← Polska

Sad powszechny, VI Ka 949/17

Sygnatura akt VI Ka 949/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 23 stycznia 2018 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach, Wydział VI Karny Odwoławczy w składzie: Przewodniczący SSO Arkadiusz Łata (spr.) Sędziowie SSO Kazimierz Cieślikowski SSO Grażyna Tokarczyk Protokolant Edyta Ferencz-Trzópek po rozpoznaniu w dniu 9 stycznia 2018 r. przy udziale Rafała Nagrodzkiego Prokuratora Prokuratury Okręgowej w K. sprawy M. M.

(1)ur. (...) w O. syna E. i M. oskarżonego art. 279§1 kk w zw. z art. 65§1 kk w zw. z art. 64§1 kk , art. 13§1 kk w zw. z art. 279§1 kk w zw. z art. 65§1 kk w zw. z art. 64§1 kk na skutek apelacji wniesionych przez oskarżyciela publicznego i obrońcę oskarżonego od wyroku Sądu Rejonowego w Zabrzu z dnia 23 maja 2017 r. sygnatura akt VII K 566/13 na mocy art. 437 kpk , art. 438 kpk , art. 635 kpk
  1. zmienia zaskarżony wyrok w ten sposób, że podwyższa oskarżonemu łączną karę pozbawienia wolności wymierzoną w punkcie 6 do 10 (dziesięciu) lat i 6 (sześciu) miesięcy;
  2. w pozostałej części zaskarżony wyrok utrzymuje w mocy;
  3. zasądza od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa wydatki za postępowanie odwoławcze w kwocie 20 (dwadzieścia) złotych i wymierza mu jedną opłatę za obie instancje w kwocie 3000 (trzy tysiące) złotych. Sygn. akt VI Ka 949/17 UZASADNIENIE Sąd Okręgowy stwierdził, co następuje. Z wywiedzionych apelacji na częściową akceptację zasługiwała jedynie ta, którą wywiódł prokurator. W jej następstwie Sąd odwoławczy zmienił zaskarżony wyrok podwyższając oskarżonemu łączną karę pozbawienia wolności wymierzoną w pkt 6 do 10 lat i 6 miesięcy. Nietrafna w pełni okazała się natomiast apelacja obrońcy M. M.
(1). Sąd orzekający dokonał bowiem w przedmiotowej sprawie prawidłowych ustaleń faktycznych i wbrew odmiennym wywodom skarżącego nie naruszył w żadnym stopniu prawa procesowego, a i prawa materialnego. Nie nasuwało najmniejszych wątpliwości rozstrzygnięcie w kwestii sprawstwa i winy oskarżonego oraz prawnej kwalifikacji przypisanych mu czynów. Sąd merytoryczny starannie i w prawidłowy sposób przeprowadził postępowanie dowodowe, a wyczerpująco zgromadzony materiał dowodowy poddał następnie wszechstronnej i wnikliwej analizie oraz ocenie wyprowadzając trafne i logiczne wnioski końcowe. Tok rozumowania i sposób wnioskowania Sądu I instancji zaprezentowany w części sprawozdawczej badanego wyroku jest prawidłowy i zgodny ze wskazaniami wiedzy oraz doświadczenia życiowego. Nie przekroczono przy tym ram swobodnej oceny dowodów, jak i nie popełniono uchybień tego rodzaju, że mogłyby one spowodować konieczność uchylenia wyroku i przekazania sprawy do rozpoznania ponownego. Sąd Rejonowy wskazał na jakich oparł się dowodach, dlaczego dał im wiarę oraz należycie wytłumaczył z jakich przyczyn odmówił wiary sprowadzającym się w istocie do zaprzeczenia w sposób werbalny postawionym zarzutom – wyjaśnieniom oskarżonego, jak również zeznaniom świadków: R. C. , D. O. , S. G. , R. S. i P. M. , a nadto G. S. . Sąd Okręgowy nie doszukał się najmniejszych podstaw do odmiennej aniżeli Sąd jurysdykcyjny oceny przeprowadzonego na rozprawie głównej materiału dowodowego, jak również do podważenia ustaleń faktycznych i ocen prawnych poczynionych w postępowaniu rozpoznawczym. Także pisemne motywy przedmiotowego orzeczenia w pełni odpowiadają wszelkim wymogom formalnym zakreślonym przez obowiązujące przepisy prawa, co umożliwia kontrolę instancyjną. Nade wszystko Sąd merytoryczny zasadnie dał wiarę i oparł ustalenia faktyczne na relacjach świadka R. N.
(2). Słusznie zwrócono uwagę na obszerność, szczegółowość i w zupełności merytoryczny, nie zaś emocjonalny charakter jego wypowiedzi składanych w rozlicznych rolach procesowych (podejrzanego, oskarżonego i świadka) na przestrzeni szeregu lat, w różnych postępowaniach, co istotne – spójnie i konsekwentnie. Wyjaśnienia i zeznania wymienionego były rzeczowe i konkretne. N. opisywał dokładnie również własny udział w poszczególnych, jednostkowych zdarzeniach, przyznając się przy tym do popełnienia kolejnych przestępstw, nie umniejszając swojej w nich roli, ani też nie dążąc do „przerzucenia” odpowiedzialności na inne osoby. Wymieniał dalszych uczestników. Relacje R. N.
(2)cechowały się dbałością o przedstawienie detali technicznych akcji przestępczych, sposobu działania, wykorzystywanych narzędzi i przyrządów, lecz w pierwszym rzędzie – własnej w nich roli, a także roli i udziału pozostałych sprawców, w tym paserów – z personalnym ich wskazaniem. Depozycje świadka, co do zasady pozostawały niezmienne, zarówno w toku powtarzających się przesłuchań, jak i eksperymentów procesowych. R. N.
(2), gdy w swych wypowiedziach określał sprecyzowane składy osobowe sprawców (co dotyczyło zwłaszcza oskarżonego), a nawet kiedy w toku czynności procesowych dochodziło już niekiedy do modyfikowania owych składów – był do końca postępowania konsekwentny i dalszych zmian w tej mierze już nie wprowadzał. Uwaga ta zachowywała aktualność zarówno na kanwie niniejszej sprawy, jak i na gruncie innych jeszcze postępowań karnych (z których to materiałów skorzystał Sąd I instancji). Świadek niezmiennie wypowiadał się w sposób wyważony. Opisywał bowiem dużo więcej przypadków aniżeli następnie zarzucono M. M.
(1). Udział oskarżonego zastrzegał tylko, co do niektórych z nich. Gdyby zatem kierować się miał złą wolą, chęcią zemsty – jak utrzymuje obrońca – był w stanie obciążyć oskarżonego znacznie większą ich liczbą. Nie uczynił jednak tego. Rzeczowość i powściągliwość w wypowiedziach procesowych N. , a także ich precyzja przekonywały, iż przekazywane informacje świadek mógł czerpać wyłącznie z własnej wiedzy. Sąd Rejonowy słusznie zwrócił uwagę, że wskazywanie składów osobowych sprawców – w wykonaniu R. N.
(2)– następowało nie poprzez oznaczenie konkretnych dat (to byłoby w praktyce wręcz niemożliwe z uwagi na wielką liczbę zdarzeń rozciągniętych w czasie i upływ wielu już lat do momentu przesłuchiwania świadka, a co za tym idzie – kompletnie niewiarygodne), lecz okresów, w których dana osoba – dany współsprawca po opuszczeniu jednostki penitencjarnej przebywał na wolności, zaś inna osoba traciła wolność. Tego właśnie rodzaju „metodą” skonkretyzowane zostały przedziały czasowe współdziałania świadka z M. M.
(1). Po wtóre, w wyniku podawania przez N. miejsc popełnienia przestępstw, rodzajów kradzionych aut oraz szczegółów jednostkowych zdarzeń, oznaczenie owych okresów znajdowało pełne oparcie w zeznaniach pokrzywdzonych. Relacje R. N.
(2)w postępowaniach przygotowawczych i sądowych, jak również w badanej sprawie były – jak już wspomniano – bardzo obszerne i „detaliczne”. Nigdy nie powoływał się on na całkowitą niepamięć, ani też nie posługiwał się formułami, iż podtrzymuje to, co podawał wcześniej. Wypowiadał się praktycznie zawsze szeroko i co najważniejsze – spontanicznie opisując jednostkowe zajścia, w tym z udziałem oskarżonego, ze wskazaniem ich miejsc, typów wozów, podziału ról. Wskazany sposób wypowiedzi procesowych wykluczał w praktyce, by zostały one „wyreżyserowane”. Z całą pewnością nie stanowiły „wyuczonej lekcji”. Zbyt wielu bowiem zdarzeń one dotyczyły, a przypadki te świadek każdorazowo opisywał w sposób szczegółowy. Potrzeba przy tym zwrócić uwagę na tak charakterystyczne detale konkretnych przypadków jak: interwencja osób trzecich, pościg policji, fakt, iż ktoś obcy krzyczał z okna, posłużenie się atrapą broni. W każdym wypadku były one prawidłowo przepisywane przez N. do określonych zdarzeń i w sposób zgodny z zeznaniami świadków. Tym bardziej przekonywało to o szczerości R. N.
(2). W szczególności słusznie za wiarygodne uznano też wyniki eksperymentu procesowego z udziałem wymienionego – z którego nagranie odtwarzano na rozprawie głównej. I tym razem świadek jednoznacznie określał miejsca przestępstw, typy wozów i współuczestników. Wskazywał zarazem policjantom kolejne nieujawnione zdarzenia z danej okolicy. Jego relacje podczas czynności cechowały się znajomością topografii, ówczesnego przeznaczenia znajdujących się w pobliżu obiektów, dostrzeganiem zmian w zabudowie. Dobra pamięć N. podkreślał w swych zeznaniach świadek Z. , co również nie mogło pozostawać bez wpływu na pozytywną weryfikację depozycji tego pierwszego. Na pełną akceptację zasługiwały wreszcie podnoszone przez R. N.
(2)motywy, jakie skłoniły go do przekazania wiedzy o całym szeregu przestępstw, obciążającej liczne osoby, w tym oskarżonego – organom ścigania. Wywody i oceny w tej materii przedstawione w pisemnym uzasadnieniu zaskarżonego wyroku – zwłaszcza dotyczące „wykluczenia się” świadka w ten sposób z dotychczasowego środowiska, narażenia się na swoisty „ostracyzm” z jego strony, czy wręcz działania odwetowe – w pełni przekonują również i Sąd Okręgowy. Depozycje R. N.
(2)w odniesieniu do czynów zarzuconych M. M.
(1)w punktach: XLII, XLVI-XLIX, LI-LVI, a przypisanych mu przedmiotowym wyrokiem (w sumie: jedenaście przypadków) znajdowały pełne oparcie w relacjach świadka R. Z. pod kątem określenia miejsc, czasu i okoliczności ich popełnienia, a zwłaszcza jednak udziału oraz roli odegranej przez oskarżonego. W efekcie relacje Z. pozostawały też w korespondencji z zeznaniami pokrzywdzonych tymi występkami. Podkreślić w tym miejscu potrzeba na brak jakiegokolwiek skonfliktowania Z. z M. . Co więcej, to R. N.
(2)wskazywał pierwotnie Z. jako współsprawcę niektórych popełnionych przez siebie czynów (znów zauważalny był tu umiar N. w obciążaniu innych osób), ten zaś z kolei przyznał się do ich popełnienia, zaś w składanych relacjach obciążał zarówno oskarżonego, N. , jak i własną osobę. Nie powoływał się na żaden z N. (a i z M. ) konflikt, pomówienie z jego strony, czy też innego jeszcze rodzaju negatywną motywację tego świadka. Jak już wspomniano – wskazywał też doskonałą pamięć R. N.
(2). W ocenie Sądu Okręgowego nie istniały realne możliwości „uzgodnienia” w szczegółach, ani nawet „w ogólności” wspólnej, jednolitej i zgodnej z relacjami N. wersji wypadków odnośnie aż jedenastu przestępstw (o złożonym przebiegu) podczas dwóch – trzech – z istoty krótkich i dokonywanych w sposób „konspiracyjny” poprzez zamknięte drzwi rozmów w areszcie śledczym, czy też nawet w toku widzenia. Podobnej hipotezie przeczy pod względem logicznym obszerność i szczegółowość relacji obu wspomnianych świadków, a zarazem ich zbieżność, co do faktów. Do przeciwnych wniosków w żadnym wypadku nie prowadziły tym samym zeznania M. R.
(1)(co proponuje obrońca), mające nader ogólnikowy i nieprzesądzający w praktyce niczego – charakter. Wymieniony nie był wręcz w stanie sprecyzować, czego dotyczyły owe rozmowy N. z Z. prowadzone poprzez drzwi celi więziennej. Również ewentualne nielegalne kontakty obu świadków podczas równoczasowego pobytu w tej samej jednostce zamkniętej nie umożliwiały przekazania i wzajemnego uzgodnienia tak wielkiej ilości szczegółowych danych, zwłaszcza, gdy osadzeni byli w różnych oddziałach. Za wiarygodnością wersji N. i Z. przemawiały też pośrednio zeznania D. S. i J. S. . Obaj oni nabywali od tego pierwszego – jako paserzy – kradzione pojazdy. Obaj zgodnie podkreślali obecność z N. w takich przypadkach drugiej osoby. Choć żaden z nich nie miał możliwości ustalenia personaliów tej osoby, czy choćby pseudonimu, to jednak przekazane przezeń informacje – sposób i mechanizm działania R. N.
(2)w zupełności wpisywały się w wersję, którą on sam opisywał. Istotne znaczenie w zakresie weryfikacji wiarygodności zeznań N. i Z. odegrały relacje świadka bezpośredniego, a to K. S. . I on trudnił się nabywaniem ukradzionych samochodów, „współpracując” z R. N.
(2). Wyraźnie i jednoznacznie wskazywał, że właśnie za jego pośrednictwem poznał M. M.
(1)– posługującego się pseudonimem (...) . Nadto, iż właśnie oskarżony w dwóch – trzech przypadkach towarzyszył N. przy dostarczaniu kradzionych aut na umówione miejsca odbioru. Jak już wspomniano – relacje świadków pośrednich potwierdzały schemat i technikę działania R. N.
(2). Odnosząc się zaś do dalszych wywodów obrońcy – zeznania K. S. , które skarżący stara się zdyskredytować – kompletnie obalają linię obrony oskarżonego i wprost świadczą o szczerości N. oraz Z. . Gdyby bowiem było tak jak utrzymywał M. i jego adwokat, iż tenże w żadnym stopniu nie uczestniczył w przestępczym procederze R. N.
(2), przypadki omawiane przez S. nie powinny były zaistnieć – dosłownie ani jeden. Tymczasem wedle wypowiedzi powyższego świadka – miały one jednak miejsce. Nie ma zatem istotniejszego znaczenia, że S. opisywał zaledwie dwie – trzy tego rodzaju sytuacje. Nie było zarazem podstaw, by przyjmować skłócenie S. z M. , wystąpienie między nimi jakiegokolwiek konfliktu mogącego wpłynąć na ocenę relacji K. S. jako niewiarygodnych. Obrońca zaś w odniesieniu do zeznań wymienionego podobnej argumentacji wręcz nie podnosi. Z kolei, zupełnie pozbawione wszelkiej logiki pozostaje koncepcja zemsty N. względem M. , na tle umiejscowionego w dalekiej przeszłości zdarzenia, a to „uprowadzenia” oskarżonego przez N. , w następstwie czego świadek ów obecnie mszcząc się na M. niesłusznie go „pomawia”. Zrozumiała w takich warunkach byłaby jedynie sytuacja odwrotna – „pomawianie” N. w wykonaniu M. , zatem ofiary w odniesieniu do sprawcy, nie zaś sprawcy pod adresem pokrzywdzonego. Tu sprawca, który za „uprowadzenie” nigdy żadnej odpowiedzialności karnej nie poniósł, miałby „dodatkowo” szukać jeszcze zemsty na ofierze – mimo, iż nie zawiadamiała ona o „uprowadzeniu” organów ścigania. Sensowne pozostawałoby tym samym – w wykonaniu R. N.
(2)– w toku wszystkich postępowań w jakich uczestniczył – utrzymywanie w tajemnicy udziału M. w kradzieżach pojazdów w obawie przed ujawnieniem przez niego „uprowadzenia” i poniesieniem w perspektywie odpowiedzialności karnej. Świadek jednak tak nie postąpił, co oznaczało brak podobnej obawy. Co więcej, Sąd I instancji słusznie dostrzegł milczenie oskarżonego w tej kwestii tak podczas postępowania przygotowawczego, jak i na rozprawie. Po raz pierwszy i jedyny M. M.
(1)wypowiedział się na temat „uprowadzenia” (i zemsty N. ) w późniejszych, uzupełniających wyjaśnieniach, gdy miał już okazję zapoznania się z całokształtem zeznań świadków, zwłaszcza R. N.
(2). Nic tu nie ma do rzeczy skorzystanie przezeń z prawa odmowy wyjaśnień. Logicznie bowiem dla poprawienia sytuacji procesowej nasuwało się opisanie powyższego zdarzenia, ujawnienie negatywnej motywacji N. i odmówienie wyjaśnień w dalszym zakresie. Rozumowanie obrońcy nie pozwala się tym samym zaakceptować. Apelujący dążył też do zakwestionowania zdolności pamięciowych N. . Sposób relacjonowania w poszczególnych postępowaniach – o czym była mowa uprzednio – zupełnie wyłączał konfabulację lub też manipulację ze strony organów ścigania. Dobrą pamięć świadka podkreślał również Z. . W braku takich zdolności R. N.
(2)nie byłby w stanie spontanicznie powtórzyć wszystkich dotychczasowych informacji na rozprawie głównej w przedmiotowej sprawie. Relacje świadków: R. C. , D. O. , S. G. , R. S. , G. S. oraz wspomnianego już wcześniej M. R.
(2)w najmniejszej mierze nie uprawniały do odmiennej oceny zeznań osób, o jakie oparł się Sąd orzekający i w efekcie nie stanowiły podstawy do poczynienia odmiennych ustaleń faktycznych – po myśli obrońcy. W wypowiedziach procesowych C. , O. , G. i S. poczesne miejsce zajmowało sygnalizowane uprzednio zagadnienie „uprowadzenia” M. M.
(1). Znaczenie tejże problematyki w kontekście oceny wiarygodności wersji R. N.
(2)– w świetle zeznań wymienionych świadków – przedstawiało się identycznie jak na gruncie wyjaśnień oskarżonego. Pełną aktualność zachowuje tu to wszystko, co Sąd Okręgowy przedstawił poprzednio. Na marginesie potrzeba zauważyć, iż żaden z owych świadków nie dysponował konkretniejszą wiedzą na temat „porwania”, zaś wszelkie informacje posiadali oni z plotek i pogłosek (na zasadzie: „było o tym głośno”). Zarazem wymienieni nie wypowiedzieli się praktycznie w ogóle na temat zaszłości będących przedmiotem rozpatrywanej sprawy, przy czym S. – sprzecznie z relacjami R. N.
(2)– zaprzeczał, by nabywał od niego pochodzące z kradzieży auta, zaś O. niewiarygodnie powoływał nieznajomość z N. i M. w okolicznościach innych aniżeli sala sądowa. Brak informacji, czy jak w przypadku S. – negowanie swego udziału w przestępstwach w najmniejszej mierze nie przesądzał niewiarygodności R. N.
(2)i w kolejności dalszej: R. Z. oraz K. S. . Identycznie, żadnego znaczenia w aspekcie rzetelności, szczerości i zgodności z prawdą relacji N. nie odgrywały odniesienia z zakresu życia prywatnego świadka (skłonności homoseksualne – wedle C. , jest „kłamcą i bandytą” – co podawał G. , „odbicie” dziewczyny przed około dwudziestu laty – według S. ). Słusznie tym samym, dostrzegając naprowadzone niuanse w zeznaniach omawianej grupy świadków Sąd Rejonowy wiary im odmówił, bądź też uznał te relacje za nieprzydatne dla prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy. O niewinności oskarżonego nie mógł też świadczyć brak ujawnienia śladów osmologicznych w przypadku, o jakim mowa w zarzucie XXIV aktu oskarżenia. Chodziło bowiem jedynie o usiłowanie kradzieży z włamaniem, toteż w pełni wyobrażalne było niepozostawienie przez sprawców jakichkolwiek śladów zapachowych. Potrzeba na koniec zwrócić uwagę obrońcy, iż M. M.
(1)w badanej sprawie nigdy nie zarzucono, ani też nie przypisano działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Zarzuty i argumentacja w tym zakresie pozostawały przeto bezprzedmiotowe. Kwalifikacja z art. 65 § 1 kk wynikała natomiast z faktu uczynienia sobie z popełniania przestępstw stałego źródła dochodów, czego skarżący w konkretny sposób nie negował. Sąd Okręgowy podzielił zaś po części pogląd prokuratora dotyczący rażącej niewspółmierności łącznej kary pozbawienia wolności. Sąd jurysdykcyjny trafnie i prawidłowo ustalił, wskazał oraz ocenił wszystkie okoliczności mające wpływ na wysokość cząstkowych kar pozbawienia wolności i grzywny. W należytym stopniu uwzględniają one stopień zawinienia oskarżonego oraz stopień społecznej szkodliwości występków, których się on dopuścił, przy wzięciu pod rozwagę okoliczności owych zdarzeń i ich ilości. Kary grzywny natomiast – również finansowe i majątkowe możliwości M. M.
(1). Kar jednostkowych oskarżyciel publiczny nie kwestionował. W sferze łącznej kary pozbawienia wolności potrzeba natomiast było doszukać się cech „niedoszacowania”. Suma kar jednostkowych tego rodzaju wynosiła 13 lat i 6 miesięcy. Sąd I instancji zasadnie zastosował – na tle realiów sprawy – zasadę asperacji przy kształtowaniu łącznej i to wariancie zbliżonym do sumy kar cząstkowych, jednakże – w ocenie Sądu odwoławczego – w stopniu niewystarczającym. Za tego rodzaju stanowiskiem przemawiało niedostateczne wzięcie pod uwagę czynnika prognostycznego – drugiej obok stopnia związków przedmiotowych i podmiotowych między zbiegającymi się czynami – przesłanki wywierającej wpływ na wymiar kary łącznej. Społeczno-kryminologiczną prognozę przyszłego przestrzegania przez oskarżonego porządku prawnego ocenić natomiast potrzeba było negatywnie. Składała się na to wielka liczba popełnionych, jednorodnych przestępstw, których M. M.
(1)dopuszczał się niejako „zawodowo”, uczyniwszy z nich sobie stałe źródło dochodu, jak również systematyczny i rozłożony w długich przedziałach czasowych ich charakter. Wszystko to przekonywało o głębokiej i utrwalonej demoralizacji oskarżonego, a równocześnie o konieczności wymierzenia surowszej łącznej kary pozbawienia wolności. Stąd zatem modyfikacja zaskarżonego wyroku w zakresie punktu 6. W pozostałej części wyrok jako słuszny utrzymany został w mocy. O wydatkach postępowania odwoławczego oraz o jednej opłacie za obie instancje orzeczono jak w punkcie 3 wyroku niniejszego.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.