kpc poprzez ich błędną wykładnię i ustalenie błędnej daty skutecznego wniesienia pozwu do Sądu. 2) Naruszenie prawa materialnego:
Wskazywała, że przepisów tych nie można interpretować w sposób wzajemnie się wykluczający. Skoro powódka skutecznie wprowadził pismo do systemu informatycznego Sądu w Lublinie w dniu 23 listopada 2013 r. to przerwała bieg terminu przedawnienia. Podkreśliła, że w myśl art. 123 § 1 pkt 1 kc każda czynność przed Sądem przerywa bieg terminu przedawnienia, a w myśl art.
kpc jednoznacznie za datę wniesienia pisma należy uznać datę wprowadzenia go do systemu teleinformatycznego. Brak podstaw do przyjęcia, iż art. 130 § 6 kpc go modyfikuje, a oznacza on jedynie, że w postępowaniu elektronicznym sąd nie wzywa do uzupełnienia braku w postaci opłaty sądowej. Ponadto Sąd ten poinformował powódkę o przyjęciu pisma oraz o terminie 10 dni jaki ma na uiszczenie opłaty sądowej. Apelująca przeprowadziła także wywód na okoliczność terminu wymagalności jej roszczenia. Powołała się na zapisy regulaminu i formularza zamówienia. Przyjmując nawet stosowanie przepisów o zleceniu jej zdaniem skoro pozwany w dniu 25 marca 2013 r. złożył zamówienie świadczenia usług przez okres 12 miesięcy, zatem powódka wykonała usługę i spełniła świadczenie w dniu 25 marca 2014 r. i od tej daty rozpoczął biec dwuletni termin przedawnienia, który upłynął 25 marca 2016 r., zatem 4 miesiące po wniesieniu pozwu. Nie zgodziła się z tym aby wystawienie przedwcześnie faktury miało wpływ na termin wymagalności, bo liczy się termin zawarty w umowie. Podtrzymała zarzut, że nie otrzymała faktury i wskazała na swoje wnioski dowodowe w tym zakresie, które złożyła w sprzeciwie. Przedstawiła również nowy dowód z poprawnie wydrukowanej faktury na pełną kwotę roszczenia. Pozwany w odpowiedzi na apelację wniósł o jej oddalenie w całości jako bezzasadnej i zasądzenie kosztów procesu, a także pominięcie wniosków dowodowych powódki. Podkreślił, że przepis art. 130 § 6 kpc jest zasadą w elektronicznym postępowaniu upominawczym, iż pozew wnosi się wraz z opłatą sądową, gdyż bez niej nie wywołuje on skutków jakie ustawa wiąże z wniesieniem pisma do Sądu. Jego zdaniem zgodnie z zasadą lex specialis derogat legi generali art. 130 § 6 kpc uchyla zasadę z art. 123 § 1 pkt 1 kc. Ponadto art. 130 § 6 kpc jest normą ogólną w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Nie zgodził się z twierdzeniem powódki, że art. 130 § 6 kpc anulował dwie zasady ogólne. Dlatego jego zdaniem Sąd Rejonowy prawidłowo zastosował ten przepis. Dalej zarzucił powódce niekonsekwencję, odnośnie oceny jaki charakter prawny ma umowa stron i zaprzeczył, aby strony zawarły umowę. Jego zdaniem z samych zapisów umowy, którą stworzyła powódka wynika, że potencjalna umowa łącząca strony była umową o świadczenie usług. Nie zgodziła się ze stwierdzeniem, że umowę można zakwalifikować jako umowę najmu, gdyż z takiej umowy wynika obowiązek fizycznego wydania rzeczy, tymczasem przy umowie o świadczenie usług w zakresie reklamy w serwisie powódki trudno mówić o przestrzeni w serwisie jako o rzeczy, a tym bardziej o fizycznym jej wydaniu. Nie zgodziła się także, aby umowa dotyczyła utrzymania domeny internetowej i hostingu, gdyż w żadnym zakresie zarówno domena powódki, jak i jej hosting nie odnosi się do pozwanego. Jego zdaniem w niniejszym postępowaniu powódka domaga się wynagrodzenia za umieszczenie treści reklamowej. Jednak podtrzymał, iż powódka nie udowodnił aby strony łączyła jakakolwiek umowa. Sąd Okręgowy zważył, że: Zgodzić się należy, iż analizowana umowa należy do umów starannego działania, ale od umowy zlecenia ( art. 734 kc i art. 750 kc ) odróżnia ją istotna cecha konstrukcyjna, że nie jest umową opartą na zaufaniu pomiędzy stronami, wymagającego osobistego jej wykonania przez usługodawcę. Powódka w istocie udostępnia poprzez internet swoim potencjalnym kontrahentom na należącej do niej domenie internetowej swój program komputerowy do korzystania w zakresie umożliwiającym samodzielne stworzenie strony internetowej, a następnie udostępnia tym osobom do korzystania swoją domenę internetową gdzie zostaje zamieszczona strona internetowa, której pozycjonowaniem w wyszukiwarkach internetowych automatycznie zajmuje się program komputerowy powódki. Brak tu zatem elementów umowy zlecenia, o których była mowa powyżej. Za skorzystanie z oferty powódki czyli z funkcji jej programu komputerowego, powódka oczywiście oczekuje stosownego wynagrodzenia, na które godzi się jego kontrahent podczas dokonywanych czynności przy pomocy tego programu komputerowego, co oznacza, że wykluczone jest stosowanie przepisów o umowie użyczenia, która ma odpłatny charakter ( art. 710 kc ). Zgodzić się również należy z pozwanym, że brak tu jest elementów umowy najmu ( art. 659 kc ), na którą wskazuje powódka w apelacji, gdyż jej cechą jest fizyczne wydanie rzeczy, a przecież program komputerowy udostępniony do korzystania poprzez internet nie jest rzeczą. W ocenie Sądu nie mamy także tu do czynienia z umową sprzedaży i utrzymania domeny internetowej i hostingu, gdyż strona internetowa stworzona przez kontrahenta powódki jest utrzymywana na domenie powódki i nie dochodzi do jej sprzedaży, lub sprzedaży nowej domeny, a powódka nadal posiada i utrzymuje swoją domenę, na której jej program komputerowy zapewnia odpowiednie pozycjonowanie stworzonej przez kontrahentów stron internetowych. Zgodzić się należy z powódką, że w przypadku umów o reklamę, do których stosujemy przepisy o zleceniu ( art. 750 kc ) jej przedmiotem jest emisja reklamy, z czym nie mamy do czynienia w przedmiotowej sytuacji, gdyż pozycjonowanie strony internetowej kontrahenta przez program komputerowy powódki nie jest emisją, a jedynie umożliwia osobom korzystającym z internetu otwarcie tej strony i zapoznanie się z jej treścią, przy czym zależy to od aktywności osób trzecich i nie jest to efektem działań powódki. W tej sytuacji nie można się zgodzić ze stanowiskiem Sądu Rejonowego zajętym w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że do przedmiotowej umowy stron mają zastosowanie uregulowania zawarte w art. 750 kc gdyż jest to umowa o świadczenie usług, która nie jest uregulowana innymi przepisami. W ocenie Sądu umowa stron jest umową nienazwaną, a roszczenia powódki są związane z prowadzoną przez nią działalnością gospodarczą w rozumieniu art. 118 kc i dlatego przedawniają się po upływie lat trzech, a nie jak błędnie przyjął Sąd Rejonowy dwóch lat. Jak twierdzi powódka do zawarcia umowy miało dojść w dniu 14 stycznia 2013 r., gdy pozwany miał zalogować się do panelu administracyjnego z użyciem loginu i hasła wysłanego przy rejestracji na jego adres e-mailowy, pobrał formularz, wypełnił go w zakresie płatnym i odesłał na serwer powódki. Od tego momentu umowa przez powódkę była realizowana. Wówczas to powódka jako wierzycielka mógł najwcześniej podjąć czynności zmierzające do spełnienia świadczenia i od tej daty należało liczyć termin przedawnienia. Pozew został wniesiony do Sądu w Lublinie w listopadzie 2015 r., czyli przed upływem 3 lat przedawnienia. W konsekwencji nie ma potrzeby odnieść się do pozostałych zarzutów zawartych w apelacji w zakresie dokładnego ustalenia dnia kiedy został złożony pozew czy 23 listopada 2015 r., czy 30 listopada 2015 r. W konsekwencji mając na uwadze powyższe, uznać należało za nieprawidłowe ustalenie przez Sąd Rejonowy, że doszło w sprawie do przedawnienia roszczeń powódki. W związku z tym na mocy art. 386 § 4 kpc przedmiotowy wyrok podlega uchyleniu, a sprawę przekazano Sądowi Rejonowemu w Bydgoszczy do ponownego rozpoznania, gdyż Sąd Rejonowy nie rozpoznał istoty sprawy, zwłaszcza zarzutu pozwanego, który kwestionuje zawarcie przez strony umowy. Należy rozpoznać wnioski dowodowe stron zmierzające do dokonania ustaleń faktycznych w tym zakresie, czyli przeprowadzić postępowanie dowodowe niemal w całości. Orzeczenie o kosztach postępowania odwoławczego pozostawiono Sądowi Rejonowemu w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie zgodnie z dyspozycją art. 108 § 2 kpc . SSO Wiesław Łukaszewski
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.