały zagrożenie dla pokrzywdzonego w postaci wystąpienia skutków z art. 157 § 1 kk ” ( por. uzasadnienie wyroku – k. 212 ). Jako podstawę dowodową dla tego ustalenia Sąd Rejonowy przywołał opinię biegłego R. K. . Biegły co prawda rzeczywiście podnosił w swojej opinii, że „ przedmiotowe zdarzenie i doznane w nim obrażenia spowodowały zagrożenie dla zdrowia pokrzywdzonego w postaci możliwości wystąpienia skutków z art. 157 § 1 kk ”. Tyle tylko, że biegły wniosek ów opatrywał istotnym zastrzeżeniem – wniosek taki wchodzi w grę tylko wówczas, jeśli za prawdziwe przyjmować zeznania pokrzywdzonego o takim sposobie i intensywności pobicia, jakie wynikały z jego relacji. Jeśli jednak depozycje M. B. sąd odwoławczy za wiarygodne potraktował w tej jedynie części, która traktowała o narzuceniu na niego kołdry, a następnie przyciskaniu go do łóżka oraz szarpaniu, to wniosek ów się zdezaktualizował. Przy tego rodzaju ustaleniach na bezpośrednie niebezpieczeństwo nie było narażone życie M. B. , nie zachodziło też niebezpieczeństwo narażenia go na skutki, o jakich stanowią przepisy art. 156 § 1 kk oraz art. 157 § 1 kk . Po wtóre, ustalenia poczynione przez sąd odwoławczy wykluczają, by zamiarem oskarżonych było narażenie pokrzywdzonego na któreś z tych następstw. Gdyby było inaczej, pokrzywdzony od razu otrzymałby uderzenia kierowane bezpośrednio na jego ciało, a oskarżeni nie przedsiębraliby zabiegów mających na celu ochronę jego ciała ( kołdra hamowałaby wszak impet uderzeń i niwelowała ich potencjalne skutki ). Sąd odwoławczy przyjął w konsekwencji, że oskarżeni działali z chęci naruszenia nietykalności cielesnej oskarżonego. Zdaniem tego sądu przewidywali, że wobec przyjęcia obronnej postawy pokrzywdzonego, szarpanina i dociskanie go siłą do łóżka może wywołać skutki w postaci powierzchownych urazów tego typu, jak te opisane w wyroku sądu odwoławczego i na taką ewentualność się godzili. Są to normalne, typowe skutki użycia tego rodzaju przemocy w takich okolicznościach. Obaj oskarżeni mają dostateczne zasoby wiedzy, możliwości intelektualne i doświadczenie życiowe, by uświadamiać sobie nieuchronność tego rodzaju następstw. Jeśli na takie „ przedsięwzięcie ” się zamierzyli i je realizowali, to działali z obojętnością, czy tego rodzaju następstwa zaistnieją. Sąd odwoławczy przyjął, iż jakkolwiek zachowanie oskarżonych wyczerpało znamiona występku z art. 157 § 2 kk , to jednak przypisany im czyn zawiera na tyle minimalny stopień społecznej szkodliwości, by nie traktować go jako przestępstwa. Nacisk położyć należy na okoliczności popełnienia tego czynu, a zwłaszcza na motywację oskarżonych. Ich czyn był reakcją na krzywdy, jakie M. B. miał wyrządzić ich siostrze. Działali z zamiarem ewentualnym. Przemoc miała niewielkie natężenie, a oskarżeni, narzucając na pokrzywdzonego kołdrę, chcieli zminimalizować skutki tej przemocy. Również ocena czynu z punktu widzenia rodzaju naruszonego dobra i rozmiarów wyrządzonej szkody nie wymyka się poza znikomą społeczną szkodliwość. Jego następstwem były bowiem nieliczne, drobne i powierzchowne naruszenia tkanek powłoki skórnej, które nie są dolegliwe ani jeśli chodzi o codzienne funkcjonowanie, ani jeśli chodzi o natężenie bólu. W sytuacji, gdy sąd odwoławczy umorzył postępowanie karne wobec obydwu oskarżonych wobec znikomej społecznej szkodliwości ich czynu, rozpoznanie zarzutu pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego o rażącej niewspółmierności kary i nawiązki, jak i wyprowadzonego przez niego wniosku odwoławczego o podwyższenie ich rozmiaru uznać należało za bezprzedmiotowe w rozumieniu art. 436 kpk . Uznając, iż umorzenie postępowania karnego oparte było na ustaleniu, iż oskarżeni dopuścili się czynu formalnie wyczerpującego znamiona art. 157 § 2 kk , został na nich nałożony częściowy obowiązek zwrotu poniesionych w sprawie wydatków. Mając na względzie, że oskarżyciel posiłkowy jest osobą pozbawioną majątku i bieżących dochodów w związku z tymczasowym aresztowaniem, został on zwolniony z kosztów sądowych.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.