← Polska

Sad powszechny, VI Ka 1190/15

Sygnatura akt VI Ka 1190/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 1 kwietnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach, Wydział VI Karny Odwoławczy w składzie: Przewodniczący SSO Arkadiusz Łata Protokolant Aleksandra Studniarz przy udziale Elżbiety Ziębińskiej Prokuratora Prokuratury Okręgowej po rozpoznaniu w dniu 1 kwietnia 2016 r. sprawy M. W. / W. / syna K. i A. , ur. (...) w G. oskarżonego z art. 158§1 kk w zw. z art. 57a§1 kk na skutek apelacji wniesionej przez oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego w Gliwicach z dnia 29 lipca 2015 r. sygnatura akt IX K 1371/13 na mocy art. 437 kpk , art. 438 kpk uchyla wyrok w zaskarżonej części i sprawę M. W. / W. / przekazać do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Gliwicach. Sygn. akt VI Ka 1190/15 UZASADNIENIE Sąd Okręgowy stwierdził, co następuje. Apelacja M. W. okazała się w znacznym stopniu zasadna, a zarazem skuteczna o tyle, iż w następstwie jej wywiedzenia należało uchylić wyrok w zaskarżonej części, a sprawę tego oskarżonego przekazać do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji. Sąd ów nie wyjaśnił w omówionym zakresie wszystkich istotnych okoliczności sprawy, nie rozważył – bądź też pobieżnie i powierzchownie tylko rozważył – wszystkich istotnych faktów wynikających ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Ustalenia faktyczne i przyjęcie, że M. W. wziął udział krytycznego dnia w pobiciu obu pokrzywdzonych, a co za tym idzie również i oceny prawne – są niepełne, przedwczesne i wzbudzają poważne oraz zasadnicze wątpliwości. Wyrok, gdy chodziło o wspomnianego oskarżonego – wydany tym samym został z obrazą prawa procesowego, a to art. 410 kpk oraz art. 366 § 1 kpk – w brzmieniu obowiązującym przed dniem 1 lipca 2015r., które to uchybienie mogło mieć wpływ na jego treść. Na marginesie należało bowiem zwrócić uwagę, iż zgodnie z uregulowaniem art. 36 pkt 2 ustawy z dnia 27 września 2013r. – o zmianie ustawy Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 25 października 2013r., poz. 1247) przepis art. 366 § 1 kpk w brzmieniu dotychczasowym ma zastosowanie do czasu prawomocnego zakończenia postępowania w sprawach, w których – jak w przypadku niniejszym – akt oskarżenia wniesiono do sądu przed dniem wejścia w życie powyższej ustawy. Co więcej, przepis ów zachowa swą moc w postępowaniu ponownym, jakie będzie się toczyło w następstwie uchylenia zaskarżonej części przedmiotowego wyroku (vide: art. 37 ustawy z dnia 27 września 2013r.). Sąd orzekający pozostawał zatem obarczony obowiązkiem baczenia, by wszystkie istotne okoliczności sprawy zostały należycie wyjaśnione i powinność ta obciążać go będzie w procesie ponowionym. Wracając jednakże do zasadniczego nurtu rozważań, wedle Sądu Rejonowego – jak wynikało z pisemnych motywów badanego rozstrzygnięcia – w początkowej fazie zajścia w bezpośredniej bliskości pokrzywdzonych znalazły się dwie osoby, to jest oskarżony Ł. L. oraz D. W. . Do wymienionych „dołączył następnie oskarżony D. L. oraz M. W. , przy czym przed pojawieniem się na miejscu oskarżonego M. W. , D. W. wróciła w okolice baru (...) ”. „Po chwili zaś do wspomnianych oskarżonych” – jak przyjął Sąd merytoryczny – „dołączył oskarżony A. P. ”. „Bezpośrednio później” (tj. po przybyciu Policji) „pokrzywdzeni rozpoznali jako uczestników pobicia oskarżonych: M. W. , D. L. i A. P. , zaś oskarżony L. L. w rozmowie z funkcjonariuszem potwierdził, że brał udział w pobiciu, przy czym jego udział – w obecności innego patrolu – potwierdził oskarżony M. W. ”. Stwierdzenie uczestnictwa M. W. w starciu i w efekcie przyjęcie jego sprawstwa i winy oparte zatem zostało na rozpoznaniu go już na miejscu zdarzenia, jakiego dokonać mieli sami pokrzywdzeni, a nadto na relacjach świadka P. M. – funkcjonariusza Policji, względem którego oskarżony ów miał przyznać, iż wziął udział w zajściu. Sąd I instancji zauważył, że tego udziału nie potwierdzał, co prawda żaden inny świadek, ani też którykolwiek ze współoskarżonych, jednakże „w żadnej mierze nie dowodziło to braku uczestniczenia M. W. w czynie”. Za niezgodne z prawdą i niewiarygodne potraktował Sąd Rejonowy te fragmenty zeznań świadka G. K. z rozprawy, gdzie przeczył on obecności M. W. na miejscu zajścia („aczkolwiek w sposób nie do końca jednoznaczny” – jak zapisano w motywach zaskarżonego wyroku) – „z uwagi na treść zeznań świadka M. i zeznań pokrzywdzonych”. Nie uznał ponadto za dowód wyłączający udział oskarżonego w czynie – relacji świadka D. W. . Według Sądu orzekającego W. opisała jedynie najwcześniejszą fazę zdarzenia, a to kłótnie pomiędzy pokrzywdzonymi, a Ł. L. , a następnie również D. L. , nie zaś samo pobicie. Świadek – jak podkreślał Sąd I instancji – „udała się pod bar zanim doszło do jakiejkolwiek wymiany ciosów” i nie wiedziała, gdzie znajdował się oskarżony M. W. . W konsekwencji za niewiarygodne ocenione zostały wyjaśnienia tego ostatniego, w jakich podnosił, iż „po zakończeniu imprezy pokłócił się w dziewczyną – H. S. , która poszła z L. , on zaś poszedł inną drogą, przy czym natknął się na pokrzywdzonych twierdzących w obecności znajdującego się na miejscu patrolu Policji, że brał udział w pobiciu”. Dopatrywał się też wewnętrznej sprzeczności w relacjach M. W. cytując jego wypowiedź z rozprawy, że „pokrzywdzeni jedynie stali i mówili, że bili się z kimś.” Za wiarygodne Sąd orzekający potraktował natomiast wypowiedzi procesowe A. P. „w zakresie w jakim opisał, iż dołączył do zdarzenia w czasie, gdy pokrzywdzeni byli już bici, wobec zbieżności z zeznaniami świadków: G. K. i D. W. ”. Tymczasem w badanym przypadku nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że w pierwotnej, najbardziej wstępnej fazie zajścia osobami mającymi bezpośrednią styczność z W. C. i P. Z. byli: Ł. L. i D. W. , z tym jednak że kobieta szybko „wycofała się” na powrót w pobliże lokalu (...) , a do zdarzenia włączył się D. L. . To stwierdzenie można było uznać wręcz za pewnik, gdyż znajdowało ono pełne i de facto niepodważalne oparcie w relacjach (konsekwentnych w tym zakresie i spójnych) całej wspomnianej trójki. Co do istoty potwierdzał to też, P. Z. mówiąc o początkowo dwóch atakujących mężczyznach. W. C. z kolei zeznawał, co prawda o „trzech idących za nimi i krzyczących mężczyznach”, a żaden z pokrzywdzonych nie zanotował w pamięci obecności na tym etapie (a i w ogólności) jakiejkolwiek kobiety, jednakże można to było racjonalnie powiązać z szybkością i dynamiką zdarzenia, rychłą zmianą konfiguracji osób mających bezpośredni kontakt z C. i Z. (tj. napastników), stresem spowodowanym po stronie pokrzywdzonych całokształtem zdarzenia, doznanym bólem i obrażeniami, spożytym przez nich wcześniej alkoholem. Zasadniczy w sprawie problem sprowadzał się natomiast do pytania kto konkretnie spośród uczestników uroczystości w lokalu (...) włączył się do zdarzenia (żadne inne osoby nie wchodziły w praktyce w rachubę) i wziął udział – obok braci L. – w pobiciu P. Z. i W. C. . Jak już wspomniano – Sąd merytoryczny wskazał tu W. oraz P. i taką kolejność ich „przyłączania się do akcji” zarazem przyjął. M. W. wszelkiemu swemu udziałowi w przestępstwie – o czym też już była mowa – niezmiennie zaprzeczał. A. P. natomiast zdecydowanie potwierdzał, że po tym jak usłyszał donośne głosy i zorientował się, iż „ktoś od nas z imprezy szarpie się” – pobiegł tam spod baru. Nie wspominał nic o obecności M. W. , a jedynie, iż sam miał być – już na miejscu – „powstrzymywany przez K. ”. G. K. w zupełności identycznie przedstawił ten fragment zajścia, relacjonując że „pobiegłem ja i P. ” (gdy pod bar przybiegła W. z informacją, iż „tam się biją”) nic nie mówiąc w postępowaniu przygotowawczym o obecności (tak przed barem, jak i potem na miejscu zdarzenia) M. W. , a tym bardziej o wzięciu przezeń udziału w pobiciu: „Myślę, że nikogo więcej tam nie było, ale głowy nie dam. Jak odciągałem P. to jest taka możliwość, iż przybiegł M. . Jestem pewien, że poza osobami, które wymieniłem nikogo więcej tam nie było” (vide: k 93-94). Następnie na rozprawie (vide: k 289-290): „ W. na pewno tam nie było”. Zeznania K. korespondowały jednak z wersją P. , a świadek – wbrew ocenom Sądu I instancji – jednoznacznie wykluczał obecność M. W. . Identyczny przebieg wypadków wynikał ponadto z relacji D. W. (vide: k 107-108), iż wpierw poszła z braćmi L. , a po jej powrocie pod bar „od razu z pomocą przybiegli K. i P. , zaś ja następnie stałam pod barem. Po około pięciu minutach wrócili L. , K. i P. , zaś ja następnie stałam pod barem. Po około pięciu minutach wrócili L. , K. i P. - szli razem. Nie wiem, gdzie był W. .” Relacja tego świadka nie wskazywała zatem ani na obecność oskarżonego w pierwotnej fazie zajścia, ani też na jego „pobiegnięcie” na miejsce zdarzenia, gdy już pod lokal wróciła. Co ważne, a co jakby umknęło uwadze Sądu orzekającego – według W. – M. W. „z tego, co wiem, to wyszedł (z baru) wcześniej z dziewczyną.” Na marginesie należy podkreślić, wedle P. Z. napastników było czterech ( C. zaś mówił o trzech mężczyznach na samym początku zdarzenia, nie opisywał ich w ogóle, a w postępowaniu przygotowawczym twierdził, iż po uderzeniu upadł „do przodu” oraz stracił przytomność, toteż nie wie co się dalej działo). Jeśli zatem przyjmować, że w starciu na pewno brali udział obaj L. i P. , co potwierdzał, to istotny był napastnik czwarty. Zeznania W. – znów sprzecznie z ocenami Sądu Rejonowego – w szczególności w zakresie ustalenia, co działo się z M. W. – znajdowały oparcie w zeznaniach H. S. (ówczesnej dziewczyny oskarżonego), która podnosiła (vide: k 70-71), że pokłóciła się z nim i poszła sama do domu, więc nie wie co on robił. Uściśliła to jednakże na rozprawie głównej (vide: k-346): „wyszliśmy razem, lecz oskarżony zawrócił i poszedł inną drogą”, na co Sąd jurysdykcyjny – jak się zdaje – uwagi nie zwrócił. Nie wystąpiły tym samym sprzeczności w relacjach W. i S. – podkreślane w uzasadnieniu wyroku, mające osłabiać wiarygodność wyjaśnień tego oskarżonego. Po wtóre, na nieobecność W. pod barem po zakończeniu „imprezy” wskazywały również zeznania M. M.

(1)i Ł. Ć. . Pierwszy z nich (vide: k 102-103 oraz 290-291) zdecydowanie negował tę obecność w sposób sugerujący wręcz, iż M. W. nie było przed lokalem nim doszło następnie do bójki (choć generalnie świadek wypierał się wszelkiej wiedzy na temat takiego starcia): „na pewno nie wracał z nami M. W. – gdyż on wcześniej poszedł z imprezy ze swą dziewczyną.” „ M. W. na pewno z nami nie było.” Podobnie drugi (vide: k-291): „wiem, że M. W. wyszedł o wiele wcześniej.” Żadnymi danymi na temat obecności oskarżonego w okolicach wspomnianego lokalu, jego uczestnictwa w inkryminowanym zajściu nie dysponowali z kolei świadkowie: M. K. , M. M.
(2), R. K. . W świetle naprowadzonych wyżej dowodów wersja, w której M. W. już wcześniej opuścił bar (...) w towarzystwie (...) , a następnie już samotnie udał się w innym kierunku, nie był obecny przed tym lokalem, gdy uroczystość dobiegła końca, nie przyłączał się do zdarzenia polegającego na pobiciu Z. oraz C. i nie brał w nim udziału – nie jest zatem pozbawiona podstaw faktycznych. Również i ona wymagała tym samym kompleksowego i wszechstronnego, a także krytycznego rozważenia oraz realnej oceny z uwzględnieniem wszystkich opisanych uprzednio relacji i wynikających z nich szczegółów w kontekście zeznań obu pokrzywdzonych, jak również występujących w sprawie policjantów. Takiej wszechstronnej analizy, każdego fragmentu wypowiedzi osób wymienionych wyżej Sąd Rejonowy nie przeprowadził, traktując zeznania poszczególnych świadków zdawkowo. Z drugiej strony, z zeznań pokrzywdzonych nie wynikało bynajmniej, by już na miejscu zdarzenia rozpoznali W. jako jednego ze sprawców pobicia. W. C. w postępowaniu przygotowawczym (vide: k. 30-31) mówił jedynie dość ogólnikowo o „pokazaniu” mu w samochodzie (przez któregoś z policjantów) mężczyzny, którego pokrzywdzony rozpoznał (jako tego, co krzyczał: „zaraz wam przypierdolę”). Żadnej bliższej jego charakterystyki jednakże nie przedstawił. Opisywał natomiast osobnika, który go od tyłu popchnął i uderzył (wiek około 22 lata, krępa i muskularna budowa ciała, wzrost około 175 cm, ubrany na ciemno – na sportowo). Nikogo innego opisać nie był w stanie. Co więcej, w toku rozprawy (vide: k-289 verte) zaprzeczał zaś, by kogokolwiek rozpoznawał w trakcie zdarzenia, a nawet utrzymywał, iż te pierwotne zeznania nie są zgodne z prawdą (choć twierdził równocześnie, że to poprzednio poprzednio pamiętał lepiej – Sąd zaś przeszedł nad tymi różnicami do porządku dziennego). P. Z. natomiast wedle zeznań z przygotowawczej fazy procesu (vide: k. 35-36) zidentyfikował w samochodzie policyjnym wpierw „pojedynczego” chłopaka, „jako tego, co zaczął całą rozróbę, co popchnął W. (…) – średniego wzrostu, krępej budowy ciała, ciemne włosy, ciemne spodnie i chyba jasna – siwa bluza zakładana przez głowę.” Następnie w kolejnym radiowozie rozpoznawał dwóch następnych osobników – tj. napastników. Przedstawiał także wygląd napastnika „co ostatni dobiegł, był najbardziej agresywny, dynamiczny, co najwięcej zadał mi ciosów, a po chwili doskoczył do W. . Był najwyższy, krępej budowy ciała, wysportowany, mógł mieć bluzę z kapturem, możliwe że spodnie bojówki.” Dodawał, iż „Tego, co pierwszy zaatakował to na pewno bym rozpoznał, tych pozostałych nie jestem pewien.” W toku postępowania sądowego nie wspominał zaś niczego na temat rozpoznania sprawców (vide: k-290). O „okazywaniu” dwóch zatrzymanych mężczyzn wyprowadzonych na miejscu zdarzenia z radiowozu i rozpoznawaniu ich przez pokrzywdzonych wypowiadał się funkcjonariusz Policji: P. G. (vide: k-132 i rozprawa: k-291 verte), lecz jednoznacznie wymieniał tu: D. L. i A. P. . Policjant G. C. (vide: k.112-113 i rozprawa: k-291) wspominał z kolei o jednym zatrzymanym oraz transportowanym radiowozem mężczyźnie – Ł. L. . Omówione elementy materiału dowodowego nie uprawniały tym samym do wniosku, że „rozpoznanie” na miejscu dotyczyło także M. W. . O tego rodzaju zidentyfikowaniu mówił wyłącznie świadek P. M. (vide: k. 133-134, rozprawa: k. 291-292). Jak podawał: „pokrzywdzeni rozpoznali zatrzymanego mężczyznę (a był nim właśnie ów oskarżony), oświadczyli że jest to jeden ze sprawców pobicia i osoba, od której całe zajście się zaczęło. Ponadto oświadczyli, iż przyczyną ich pobicia miał być fakt, że zwrócili zatrzymanemu uwagę, co do sposobu jego zachowania. Wówczas wywiązała się między nimi sprzeczka, a po chwili zatrzymany przez nas mężczyzna przybiegł z innymi mężczyznami i wspólnie ich zaatakowali.” Tymczasem wcześniej prezentowane dowody wskazywałyby na Ł. L. – jako osobę, od której „wszystko się zaczęło”, a poza tym na D. L. i A. P. , którzy włączyli się do zajścia w kolejności dalszej. Podczas dochodzenia również tylko P. Z. rozpoznawał M. W. w toku konfrontacji (vide: k.67-68), choć dość oględnie – „przewinęła mi się jego twarz i sylwetka” i bez jakiegokolwiek bliższego sprecyzowania odegranej w zajściu roli. W. C. konfrontowany z podejrzanymi nie rozpoznawał nikogo. Ponownie szczegółowego rozważenia wymagało, a czego Sąd orzekający ponownie nie uczynił, czy relacje pokrzywdzonych i funkcjonariuszy Policji – łącznie nawet z zeznaniami P. M. i stanowiskiem P. Z. podczas konfrontacji z W. stanowiły – na tle całego pozostałego materiału dowodowego – dowody w dostatecznym i wystarczającym stopniu przekonujące ponad wszelką wątpliwość, że czwartym uczestnikiem pobicia był właśnie ten oskarżony. Czy nie doszło tu jednak do pomylenia osób, bądź wręcz utożsamienia M. W. z kimś innym, choćby z K. . Pomocnym byłoby porównanie rysopisów ich obu, wzrostu, postury, wyglądu, itp. Według Sądu odwoławczego szczątkowe i pobieżne analizy Sądu jurysdykcyjnego w żadnej mierze pewności takiej nie dostarczają i nie rozwiewają zarysowanych powyżej wątpliwości. Zeznania P. M. nie dają też wcale podstaw do prostej konkluzji, że M. W. w obecności tego policjanta przyznał się do udziału w ataku i pobiciu pokrzywdzonych: „w radiowozie w trakcie rozmowy z zatrzymanym (…) oświadczył, iż był z nimi jeszcze czwarty mężczyzna – tj. Ł. L. ” (vide: k-133). Wypowiedź świadka jest niejednoznaczna. Można ją rozumieć rozmaicie, P. M. na rozprawie głównej niczego zaś nie uściślał. Istotne jest nadto i to, że na spodniach dresowych z dzianiny koloru szarego – zatrzymanych u M. W. (vide: protokół zatrzymania rzeczy k. 4-6) – z logo firmy (...) , na których widoczna być miała plama krwi nie ujawniono w trakcie badań śladów biologicznych kwalifikujących się do badań identyfikacyjnych. Plama koloru brunatnego na jego koszulce okazała się zaś faktycznie śladem krwi, lecz o profilu niezgodnym z oznaczonymi profilami DNA W. C. i P. Z. (vide: opinia kryminalistyczna: k. 179-181). Z tych wszystkich względów zaskarżony wyrok nie mógł się ostać. Przy ponownym rozpoznawaniu sprawy Sąd I instancji zobowiązany zostaje do powtórzenia postępowania dowodowego w pełnym dotychczasowym zakresie, o ile nie wyłoni się potrzeba przeprowadzenia dodatkowych dowodów. Dokona przy tym szczegółowej i dokładnej analizy zgromadzonego materiału dowodowego ze zwróceniem uwagi na wszystkie te fragmenty, na które wskazywał Sąd odwoławczy (w wypadku konieczności sporządzenia pisemnych motywów wyroku – da im obszerny wyraz na piśmie). Rozważy dokładnie, czy w przedmiotowej sprawie istnieją podstawy do uznania sprawstwa i winy oskarżonego, a następnie wyda trafne rozstrzygnięcie końcowe. Orzeczono tym samym jak wyżej.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.