Sygn. akt IIK 599/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 20 kwietnia 2016 r. Sąd Rejonowy w Skierniewicach II Wydział Karny w składzie: Przewodniczący: SSR Katarzyna Wielichowska-Opalska Protokolant: Katarzyna Szóstak, Krzysztof Nowakowski, Andżelika Pruk z udziałem prokuratora: Kamila Bednarka, Marzeny Jabłońskiej, Anny Kuziemskiej-Wawrzko po rozpoznaniu na rozprawie w dniach: 15 lutego 2016 r., 17 marca 2016 r., 20 kwietnia 2016 r. sprawy: P. K. , syna J. i T. z domu K. , urodzonego (...) w S. , oskarżonego o to, że: w dniu 7 września 2015 r. w S. na ul. (...) na drodze publicznej prowadził samochód osobowy marki F. (...) nr rej. (...) nie stosując się do decyzji Prezydenta Miasta S. z dnia 26 marca 2004 r. orzekającej cofnięcie uprawnień do kierowania pojazdami kategorii B z powodu przekroczenia limitu punktów karnych uzyskanych za wielokrotne naruszenia przepisów ruchu drogowego, tj. o czyn z art. 180a k.k.
- uznaje P. K. za winnego popełnienia zarzuconego mu czynu, którym wyczerpał znamiona art. 180a k.k. i za to na podstawie art. 180a k.k. w zw. z art. 34 § 1, § 1a pkt 1 k.k. i art. 35 § 1 k.k. wymierza mu karę 6 (sześciu) miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 (dwudziestu) godzin w stosunku miesięcznym;
- zasądza od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa kwotę 220 zł (dwustu dwudziestu złotych) tytułem kosztów sądowych, w tym kwotę 120 zł (stu dwudziestu złotych) tytułem opłaty. Sygn. akt II K 599/15 UZASADNIENIE W dniu 7 września 2015 roku funkcjonariusze Policji Arkadiusz Gajek i Monika Krzesak pełnili służbę w patrolu zmotoryzowanym na terenie S. . Około godziny 10.40, jadąc ulicą (...) od strony Ł. i wjeżdżając na rondo dostrzegli wjeżdżający również na rondo od strony ulicy (...) samochód osobowy marki F. (...) koloru granatowego o nr rej. (...) , którego kierujący podczas jazdy rozmawiał przez telefon komórkowy, a nadto poruszał się bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Funkcjonariusze podjęli decyzję o zatrzymaniu kierowcy w związku z ujawnionymi wykroczeniami i dlatego postanowili przez jakiś czas jechać bezpośrednio za tym pojazdem, aż do czasu jego zatrzymania. W pojeździe marki F. (...) znajdowała się wówczas tylko jedna osoba, tj. kierowca, którym był oskarżony P. K. . Od czasu ujawnienia popełnienia przez oskarżonego wykroczeń do chwili jego zatrzymania na parkingu przed sklepem (...) funkcjonariusze Policji ani na chwilę nie utracili z oczu pojazd F. (...) (zeznania M. Krzesak, k. 23v-24 zb. C, k. 27; zeznania A. Gajka, k. 9v-10 zb. C., k. 28-30). Po dojechaniu na parking przed sklepem (...) oskarżony P. K. zatrzymał swój pojazd i nie wysiadając z niego w dalszym ciągu rozmawiał przez telefon komórkowy. Arkadiusz Gajek doszedł do oskarżonego i zażądał okazania dokumentów pojazdu. P. K. wręczył wówczas policjantowi dowód rejestracyjny, dowód uiszczenia opłaty OC oraz zaświadczenie o zameldowaniu. Widząc dokumenty oskarżonego Arkadiusz Gajek przypomniał sobie, iż kojarzy osobę oskarżonego z wcześniejszych interwencji policyjnych, w szczególności zaś z tego, że P. K. posiada cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami samochodowymi. Celem potwierdzenia swoich przypuszczeń Arkadiusz Gajek polecił oskarżonemu usiąść w policyjnym radiowozie, sam zaś sprawdził dane oskarżonego w policyjnej bazie danych (zeznania A. Gajka, k. 9v-10 zb. C., k. 28-30). Siedząc na tylnym siedzeniu policyjnego radiowozu oskarżony wykonywał szereg połączeń telefonicznych, podczas których powtarzał wielokrotnie do słuchawki, że to nie on kierował samochodem, lecz przyjechał z kierowcą (zeznania M. Krzesak, k. 24 zb. C w zw. z k. 27). Także wobec kontrolującego go Arkadiusza Gajka oskarżony zaprzeczał, iż kierował samochodem twierdząc jednocześnie, iż przyjechał z kierowcą na zakupy do sklepu (...) a aktualnie jedynie siedział w samochodzie i rozmawiał przez telefon ( zeznania A. Gajka, k. 9v zb. C w zw. z k. 29). W pewnej chwili do policyjnego radiowozu od strony sklepu (...) podszedł starszy mężczyzna, do którego oskarżony – podając mu jednocześnie kluczyki od samochodu - zwrócił się słowami „to ty kierowałeś autem, przyjechaliśmy razem na zakupy a oni chcą mi go odholować”. Po wylegitymowaniu mężczyzną tym okazał się ojciec oskarżonego, J. K. , który stwierdził, że to on przyjechał F. na parking przed sklepem (...) (zeznania A. Gajka, k. 9v zb. C, k. 29, zeznania M. Krzesak, k. 24 zb. C w zw. z k. 27). J. K. wydawał się wówczas zdenerwowany na syna (zeznania M. Krzesak, k. 24 zb. C w zw. z k. 27). P. K. odmówił złożenia podpisu na dokumentacji dotyczącej odholowania pojazdu twierdząc, że to nie on kierował autem ( zeznania A. Gajka, k. 10 zb. C w zw. z k. 29). Po skończonej interwencji P. K. wraz z ojcem udali się pieszo na parking przed sklepem (...) , a następnie wrócili stamtąd i wsiedli do zaparkowanego na parkingu przed sklepem (...) samochodu marki P. (...) o numerach rejestracyjnych (...) , po czym odjechali. Na miejscu dla kierowcy usiadł wówczas J. K. , zaś na przednim miejscu dla pasażera oskarżony P. K. . W samochodzie P. znajdowało się jedynie dwóch wskazanych wyżej mężczyzn ( zeznania A. Gajka, k. 10 zb. C, k. 29, zeznania M. Krzesak, k. 24 zb. C w zw. z k. 27). Po powrocie do komisariatu funkcjonariusz Arkadiusz Gajek dokonał przeglądu nagrań monitoringu ze skrzyżowania ulic (...) w S. , na którym ujawnił m. in. zjeżdżający z Wiaduktu około godz. 10.53 samochód marki P. (...) jasnego koloru. Arkadiusz Gajek sprawdził wówczas godzinę połączenia telefonicznego, jakie zainicjował do dyżurnego K. w S. po tym, jak do policyjnego radiowozu na parkingu sklepu (...) doszedł J. K. . Arkadiusz Gajek ustalił wówczas, że połączenie to miało miejsce około 2-3 minut po zarejestrowanej na monitoringu godzinie i minucie zjazdu samochodu marki P. (...) z ulicy (...) w S. ( zeznania J. G. , k. 10 zb. C, k. 29). Decyzją z dnia 26 marca 2004 roku Prezydent Miasta S. orzekł o cofnięciu w stosunku do P. K. uprawnień kategorii B do kierowania pojazdami, podając w uzasadnieniu, iż P. K. nie poddał się w wyznaczonym terminie sprawdzeniu kwalifikacji, na które skierowano go w dniu 17 lutego 2004 roku w związku z przekroczeniem limitu punktów karnych uzyskanych za wielokrotne naruszenia przepisów ruchu drogowego. W związku z tą decyzją w dniu 22 lipca 2014 roku zatrzymano oskarżonemu dokument prawa jazdy. W dniu 27 maja 2015 roku P. K. złożył wniosek o przywrócenie cofniętych uprawnień, lecz nie przystąpił do egzaminu kontrolnego sprawdzającego kwalifikacje i w związku z tym nie odebrał dokumentu prawa jazdy (decyzja, k. 6, pismo, k. 5). Oskarżony P. K. ma 40 lat, jest ojcem jednego dziecka w wieku 11 lat. Z zawodu jest murarzem-tynkarzem, obecnie jest bezrobotny, bez prawa do zasiłku. Nie posiada żadnego majątku. Nie był leczony psychiatrycznie, neurologicznie ani odwykowo (dane osobopoznawcze, k. 15, informacja o dochodach, k. 27). P. K. był wielokrotnie karany, w tym m. in. wyrokiem Sądu Rejonowego w S. z 25 września 2015 roku w sprawie o sygn. akt II K 380/15 za przestępstwo z art. 180a k.k. (dane o karalności, k. 8-11, k. 11-12 zb. A). Oskarżony P. K. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i wyjaśnił, że w dniu 7 września 2015 roku spotkał się z pewną znajomą w jej mieszkaniu celem omówienia warunków remontu pokoju. Po zakończeniu spotkania oskarżony poprosił znajomą, by podrzuciła go na parking przed sklepem (...) , a następnie zadzwonił do swojego ojca, by ten go odebrał. Po kilku minutach przyjechał na miejsce ojciec oskarżonego, który zostawił otwarty samochód i zabierając ze sobą kluczyki udał się do pobliskiego sklepu z zamiarem zrobienia zakupów. W tym czasie oskarżony skończył rozmowę ze swoją znajomą, włożył do samochodu laptopa i dokumenty dotyczące planowanego remontu i wówczas podjechał do niego patrol Policji, prosząc o dokumenty pojazdu. Oskarżony wyjaśnił, że spytał wówczas policjanta po co ma mu okazywać dokumenty pojazdu skoro to nie on jechał samochodem F. (...) , lecz jego ojciec, który udał się właśnie na zakupy. W tym czasie do radiowozu podszedł J. K. , któremu oskarżony wyjaśnił zaistniałą sytuację. Następnie samochód został odholowany, zaś oskarżony zatelefonował po swojego brata. Po kilku minutach na miejsce przyjechał D. K. , a następnie wszyscy trzej mężczyźni odjechali z parkingu przed sklepem (...) (wyjaśnienia oskarżonego, k. 16). Ustalając stan faktyczny Sąd oparł się w głównej mierze na zeznaniach funkcjonariuszy Policji – Arkadiusza Gajka i Moniki Krzesak, a także obiektywnych dowodach z dokumentów w postaci decyzji Prezydenta Miasta S. , danych o karalności, informacji o sytuacji majątkowej oskarżonego. W zasadniczej mierze zeznania obu funkcjonariuszy Policji są zbieżne i dotyczy to daty zdarzenia, okoliczności, w jakich doszło do interwencji Policji z udziałem oskarżonego, sposobu zachowania P. K. , a także pozostałych uczestników zdarzenia. Zeznania A. Gajka i M. Krzesak korelowały ze sobą w bardzo wysokim stopniu, a nadto ich cechą wspólną był fakt bardziej szczegółowej i wyczerpującej relacji złożonej w toku postępowania przygotowawczego (a zatem bezpośrednio po zdarzeniu objętym opisem aktu oskarżenia) aniżeli tej złożonej przed Sądem. Powyższe stanowi, zdaniem Sądu, naturalną konsekwencję zacierania się pewnych szczegółów zdarzenia w pamięci ludzkiej, a nadto świadczy o prawdomówności świadków i o tym, że nie starali się oni uzupełniać pewnych naturalnych luk w pamięci treścią jakichkolwiek domysłów czy uzupełnień nie znajdujących oparcia w rzeczywistym stanie rzeczy. Wskazać trzeba, że brak jest jakichkolwiek podstaw do tego, by posądzać dwoje funkcjonariuszy Policji o to, że ich zamiarem było pomówienie oskarżonego o popełnienie czynu, którego w istocie się on nie dopuścił. Niezależnie od braku przyczyn dla tak określonego rozumowania mało prawdopodobnym a wręcz niemożliwym wydaje się w ocenie Sądu to, by – przy założeniu niezgodności z rzeczywistością depozycji świadków A. Gajka i M. Krzesak – w twierdzeniach tych osób nie występowały jednocześnie żadne sprzeczności czy niespójności, a wręcz przeciwnie – by zeznania te korelowały ze sobą w tak wysokim stopniu, jak ma to miejsce w przedmiotowej sprawie. W oparciu o zgromadzony w sprawie materiał dowodowy w sposób ewidentny zarysowały się dwie wersje przedmiotowego zdarzenia, tj. ta prezentowana konsekwentnie przez funkcjonariuszy Policji A. Gajka i M. Krzesak oraz wersja prezentowana przez oskarżonego, znajdująca oparcie również w zeznaniach jego ojca, brata oraz dwóch kobiet powołanych przez oskarżonego na świadków, tj. J. R. i A. S. . W ocenie Sądu zeznania J. K. i D. K. – jako osób najbliższych dla oskarżonego - miały na celu doprowadzenie do uniknięcia przez oskarżonego odpowiedzialności karnej i jako takie stawiały P. K. w korzystnym świetle. W zakresie zeznań D. K. na uwagę zasługują w szczególności dwie kwestie, których nie sposób wyjaśnić w oparciu o zasady logiki i racjonalnego rozumowania. Chodzi mianowicie – po pierwsze – o fakt, iż po tym, jak oskarżony, według depozycji świadka – zatelefonował po niego prosząc, by D. K. przyjechał po niego i ojca na parking przed sklepem (...) , a następnie D. K. odebrał obu mężczyzn z tego miejsca, P. K. w żaden sposób nie wyjaśnił bratu, jaka sytuacja miała miejsce przed kilkoma minutami i z jakiego powodu koniecznym było odbieranie jego oraz jego ojca z centrum S. . Wydaje się to nielogiczne z tego względu, iż zdarzenie z udziałem funkcjonariuszy Policji polegające na zatrzymaniu i odholowaniu pojazdu na policyjny parking nie stanowi okoliczności na tyle zwyczajnej i naturalnej, by bezpośrednio po jej wystąpieniu nie zrelacjonować bliskiej osobie (tj. bratu) przebiegu całego zajścia. Po wtóre z zeznań świadka D. K. , a także świadka J. K. , wynika, że w dniu 7 września 2015 roku obaj mężczyźni wykonywali pewne prace budowlane na terenie działki należącej do D. K. . J. K. wskazał nadto, że w pewnej chwili zadzwonił po niego syn P. K. , prosząc o odebranie go z parkingu sklepu (...) , na co świadek przystał i pojechał po syna. Tymczasem D. K. w swoich zeznaniach w ogóle nie wspomina o tym, by w trakcie prac jego ojciec dostał nagle telefon od P. K. , po którego natychmiast wyjechał (oskarżony twierdził, że ojciec przyjechał po niego po kilku minutach). D. K. zeznał jedynie, iż około godziny 10-11 tego dnia zadzwonił po niego brat P. K. prosząc o przyjazd, po czym świadek udał się samochodem P. po brata i ojca (jak już wcześniej była mowa – nie pytając jednocześnie o przyczyny zachowania oskarżonego). Dokonując oceny wiarygodności zeznań J. R. i A. S. nie sposób abstrahować od sposobu zachowania tych świadków na rozprawie, które jedynie częściowo mogło znaleźć odzwierciedlenie w protokole rozprawy w postaci np. powtarzania przez obu świadków wielokrotnie tego samego (ustalonego z góry, jak można logicznie wnioskować) sformułowania o tym, że oskarżony jedynie wkładał do samochodu F. (...) laptop i dokumenty, podczas gdy jego ojciec robił w tym czasie zakupy. Obie kobiety zdawały się na tyle skoncentrowane na podnoszeniu przed Sądem wciąż tej samej okoliczności (tzn. że oskarżony wkładał do auta laptop i dokumenty), że niezależnie od formułowanych pod ich adresem pytań usilnie powtarzały to samo sformułowanie. Walor wiarygodności zeznań A. S. i J. R. podważa nadto fakt, iż kobiety te – jak same zeznały – w ogóle nie zareagowały na fakt interwencji policyjnej skierowanej pod adresem oskarżonego, który - jak przecież wcześniej same podały – nic złego nie uczynił a mimo to został poproszony o zajęcie miejsca w policyjnym radiowozie. Nadto świadek J. R. nie potrafiła podać przed Sądem bliższych okoliczności jej spotkania z oskarżonym, w szczególności zaś tego, jakie prace miał on jakoby wykonywać w jej mieszkaniu czy też jakim samochodem podwiozła oskarżonego na parking sklepu (...) . Przede wszystkim jednak zauważyć trzeba, że zarówno wyjaśnienia oskarżonego, jak i zeznania świadków J. R. , A. S. oraz J. K. i D. K. pozostawały w całkowitej sprzeczności ze szczerymi, konsekwentnymi, wyczerpującymi i logicznymi zeznaniami A. Gajka i M. Krzesak, przy czym uwaga ta odnosi się nie tylko do zasadniczych elementów przebiegu zdarzenia z dnia 7 września 2015 roku, ale również do tak drobnych okoliczności, jak np. fakt znajdowania się oskarżonego – w momencie przybycia patrolu Policji – w samochodzie marki F. (...) i kontynuowania przez niego rozmowy telefonicznej (tak twierdzili funkcjonariusze A. Gajek i M. Krzesak) czy też jego znajdowania się na zewnątrz pojazdu i pakowania do środka „laptopa i dokumentów” (jak twierdziły J. R. i A. S. ). W zakresie dotyczącym trzonu ustaleń faktycznych w niniejszej sprawie podkreślenia wymaga kilka okoliczności. Po pierwsze to, iż z treści zeznań A. Gajka i M. Krzesak wynika, że od chwili ujawnienia popełnienia przez kierowcę samochodu F. (...) dwóch wykroczeń (polegających na jeździe bez zapiętych pasów bezpieczeństwa oraz rozmowie przez telefon komórkowy w trakcie jazdy) funkcjonariusze ani na chwilę nie stracili oskarżonego z oczu, podążając bezpośrednio za jego autem i dostrzegając jednocześnie tylko jedną osobę znajdującą się w tym pojeździe (tj. kierowcę). Po wtóre na uwagę zasługuje konsekwentna relacja świadków w zakresie zachowania oskarżonego po tym, jak został poproszony do policyjnego radiowozu, polegającego na inicjowaniu kolejnych rozmów telefonicznych i tłumaczeniu głośno, że „jechał z kierowcą”, a następnie zwróceniu się do przybyłego na miejsce J. K. słowami „to ty kierowałeś autem, przyjechaliśmy razem na zakupy a oni chcą mi go odholować”. Dodatkowym wsparciem tak zarysowanej wersji zdarzenia jest twierdzenie świadka M. Krzesak o zdenerwowaniu J. K. całą sytuacją, o wykonywaniu przez niego pod wpływem emocji dziwnych ruchów, co jawi się jako całkiem zrozumiałe w świetle przebiegu zajścia zarysowanego przez policjantów. Po trzecie wreszcie na uwagę zasługują kategoryczne i zbieżne relacje świadków A. Gajka i M. Krzesak w zakresie tego, że po zakończonej interwencji policyjnej i odholowaniu samochodu marki F. (...) oskarżony wraz z ojcem odjechał z parkingu przed marketem samochodem marki P. (...) jasnego koloru, przy czym oskarżony usiadł na przednim fotelu dla pasażera, zaś kierującym pojazd był J. K. i co niezwykle istotne – nikt inny nie znajdował się wówczas w tym pojeździe. Powyższe okoliczności pozostają w oczywistej sprzeczności z treścią wyjaśnień oskarżonego, które w świetle podniesionych rozważań nie sposób było ocenić inaczej, aniżeli jako stanowiące negację zachowania oskarżonego wypełniającego dyspozycję art. 180a k.k. , a tym samym zmierzające do uniknięcia przez niego poniesienia (po raz kolejny zresztą) odpowiedzialności karnej za prowadzenie pojazdu mimo cofnięcia uprawnień do kierowania nim. W pozostałym zakresie Sąd oparł się na zgromadzonym w postępowaniu materiale dowodowym o charakterze obiektywnym, którego wiarygodność ani sposób pozyskania nie były w sprawie kwestionowane. Dowody z dokumentów zasługują na wiarę, gdyż nie budzą wątpliwości co do ich rzetelności i autentyczności – dotyczy to w szczególności danych o karalności oraz sytuacji majątkowej, decyzji Prezydenta Miasta S. oraz pisma z Urzędu Miasta S. . W świetle powyższego Sąd doszedł do przekonania, że oskarżony P. K. w dniu 7 września 2015 roku w S. na ul. (...) na drodze publicznej prowadził samochód osobowy marki F. (...) nr rej. (...) nie stosując się do decyzji Prezydenta Miasta S. z dnia 26 marca 2004 roku orzekającej cofnięcie uprawnień do kierowania pojazdami kategorii B z powodu przekroczenia limitu punktów karnych uzyskanych za wielokrotne naruszenia przepisów ruchu drogowego, czym wypełnił dyspozycję art. 180a k.k. Przepis ten dodany został do kodeksu karnego przez art. 1 pkt 5 ustawy z dnia 20 marca 2015 roku o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw i wszedł w życie z dniem 18 maja 2015 roku. Przedmiotem ochrony tego czynu jest z jednej strony bezpieczeństwo w komunikacji, z drugiej zaś – szeroko rozumiany porządek publiczny i działalność organów państwa. Czyn zabroniony z art. 180a k.k. ma charakter powszechny a jego znamiona są zrealizowane wówczas, gdy wobec sprawcy wydano decyzję o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami a mimo to sprawca prowadzi pojazd określonego rodzaju i w określonych miejscach wbrew decyzji organu. W stosunku do oskarżonego P. K. w zakresie zarzucanego mu przestępstwa nie ujawniono żadnych okoliczności wyłączających bezprawność lub znoszących poczytalność; oskarżony świadomie wybrał zachowanie sprzeczne z porządkiem prawnym i dlatego można postawić oskarżonemu zarzut winy. Rozpatrując kwestię wymiaru kary za czyn z art. 180a k.k. Sąd nie dopatrzył się istnienia okoliczności łagodzących, zaś na niekorzyść sprawcy poczytał przede wszystkim jego dotychczasową wielokrotną karalność (w tym wyrokiem Sądu Rejonowego w Skierniewicach z dnia 25 września 2015 roku w sprawie o sygn. akt II K 380/15 za przestępstwo z art. 180a § 1 k.k. ). Nadto Sąd uwzględnił wysoki stopień społecznej szkodliwości popełnionego czynu, przede wszystkim z uwagi na istotne niebezpieczeństwo, jakie wiąże się z jego popełnieniem dla pozostałych uczestników ruchu drogowego. W konsekwencji Sąd uznał, że cele kary zostaną osiągnięte przez wymierzenie oskarżonemu kary 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin w stosunku miesięcznym. Z katalogu kar wymienionego w treści art. 180a k.k. (tj. kary grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2) Sąd zdecydował się wybrać karę ograniczenia wolności we wskazanej wyżej postaci z uwagi na ogół okoliczności wymienionych w treści art. 53 § 1 i 2 k.k. , w szczególności zaś adekwatność do stopnia winy i społecznej szkodliwości przypisanego oskarżonemu czynu, ale również uwzględniając cele zapobiegawcze i wychowawcze - w stosunku do ogółu społeczeństwa, ale i samego oskarżonego, który jest mężczyzną 40-letnim, zdrowym, zdolnym do podjęcia pracy, aktualnie bezrobotnym, nieposiadającym jakiegokolwiek majątku i mającym na utrzymaniu 11 letnie dziecko. W ocenie Sądu wymierzona oskarżonemu kara stanowi adekwatną reakcję prawno – karną na popełnione przez niego przestępstwo, z drugiej zaś strony winna ona uświadomić oskarżonemu – ukaranemu już w przeszłości za czyn z art. 180a k.k. karą łagodniejszego rodzaju, bo grzywny w ilości 80 stawek dziennych po 10 złotych każda - nieopłacalność wchodzenia na drogę konfliktu z obowiązującym porządkiem prawnym. W oparciu o przepis art. 627 k.p.k. Sąd obciążył oskarżonego całością kosztów sądowych, zasądzając na rzecz Skarbu Państwa kwotę 220 złotych, na którą złożyło się: - 60 złotych opłaty za dwukrotne wydanie karty karnej – stosownie do § 3 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 18.06.2014 r. w sprawie opłat za wydanie informacji z Krajowego Rejestru Karnego . Dz. U. 2014, poz. 861), - 120 złotych tytułem opłaty od kary – stosownie do treści art. 2 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 23.06.1973 r. o opłatach w sprawach karnych (Dz. U. z 1983 r, Nr 49, poz. 223 z późn. zm.), - 40 złotych zryczałtowanej opłaty za doręczenia pism – stosownie do § 1 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 18.06.2013 r. w sprawie wysokości i sposobu obliczania wydatków Skarbu Państwa w postępowaniu karnym (Dz. U. 2013, poz. 663).